Uniwersytet Szczeciński Wydział Humanistyczny z jego Instytutem Historii w dniu 8 grudnia 2016 roku umożliwili młodzieży (około 200 osób) brać udział w debacie poświęconej mordom UPA na ludności polskiej na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej w latach 1942 -1947.

W debacie brały udział władze uczelni: JM Rektor prof. hab. Edward Włodarczyk, prodziekan ds. nauki Wydziału Humanistycznego dr hab. Dariusz Chojecki prof. US oraz dyrektor Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych dr hab. Adam Makowski.

Pracę polegającą na przygotowaniu, prowadzeniu debaty i wygłaszaniu referatów wprowadzających wzięli na siebie: Prof. Dr hab. Włodzimierz Stępiński, który debatę prowadził, dr hab. Ryszard Tomczyk prof. US wygłosił referat na temat genezy powstania nacjonalizmu ukraińskiego

, a dr hab. Piotr Briks prof. US – główny organizator debaty – przedstawił rys historyczny mordowania Polaków przez banderowców i szukał przyczyn(pobudek) mordu tak wielkiej liczby ofiar. Wspomniał o tych Ukraińcach, którym należna jest pamięć, za swoją postawę podczas kaźni Polaków , a którzy zostali jakby całkowicie zapomniani przez własny naród.
Dr Tomasz Ślepowroński odpowiadał za stronę techniczną i medialną debaty.
W debacie, oprócz studentów i młodych pracowników nauki brali udział działacze i członkowie stowarzyszeń i związków Kresowian mieszkających w Szczecinie: Jerzy Mużyło prezes Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć oraz Krzysztof Szczur wice prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Polski Wschodniej.
Debata trwała ponad cztery godziny.
Żyjący, autentyczni świadkowie tamtych lat opisywali okrutne banderowskie zbrodnie i wspominali ofiary w obliczu śmierci, dokonywanej często przez wczorajszych sąsiadów. A nie rzadko i wczorajszych przyjaciół.  Lub nawet przez powinowatych, których terror organizacji i ideologia zwyrodniałego nacjonalizmu, oparta na tak zwanym ”dekalogu nacjonalisty ukraińskiego” doprowadziły do zadawania niespotykanego bólu innym ludziom, tuż przed zadaniem im śmierci. Wielu z tych świadków relacjonowało okropne zdarzenia i nie mogli powstrzymać łez. A byli to ludzie wiekowi, którym przez dziesiątki lat (ponad70) często śnią się tamte dramatyczne sceny z rzezi osób z ich własnych rodzin i sąsiadów- Polaków. Oni nigdy nie mogą zapomnieć błagania ofiary, aby morderca darował im życie.  Nie mogą także zapomnieć widoku zmasakrowanych i często spalonych ciał ofiar. Szczególnie nie mogą zapomnieć zamordowanych dzieci, często rozdartych albo poćwiartowanych niemowląt. Albo dzieci przybitych do drzwi, stołu, wrót stodoły.  Najczęściej w pozie „orzełka”.
 
Nie mogą zapomnieć przerażenia rozpaczy, bólu i krzyku małego dziecka wbijanego na widły i którego ruchy śmiertelnej konwulsji wywoływały wesołość bandytów. Wtedy radośnie wykrzykiwali: „oto tak wygląda latający orzeł polski”.
Tego widoku nikt by nie mógł zapomnieć! Myślę, że nawet sam morderca o tym dobrze pamiętał. Szczególnie w chwili, kiedy brał na ręce własne dziecko. Z pewnością przypominał sobie to biedne” lasze” maleństwo, które mordował. Chyba, że był to sam Lucyper…?

Wyszukanych sposobów zadawania śmierci ofiarom poprzez mękę było ponad trzysta. Znacie je?! Zostały one spisane przez banderowców i służyły do szkolenia kolejnych wykonawców zbrodni, a tych, którzy wynajdywali nowe sposoby, chwalono i sowicie nagradzano.
Dyskutujący świadkowie zbrodni na Polakach przypominali, że amok ukraińskiego morderczego nacjonalizmu dotykał również pobratymców, Ukraińców. Tych Ukraińców, którzy nie chcieli uczestniczyć w tym krwawym procederze, lub wypowiadali się inaczej. Albo nawoływali bliźnich do opamiętania się. Chronili niewinne polskie kobiety i dzieci. Zwracali uwagę na grzech śmiertelny i przepowiadali potępienie na Sądzie Ostatecznym.
Dyskutujący wskazywali i dawali przykłady na to, że dzisiaj odradza się nacjonalizm banderowski. Dają temu wyraz władze ukraińskich miast, uczelni, hierarchii cerkiewnej (np. błogosławiąc wznoszone pomniki zbrodniarzy , pomnik w Humaniu - 5.12. 2014). Najwyższe władze Ukrainy nadają status bohaterów zbrodniarzom, wynosząc ich na pomniki (Gonta, Żeleźniak, Bandera, Szuchewycz i wielu innych).
 
