1 marca 1943 roku:

W futorze Biełasze pow. Sarny UPA zamordowała 15 Polaków.

We wsi Okońsk pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 3-osobową polską rodzinę: Kazimierza Grzegorza Żerygiewicza, lat 36, jego żonę Lidię Ludwikę, lat 30 i ich córkę Danutę Sabinę, lat 6. 

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki policjant ukraiński zastrzelił Polaka; „01.03.1943 r. został zam. przez policję ukraińską Kordiatiuk Bolesław, student UJ.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, Kędzierzyn-Koźle 2015;  za: http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pdf). Inni: 4 marca 1943 r.

   2 marca:

W kol. Parośla II pow. Sarny w nocy ukraińska bojówka porwała i zamordowała 2 Polaków - wartowników, w tym 14-letniego Ludwika Turowskiego; 3 osoby zostały ranne, w tym kobieta.

 2 marca 1943 roku Niemcy z udziałem policji ukraińskiej wysiedlili 2 ostatnie polskie wsie z powiatów: Biłgoraj i Hrubieszów, w ramach planu „Ukraineraktion” realizowanego od 15 stycznia 1943 roku. Łącznie wysiedlono 117 polskich wsi, zasiedlając je Ukraińcami.

   W dniach 23 lutego oraz 3 marca 1943 roku:

Policja ukraińska spacyfikowała kilkanaście polskich wsi zabijając około 3 tysięcy Polaków, a w następnych dniach marca i w kwietniu kilka kolejnych wsi. Po tych pacyfikacjach oddziały policji ukraińskiej z pełnym uzbrojeniem odeszły do lasu kontynuując swój zbrodniczy szlak.

Np. 3 marca w kol. Borszczówka pow. Równe Niemcy z policjantami ukraińskimi zamordowali 160 Polaków, a we wsi Lidawka 104 Polaków. Niewyjaśnioną rolę w prowokowaniu tych pacyfikacji odegrała partyzantka sowiecka, jak chociażby w przypadku Borszczówki i Lidawki. Już w styczniu 1943 roku w tych wsiach zatrzymała się duża grupa partyzantów sowieckich terroryzując mieszkańców. Nie reagowali oni na prośby Polaków, aby zakwaterowali także we wsiach ukraińskich, słusznie bojąc się donosu Ukraińców. 1 lutego Sowieci odeszli nie podając powodu, rankiem 2 lutego ludność polska wyjechała do wsi Hłuboczek, a wkrótce do wsi przybyła niemiecka ekspedycja karna. Nie zastawszy nikogo w kolonii wyjechała. Po powrocie Polaków do kolonii, wieczorem powrócili także partyzanci sowieccy. Ponownie opuścili wieś 1 marca, także nie podając powodu, a już 3 marca Niemcy i policjanci ukraińscy dokonali pacyfikacji tych wsi, pod zarzutem współpracy z partyzantką sowiecką. (Siemaszko..., s. 679 – 684; Zofia Zalewska, w: ”Wołanie z Wołynia”, Listopad – Grudzień 2003, s. 23).

   3 marca:    

We wsi Biełaszów pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali Polaka, młynarza.  

W kol. Borszczówka pow. Równe w czasie pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało ponad 160 Polaków. 

W kol. Dąbrówka gmina Deraźne pow. Kostopol Ukraińcy zmordowali 9-osobową polską rodzinę Naumowiczów. 

W kol. Grabina pow. Łuck zamordowali Adama Cybulskiego.    

W kol. Lidawka pow. Równe w czasie pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 104 Polaków. 

W osadzie leśnej Łopateń pow. Łuck uzbrojona bojówka ukraińska spaliła miejscowość letniskową ks. Radziwiłła i wymordowała mieszkającą tutaj ludność polską, około 30 osób.

W kol. Marjanówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: ojca z synem. „Żurawski Stanisław 1903 – 3.03.1943 /.../ wraz z maleńkim synkiem Władkiem został bestialsko zamordowany przez Ukraińców, gdy po napadzie na Marianówkę zawrócił (podczas ucieczki) spod Perełysianki pod swój dom. Został pochowany na cmentarzu w Perełysiance przez Mariana, Stanisława i Piotra Klubów (http://wolyn.republika.pl/opisy/marjanowka_d-03.html ).

We wsi Medyn pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, mężczyznę i kobietę. 

W miejscowości Tarnogród pow. Biłgoraj Ukraińcy zamordowali 4 Polaków spośród miejscowej inteligencji.  

 

   4 marca:

We wsi Beresk pow. Borszczów policja ukraińska zastrzeliła Bolesława Kondratiuka lat 19, gdy wykonywał on swoje obowiązki służbowe instruktora tytoniowego. Patrz wyżej: 1 marca 1943 roku we wsi Torskie.

We wsi Olejów pow. Zborów banderowcy uprowadzili 5 Polaków, którzy zostali zamordowani pod Manajowem, w tym Miaskowski Józef lat 17, woźnica kolaski nadleśniczego, ciał nie odnaleziono.

We wsi Sahryń pow. Hrubieszów miejscowi Ukraińcy zamordowali 1 Polaka, mieszkańca Hrubieszowa.

 

   5 marca: 

W kol. Antonówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 23 Polaków: matkę z 2 córkami lat 13 i 23, matkę z 2-miesięcznym synkiem, 16-letnią dziewczynę, ojca z 2 synami oraz 2 rodziny 4-osobowe. Inni: „Jan Cybulski 1894 – 5.03.1943 zabity przez ukraińskich nacjonalistów. Helena Zarębińska lat 16 zamordowana przez UPA. Chmielewski i.n. oraz dwoje dzieci zostali zamordowani przez UPA. Józef Guziewicz uniknął śmierci, pozostali zabici: żona Aniela l. 47. dzieci: Janina l. 23, Wiktoria l. 13. Czesław Guziewicz uniknął śmierci, pozostali zabici: żona Helena l. 33 oraz 2-miesięczny syn Alfred. Hilary Kotowski i 4 osoby zostały zamordowane przez UPA. Zabłocki i.n. i 4 osoby zostały zamordowane przez UPA. Razem zginęło z rąk ukraińskich rezunów 23 osoby narodowości polskiej” (http://wolyn.ovh.org/opisy/antonowka-03.html).  W/g Siemaszków mord miał miejsce w nocy z 8 na 9 marca 1943 roku i zginęło wówczas 17 Polaków.

We wsi Buszcza pow. Zdołbunów zamordowany został Jan Szustka.

We wsi Muchawka pow. Czortków zamordowany został Tomasz Rekusz. 

We wsi Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki: „05.03.1943 r. zostali zamordowani: 1. Jasiński i.n. urzędnik pocztowy; 2. Skiba Dominik – nauczyciel w Anielówce” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   6 marca:    

We wsi Łopuszna Wielka pow. Przeworsk policja ukraińska z gestapowcami zamordowała 19 Polaków.

We wsi Monasterz pow. Przeworsk policja ukraińska z gestapowcami zamordowała 4 Polaków.

We wsi Pantałowice pow. Przeworsk policja ukraińska z gestapowcami zamordowała 12 Polaków (Siekierka..., s. 1170 – 1171, lwowskie,  podaje, że kilku gestapowców i kilkunastu policjantów ukraińskich w trzech egzekucjach: 1.10.42, 6.12.42, 6.03.43  zamordowało 39 Polaków, w tym księdza proboszcza oraz 3 Żydów, 1 Żydówkę, razem 43 osoby). Śledztwo IPN Oddział w Rzeszowie - sygn. akt S 3/06/Zn -  „w sprawie zabójstwa przy użyciu broni palnej w dniu 6 marca 1943r. w Pantalowicach Józefa K, Jana B., Krystyny P., Kazimierza K., Jadwigi Sz., Marii Ż., Wojciecha Sz., Stanisława Z., Kazimierza H., Józefa K. s. Ludwika i Jana T. przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ustalono, że rozstrzelanie jedenastu osób 6 marca 1943r. było odwetem za zlikwidowanie przez polskie podziemie agentki Gestapo. Zamordowani należeli do ludności cywilnej zamieszkującej Pantalowice.” 

We wsi Rączyna pow. Przeworsk policja ukraińska z gestapowcami zamordowała 19 Polaków.

We Włodzimierzu Wołyńskim Ukraińcy zamordowali 51-letniego Józefa Juliana Lipińskiego. 

 

   W nocy z 6 na 7 marca:

We wsi Żuków (Starożuków?) pow. Równe został zamordowany przez UPA inż. Adam Stencel z Nadleśnictwa  Miłostów (dobra Liceum Krzemienieckiego) w gminie Klewań (http://esanok.pl/2015/lesnicy-szukaja-sladow-historii-pomoz-skompletowac-liste-martyrologiczna-zdjecia-ij001.html ).

 

   7 marca  (niedziela):  

W miejscowości Kaszyce pow. Jarosław kilkunastoosobowa grupa policjantów ukraińskich oraz kilku nacjonalistów ukraińskich z sąsiednich wsi pod dowództwem 1 gestapowca, 1 żandarma niemieckiego oraz komendanta policji ukraińskiej w Radymnie Włodzimierza Janusza, idąc od domu do domu zastrzeliła 119 Polaków, za kontakt wsi z AK i BCh. „Śledztwo IPN, sygn. akt S 43/05/Zn - w sprawie zbrodni nazistowskiej stanowiącej jednocześnie zbrodnię przeciwko ludzkości, popełnionej przez nieustalonych funkcjonariuszy niemieckich i osoby idące na rękę państwu niemieckiemu, poprzez zabójstwo w dniu 7 marca 1943 r. w Kaszycach powiatu jarosławskiego, co najmniej 117 osób.  /.../ Z ustaleń śledztwa wynika, że zbrodni w Kaszycach dopuścił się kilkunastoosobowy oddział zbrojny, w skład którego wchodzili sprawcy posługujący się językiem polskim, niemieckim i ukraińskim, ubrani niejednolicie: w ubrania cywilne i mundury, bez możliwości jednak uzyskania opisu pozwalającego na ściślejsze ustalenie umundurowania. Niektórzy sprawcy w cywilnych ubraniach usiłowali ukryć swój rzeczywisty wygląd (przebranie, zamaskowane twarze). Zwraca uwagę przypadkowość ofiar i fakt, iż sprawcy nie posługiwali się żadnymi dokumentami, lecz rozpytując mieszkańców o tożsamość usiłowali nadać swemu działaniu pozory legalności. Liczni świadkowie wskazywali uczestnika zbrodni znanego w Kaszycach jako „Anton”. Widziany był jako uczestnik działań, bądź słyszano o jego udziale. W okresie poprzedzającym zbrodnię w Kaszycach, tak określana przez świadków osoba, jako funkcjonariusz żandarmerii uczestniczyła w zatrzymaniach i wywiadach. Z zeznań świadków przesłuchanych w toku śledztw w sprawach o zbrodnie w Rokietnicy i Czelatycach wynika, że znany również w tych miejscowościach „Anton” lub Anton H., według opisu świadków odpowiada „Antonowi” znanemu w Kaszycach. Droga pochodu sprawców, a także tożsamy sposób działania świadczą o udziale Antona H. zarówno w zabójstwach Polaków w Rokietnicy, gdzie został ponad wszelką wątpliwość zidentyfikowany, jak i wcześniej w zabójstwach w Kaszycach. Zgromadzone dowody zezwoliły na stwierdzenie, że sprawcami zbrodni w Kaszycach byli zarówno niemieccy funkcjonariusze, jak i osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego. Zdarzenie będące przedmiotem śledztwa oceniono również w kategorii, zbrodni przeciwko ludzkości, zważywszy przebieg i rozmiar zbrodni przygotowanej i dokonanej przez uzbrojoną formację militarną, realizującą politykę eksterminacji ludności polskiej. Śledztwo w tej sprawie zakończono 9 listopada 2007r. wydaniem postanowienia o jego umorzeniu, ponieważ ustalono, że jeden ze sprawców biorących udział w kaszyckiej zbrodni – Anton H. nie żyje. W odniesieniu do pozostałych osób, które dopuściły się tej zbrodni, z uwagi na brak ich bliższych danych personalnych, dokumentów, a także osobowych źródeł dowodowych mogących dokonać identyfikacji, śledztwo umorzono wobec niewykrycia sprawców przestępstwa” (IPN Oddziałowa Komisja w Rzeszowie). IPN nie wymienia głównych sprawców zbrodni, którymi byli  policjanci ukraińscy, ale używa zwrotu: „osoby idące na rękę państwu niemieckiemu”. Nie wymienia nawet narodowości „Antona H.” Był to Anton Jarka, syn Teodora Jarka, greckokatolickiego proboszcza z Pełnatyn („Na Rubieży” nr 32/1998).    

