Dnia 15 lipca 1943 r. mój rodzony brat najstarszy, Kazik Urbański (nazwisko panieńskie matki ), jadąc do Łucka z żywnością dla dzieci i żony, grupowo taborem wozów konnych z naszej wsi, został napadnięty i w bestialski sposób zamordowany w miejscowości Zaborol [gm. Kniahininek] koło Łucka. Bratu mojemu ryzuny wydłubali jedno oko i kazali uciekać, następnie na koniec ryzun dogonił koniem, zawiązał drut kolczasty wokół szyi, przywiązał do siodła końskiego i tak powlókł do pobliskiego lasu. Po kilku dniach moi bracia Ludwik, Leon, Szczepan i brata żony brat Bolek poszli szukać do Zaborolu brata Kazika. Weszli w wysokie żyto i bardzo szukając, ciała nie znaleźli. Jak wracają z żyta na jezdnię, a tu naprzeciwko idzie banda ryzunów uzbrojonych. Bracia zaczęli uciekać w wysokie zboże, a każdy w inną stronę, [aby po]ukrywać się pod miedzą. Brata mego Ludwika dopędził ryzun, miał w ręku granat i pistolet, uderzył Ludwika granatem w czoło, brat nie stracił przytomności, chwycił Ukraińca ryzuna za gardło, powalił go i tak trzymał długo uścisk na szyi Ukraińca, aż ten został uduszony uściskiem w szyję. Brat Ludwik żyje, ma na czole bliznę od uderzenia granatem przez ryzuna ukraińskiego. We wsi Zaborol, tam gdzie zginął brat Kazik, przed 1939 r. mieszkało małżeństwo mieszane. Żona Ukrainka, jej mąż Polak policjant, to żona tego policjanta była naocznym światkiem mordu mego brata, to ona zeznała nam, że brat jest zakopany pod płotem we wsi Zaborol koło Łucka w gospodarstwie Ukraińca o nazwisku Staniszewski. (...)

Z naszej wsi został zabity Czerniak Bolesław, też przewożący żywność dla najbliższych, też w Zaborolu przybity do ziemi kołkiem drewnianym w brzuch. Zginął Kuczyński Bronisław, nasz sąsiad, też w Zaborolu, który ubezpieczał konwój w dowozie żywności do miasta dla zagłodzonych rodzin. Został zabity Dąbrowski Albin, nasz sąsiad, (...) jadąc wozem do zięcia po proso - koło Torczyna [gm. Torczyn, pow. Łuck]; koń z wozem przyszedł sam do domu. Nowakowski, który mieszkał na Aleksandrówce, został zamordowany w Budkach Usickich [gm. Torczyn] koło Torczyna. W mojej wsi Aleksandrówka pod lasem mieszkał pan Galewski, córka jego Janina wyszła za mąż za Ukraińca, ten zamordował swą żonę Janinę i uciekł do ryzunów, pozostawiając list, że musiał to uczynić, ponieważ władze ukraińskie dokonałyby na nim wyroku. Siostra rodzona mojej matki Aniela, z męża Łącka, mieszkała koło Zdołbunowa we wsi Marianówka, gmina i powiat Tajkury . Poszła odwiedzić znajomych sąsiadów Ukraińców, została schwytana przez ryzunów i powieszona żywcem za piersi w pobliskim lesie na drzewie, [zamordowana] w bestialski sposób. W tym to czasie placówka samoobrony Antonówka, bo taką to przybrała nazwę, rosła w siłę, w uzbrojenie i ludzi. Ukraińcy kilkakrotnie napadali, ale przekonali się, że nic nie mogąc wskórać, dali spokój chwilowy, organizując większe swoje siły (…) W tym to czasie przeżywaliśmy my Polacy na placówce Antonówka koło Łucka, koszmarne i straszne dni: z jednej strony wróg Polaków Niemcy, drugi to Ukraińcy. (...) Do dziś nie mogę zrozumieć i mam żal do tych Ukraińców mego pokolenia, co mają zbroczone polską krwią ręce………………

 

Fragment : Relacji Konstantego Jeżyńskiego, byłego mieszkańca kolonii Aleksandrówka

Archiwum Glównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu-Instytutu Pamięci Narodowej: nr 638 księgi nabytków, sygn. AGK27WDAK, Vl53. Relacja wpłynęła do Środowiska Żołnierzy 27 Wolyńskiej Dywizji Piechoty AK w 1985 r.


Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud17.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 421 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4518539