W tym zapamiętaniu Ukraińcy z ludzi o niejasnej  i tragicznejproweniencji, chcieliby mieć błogosławionych.

Jeden z dyskutantów powiedział, że nie widzi możliwości pojednania z Ukraińcami, bo takiego pojednania oni sami nie chcą. Świadczą o tym czyny.
Zastrzegł się, iż nie twierdzi, że to dotyczy wszystkich Ukraińców - 42 milionów. I nie uważa, aby wszyscy Ukraińcy byli odpowiedzialni za rzezie. (Przypomnę: 1768 Humań- koliszczyzna; rok 1918/ 1919 w tak zwanej wojnie ukraińsko – polskiej ; okres międzywojenny IIRP–terroryzm nacjonalizmu ukraińskiego, wreszcie Wołyń i Małopolska Wschodnia o czym mówił w swoim obszernym referacie Profesor Ryszard Tomczyk).

 Profesor Ryszard Tomczyk i dr K. Szczur mówił o niejednorodności Ukrainy, która jest dzisiaj coraz bardziej rozrywana przez nacjonalizm oparty o wspomniany już „dekalog”.

Wyrazem tego są uroczystości, happeningi i manifestacje młodzieży ukraińskiej, szczególnie w Równem, Łucku, Lwowie i Kijowie. Zawsze tam są akcenty anty polskie, z deptaniem, lub paleniem flagi polskiej, głoszenie haseł antypolskich, przepełnionych nienawiścią: ”Smert Lachom” i inne.  

Jeden z dyskutantów uważa, że rasistowskie , a przy tym zaborcze hasła (patrz mapka ziem polskich, po które sięga tak zwana „prawa strona” Ukrainy, która grozi nam drugim Katyniem. (25.02.2014 restauracja „Turgeniew” przy ul. Wielkiej w Żytomierzu – Dmytro Jarosz do Tiahnyboka: ” Będą podnosić głowę, zrobimy im drugi Katyń”), głoszone są przy aprobacie władz Ukrainy umizgujących się do Polski.  
 Wyczytałem w Internecie, że w naszym suwerennym państwie, Roman Sidoruk, działacz mniejszości ukraińskiej na Podlasiu w wywiadzie do ukraińskiego pisma ZUP „Nad Buhom i Narwoju” mówi, że ziemia hajnowska to obszar etnicznie ukraiński i…,a jego wypowiedź na temat morderstw Polaków przez banderowców na Kresach jest oględnie mówiąc wysoce nierozumna albo nacechowana nienawiścią do Polaków. Zachowując oryginalną pisownię cytuję: ”Ale się Polacy pokutą popisują no żesz nie mogę. Naród wybrany wszystko im wolno. Mordować cywilów bo to w imię odzyskania niepodległości spalić żywcem zatłuc kolbami?
Sami walnijcie się w pierś, a nie uczcie innych. Nietolerancji i nienawiści od Was można się nauczyć, ale nie miłości bliźniego” koniec cytatu.
No cóż. Takich samych, którzy jedli polski chleb i pluli jadem na Matkę Karmicielkę mieliśmy i przed wojną w IIRP. Ale to jest temat rzeka. I na teraz dam sobie z tym spokój. Ale, że jestem wyczulony na każdą niegodziwość, zapytam tego pana: Czy jego nienawistne i rewizjonistyczne wypowiedzi poparte tym co głoszą neonacjonaliści w Ukrainie, miałyby mówić o tym, że marzy mu się drugi „Wołyń”? Bo że Katyń to już wiemy.
 Nie tędy droga, panie Sidoruk, panie Jarosz i wielu innych panów z Polski i Ukrainy, którym się marzy, a którzy przejawiają działalność antypolską, i zgodnie z głosem Ihora Teniuka z neobanderowskiej „Swobody”, który w Lwowskiej Radzie Obwodowej domagał się podjęcia uchwały o wyznaczeniu dnia 18 marca, jako dnia „Pamięci ukraińskich ofiar okupacyjnych reżimów: rosyjsko – bolszewickiego, niemieckiego i polskiego” i kiedy nie mógł uzyskać poparcia, bo inni byli trzeźwiejsi, dowodził: ” Szanuje się tylko tych, którzy szanują sami siebie”.
 My będziemy się szanować i będziemy wam wskazywać drogę naprawy! I nie zapominajcie, że żyjemy w innych realiach.
 A mówiąc od siebie: „Brawo panie Teniuk. Te słowa ja skieruję do moich polityków każdej formacji. A jeśli ich nie zechcą usłyszeć i stale będą zasłaniać się poprawnością polityczną, to z kolei im podpowiem, że warto się obudzić, bo może być za późno. Te neobanderowskie hasła, to dotowanie przez MSZ z kiesy podatnika mniejszości ukraińskiej, to powszechne kształcenie młodzieży ukraińskiej na polskich uczelniach i to nie reagowanie na takie i podobne wypowiedzi często obywateli Polski przeciwko Polsce oraz Ukraińców mieszkających w Polsce może oznaczać, że My Polacy zapomnieliśmy  iż takie same warunki do rozwoju nacjonalizmu ukraińskiego tworzyła IIRP, a to skończyło się bestialstwem na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. My Kresowianie jesteśmy na to bardzo wyczuleni.

