W 1997 roku Ukraińcy poinformowali o odkryciu szczątków polskich obywateli konsulat RP we Lwowie.  Od 14 kwietnia ITV Lublin dysponuje informacją, że na wołyńskim wzgórzu zamkowym odkryto jeszcze ok. 1000 szczątków ludzkich. Są to szczątki obywateli polskich, ofiar zbrodni sowieckiego NKWD Sprawą przez pewien czas interesowała się też łódzka Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu (po utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej stała się jego częścią).

Co działo się w tej sprawie, kogo i jak to zainteresowało? Czy na te pytania jest dziś odpowiedź. W 2009 roku w „Rzeczpospolitej” ukazał się niżej prezentowany artykuł;

 

Groby polskich ofiar NKWD

Cezary Gmyz, Paweł Bobołowicz, Wojciech Pokora 02-08-2009 r.

Do Katynia, Charkowa, Miednoje trzeba prawdopodobnie będzie dopisać Włodzimierz Wołyński

Na terenie tzw. grodziska w Włodzimierzu Wołyńskim na Ukrainie (15 km od polskiej granicy) spoczywają szczątki tysięcy ludzi. Ekshumacja przeprowadzona 12 lat temu pozwoliła na ustalenie, że są wśród nich polscy żołnierze zgładzeni przez NKWD około 1940 roku.

Ekshumacja w latrynie

Szczątki ludzkie na terenie grodziska odnaleziono już w pierwszej połowie lat 80. Początkowo przypuszczano, że mogą być tam pochowani Ukraińcy.

Relacje świadków skłoniły w 1997 roku lokalnych historyków i dyrektora regionalnego Muzeum Historycznego we Włodzimierzu Wołyńskim Wołodymyra Stemkowskiego do zlecenia prac archeologicznych lwowskiej organizacji Poshuk, mającej pozwolenia na dokonywanie ekshumacji i wyspecjalizowanej w poszukiwaniu ofiar represji komunistycznych. Ze względu na niewielkie środki z ponadhektarowego terenu organizacja wytypowała do zbadania 50 metrów kwadratowych. W tym miejscu, według świadków, w ostatnim okresie funkcjonowania więzienia, czyli na początku lat 50., NKWD zorganizowało latrynę. Więzienie we Włodzimierzu Wołyńskim zostało wzniesione przez władze carskie na terenie średniowiecznego grodziska. Służyło ono potem władzom polskim, Sowietom i Niemcom. W latach 50. mieścił się tam szpital gruźliczy. Obecnie budynek jest w ruinie. Przez miesiąc ukraińscy naukowcy odkopali ludzkie szczątki: szkielety, czaszki, a także przedmioty należące do ofiar. Jak ustaliła organizacja Poshuk, szczątki należą do co najmniej 98 osób, głównie żołnierzy. Większość ofiar zginęła od strzału w tył głowy, z bliskiej odległości. Ofiary mordowano na miejscu.

A znalezione przy nich przedmioty (m.in. fragmenty mundurów i monety) świadczą, że są to szczątki polskich wojskowych, a ciepłe ubrania – że zginęli w zimnej porze roku.

"Większość ofiar zginęła od strzału w tył głowy, z bliskiej odległości"

Amunicja, sposób śmierci, miejsce i data (1940 r.) jednoznacznie wskazują na katów: NKWD – sowiecka formacja odpowiedzialna za mordy na polskich oficerach w Katyniu, Charkowie, Miednoje i wielu innych miejscach. Nie znaleziono żadnych rzeczy umożliwiających imienną identyfikację ofiar.

Żołnierze Smorawińskiego?

Nasi rozmówcy mają kilka możliwych hipotez, kim były ofiary NKWD.

Dyrektor muzeum Włodymyr Stemkowski wskazuje pewien trop – żołnierze 2 Korpusu dowodzonego przez generała Mieczysława Smorawińskiego. Po wkroczeniu 17 września na terytorium Rzeczypospolitej wojsk sowieckich, gen. Smorawiński ze swoimi żołnierzami wycofał się z Kowla, bo Sowieci dotarli do linii granicznej z Niemcami na rzece Bug w okolicach Włodzimierza Wołyńskiego. I właśnie we Włodzimierzu Wołyńskim gen. Smorawiński zdecydował o poddaniu się korpusu Armii Czerwonej. Stawia jednak warunek – żołnierze będą mogli wrócić do domów. Sowieci formalnie akceptują porozumienie, ale 20 września czołgi gen. Bogomołowa otoczyły polskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli. Zwłoki gen. Smorawińskiego zostały w Katyniu rozpoznane jako jedne z pierwszych, jeszcze przez Niemców. Jednak los części jego podkomendnych pozostaje tajemnicą.

