Ogromnie poruszone w Środowiskach Kresowych wywołała możliwość wprowadzenia do władz Instytutu Pamięci Narodowej Grzegorza Motyki którego piśmiennictwo przypomina twórczość  Tomasza Grossa. Z tą różnicą, że dotyczy ono nie relacji polsko-żydowskich, ale polsko-ukraińskich.

To dzięki swoje  twórczości zyskał miano gloryfikatora  UPA. Polska to wolny kraj i można, czytać czyjeś książki, lub wyrzucić je prosto do kosza, ale "Teki Edukacyjne" to już poważniejsza sprawa.To one fałszują naszą najnowszą historię i utrwalają w umysłach młodych pokoleń.Warto zapoznać się co zawierają owe "Teki" dogłębnie rozpracował prof.Józef Wysocki z Wrocławia.

Co zawierają zafałszowane "Teki edukacyjne.Stosunki polsko -ukraińskie 1939-1947" autorstwa Grzegorza Motyki, wydane, co najgorsze, przez IPN.Materiał jest olbrzymi, dlatego tu zaprezentowane zastaną tylko skromne fragmenty, nie obejmujące wszystkich przekrętów i nieścisłości podanych w Tekach.

TEKI   SKŁADAJĄ SIĘ Z TRZECH CZĘŚCI ; I nosi tytuł "Materiały dla ucznia" II"Materiały dla nauczyciela" III-"Karty, dokumenty, zdjęcia, mapy, diagramy" Profesor J.Wysocki,pisze, że w każdej z wymienionych części, połowa materiału jest, bezużyteczna, bowiem nie przybliża młodemu czytelnikowi wiadomości niezbędnych do wyrobienia sobie poglądu na tragiczną historię obu narodów; ukraińskiego i polskiego. W tym miejscu zacytuję dosłowny fragment opinii ; "Ludobójstwo nie może być nazywane np. „walką partyzancką”. A właśnie cały zestaw „Tek” zmierza do relatywizacji zbrodni OUN-UPA poprzez nazewnictwo, porównywanie Armii Krajowej z UPA, zawyżanie, lub zaniżanie liczb (w zależności od kontekstu), przemilczanie faktów, niedopowiedzenia, lub wręcz oszustwa. Autorzy „Tek” dokładnie zdawali sobie sprawę z tego, że uczeń przygotowujący się do opracowania zagadnień polsko-ukraińskich jest kompletnie nieoczytany w tematyce, stąd łatwość narzucenia mu poglądu, który można zdeformować wg życzeń autorów. Łatwo sobie wyobrazić konsternację nauczycieli, w szczególności tych na Ziemiach Odzyskanych, wywodzących się wprost z osadników, którzy cudem uniknęli śmierci od upowskiej siekiery, lub walczyli z UPA po wojnie, którzy – jako potomkowie tych niedomordowanych Polaków – mają w oparciu o „Teki” uczyć swoje dzieci, że ich dziadkowie byli mordercami bezbronnej ludności ukraińskiej. W szczególności w „Tekach” jest zszargane imię polskich żołnierzy, którzy po zakończeniu wojny, zamiast wrócić do swoich domów, musieli walczyć z UPA, a wzięci do niewoli ginęli w okrutnych torturach. Dlatego sumienie nauczycieli na Ziemiach Odzyskanych odrzuca całkowicie lekcje historii oparte na „Tekach” (..)   W tym sensie zamysł Autorów, by poprzez polską szkołę narzucić młodemu pokoleniu Polaków ounowski punkt widzenia na historię obu narodów z lat II w.ś.,(...). Natomiast literatura polityczna na świecie być może będzie się powoływać na „Teki”, cytując kłamstwa w nich zawarte jako fakty, opisane przecież w polskim źródle, wydanym przez instytut państwowy w wolnej już, niezależnej i demokratycznej Polsce – tu Autorzy osiągnęli cel."Wdalszej części prof.Wysocki przedstawia sposoby i technikę fałszowania prawdy; -"Nazewnictwo i eufemizmy. W tekście używa się nazewnictwa geograficznego ukraińskiego, a nie polskiego. Np. „Galicja” zamiast Małopolska, „Galicja Wschodnia” zamiast Kresy Południowo-Wschodnie, lub  krótko: Małopolska Wschodnia. Zamiast banderowcy –  „partyzantka ukraińska” lub „żołnierze UPA” (oni sami siebie tak nigdy nie nazywali). Zamiast ludobójstwo OUN-UPA – „ataki na polskie miejscowości”, „usuwanie Polaków z naszych ziem”, „działania przeciwko Polakom”, „wydarzenia wołyńskie”, „wydarzenia w Galicji Wschodniej”, „przepędzenie ludności polskiej”, „wojna ”, „krwawy konflikt, który rozgorzał” (bezosobowo, jak zjawisko pogodowe!), „wybuch powstania” (powstanie jest akcją zbrojną przeciw aktualnej władzy, czyli powinno być skierowane przeciwko Niemcom, a nie bezbronnej ludności), „uzyskać teren czysty etnicznie”, „banderowska akcja”, no i „antypolska akcja”, użyte 35 razy. Wytłumaczeniem tego zjawiska mogą być słowa samego głównego autora „Tek”, dra Grzegorza Motyki (..): Sam termin „antypolska akcja” był używany w dokumentach OUN-UPA. Ten argument jest oczywiście wskazaniem dla dra Grzegorza Motyki, żeby ten banderowski eufemizm zaszczepić w polskiej literaturze historycznej i podręcznikowej.(............)

