Utrzymując tradycje z okresu przedwojennego, świętowano w oddziale „Jastrzębia” dzień 11 listopada 1943 r. jako rocznicę uzyskania niepodległości Polski. Po mszy polowej odprawionej przez ks. Michała Żukowskiego, po jego porywającym kazaniu, przed frontem oddziału został odczytany okolicznościowy rozkaz, a następnie oddział defilował przed trybuną z oficerami oraz przedstawicielami społeczności cywilnej. Ledwie skończyła się defilada, dotarł do oddziału „Jastrzębia” w Stefanówce wysłannik ludności z Kupiczowa donosząc, że Niemcy opuścili Kupiczów, a na ich miejsce przybył zaraz oddział UPA, zagrażający ludności czeskiej sympatyzującej z Polakami. Miasteczko czy też osada Kupiczów liczyła niecałe 2 tysiące ludności, położona była 12 km na południe od Zasmyk. Była ona dobrze zagospodarowana przez Czechów, leżała na skrzyżowaniu wielu lokalnych dróg, a jednocześnie odległa od głównych szlaków komunikacyjnych, położona na wzgórzu, a w dodatku ufortyfikowana przez Niemców i Litwinów, doskonale nadawała się na bazę partyzancką.  11 listopada do osady wjechał wóz z uzbrojonymi upowcami, aresztowano czterech członków Aktywu, w tym pastora Jelinka, zakładnikom grożono śmiercią, jeśli nie podporządkują się UPA i nie oddadzą broni. Przed plebanią zebrał się tłum mieszkańców, bojówkarze wycofali się. Nocą 12 listopada bojówki UPA rozłożyły się obozem z dwóch stron Kupiczowa. Z prośbą o pomoc przybył do Zasmyk łącznik Wacław Zapotocki

. Po nocnym marszu o świcie 12 listopada 1943 r. oddział "Jastrzębia" z częścią kompanii por. "Kani" i samoobrona czeska zaatakowały UPA. Kupiczów znalazł się w rękach polskich i czeskich. Upowcy nie zrezygnowali, wzmocnione bojówki UPA usiłowały odbić tę osadę, z uwagi na przeważające siły napastników były momenty dramatyczne, walka trwała cały dzień, banderowcy wycofali się.  „Jastrząb” z oddziałem odszedł do miejsca postoju; w Zasmykach i miejscowościach wokół Zasmyk zgromadzona była ludność polska, nieraz z różnych odległych stron, która uszła z życiem przed rezunami. W Kupiczowie pozostał do obrony pierwszy pluton dowodzony przez sierżanta „Grzmota”, Romana Gosa, lubianego dowódcę plutonu. Czesi, jak tylko mogli i potrafili, starali się nam dopomagać w wyżywieniu i zakwaterowaniu oraz informowaniu nas o ruchach UP

Źródło: >> Pozoga<< Józefa  Turowskiego i  >> Wojenne Wichry<< Henryka Katy

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud6.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 367 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6853193