Ukraińska lista katyńska

Jest też inna hipoteza dotycząca Włodzimierza Wołyńskiego. Szczątki mogą należeć do ofiar drugiej fali sowieckich czystek – przypuszcza Sergiej Godlewski, w latach 90. przedstawiciel ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji do spraw Upamiętnienia Ofiar Wojny i Politycznych Represji. Druga fala sowieckich czystek rozpoczęła się na wiosnę 1940 r. Mordowani byli wtedy żołnierze, osadnicy, osoby aktywne społecznie, które trafiały do włodzimierskiego więzienia, a następnie zostały rozstrzelane. Była to część planu zniszczenia polskich elit. Obecność oficerskich i podoficerskich pasów oraz policyjnych pagonów wskazywać może na sprawę tak zwanej ukraińskiej listy katyńskiej. W latach 90. ujawniona została lista 3435 obywateli polskich przetrzymywanych w więzieniach na Zachodniej Ukrainie i rozstrzelanych na mocy decyzji Stalina wiosną 1940 r.

Wątpliwości co do powiązania ukraińskiej listy katyńskiej z ofiarami we Włodzimierzu Wołyńskim nie ma Anatol Sulik, opiekun miejsc pamięci narodowej, badacz polskich grobów na Wołyniu. – Mundury oraz sposób zabijania jednoznacznie wiążą ją ze sprawą katyńską – mówi.

– Chciałabym, żeby stosowną tablicą uhonorować zabitych na grodzisku – podkreśla Franciszka Prus, mieszkanka Włodzimierza Wołyńskiego, która od lat walczy o upamiętnienie ofiar NKWD oraz UPA i OUN. Ekshumowane szczątki pochowano na miejscowym cmentarzu. Na kwaterze nie ma informacji, kim były ofiary.

Nieodnalezieni z ukraińskiej listy katyńskiej

5 maja 1994 r. przedstawiciel Służby Bezpieczeństwa Ukrainy przekazał polskim władzom kopie akt osobowych z więzień NKWD. Dokumenty te nazwane ukraińską listą katyńską zawierały dane 3435 osób przetrzymywanych przez Sowietów w więzieniach na terenie dzisiejszych Białorusi Zachodniej i Ukrainy Zachodniej. Na liście były nazwiska oficerów i podoficerów Wojska Polskiego (w tym rezerwistów), członków Korpusu Ochrony Pogranicza, policjantów, ziemian, urzędników, działaczy społecznych.   Byli oni mordowani dokładnie w tym samym czasie co oficerowie w Katyniu (w kwietniu i maju 1940 r.). Wyroki śmierci na osoby z listy ukraińskiej były zatwierdzane przez Kolegium Specjalne NKWD ZSRR – to samo, które sporządzało listy proskrypcyjne dla Katynia.Część osób z tej listy została pochowana najprawdopodobniej w podkijowskiej Bykowni i w Charkowie. Jednak miejsc pochówków wielu z ofiar nigdy nie ustalono. Tabliczki z nazwiskami osób z listy ukraińskiej umieszczono w Katedrze Polowej WP.—ceg

Współpraca Paweł Bobołowicz i Wojciech Pokora, Polskie Radio Lublin http://www.rp.pl/artykul/343503.html

Już następnego dnia mamy następny art; „Katyński ślad na Wołyniu?”

Cezary Gmyz 02-08-2009, ostatnia aktualizacja 03-08-2009

Strzały w potylicę i ręce skrępowane drutem sugerują, że we Włodzimierzu Wołyńskim są masowe groby polskich żołnierzy.

Nie będę tym razem prezentował całości artykułu, który można przeczytać pod podanym niżej adresem, a ostatni istotny fragment .”  (…..)Szczątki odnaleziono 12 lat temu, lecz od tego czasu nikt nie zainteresował się przeprowadzeniem dalszych prac ekshumacyjnych czy nawet upamiętnieniem tablicą grobu, w którym złożono już ekshumowane szczątki.

Śledztwa nie ma

W 1997 roku Ukraińcy poinformowali o odkryciu szczątków polskich obywateli konsulat RP we Lwowie. Sprawą przez pewien czas interesowała się też łódzka Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu (po utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej stała się jego częścią). Jak jednak ustaliliśmy, w tej konkretnej sprawie nie toczy się obecnie żadne śledztwo. – We Włodzimierzu nie pojawił się ani jeden polski prokurator – podkreśla Stemkowski. współpraca Paweł Bobołowicz, Wojciech Pokora (Polskie Radio Lublin)http://www.rp.pl/artykul/153227,343502_Katynski_slad_na_Wolyniu__.html

Trzeba wyjaśnić, kim były ofiary

Cezary Gmyz 03-08-2009, ostatnia aktualizacja 04-08-2009 01:37

Ekshumacje we Włodzimierzu Wołyńskim powinno się wznowić, ale do tego potrzeba wielu pozwoleń - mówi "Rz" sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik

Jest to relacja z rozmowy redaktora z Andrzejem Przewoźnikiem, całość pod niżej zamieszczonym adresem, tu prezentuję fragment; „(….) Oglądał pan szczątki. Czy ma pan jakąś hipotezę, kim były ofiary?

