Wszyscy interesujący się najnowszą historią Wołynia, a „pasjonaci” , w szczególności znają książkę Józefa Turowskiego „Pożoga” Walki 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Jest jednak również inna praca pod tytułem „Pożoga” napisana przez  Zofię Kossak-Szczucką sięgającą jeszcze głębiej korzeni polskości na Wołyniu Tyle tytułem wprowadzenia od redakcji.

Bici przez los, spychani przez życie, mieli w sobie wielką siłę oporu, wielką stałość trwania (…) mieli w psychice swojej przyciężki złom zasad - niezdolności do ułatwiania sobie życia, gdzie się nie godzi.1 - to obraz ludzi kresów, jaki na kartach Szczenięcych lat nakreślił Melchior Wańkowicz.

Jesteśmy tu wysunięci

Jak straż na Wschodnim Bastionie,

Wciąż coś się kłębi przed nami… 2 - to Wanda Niedziałkowska-Dobaczewska

Ziemi nie puść! Pazurami, zębami dzierż!; ziemia się nazywa grunt; w niej wszystkie korzenie tkwią i trawy, i drzewa, i człowieka. 3 - taki apel-symbol wyszedł spod pióra Marii Rodziewiczówny.

Przytoczone cytaty, jakkolwiek zróżnicowane i autorsko, i genologicznie dają się spiąć dwiema klamrami: ideą przewodnią, której sens najgłębszy ujawniał się w postawie polskiego trwania na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej oraz odniesieniem do historycznie ukształtowanych norm warunkujących to trwanie, a więc do etosu szlachcica-rycerza i szlachcica-ziemianina. Dobrane na zasadzie reprezentatywności, mimo iż bezpośrednio odnoszące się do kresów północnych, obrazują styl i sens polskiego bytowania na terenach sukcesywnie traconych na skutek kolejnych działań wojennych (1919-1921, 1939-1945). Jakby przeciwwagę dla zaprezentowanego na początku litwocentrycznego ujęcia problemu kresowego stanowić będzie w dalszej części moich rozważań wołyńska relacja Zofii Kossak-Szczuckiej z lat 1917-1919. Zestawienie tekstów z dwóch różnych dzielnic kresowych zasadne jest tu o tyle, że wykazuje pewne elementy dla nich wspólne, pewien, rzec można, "kresowy uniwersalizm", pojęty jako wypracowany historycznie zespół norm, tradycji i obyczajów, właściwych dla danego czy to terytorium, czy bardziej nawet grupy społecznej je zamieszkującej.

Wypreparowana w ten sposób definicja swoistej polskiej wspólnotowości kulturowej, obejmującej swym zasięgiem szeregi szlachty kresowej, nie odbiega zasadniczo od zaproponowanej przez M. Ossowską4 definicji etosu, rozumianego jako charakterystyczny dla danej grupy społecznej wzór kulturowy lub obowiązujący styl życia, tożsamy z obyczajem. W warunkach polskich etos szlachecki zasadzał się na dwóch wykształconych historycznie filarach: na etosie rycerskim oraz na etosie ziemiańskim, przy czym przejście od dominacji pierwszego do drugiego stylu życia polskiej szlachty dokonało się w wieku XVI, z niewielkimi zawirowaniami w wieku XVII5, wymuszonymi sytuacją polityczną. Schemat ten wydaje się jednak mocno uproszczony, przystający bardziej do ogólnej sytuacji Rzeczypospolitej niż do poszczególnych jej dzielnic, a już na pewno najmniejsze zastosowanie znajdujący w historii ziem wschodnich, a zwłaszcza Podola, Wołynia, Ukrainy itd. Na kresach, gdzie podział klasowy okazał się z czasem niemal tożsamy z podziałem etnicznym, oddzielenie przenikających się wzajemnie nurtów: "walki" (a więc etosu rycerskiego) i "trwania" (zbliżającego się w swej wymowie do etosu ziemiańskiego) nie jest - jak zaznacza E. Jabłońska-Deptuła6 - łatwe. Walka była bowiem dokumentacją trwania. Trwanie, przybierając różne formy i postacie, było także rodzajem walki. I obrazki z takiego świata, w którym umiłowanie wolności i zmagania o nią zasadzały się i uzyskiwały swój pełny kształt i w czynach zbrojnych, i w nurcie oporu kulturowo-narodowego, pozostawiła w swej spuściźnie literackiej Zofia Kossak-Szczucka - bezpośredni świadek i uczestnik dramatycznego epizodu historii ziemi wołyńskiej.