Pan Jerzy Mużyło jako wyrosły w rodzinie tych, którzy uszli z życiem spod siekiery nocnych bandytów, a kierujący obecnie Stowarzyszeniem Dziedzictwo i Pamięć zwracał uwagę na ogromne zaniedbania miejsc pochówków szczątków ofiar na Wołyniu i na terenach ówczesnych województw: tarnopolskiego, stanisławowskiego, lwowskiego.
Omówił też sprawę budowy pomnika ofiar zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Powiedział o wykonawcy projektu wybranego w plebiscycie społecznym i atmosferze jaka towarzyszyła propozycji postawienia takiego pomnika w Szczecinie.

Dodam, że szczątki ofiar mordów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej traktowano wówczas jak coś co nie warte jest szacunku, jak ścierwo. Osobiście słyszałem takie określenie tych szczątków. Wypowiedział je Ukrainiec wiozący pomordowanych Polaków na cmentarz. Zatrzymał się przy naszej bramie (Umyślnie? Mieszkaliśmy wśród Ukraińców). Popijał wódkę z butelki i tak nazwał „ładunek” fury chłopskie (do wożenia gnoju), odpowiadając na pytanie innego Ukraińca: Co wieziesz?. Wiózł zwęglone zwłoki moich Rodaków, których czaszki z otwartymi szeroko „ustami” wydawały bezgłośny krzyk rozpaczy, wzywając Niebiosa o zemstę, a spalone i zaciśnięte w kułak ręce groziły katom. Wiózł ofiary mordu. Mordu dokonanego przez banderowców w nocy z 12 / 13 luty 1944 roku na ludności mieszkającej w odrębnej części wsi Łanowce (pow. Borszczów) zwanej Szlachtą. Ukraińcy zamordowali wtedy 72 osoby w tym naszych dobrych znajomych i przyjaciół, moje koleżanki i kolegów ze szkoły oraz kolegów wspólnych, dziecięcych zabaw. Zginęli od siekiery, noża, wideł i ognia (żywcem spaleni lub ugotowani w piwnicy). Dwóm moim młodszym kolegom – dzieciom, barbarzyńcy przed zabiciem wydłubali oczy i ucięli języki.
Do tej pory nie oddano im należnego szacunku (oglądałem zdjęcie zarośniętego chwastem dołu, z 2011 roku). Po Szlachcie pozostał jedynie młyn i część schodów po, których wchodziliśmy do naszego kościółka na wzniesieniu. Reszta to mroczne porośnięte chwastem i krzewami ugory. Nawet się nie dziwię, że nikt tam nie stawia budynków. To miejsce robi wrażenie upiorne.
 Czasem wyobrażam sobie , że na takich miejscach mordu niewinnej ludności polskiej każdej nocy słychać jęki potępionych dusz oprawców, błagające dusze ofiar mordu o przebaczenie.
 Takich miejsc na ziemiach gdzie żyli w zgodzie Polacy i Ukraińcy jest dużo.
Po mordach w 1944 i 1945 tylko w powiecie borszczowskim jest ich około osiemdziesiąt (80).