Jednoznaczne ustalenie właśnie ze względu na sposób prowadzenia prac nie było możliwe. Pewne elementy znalezione w masowym grobie świadczą, iż ofiary mogły być mordowane wkrótce po zajęciu tego terenu przez Armię Czerwoną w 1939 roku. Znaleziono m.in. fragmenty płaszczy policyjnych. Można więc zaryzykować tezę, że większa część ofiar to właśnie funkcjonariusze przedwojennej policji. Ale były tam też fragmenty cywilnych ubrań.

Jednak znalezione tam monety świadczą, że część ofiar zgładzono później. Na kopiejkach jest 1940 rok.

Nie wykluczam, że mordów dokonywano również później. Sowieci po rozpoczęciu inwazji niemieckiej w 1941 roku masowo mordowali osoby, które z różnych przyczyn osadzono w więzieniach, a nie można ich było ewakuować w głąb Związku Sowieckiego. Mordów masowych we Włodzimierzu Wołyńskim dokonali również Niemcy w 1941 i 1942 roku, o czym świadczą relacje byłych mieszkańców miasta.(….) „

http://www.rp.pl/artykul/153227,343971_Przewoznik__Trzeba_wyjasnic__kim_byly_ofiary.html

Kurtyka: Zbadamy informacje o grobach z Włodzimierza

Poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Informacje o odnalezieniu we Włodzimierzu Wołyńskim, na zachodzie Ukrainy, masowych grobów polskich żołnierzy z listy katyńskiej zostaną zbadane - zapowiedział dziś w Kijowie prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka.

- Trop włodzimierski będzie sprawdzany. Na razie musimy dać sobie trochę czasu, by informacje te zweryfikować - oświadczy.

- Włodzimierz Wołyński znajduje się w jurysdykcji władz ukraińskich, więc polski prokurator może się tam pojawić tylko za zgodą władz ukraińskich. Nie może też prowadzić tam czynności, tylko działać za pośrednictwem prokuratora ukraińskiego, więc jest to złożony problem o charakterze międzynarodowym - podkreślił Kurtyka.

Prezes IPN przebywa na Ukrainie z wizytą, w trakcie której podpisał ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy umowę o dostępie obywateli dwóch państw do archiwów, dotyczących represji okresu komunizmu.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/news/kurtyka-zbadamy-informacje-o-grobach-z-wlodzimierza,1347742,2943

IPN chce śledztwa w sprawie ofiar NKWD na Wołyniu

Cezary Gmyz 04-08-2009

Instytut Pamięci Narodowej zamierza zbadać sprawę grobów polskich we Włodzimierzu Wołyńskim. Podobne zostało umorzone w 2005 r (…)Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, który właśnie wrócił z Kijowa, jest bardzo zainteresowany tą sprawą. – Wspólnie z ukraińskimi partnerami podpisaliśmy umowę o wzajemnej wymianie dokumentów. Łatwiejszy dostęp do archiwaliów zgromadzonych na Ukrainie powinien pomóc wyjaśnić takie sprawy jak masowe groby na grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim – mówi „Rz“ Kurtyka.

Rzecznik IPN ujawnił, że instytut prowadził śledztwo w sprawie mordów w więzieniu we Włodzimierzu Wołyńskim. Dotyczyło ono jednak innej grupy ofiar. Chodzi o około 70 osób rozstrzelanych przez NKWD po inwazji armii niemieckiej na tereny Wołynia okupowane przez Sowietów. Wtedy to na rozkaz Stalina i Berii nakazano likwidację więźniów przetrzymywanych na terytoriach okupowanych.

Niemiecka ofensywa posuwała się jednak tak szybko, że Sowieci nie zdołali ukryć zbrodni. Uciekli, pozostawiając niepochowane zwłoki. Ciała ofiar widział brat przyrodni Włodymyra Stemkowskiego seniora z Włodzimierza Wołyńskiego. – Kiedy Sowieci uciekli, brat wraz z innymi dziećmi przeszedł przez rzekę. Weszli do więzienia. Wszystkie cele i korytarze były pełne trupów – opowiada „Rz“.