W mieście Łuck woj. wołyńskie po denuncjacji ukraińskiego adwokata Czerewki Niemcy rozstrzelali 3 Polaków: Cezarego Falkowskiego i jego dwóch synów, Mieczysława i Juliana. 

We wsi Rozbórz pow. Przeworsk policjanci ukraińscy z gestapowcami zamordowali 6 Polaków.

W kol. Taraż pow. Łuck upowcy porwali z pastwiska kilkoro polskich dzieci i pomordowali w lesie.

 

   8 marca: 

We wsi Czelatyce pow. Jarosław ta sama grupa policjantów ukraińskich i okolicznych nacjonalistów, która poprzedniego dnia dokonała rzezi Polaków we wsi Kaszyce, zamordowała tutaj 15 Polaków (tego dnia wcześniej dokonali mordu w Rokietnicy).

We wsi Nowa Dąbrowa pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali rodzinę pracownika leśnego, podoficera rezerwy WP Waleriana Rolko. „Zginął Walerian jego żona Helena, córka Danusia, rodzice Stanisława i Józef, oraz brat Waleriana Stanisław” (http://wdonajski.za.pl/RADOMLE_JANOWKA/Donajscy_rodzina.html).

We wsi Rokietnica pow. Jarosław ta sama grupa policjantów ukraińskich i okolicznych nacjonalistów, która poprzedniego dnia dokonała rzezi Polaków we wsi Kaszyce, zamordowała tutaj 45 Polaków i przeszła do wsi Czelatyńce.   

We wsi Zwięszyca pow. Rzeszów esesmani ukraińscy razem z esesmanami niemieckimi zastrzelili 19 Polaków.

 

   9 marca: 

W miasteczku Bereźce pow. Krzemieniec Ukraińcy spalili 2 Polki.

We wsi Nagórzanka pow. Czortków zamordowali 2 Polaków, w tym 18-letniego Kazimierza Kosteckiego banderowiec zamknął w cysternie po benzynie, gdzie chłopiec udusił się.

We wsi Ropienka pow. Lesko zamordowali Polaka Kazimierza Retingera i Ukraińca Teodora Sałosza.

W miejscowości Tuligłowy pow. Jarosław Ukrainiec, syn popa Jarki z Boratyna, służący potem w SS „Galizien”, w kancelarii parafialnej zastrzelił proboszcza parafii ks. Władysława Selwę.

 

   10 marca:

W miasteczku Ludwipol pow. Kostopol został zamordowany przez Ukraińców 24-letni Wacław Pytlak.

W miejscowości Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 63-letnią Rozalię Gutowską. 

 

   11 marca: 

W kol. Marcelówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali kilkunastu Polaków. 

We wsi Niemowicze pow. Sarny zamordowali małżeństwo: Franciszka Ganowskiego i jego żonę Teofilę.  

 

   12 marca: 

We wsi Białka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 18 Polaków, w tym 9-osobową rodzinę nauczyciela Barcza, 5-osobową rodzinę Leszczyńskich i małżeństwo nauczycieli Pastuszewskich .

We wsi Superowce pow. Kołomyja gestapowcy oraz policjanci ukraińscy dokonali egzekucji kilkudziesięciu Polaków aresztowanych wcześniej przez policjantów ukraińskich.

 

   13 marca: 

W futorze Bołdyń pow. Kostopol Ukraińcy wdarli się do domu i zastrzelili 4-osobową rodzinę Nowosza; ojca i 3 dzieci, lat: 8, 11 i 16.

We wsi Skomorów k. Toustego pow. Skałat policja ukraińska zabiła 13 Polaków.

 

   14 marca:

We wsi Przewrotne pow. Rzeszów policja ukraińska z udziałem żandarmów niemieckich wymordowała 33 Polaków. 

 

   15 marca:   

W kol. Borówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 polskie rodziny liczące 11 osób (6-osobowa Bazylego Romaniuka i 5-osobowa Tekli Modrzejewskiej).

We wsi Czudwy pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym małemu dziecku rozbili głowę uderzając o ścianę. „Znany mnie był Dąbrowski Stanisław, mieszkał – wieś Czudwy nad rzeką Horyniem gm. Deraźne. W tejże wsi były 2 rodziny polskie, a około 90 rodzin ukraińskich. Upewniali Dąbrowskiego, że w ich wsi nikomu włos z głowy nie spadnie. Pewnego dnia Dąbrowski poszedł do młyna, też do Polaka o nazwisku Brocik Franciszek, żona i córka Lodzia. Cała rodzina Brocików wymordowana przez bulbowców. Dąbrowski z młyna przyniósł mąkę, bo jego żona miała piec chleb. Gdy Dąbrowska miała miesić chleb, oddała dziecko mężowi. Dąbrowska Maria zauważyła grupę bulbowców. Wchodzą do mieszkania i pytają, gdzie on chodził. Odpowiedział, że chodził do młyna zemleć żyto na mąkę. Wtem wyrwano jemu dziecko z ręki. Rzucili o ścianę. Dąbrowska zaczęła płakać. Uderzył ją Ukrainiec. Wyprowadzili Dąbrowskiego na podwórko, skrępowali ręce drutem. Dąbrowska zobaczyła, że dziecko nie żyje, męża mordują, ucieka przez okno. Koło domu niedaleko było bagno, trzęsawisko. Zaczęli strzelać za nią. Ona upadła. Bulbowcy myśleli, że ją trafili. Ona pół dnia przeleżała w tym mokradle do zmroku. Podczas ciemności 4 kilometry przyszła do swoich rodziców do kol. Borówka, i to opowiedziała. Było to w miesiącu marcu. Byłem i ja w ten dzień w Borówce, jak się o tym dowiedziałem. Z Borówki wyjeżdżał Romaniuk Antoni z całą rodziną. Gdy minął kolonię, dojeżdżając do lasu, całą rodzinę rozstrzelano.” (Grzegorz Naumowicz:  Zarys historii rejonu samoobrony Huta Stepańska - Wyrka - Hały ; w: KSI nr 7/2013).

W kol. Dąbrówka gmina Berezne pow. Kostopol zostali zamordowani przez Ukraińców: Wojciech Paź, lat 28 i Wacław Zajęcki, lat 30.

W mieście Hrubieszów policjanci i esesmani ukraińscy rozstrzelali 22 Polaków.

W kol. Jachimówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków; kowala oraz nauczyciela.  Władysława Kwiatkowskiego lat 30, którego uprowadzili, powyłamywali mu kończyny i pogrzebali w kupie gnoju.

We wsi Kamionka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 13 Polaków, w tym spalili rodzinę nauczycieli:  Marcelego Zygadłę z żoną i 1-roczną córką.

W kol. Koszyszcze pow. Łuck policja ukraińska pod dowództwem Niemców spacyfikowała kolonię mordując 145 Polaków, 19 Ukraińców (komunistów), 9 sowieckich jeńców i 7 Żydów.

We wsi Mokwin pow. Kostopol upowcy zamordowali 15 Polaków, w tym 7-osobową polską rodzinę Wyruchów, właścicieli wiatraka, rodziców i 5 dzieci. Nieobecna wówczas córka Genowefa lat 22 została bestialsko zamordowana w maju 1943 roku na drodze z Bereznego do Kostopola. 

W Przemyślu na przedmieściu Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

W powiatowym mieście Równe woj. wołyńskie Ukraińcy zabili 9-letniego chłopca, był to Tadeusz Ławniczek. 

We wsi Sadki Małe pow. Krzemieniec zamordowali Władysława Giżyckiego.

W kol. Zarzeczka pow. Kostopol zamordowali 2 rodziny (szwagrów): Jana Chmielewskiego z żoną, Juliana Jacewicza z żoną oraz dziećmi lat 2 i 6. „Powiązanych drutem kolczastym i zmasakrowanych znaleziono w piwnicy” (Siemaszko..., s. 217). 

 

   W nocy z 15 na 16 marca:   

W kol. Dunaj pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Polaka Jacka Kruszewskiego.

 

   16 marca:

W kol. Chrobrowicze pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 90-letniego ojca i jego 30-letniego syna (o nazwisku Dyk).

We wsi Roznoszyńce pow. Zbaraż zamordowali 17-letniego Polaka Stanisława Halczuka.

We wsi Rudniki pow. Łuck, w majątku Chorłupy policjanci ukraińscy odchodząc do lasu do UPA zamordowali przez poderżnięcie gardła 35-letnią Polkę. Oraz: „W majątku Charłupy zamordowany został leśniczy Bolesław Malinowski lat 53 z córką Ireną lat 19  i pracownicą nadleśnictwa przez ukraińskich policjantów”- była to Alicja Wieczorkiewicz lat 45 (Edward Orłowski: „LEŚNICY którzy ponieśli śmierć w latach wojny i prześladowań 1939-1949 na terenie Wołynia”; w:  Martyrologium leśników Wołynia 1938-1949 - Regionalna … www.krosno.lasy.gov.pl/...leśników+Wołynia...1949/f6c84952-1106-42...).

 

   17 marca:  

W kol. Hipolitówka pow. Kostopol Ukraińcy podpalili zagrodę Józefa Guziewicza a jego żonę zarąbali siekierami.

We wsi Kułaczkowce pow. Kołomyja zamordowali poprzez uduszenie  29-letniego Polaka, plut. Jana Nowickiego.

W kol. Michałówka pow. Kostopol zamordowali rodzinę Boziów: matkę i jej 4 dzieci.

We wsi Ropienka pow. Lesko zamordowali Polaka o nazwisku Szczawiński.

W osadzie leśnej Zadąbrowie gmina Rafałówka  pow. Sarny upowcy zamordowali około 20 Polaków. Słabo uzbrojona samoobrona pod dowództwem ppor. Adama Roskowińskiego nie mogła powstrzymać bandytów. Ocaleli uciekali w stronę stacji kolejowej w Rafałówce, gdzie stacjonował oddział Wehrmachtu (Dariusz Jakóbek: Skrwawiona ziemia, zapomniane ofiary; w: „PabiaNICE”, nr 8/2016; za: https://pabianice.tv/rzez-wolynska-na-fotografii/).  

 

   18 marca: 

W kol. Berezyna k. Druchowej pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 7-osobową polską rodzinę Bogusława Zemke, zwłok jednego dziecka nie odnaleziono. 

We wsi Biczal pow. Kostopol zarąbali siekierami 18 Polaków, całe rodziny, gospodarstwa obrabowali i spalili. 

We wsi Boguszówka pow. Łuck zamordowali Józefa Badowskiego. 

W kol. Borówka pow. Kostopol zamordowali 29 Polaków, w tym m. in. zostali  zamordowani przez bulbowców pod wodzą Leonida Aleksandruka i Andreja Szejdy: gajowy Stanisław Lemański, leśniczy Markiewicz oraz urzędnik leśnictwa Bronisław Ostrowski lat 35 z synem. „Według relacji Mieczysława Kobyłeckiego, w marcu 1943 r. Ukrainiec Serhij Kopernik, który miał narzeczoną Polkę oraz 2 braci należących do UPA, ostrzegł mieszkańców o planowanym napadzie banderowców i wskazał, na których drogach przygotowano zasadzki na uciekającą ludność. 18 marca większość Polaków, pod eskortą 5 członków AK z Janowej Doliny, wyjechała furmankami do Klewania w pow. rówieńskim. W nocy z rąk nacjonalistów zginęli pozostali mieszkańcy (29 osób) którzy nie chcieli opuścić kolonii.” (Źródło: AIPN, 27 WDAK, VI/17, Relacja Mieczysława Kobyłeckiego, k. 55).

We wsi Brzuchowicze pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali polską rodzinę kierownika szkoły.

W kol. Byteń pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zabitych zostało co najmniej 20 Polaków. Inni: „W dniach 18 i 19 marca w dworach, wioskach i osadach gminy Hołoby, pow. kowelskiego żandarmeria niemiecka z Kowla wraz z policją ukraińską przeprowadziła "czystkę" wśród Polaków mordując 206 osób, w tym dzieci i kobiety. W poszczególnych miejscowościach zamordowano: Byteń - 46 osób, Chobut - 10 osób, Wielick - 45 osób, Gończybród - 13 osób, Porsk Duży - 12 osób.” (prof. Władysław Filar: WOŁYŃ W LATACH 1939 – 1944. w: http://www.gatago.com/alt/pl/ukraina/16210065.html ).

W kol. Chobut pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zabitych zostało co najmniej 8 Polaków. Na cmentarzach we wsiach Chobut i Hołoby znajdują się mogiły około 45 ofiar pacyfikacji wsi Byteń i Chobut.

We wsi Chodaki pow. Krzemieniec zbiegli ze służby niemieckiej policjanci ukraińscy  zastrzelili 3 Polaków.

We wsi Dederkały Wielkie pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali co najmniej 8 Polaków: 4-osobową rodzinę na chutorze, dwóch agronomów, urzędnika gminy i właściciela sklepu, którym połamano ręce, torturowano i zastrzelono.

