Nie ma potwierdzenia, że 30 września prezydenci Polski i Ukrainy odwiedzą Ostrówki na Wołyniu i Sahryń na Lubelszczyźnie. Wszystko wskazuje na to, że pojawią się w obu miejscowościach z poślizgiem.

Połowa października – to kolejny, trzeci już hipotetyczny termin wizyty Bronisława Komorowskiego i Wiktora Janukowycza w tych przygranicznych obecnie miejscowościach. Najpierw mówiło się o 30 sierpnia, później pojawiła się data 30 września.

Ostrówki prawie gotowe

– Cmentarz w Ostrówkach jest już ogrodzony i wysprzątany, wybudowano piękną drogę, ale wątpię, by do 30 września powstał tam pomnik upamiętniający ofiary – powiedział nam lubelski historyk Leon Popek, który pod koniec sierpnia uczestniczył w uroczystym pochówku ofiar ukraińskich nacjonalistów.

W uroczystościach wzięło udział ok. 100 osób z Polski, ale nie zabrakło tam również Ukraińców. Przed ołtarzem stanęły trumny, w których znalazły się ciała ponad 300 osób, które polscy archeolodzy wykopali w czasie tegorocznych prac w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. To tylko dwie z wsi, w których doszło do zbrodni. W okolicy jej jeszcze wiele miejsc, gdzie spoczywają ofiary ryzunów.

Według źródeł historycznych w Ostrówkach i sąsiadującej z nimi Woli Ostrowieckiej zginęło 1080 Polaków, w tym kobiety, starcy i dzieci. W tym samym czasie rozegrała się też tragedia niedalekim Janowcu i Kątach. Zbrodni na mieszkających tam Polakach dokonała Ukraińska Powstańcza Armia i miejscowa ludność ukraińska.

Sahryń czeka już dwa lata

Na odsłonięcie czeka pomnik w podhrubieszowskim Sahryniu, gdzie 10 marca 1944 roku żołnierze Armii Krajowej pod dowództwem por. Zenona Jachymka (ps. „Wiktor") w akcji odwetowej spalili zasiedloną głównie przez Ukraińców wieś stanowiącą jedną z głównych baz zaopatrzeniowych i wypadowych nacjonalistów ukraińskich (znajdował się tam posterunek Ukraińskiej Policji Pomocniczej). Według różnych szacunków zginęło wówczas od 150 do 300 osób, choć strona ukraińska dowodzi, że ofiar było znacznie więcej.

Pomnik miał być poświęcony i odsłonięty już dwa lata temu, w uroczystościach mieli wziąć udział ówcześni prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko. Teraz jest szansa na pojawienie się w podhrubieszowskiej wiosce ich następców.

Historycy wskazują, że to miejsce jest jednym z przykładów pokazujących różnicę między działaniami polskich oddziałów wojskowych a Ukraińską Powstańczą Armią. Przed akcją w Sahryniu wydano rozkaz oszczędzania osób cywilnych, czego nie można powiedzieć o oddziałach ukraińskich nacjonalistów, które w zamierzony i zaplanowany sposób dokonywały ludobójstwa na bezbronnych cywilach.

Bez znaku równości

Przesłanie jest takie: prezydenci uczczą polskie ofiary w Ostrówkach oraz Ukraińców, którzy zginęli w Sahryniu. I właśnie na postawienie znaku równości pomiędzy ludobójstwem dokonanym przez UPA w Ostówkach a walkami AK i BCh w Sahryniu nie zgadzają się środowiska kresowe. 10 września odbył protest się przed siedzibą prezydenta na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. W czasie manifestacji ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział, że prezydent Komorowski, który jest z wykształcenia historykiem, nie może się w swym działaniu opierać się na kłamstwie. A ów znak równości jest właśnie taki kłamstwem.