Spłycenie, czy wręcz pominięcie źródeł ideowych, na których oparła się ludobójcza działalność OUN-UPA. W „Tekach” nie ma wzmianki o ideologii, która pchnęła Ukraińców-Haliczan, zorganizowanych w OUN-UPA do wyrafinowanych zbrodni na Polakach – często ich najbliższych krewnych. Całe to barbarzyństwo popełniane w imieniu własnym, czy też na żądanie hitlerowskich Niemiec oraz wspólnie z nimi, nawet wbrew własnym chłodnym kalkulacjom politycznym, staje się niezrozumiałe, bez zapoznania się z ideologią ukraińskich nacjonalistów.(.) Autorzy „Tek”, aby nie być posądzonymi, że w ogóle nie wspominają o nacjonalistycznej ideologii OUN, na stronie 14. cytują nawet urywki z tzw. dekalogu nacjonalisty. I tu pierwsze kłamstwo, bo nazwa dekalogu brzmi: „dekalog ukraińskiego nacjonalisty”. W „Tekach” są cytaty z owego „dekalogu”. Punkt 7. Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszego czynu, kiedy tego wymaga dobro sprawy.

JEST TO ŚWIADOME FAŁSZERSTWO DRA  GRZEGORZA MOTYKI, BO ÓW SIÓDMY PUNKT MA BRZMIENIE: Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa, jeśli tego wymagać będzie dobro Sprawy. Ukraińskie słowo „złoczyn” nie może być tłumaczone jako „najniebezpieczniejszy czyn”. „Złoczyn” znaczy przestępstwo i nie ma innych znaczeń. NASTĘPNE FAŁSZERSTWO TO PUNKT 8. „DEKALOGU”. W tłumaczeniu pana dra Grzegorza Motyki: 8. Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmował wroga Twego Narodu. A POWINNO BYĆ: Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji. Podstęp znaczy „pidstup”, a walka znaczy „borotba” – pomylić te pojęcia może tylko ten Ukrainiec, który chce się pomylić. Dla obrazu całości ounowskiej „etyki” należałoby jeszcze zacytować pkt 10 „dekalogu”: 10. Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni Państwa ukraińskiego, nawet w drodze zniewolenia obcoplemieńców[6]. (...)Dywizja SS „Galizien”. Dr Grzegorz Motyka poświęca tej dywizji dwie strony, ale z tekstu wcale nie widać zbrodniczości tej faszystowskiej  jednostki ukraińskiej na służbie hitlerowskiej.(...)

Brak podkreślenia w „Tekach” zbrodniczości ukraińskich SS-mańskich oddziałów jest spójne z ich heroizacją na Ukrainie zachodniej, co ma doprowadzić do uznania zbrodniarzy za kombatantów.(...)