W kol. Dembówka pow. Kowel zamordowali braci Adama i Jana Rydzanków.  

We wsi Duży Porsk pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej  zabitych zostało kilka polskich rodzin, imiennie znane jest 11 ofiar. 

W kol. Głęboczek pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, prawdopodobnie kilka rodzin. 

W majątkach Gończy Bród po. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali 14 Polaków i 1 Rosjanina, w tym 2 rodziny właścicieli. 

W kol. Józefin pow. Kostopol  Ukraińcy zamordowali kilka polskich rodzin, niewiele osób wyrwanych napadem ze snu i półnagich zdołało uciec, ich gospodarstwa obrabowali i spalili

We wsi Jungówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali nauczyciela Mieczysława Garczyńskiego. 

W kol. Kalinownik pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali kilka polskich rodzin.

W miasteczku Mielnica pow. Kowel podczas pacyfikacji policja ukraińska zamordowała 17 Polaków, przedstawicieli miejscowej inteligencji, w tym nauczycieli, lekarzy oraz proboszcza ks. Wacława Majewskiego. „Osoby wyciągano z domów wczesnym rankiem, wiązano ręce drutem kolczastym, pędzono w kierunku Wielicka i w lesie zamordowano” (Siemaszko..., s. 398). „Stowarzyszenie Kresy Pamięć i Przyszłość z siedzibą w Chełmie podaje do wiadomości, że w wyniku akcji poszukiwawczej przez członków naszego stowarzyszenia odnalezione zostało miejsce ostatecznego spoczynku zamordowanego w marcu 1943 roku księdza parafii Mielnica pow. Kowel, woj. wołyńskiego Wacława Majewskiego wraz z kilkunastoma mieszkańcami tej miejscowości. Mamy zgodę na upamiętnienie miejsca spoczynku. Mając na uwadze bardzo przykre doświadczenia z Radą Ochrony Walk Pamięci i Męczeństwa, podczas ekshumacji poległych żołnierzy AK na Wołyniu w 2011 roku, oraz braku reakcji Pana Kunerta na pismo dot. uroczystego pochówku w/w w 2012 r. - Instytucja ta zostanie jedynie powiadomione o fakcie. Stronę upamiętnienia miejsca jak również uroczystości decyzją Zarządu Stowarzyszenia przejmie na siebie nasza organizacja.  Z kresowym pozdrowieniem Krzysztof Krzywiński – Prezes. Chełm, 11 sierpnia 2013.”  (http://www.wolyn.btx.pl/index.php/publikacje/653-odnalezione-grob-ks-majewskiego-z-woynia.html ).

W kol. Nowa Dąbrowa pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali co najmniej 11 Polaków, w tym nauczycielkę i 2 rodziny.

We wsi Różaniec pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską  zamordowali 69 Polaków, wywieźli do obozów około 1 tysiąca Polaków i spalili 180 gospodarstw. 

W leśniczówce Spasów pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, gajowych; jeden to   Józef Witkowski lat 51, drugi NN (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Turkowice pow. Hrubieszów zamordowali nauczyciela Antoniego Pelca.

W kol. Wielick pow. Kowel w pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 11 polskich rodzin oraz 17 Polaków z Mielnicy.

We wsi  Wola Obszańska pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską aresztowali 150 mężczyzn podejrzanych o współpracę z partyzantami, których wywieziono ich do obozu w Zwierzyńcu.

We wsi Wronowice pow. Hrubieszów policja ukraińska zabiła oficera z miejscowej placówki AK (prawdopodobnie chodzi o Antoniego Pelca) oraz Władysława Iwaniuka, lat 25. 

 

   W nocy z 18 na 19 marca: 

We wsi Lachów pow. Włodzimierz Wołyński został zamordowany leśniczy, p. Dołhmut, por. WP  i zarządca majątku, p. Berhat. Patrz niżej: 20 marca 1943 roku.  

W majątku Zabłoćce pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej zamordowali 2 Polaków: zarządcę majątku Jana Figela  i organistę Józefa Łebkowskiego. Związali ich drutem kolczastym, wykłuli oczy, zdarli paznokcie, obcięli członki i zadźgali nożami (Siemaszko..., s. 838). Inni podają, że organista nazywał się Józef Ząbkowski. W tak okrutny sposób zmasakrowanych znaleziono ich po dziesięciu dniach.

 

   18 lub 19 marca:  

W kol. Makowiszcze pow. Kowel policjanci ukraińscy zamordowali Jana Bigosa, lat 24 i jego matkę, lat 68. 

 

   19 marca: 

W kol. Chmielówka pow. Łuck chłopi ukraińscy zamordowali 2 Polaków.

W miasteczku Mielnica pow. Kowel:Gdy w Mielnicy 19 III 1943 r. został zamordowany ksiądz, ksiądz biskup wydał polecenie księdzu Henrykowi Grabowskiemu, sąsiadowi z Powurska, by uchronić tam od profanacji Najświętszy Sakrament.  Ksiądz Grabowski prosił mnie, bym razem z nim pojechał do Mielnicy. Pojechaliśmy na początku kwietnia 1943 r. W Mielnicy plebania była ogołocona, na podłodze rozrzucone książki, w kuchni kury z odciętymi głowami. O świcie, w dniu odpustu 19 III 1943 bowiem zabrano księdza, gospodynię, aptekarza z żoną i dziećmi. Opodal wszystkich zamordowano. /.../ Po powrocie do siebie, dowiedziałem się, że dwa dni po naszym odjeździe wymordowano wszystkich parafian Mielnicy” (ks. Edmund Domański; w: Dębowska M, Popek L.: Duchowieństwo diecezji łuckiej. Ofiary wojny i represji okupantów 1939 – 1945. Lublin 2010, s. 63. Siemaszko..., s. 398 jako datę mordu podają 18 marca 1943 r., a rzeź ponad 100 Polaków 29 sierpnia 1943 r.). 

We wsi Romejki pow. Sarny Ukraińcy ujęli 45-letniego Antoniego Zielińskiego z kol. Perespa, wycięli mu język, wyłupali oczy, wyłamali ręce i nogi i obwiązawszy głowę płaszczem rozpalili na brzuchu ognisko, ze spalonego ciała pozostała tylko głowa i nogi (Siemaszko..., s. 745).

We wsi Sytnica pow. Łuck zamordowali 3 młodych Polaków; 18-letniego Wincentego Halkiewicza związali drutem kolczastym, pokłuli i wlekli za furmanką aż do uśmiercenia.

We wsi Zabara pow. Krzemieniec zamordowali 2 Polaków, w tym Szymańskiego ożenionego z Ukrainką. 

We wsi Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński  policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej zastrzelili ośmioma kulami na oczach żony i dzieci Polaka, nauczyciela Kazimierza Mederskiego.

 

   W nocy z 19 na 20 marca: 

W majątku Tetylkowce pow. Krzemieniec Ukraińcy zastrzelili 5 Polaków: kowala oraz  4 osoby z rodziny administratora majątku Liceum Krzemienieckiego, Jana Ciepielewskiego. „Zamordowano tam bestialsko oboje jego rodziców, młodszego brata Tadeusza, zgwałcono jego żonę, a potem postrzelono, a na końcu postrzelono kilkakrotnie jego samego. Żona została potem odratowana i przeżyła do zakończenia wojny, a on niestety po kilku dniach zmarł w szpitalu w Krzemieńcu” (Siemaszko...., s. 1158). „Dnia 19.III.1943 r. o godz. 21.30 przyszło do mieszkania 6 bandytów w ubraniach chłopskich z karabinami i naganami. Rozpoznał mąż dwóch milicjantów ukraińskich, którzy uciekli (dn. 17.III) z Krzemieńca. Reszta według wszelkich danych rekrutowała się z chłopów ze wsi okolicznych. Związali mojego męża Leona razem z bratem jego Tadeuszem i wszystkim (tzn. rządca Kucewicz Jan, rodzice Regina i Leon Czepielowscy) kazali leżeć na podłodze. Po dość pobieżnym przeglądnięciu mieszkania, zabrali trochę osobistych rzeczy, mężowi zabrali z palca sygnet i obrączkę i portfel z dokumentami. Mniej więcej po godzinie podjechały dwie fury folwarczne (zrabowane) i wtedy kazano wychodzić dwóm związanym i Kucewiczowi. Kucewicz wyszedł spokojnie, kopany i wymyślany wsiadł na wóz. Mąż z Tadzikiem wsiąść nie chcieli, na co bandyta strzelił do niego 4 razy, lecz broń nie wypaliła. Wtedy cała grupa, gdyż wyszli rodzice i ja, cofnęła się do ganku, posypało się szereg strzałów śmiertelnych dla rodziców, mąż i Tadzik byli tylko ranni. Ja uciekłam do pokoju zawiązać sobie szyję, gdy wszystko się uspokoiło, poszłam rozwiązać rannych, wtedy zjawił się bandyta, powiedziawszy: “sukinsyny jeszczo żywut”, wymierzył z nagana do mnie, na szczęście był niewypał. Znikłam w ciemnym pokoju, słysząc szereg strzałów oddanych do grupy leżących. Gdy po paru minutach przyszłam do mordowanych, rodzice nie żyli, Tadzik miał głowę zmasakrowaną, mąż trzy strzały w brzuch. Tadzik zmarł po przyjeździe do szpitala (o godz. 0.30), mąż zmarł w nocy dnia 21/22.III. Kucewicz Jan eskortowany przez jakiegoś bandytę z karabinem, korzystając z nieuwagi tegoż uciekł na cmentarz i stamtąd do Krzemieńca. Bandyci starali się mówić po rosyjsku, lecz od razu można było poznać, że to są miejscowi chłopi”. (1943, 16 czerwca – List Olgi Czepielowskiej do RGO we Lwowie dotyczący napadów na Polaków. Olga Czepielowska 16.VI.43 r. W: B. Ossol. 16722/2, s. 327-328).

 

   20 marca: 

We wsi Antonowce pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, w tym 3 nauczycieli i ich 3 dzieci oraz 1 Ukraińca, nadleśniczego, syna prawosławnego duchownego. 

We wsi Antonówka gmina Uhorsk pow. Krzemieniec zamordowali 3 Polaków: leśniczego oraz gajowego z żoną (Edward Orłowski..., jw.).

W miasteczku Deraźne pow. Kostopol zamordowali kilka polskich rodzin, w tym 13-osobową rodzinę Wołoszynów (rodziców i ich 11 dzieci). Świadek, wówczas 13.letni Romuald Drohomirecki opowiada: „Tej nocy wymordowano prawie wszystkich Polaków w Deraźnem i okolicy. Rano wyrwałem się z domu i pobiegłem na pocztę do mojego kolegi Fredka Kaczyńskiego. To, co tam zobaczyłem, było przerażające: Przy wejściu na progu leżała pani Kaczyńska z przerąbaną na pół głową. W kuchni leżał Fredek, też z roztrzaskaną głową, cały we krwi, ale miał otwarte oczy. Na łóżku w kuchni leżała babcia z rozrąbaną głową. Zastrzelony pan Kaczyński leżał przewieszony przez parapet, przy otwartym oknie. W pokoju przy ścianie, w pozycji na wpół leżącej, zobaczyłem Danusię, siostrę Fredka, tylko w samej porwanej koszuli, z rozciętym brzuchem, od piersi w dół, tak mocno, że aż było widać jelita. Nogi miała dziwnie powykręcane. Wydawała jeszcze chrapliwe jęki – musiała długo męczyć się, zanim skonała. Wtedy pewnych rzeczy nie rozumiałem, dziś przypuszczam, że przed zamordowaniem mogła być gwałcona, a dopiero potem bestialsko zamordowana. Na podłodze i ścianach wszędzie krew, cały dom unurzany we krwi. Stałem zdrętwiały ze strachu i trzęsący się z przerażenia. Bałem się czegokolwiek dotknąć. Nawet nie wiedziałem, jak wyjść z tego domu. Po chwili przyszły Ukrainki. Jedne lamentowały, inne rabowały. Nawet na podwórku wyłapywały drób, który z wrzaskiem uciekał na wszystkie strony. Przybiegła też jakaś polska dziewczynka, pewnie koleżanka Danusi. Też bardzo płakała i trzęsła się ze strachu. Wreszcie, jakimś odruchem wyrwałem się z tego horroru i jak ogłupiały płacząc, pobiegłem do swojego domu. Pojawił się u nas ksiądz. Byłem tak przerażony, że nie mogłem wydobyć z siebie słowa i ciągle płakałem. A oni wciąż mnie pytali, co tam widziałem. Gdy w końcu opowiedziałem, mama z księdzem nie mogli uwierzyć i natychmiast poszli zobaczyć to na własne oczy. Gdy wrócili, mama strasznie płakała, a ksiądz powiedział, że trzeba zorganizować pogrzeby. Otworzył kościół i wkrótce zaczęli schodzić się pozostali przy życiu Polacy z miasta i okolic, a także niektórzy Ukraińcy. Zaczęto zwozić furmankami w pobliże kościoła zmasakrowane zwłoki pomordowanych Polaków. Zastygłe w okropnych mękach ciała osób dorosłych i dzieci wydawały się jakby jakimiś rzeźbami z piekielnego horroru. Zesztywniałe w tragicznych pozach, nie chciały się mieścić w drewnianych skrzyniach zbitych w pośpiechu. Prawie wszystkie dzieci miały roztrzaskane główki oraz połamane rączki i nóżki. Wiele dziewcząt i młodych kobiet miało rozcięte brzuchy. Okrywano je prześcieradłami, które szybko nabierały czerwonej barwy. Po krótkiej modlitwie ksiądz polecił jak najszybciej przewieźć ciała ofiar na pobliski cmentarz, aby je pochować. Dziś trudno powiedzieć, ilu było pomordowanych. Leżeli w wielu rzędach po kilkanaście osób. Myślę, że było tam około 70 czy 80 ciał. Na cmentarzu wykopano dwa ogromne doły przy samym płocie, po lewej stronie cmentarza, i w pośpiechu dokonano zbiorowego pochówku” (Jacek Borzęcki: Dom unurzany we krwi; w: „Gazeta Polska” z 11 lipca 2012). 