Niemcy po wkroczeniu do miasteczka pozwolili pochować rozstrzelanych na miejscowym cmentarzu. Ofiary pochowano z honorami. Na grobie umieszczono zaś tablicę, że polegli oni za wolną Ukrainę, choć wiele wskazywało na to, iż większość zabitych to Polacy. Po ponownym zajęciu Włodzimierza przez Sowietów w 1944 roku tablica została obalona. Przeleżała pod warstwą ziemi. W latach 90. ją odkopano i ponownie postawiono na zbiorowej mogile.

Śledztwo w sprawie tych ofiar NKWD zamordowanych na początku ofensywy niemieckiej prowadził IPN. Zostało ono umorzone w 2005 r. z powodu niewykrycia sprawców.

Jak ustaliła „Rz“, poprzedniczka IPN – Główna Komisja Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu – była zainteresowana również ofiarami zamordowanymi w tym samym więzieniu przez niemiecką ofensywę i ekshumowanymi w 1997 r. Rozważano nawet wszczęcie śledztwa. IPN próbuje ustalić, co się stało z tą sprawą.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/153227,344465_IPN_chce_sledztwa.html

Ekshumacja bez Polaków

Cezary Gmyz 10-08-2009

Ukraińcy zaczną wkrótce ekshumować ciała więźniów zabitych w Łucku w 1941 r.

Choć w Łucku na Wołyniu oprócz Ukraińców byli mordowani również Polacy, o ekshumacji nie został poinformowany polski konsulat w tym mieście. Nic o niej nie wie też Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zajmująca się upamiętnianiem ofiar ludobójstwa.

– Poinformowaliśmy stronę ukraińską, że jesteśmy zainteresowani udziałem w ewentualnej ekshumacji więźniów z Włodzimierza Wołyńskiego („Rz” pisała w ubiegłym tygodniu o znalezionych tam masowych grobach polskich żołnierzy – red.), ale nikt nas nie powiadomił, że będzie ekshumacja w Łucku. Zainteresujemy się tą sprawą – mówi „Rz” Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady.

– Ekshumacja miała się zacząć już w ten poniedziałek (dzisiaj – red.), ale termin został przesunięty o ponad tydzień. Prace będzie prowadzić firma Dola ze Lwowa – mówi „Rz” Siergij Godlewski z łuckiej rady miejskiej.

"W Łucku wymordowano wielu polskich konspiratorów ze Związku Walki Zbrojnej "

– To dobrze, że te ofiary będą ekshumowane – uważa opiekujący się Kresowianami ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który o sprawie również dowiedział się od „Rzeczpospolitej”. – Pamięć należy się wszystkim ofiarom niezależnie od tego, z czyich rąk poniosły śmierć. Odnoszę jednak wrażenie, że ekshumacje ofiar NKWD mogą służyć wyciszeniu sprawy mordów nacjonalistów ukraińskich dokonanych na ludności polskiej i żydowskiej.

O planowanej ekshumacji dopiero od dziennikarza „Rz” dowiedziała się również Ewa Siemaszko, która od lat zajmuje się dokumentowaniem zbrodni popełnianych przez NKWD, a potem UPA na terenie Wołynia. Jej rodzice cudem ocaleli z masakry w łuckim więzieniu.

– Większość pomordowanych w Łucku to Ukraińcy. Jednak rozstrzelano tam również wielu żołnierzy Związku Walki Zbrojnej z terenu Wołynia, przedstawicieli polskiego duchowieństwa i inteligencji. Polskie władze powinny się tymi pracami zainteresować – twierdzi Siemaszko.

Wykopaliska obejmą masowe groby osób zabitych podczas masakry dokonanej przez NKWD w 1941 r. w obliczu nacierającej armii niemieckiej. Szacuje się, że na terenie więzienia w Łucku rozstrzelano wtedy od 2 do 4 tys. osób, w tym 0,5 – 1 tys. Polaków.

23 czerwca Sowieci podzielili więźniów na dwie grupy. Na większym dziedzińcu zgromadzono osoby narodowości ukraińskiej, które rozstrzelano z broni maszynowej. Na mniejszym dziedzińcu w ten sam sposób wymordowano Polaków.

W masakrze oddało życie dwóch wybitnych polskich duszpasterzy: Józef Kazimierz Czurko (kapelan wołyńskiego ZWZ) oraz ks. Bronisław Galicki.

Przeżyć udało się zaledwie 90 osobom. W większości były to kobiety, które zgromadzono w innej części więzienia – wycofujący się Sowieci mieli za mało czasu, by je rozstrzelać. Ojciec Ewy Siemaszko ocalał, bo w ostatniej chwili został na polskim dziedzińcu zasłonięty metalowym kotłem, w którym rozwożono zupę, przez ks. Stanisława Kobyłeckiego (też przeżył).

