Dmytro Wiedeniejew napisał artykuł w "Ukraińskiej Prawdzie" na temat Wołyńskiej Rzezi.
Ujawnił w nim swoją głęboką ignorancję.

Zastanawiałem się, kto doradza prezydentowi Ukrainy i w związku z tym jaka może być wiedza Wiktora Janukowycza na temat banderowskiego ludobójstwa?
Dmytro Wiedeniejew to profesor, doktor nauk historycznych, zastępca prezesa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli wiedza i poglądy autora są takie, jak treść tego "elaboratu", to jest bardzo źle. Kłamcy banderowscy uzyskali wsparcie kłamców komunistycznych.
Jest możliwe, że takiej treści przekaz dostaje prezydent Janukowycz - w skrócie - nacjonaliści polscy i ukraińscy mordowali wzajemnie bezbronną ludność (polscy zaczęli), na szczęście przyszły Armia Czerwona i NKWD, popędziły kota bandytom polskim i ukraińskim, uratowały tym samym ludność - głównie ukraińską - od śmierci.

W tym artykule pan Dmytro praktycznie nie wspomina o roli OUN - UPA.
Gotowi do wojny bakteriologicznej. Polscy nacjonaliści na Ukrainie.

http://www.istpravda.com.ua/articles/2011/06/1/41361/
01.06.2011 Dymitr Wiedeniejew

Zacytowano - z inicjatywy redakcji gazety - Michnika:

"My - i Ukraińcy, i Polacy - mamy wspólną cechę: syndrom niewinnej ofiary. Mamy historyczne przeświadczenie, że my dla wszystkich byliśmy dobrymi, a nas krzywdzono. A to nie jest prawda ani w przypadku Polaków, ani w przypadku Ukraińców".

Autor odczuwa fizyczną trwogę o przyszłość stosunków dwóch sąsiednich narodów słowiańskich - to skutek doniesień medialnych o zamiarze przyjęcia Uchwały przez Sejm RP o ustanowieniu Dnia Męczeństwa Kresowian 11 lipca, w której potępia się "zbrodnię o znamionach ludobójstwa dokonaną przez tak zwaną UPA" w czasach niechlubnej "wojny pomników na Wołyniu".

Poszukiwanie jednego wyłącznie winnego z punktu widzenia specjalisty badacza historii służb specjalnych jest czymś najbardziej niesprawiedliwym i nieprawidłowym.
Historyczna sytuacja jest bardzo złożona, co skutkowało ogromną ilością ofiar polsko - ukraińskiego konfliktu w latach 40-tych.

Siły i zasoby polskiego wielko - państwowego - nacjonalistycznego obozu na Zachodniej Ukrainie były ogromne. W latach 1941 - 1945 istniała tam rozprzestrzeniona siatka polskiego podziemia nacjonalistycznego z własnym wywiadem i kontrwywiadem. Ich celem - poza walka z okupantami niemieckimi - było "za wszelką cenę i w każdych warunkach wywalczyć i obronić dla powojennej Polski Wschodnią Galicję i Wołyń". Służyć temu miały przede wszystkim działania zbrojne, na przykład plan operacji "Burza" i zbrojne przejęcie władzy we Lwowie i zniszczenie w tym mieście podziemia ukraińskiego.

Apoteozą ukraińsko - polskiego konfliktu stała się niechlubna "Rzeź Wołyńska", która odebrała życie dziesiątkom tysięcy Ukraińców i Polaków i została zdecydowanie potępiona w naszych czasach przez kierownictwa i postępowe społeczności obu państw.

Jak ustalił wywiad radziecki, polski emigracyjny Sztab Generalny wydał dyrektywę, w której nakazywał stawiać opór Armii Czerwonej i "prowadzić bezwzględną walkę z radzieckim ruchem partyzanckim na Zachodniej Ukrainie i Zachodniej Białorusi" z wykorzystaniem polskiej policji pomocniczej na służbie u Niemców.

(Duże fragmenty autor poświęca na omawianie historii powstania, strukturę i zadania AK, podkreślając ich siłę i liczebność.)

W lutym radziecki wywiad ustalił, że pomiędzy przedstawicielami Abwery, Policji Bezpieczeństwa i SD oraz delegatami polskiego podziemia zbrojnego odbyły się tajne negocjacje w celu udzielenia stronie polskiej pomocy w broni w zamian za wspólną walkę przeciwko siłom radzieckim (broń i amunicja były zrzucane przez samoloty niemieckie dla oddziałów AK).

Polacy zaproponowali także nawiązanie współpracy pomiędzy polskimi a niemieckimi organami wywiadu. Ponadto polskie podziemie otrzymywało uzbrojenie od Wielkiej Brytanii, a angielscy instruktorzy szkolili bojowników AK w pracy dywersyjnej z zastosowaniem broni biologicznej i chemicznej.

Mój artykuł nie rości sobie pretensji do rozstrzygnięcia prawdy o żałosnym polsko - ukraińskim konflikcie w latach 40 - tych. Jednak warto zaznaczyć, że dobrze zorganizowane, doskonale uzbrojone i kierowane przez zawodowych oficerów, wielkopaństwowe siły polskiego podziemia nacjonalistycznego osiągnęły wielkie sukcesy w czystkach etnicznych Ukraińców w rejonach ich odwiecznego zamieszkiwania, które to tereny polscy nacjonaliści uważali za konieczne utrzymać i przywrócić Państwu Polskiemu.