We wsi Hańkowce pow. Śniatyn zamordowali 5 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę o nazwisku Sorochan.

We wsi Lachów pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy odchodząc do lasu do UPA zamordowali 5 Polaków. „We wsi Lachów gmina Poryck pow. Włodzimierz Wołyński 18/19 III 1943 lub 20 III 1943 zostali zastrzeleni po skatowaniu przez dezerterów posterunku policji ukraińskiej w Porycku, którzy udawali się zaciągnąć do UPA  leśniczy Jerzy Dogmat (Dołhmat ?) Jerzy lat 25, por. rez. WP, oraz zarządca majątku Piotr Berhart”  (Edward Orłowski:..., jw.). Byli to: Jerzy Dogmat i Piotr Bernardt, ich groby znajdują się w Porycku. 

We wsi Modryń pow. Hrubieszów upowcy zamordowali 5 Polaków.

W futorze Rudnia Antonowiecka pow. Krzemieniec zamordowali 30-letnią Polkę Pelagię Foinę.

We wsi Uhorsk pow. Krzemieniec Ukraińcy w lesie rozebrali do naga i odrąbali głowę Eustachemu Stańskiemu, który przed wojną był powiatowym instruktorem rolnym, życzliwym dla Ukraińców.

 

   W nocy z 20 na 21 marca: 

W miasteczku Szumsk pow. Krzemieniec upowcy oraz zbiegli ze służby niemieckiej policjanci ukraińscy wywlekli z domu i zamordowali co najmniej 3 Polaków, 2 Ukraińców i 1 Czecha; Polak Jan Unold miał wypalone oczy i krzyż na piersiach oraz zmasakrowaną siekierą twarz. Inni: „W Szumsku wymordowano skrytobójczo 4 rodziny polskie.” (1943, czerwiec – Opracowanie dotyczące napadów na Polaków dokonywanych w powiecie krzemienieckim i dubieńskim. W: B. Ossol., 16722/2, s. 323-325).

 

   21 marca:  

W miasteczku Horyńgród pow. Równe Ukraińcy zamordowali 25-letnią Helenę Kochanowicz a jej syna Juliana lat 9 spalili wraz z domem.   

W osadzie Konstantynów pow. Równe upowcy wymordowali, stosując wymyślne tortury, dwie polskie rodziny.

W kol. Rudnia pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 16-letniego chłopca oraz Konstantego Kazimirskiego, którego związali drutem kolczastym i powiesili na  drzewie.

 

   22 marca: 

W majątku Cecyniówka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali zarządcę majątku Jasiukowicza oraz jego rodzinę.

We wsi Młynowce pow. Krzemieniec Ukraińcy podpalili szkołę, w której spłonęło żywcem 3 Polaków (nauczyciel i 2 Polki) oraz załoga niemiecka.

We wsi Radochoszcze pow. Zamość esesmani niemieccy i ukraińscy zamordowali 18 Polaków i spalili 22 gospodarstwa 

 

   23 marca:

We wsi Dziatkiewicze pow. Równe Ukraińcy zamordowali Antoniego Lipskiego.

W kol. Hipolitówka pow. Kostopol zmasakrowali i zarąbali siekierami ponad 15 Polaków, w tym matkę z dziećmi lat 2, 4, 6, 8 i 10.

We wsi Łotów pow. Hrubieszów miejscowi Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym małżeństwo oraz ojca z synem.

We wsi Turczyn pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 28-letniego Michała Imiołka.  

 

   24 marca: 

We wsi Buszcza pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 32-letniego Marka Raczyńskiego.

W miasteczku Czartorysk pow. Łuck po wezwaniu do mordowania Polaków przez duchownych prawosławnych Ukraińcy wymordowali 17 Polaków, w tym całe rodziny.

We wsi Kryczylsk pow. Kostopol upowcy w lesie wymordowali 40 osób, w tym około 30 Kozaków.

W kol. Siomaki pow. Kowel Ukraińcy napadli na leśniczówkę i zamęczyli, przypiekając ogniem i zrywając paznokcie, leśniczego Jerzego Chrzanowskiego.

We Włodzimierzu Wołyńskim zamordowali Katarzynę Jaz. 

 

   25 marca:

W kol. Czetyń pow. Łuck Ukraińcy zamordowali kilku Polaków; zabijali orczykami, kolbami karabinów, podcinali brzuchy nożem, np. 50-letni Kazimierz Szpringiel dostał orczykiem w głowę i podcięli mu brzuch nożem, Bojkowską zatłukli kolbami karabinów.

W kol. Debrzyca pow. Kostopol zamordowali nie znaną liczbę Polaków,  kilka rodzin.

W kol. Dolina Dąbrowa pow. Kostopol zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.  

Koło wsi Gurów pow. Włodzimierz Wołyński: Dołmat vel Dotman Jerzy – leśniczy, lat 29 – lasy hr. Czackiego, zamordowany sam w lesie 25.III.1943.” (1943, lipiec – Wykaz uratowanych i ofiar oraz omówienie mordu dokonanego przez Ukraińców we wsi Gurów na Wołyniu; sporządzony w RGO we Lwowie. W: B. Ossol. 16722/2, s. 297- 307). Zapewne chodzi o Jerzego Dogmata – patrz 20 marca 1943 r.

W kol. Hipolitówka pow. Kostopol w 2 napadach zamordowali 21 Polaków. Patrz: 23 marca 1943 r.

W kol. Jaminiec pow. Kostopol zamordowali kilka polskich rodzin, imiennie znanych jest 11 ofiar.

We wsi Japołoć pow. Kostopol zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4-osobową rodzinę z dziećmi lat 8 i 13.  

W kol. Klin Stawiecki pow. Kostopol zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

W kol. Marianówka pow. Kostopol zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

W kol. Michałówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: nauczycielkę Janinę Dykę z córką lat 16 i synem lat 19 (jej męża wcześniej rozstrzelali Niemcy), ojca nauczycielki oraz ukrywające się u niej dzieci osadnika: chłopca lat 12 i dziewczynkę lat 15.

W kol. Perełysianka pow. Kostopol zamordowali około 100 Polaków, imiennie znane są 34 ofiary.

W osadzie Piłsudczyzna pow. Kostopol zamordowali Mariana Krzysztofiaka.

W kol. Polanówka pow. Kostopol wymordowali we wsi około 50 Polaków oraz dalszych około 50 podczas ich ucieczki (uciekających na 8 wozach oraz 4-osobową rodzinę Stefana Żurawskiego). "Tadeusz razem z matką i małym bratem musieli uciekać. Schronili się u sąsiada, pana Grzyba mieszkającego nieopodal szkoły. Już wieczorem okazało się, że groźby były prawdziwe - uciekając zobaczyli z okien łuny palących się domów. Razem z dużą rodziną Grzybów zapakowali się na furmankę. Chłopcy zmieścili się na wozie, dla matki nie było już miejsca - musiała biec obok. Polami uciekali do zaprzyjaźnionych Ukraińców, którzy przyjęli ich na noc. Przyjęli ich serdecznie, choć wiązało się to z ogromnym ryzykiem. - Tej samej nocy w tym domu zatrzymała się banda Ukraińców, którzy mordowali Polaków. Dzieliła nas ściana. Gdyby nas znaleźli, naszych gospodarzy i nas czekałaby śmierć - opowiada ks. Żurawski. Nad ranem wyruszyli więc dalej. Chcieli jechać do Janowej Doliny, gdzie mieszkało wielu Polaków. Przyjaciele Ukraińcy radzili jednak jechać w kierunku Huty Stepańskiej. Uciekinierów było coraz więcej, dołączały się kolejne furmanki. Było około 10 wozów. Nie było jednak wówczas na Wołyniu dróg bezpiecznych. Za uciekającymi wyruszyli banderowcy na koniach. Udało się im zapędzić wozy na łąkę, gdzie były łatwym celem. - Widziałem jak podjeżdżają do furmanek i siekierami zabijają uciekających. Z domu zabraliśmy krzyż, mama kazała mi go trzymać nad głową, zasłaniałem się więc tym krzyżem. Ukraińcy jakoś chyba nie śmieli uderzać po rękach, które trzymają krzyż -  wspomina ks. Żurawski. Z pościgu ocalało niewielu. - Udało się uciec tylko nam i jeszcze jednej furmance. Otoczyli pozostałe wozy, chyba wszystkich zabili. Na razie zadowolili się nimi, nie wyruszyli za nami w pościg - opowiada kapłan. Uciekinierzy dotarli do lasu, jednak nadal nie byli bezpieczni. Ukrywali się najpierw w leśniczówce, skąd jednak wieczorem musieli uciekać, zostawiając tym razem cały dobytek. W lesie spotkali rodzinę - Stefana, brata ojca, z żoną i dwójką małych dzieci. Odeszli oni trochę dalej do lasu, aby nie powodować zagrożenia, gdyż płacz małych dzieci mógł zwabić banderowców. - W nocy usłyszałem tylko straszny krzyk. A potem było już cicho. Zostali tam na zawsze, bo przecież nikt nie miał odwagi iść, by ich pochować - wspomina ks. Tadeusz. Wyruszyli więc w dalszą drogę, szukając większych miast. Po drodze widzieli spalone domy i ślady zbrodni. Dotarli do Cumania, gdzie był posterunek niemiecki."  (Anna Lewandowska: „Ks. Tadeusz Żurawski: W sprawie Wołynia potrzeba ludzi pokornego serca”; 30 September 2016. W: http://kurierwilenski.lt/2016/09/30/ks-tadeusz-zurawski-w-sprawie-wolynia-potrzeba-ludzi-pokornego-serca ). 

W kol. Radomianka pow. Kostopol zamordowali 2 polskie rodziny.

W kol. Smolijów pow. Kostopol podczas napadu UPA spalone zostały polskie zagrody i zamordowana nie ustalona ilość Polaków.

W kol. Tomaszów pow. Kostopol podczas napadu UPA  zamordowała ponad 20 Polaków oraz 4-osobową rodzinę polsko-ukraińską. „Poszukuję świadka męczeńskiej śmierci Zdzisia Gawła lat 5. Ktoś go widział prowadzonego, uwiązanego za szyjkę za pomocą zaciskającej się pętli przez Ukraińców i podnoszonego w górę na tej pętli, gdy kaci prowadzący dziecko szli przez ukraińską wieś Postójne. Stały tam przy drodze gromady rozmawiających ze sobą ukraińskich ludzi. Wtedy prowadzący dziecko unosili koromysło do góry i dziecko zawisało w powietrzu machając rączkami i nóżkami, bo się dusiło. Ludzie ze zgrozą odwracali głowy nie chcąc na to patrzeć. A kaci byli ubawieni reakcją dziecka i przy następnej gromadzie ludzi powtarzali teatr. Kto widział finał tej nieludzkiej "zabawy"? Nie ustaliliśmy, w jaki sposób zginął jego starszy braciszek Julek. Domyślamy się tylko, że mógł zginąć w gospodarstwie Witoszki, sąsiada - Ukraińca, lub koło martwych rodziców ok. 25 marca 1943. Może ktoś widział ten mord? Furmanek Filip i córka jego Helena zamordowani na drodze do Równego w lipcu 1943. Jego żona Marianna została zamordowana 25. 03. 1943 w Tomaszowie. Snopek (młoda kobieta w wysokiej ciąży, jej imię nieznane), została spalona żywcem w stodole wraz z innymi Polakami w okolicach Janowej Doliny lub na Polanówce. data nieznana Rok 1943. O wymordowaniu Tomaszowa, wraz z wieloma nazwiskami opisane jest w książce Powroty na Wołyń Krzemionkowskiej Łowkis”  (Janina Stefaniak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze,com/ludobojstwo.pl).   