Ewa Siemaszko opowiada, że ofiary rozstrzelane na polskim dziedzińcu były grzebane (m.in. przez jej ojca) na dziedzińcu, na którym zginęli Ukraińcy.

Rozkaz rozstrzelania większości więźniów na okupowanych przez Sowietów terenach przedwojennej Polski wydał osobiście szef NKWD Ławrientij Beria. Na jego mocy zgładzono wówczas ok. 35 tysięcy osób. (…..)

.We Włodzimierzu Wołyńskim jest też grób ofiar masakry więziennej, która miała miejsce w czerwcu 1941 roku. Choć zabici byli obywatelami polskimi, tablica informuje, że zginęli za Ukrainę.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/153227,346796_Ekshumacja_bez_Polakow.html

Polacy walczą o udział w ekshumacji

map 10-08-2009, ostatnia aktualizacja 10-08-2009

Wniosek o udział polskich ekspertów w planowej przez Ukraińców ekshumacji ciał więźniów zabitych w 1941 roku w Łucku ma do środy dotrzeć do strony ukraińskiej

O ekshumacji strona polska dowiedziała się od dziennikarza "Rz" Cezarego Gmyza.

- Nie otrzymaliśmy żadnych informacji na ten temat ze strony ukraińskiej, choć ukraiński organ, który się tym zajmuje powinien nas o tym zawiadomić - zwrócił uwagę Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Podkreślił, że Rada zajmuje się tą sprawą. - Najdalej do środy do mojego odpowiednika po stronie ukraińskiej wpłynie pismo dotyczące ekshumacji i możliwości przeprowadzenia tego rodzaju działań razem z polskimi specjalistami - powiedział sekretarz Rady.

Przewoźnik odniósł się także do poniedziałkowych doniesień "Gazety Wyborczej", która poinformowała, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy na swojej stronie internetowej ujawnia znalezione w poradzieckich archiwach dokumenty o zbrodniach komunistycznych, w tym katyńskiej. Wśród ujawnionych dokumentów znajduje się pismo z 1969 roku, w którym szef Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Ukrainy Witalij Nikitczenko pisał do ówczesnego szefa KGB Jurija Andropowa m.in. o rozkopanej przez dzieci mogile w Piatichatkach, w której NKWD pogrzebało polskich jeńców wojennych zamordowanych wiosną 1940 roku na rozkaz Stalina. Szef KGB Jurij Andropow kazał zatrzeć ślady mordu - pisze "GW".

- To są rzeczywiście bardzo interesujące dokumenty, ale potwierdzają one nasze przypuszczenia o tym, że w przypadku grobu ofiar zbrodni katyńskiej KGB z końcem lat 60. i w latach 70. podjęło działania mające na celu zacieranie śladów - ocenił Przewoźnik. - My w latach 90., kiedy prowadziliśmy ekshumację w Charkowie, trafiliśmy w Piatichatkach na ślady niszczenia grobów. Mówiłem o tym wtedy, ale wówczas niewiele osób się tym interesowało

Sekretarz ROPWiM podkreślił, że natknięto się wtedy na m.in. ślady zasypywania grobów wapnem, ale również na ślady mielenia szczątków.         - PAP

http://www.rp.pl/artykul/192639,346926_Polacy_walcza_o_udzial_w_ekshumacji.html

KGB zacierało ślady mordu na Polakach

map 10-08-2009, ostatnia aktualizacja 10-08-2009

W 1969 r. szef KGB Jurij Andropow kazał zatrzeć ślady mordu na Polakach, gdy dzieci znalazły w Piatichatkach groby kilku tysięcy rozstrzelanych oficerów i generałów Polski burżuazyjnej pogrzebanych tam przez NKWD - pisze "Gazeta Wyborcza"

Piatichatki to jedno z trzech miejsc obok Katynia pod Smoleńskiem i Miednoje koło Tweru, gdzie NKWD w zbiorowych mogiłach pochowało polskich jeńców wojennych zamordowanych wiosną 1940 r. na rozkaz Stalina.

PAP - http://www.rp.pl/artykul/173943,346843_KGB_zacieralo_slady_mordu_na_Polakach.html

 

Polska chce uczestniczyć w ekshumacji

jen 12-08-2009

Ukraińcy od 17 sierpnia będą ekshumować ciała więźniów zabitych w 1941 roku w Łucku. Polska chce, aby jej eksperci wzięli w tym udział.

Wniosek w tej sprawie został już wysłany - poinformował sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.

O planach ekshumacji informowały media przed kilku dniami. Oprócz Ukraińców w Łucku mordowano tam także Polaków, jednak polska strona nie została zawiadomiona przez Ukrainę o planowanej ekshumacji.

