Polaków, zamieszkałych na terenach należących przed wojną do Polski, a w latach 1943–44 będących po okupacją niemiecką, najgorsze prześladowania dotknęły ze strony nacjonalistów ukraińskich występujących pod dumnie powiewającym sztandarem Ukraińskiej Powstańczej Armii. W rzeczywistości były to bandy lubujące się w bestialskich mordach na ludności polskiej, białoruskiej, a nawet ukraińskiej. Wszystko to działo się za wiedzą i zgodą Niemców. Szczególne okrucieństwo band UPA uwidoczniło się na Wołyniu, w województwach tarnopolskim i lwowskim, gdzie codziennie mordowano znienacka rodziny polskie, palono ich dobytek, w najlepszym przypadku zmuszając do opuszczenia rodzinnych domostw. Mordowanie dzieci odbywało się w nieludzki sposób na oczach ich ojców i matek. Z upodobaniem pastwiono się nad członkami AK. Latem 1943 roku w lesie koło Turynki, w rejonie Mostów Wielkich, został zamordowany kuzyn mojej żony, Bronisław Bajsarowicz, dowódca AK na rejon Kulikowa. Jak się później okazało zbrodni dokonali synowie ukraińskiego księdza z tej miejscowości. W okrutny sposób została także zamordowana koleżanka mojej żony E. Górska. Nie pomógł fakt, że od lat była żoną Ukraińca ze wsi Artasów. Mordu dokonali, jak nam wiadomo, sąsiedzi i koledzy męża. Kazano się jej ubrać w suknię ślubną i powieszono na drzewie w pobliskim lesie. Ja sam szczęśliwie uniknąłem śmierci ze strony UPA, przebywając w tym czasie służbowo w jednej z wiosek koło Turynki jako pracownik Urzędu Skarbowego. Nie było nocy, aby w okolicy nie widziano łun pożarów palonych wsi i domostw polskich rodzin. Nie było dnia i nocy, żeby Polacy tam zamieszkali nie otrzymywali w ramach ostrzeżeń ulotek z żądaniami opuszczenia rodzinnych domostw pod groźbą mordu i ognia.

A wszystko to działo się, jak już wspomniałem, pod okiem niemieckiego okupanta, który administrował tymi terenami. W kwietniu 1944 roku mieszkańcy wsi Przemiwółki otrzymali ulotki zmuszające zamieszkałych z dziada pradziada Polaków do opuszczenia swoich domostw po groźbą masowego mordu i spalenia wioski przez nacjonalistyczne bandy UPA. Pewnej kwietniowej nocy, po opuszczeniu osady przez ludność polską, wieś została spalona przez banderowców spod znaku tryzuba. Łuna była widoczna w promieniu aż 10 km. Następnego dnia po spaleniu wioski miałem okazję po raz ostatni zobaczyć zgliszcza domostw Polaków w Przemiwółkach. Dziś, gdy Ukraińcy żądają przeprosin za akcję „Wisła”, nasuwa się przykra refleksja, kto nas Polaków przeprosi za masowe mordy, spalone wsie, rozkradziony i zniszczony dobytek, wypędzanie z terenów należących do Polaków z dziada pradziada. Kto odpowie za szkody wyrządzone Polakom ze strony nacjonalistycznych band UPA? Nie z miłości i chęci osobistej znaleźliśmy się my, Polacy z ziem wschodnich, na terenie centralnej i zachodniej Polski. Było to koniecznością. Najpierw w okrutny i nieludzki sposób zostaliśmy wypędzeni przez bandy UPA, a potem, w 1945 roku, w ramach przymusowego wysiedlania przez administrację Związku Radzieckiego, która zajęła te obszary. Żaden z nas żyjących Polaków, urodzonych przed 1939 rokiem na terenie wschodniej Polski, nigdy nie zapomni pachnących kwiatów na łąkach oraz szumiących zbóż z ziemi swoich przodków oraz krzywd doznanych od wschodniego wroga i od nacjonalistycznych band UPA.

 Fragment z  Dramatyczne przeżycia Polaków na terenach „Kresów Wschodnich” spisał:  por. Romuald Bajsarowicz Środa Wlkp., 2005 rok Wyszukał i wstawił: B. Szarwiło za:

Biuletyn Informacyjny ŚZŻ AK Okręg Poznań Nr. 4 (67) Grudzień 2006


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud17.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 372 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6613066