Blisko dziesięcioletni pobyt pisarki na terenach, które zgodnie z traktatem ryskim nie miały być Polsce zwrócone, daje się paralelnie zestawić z wymienionymi wyżej komponentami etosu szlacheckiego. Pierwsze lata tegoż pobytu (od roku 1910, kiedy Tadeusz Kossak sprzedał Kośmin k. Dęblina i objął w dzierżawę wołyńskie Skowródki) upłynęły autorce Pożogi pod znakiem typowo ziemiańskiego stylu życia, ze wszystkimi jego staropolskimi cnotami, obyczajami, ideałami i ambicjami. Momentem historycznym wymuszającym na szlachcie kresowej radykalną zmianę modelu funkcjonowania, przejście z "trwania przez pracę" na "trwanie przez walkę", miał stać się rok 1917 i lata kolejne, aż do ostatecznego rozstrzygnięcia losu tych ziem.                                                                     Recenzenci Pożogi, zarówno przed- jak i powojenni, zauważają bardzo trafnie, że dzieło doskonale wpisuje się w literacką tradycję obrazującą dramatyczne dzieje wschodnich ziem I Rzeczypospolitej (vide: recenzje J. Krzyżanowskiego, D. Mazanowej)7. Niemniej jednak tekst, będący sam w sobie opisem walk, opowiedzianym "prosto a z krzykiem przebiegiem straszliwej tragedii, jaką przeżyła autorka i jaką przeżył żywioł polski na kresach"8, rezerwował także pewną przestrzeń dla wspomnień. Ta właśnie obecna w tekście retrospektywna perspektywa pozwala na uchwycenie i odtworzenie tego, co charakteryzowało styl życia polskiej szlachty w czasach wolnych od zawirowań wojennych, a więc czegoś, co wolno nazwać etosem ziemiańskim.

Dokładna analiza tekstu Kossak-Szczuckiej wykazuje ścisły związek, zachodzący między etosem szlacheckim a ideą trwania jako jego istotną, elementarną, rzec można, treścią. Owo polskie trwanie na wschodnich rubieżach nieistniejącego państwa, postrzegane było bowiem w kategoriach uświęconego tradycją obowiązku; początkowo uzasadnionej historycznie obroną Europy przed obcym jej cywilizacyjnie Wschodem, z czasem zaś obroną żywiołu polskiego przed procesami rusyfikacyjnymi. O ile jednak funkcjonująca w powszechnej pamięci koncepcja Polski jako "przedmurza" napawała pokolenie Zofii Kossak dumą, o tyle opór kulturowo-moralny stanowił aktualne wciąż wyzwanie, a więc zmuszał do narodowej mobilizacji w imię świętej sprawy. Rzecz dotyczy, oczywiście, okresu do 1917 roku, a zatem do czasu, gdy oba nurty obrony tożsamości musiały się uaktywnić ze zdwojoną siłą. Pod naporem nawały bolszewickiej, wtłaczającej narodowi wrogie jego kulturze idee światopoglądowe, żywioł polski stanął przed koniecznością szybkiej weryfikacji stylu bycia. I tu penetracja sprawdzonych historycznie sposobów kreatywnego funkcjonowania w trudnych warunkach dała znakomite rezultaty. Oto szlachta wołyńska, wiedziona jakby instynktem samozachowawczym, odnajduje bezbłędnie te bastiony polskości, które na zasadzie kontrastu ideologicznego wróg zechce zdobyć w pierwszej kolejności.

Pożoga zarówno w swej warstwie "aktualnej" (relacje z działań wojennych), jak i "wspomnieniowej" (retrospekcje odnoszące się do rzeczywistości przedrewolucyjnej) daje rozległą wizję wypracowanej na bazie etosu szlacheckiego koncepcji trwania; trwania, które w skrajnie trudnych warunkach przybierało różne formy, zawsze jednak skierowane było na asekurację newralgicznych punktów narodowego bytowania na kresach. Analizując zatem trwanie jako ideę czy postawę, warto posłużyć się schematem myślowym: "trwanie poprzez…", pozwalającym na wypreparowanie różnych jego koncepcji.