Jak powiedział Przewoźnik, odpowiedni wniosek w tej sprawie został wysłany do jego odpowiednika po stronie ukraińskiej, do Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych-Prosimy w nim o zgodę na udział polskich specjalistów w całym przedsięwzięciu i zaproponowaliśmy możliwość szybkiego merytorycznego spotkania organizacyjnego, które by miało na celu omówienie zasad współdziałania. W tej chwili oczekujemy na odpowiedź strony ukraińskiej - dodał Przewoźnik.

PAP - http://www.rp.pl/artykul/153227,347969_Polska_chce_uczestniczyc_w_ekshumacji.html

Ekshumacja w Łucku jednak bez Polaków

amb,map 17-08-2009, ostatnia aktualizacja 17-08-2009

Mimo starań Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa polscy specjaliści najprawdopodobniej nie będą mogli brać bezpośredniego udziału w ekshumacji ciał więźniów zabitych w 1941 r. w Łucku

Ukraińskie prawo dopuszcza udział ekspertów zagranicznych wyłącznie na prawach obserwatorów. Cudzoziemcy nie mogą być bezpośrednio zaangażowani w takie prace - powiedział Swiatosław Szeremeta, sekretarz ukraińskiej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych.

Z kolei sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik powiedział dzisiaj, że według jego nieformalnych informacji, najprawdopodobniej polscy eksperci będą obecni przy ekshumacji. Jak zaznaczył, polską stronę mają reprezentować specjaliści z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

- Z tego, co wiem pan Światosław Szeremieta (sekretarz ukraińskiej Państwowej Komisji Międzyresortowej do spraw Wojen i Represji Politycznych - red.) jeszcze nie zakończył konsultacji z władzami miejskimi w Łucku - tłumaczył sekretarz.                                                                                           O tym, że rozpoczną się prace ekshumacyjne na terenie więzienia w Łucku na Ukrainie, gdzie w latach wojny NKWD dokonało masowych mordów więźniów politycznych, w tym Polaków, informowaliśmy w ubiegłym tygodniu. Oprócz Ukraińców w Łucku mordowano także Polaków, jednak polska strona nie została zawiadomiona przez Ukrainę o planowanej ekshumacji.                                                            W ubiegłą środę szef wydziału kultury i ochrony dziedzictwa historycznego w łuckiej radzie miejskiej Serhij Godlewski poinformował, że ekshumacja ciał więźniów rozpocznie się w poniedziałek 17 sierpnia. Według Godlewskiego, to czy polscy eksperci będą obecni przy ekshumacji zależy od władz w Kijowie.                                                                                                                                                                  Fakt ekshumacji zaskoczył Instytut Pamięci Narodowej, który - nie wiedząc o planowanej ekshumacji - kilka tygodni temu umorzył śledztwo w sprawie masakry w Łucku. Umorzenie IPN uzasadnił m.in. śmiercią odpowiedzialnych za ten mord, m.in. szefa NKWD Ławrentija Berii i niewykrycie pozostałych sprawców zbrodni.

PAP - http://www.rp.pl/artykul/153227,350143_Ekshumacja_w_Lucku_jednak_bez_Polakow.html

Gdzie jeszcze są szczątki Polaków

Józef Matusz,pap 17-08-2009, ostatnia aktualizacja 17-08-2009

Andrzej Przewoźnik: na Ukrainie mogą być jeszcze setki miejsc, gdzie spoczywają szczątki Polaków zabitych podczas II wojny

Sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wskazuje na zachodnie rejony Ukrainy: Wołyń, Polesie, i południowo-wschodnią małopolskę. – Jest to gigantyczna liczba miejsc i ogromne przedsięwzięcie, w niektórych miejscach szczątków jest mało, jednak w innych – bardzo dużo – powiedział PAP.

Kilka dni temu „Rz” jako pierwsza ujawniła, że we Włodzimierzu Wołyńskim na Ukrainie znaleziono szczątki prawie 100 Polaków rozstrzelanych przez NKWD. Ocenia się, że może tam być pochowanych blisko 3,5 tys. osób przetrzymywanych w latach 1939 – 1941 przez NKWD na terenach Ukrainy Zachodniej.

Andrzej Przewoźnik uważa, że kwestia przeprowadzenia ekshumacji uzależniona jest przede wszystkim od zgody władz ukraińskich. Przypomina, że nie chodzi tylko o zbrodnie sowieckie, ale także ukraińskie na Polakach. – A to są bardzo trudne problemy – zaznacza.