„Propaganda neobanderowska lansuje tezę, że Sahryń to anty-Wołyń. W podobny sposób postępują także Rosjanie, traktując neutralne zgony jeńców bolszewickich w 1920 r. jako anty-Katyń. Obłuda do kwadratu. W tej sprawie zaskakująca jest postawa Kancelarii Prezydenta RP, która to instytucja zamiast bronić godności żołnierzy Polski podziemnej, skłania się ku tej propagandzie" – czytamy na stronie internetowej ks. Isakowicza-Zaleskiego.

Wcześniej Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej wydał w poniedziałek oświadczenie, w którym podkreślono, że główną przeszkodą w pojednaniu obu narodów jest „rozbieżny stosunek do tragicznej przeszłości".

Młodzież poznaje prawdę

W Zamościu, Hrubieszowie i Tomaszowie Lubelskim na początku września wystawiono „Balladę o Wołyniu", pierwszy w Polsce spektakl dotyczący eksterminacji ludności polskiej przez bandy UPA na Wołyniu i Podolu. Na spektakl w wykonaniu aktorów tarnowskiego Teatru Nie Teraz przyszło sporo widzów.

„Ballada o Wołyniu" wykorzystuje fabularne wątki legendarnej powieści Włodzimierza Odojewskiego „Zasypie wszystko, zawieje". Oś dramatyczna spektaklu to równolegle prowadzone losy trzech młodych kobiet, szykujących się na własne gody, które okażą się jednak nie czasem wesela, ale czasem śmierci. Zderzenie udokumentowanych relacji świadków ludobójstwa z metaforą teatralną, gdzie śmierć odbija się krwawą pożogą w oczach młodych kobiet, daje widzowi szansę na dotarcie do prawdy.

– Na przedstawienie przyszło około 300 osób, w tym dużo młodzieży ze szkół średnich – mówi Jarosław Świderek ze Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, które było głównym organizatorem przedsięwzięcia.

Widzowie mogli również zapoznać się z wystawą „Ludobójstwo dokonane w latach 1939–1947 na Polakach przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię", która czynna była w Tomaszowskim Domu Kultury.

15 września do Tomaszowa przyjechał ks. Isakowicz-Zaleski, który spotkał się z młodzieżą i odwiedził miejsca mordów dokonanych przez UPA na ludności polskiej.

Pamiętajcie o siostrze Longinie

Sahryń pamięta jeszcze jedną zbrodnię. Doszło do niej dwa miesiące po akcjo odwetowej. 16 maja 1944 r. Ukraińcy zamordowali w pobliskim lesie siostrę Longinę Trudzińską wraz z siedmioma wychowankami domu dziecka w Turkowicach w wieku 10–12 lat. Zakonnica wpadła w ich ręce w Malicach, gdy razem z chłopcami ratowała z podpalonego kościoła sprzęty, wynosząc ze świątyni przede wszystkim obraz Serca Bożego. „Siostra Longina kopała z początku grób, lecz gdy wkrótce opadły ją siły, została zastrzelona z karabinu. Pocisk przebił jej czaszkę na wylot, natomiast dla dzieci katom szkoda było kul, lecz ofiarom zadawali ciosy nożami czy sztyletami sycąc się powolnym ich konaniem z zadawanych ran i upływu krwi" – napisał ks. Jan Pokrywka w książce „Przemów ciszo terebińskich lasów", poświęconej historii życia i śmierci Wandy Janiny Trudzińskiej.

W czasie bandyckich napadów UPA na polskie wioski zginęły dziesiątki kapłanów, zakonników i zakonnic. Wspominany ks. Isakowicz-Zaleski podaje w książce „Przemilczane ludobójstwo na Kresach", że banderowcy zamordowali 70 duchownych rzymskokatolickich oraz kilkanaście sióstr i braci zakonnych, a także kilku księży greckokatolickich, którzy sprzeciwiali się nacjonalistom i wzywali ich do opamiętania.

 

Kancelaria Prezydenta nie podaje daty uroczystości w Sahryniu i Ostrówkach

Leszek Wójtowicz

http://www.mmzamosc.pl/artykul/ostrowki-i-sahryn-czekaja-na-prezydentow-421816.html


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp7.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 388 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7860758