Wigilia Bożego Narodzenia  w polskiej tradycji świątecznej zajmuje najważniejsze miejsce. Boże Narodzenie obchodzili również nasi przodkowie, a wiele obrzędów i zwyczajów dotyczących samej Wigilii i świąt przetrwało do dnia dzisiejszego.   Nazwa WIGILIA pochodzi od słowa łacińskiego ,,vigilia” i  oznacza czuwanie, straż nocną, wartę.  W Polsce nazwa ta jest związana z 24 grudnia, z dniem poprzedzającym Boże Narodzenie. Do kalendarza liturgicznego uroczystości wigilijne zostały wprowadzone w VI wieku – był to okres oczekiwania na narodzenie Pana Jezusa. Najważniejszym momentem obchodów Bożego Narodzenia, jest postna wieczerza nazywana WIGILIĄ lub WILIĄ, a na Kresach Wschodnich Polski kutią (od głównego na tych terenach dania wigilijnego o tej właśnie nazwie). Wieczerza wigilijna, do której zasiadano po podzieleniu się opłatkiem, składała się zawsze z potraw postnych . Ich rodzaj oraz liczbę określa dotąd - przechodzący z pokolenia na pokolenie - obyczaj religijny i rodzinny.  Najczęściej przyrządza się na wigilię 12 dań, bo tyle jest miesięcy w roku. Według innej interpretacji - bo tylu apostołów poszło za Chrystusem. Bywa jednak, że gotuje się na wigilię nieparzystą liczbę potraw: 5, 7, 9 lub nawet 11 dań. (1)

Janina Sawicka pochodząca z Drohobycza, miasta znajdującego się w obwodzie lwowskim opowiada o Wigilii w jej domu:   W pokoju ustawiano choinkę, na stole pod białym obrusem rozkładano siano. Po podzieleniu się opłatkiem i odmówieniu krótkiego pacierza, siadano do stołu. Na stole musiało być 12 potraw - mówi Janina Sawicka. - Przy każdym nakryciu leżał jeden ząbek czosnku i dopiero po zjedzeniu czosnku, symbolu zdrowia, przystępowano do świątecznej wieczerzy - dodaje. Wszystkie potrawy musiały być postne. Tradycyjnie podawano barszcz czerwony, uszka z grzybami, zupę grzybową, pierogi ruskie i z kapustą, kapusta z grzybami, karp smażony i ryba w galarecie, gołąbki z kaszą i grzybami. Na końcu podawano lekko schłodzoną "kutię", była to pszenica z miodem, makiem i bakaliami. - Z kutią związana jest pewna tradycja - mówi Janina Sawicka. - Najstarszy z uczestników nabierał na łyżkę kutię, wychodził do siewni (korytarz) i rzucał kutią o sufit. Jeżeli się przykleiła to wróżyło szczęście temu domowi - dodaje. Na świątecznym stole zawsze stały dwa wolne nakrycia.- Jedno nakrycie wolne dla osoby, która mogła się tego wieczoru pojawić. Takiemu przygodnemu gościowi nie można było odmówić posiłku - opowiada Janina Sawicka. - Drugie nakrycie dla bliskich, którzy już na zawsze odeszli. Każdy z uczestników kolacji, część swojej porcji wsypywał do tego talerza - kontynuuje.- Jeżeli w domu były zwierzęta, również z nimi dzielono się opłatkiem. Krążyła taka legenda, że zwierzęta w Wigilię mówią ludzkim głosem - mówi Janina Sawicka. - W tym dniu również szło się na grób zmarłych i symbolicznie dzieliło się z nimi opłatkiem, zostawiając go na grobie - dodaje. Oczywiście od domu do domu chodzili kolędnicy poprzebierani za różne postacie, począwszy od świętej rodziny, aniołków, pastuszków, królów i diabła, a skończywszy na śmierci z kosą (kostuchą).

Józef Zając z Jazłowca k/Buczacza z obwodu tarnopolskiego.tak zapamiętał tradycje związane z wieczorem wigilijnym w swoim domu: Choinka była tam, gdzie były dziewczęta, tam, gdzie byli tylko chłopcy, nie było choinki. Tak było w moim domu, ponieważ nas było dwóch synów, nie mieliśmy choinki do czasu, aż pojawiła się nasza siostra - wspomina Józef Zając. - Myśmy nie przywieźli tradycji, one przyjechały z nami - dodaje. Tradycją było również wspólne robienie ozdób choinkowych. A uroczysta kolacja odbywała się u najstarszego członka rodu. To właśnie u niego wszyscy się spotykali. W tym dniu obowiązkowo podłoga musiała być pokryta słomą, a na stole również rozkładano siano i przykrywano obrusem. (…) - W tym dniu nie spaliśmy w łóżkach tylko na podłodze na słomie, w której były ukryte orzechy. Starsi szli o północy na pasterkę, dzieci nie zabierało się, ponieważ były bardzo duże mrozy - mówi Józef Zając.[2]

Boże Narodzenie w dzieciństwie w Mościskach ( pod Lwowem)  wyglądało tak: "Wigilia - to choinka (u nas nazywana drzewkiem) - pachnąca, jeszcze trochę ośnieżona, którą przywoził mój Tatuś prosto z lasu, to ciche kolędy nucone przez Mamusię przy zapachu smażonych na domowym oleju pączków, pieczonego makowca, gotowanych grzybów i oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. (...) Dla nas, dzieci, to był wieczór najcudowniejszy w roku - zapachy najcudowniejsze, stół nakryty bielutkim obrusem, pod obrusem sianko, na stole kutia, pierogi z kartoflami, pierogi z kapustą, gołąbki z tartej kartofli, kapusta z grochem... I pachnące siano pod stołem - jedyny dzień w roku, kiedy nam, dzieciom, można było tak na tym sianku szaleć w pokoju. Dziadzio powtarzał: »Niech się cieszą, bo Jezus Dziecina się rodzi«. Choinka przystrojona ozdobami szklanymi na malutkich blaszanych spinaczach, papierowymi łańcuszkami, kawałeczkami rozpuszczonej waty i nawet cukierkami! A na samym wierzchołku - piękny Anioł: główka malowana a skrzydła i suknia wycinane i układane z lekkiej bibułki - jaki on był śliczny!" (3)

1] Na Wigilijnym Stole    http://serwisy.wimbp.rzeszow.pl/wystawy.html

2]  Autor: Daniel Biernat - Tradycje wigilijne z Kresów

http://polskalokalna.pl/news/tradycje-wigilijne-z-kresow,1414484,6712

3]  http://www.polskatimes.pl/artykul/486675,wigilia-po-polsku-na-kresach,id,t.html


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud8.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 616 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7990121