Obecnie prace związane z poszukiwaniem szczątków Polaków na Ukrainie prowadzone są jedynie na terenie Bykowni. Sekretarz ROPWiM mówi, że są plany związane z mogiłami ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Nie chce jednak mówić o szczegółach do czasu uzyskania zgody naszych sąsiadów. – Ewentualne działania byłyby prowadzone prawdopodobnie w rejonie Wołynia – zaznacza.

Tydzień temu „Rz” poinformowała jako pierwsza o planach ekshumacji w Łucku. 17 sierpnia Ukraińcy mają rozpocząć ekshumację ciał więźniów zabitych przez NKWD w 1941 roku w więzieniu w Łucku. Uciekając przed natarciem Niemców, NKWD rozstrzelało na terenie więzienia 2 – 4 tys. osób. Większość pomordowanych to Ukraińcy. Zdaniem strony polskiej od 500 do 1000 osób to Polacy. Strona ukraińska jednak nie konsultowała prac z Polską. Dopiero po naszych publikacjach ROPWiM zwróciła się do Ukraińców o dopuszczenie do ekshumacji polskich specjalistów.– Zaproponowałem stronie ukraińskiej możliwość spotkania i omówienia tej kwestii: szczegółów organizacyjnych, merytorycznych i ewentualnie finansowych – mówi Przewoźnik.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/153227,349962_Gdzie_jeszcze_sa_szczatki_Polakow.html

Upamiętnić ofiary mordu NKWD we Włodzimierzu Wołyńskim

W tym roku mija siedemdziesiąta rocznica mordu NKWD popełnionego na żołnierzach Wojska Polskiego, funkcjonariuszach Policji Państwowej oraz cywilach; obywatelach Rzeczpospolitej , więzionych we Włodzimierzu Wołyńskim.

Szczątki 90ciu ofiar, które odkopano na wołyńskim zamku, pochowano na miejscowym cmentarzu. Miejsce pochówku upamiętniono drewnianym krzyżem i tabliczką w języku ukraińskim z tekstem :"Ofiarom totalitarnego reżimu". Czy miejsce pochówku doczeka się należytego upamiętnienia? Prawdopodobnie tak. Od 14 kwietnia ITV Lublin dysponuje informacją, że na wołyńskim wzgórzu zamkowym odkryto jeszcze ok. 1000 szczątków ludzkich. Są to szczątki obywateli polskich, ofiar zbrodni sowieckiego NKWD. 7 kwietnia b.r.(zanim dotarła do nas wstrząsająca wiadomość o kolejnym miejscu kaźni Polaków we Włodzimierzu Wołyńskim) zastępca redaktora naczelnego ITV Lublin przeprowadził rozmowę z Maciejem Dancewiczem, Naczelnikiem Wydziału Zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa w sprawie godnego upamiętnienia miejsca pochówku 90ciu Polaków spoczywających na wołyńskim cmentarzu. Rozmawiał również z profesorem archeologii lubelskiego UMCS, Andrzejem Kokowskim, o możliwościach współpracy archeologów polskich z ukraińskimi. (PB)

ostatnia aktualizacja: 23:58:24 16-04-2011

 

http://www.itvl.pl/news/upamietnic-ofiary-mordu-nkwd-we-wlodzimierzu-wolynskim

 

Włodzimierz Wołyński kolejnym miejscem pochówku ofiar zbrodni katyńskiej?

Masowe groby we Włodzimierzu Wołyńskim na Ukrainie najprawdopodobniej nie są miejscem pochówku ofiar zbrodni katyńskiej - powiedział w poniedziałek PAP prof. Andrzej Kola z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.

"Stawiam tezę, że możliwe jest, że spoczywają tam osoby zamordowane na podstawie rozkazu katyńskiego, ale jest to niepewne" - powiedział Kola, który kieruje obecnie pracami poszukiwawczymi w lesie w Bykowni pod Kijowem, gdzie spoczywa m.in. ok. 3,5 tys. polskich ofiar zbrodni katyńskiej. "To miejsce jest nam znane od ponad 10 lat. We Włodzimierzu Wołyńskim więziono ok. 300-400 Polaków z listy katyńskiej, ale następnie zostali oni najprawdopodobniej wywiezieni do Kijowa, Charkowa, bądź Chersonia" - dodał profesor. Dwa dni temu portal Itvl.pl doniósł, że ukraińscy archeolodzy potwierdzili, iż grodzisko we Włodzimierzu Wołyńskim skrywa masowe groby Polaków. W raporcie opublikowanym w styczniu 2010 r. Ukraińcy napisali, że po badaniach przeprowadzonych georadarem doszli do wniosku, iż może tam być pochowanych około tysiąca naszych rodaków. Portal powtórzył przypuszczenia z 2008 r., iż spoczywające we Włodzimierzu osoby mogą być ofiarami zbrodni katyńskiej.