Słuchaliśmy debaty z przejęciem, a siedząca obok mnie mama prof. P.Briksa Kasia zapytała: Co ci się stało, że tak nagle jakbyś zasłabł? Odpowiedziałem, że słucham wypowiedzi i odżyły we mnie przykre wspomnienia z mojego dzieciństwa. Głęboko westchnęła, bo Jej rodzina również doświadczyła tego samego o czym mówili dyskutujący.

Profesor Piotr Briks poruszał sprawy tragiczne i sprawy ważne nad którymi winne być prowadzone kolejne debaty, oparte na prawdzie, aż do bólu. Debaty, zmierzające do całkowitego wyjaśnienia przyczyn tak okrutnej zbrodni dokonywanej przez jeden naród (nie cały, a tylko jego część), na drugim narodzie. Narodzie, który nigdy nie stosował takiej metody na Ukraińcach, sąsiadach, z którymi przez wieki żył, dzielił nieraz tę samą biedę, radował się wtedy kiedy było z czego się radować, dzielił się chlebem podczas głodu w 1942.
 Bardzo ważną sprawą jest pamięć – powiedział Profesor. Pamięć o Ukraińcach – sprawiedliwych wśród sprawiedliwych, którzy pomagali Polakom, a których należałoby czcić nie tylko przez Polaków, ale przede wszystkim przez samych Ukraińców. To oni są KAGANKIM NADZIEI. Nadziei do oczyszczenia Narodu Ukraińskiego ze zmazy grzechów. Tylko ich ofiary mogą przywrócić godność Ukraińcom wyznającym Tego Samego Pana i Boga i Matkę Przenajświętszą.
Na zakończenie podziękował tym Ukraińcom, dzięki którym uratowali się przed rzezią jego Dziadkowie i Mama oraz… On sam. Inaczej i jego by nie było na świecie.
 
Dodam od siebie moje wspomnienia głodu w 1942 na przednówku. Dla mnie trwał krótko, ale jakie niemiłe wspomnienia pozostawił? Tego nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach. U nas się mówiło, że wywołali go upragnieni i witani przez ludność ukraińską – Niemcy. Władze niemieckie zabrały resztki ziaren zbóż przeznaczone na siew i na skromne wyżywienie. Niemcy zabrali wszystkim, bez wyjątków i przynależności religijnej.
 Zabrali przede wszystkim ukraińskim rolnikom i pozostałości polskich rolników, których nie zdążył „zagospodarować” na swojej obszernej ojczyźnie poprzedni rządzący. Okupant dla Polaków. Bo ten rządzący (radziecki) okupant korzystał pełnymi garściami z usług ludności ukraińskiej (w USSR)
Na mojej wsi w latach 1939 - 1941 znałem tylko jednego Rosjanina i jedną Rosjankę, która była moją nauczycielką (to właśnie ona uratowała mi nogi, bo odmroziłem palce i groziła mi amputacja). Jeżeli ktoś, nas Polaków nękał, to nękali nasi znajomi Ukraińcy będący przy władzy. Np milicjanci, którzy brutalnie znęcali się nad moim wujkiem przed uwięzieniem go i zesłaniem do  kopalni węgla lub rudy w (Baku, czy Donbasie)? Ci sami znajomi Ukraińcy przed świtem  10.02.1940 roku (wśród zamieci śnieżnej i srogiego mrozu) zabrali mi ciupasem moje małe kuzynki i ich mamę do wagonu bydlęcego i wywieźli na kilka lat na Syberię.
Milicjanci tej radzieckiej Ukrainy, podczas kolejnej rewizji, ukradli mi nawet buty zimowe… Robili rewizje niemal codziennie i zawsze coś ginęło. Bezpowrotnie zginęły, najważniejsze dla mnie, pamiątki rodzinne – dokumenty i zdjęcia oraz drobiazgi, ale jakże cenne! Cóż byliśmy przeklętymi Lachami i kułakami. Spieszę wyjaśnić, że te częste wizyty nowej władzy były również z tego powodu, iż poszukiwali mojej babci Agnieszki Czarneckiej. Babcia się ukrywała, ale i ją w 1940/41 złapali, zasądzili kilka lat ciężkiej katorgi i wywieźli na Sybir. Pozostała tam na zawsze. Dziadek razem z nami oczekiwał na wywózkę na Syberię. Nam się upiekło, bo pewnego dnia w czerwcu 1941 roku radziecka władza uciekła i wkroczyli Niemcy. Od tej pory chętnymi pomocnikami dla Niemców byli… nadal Ukraińcy.

