Urodziłam się w 1933 roku i większość wydarzeń pamiętam, choć niektóre uleciały. Może najpierw opowiem o dziadkach, czyli rodzicach mamy. Mama Otolia, tak było zapisane w dokumentach i tak na nią mówili, urodziła się w Wolbromiu, tak jak wszystkie inne dzieci Bochenków. Cztery córki i syn. Dziadek Jan z dziada pradziada był kolejarzem i w pewnym momencie przenieśli go z rodziną do Równego. Tam dziadek miał budkę kolejową, a obok był dom. W czterdziestym trzecim zaczęli mordować. Dziadek i babcia bali się i przenieśli się do nas do Basowego Kąta. Niedaleko Równego, dziś ta wioska jest dzielnicą miasta. Mój tata, Michał, był z zawodu kowalem, ale to już zupełnie inna historia, bo z kolei jego ojciec też był kowalem i tego zawodu nauczył wszystkich synów. Miał dziewięciu synów i jedną córkę. Oni wszyscy mieszkali w pobliżu. Mój tata choć kowal, pracował w sezonie w cegielni, a po sezonie konserwował maszyny. Jak przyjechali do nas dziadkowie mieszkaliśmy razem. Później, kiedy terror ze strony ukraińskiej się nasilił, uciekaliśmy wszyscy na noc do rodziny w pobliżu. Dziadek nadal pracował jako kolejarz i koledzy ostrzegali go, że w nocy może być niebezpiecznie. Wtedy całą rodziną gromadziliśmy się w jednym domu. Wszyscy spali, a dwóch lub trzech mężczyzn pilnowało. Za broń służyła jakaś siekiera i w razie czego pałki. Ale to niewiele by dało, bo oni byli uzbrojeni. Mogli też podpalić dom. Tego też się obawialiśmy. Naokoło słyszało się o tym co się dzieje, tym bardziej że jeden z najstarszych braci ojca, Jan Wałek, mieszkał w miejscowości Janowa Dolina nad Horyniem i został zamordowany. Mieszkał tam od lat z żoną i dziećmi i te dzieci, moje rodzeństwo stryjeczne, musiały wtedy uciekać. Ich rodzice zostali zamordowani, mimo że Jan mieszkał tam od lat i znał wszystkich. Nie chciał uciekać, choć go ostrzegali. Miał syna, który ożenił się z Ukrainką.

Sąsiedzi mówili mu: - Zabieraj dzieci i uciekaj, bo szykują się na ciebie. On jednak powtarzał, że jest tu od lat, zżyty z nimi, więc dlaczego, kto chciałby go skrzywdzić. W końcu przyszli i powiedzieli, że pójdzie z nimi. Jak poszedł, to już nie wrócił. Po jakimś czasie przyszli do stryjenki. Ona poprosiła: - Powiedzcie mi, gdzie jest mój Jasiek. Na co oni: - Chodź z nami, to ci pokażemy, gdzie jest twój Jasiek. Później jeden z nich opowiedział Antkowi, najstarszemu bratu mojego taty, że wzięli ją nad Horyniec i zamordowali, a ciało wrzucili do rzeki.  Wrócimy do Basowego Kąta? Tam też mordowali. Niedaleko była miejscowość Halerówka i tam moi rodzice mieli dobrych znajomych. Oni wydawali córkę za mąż. Po prostu skromna uroczystość, bo młodzi chcieli się pobrać. Poprosili moją mamę na starościnę. Pamiętam, jak piekła ciasto z cynamonem. Dziś nieraz ja takie piekę. Drożdżowe z cynamonem. Powiedziała, że skoro jest starościną, to choć tyle zrobi, żeby tradycja była i każdemu chociaż po kawałeczku dać. Młodzi poszli na swoje, a po jakimś pół roku przybiegł ojciec z wiadomością, że ich zamordowali w okrutny sposób. Młodzi uciekli do piwnicy i tam ich złapali. Ojciec opowiadał, że kartofle w piwnicy były zbroczone krwią, a temu chłopcu obcięli głowę. Jak to dziecko, z grupą rodzeństwa i innych dzieciaków poszłam na pogrzeb i, jak to dziecko, przepychałam się do przodu. Ksiądz przemawiał i w pewnym momencie wziął głowę za włosy i ją uniósł. Był strasznie przejęty i mówił o tym, że ludzkość doszła do takiego okrucieństwa. Przemawiał, a ludzie okropnie płakali. Uciekłam i nie pamiętam, kiedy się znalazłam w domu. Tak to przeżyłam. Później, kiedy się ściemniało, to truchlałam ze strachu. Poza tym słyszałam cały czas, co dorośli mówią. Tu wymordowali, tam potopili. W tamtym czasie mama często mnie wysyłała na noc do ciotki do Równego. Bałam się wtedy o rodziców. Myślałam, jak im minęła noc i czy żyją. Wspomnę jeszcze Czechów.  W pobliżu nas mieszkało wielu Czechów. Mieli duże gospodarstwa, nie tak jak my. No i mieszkało niedaleko nas małżeństwo Czechów z dwójką chłopców, bliźniaków. Bliźniaki miały około ośmiu lat i jeszcze ich pamiętam. Bardzo miła rodzina. Mama chodziła do nich, aby dorobić. Zresztą wiele osób z okolicy tam pracowało. Właśnie ci ukraińscy pracownicy ostrzegali ich, żeby uciekali. Ale oni, tak jak wtedy wszyscy, twierdzili, że nic złego nikomu nie zrobili, to i ich nie spotka krzywda. Przyszli do nich w nocy i wymordowali całą rodzinę. Pokój chłopców był cały obryzgany krwią. Ich ojciec próbował uciekać na stertę słomy. Tam jednak dopadli go i zarąbali siekierą. Oni nie patrzyli, po prostu rąbali. Potrafili zabijać nowo narodzone dzieci, rzucać nimi o ścianę, a kobietom w ciąży rozpłatywać brzuchy. Chodzili całymi bandami. Pamiętam, że dwa domy dalej mieszkała rodzina Ukraińców. Mieli duże gospodarstwo i trzech synów. Wszyscy oni należeli do UPA. Mieli może 16, 17 lat. Kiedy już w tamte okolice weszli Rosjanie, to dali rodzicom warunek, żeby synowie się ujawnili i zgłosili. Jak nie, to ich wywiozą na Syberię. Nie zgłosili się i rodziców z córką wywieźli. Takie były czasy. Starsi w ogóle nie liczyli się z tym, że dzieci słyszą i widzą to wszystko. Nawet nie próbowali odgraniczyć nas od tych potworności. To był wtedy chleb powszedni. Kolejny mord nie był już nawet jakimś wielkim wydarzeniem. Po prostu na co dzień się o tym mówiło, a dzieci po prostu słuchały. Nie próbowali jakoś tego wszystkiego wytłumaczyć? Uspokoić? Co mieli powiedzieć?! Czym myśmy im zawinili. Nadal nie wierzę w jakiekolwiek porozumienie między nami. Myślę, że oni w dalszym ciągu pałają do nas nienawiścią, a my z kolei do nich, bo tyle od nich wycierpieliśmy.  

Fragment : Wspomnienia "rzezi wołyńskiej" wyszukał i wstawił B. Szarwiło za:
 http://www.kurierlubelski.pl/artykul/945359,sagi-lubelszczyzny-wspomnienia-rzezi-wolynskiej-zdjecia,2,id,t,sa.html


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp7.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 361 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7440451