W dniu 26 maja w IPN odbyła się debata "Wołyń 43". Debatę prowadził Jan Żaryn Historyk, dr hab., prof. UKSW i były doradca Prezesa IPN.

W debacie uczestniczyli; p.o. Prezesa IPN  Prezes dr Franciszek Gryciuk, Ewa Siemaszko współautorka (wraz z ojcem) pracy o ludobójstwie podczas II WS, Anna Lisiecka – współautorka projektu Polskiego Radia nt. tragedii Kresów Wschodnich i Wołynia, historyk Grzegorz Motyka członek Rady IPN, Rafał Ziemkiewicz dziennikarz Rzeczpospolitej, bloger, reprezentant prawej strony politycznej oraz Andrzej Talaga dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Debata jest istotna i ważna, bo i sama tematyka stosunków Polsko-Ukraińskich jest ważna, mówił Prezes dr Franciszek Gryciuk. Skomplikowane relacje tragicznego w wydarzenia roku 1943, powiązanie są już z r. 1939. Wiek XX to tragiczny okres dla narodu polskiego. Od wieku XIV związki z Ukraina nigdy nie były takie jak te, kiedy Nacjonaliści Ukraińscy próbowali rozwiązać w czasie II WS i w tak dramatycznym i tragicznym wymiarze.

Anna Lisiecka opowiedziała o projekcie który rozpoczął się od zaproszenia do pracy nad albumem "Katyń". Po ukazaniu się albumu Andrzej Przewoźnik zaproponował by wydać podobny ale dotyczący Wołynia. Powstały trzy pozycje radiowe które cieszyły się uznaniem u wybranego słuchacza.

Termin "ludobójstwo" wprowadził polski prawnik Rafał Lemkin. Użyto go w akcie oskarżenia w procesie norymberskim (choć Karta Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze nie wymieniała expressis verbis ludobójstwa, lecz jedynie zbrodnia przeciwko ludzkości których kwalifikowaną postacią jest właśnie ludobójstwo). Wg. Żaryna, Lemkin wyodrębnił z katalogu zbrodni celową próbę wyeliminowania całego lub części narodów na kresach Południowo Wschodnich.

Żaryn: Czy model definicyjny ludobójstwa na Wołyniu przystaje do rzeczywistości historycznej?.

Ewa Siemaszko: Żałuje ze na debacie brak przedstawicieli ścigania zbrodni Ukraińskich  Nacjonalistów na Wołyniu czyli prokuratorów. Przedstawiła też publikacje dotyczące ludobójstwa z których wynika, że na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej doszło do zbrodni ludobójstwa. Potwierdzeniem stanowiska IPN jest kolejna publikacja z 2010 będąca efektem konferencji przeglądowej 65 rocznicy zbrodni w r. 2008. Prawnicy IPN, to wysokiej klasy historycy którzy są w stanie najlepiej określić kwalifikacje i podstawę prawną ludobójstwa które można uznać za wiążące mówiła dalej Ewa Siemaszko.

Grzegorz Motyka przypomniał definicje czym jest ludobójstwo - to zniszczenie pewnej grupy rasowej, etnicznej, religijnej w całości lub części. Mamy więc do czynienia z mordami które brzmią podobnie jednak ocena prawna może być zupełnie różna i trudna do wyrokowania Mówił w dalszej części swojego wystąpienia Motyka. Jeżeli chodzi o UPA (mówił dalej), to definicja ludobójstwa jest spełniona bo wyczerpuje znamiona definicji w oczach historyków którzy się zgadzają z tą antypolska akcją. Spor polskich historyków dotyczy m.in. jak rozmawiać i jak oceniać polska politykę lat międzywojennych gdzie w Galicji odmawiano ukraińskim współmieszkańcom prawa do bycia współgospodarzami tych ziem.

Żaryn: Jak to się stało, że skoro historycy nie mieli wątpliwości ze zdefiniowaniem zbrodni to termin do lat 80 zupełnie nie funkcjonował, i że dopiero od kilku lat używamy terminu ludobójstwo.