Udział Ukraińców w zwalczaniu powstania warszawskiego i mordowaniu ludności cywilnej Warszawy. Musimy tu przytoczyć dłuższy cytat ze str. 12 „Tek”: Znacznie bardziej złożona jest sprawa udziału Ukraińców w tłumieniu powstania warszawskiego. Jak pokazały badania Ryszarda Torzeckiego i Andrzeja A. Zięby, w czasie powstania nie było w Warszawie zwartych jednostek tej dywizji [chodzi o dywizję SS-„Galizien” – J.W.]. zbrodnie przypisywane Ukraińcom popełniły inne oddziały, w tym między innymi złożona z własowców brygada Bronisława Kamińskiego. Warszawiacy, w dużej mierze pod wpływem informacji o pogromach na Wołyniu, wszystkie cudzoziemskie jednostki walczące po stronie Niemiec określali jako ukraińskie. Przeciwko powstańcom Niemcy skierowali natomiast dwie kompanie ukraińskiego Wołyńskiego Legionu Samoobrony. Walczyły one najprawdopodobniej we wrześniu 1944 r. na Powiślu… Czy jednak w skład Legionu wchodziły wówczas dwie wspomniane kompanie, nie wiadomo.(.....)

Otóż oprócz czysto ukraińskiego Wołyńskiego Legionu Samoobrony (dwie sotnie, razem 400 ludzi), Ukraińcy wchodzili też w skład następujących jednostek: 209. Kozacki Batalion Schutzmannschaften, 3. Pułk Kozaków płk Bondarenki, dwa dywizjony kozackiej kawalerii, kozacki 572 Batalion Piechoty. Niektóre z tych oddziałów były mieszane, ukraińsko-rosyjskie. 34. policyjny pułk strzelecki posiadał dwa bataliony mieszane ukraińsko-niemieckie. Pod wodzą największego zbrodniarza Warszawy Oskara Dirlewangera służyli też Ukraińcy (oprócz niemieckich przestępców). Jednostka ta jest odpowiedzialna m.i. za mord 40 tys. cywilów na Woli. Własowców w powstaniu warszawskim nie było, gdyż Armia gen. Własowa zaczęła się tworzyć w listopadzie 1944 r., niech więc pan G. Motyka nie podrzuca Własowowi zbrodni ukraińskich. „Szlak bojowy” jednostek ukraińskich w powstaniu warszawskich zaznaczył się mordowaniem bezbronnej ludności cywilnej, z okrucieństwem, które nawet Niemców wprawiało w zdumienie. Literatura na temat powstania warszawskiego i tłumieniu go przez oddziały nieniemieckie jest dziś bogata i precyzyjnie skonfrontowana z niemieckimi źródłami, dlatego po prostu uważam, że nie ma sensu powoływać się na źródła, których już jest kilkaset, chociaż warto zaznaczyć, że najbardziej pouczające jest Muzeum Powstania Warszawskiego. (.......)

Tworzenie legendy o UPA. W podrozdziale pt. „Ukraińska Powstańcza Armia” Autorzy „Tek” podają nieprawdę niemal od początku do końca rozdziału. Np. takie zdanie: W latach 1943-1944 w ramach antypolskiej akcji próbowała [UPA – J.W.] usunąć siłą Polaków z ziem uznanych za ukraińskie, co przerodziło się w masowe rzezie ludności cywilnej. UPA nic nie próbowała, UPA planowo, zgodnie z rozkazem dowódcy UPA Mikoły Łebedia, przystąpiła do rzezi bezbronnej polskiej ludności Wołynia. Rozkaz był krótki: natychmiast i jak najprędzej zakończyć akcję totalnego oczyszczenia ukraińskiego terytorium z ludności polskiej. Rozkaz ten winien być w „Tekach” zacytowany. Brzmienie tego rozkazu jest wiarygodne, bo pochodzi ze wspomnień „Tarasa Bulby” Borowcia – autentycznego twórcy UPA na Polesiu[11]. Opis organizacji OUN-UPA na całym terytorium „banderowszczyzny” to zbędny balast w materiałach pomocniczych dla szkół.(........)