Odniosę się również do PAMIĘCI o tych Ukraińcach, którzy pomagali.
Moja Mama, rodzeństwo i ja uniknęliśmy niechybnej śmierci dzięki biednej, ale bogobojnej Ukraince. ONA chroniąc nas narażała własne życie i JEJ stale winni jestem modlitwę.

Powracam do dyskusji w debacie.
Jeden z dyskutujących mówił o nacjonalizmie ukraińskim, tym wrogim bakcylu odwiecznej pretensji o to do Polaków, że są Polakami. On nie wierzy – mówił – aby tym bakcylem mógł być zainfekowany cały 42 milionowy naród ukraiński. On myśli, a nawet jest przekonany, że to tylko niewielka część (około kilku milionów) jest nim zainfekowana, a znaczna większość jest zainteresowana dobrymi relacjami z sąsiadem – Polską.
Osobiście obawiam się, że po „Majdanie” w 2014 roku zarażonych jest znacznie więcej i zaraza zaczyna być pandemią, do której my Polacy sami dołożyliśmy i dokładamy cegiełkę. Na „Majdan” to nasi politycy pobiegli pierwsi i stojąc ramię w ramię z Tiahnybokiem pod banderowskim sztandarem, wznosili banderowskie okrzyki „Sława Ukraini”.
Nie wiedzieli, że to okrzyk banderowski?
Nie rozumieli, że po raz drugi mordują ofiary mordu dokonanego przez nacjonalistów spod znaku tryzuba?
Nie zdawali sobie sprawy z tego, że tym jeszcze żyjącym świadkom tamtych potwornych mordów wbijają nóż w serce?
Ja do tych świadków należę i bardzo mnie to zabolało i nadal boli. Oczekuję od polskich polityków wiedzy historycznej. Oczekuję: rozsądku, umiaru i honoru oraz należnego mi bezpieczeństwa. Oczekuję pragmatycznego wyboru przyjaciół i nie poddawania się stale emocjom chwili, bo te są szkodliwe.
My Polacy (szczególnie z Kresów) jesteśmy dumnym Narodem i Mojej Ojczyźnie życzymy jak najlepiej, a naszych najbliższych pragniemy chronić przed mrocznym, nocnym zabójcą.
Żyję dzięki bogobojnej Ukraince i żyje wielu moich Rodaków dzięki takim LUDZIOM. Tym LUDZIOM – Ukraińcom należy się nasz szacunek. I wśród tych ludzi Ukraińcy mają prawdziwych bohaterów, którym warto wznosić pomniki.
Byłyby one czczone również i przeze mnie. I przez wszystkich tych, którzy ocaleli z tej hekatomby.  
Ta część Ukrainy, która nie jest zarażona śmiertelnym wirusem pod nazwą „nienawiść” oczekuje na prawdziwe przebudzenie i oczyszczenie.
Nie jestem aż tak głęboko zaznajomiony z nastrojami na Ukrainie, ale śledzę media i rozmawiam z Ukraińcami. Mam swój pogląd. Wiem, że Ukraina jest podzielona na dwie lub więcej części. Jest rozdarta i nadal rozdzierana.

Ukraina, jako całość, nie może się rozwijać – mówili inni dyskutujący – jak przystało na państwo z aspiracjami, bo na niej odbite jest piętno. Wiedzą ci, którzy dobrze życzą Ukraińcom i wiedzą o tym uczciwi Ukraińcy.
Dyskutujący podkreślali, że aby budować państwo należy poniechać wszelkich wydumanych pretensji, a przystąpić do konsekwentnego rozliczenia zaszłości. Szczególnie tych zaszłości, które dotyczą ofiar bandytyzmu. Inaczej nigdy zdrowego państwa Ukraińcy nie zbudują.

