Jan Poleszak w mundurze armii carskiej.

Jan Poleszak w mundurze armii carskiej. (Fot. Archiwum domowego)

Gdy mieszkańcy kolonii Wólki Uhruskiej koło Lubomla usłyszeli o rzezi Polaków w Ostrówkach, długo się nie zastanawiali.

Spakowalidobytek na wozy, zabrali dzieci i starców i przeprawili się przez Bug.Prawdopodobnie dzięki temu 14-letni Edziu Poleszak przetrwał wojennązawieruchę i po wojnie trafił do Słupska.


Jest synem JanaPoleszaka i Heleny Wójtowicz. Rodzice pobrali się w 1920 roku wKozicach Dolnych, w powiecie lubelskim, gdzie ich rodziny mieszkały odlat. W tym czasie Jan Poleszak miał już za sobą służbę w armii carskiejw czasach zaborów oraz udział w szlaku bojowym legionistów marszałkaPiłsudskiego.

Jako legionista właśnie, w 1927 roku razem zrodziną został osadnikiem w kolonii Wólka Uhruska na Wołyniu, gdziezamieszkał wraz z 32 innymi polskimi rodzinami, zajmując częśćrozparcelowanego majątku zmarłego właściciela Garnuszewskiego. Tam zżoną wychowywał troje dzieci: Marię, Honoratę i najmłodszego Edzia,który urodził się już w Wólce Uhruskiej. Jednocześnie ojciec byłkomendantem Strzelca i prowadził kursy wojskowe dla przedpoborowych.

- Mieszkaliśmy przy samym Bugu. Okolica była piękna. Dla dzieci to był raj - opowiada Edward Poleszak.

Trudna wojenna rzeczywistość

Gdyw 1939 roku wybuchła wojna, pan Edward miał za sobą trzy lata polskiejszkoły. Nawet przez kilka dni chodził do klasy czwartej, przed tym, jak17 września wkroczyła Armia Czerwona. Wtedy wiele się zmieniło. Doszkoły przyszli sowieccy nauczyciele. Uaktywnili się również okoliczniukraińscy nacjonaliści.

- W naszej wsi tylko sołtys był Ukraińcem, ale miał żonę Polkę. Żył z sąsiadami bardzo dobrze - wspomina pan Edward.

RodzinaPoleszaków zaczęła mieć kłopoty. We wrześniu 1940 roku nagle zmarłamama pana Edwarda. Jego ojcem zainteresowało się NKWD. Trafił nawet natrzy miesiące do więzienia. Na szczęście udało mu się stamtąd wydostać,a rodzina nie została wywieziona na Sybir, bo po wybuchu wojnyniemiecko-sowieckiej trafiła pod okupację hitlerowską.

OjciecEdwarda Poleszaka nie doczekał końca wojny: w styczniu 1942 rokuzachorował na tyfus i zmarł w wieku 48 lat, podobnie jak kilkunastumężczyzn w najbliższej okolicy. Został pochowany na położonym bliskoBuga cmentarzu w Opalinie. Wtedy, wypełniając wolę matki, Edkiemzaopiekowała się jego siostra Honorata, w tym czasie już zamężna. WWólce Uhruskiej mieszkali w domu szwagra Jóźwiaka do końca sierpnia1943 roku.

- Wtedy do naszej wsi dotarła wiadomość o mordzie,jakiego oddziały UPA, dowodzone przez "Łysego lub "Worona, dokonały wnaszej wsi parafialnej Ostrówki oraz sąsiedniej wsi Woli Ostrowieckiej- opowiada pan Edward. - Tam w ciągu jednej nocy członkowie tegooddziału, wspierani przez Ukraińców z okolicznych miejscowości,wymordowali w bestialski sposób niemal wszystkich mieszkańców, około1150 osób, grabiąc i paląc ich mienie.

Rzeka drogą do wolności

Koloniściz Wólki Uhruskiej postanowili natychmiast uciekać. W ciągu jednego dniaspakowali na wozy cały swój dobytek i całymi rodzinami przeprawili sięna drugą stronę rzeki. Potem osiedlili się w miejscowości Bytyń wpowiecie chełmskim.

- Nie wszyscy mieszkańcy naszej wsiprzetrwali - relacjonuje pan Edward. - Z rąk Ukraińców zginął JanKlimowski, 90-letni staruszek, który nie chciał z nami uciekać.Zamordowano także panie Rokitę i Jaszczurską. Ta ostatnia była kuzynkąDeresza, znanego adwokata z Łucka. Ukraińcy zawieźli ją do pobliskiegoZaburza i tam na śmietnisku zamordowali i zakopali. Ostatnią ofiarąmordów Ukraińców w naszej wsi był Feliks Karpiński, 24-letni brat mężamojej siostry Marii, który odprowadził pożyczone konie. Wtedy dopadłago bojówka UPA i zamordowała.

Poszukiwania nowego miejsca

Uciekinierzyprzebywali w Bytyniu do końca II wojny światowej. Później zaczęliwyjeżdżać na Ziemie Odzyskane, aby sobie znaleźć nowe miejsce na ziemi.
- Siostra Maria trafiła do Wałbrzycha. Razem z rodziną siostryHonoraty wyruszyłem pociągiem towarowym z Lublina. Zatrzymał się wPile. Miasto było strasznie wypalone. Tam dowiedzieliśmy się, żeistnieje takie miasto jak Słupsk i podobno jest piękne. Takprzyjechaliśmy nad morze - wspomina Edward Poleszak.

Tuznalazł swoje miejsce. Wkrótce się ożenił i przez wiele lat pracował wmilicji. Od lat osiemdziesiątych jest emerytem. Przez ten czas nigdyjeszcze nie pojechał do rodzinnej miejscowości, z której musiałuciekać.

- Tam pewnie już nie ma śladu po Polakach - przypuszcza.

WSłupsku ciągle pamięta o swoich rodzicach. Stworzył dla nichsymboliczny grób, umieszczając tabliczki z ich nazwiskami na ścianiepamięci na cmentarzu komunalnym przy ul. Kaszubskiej w Słupsku. Co rokuw tym miejscu zapala świeczki i rozmyśla o przyczynach szaleństw, którew różnych momentach historii opanowywały ludzi i wyzwalały tak silnąnienawiść, że zbiorowo zabijali innych.

 

Autor; Zbigniew Marecki

Źródło;//serwis głosu pomorza24.pl/


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp8.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 368 gości oraz 1 użytkownik.

  • Bogusław Szarwiło

Statystyki

Odsłon artykułów:
7192261