Uważając, że swoimi uderzeniami przeciwko Ukraińcom AK walczy z niemiecką okupacją, polscy partyzanci od marca 1943 r. rozpoczęli akcję odwetową. Korzystając z tego, że ukraińska samoobrona na całej Chełmszczyźnie i Hrubieszowszczyźnie liczyła zaledwie 500 osób (oddziały UPA zostały tutaj przemieszczone dopiero w lutym 1944 r.) akowcy siłami kilku tysięcy ludzi pojawili się w lasach powiatu hrubieszowskiego.

9 marca 1943 r. na ukraińskie wsie powiatu hrubieszowskiego spadły pierwsze uderzenia. Ofiarą rzezi tylko na Chełmszczyźnie w okresie grudzień 1942 r. - marzec 1943 r. padło 2 tysiące Ukraińców, kolejne tysiące stały się uciekinierami.

Późną wiosną 1943 r. anty - ukraińskie wypady akowców aktywizują się. W ciągu roku - od 26 maja 1943 roku do 22 maja 1944 r. - tylko w tym regionie wojskowe ugrupowania polskiego podziemia nacjonalistycznego zniszczyły ogniem 52 wioski ukraińskie i zamordowały około 4 tysiące ukraińskich wieśniaków.

Szacunkowo (jest wątpliwe, czy obecnie jest możliwe ustalić absolutnie dokładne dane) podczas ukraińsko - polskiego "nieregularnego" konfliktu zbrojnego na terytorium Chełmszczyzny, Hrubieszowszczyzny, Beresteczczyzny, Polesia, Wołynia i Galicji od końca 1942 roku do początku 1945 roku Ukraińcy stracili 21 - 24 tysiące osób zabitych i do 20 tysięcy wypędzonych, Polacy - 55 - 60 tysięcy zabitych i 425 000 wypędzonych.

Co prawda, poszczególni polscy autorzy stosują "podwyższone normy" i określają bezpowrotne straty polskiej ludności nawet na 200 000 osób.
Zauważmy, że rozmiary strat pozostają przedmiotem spekulacji (przy czym nie należy wątpić  w to, że polska strona z przyczyn obiektywnych poniosła większe straty). Problem ten jest nie tylko złożony z punktu widzenia nauki, ale także bardzo bolesny.

Odnosi się wrażenie, że pozostaje wciąż mniej i mniej szans na spokojne zbadanie tego ciężaru przeszłości.

Pomnik Ukraińców, zabitych przez partyzantów AK we wsi Pawłokoma odsłonili prezydenci Juszczenko i Kaczyński w 2006 r. Informacji o polskich nacjonalistach na pomniku nie ma, oni po prostu "tragicznie zginęli".

Należy mieć świadomość, że straty ukraińskiej ludności na skutek polskiego nacjonalistycznego terroru byłyby znacznie większe, gdyby nie operacyjno - bojowe uderzenia organów radzieckich i wojsk bezpieczeństwa państwowego, które traktowały podporządkowane rządowi londyńskiemu struktury podziemne jako niebezpiecznego przeciwnika.

Od 1944 roku organy bezpieczeństwa państwowego zadały rozstrzygające ciosy organizacjom polskiego podziemia nacjonalistycznego.

(Tutaj autor podaje statystykę schwytanych bojowników, skonfiskowanej broni i wyposażenia i podkreśla związki z wywiadem angielskim).

Udało się ustalić, że polskie podziemie przygotowywało się do prowadzenia dywersji za pomocą broni bakteriologicznej (!) (Wykrzyknik od autora, Wiedeniejewa)

Organy bezpieczeństwa ujawniły stworzone przez Gestapo w celu prowadzenia prowokacji legendowanych podziemnych organizacji "Orzeł Biały", "Szaniec", "Miecz i Pług", zdobyły materiały stanowiące dowód umowy pomiędzy Gestapo i polskimi nacjonalistycznymi organizacjami o wspólnej walce z ZSRR.

(Autor posuwa się nawet do wskazania na zasługi Ł. Berii i jego dyrektyw w walce z polskim podziemiem nacjonalistycznym.)

Jak widzimy, polskie podziemie stanowiło potężną wojskową i wywiadowczo - dywersyjną siłę  (ogółem bojowy skład AK liczył podczas wojny 270 000 osób, podczas gdy jednocześnie na służbie III Rzeszy przebywało do 250 000 obywateli przedwojennej Polski, o czym często zapomina się na tle pisaniny o "masowej kolaboracji Ukraińców".

Oprócz niewątpliwego wkładu podziemia AK w walkę z nazizmem - były również naprawdę bardzo ciemne strony - włączając w to wspomnianą "Rzeź Wołyńską". Jeśli jej uczestnicy ze strony polskiej pozostaną dla współczesnych Polaków "jednoznacznie naszymi", to kim w takim razie są dla nich współcześni Ukraińcy? Szczególnie, gdy każdego roku będą z rozmachem obchodzić "Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian"...

Dmytro Wiedeniejew
Profesor, doktor nauk historycznych, zastępca prezesa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud14.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 283 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7876173