Wywózki na Sybir w latach 1940-1941. Grzegorz Motyka na str. 6: W momencie wejścia armii sowieckiej [17 września 1939 r.] rozpoczęły się aresztowania pracowników polskiego aparatu państwowego, działaczy politycznych i społecznych (…) Represjami objęto w pierwszej kolejności Polaków, uznanych za najbardziej niebezpiecznych dla Związku Radzieckiego. Tysiące żyjących jeszcze świadków tamtych wydarzeń zgodnie stwierdza, że denuncjatorami Polaków i konwojującymi ich do pociągów na Sybir byli Żydzi i Ukraińcy. I dalej Autor pisze: W połowie 1940 r. nastąpiła zmiana sowieckiej polityki – większość działań represyjnych skierowano przeciwko Ukraińcom. Należy uściślić: przeciwko nacjonalistycznym działaczom ukraińskim. Gdy ukraińscy nacjonaliści spełnili swoje nikczemne zadanie względem Polaków, to przyszła kolej i na nich – taka już była sowiecka sprawiedliwość. Potem, już na Syberii, czy w Kazachstanie, wywiezieni tam nacjonaliści ukraińscy podawali się za Polaków, gdy była organizowana armia gen. Andersa. W ten sposób Polska uratowała ich od śmierci na nieludzkiej ziemi. Przykładem może tu być Stefan Onyszkewycz, ojciec europosła Janusza Onyszkiewicza, brat Myrosława Onyszkewycza (ps. w UPA „Orest”), inicjatora i rozkazodawcy mordów na Polakach w południowo-wschodniej Polsce. Nie wierzę, by dr Grzegorz Motyka nie wiedział o roli, jaką w stosunku do Polaków spełnili nacjonaliści ukraińscy podczas pierwszej okupacji sowieckiej na ziemiach polskich i o ich uratowaniu przez gen. Andersa. Przemilczanie faktów, tak istotnych dla historii obu narodów, traktuję jako świadome fałszerstwo.(......)