W kol. Wereczówka pow. Kostopol podczas napadu UPA zamordowała nie ustaloną ilość mieszkańców, była to kolonia polska. 

 

   26 marca (święto Zwiastowania NMP):  

W kol. Aleksandrówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 8 Polaków.

W miasteczku Berezne pow. Kostopol od ran poniesionych od Ukraińców zmarło 3 Polaków przywiezionych z okolicznych wsi, w tym mały chłopiec i 21-letnia dziewczyna.  

We wsi Gródek pow. Hrubieszów na przedmieściu Hrubieszowa Ukraiński Legion Samoobrony dokonał zabójstwa polskich uciekinierów z Wołynia. Śmierć ponieśli: Feliks Stankiewicz z Kolonii Witoldów w gminie Poryck (24 lata), Ambroży Palczyński (53), jego żona Maria Palczyńska (57) i ich syn Czesław (14) z Grzybowicy w powiecie Włodzimierz Wołyński oraz Ludwika Palczyńska (53), żona Antoniego, z Równego. Przybyli oni do Lisek Horodleskich, skąd wyjechali furmanką do Hrubieszowa. Ich zmasakrowane ciała Ukraińcy wrzucili do rzeki Huczwy.

Między stacją kolejową Mokwin a majątkiem Żurne pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 9 Polaków.

We wsi Radomianka pow. Kostopol:  „W Radomiance mieszkali moi rodzice - Jan i Marianna Snopkowie i dwie ich córeczki - Kazimiera i Leontyna, a także brat Mamy Jan Jasiński z żoną Stanisławą i trzema córeczkami: Heleną, Genowefą i Kazimierą. Początek roku 1943 był naznaczony masowymi mordami ludności polskiej przez nacjonalistów. Co noc i dzień płonęły kolejne wsie, ludzie dowiadywali się, kogo znów wymordowali, odważniejsi szli oglądać. Jako jedne z pierwszych zostały zamordowane dwie kilkuletnie dziewczynki. Nazwisk nie znam. Były to siostry względem siebie. Moja siostra Kazimiera, która wtedy miała ok. 3 latek, była wraz z mamą i siostrą Lonią na tym pogrzebie. Obie leżały w jednej trumnie w białych sukieneczkach. Na szyjkach miały zaplątany drut kolczasty, a powyrywane języki leżały obok nich na poduszce. Kazia do dziś pamięta ten widok./…/ Kapuścińska 25.03.1943 przyszła do mojej Mamy i powiada tak: ”Snopkowa, ty masz nowy dom. Jutro będzie napad na Radomiankę. Ja twój dom chcę zająć, bo mnie się podoba, ale nie chcę, żeby na podłodze była krew. Dziś Ukraińcy są zajęci na sąsiedniej wsi i tam mordują. Zabieraj się na wóz i uciekaj."  Mama prędko powiadomiła sąsiadów, a ci następnych. Ludzie zebrali się prędko i wyjechali do Klewania. W tej akcji nie zginął nikt. Po jakimś czasie, gdy zabrakło żywności, kilku gospodarzy pojechało do domów po to, co tam zostawili, ale zostali koło Suska napadnięci na drodze i zginęło wtedy 12 osób, czyli wszyscy, którzy pojechali.” (Janina Stefaniak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze.com/ludobójstwo.pl. W. i E. Siemaszko podają na s. 226, że w Radomiance 25 marca 1943 roku upowcy zamordowali 2 polskie rodziny NN, natomiast w kwietniu 9 polskich gospodarzy.

 

   W nocy z 26 na 27 marca:

W kol. Lipniki pow. Kostopol upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy podczas nocnego napadu, stosując tortury i gwałty wymordowali 179 Polaków, 4 Żydów i 1 Rosjankę, wiele rodzin spłonęło w domach. Wieś została otoczona i podpalona, do uciekających Polaków strzelano. Złapani byli torturowani, odbywały się bestialskie gwałty dziewcząt i kobiet, rąbanie siekierami, dźganie bagnetami i pikulcami, cięcie nożami i kosami. Rodziny, zwłaszcza kobiety i dzieci, płonęły żywcem w domach. Główki dzieci rozbijano o ściany, wrzucano żywe w ogień płonących domów i zagród. Rozgrywały się sceny dantejskie, krzyk torturowanych, pisk dzieci, wycie psów, ryk płonącego w oborach bydła i koni. Ukraińcy wołali: „budem perekoluwaty – pul szkoda”. Całą noc trwało polowanie na uciekających i poszukiwanie ukrywających się. Wiele osób spaliło się na popiół. Śmierć znalazło tutaj wielu uciekinierów z unicestwianych sąsiednich polskich wsi. Grupie samoobrony, mimo wielokrotnej przewagi sił napastników, udało się przebić i wyprowadzić około 500 osób z kolonii. Uciekinierzy udali się do majątku Zurne i Bereźnego. Podczas ucieczki 1,5-roczny Mirosław Hermaszewski był niesiony przez matkę. Jeden z banderowców bliska strzelił jej w głowę i myśląc, że ją zabił, pobiegł dalej. Gdy odzyskała przytomność, zaczęła znów uciekać. W sąsiedniej wsi zaopiekowały się nią znajome Ukrainki. Wtedy zorientowała się, że nie ma dziecka na plecach. Na poszukiwania syna wyruszył ojciec i brat Mirosława. Udało im się znaleźć zawiniątko z dzieckiem i ocalić mu życie. Niedługo potem podczas wypadu na własne pole do Lipnik, ojciec Mirosława został postrzelony w okolice serca i zmarł. Grupa około stu osób, które nie zdążyły uciec i ukryły się w rowie melioracyjnym, została otoczona i w większości wymordowana przy użyciu bagnetów, noży, siekier, wideł itp. Przez kilka godzin nocnych oddziały upowców przeszukiwały pola i zagrody, dobijając rannych. Po odejściu UPA pozostali przy życiu Polacy zebrali ciała zabitych i pochowali we wspólnej mogile obok budynku Domu Ludowego. Ranni zostali przewiezieni do szpitala w Bereźnem, tam część zmarła. Duża część uciekinierów została następnie wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec.

 

   27 marca: 

W kol. Kadobyszcze (Nowa Natalia) pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 18 Polaków, w tym siekierami zarąbali 8-osobową rodzinę Gliwińskich (rodziców i ich 6 dzieci). „Antoni Kossowski po postawieniu gospodarki w Nowej Natalii (potem Kadobyszcze), co miało miejsce według moich przypuszczeń w 1906 roku, został powołany na stanowisko wójta w gminie Bereźne powiatu rówieńskiego. (…) Gdy więc sprowadził się do Natalii Nowej około roku 1903, miał już 42 - 43 lata. W tym czasie był już dobrze obeznany z gospodarowaniem na roli. Gospodarował więc już na swoim i to dobrze. Nawet ci, co go potem zabijali, stwierdzili zgodnie w języku polskim „To był bardzo dobry gospodarz.” „Dlaczego więc zabiliście go, tak już starego i jego chorą żonę” – zapytałem. Odpowiedź: „Bo byli Polakami.” Tylko dlatego. Samo to stwierdzenie jest przyznaniem się do ludobójstwa. Mówili to przecież sami wykonawcy zbrodni – Łyszczyszyn i Morykoń. Oni mówią to otwarcie. Tylko rząd nie chce tego uznać, bo zbrodnie ludobójstwa nie ulegają przedawnieniu. Wolą kłamać, fałszować fakty. Powołują się na jakieś przedpotopowe wydarzenia. (…) Będąc osobiście w 1998 r. na miejscu zbrodni w Kadobyszczach, rozmawiałem z jednym z morderców – Iwanem Łyszczyszynern, On swego czasu był parobkiem u Kossowskiego. Powiedział, że zamordowali Kossowskiego i jego żonę „bo Polak.” Bez żadnego innego komentarza. Zapytałem, gdy staliśmy na miejscu naszego podwórka vis a vis chałupy „A gdzie ich zabijaliście? W chacie?” Odpowiedział podniesionym głosem „Nie, tam”, pokazując ręką w stronę narożnika byłego płotu. Chciałem, aby podszedł na to miejsce, ale nie chciał. Więc ruszyłem sam – on nagle krzyknął „Aaa” i przywołał mnie do siebie. Powiedział „Wona szła tudy i trusła sia taka horbata.” Zapytałem zatem „A on?” Nic nie odpowiedział, spuścił głowę i odwrócił się w stronę, gdzie bratowa zbierała kwiatki polne. Zapytałem jeszcze „A co z Marysią Szymańską?”. Wtedy zaśmiał się głośno. „Kto więc jest w tym dole zakopany?” – nalegałem. Powiedział „Kossowskije, sia hłupawaja i sioj Petra od Kossowskoho.” Spytałem więc jeszcze „A co z Szymańską – matką Marysi?”. Odpowiedź – „Ona tam.” To wszystko, czego od niego się dowiedziałem. Morykoń, który mu towarzyszył, stał w oddali i rozmawiał z wnukiem bratowej. Zebraliśmy się razem i poszliśmy do samochodu. Rzuciłem jeszcze kilka spojrzeń na cmentarz, okolicę i odjechaliśmy w drogę powrotną, robiąc jeszcze na odjezdne pamiątkową fotografię z tymi dwoma. Nie bardzo chcieli, ale zgodzili się. (…) Dnia 29 grudnia 2008 roku zadzwoniłem do Polski do naszej kuzynki Doroty Majda. Miałem bowiem pewne wątpliwości co do tego jak zamordowano Piotra Kossowskiego. (…) Dorota – jak się okazuje – zna dokładnie tę historię. Otóż według niej Szymańska z córką Marysią była w Kadobyszczach tej nieszczęsnej nocy (czy też wieczora) i do nich przyszło małżeństwo – Maria i Piotr Kossowscy - na nocleg (widocznie dla lepszego bezpieczeństwa w grupie). I właśnie tam zostali napadnięci przez bandytów z sąsiedztwa. Maria – żona Piotra – zdołała wyskoczyć przez okno i zbiec, ratując w ten sposób życie. Resztę zaś zamordowano. Według Doroty, Piotr został czymś uderzony i upadł, ale jeszcze żył. Napastnik rzucił się więc na niego i zakłuł go leżącego, śpiewając przy tym „Jeszcze Polska nie zginęła.” (Henryk E. Łoś, Migawki ze stron rodzinnych, Wingst 2009; za: http://wolyn1943.pl/relacje-swiadkow/206 ). „Szymański Józef 1898, żona INN (wdowa), dzieci: córka z pierwszego małżeństwa żony, ur. przed 1924 r. syn Franciszek 1924. Józef był w około 1920 roku żołnierzem 8 pułku ułanów w Ciechanowie, (prawdopodobnie brał udział w wojnie sowiecko - polskiej). W 1943 roku razem z synem Franciszkiem był już żołnierzem I Armii W.P. (u Berlinga) dlatego też w czasie banderowskich pogromów zamordowano "tylko" jego żonę i pasierbicę (była głuchoniema). Z tego co wiadomo, żona została ścięta siekierą, a córka rozerwana żywcem końmi. Syn Franciszek trafił do I Brygady Pancernej i w 1944 r. podczas powstania warszawskiego zginął w czasie desantu na Wiśle (zmarł w szpitalu w Józefowie k. Warszawy), Józef po 1945 roku osiedlił się w miejscowości Janowo koło Chełma Lubelskiego”. (http://wolyn.ovh.org/opisy/kadobyszcze-03.html).

W majątku Siedmiarki pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy uprowadzili 37-letniego Polaka i ślad po nim zaginął.

W kol. Siniakówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

 

   W nocy z 27 na 28 marca:

W mieście Horochów woj. wołyńskie bojówka OUN „Ostapa” zamordowała 2 Polaków (Motyka..., s.196, Ukraińska partyzantka...).

 

   28 marca (niedziela): 

W kol. Annowola pow. Kostopol UPA wymordowała wszystkich mieszkańców tej polskiej kolonii, około 30 Polaków, oraz zniszczyła kościół.

W mieście Berezne pow. Kostopol zmarł 3-letni polski chłopiec ranny w napadzie na wieś Lipniki.

We wsi Chołoniewicze pow. Łuck upowcy zamordowali 3 Polaków z rodziny Płacherskiego oraz uprowadzili i zamordowali lekarza  Schoena (Sehenia) i nauczyciela Oleśniewicza, którego kryjówkę wydała jego żona, Ukrainka. UPA planowała także napaść na ludność polską zgromadzoną w kościele, jednak Polaków uprzedził o tym Ukrainiec o imieniu Hryć, w związku z czym do ataku na kościół nie doszło. Upowcy udali się w kierunku Halinówki, gdzie zamordowali 54 Polaków.