Kossak-Szczucka, mimo że w zgodnej opinii badaczy "zadziwia obiektywizmem sądów i dojrzałym spojrzeniem na bieg wypadków"9, nie jest jednak wolna od swoistego "bagażu kulturowego, jakim wszyscy jesteśmy w różnym stopniu świadomie obarczeni"10. I to właśnie "wyposażenie kulturowo-rodzinne, w którym tradycja szlachecko-rycerska i patriotyczna określają przedział między własną grupą narodową i społeczną a przeciwnikiem"11 jest nie nazwanym literalnie etosem szlacheckim, który każe trwać, w zależności od sytuacji społeczno-politycznej pracować lub bronić.

Chcąc zatem wypełnić puste miejsca zaproponowanego schematu myślowego, należy zwrócić uwagę na wyznawany w środowisku ziemiańskim kanon wartości, wśród których odwaga, honor, poświęcenia czy ofiara zajmują poczesne miejsce, zwłaszcza w kontekście walk narodowowyzwoleńczych. Nie dziwi zatem, że autorka, nieodrodna córa braci szlacheckiej, decyduje się na nieco może momentami wyidealizowany obraz polskiej społeczności, zaprezentowany - jak pisze Mazanowa12- poprzez wprowadzenie wielu sylwetek osób kresowych na miarę wzorców osobowych, symboli polskości, godności, ducha rycerskiego i cnót chrześcijańskich. Charakterystyczne jest, że w kategoriach obowiązku rycerskiego potraktowała ona pozostawanie Polaków na Wołyniu w okresie wydarzeń z lat 1917-1919. Typowe rycerskie przekonanie o konieczności obrony powierzonej placówki do końca powoduje, że ucieczka zostaje odebrana w kategorii najwyższej klęski:   Dusza skomlała, smagana nieznanym dotychczas upokorzeniem, jakie teraz miała znieść: ucieczki, przed którą nie mogła się cofnąć. Nie uciekaliśmy jeszcze nigdy. Strzelano do nas, ale i my strzelaliśmy.13

W koncepcję "trwania poprzez walkę" wpisują się nie tylko indywidualne próby obrony siedzib szlacheckich. Systematycznie pogarszająca się sytuacja wołyńskiego ziemiaństwa wymusza na nim przejście z działalności w skali mikro na płaszczyznę makro. Świadoma zarówno swego zakorzenienia w kresową glebę, jak i zbliżającej się bolszewickiej zagłady, szlachta polska nabiera przekonania, że wartością ocalającą jest wspólnotowość, pojęta jako wzór postępowania jednostek w ważnych dziedzinach życia społecznego, polegający na współodpowiedzialnym działaniu zespołowym i podejmowaniu decyzji, w przeciwieństwie do działania indywidualistycznego lub stadnego14. W imię wykwitającej w miarę zagrożenia idei współodpowiedzialnego realizowania wspólnego dobra formowane są na Wołyniu polskie jednostki wojskowe. Część z nich organizuje się spontanicznie, działając początkowo na zasadach partyzanckich. W relacji obserwującej ich zbrojne inicjatywy Zofii Kossak raz po raz pobrzmiewa ton dumy narodowej i przekonanie o własnej wyższości nad przeciwnikiem. Autorka nie pozostawia wątpliwości, że ci żołnierze, jak pisze, "prawie sami ochotnicy, krew z krwi, kość z kości ziemi, na której stanęli"15, funkcjonowali w powszechnej świadomości jako kontynuatorzy tradycji rycerskich16. Najdoskonalszym ucieleśnieniem marzeń ziemian o polskich formacjach stali się ułani i partyzanci porucznika Feliksa Jaworskiego, a on sam, za życia będąc już legendą, przeszedł do historii kresów jako ikona bojownika sprawy narodowej.                    Nieocenione zasługi, jakie oddziały polskie położyły dla ugruntowania pierwiastka polskiego na kresach, dla obrony obywateli i majątku narodowego, odnajdują się doskonale w polu etosu szlachecko-rycerskiego, w świetle którego cechujący się honorem, umiłowaniem wolności, męstwem, męstwem, nierzadko fantazją i brawurą żołnierz stawał się jedynym gwarantem bezpieczeństwa tych ziem. Taką wizję wojsk polskich prezentuje na kartach Pożogi Zofia Kossak, deklarując w imieniu ziemian: Nie zapomnimy o pięknym junackim oddziale, który swym wyglądem, niezwykłą, nie tylko wśród czasów dzisiejszych, karnością i radosnym męstwem zachwycał oczy i podnosił serca. Obyście jak najprędzej stali się tak wielcy liczbą, jak jesteście duchem - obyście stanowili zawsze, jak obecnie, wzór męstwa, karności i pogardy śmierci - nieustraszeni dziedzice brzemienia sławy dziejowej - rycerze bez skrzydeł, lecz skrzydlatych godni!!!17