O tym, że we Włodzimierzu Wołyńskim nie są pochowani oficerowie z listy katyńskiej mówił w 2009 r. Andrzej Przewoźnik                                                                                                                                                  O tym, że we Włodzimierzu Wołyńskim nie są pochowani oficerowie z listy katyńskiej mówił w 2009 r. PAP ówczesny sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. Sprawą tą zajmowała się wówczas "Rzeczpospolita". Pisała wtedy, że w grobach we Włodzimierzu odnaleziono elementy polskiego umundurowania, m.in. pasy, guziki, pagony, szczątki płaszczy. Ofiary mordowano w ten sam sposób, co w Katyniu - strzałem w tył głowy, używano też identycznej jak w Katyniu amunicji.

W 2009 r. Przewoźnik nie zgadzał się z tą tezą. "Sprawę mogiły w grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim znamy i śledzimy od 12 lat. (...) Gościła już ona zresztą na łamach prasy. Wbrew informacjom z "Rzeczpospolitej" nie są to groby osób z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Znamy losy tych ludzi. Ponad 3 tys. osób, których nazwiska figurują na tej liście - ze Lwowa, Stanisławowa, Taranopola, Łucka, także z Włodzimierza Wołyńskiego - zostało zgromadzonych w więzieniach zbiorczych m.in. w Kijowie i Charkowie. Tam też zginęli. Niewielka część szczątków odnalezionych we Włodzimierzu Wołyńskim należy do żołnierzy, większość to przedwojenni policjanci i osoby cywilne - świadczą o tym zachowane resztki ubrań i mundurów" - stwierdził Przewoźnik w rozmowie z PAP w 2009 r.

Źródło: PAP

Artykuł z dnia: 2011-04-18, ostatnia aktualizacja: 2011-04-18

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/506147,wlodzimierz_wolynski_kolejnym_miejscem_pochowku_ofiar_zbrodni_katynskiej.html

Archeolog: Wątpię, że to ofiary z listy katyńskiej

Poniedziałek, 18 kwietnia

Wątpię, by we Włodzimierzu Wołyńskim pochowane były polskie ofiary zbrodni katyńskiej - oświadczył Ołeksij Złatohorski, kierownik ukraińskiej ekspedycji archeologicznej, która odnalazła masowe pochówki w tym mieście.

- To prawda, że odnaleźliśmy polskie guziki i identyfikator polskiego policjanta, ale nie wiemy, czy znajdował się on na liście katyńskiej. Ogółem odnaleźliśmy około tysiąca pochówków. Przedmioty znalezione w pierwszej warstwie wskazują, że byli to obywatele polscy, lecz mogli być to przedstawiciele różnych narodowości - powiedział w rozmowie telefonicznej.

Ukraińscy archeolodzy pod kierunkiem Złatohorskiego odnaleźli masowe miejsca pochówków posługując się georadarem. Prace archeologiczne w tym miejscu planują wznowić w maju. Wtedy właśnie będzie możliwe bardziej dokładne ustalenie, kto spoczywa na terenie grodziska we Włodzimierzu Wołyńskim.

W sobotę portal Itvl.pl doniósł, że ukraińscy archeolodzy potwierdzili, iż grodzisko we Włodzimierzu Wołyńskim skrywa masowe groby Polaków. W raporcie opublikowanym w styczniu 2010 roku Ukraińcy napisali, że po badaniach przeprowadzonych georadarem doszli do wniosku, iż może tam być pochowanych około tysiąca naszych rodaków.

Portal powtórzył przypuszczenia z 2008 roku, iż spoczywające we Włodzimierzu osoby mogą być ofiarami zbrodni katyńskiej.                                                                                                                      Wątpliwości, że pochowane we Włodzimierzu osoby to ofiary NKWD, które zginęły w wyniku tzw. rozkazu katyńskiego, wyrażał wcześniej nieżyjący dziś sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.

Podobną opinię przekazał prof. Andrzej Kola z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Specjalizuje się on m.in. w poszukiwaniach miejsc pochówków ofiar zbrodni katyńskiej, a obecnie prowadzi prace na cmentarzysku ofiar NKWD w Bykowni pod Kijowem.

- To miejsce jest nam znane od ponad 10 lat. We Włodzimierzu Wołyńskim więziono ok. 300-400 Polaków z listy katyńskiej, ale następnie zostali oni najprawdopodobniej wywiezieni do Kijowa, Charkowa, bądź Chersonia - oświadczył Kola.

Źródło informacji: PAP

http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/archeolog-watpie-ze-to-ofiary-z-listy-katynskiej,1626589

 

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud11.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 319 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8115802