Tematem ludobójstwa zajmują się ludzie których to osobiście dotknęło - mówił Ziemkiewicz - ale  inni o tym wiedzieć nie chcą ale to się jednak zaczyna zmieniać. Na zachodzie np. opinia publiczna nic nie wie o ludobójstwie. U nas funkcjonowało lobby żeby temat nie istniał. Obawiano się wybuchu polskiego nacjonalizmu, że to temat nie wygodny dla m.in. kościoła katolickiego. Jako ze problem dotyczy Ukrainy a przecież tak naprawdę to mamy problem z Rosja, to z tego względu próby podejmowania tematu byłyby niewygodne dla stosunków Polska - Ukraina. Wydobycie pamięci Wołynia z rodzinnych wspomnień były niewygodne dla historyków i polityków i przyjmowane z duża niechęcią. Obawiano się skłócenia i skandalu  na arenie międzynarodowej. Upiory ofiar niewyjaśnionych nękają ludzi i dlatego mamy sytuacje, w której tego upiora najlepiej byłoby rozbroić. To raczej niszowa wiedza znajdująca się jedynie w kręgach rodzinnych.

Żaryn: Dlaczego nie przebija się termin do życia publicznego?.

Cechy ludobójstwa lub znamiona powoduje rozwodnienie terminu - mówi Andrzej Talaga. Wg. konwencji ONZ z 1948 z prawnego punktu widzenia nie ma ludobójstwa gdyż tak naprawdę nie ma sprawców. Czynów dokonano w wyniku rozkazu a takie się nie zachowały. Jedynie po sposobie dokonanych zbrodni można wyciągnąć wnioski ze ludobójstwo miało miejsce.

Żaryn: Geneza ludobójstwa sięga roku 1939 a jeżeli nie, to na pewno 1942.

Prawie wiemy wszystko -mówi Ewa Siemaszko. Nadal zgłaszają się świadkowie, dopowiadają i ta wiedza jest stale uzupełniania. Nie znaleziono rozkazów głównych architektów ludobójstwa (zaginęły lub celowo je zniszczono) ale rozkazy niższego szczebla były. Agitacja wśród ludności ukraińskiej podgrzewała i podżegała do działań. Jeszcze przed rokiem 39 te akcje zapowiadały to co stało się później. Gdyby okupacja niemiecka była przyspieszona o dwa lata, to na pewno zbrodnie byłyby wcześniej ponieważ już w latach 30 przygotowywano się do tego. Ze zgromadzonego mat. Badawczego można wyliczyć, oszacować ilość ofiar na 133 tys, sam Wołyń to 60 tys. a wg. prokuratora Zająca 80 tys. Ustalone są nazwiska 42 tys osób. Po kilkudziesięciu latach nie jest możliwe dotarcie i odnalezienie wszystkich ofiar i sukcesywnie ta liczna wyrasta. Trwają dalsze badania i pozyskiwanie informacji ale i tak ta ilość ofiara jest straszna i porażająca. Nigdy nie dojdziemy do pełnej liczby. Poumierali członkowie wymordowanych rodzin, zmarli też jedyni świadkowie i już pozostanie tak, ze pewna liczba pozostanie nie znana.

Uczestniczący w debacie "widownia" odczuwała pewien niedosyt. Zapewne spodziewali się czegoś więcej i potwierdzają to pytania które padły po zakończeniu debaty. Śladowo, użyję tu określenia Rafała Ziemkiewicza "niszowo" było o systemie edukacji. Nic nie było o roli państwa w wyjaśnieniu wydarzeń na Wołyniu za to wiele uwagi poświęcono politycznym i ekonomicznym kalkulacjom jako przyczynie nie podejmowania tematu Wołynia.

Dziwny to sposób kreowania historii Polski, bo żadne "interesy" nie mogą przysłaniać prawdy historycznej a ta, wołyńska w świetle jupiterów zamiatana jest pod dywan. Wołyń to nie tylko ofiary ludobójstwa. Wołyń to także żołnierze AK, członkowie samoobrony i konspiracji którzy w znacznym stopniu przyczynili się, by ogromna skala rzezi wołyńskiej nie była jeszcze większa.

Emocje o których "opanowanie" apelował Andrzej Talaga w przypadku Wołynia mają uzasadnione podłoże i nie wolno z nich "ogołocić" świadków tamtych wydarzeń. Nie da się pozbawić ludzi emocji i jak mówiła Ewa Siemaszko nie jest to możliwe.

Cała "otoczkę" mechanizmu wyjaśniania tragedii Wołynia i problematykę poruszaną w debacie najtrafniej spuentował Rafał Ziemkiewicz odpowiadając na pytanie uczestnika debaty o to, czy mamy jeszcze państwo?:

"Polska z bolszewizmu wyszła a bolszewizm z Polski nie" za co otrzymał gorące oklaski.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud16.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 604 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7751930