Słuchając wypowiedzi (w dyskusji nie brałem udziału – chore gardło), w duchu dopowiadałem własne argumenty, wspominałem przeszłość, dzieciństwo: i wdzięczne i zarazem tragiczne oraz późniejsze lata . Wspominałem moje spotkanie się z Ukrainą dzisiejszą i Ukraińcami w XX i XXI – wiekach. Coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że podobne debaty są nieodzowne i winne być prowadzone powszechnie.
Nie chodzi mi ani moim pobratymcom z Kresów o rewanżyzm.
On nigdy nie przynosił pozytywnych rezultatów. On szkodził pokoleniom i najczęściej prowadził do eskalacji wojen o niewyobrażalnej ilości ofiar. Po co komu ludzie okaleczeni fizycznie i moralnie? Po co komu sieroty? A wiem co mówię!
Chodzi nam o pamięć i opamiętanie się tych, którzy dzisiaj piorą mózgi i nadają kształt i wymiar zbrodniarza tym, których należałoby chronić przed nienawiścią. Chorą nienawiścią. Ona po prostu nie pasuje do obecnego Świata. A może przede wszystkim nie pasuje!...

Uczelni – Uniwersytetowi Szczecińskiemu, a szczególnie głównemu organizatorowi debaty pt. ”Wołyń wczoraj i dziś” Panu Profesorowi Piotrowi Briksowi z całego serca dziękuję, za zorganizowanie debaty .

Mój osobisty głos w dyskusji byłby…
 Jak wspomniałem z uwagi na stan mojego głosu nie mogłem brać czynnego udziału w dyskusji. Gdybym mógł to miałem swoje przemyślenia, które bym prezentował i zadałbym kilka pytań.
Jedno z pytań zasadniczych dotyczyłoby daty powstania państwa ukraińskiego i odpowiedzialności . Tak, naprawdę, to od kiedy sami Ukraińcy uważają, że żyją we własnym państwie? Bo mnie się wydaje, że w tym liczeniu Ukraińcy popełniają błąd albo liczą według zasady priorytetów politycznych. Co dobre to od dawna, a co gorsze lub złe to lepiej zamilknąć albo znaleźć winowajcę.
W rozmowie z wieloma Ukraińcami byłem przekonywany, że Ukraina zjednoczona istnieje od 1939 roku (dotyczy to jej części zachodniej), a od 1919 – części wschodniej.  
Urzędy, szkoły, cerkwie, władze, kołchozy itp.
Były wtedy ukraińskie.
Na potwierdzenie tego o czym mówię posłużę się obeliskiem upamiętniającym 50-lecie Zjednoczenia Ukrainy.
 