Błędem byłoby jednak twierdzenie, że idea polskiego trwania na kresach kojarzyła się tylko z działaniami zbrojnymi. Historycy od dawna zwracają uwagę na to, iż wyrosły na gruncie średniowiecznym etos rycerski opierał się na wyjątkowym połączeniu tendencji militarnych z nurtem pacyfistycznym. Ten swoisty zlepek wynikał z faktu, że za stan naturalny szlachta zawsze uznawała pokój i nawet jeśli wiek XVII wymusił na niej chwilową zmianę stylu życia, to nie wywoływało to żadnych dylematów moralnych. Chodziło wtedy - jak zapewnia Mariusz Markiewicz18 - o obronę kraju, ale i obronę chrześcijaństwa. Idee szlacheckie zyskiwały legitymizację katolicką, a naród sarmacki mógł poczuć się narodem wybranym.

Szlachcic zatem, gdy trzeba było, stawał się rycerzem, niemniej jednak raz zakosztowawszy uroków życia ziemiańskiego, chętnie zrzucał zbroję i oddawał się pasjom gospodarskim i towarzyskim. Dlatego też uznaje się, że dokumentowane czynem zbrojnym przywiązanie do ziemi i tradycji nie było jedyną formą trwania. W równym stopniu decydowały o nim jako o pewnej idei: obyczaj, dom, religia, aktywność publiczna czy wreszcie wypracowana z czasem kultura agrarna, wiążąca się integralnie z umiłowaniem ziemi. Każda z wymienionych form trwania doskonale wpasowuje się w zaproponowany na początku schemat myślowy i tworzy całościową wizję etosu szlacheckiego. Pełne odzwierciedlenie tej koncepcji odnajdujemy także we wspomnieniach wołyńskich Zofii Kossak; obyczaj odróżnia tu swoich od obcych, a główny nurt trwania płynie częstokroć po linii powiązań sąsiedzkich, rodzinnych i religijnych.Definiowane na początku pojęcie wspólnotowości jako wzoru życia charakteryzującego polską szlachtę przejawia się w Pożodze na kilku zasadniczych poziomach; na poziomie życia rodzinnego, religijnego, politycznego (także w skali lokalnej) i kulturalnego. Losy bohaterów nie są nigdy ujmowane i rozważane, kategoriach jednostkowych, indywidualnych; najmniejsza klęska jest wspólną klęską, najmniejszy sukces - wspólnym sukcesem. Dlatego też mord dokonany na księciu Sanguszce, właścicielu Sławuty, mobilizuje całą polską społeczność, stary dziwak Pruszyński znajduje schronienie w Nowosielicy, a Piasecka podejmuje trudy wyprawy do Ostroga.

Jakby dla potrzeb analizy etosu szlacheckiego zorganizowana została w Pożodze także przestrzeń. Wydaje się, że Kossak-Szczucka celowo eksponuje miejsca szczególnie nacechowane, pełniące strategiczną rolę w utrzymaniu tożsamości narodowej, w przechowaniu pamięci, tradycji i wiary. Pisarka, w pełni świadoma faktu, że cały model kultury polskiej wyrasta z religii, szczególnym nimbem otacza na kartach swej książki dwory i kościoły, wokół których koncentruje się całe polskie życie na kresach. O ile jednak dwór, mimo całej mitotwórczej otoczki, nie wytrzymywał niekiedy w sensie fizycznym naporu bolszewizmu (z czasem ziemiaństwo zmuszone jest ewakuować się do miast lub siedzib magnackich), o tyle świątynia pozostawała niezmiennie sferą sacrum, nigdy nie splugawioną, bo z racji swej istoty nie poddającą się splugawieniu.

