Takie teksty powinny docierać do polskich samorządowców, którzy gotowi są współpracować z zwolennikami integralnego nacjonalizmu ukraińskiego tylko dlatego, że doszli oni do władzy. W ten sposób szkodzą oni naszym sąsiadom Ukraińcom. Warto wiedzieć, że są na Zachodniej Ukrainie ludzie, którzy dostrzegają ślepy zaułek, w który wprowadza nasze kraje kultywowanie anarchicznych idei nacjonalistycznych. Którzy rozumieją, że że w służbie ludziom i Ojczyźnie "trzeba mieć czyste ręce, nie zakrwawione".

http://zaxid.net/article/89955/

 

Marian Mądry - 07.04.2011 r. 08:38

"O głębi pamięci historycznej" (- wybrane fragmenty)

Najmniej przewidywalnym na tej liście był, paradoksalnie, galicyjski wariant ukraińskiej pamięci historycznej. Można było się spodziewać, że w warunkach niepodległości, zdobytej przez zaprzeczenie ideologii komunistycznej, oprze się ona na narodowo-demokratycznej tradycji, ukształtowanej w warunkach austriackiego i częściowo polskiego konstytucjonalizmu i parlamentaryzmu. Ale stało się inaczej. Świadomymi i nieświadomymi wysiłkami "miejscowych intelektualistów" cały świat Galicjanina został zamknięty w wąskich granicach dyskusji wokół Stepana Bandery i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Skupiając się na wydarzeniach XX wieku, Galicjanie, w istocie, zrezygnowali z wielkiego dziedzictwa historycznego, które powstawało na pozytywnych wzorcach kulturowych, tworzonych jako synteza tradycji zachodniej i wschodniej. Najbliższy Zachodniej Europie ukraiński region okazał się, prawdopodobnie, najbardziej od niej odległy.

Jest oczywiste, że problem nie polega na wydarzeniach XX wieku jako takich, ale na zbyt wysokim miejscu, jakie zajęły one w ostatnich czasach w pamięci historycznej Galicjan. Galicjanie, budujący swoją wizję przeszłości wyłącznie na wydarzeniach z ubiegłego wieku, mimo woli upodobniają się do swoich oponentów z południowo-wschodniej Ukrainy, gdzie pamięć historyczna jest faktycznie ograniczona do historii miast-fabryk, które powstały w wyniku nowoczesnej industrializacji. Z uwagi na wiele cech i realizowanych celów współczesne społeczeństwo ukraińskie w Galicji jest społeczeństwem XIX wieku. Jedyne, co je od takowego odróżnia, to brak zrozumienia, co należy robić. Mówiąc obrazowo, dwudziesty wiek jeszcze przed galicyjskimi Ukraińcami. I jest mało prawdopodobne, że uda się przejść przez niego pod hasłami rewolucyjnego nacjonalizmu. Być może nadszedł czas, aby usłyszeć słowa metropolity Andrzeja Szeptyckiego, że w służbie ludziom i Ojczyźnie "trzeba mieć czyste ręce, nie zakrwawione". Zostały one wypowiedziane w 1908 roku po zabójstwie starosty Andrzeja Potockiego, popełnionym przez ukraińskiego studenta Mirosława Syczyńskiego.

Generalnie można stwierdzić, że Galicjanie nie uporali się z wojennymi doświadczeniami dwudziestego wieku. Możliwe, że jest w tym nawet pewna prawidłowość. Zaznawszy dwóch porażek z rzędu - pierwszej w wojnie z Polską w latach 1918-1919, a nieco później w wojnie przeciwko reżimowi sowieckiemu - Galicjanie nie byli w stanie zapomnieć o wojnie. Z wspomnieniowej literatury wiadomo, że zakończenie wojny zwykle uszlachetnia ludzi, oni nagle czują się rozgrzeszeni. Ale galicyjskie doświadczenie jest inne. Dla Galicji skutki II Wojny Światowej okazały się gorsze od samej wojny. Klęski i upokorzenia powojenne zrujnowały wewnętrzne życie wielu ludzi, oni wówczas uwieńczali to wszystko aureolą  ofiarności. "Każda nowa wojna rodzi się z legendy o minionej wojnie. Każda wojna jest tylko kontynuacją tej pierwszej" (z dziennika wojennego Andrzeja Bobkowskiego). Pragnienia części współczesnej młodzieży, podgrzewane przez polityków, aby lekkomyślnie "iść naprzód, na śmierć", bez przemyślenia odległych w czasie konsekwencji, tylko potwierdza tę regułę błędnego koła.

.................................................. ................................

Przekształcenie Galicji w region monoetniczny, które dokonało się w wyniku Holokaustu i brutalnej deportacji podczas II Wojny Światowej, galicyjscy Ukraińcy błędnie przyjęli jako korzyść własną.

.................................................. ....................................

Dzisiaj każdy Galicjanin, wydaje się, jest gotowy zgodzić się z uwagą o pilnej potrzebie unowocześnienia kraju. Ale jak pogodzić etniczny nacjonalizm, który dziś znajduje wielu zwolenników w Galicji, z projektem społeczeństwa obywatelskiego, który podkreśla suwerenność jednostki, i który, ściśle mówiąc, jest głównym celem modernizacji? Zgadzam się z krytykami współczesnej galicyjskiej sceny politycznej, która w walce o "czystość ukraińskiej idei narodowej" traci z pola widzenia istotne kwestie jakości życia, ale nie mogę się zgodzić z tymi, którzy uważają, że nacjonalizmu można uniknąć całkowicie, poprzez postawienie tylko na liberalne wartości europejskie. Nacjonalizm, chcemy czy nie, ma zasadnicze znaczenie dla historii Europy Wschodniej, stał się ważną częścią lokalnego dziedzictwa historycznego i kulturowego, dlatego w naturalny sposób jest ważną częścią postkomunistycznego dyskursu politycznego. Cały problem polega na tym, jaki to będzie nacjonalizm i kto będzie strażnikiem wartości narodowych. Co innego, gdy jest to nacjonalizm romantycznego (etycznego) wzoru, wyrażony w działalności osób o umiarkowanych poglądach, a zupełnie co innego, gdy jest to nacjonalizm integralny, a jego  nosicielami są rewolucjoniści - fanatycy wywodzący się z pierwszej połowy XX wieku. W świetle tych dylematów jest oczywiste, że współczesna Galicja, kładąca akcent na ​​integralny nacjonalizm, oraz zadania modernizacji, które otwierają perspektywę członkostwa w UE - to rzeczy nie mające z sobą nic wspólnego, nie do pogodzenia.

Przyszłość Galicji nie tyle zależy od wzrostu siły narodowego patriotyzmu, co od tego, jak ten patriotyzm zostanie wykorzystany przez władze i społeczeństwo. Najgorszą rzeczą, która dzisiaj może się zdarzyć - to po raz kolejny umieszczenie na sztandarze jakiegoś wodza (współczesnego lub wyciągniętego z przeszłości), aby obdarzyć go ślepą wiarą, bo potem nieuniknione będzie wielkie rozczarowanie. A potem - nowy wódz i nowe frustracje. Galicja powinna nauczyć się wykorzystywać swoją narodową siłę, aby potrafić ograniczyć siebie samą, powinna pozbyć się kompleksu ofiary, a tym samym światopoglądu, który ten kompleks ofiary jej narzuca. W tej perspektywie społeczne i polityczne praktyki XIX wieku mogą okazać się być dużo bardziej przydatne od doświadczeń historycznych XX wieku.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 467 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8968928