Stoi taki w Skale Podolskiej.
Kiedy zapytałem Ukraińca w Skale Podolskiej na początku XXI wieku: ”Od jakiej daty liczono 50 lat?” Niemal wykrzyczał mi w twarz, że od wyzwolenia i zjednoczenia Ukrainy, czyli od 1939 roku.
Przyjmuję za tym Ukraińcem (był ubrany w strój „weterana” UPA ), że Ukraina to państwo wieloletnie. Państwo na ogromnym terenie, jaki ustanowił Związek Radziecki, czyli Stalin z udziałem wielu ważnych Ukraińców, wymienię chociażby najważniejszego – Nikitę Chruszczowa, który był później niemal, a może więcej niż, carem całego Imperium. Ukraina była reprezentowana w Radzie Bezpieczeństwa, w ONZ itd. Miała nawet broń atomową, a więc była samodzielna i suwerenna. Dlatego nie może mówić o okupacji rosyjsko- bolszewickiej i powinna zatem wziąć odpowiedzialność za wszelkie zaszłości: ofiary głodu w latach 30 tych, wywózkę ludności polskiej w głąb Rosji, ludobójstwo ludności polskiej mieszkającej za Zbruczem w wyniku podpisanego Traktatu Ryskiego w 1921. I nie może oskarżać Dmowskiego o zbrodnię ludobójstwa, jak to czyni dzisiaj, w 2016 roku, portal finansowy Ukrainy, który twierdzi, iż Dmowski jako twórca traktatu pozostawił na pastwę losu Polaków w Kamieńcu Podolskim, Żytomierzu, Berdyczowie i wielu innych miastach i wsiach za Zbruczem. Przypomnę tym rzucającym potwarz z celem wybielania się Ukraińców, że chodzi o obszar ziem „etnicznie ukraińskich”. Czy się mylę - panie Sidoruk?
Nie chcę być posądzony o manipulowanie jakimiś niedopatrzeniem w Skale Podolskiej , z minionego okresu i dlatego dodam, że bardzo mnie zdziwiła, argumentacja stawiania i odsłaniania pomnika poświęconego Goncie i Żeleźniakowi w dowód pamięci i chwały, czyli rzezi Polaków i Żydów w 1768 roku w Humaniu i okolicach.
W Humaniu około 20 tys., a okolicach Humania, tak zwana „koliszczyzna” pozbawiła życia 100 - 200 tys. osób, najwięcej na wsiach .
Aby się dowiedzieć, że sposoby walki ludności ukraińskiej z „okupantem” polskim są niemal odwieczne niemal takie same, warto przeczytać dramat Juliusza Słowackiego – „Srebrny sen Salomei”.
Tym a szczególnie panu Sidorukowi z Podlasia, którzy może nie mają utworów Słowackiego pod ręką zacytuję jedynie fragmenty tego utworu.
Opisywać one będę „obrazki” podobne do tych, o których jest mowa w debacie, treści której poświęcam niniejszy artykuł.
Te „no żesz – panie Sidoruk – widoki mordu na Wołyniu, żywym świadkom debaty nie pozwalały mówić. Cisnące się łzy zalewały krtań!
Akt II -Sawa (Kozak) do Regimentarza  (…) Rekonesans na dwór Lacha.
A jeśli przyznam się kiedy,
Żem w głąb serca wpuścił stracha (…)
Niech pan jaśnie wielmożny
Wystawi sobie ów domek cichy i pobożny,(…)
Teraz wszystko krwią zbryzgane,
Co uniknęło grabieży,
Trupy ludzkie bez odzieży(…)
Dziatki porąbane srodze(…)
Sama pani – widok srogi! –
Dziateczki swoje bez główek
Za nóżki zimne, zielone
Trzymała; ach jedna rana
Zabita; bo otworzone
Miała żywota świątnice(..)
I dalej opowiada Kozak Sawa, że łono tej polskiej matki od strasznego cięcia nożem zostało pozbawione płodu, który wypłynął. I woła Kozak: „Ojczyzno moja kochana, w płodach matki zarzynana!”
I składa ofiarę przed Bogiem i woła: „ (…) krew moja kozacza wypłynie sotkiem strumieni i na węże się przemieni (..) i stawi czoła gadowi co łeb podchmiela i morduje niewinnych ludzi”.
 Podchmielone łby to ciemna tłuszcza , która została zainfekowana jadem nienawiści do Polaka i innych narodowości.
Straszne było to ofiarowanie Kozaka– „(…) Bo we mnie zawierucha i krwi strasznej słychać granie i pomszczę te ofiary”

 A co ja mam powiedzieć panu Sidorukowi?
Dokończę kwestię pomnika w Humaniu. Kamień węgielny pod pomnik wmurował minister ukraiński w 1968 roku. W tamtym czasie wybrano nawet potężny głaz na rzeźbę.
Ktoś kto śledzi historię powie: ” Humań, koliszczyzna, to była walka Imperium Rosyjskiego z Konfederacją Barską. Może i tak, ale czyimi rękoma i kto się dał podburzyć i na jakich zasadach?
Zwracając się do polityków polskich proszę Ich… Skromnie proszę o to, aby mój polityk z górnej półki miał na względzie dobro obywateli, w tym i moje, i moich bliskich, bo tak przysięgał przed Bogiem składając przysięgę w parlamencie.
Proszę polityków Polski, aby z należytą uwagą słuchali głosów Kresowian z Wołynia i Małopolski Wschodniej i aby na tej podstawie w rozmowach z politykami Ukrainy posiadali argumenty do żądania konkretnych przeprosin za popełnione zbrodnie na narodzie polskim na Kresach i aby żądali eliminowania nastrojów banderowskich na Ukrainie, o czym dyskutowaliśmy w debacie.
 I wreszcie, aby żądali od Ukrainy należytego rozliczenia zbrodniarzy za mord Polaków i obywateli polskich na ziemiach obecnej Ukrainy Zachodniej.
 Prezydent Ukrainy P. Poroszenko (3.12.2016) dziękował nam Polakom w Warszawie za nasze serca i nasze dusze, iż jesteśmy z Ukraińcami, ” bo przecież wiecie – mówił – jak straszne jest to , gdy twoja wolność jest zagrożona, kiedy ktoś decyduje o tobie albo gdy ktoś dąży do niszczenia…”
 My doskonale wiemy, jak to jest, kiedy ktoś decyduje o naszym mieniu, naszej wolności i życiu naszym i naszych najbliższych. Wiemy! Myśmy to przeżyli. W wielu przypadkach dzięki dobrym Ukraińcom, za których się modlimy, a których zapomniał ich naród.
I pamiętamy Panie Prezydencie. I chcemy aby pamiętano o tym na Ukrainie i chcemy żyć w pokoju z sąsiadami. I dlatego proponujemy opamiętanie, i skruchę, i żal za grzechy. I oczekujemy nie tylko przeprosin, ale działania na rzecz rozliczenia tamtych, dla nas Polaków bolesnych wydarzeń.
 Jesteśmy tym narodem, któremu należne jest współczucie za ofiary mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, a dotychczasowe działanie - gloryfikowanie zbrodniarzy, nadawanie członkom UPA statusu weteranów i wynoszenie zbrodniarzy na pomniki nie może być akceptowane przez nas.  
I nie służy to dobrej sprawie normalnych, cywilizowanych stosunków między naszymi narodami.
Ktoś powie, że w Knesecie Pan Prezydent przeprosił. Moim zdaniem tych przeprosin oczekiwał polski parlament, bo ci Żydzi byli obywatelami Polski, a przy okazji można by było przeprosić Polaków. I zmienić politykę wartościowania.