W kol. Dębowy Ostrów pow. Łuck podczas napadu UPA spaliła polską kolonię i zamordowała nie ustaloną ilość Polaków.

We wsi Gorliczyna pow. Przeworsk Ukrainiec z Bahnschutz-u zamordował 1 Polaka. 

We wsi Majdan Kasztelański pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską zamordowali 78 Polaków i  następnego dnia dalszych 8 Polaków.

W kol. Nowiny pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej zastrzelili 3 Polaków: ojca i jego 2 synów.

We wsi Nowomalin pow. Zdolbunów upowcy wymordowali kilka polskich rodzin, imiennie znana jest zamordowana 30-letnia Polka. 

We wsi Pardysówka Duża pow. Biłgoraj Niemcy z policjantami ukraińskimi zamordowali 79 Polaków i  następnego dnia dalszych 32 Polaków.

We wsi Piwcze pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 39-letniego Polaka. 

W kol. Pólko pow. Równe Ukraińcy zamordowali Feliksa Maciąga z córkami lat 5, 15 i 17 oraz synem lat 13.

We wsi Różaniec pow. Biłgoraj Niemcy z policjantami ukraińskimi zamordowali 23 Polaków.

W kol. Rzeczeczyna pow. Równe upowcy zamordowali 5 Polek, w tym siostry: Agatę Kowalską lat 11 i Marię Kowalską lat 17.

W futorze Zalesie pow. Łuck spalili polskie zagrody i zamordowali nie znaną ilość Polaków.

W kol. Zaugolce pow. Łuck spalili polską kolonię, ilość ofiar nie jest znana. 

W kol. Zaułek  pow. Łuck spalili polską kolonię, ilość ofiar nie jest znana

 

   W nocy z 28 na 29 marca: 

W kol. Halinówka pow. Łuck około północy nastąpił atak bojówki UPA „Stacha” /?/ ze wsi Zofiówka, w czasie którego zamordowała ona 40 miejscowych Polaków (15 mężczyzn, 10 kobiet, 15 dzieci i młodzieży) oraz 14 Polaków z innych wsi, którzy schronili się w Halinówce. Świadek Henryk Wesoły: To było w nocy 27 marca, gdy zbudził nas pan Socha. Widać było, że Halinówka się pali. /.../ Spalona została jej część od strony Chołoniewicz. Zamordowano rodzinę Kleczajów, którą w dole do suszenia lnu Ukraińcy zakłuli bagnetami, spalono rodzinę Guzów, zamordowano kogoś u Rokitów, jednych z najbogatszych gospodarzy. Zginęli wówczas Andrzej Król, spalony żywcem w domu, ciotka i gospodyni ks. Domańskiego, spalone w stodole przy plebanii. 100 metrów dalej na łące, pod starym jesionem zakłuto bagnetami organistę, starszego pana. W ten sam sposób zamordowano i spalono kierownika szkoły pana Naumowicza oraz lekarza Shena. Zginęła również rodzina Kleczajów. Z późniejszych relacji dowiedziałem się, że mordowano też mieszkańców Chołoniewicz podejrzanych o sympatie propolskie. Rodzinę Trusiewiczów zakłuto nożami, kobiety zgwałcono, następnie wleczono je końmi po całej wsi. Pobyt w tym miejscu po tak strasznej tragedii przypominał chyba życie na beczce prochu. /.../  Którejś nocy ukraiński sąsiad Hryc ostrzegł ojca przed niebezpieczeństwem grożącym mojej kuzynce, Reginie Krzeczkowskiej, pięknej 17-letniej pannie o długich włosach, która wpadła w oko bulbowcom. Jeszcze tej samej nocy dziewczyna uciekła z Chołoniewicz. Uratowała się i przeżyła wojnę. Kilka dni później sam byłem świadkiem, jak w biały dzień grupa Ukraińców prowadziła dwóch Polaków, Henia Szczepkowskiego z Łades i Tokarskiego z Halinówki. Po pół godzinie słychać było strzały. Okazało się, że Tokarski zdołał uciec, a zastrzelonego Henia znalazł potem obok drogi mój ojciec ./.../ Tragiczny los spotkał także moich krewnych ze strony mamy, Wojciecha i Paulinę Krzeczkowskich, dziadków Reginy. Nie chcieli uciekać. Choć mieli czysto polskie pochodzenie, ubiorem i zwyczajami zupełnie nie różnili się od rodzin ukraińskich, nosili koszule soroczki przepasane sznurkiem, byli całkowicie wtopieni w ukraińską społeczność. A jednak zostali zamordowani i zakopani w nieznanym miejscu.(Adam Kruczek: „Przeżyłem piekło na Wołyniu”; w: Nasz Dziennik; http://www.naszdziennik.pl/mysl/161811,przezylempieklonawolyniu.html).

 

   29 marca: 

W futorze Józefówka pow. Zdołbunów upowcy zamordowali 2 Polaków, ojca z synem.

We wsi Majdan Kasztelański pow. Biłgoraj Niemcy z policją ukraińską zamordowali 8 Polaków.

We wsi Pardysówka pow. Biłgoraj Niemcy z esesmanami ukraińskimi zamordowali 32 Polaków, zrabowali mienie ofiar i wieś spalili, ranną Polkę wrzucili żywcem do płonącego domu.

W kol. Pendyki pow. Kostopol UPA oraz okoliczni chłopi ukraińscy wymordowali około 150 Polaków, głównie kobiety, dzieci i osoby starsze, przy użyciu siekier, bagnetów, paląc żywcem - gospodarstwa ich obrabowali i spalili. Polacy zostali zaskoczeni przez oddział UPA, który dokonał napadu we wczesnych godzinach rannych, gdyż spodziewano się ewentualnego ataku w nocy. Napastnicy ostrzelali wieś z pocisków zapalających, część ofiar zabili, wrzucając je do podpalonych wcześniej budynków. Polacy ratowali się ucieczką przez podmokłe łąki do lasu, ścigani przez upowców. Równolegle miał miejsce rabunek mienia  Następnego dnia część osób, które zdołały schronić się w lesie, wróciła do wsi, gdzie odnalazła ok. 150 ciał zamordowanych. Nie udało się ustalić tożsamości wszystkich ofiar.

W kol. Pieńki Pendyckie pow. Kostopol UPA oraz okoliczni chłopi ukraińscy wymordowali co najmniej 33 Polaków.

We Włodzimierzu Wołyńskim Ukraińcy zamordowali 13-letnią Teklę Wiadro 

 

   W nocy z 29 na 30 marca: 

W nadleśnictwie Kosów pow. Kosów Huculski został zamordowany wraz z żoną przez banderowców inż. leśnik Husiatyński (imię nieznane).

 

   30 marca: 

W gajówce Brzezina pow. Łuck upowcy zamordowali 4 polskie rodziny torturując je przez kilka godzin, masakrując i rozczłonkowując ciała (11 Polaków) oraz 5-osobową rodzinę polsko-ukraińską. Zginęli mieszkańcy gajówki: Wiktor Bejgier, jego żona Wiktoria, ich dzieci: 24-letnia córka Eugenia i 20-letni syn Wiktor; Borucki i jego 13-letnia córka Janina; krawiec Aleksanderek, 30-letnia siostra jego żony i jej 8-letni syn Jan oraz 5-osobowa rodzina polsko-ukraińska, w tym 3 synów do lat 10. 

W kolonii Półbieda (Półbieda Stydyńska) pow. Kostopol:Ukraińcy w bestialski sposób zamordowali 65 osób: Borek Józef, Borek Marianna, Borek Eugenia, Dębska Leokadia, Dębska Kazimiera, Dębski Eugeniusz, Kowalczyk Jadwiga, Kowalczyk Wiktoria, Kowalczyk Robert, Kazimiera Strzyżykowska, Kowalczyk Antoni - 4 osoby, Kowalczyk Józef - 4 osoby, Kuś - 3 osoby, Kamaszewski - 2 osoby, Puchacz - 2 osoby, Ciesielski - 5 osób, Strzyżykowski - 2 osoby, Dudzik - 6 osób, Kurowski - 5 osób, Grzyb - 2 osoby, Ochnio - 2 osoby, Kornatowscy - 13 osób, Kozieje - 5 osób” (Irena Borek, Władysława Dębska i Janina Dębska; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl.). „Fotoreportaż poświęcam pamięci śp. Ireny Sołowij z domu Borek c. Władysława. Śp. Irena przekazała mi szczegółowy opis śmierci: dziadka Józefa, babci Marianny, matki Genowefy, ciotki Leokadii i dwóch jej dzieci, c. Kazimiery i s. Eugeniusza. Matkę, zamordował sąsiad Majsiej. W przeddzień tata Ireny wywiózł do Janowej Doliny swoje dzieci i kilka dzieci siostry Leokadii, razem osiem. Kiedy 30 III rano jechał po resztę, było już po mordzie. /.../  Napadnięta została o świcie 30 III 1943 r., atakujący przybyli konno i pieszo od strony uroczyska Perełysianka. Ludzie zostali zaskoczeni w śnie, nie mając szans na ucieczkę. Wszystkich którzy nie uciekli zamordowano bez litości. Ogrom mordu jest powszechnie nie znany, a woła o pomstę do nieba, zamordowano około 80 osób. Wymordowani nie mieli żadnego pochówku, a miejsce Ich zagrzebania jest nie znane, nie są również do dnia dzisiejszego w żaden sposób upamiętnieni. W Półbiedzie przebywali również uciekinierzy z innych koloni, którzy zapewne też ponieśli ofiary o których nie wiemy, zmordowani milczą. Znany jest natomiast los części uciekinierów z Polanówki który zrelacjonował mi naoczny świadek Ks. Tadeusz Zurawski z Łodzi, s. Józefa i Weroniki z d. Michalska: część uciekinierów z Polanówki zdołała wydostać się z Połbiedy, pod lasem zostali dopędzeni przez jadących na koniach bandytów, zarąbano siekierami kilkanaście osób. Informację o liczbie zamordowanych w Półbiedzie przekazał Ukrainiec nazwiskiem Fiedot, który ukrył polską rodzinę.” (Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-polbieda-k-stydynia-malego ). Inni: w kolonii Półbieda gromada Majdan gmina Stydyń pow. Kostopol 30 III 1943 został zamordowany z całą rodziną przez Ukraińców w czasie pogromu wsi gajowy Ciesielski (Edward Orłowski..., jw.). W. i E. Siemaszko podają na s. 316, że w kol. Półbieda ukraińscy nacjonaliści zamordowali 9 kwietnia 1943 roku 2 Polaków:  Stanisławę Stańczyk i jej córkę Wandę.

Koło wsi Półbieda pow. Kostopol:Żurawski Stefan 1914-30.03.1943 (zamordowany z żoną i 2 dzieci koło Półbiedy)” (http://wolyn.ovh.org/opisy/polanowka-03.html ).

 

   31 marca:

We wsi Chorłupy pow. Łuck Ukraińcy zabili 18-letniego Michała Sobieskiego.

W kol. Gruszwica pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym 2 kobiety oraz 12-letnią dziewczynkę - ofiary miały na szyjach sznury z kołkami do skręcania w celu uduszenia (Siemaszko..., s. 569).

W powiatowym mieście Równe woj. wołyńskie zmarła 55-letnia Polka od ran zadanych przez Ukraińców.

We wsi Wywłoczka pow. Zamość żandarmi niemieccy i policjanci ukraińscy rozstrzelali 6 Polaków, w tym matkę z córką.  

 

   W okresie styczeń – marzec 1943 roku: 

W majątku Cecyniówka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 2 młodych Polaków.

W nadleśnictwie Malinów pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 8 Polaków z rodziny pracownika leśnego Leszczyńskiego. 

 

W marcu 1943 roku na Wołyniu około 5 tysięcy policjantów ukraińskich na rozkaz kierownictwa OUN opuściło posterunki i z bronią poszło do lasów tworząc oddziały UPA lub do nich dołączając.

 

   W marcu 1943 roku:

W kol. Albin pow. Sarny upowcy zamordowali 3 Polaków.

W kol. Aleksandrówka gm. Kiwerce pow. Łuck zamordowali 5 Polaków.

W kol. Anatolia pow. Łuck zamordowali 68-letnią Polkę oraz 4-osobową rodzinę ukraińską, u której przebywała.

We wsi Baby pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali 10 Polaków (bp. Wincenty Urban: „Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939-1945”; w: Semper Fidelis, 1983. s. 120: „miejscowość Baby straciła w tym czasie 10 Polaków, Winograd 4, Hawryłówka 4, Weronica 10”).