Manipulacja datami i zamiana skutków z przyczynami. Grzegorz Motyka, str. 8: Z kolei mordów na Zamojszczyźnie (w 1943 r. zabito tam kilkuset przedstawicieli ukraińskiej społeczności), które zdaniem autorów ukraińskich sprowokowały OUN-UPA do akcji na Wołyniu, dopuszczono się już po rozpoczęciu wołyńskich czystek; przynajmniej po części były one odpowiedzią na poczynania banderowców. Pokrętny język, nie wiadomo o co chodzi. Należy wyjaśnić: 27 listopada 1942 r. Niemcy rozpoczęli akcję wysiedlania Polaków z Zamojszczyzny i osadzania tam rodzin niemieckich, tworząc tzw. pierwszy obszar osadniczy (wg planów i nomenklatury Heinricha Himmlera). Wywieziono ok. 100 tys. Polaków niezdolnych do pracy do obozów, a zdolnych do pracy na roboty do Niemiec, zaś dzieci wywieziono do Niemiec na zniemczenie. W pierwszym etapie akcji, na terenie 116 wsi, z których wyrzucono Polaków, Niemcy osiedlili kolonistów narodowości niemieckiej i nie przekraczającej kilkuset osób ukraińskiej. Oddziały BCh i AK przeciwstawiły się zbrojnie akcji wysiedlania Polaków, ale z powodu zaskoczenia i szczupłości własnych sił nie potrafiły jej zapobiec. Natomiast po zasiedleniu Zamojszczyzny Niemcami i Ukraińcami, polska partyzantka wybijała osadników. Czy Polacy byli w stanie odróżniać i traktować inaczej osadników niemieckich i ukraińskich, skoro jedni i drudzy byli uzbrojeni? Grzegorz Motyka nazywa to mordem na Zamojszczyźnie …przedstawicieli ukraińskiej społeczności (nie akcją antyukraińską). A czystki na Wołyniu, wg niektórych pisarzy ukraińskich miałyby być odpowiedzią na wydarzenia na Zamojszczyźnie. Widzimy tu, do jakiego absurdu doprowadza większość ukraińskich historyków usprawiedliwienie banderowskiego ludobójstwa, zapoczątkowanego na Wołyniu. Panu dr Grzegorzowi Motyce wydaje się, że to krętactwo i jego cel będą dla wszystkich nieczytelne. Mogą  natomiast być nieczytelne dla młodzieży, a może nawet dla niedociekliwych nauczycieli, do których są adresowane „Teki" (....) Wybrane okruchy prawdy o współpracy podziemia poakowskiego z UPA jest zakłamaniem prawdy. Grzegorz Motyka, str. 8: …z czasem doszło do zmiany taktyki UPA wobec Polaków. Jej wyrazem były między innymi porozumienia pomiędzy podziemiem poakowskim a UPA zawarte na przełomie kwietnia i maja 1945 r. w województwach lubelskim i rzeszowskim, które doprowadziły do ograniczenia liczby ofiar. W województwie lubelskim porozumienie przetrwało do 1947 r. i zaowocowało nawet paroma wspólnymi akcjami przeciwko nowym, komunistycznym władzom.(...)Rozmowy te nie doprowadziły do żadnych wniosków, gdyż nacjonaliści ukraińscy mieli względem Polaków takie plany, jakie zostały zrealizowane, tzn. ludobójstwo.(...) Strona ukraińska nie dotrzymała żadnych uzgodnień!(...)Jak dr Grzegorz Motyka zaniża liczby polskich ofiar banderowskiego ludobójstwa i obciąża Polaków ukraińskimi ofiarami Służby Bezpeky UPA. W podrozdziale Liczba ofiar konfliktu polko-ukraińskiego na str. 13 pisze: według najbardziej prawdopodobnych danych w latach 1943-1948 zginęło 80-100 tys. Polaków (…) Po stronie ukraińskiej poniosło śmierć 15-20 tys. osób. Większość z nich – 10-12 tys. zginęło na ziemiach powojennej Polski. Przede wszystkim polskie ofiary należy liczyć już od 1939 roku, gdy Ukraińcy rozbrajali i mordowali pojedynczych polskich żołnierzy, o czym już pisaliśmy. „Praca Siemaszków” obejmuje tylko Wołyń, gdzie udokumentowano ok. 70 tys. morderstw na Polakach.(....)Symetria Umów Republikańskich. Na str. 9 Autor pisze: We wrześniu 1945 r. rozpoczęły się przymusowe wysiedlenia [Ukraińców z Polski – J.W.]. Prowadziły je jednostki Wojska Polskiego, które często stosowały brutalny terror. Również wysiedlenia Polaków z Ukrainy miały tragiczny przebieg, choć środki nacisku były inne – starano się tam między innymi prowokować UPA do antypolskich wystąpień, represjonowano polską inteligencję. W Umowach Republikańskich jest powiedziane o dobrowolności opuszczania przez mniejszość zamieszkującą jeden kraj do kraju drugiego.(...) Autor w dalszej części wywodów odwraca przyczyny i skutki, cytuję: …to wysiedlenia pchały ludzi do UPA, a nie działalność UPA zmuszała władze do wysiedleń.(...)W rozdziale zatytułowanym „Wybór źródeł”, mamy do czynienia z wyjątkowymi manipulacjami. Oto przykład ze str. 29: 1946 – Rozkaz dowódcy UPA na Pogórzu Przemyskim i w Bieszczadach mjr. Wasyla Mizernego „Rena”[…] przypominam, że nakazane w poprzedniej instrukcji chwytanie i zwalnianie żołnierzy wrogich armii, nie będących indywidualnie odpowiedzialnymi za przestępstwa przeciwko ukraińskiej ludności – jest obowiązkiem… W dalszej części tego rozkazu uzasadnia się, jakie to ma znaczenie propagandowe, że jeńca nie należy terroryzować itp. W stopce jest wyjaśnienie, że rozkaz ten pochodzi z akt śledztwa przeciwko Mirosławowi Onyszkiewiczowi. Poniżej pytania dla ucznia: 1. Jaki to rodzaj źródła? 2. Określ, w jaki sposób nakazywano traktować jeńców, którzy dostali się do niewoli UPA? Wykorzystując wiedzę źródłową i pozaźródłową, odpowiedz, co było przyczyną takiej dyrektywy.(.....)
Tu prof. J.Wysocki dostarcza dostatecznie dużo dowodów potwierdzających manipulacji ze strony G.Motyki i warto się z tym zapoznać jak i z całością opracowania.Jest to materiał jednoznacznie przedstawiający sylwetkę historyka G.Motyki  utrwalacza "Kłamstwa Wołyńskiego".Tekst jest w czterech częściach:

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=3717

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=3718

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=3719

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=3720


Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud17.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 335 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
5102942