Takie debaty są potrzebne i dla mojego współbrata w wierze, bo nie wszyscy wiedzą kiedy, jak i dlaczego ponosiliśmy ofiary tylko dlatego, że byliśmy Polakami. Historycy różnej maści (przepraszam uczciwych i zaangażowanych w prawdzie) stale pisali historię taką, jaką im pozwolono pisać. Nieobiektywną, skażoną koniunkturalizmem albo potrzebami chorego umysłu i często ją zakłamywali.
Ukraińscy historycy dzisiaj piszą nową historię, która nigdy nie będzie mogła się obronić i nie pomogą jej wielokrotne powtarzania, aby ją zapamiętać. Oczywiście my im powinniśmy wskazywać właściwą drogę i stale protestować przeciwko zakłamywaniu faktów. Na przykład oczekuję wyraźnego odzewu na to, o czym już pisałem, a dotyczącego „Dnia 18 marca” – Lwów i wspomniany Ihor Teniuk. Projekt tej uchwały poparli historycy: Centrum Niezależnych Studiów Historycznych, Centrum Odrodzenia Nowego im. Stepana Bandery oraz historycy Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki.

Nie jestem humanistą – polonistą. Nie mam takiego wykształcenia i mogę nie umieć wypowiadać się jak wytrawny humanista, historyk, polityk, (mam 84 lata i całe moje życie zawodowe strawiłem na technice).
 Podobny do wielu Polaków (również nie humanistów), czujący serce we właściwym miejscu, martwię się o stan umysłu i stan materialny naszych dziedziców, bo nie chciałbym, aby oni przeżywali to co myśmy przeżyli – starsi ludzie – dzieci wojny. Chciałbym aby oni poznali prawdziwe dzieje Polski. Te dobre , dobrej chwały, ale rzeczywistej, wynikającej z naszej ciężkiej solidnej pracy i te najtragiczniejsze oparte na prawdzie obiektywnej. Nie na dzieje Polski pisane pod presją chwili lub na zamówienie.
 Wychodzę z założenia, że wielka historia w miarę obiektywna powstaje z wielu małych historii subiektywnych. Dlatego proponuję i proszę Ich, aby żyjący (zwracam się do Kresowian) pisali, opowiadali swoim bliskim, publikowali już napisane i skrzętnie chowane w szufladach swoje wspomnienia. Słowo daję, że wielu naszych rodaków nie wie o tych zbrodniach na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, a chce wiedzieć. Bo tych, którzy mówią, że w to nie wierzą, że coś takiego potwornego mogło się zdarzyć, bo to nieludzkie, a nawet nie zwierzęce, jest niewielu. Mam taką nadzieję.
Mój apel popieram moim „głosem zapisanym” , który prezentuję, a który postaram się poszerzyć i przedłożyć na kolejnych seminariach, lub debatach, o ile takie będą. Mam nadzieję, że będą.
Organizatorowi debaty pt. ”Wołyń wczoraj i dziś” Panu Profesorowi Piotrowi Briksowi (US) jeszcze raz z całego serca dziękuję.

Mieczysław Walków, Szczecin, grudzień 2016 roku.
Foto: Jerzy Mużyło


Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

mapka.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 363 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4496280