W miasteczku Barysz pow. Buczacz: „Zamordowani zostali przez banderowców Franciszek i Marian Kozdrowscy.” (Irena Kotowicz: Krwawe kalendarium wydarzeń w BARYSZU, pow. Buczacz, woj. tarnopolskie; w: www.wbc.poznan.pl/Content/8333/Biuletyn%20nr63%202004.03.pdf ; oraz: Kubów..., jw.)

W kol. Berestowiec Stary pow. Kostopol zamordowali co najmniej 20 Polaków.

W miasteczku  Berezne pow. Kostopol w II połowie marca Ukraińcy powiesili młodego Polaka.

We wsi koło Białokrynicy pow. Krzemieniec upowcy napadli na polskie domy mordując całe rodziny, uratowali się tylko 2 chłopcy lat 18 – 20.

We wsi Bielin pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: „Już od początku 1943 roku zdarzały się zabójstwa Polaków. W marcu z rąk upowców zginęli w Bielinie pani Kondracka z synem i pan Stadnicki” („Ze wspomnień Zofii Ziółkowskiej”; w: http://www.najigoche.kaszuby.pl/artykul/artykul=774,ze-wspomnien-zofii-ziolkowskiej/).

We wsi Bołożówka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 10 Polaków.

Między kol. Borówka a osadą Orżew pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 7 Polaków jadących na 3 furmankach.

W osadzie Bortnica pow. Dubno Ukraińcy w mleczarni spalili 4 – 6 Polaków. 

W kol. Brzezina pow. Sarny zamordowali Czarneckiego, który wracał z młyna i zabrali mu konia z wozem.

W futorze Budki pow. Krzemieniec upowcy w lesie zamordowali 1 Polaka.

Między wsią Cepcewicze a kol. Netreba pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 2 Polaków i ciała ich wrzucili na cmentarzysko padłych zwierząt.

W leśniczówce Chiczawka pow. Dubno zamordowali Polaka, leśniczego Pitora (Pittera?). 

We wsi Chołopecze gmina Kisielin pow.  Dubno pod koniec marca 1943 roku został zamordowany z rodziną przez OUN-UPA  gajowy Drozdowski (Edward Orłowski:..., jw.).

W osadzie Chrobrów pow. Łuck zamordowali Polaka o nazwisku Mazurek.

We wsi Cucyłów pow. Nadwórna uprowadzili do lasu i zamordowali 11  Polaków, w tym: matkę z dziećmi lat 4 i 6, matkę z 3-letnią córką, Polkę – żonę Ukraińca  (2 mężczyzn, 6 kobiet i 3 dzieci).

W futorze Czarna Łoza pow. Dubno zamordowali 6 Polaków: dwa małżeństwa z dziećmi.

W kol. Czerepasznik pow. Równe Ukraińcy zamordowali 3 polskich chłopców: byli to bracia Aleksander i Stanisław Witkiewiczowie lat 15 i 13 oraz Walenty Dudek lat 14.

We wsi Czudla pow. Sarny miejscowi bulbowcy zamordowali 2 polskie rodziny.

W miasteczku Deraźne pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 1 Polaka oraz  w okolicy miasteczka wymordowali  rodziny gajowych i leśniczych.

W miejscowości Dąbrowica pow. Sarny Ukraińcy zamordowali Polaka i jego żonę, z pochodzenia Białorusinkę (z d. Sapiehównę).

W futorze Dębina koło wsi Wesołówka pow. Krzemieniec upowcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Eliaszówka pow. Zdołbunów Ukraińcy z sąsiednich wiosek zamordowali 2 Polaków: nauczycielkę lat ok. 30 oraz Mikołaja Zagórskiego, którego torturowali przez kilka godzin na oczach żony i dzieci.

W kolonii Gniewoszówka należącej do wsi Jasionów pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi).

W kol. Grabina pow. Włodzimierz Wołyński upowcy uprowadzili 3 Polaków (w tym ojca z synem) i ślad po nich zaginął. 

We wsi Hawryłówka pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali 4 Polaków (bp. Wincenty Urban: „Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939-1945”; w: Semper Fidelis, 1983. s. 120).

W kol. Helenówka Gnojeńska  pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zaprosili kilku młodych Polaków na naradę do Swojczowa w celu utworzenia wspólnej partyzantki do walki z Niemcami i ślad po nich zaginął. 

W mieście powiatowym Horochów woj. wołyńskie:W marcu 1943 roku Ukraińcy urządzili napad na Horochów na Polaków i Niemców. Niemców było trzech, co siedzieli w gimnazjum zabarykadowani uzbrojeni i w oknach worki piasku. Jak pojawiły się strzały, to ludzie co mogli uciekali do domów murowanych. Zamykali się, a inni do kościoła do plebani, bo była murowana, a obok gimnazjum, to do Niemców, bo wiedzieli, że Niemcy mają broń i auta pancerne, to tam tylko będzie można obronić się. Całą noc była taka wojna, że coś strasznego i my pobudziliśmy się, co się dzieje? Poubieraliśmy się i wyszliśmy pod taki żywopłot i patrzymy, a mieliśmy do Horochowa trzy kilometry. My na pagórku, a Horochów na dole i cały czas bitwie przyglądamy się i sąsiedzi przyszli do nas, bo każdy taki strwożony, co to będzie, jak Ukraińcy zdobędą Horochów, to nam już będzie „kaput”. Słyszymy: hura, hura. Tyle tej okropnej dziczy najechało, bo jedni bić, drudzy rabować. Z workami lecieli rabować Żydów, a teraz na Polaków. Strach nas ogarnął okropny, kilka pożarów było widać, było pełno tego tłumu ludzi i tak trwało do trzeciej po północy. Wtedy Niemcy i Polacy, jak wsiedli do aut pancernych, jak pojechali przez miasto, jak zaczęli siec z maszynowych karabinów, jak ruszyły działa, to Ukraińcy uciekali, że aż miło było patrzeć. Mieszkaliśmy przy drodze traktowej, to widzieliśmy wszystko, jak szli, jak uciekali, ale w ukryciu obserwowaliśmy to wszystko, nie można było im się pokazać, bo by się na nas rzucili już wtedy. Rozpędzili tę bandę i był jakiś czas spokój. Było dużo Ukraińców zabitych, co nie zdążyli ich zabrać, Polacy byli uradowani, że obronili miasto i uważali, że jakiś czas będzie spokój. Bandyci nie dają jednak spokoju, w nocy biją, palą. Mąż jest na warcie, to widzi, gdzie, w jakim kierunku się paliło i czasami widać, jak czerwone rakiety wyrzucają do góry na ratunek, a tu patrzymy się bezradnie i nie możemy nic pomóc”. (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html).  

We wsi Horodnica Mała pow. Dubno Ukraińcy zamordowali i wrzucili do studni hallerczyka Henryka Habersacka, lat 65, który ukrywał się od czasu deportacji 10 lutego 1940 roku. 

W kol. Ilniki pow. Kostopol Ukraińcy dokonali rzezi około 200 Polaków, nie uratowała się ani jedna osoba.

W kol. Jamki pow. Łuck bliscy sąsiedzi Ukraińcy, w tym sympatia 17-letniej polskiej dziewczyny Anny Maździerskiej, zamordowali ją razem z 42-letnią matką Janiną i 10-letnią siostrą Ludomirą.

W kol. Janin Bór pow. Włodzimierz Wołyński:W marcu 1943 r. zamordowano leśniczego Jana Chodorowskiego” [Zbr. nacj. Ukr., s. 34].

W kol. Janówka gmina Lubitów pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę Mariańskich. 

W kol. Janówka pow. Sarny policjanci ukraińscy porzucając służbę u Niemców zastrzelili dwóch 20-letnich Polaków.

We wsi Jarczów pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Jelno pow. Sarny upowcy zamordowali Stanisława Sławińskiego.

W nadleśnictwie Klewań pow. Równe został uprowadzony nadleśniczy Adam Stencel wraz z trzema córkami i dwoma zięciami (jeden z nich to leśniczy Zdzisław Nowaliński) przez UPA do lasu i tam wszyscy zostali bestialsko zamordowani.(Edward Orłowski:..., jw.).

We wsi Kłopoczyn pow. Włodzimierz Wołyński  została uprowadzona przez UPA Maria Wojewódka i ślad po niej zaginął.

W majątku Kołki pow. Łuck zbiegli ze służby niemieckiej policjanci ukraińscy zamordowali 3 Polaków i kilku Sowietów – robotników, natomiast 2 Ukraińców zabiło swoje żony – Polki: Jaromelec oraz komendant policji ukraińskiej Saczko-Saczkowski, który w biały dzień powiesił swoją żonę Polkę w publicznym miejscu, na drzewie naprzeciwko budynku gminy.  On dowodził akcją wymordowania polskiej wsi Obórki dokonanej 13 listopada 1942 roku. Bolesław Szpryngiel podaje: „Podobnie było w rodzinie Apolinarego Saczkowskiego, byłego wójta gminy Kołki w latach dwudziestych XX wieku. Z pochodzenia Ukrainiec - Pulinar Saczko, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie światowej, zmienił swoje imię i nazwisko na Apolinary Saczkowski. Jako obywatel polski odbywał obowiązkową służbę wojskową w Wojsku Polskim. Tu skończył szkołę podoficerską i przez pewien czas pozostawał w wojsku jako nadterminowy. Zwolniony z wojska wrócił do Kołek skąd pochodził i tu nawet przez jedną kadencję pełnił funkcję wójta w Urzędzie Gminy Kołki. Ożenił się z Polką i miał z nią syna Aleksandra również w moim wieku. Saszka (tak go nazywaliśmy) także był moim kolegą szkolnym w latach 1938/39. Cała rodzina Saczkowskich uchodziła za Polaków wyznania rzymsko-katolickiego, co demonstrowała coniedzielnym uczestniczeniem w mszy w miejscowym kościele, a także w różnych gminnych uroczystościach patriotycznych. We wrześniu 1939 roku, po zajęciu Kresów Wschodnich przez Armię Czerwoną i włączeniu tych Ziem do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR) Apolinary Saczkowski znowu stał się Pulinarem Saczko i jako ukraiński komunista pracował w Urzędzie Rejonowym w Kołkach. Następnie - po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w czerwcu 1941 roku - Pulinar Saczko zgłosił się do władz hitlerowskich już jako nacjonalista ukraiński wyznania prawosławnego, deklarując im swoją chęć współpracy z okupantem. Propozycja ta została przez hitlerowców przyjęta i z ich woli Pulinar Saczko został komendantem rejonowym pomocniczej policji ukraińskiej (Schutzmannschaft), gorliwie wykonującej zbrodnicze rozkazy władz hitlerowskich. Równolegle tajnie pełnił ważne funkcje w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojnej formacji Ukraińśkij Powstańskij Armii (UPA).” (Bolesław Szpryngiel: Pobratymcy; w: http://www.nawolyniu.pl/wspomnienia/pobratymcy.htm). 

W kol. Konstantynówka pow. Dubno policjanci ukraińscy wezwali na posterunek 12 Polaków, z których 11 zamordowali, w tym 2 matki z dziećmi: 1-rocznym i niemowlęciem.

We wsi Korczyn pow. Kostopol pod koniec marca upowcy dokonali napadu mordując ludność polską i paląc ich zabudowania, ilości ofiar nie ustalono.

W mieście Kowel woj. wołyńskie policjanci ukraińscy zamordowali 4-osobową polską rodzinę Kociubowskich za przechowywanie 3 Żydów.

We wsi Koziernik Chotyński pow. Kostopol w czasie drugiej pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej spalono żywcem w domach kilku chorych Polaków.

We wsi Krzyweńkie pow. Kopyczyńce  policja ukraińska zamordowała 4 Polaków: matkę z 8-letnim synem i małżeństwo.

W kolonii Ledóchówka pow. Dubno został zamordowany przez UPA gajowy Boguszewski, jego zwłoki znaleziono po kilkunastu dniach. (Edward Orłowski:..., jw.).

We wsi Litwisk pow. Sarny upowcy zabili 5 Polaków: Jadwigę Maciąg lat 35 i 4-osobową rodzinę Nowaków. 

W kol. Ludwiszyn pow. Łuck w lesie znaleziono zwłoki 17 Polaków (kobiet i mężczyzn) pomordowanych przez UPA.

We wsi Małe Siedliszcze pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Tadeusza Grochowskiego.   

W kol. Marianówka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 14-letnią Wandę Englert i 15-letniego Wincentego Kowalskiego.

We wsi Moczuliszcze pow. Sarny zamordowali 4-osobową polską rodzinę: Tadeusza Sieleckiego z żoną Wandą i dziećmi, Bogdanem lat 16 i Anną lat 4.   

We wsi Moczułki pow. Kowel upowcy wymordowali wszystkie mieszkające tu 4 polskie rodziny.