W czasach pożogi kościół stał się więc ostatnią enklawą spokoju, symbolem trwania i - jak napisze Zofia Kossak - jedynym przytułkiem, jedyną przystanią, w której dusza wyprostowywała znużone, połamane skrzydła, i nabierała otuchy19. Pisarka przywołuje postacie bohaterskich duchownych, zaangażowanych w sprawy narodowe, pełniących funkcje publiczne, skupujących broń, tworzących szkółki wiejski, organizujących msze polowe dla wojska i ciche w dniach pogromu dla mieszkańców. Podtrzymywany zatem przez grono zacnych i odważnych przewodników trwał dom polski. Mimo że dewastowany materialnie, nie rozpadał się, silny poczuciem jedności i obowiązku. Wyłaniający się w znacznej mierze z retrospektywnej warstwy tekstu obraz domu jako symbolu i rodziny jako swoistego monolitu, wypełniony jest elementami staropolskiej tradycji kulturowej. Zarówno w swej konstrukcji zewnętrznej (dom drewniany, otoczony bujną zielenią, zawsze z gankiem, z herbem w widocznym miejscu), jak i w strukturze wewnętrznej wpasowuje się w schemat etosu szlacheckiego. Ukształtowany w XVI i XVII wieku model rodziny ziemiańskiej, z coraz silniejszą pozycją kobiety-matki, przetrwał w niemal niezmienionym układzie do początku wieku XX, a więc do czasów Zofii Kossak. Dom postrzegany jako twierdza, kolebka bohaterów i ostoja polskości stał się zwłaszcza w dobie zaborów drugim po kościele gwarantem zachowania tożsamości narodowej. W pełni świadoma tej prawdy pisarka, przywołuje we wspomnieniach wołyńskich wizje kilku dworów, które stają jej w pamięci, konotując zarazem pewne pojęcia i wartości, takie jak: bezpieczeństwo, piękno, ciepło, gościnność, otwartość, kult tradycji. O polskości, poza klimatem, rozstrzyga ostatecznie wyposażenie dworu: obok dumy każdego domu - starych gdańskich mebli - orientalne kilimy, portrety bohaterów, dzieła sztuki, skarby rodzinne, bogate biblioteki.

Dźwigające na sobie po parę wieków i tradycji, i dziejów domy polskie pełniły funkcję nie tylko lokalnych ośrodków kulturalnych (Antoniny), ale i "placówek", których świętości progów nie sprofanował do czasu pożogi bolszewickiej nawet zaborca. Stąd utożsamianej z ojcowizną ojczyzny należało bronić i ziemiaństwo "ujrzawszy się zagrożonym w podstawach swego istnienia rozpoczęło akcję samozachowawczą"20.

Poczuciu trwałości żywiołu polskiego na kresach sprzyjało także otoczenie dworu. Poza licznymi folwarkami i nade wszystko stadninami (bo zamiłowanie do koni i polowań nie odstępowało szlachty), otaczająca siedziby szlacheckie przyroda sama sobą tworzyła wyjątkową atmosferę; wywoływała wrażenie ogromu, potęgi, wielkości, ugruntowania.

Ze znaną z fotografii i opisów rzeczywistością kresową (w znaczeniu topograficznym) koresponduje język autorki. Wszystko dookoła dworu i pałacu określane jest jako "wielkie", "potężne", "stuletnie", "ogromne", "wspaniałe". Stąd też sama szlachta porównuje się niekiedy do tego naturalnego otoczenia:                                                                                                                                                                   Czuliśmy się w stosunku do obcego włóczęgi [tj. Własowa - A.S.] jak przysłowiowy las, który był i będzie, do marnego kupczyka, obmacującego jego wiekowe i potężne pnie.21

Pojęciem zupełnie fundamentalnym w życiu szlachty była również ziemia. Stanowiące podstawę etosu szlacheckiego umiłowanie ziemi stało się z czasem wyróżnikiem kulturowo-etnicznym. Na bazie poczynionych przez lata obserwacji Kossak-Szczucka zaznacza:

Polacy byli istotnymi właścicielami i panami kraju, siłą faktów, tradycji, posiadanej ziemi i ogólnego przekonania. Mało zamiłowani w rolnictwie Rosjanie, obojętni dla ziemi, osiedlali się zazwyczaj w większych miastach, rzadko odwiedzając bogate swoje majątki, traktowane tylko jako warsztat dochodowy.22

To emocjonalne zespolenie z ziemią, niemal przylgnięcie do niej sercem, odróżniało także szlachtę od chłopstwa.                                                                                                                                                             Oba te światy - pisze Kossak - nad wszystko pożądały i pragnęły ziemi. Ale chłop miał dopiero w sobie chciwość ziemi, gdy ziemianin przesiąkł cały już miłością ku niej23.

Ta świadomość konieczności trwania na swojej ziemi nakazywała szlachcie w okresie względnego spokoju podjęcie prób odbudowy i domostw, i klimatu zaufania. Dlatego latem 1918 roku "na całej przestrzeni Wołynia ziemiaństwo pracowało z wytężeniem, uruchamiając folwarki, dźwigając budynki, kupując nowy inwentarz i uprawiając najstaranniej rolę"24, a wszystko to z najwyższych pochwał godną wytrwałością.

Pożoga to pod wieloma względami dzieło wyjątkowe i wielopłaszczyznowe, a zatem zasługujące na uwagę badaczy nie tylko z kręgu literaturoznawców i historyków, ale i np. socjologów. Rozważana w kontekście etosu szlacheckiego, umożliwia zrozumienie tragicznej doli kresowego ziemiaństwa. Łącząc "subtelność odczucia kobiecego z głębszym, filozoficznym poglądem na istotne motywacje osób i mas"25, daje w rezultacie obraz maksymalnie wiarygodny i powoduje, że mężne trwanie elity wołyńskiej na swojej ziemi jest postrzegane jako zabieg świadomy i uzasadniony historycznie. W kategorii fenomenu kulturowego rozpatrywać dziś można postawę polskiej szlachty, która z jednej strony nie pozostawała obojętna na procesy zmierzające do degradacji gniazd rodzinnych, z drugiej - na fali zdarzeń nie uległa tendencjom dehumanizacyjnym.

 

Przypisy:

1 Cyt. za B. Hadaczek, Kresy w literaturze polskiej XX wieku. Szkice, Szczecin 1993, s. 32.

2 Ibidem.

3 Ibidem.

4 Nowa Encyklopedia PWN, t. 2, Warszawa 2004, s. 770.

5 por. M. Bogucka, Dzieje kultury polskiej do 1918 roku, Wrocław 1987, s. 180.

6 E. Jabłońska-Deptuła, Patriotyzm i suwerenność, [w:] Wartości w kulturze polskiej, Lublin 1993, s.115.

7 D. Mazanowa, Zofia Kossak-Szczucka "Pożoga". Wspomnienia z Wołynia 1917-1919, "Przegląd Wschodni", t. 1, z. 4, 1991, s. 885.; J. Krzyżanowski, (bez tytułu), "Przegląd Warszawski" 1923, nr 225, s. 101.

8 Ibidem.

9 Ibidem.

10 Ibid., s. 888.

11 Ibid., s.886.

12 Ibidem.

13 Z. Kossak-Szczucka, Pożoga. Wspomnienia z Wołynia 1917-1919, Rzeszów 1990, s. 171-172.

14 Zob. J. Turowski, Wspólnotowość jako wartość i wzór życia, [w:] Wartości w …, s. 65.

15 Z. Kossak-Szczucka, Pożoga…, s. 116.

16 Zob. Z. Kossak-Szczucka, Pożoga …, s. 99-100.

17 Ibidem.

18 M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków 2002, s. 145.

19 Zob. Z. Kossak-Szczucka, Pożoga…, s. 256.

20 Ibid., s. 36.

21 Ibid., s. 16.

22 Ibid., s. 5.

23 Ibid., s. 45.

24 Ibid., s. 159.

25 S. Estreicher, Przedmowa [do:] Z. Kossak-Szczucka, Pożoga…, s. X.

Agnieszka Szołucha (Biała Podlaska) -   Nasz Czas 20/2006 (694)


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud6.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 444 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7214600