W kol. Mokre pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 1 Polaka, Teofila Boczkowskiego. 

We wsi Niemowicze pow. Sarny po Nowym Roku 1943 Polacy nieustannie pełnili warty, a każdej nocy był wszczynany alarm z powodu próby napadu. Z okolic dochodziły krzyki mordowanych ludzi. W tej sytuacji Polacy na noce uciekali do lasu i tam kryli się w wykopanych norach, do których chodzili gęsiego po śniegu, żeby było jak najmniej śladów, po których upowcy mogli odnaleźć kryjówkę. W dzień rodziny przychodziły do domu coś zjeść i ogrzać się. Trwało to przez luty i marzec 1943 r. W końcu marca 1943 r. w domu stojącym na uboczu na skraju wsi została zamordowana młoda Polka z małym dzieckiem. Miała obcięte piersi, a dziecko odrąbaną nóżkę, którą na ścianie napisali krwią: Śmiert’ lachom”. Po tym mordzie Polacy uciekli do Sarn. (Siemaszko..., s. 789).

W futorach wokół wsi Niemowicze pow. Sarny upowcy zamordowali 117 Polaków.  

We wsi Nowy Folwark pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 4-osobową polską rodzinę. 

We wsi Ochotniki pow. Włodzimierz Wołyński został zamordowany przez uzbrojoną bojówkę ukraińską i zgraję miejscowych chłopów leśniczy Jan Chodorowski (Edward Orłowski..., jw.).

W futorze Olszyszcze pow. Łuck upowcy spalili 3 polskie gospodarstwa, ilość ofiar nie jest znana.

W okolicach miasteczka Ołyka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

W leśniczówce Orżew pow. Łuck w nocy upowcy wymordowali kilkuosobową rodzinę polską. Inni: w leśniczówce Orżew gmina Klewań pow. Równe po napadzie upowców na leśniczówkę, został zamordowany razem z całą kilkuosobową rodziną leśniczy NN (Edward Orłowski:..., jw.).  

W kol. Oseredek Nowy pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy uprowadzili do lasu i zamordowali 32-letniego Polaka Stanisława Burlińskiego. 

We wsi Pawłokoma pow. Brzozów policja ukraińska złożyła donos na 4 mieszkańców wsi, że posiadają broń, co spowodowało ich aresztowanie przez gestapo i śmierć w obozie w Oświęcimiu – było to 3 Polaków i 1 Ukrainka sprzyjająca Polakom.

W kol. Peresieka Jeziorańska pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Piłatkowce pow. Borszczów zostali zamordowani: Awantura Stefania i Kozaczystiuk Bolesław l. 19  (Kubów..., jw.).

W futorze Poczajów pow. Dubno Ukraińcy pokłuli bagnetami i zastrzelili 3-osobową polską rodzinę Małeckich: rodziców z córką.

W futorze Podkruh pow. Sarny upowcy porwali polskiego chłopca Józefa Stencla, przywiązali go za nogi do konia, wlekli przez jakiś czas i powiesili na drzewie.

W kol. Podwysokie pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

Koło osady Podzbuż pow. Kostopol: „W marcu 1943 roku banderowcy zamordowali ojca pana Karola Żarczyńskiego. Miał wówczas osiem lat, rodzina mieszkała w osadzie Podzbuż.- Tatę porwano na drodze. Rano znaleziono jego zmasakrowane ciało na poboczu i przywieziono do nas do domu. Dostał pięć kul, co było wówczas rzadkością – opowiada Żarczyński”./.../ „- W pobliżu znajdował się młyn państwa Bartosiewiczów. Mieli dwójkę dzieci. Upowcy zamordowali je w lesie – mówi Karol Żarczyński. - Dziewczynkę zgwałcili. Następnie położyli oboje na ziemi i przywalili wielkim, ściętym drzewem. Pozostawione w ten sposób dzieci umarły z głodu.” (Piotr Zychowicz: „Ukraińcy, którzy ratowali Polaków”; w: „Rzeczpospolita” z 26 października 2010). Karol Żarczyński mieszkał w osadzie Podzbuż. Siemaszko na s. 318 wymieniają futor Podzbuż, skąd nie mają żadnej informacji o losie mieszkających tutaj Polaków.

W miasteczku Poryck pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zbiegli ze służby niemieckiej uprowadzili do lasu i tam zastrzelili 7 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Poryck Stary pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zastrzelili przechodzącego przez wieś Polaka i zakopali w rowie przy drodze.

We wsi Potok Złoty pow. Buczacz banderowcy zamordowali 24 Polaków i 1 Ukraińca. Siekierami zarąbali kierownika szkoły Józefa Hutnika z żoną, nauczyciela Albina Podlewskiego  z żoną Emilią oraz właściciela młyna. Było to we wsi Rublin należącej do sołectwa Potok Złoty.

We wsi Potutorów pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali kilka polskich rodzin.

W kol. Poznanka pow. Łuck upowcy zamordowali ks. Piotra Walczaka (pobili go i wrzucili żywcem do studni) oraz jego ciotkę i gosposię z dzieckiem, które wrzucili do tej samej studni.  

W kol. Rokinie Nowe pow. Łuck trzej policjanci ukraińscy z Sernik zamordowali małżeństwo: Ukraińca i Polkę; mordercy byli wujecznymi braćmi Ukraińca.   

We wsi Rudnia pow. Kostopol miejscowi Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, w tym 30-letnią Rozalię Sawicką oraz 38-letniego Franciszka Zielińskiego odarli z odzieży, powiązali drutem kolczastym i zmasakrowane zwłoki wepchnęli do przerębli na rzece Mielnica. Wieś do 1845 roku była wsią polską. Zmuszona przez administrację carską do przyjęcia prawosławia uległa rutenizacji. W marcu 1943 roku jej mieszkańcy uważając się za Ukraińców uczestniczyli w zabijaniu Polaków.

We wsi Sadki pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali uprowadzając pojedynczo do lasu kilkunastu Polaków.

W miejscowości Sądowa Wisznia pow. Mościska policjanci ukraińscy aresztowali Polaka, który potem został zamordowany.

W kol. Siomaki pow. Kowel Ukraińcy napadli na leśniczówkę i zamęczyli, przypiekając ogniem i zrywając paznokcie, leśniczego Jerzego Chrzanowskiego.

We wsi Siwki pow. Kostopol w czasie pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej żywcem spalono w domach kilku lub kilkunastu Polaków chorych na tyfus.

We wsi Skoromochy Duże pow. Hrubieszów policjanci ukraińscy zamordowali 13 Polaków.

W kol. Smyga pow. Dubno Ukraińcy zamordowali Polaka, aptekarza.

W miasteczku Stepań pow. Kostopol zamordowali 2 Polaków. 

W kol. Sunia pow. Sarny upowcy zamordowali 92-letniego Polaka, Antoniego Choryżączewskiego. 

We wsi Suraż pow. Krzemieniec upowcy zamordowali uprowadzając pojedynczo kilkunastu Polaków, mężczyzn.

W futorze Średnia Nowina pow. Kostopol zamordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

We wsi Świszczów pow. Dubno zamordowali 3 Polaków: 50-letniego kierownika szkoły Stanisława Lichotę (porąbali go i w kawałkach wrzucili do studni), 20-letnią Helenę Marczuk i 61-letniego Jana Swatowskiego. 

W kol. Tchory pow. Kostopol zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków i spalili ich gospodarstwa.

We wsi Teklówka pow. Kostopol wymordowali nie znaną liczbę Polaków, kilka rodzin.

We wsi Terntki pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 5 Polaków. 

We wsi Turskie pow. Zaleszczyki zamordowali 1 Polaka.

W kol. Tworymierz pow. Łuck  podpalili dom, w którym spłonął ranny 1 Polak. 

We wsi Uhnów pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 68 Polaków, imiennie ustalono 31 ofiar, większość zwłok była spalona, co uniemożliwiło identyfikację.

We wsi Ulicko Seredkiewicz pow. Rawa Ruska: „W marcu 1943 r. został zamordowany przez bojowników UPA: Woszczuk Jan „Hoik”. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Uście Zielone pow. Buczacz bojówka OUN zamordowała 18 Polaków: „Bojówka UPA na czele z naszym sąsiadem Borysą oraz ukraińskimi chłopami z miasteczka, pewnego marcowego wieczoru w 1943 r. wtargnęła do naszego domu. Przyszli po ojca. Zdążył ukryć się na strychu, tam go znaleźli i zastrzelili. Krew szeroką strugą spłynęła po ścianie na dół do pomieszczenia kuchennego. Rozpacz. Wrzeszczałem wniebogłosy, jeden cios kolbą banderowca i wylądowałem pod łóżkiem. Zamilkłem. Przyszli z gotową listą osób do unicestwienia, pozostałym domownikom darowano życie. - Po was też niebawem przyjdziemy! - wykrzyknęli na odchodne. Tego wieczoru banderowcy bestialsko zamordowali 18 osób z Uścia Zielonego. Pochowani zostali na parafialnym cmentarzu w zbiorowej mogile. Informacji o tym znaczącym fakcie z historii tamtego miejsca nie znajdziecie w żadnym opracowaniu i wykazie zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Podolu.” (Eugeniusz Korotasz : Moje Kresy; w:  http://www.brzeg24.pl/moje-kresy/6306-moje-kresy-eugeniusz-korotasz).

We wsi Wacławka pow. Równe Ukraińcy zamordowali 4 Polaków, w tym 10-letniego Albina Kuczyńskiego  i 20-letnią Jadwigę Żygadło.

We wsi Werbcze Duże pow. Kostopol bulbowcy powiesili w sieni domu na drabinie nauczycielkę Kazimierę Myczewską, a jej dwoje nieletnich dzieci udusili. Wcześniej Ukraińcy gwarantowali jej bezpieczeństwo.   

We wsi Weronica pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali 10 Polaków (bp. Wincenty Urban: „Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939-1945”; w: Semper Fidelis, 1983. s. 120.).

We wsi Winograd pow. Nadwórna Ukraińcy zamordowali 4 Polaków  (bp. Wincenty Urban: „Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939-1945”; w: Semper Fidelis, 1983. s. 120.).

W kol. Worobiówka pow. Równe rodzina ukraińska zamordowała 21-letniego Jana Marcinkowskiego (Franciszek Marcinkowski: Woronucha; Lublin 2002, s. 26 - 37). 

We wsi Wyrka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 29-letniego Stanisława Sulikowskiego. 

We wsi Wysoczanka pow. Stanisławów zamordowali 3 osoby  (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków; nie wymieniają 3 ofiar z Wysoczani z 1943 roku. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw.

W majątku Zahorce Wielkie pow. Dubno postrzelili uciekającego Romualda Pawlikowskiego, dopadli go i przybili kołkiem do ziemi przez pierś „żeby Lach ne wstaw”, po czym zakłuli go bagnetami.

We wsi Zahorów Nowy pow. Horochów zamordowali 4-osobową polską rodzinę nauczycieli, rodziców z 2 dzieci, których wrzucili do studni. 

We wsi Zaleśce Szumskie pow. Krzemieniec zamordowali kilka polskich rodzin, około 20 Polaków. 

W kol. Zamczysko pow. Dubno zamordowali Wojciecha Wąsika.  

W kol. Zamoście pow. Łuck upowcy zamordowali 5-osobową polską rodzinę Jana Żołędziowskiego z 3 dzieci lat 10 – 18.

We wsi Zastawie (Katarzynówka) pow. Horochów zamordowali 5 Polaków, wśród których był nauczyciel Palka, lat ok. 40. Zwłoki ofiar znaleziono w pobliskim lesie.  

We wsi Zełuck pow. Sarny miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 polskie rodziny Makuchów i Piętaków. 

We wsi Złaźno (Polska Kolonia Złaźna) pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali około 30 Polaków oraz z rzeki Horyń wyłowiono przypadkowo kilka zwłok zamordowanych osób, a nie wiadomo ile popłynęło dalej z nurtem rzeki.  „W marcu 1943 r. mieszkanka kol. Klin Stawecki uciekająca samotnie do Janowej Doliny została przez upowców rozebrana do naga i pocięta na całym ciele nożami, po czym wrzucona do dołu za stodołą ukraińskiego gospodarza. Wyciągnęła ją stamtąd Ukrainka – właścicielka stodoły i przewiozła na drugi brzeg Horynia do Janowej Doliny” (Siemaszko..., ss. 228-229).

W miasteczku Zofiówka pow. Łuck Ukraińcy uprowadzili i zamordowali Teodora Rogackiego.  

 

                                                                                        Stanisław Żurek

 

Podstawowe źródła opracowania, które nie są wymieniane przy podawanych przypadkach zbrodni: 

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007. 

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.

 

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp9.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud2.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 972 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6419889