Co to jest „Czwarta Władza” to większość czytający raczej wie, ale tak dla przypomnienia wspomnę ,to są po prostu „Media”. Stanisław Wyspiański w „Weselu” użył  słynnego zwrotu „chłop potęgą jest i basta”, dziś  tak  można powiedzieć o  internecie. „Internet jest potęgą i basta”, wszystkie szanujące się  i dbające o swoją pozycje „tytuły prasowe” posiadają wersje internetowe. Wydawcy zdają sobie sprawę, że tam gdzie tradycyjne wydania nie trafią, tam dotrą wydania internetowe.

Koszty wydawnictw tradycyjnych, na współczesnym trudnym rynku, są nie tylko duże, ale obłożone znacznym obszarem ryzyka, odwrotnie do wydań internetowych. Dlatego  zniknęła „Panorama Kresowa” wydawana w Łomży,  kłopoty ma kwartalnik "Wołyń i Polesie", wydawany przez Koło Miejskie Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Oświęcimiu, problemy nie omijają również miesięcznika Społeczno-Kulturalnego „ Nad-Odrą”. Można by wymienić jeszcze kilka innych przykładów, ale nie w tym rzecz, bo tu nie można myśleć tylko o przetrwaniu, ale  o najnowszych metodach wykorzystania potęgi „Mediów” przez środowiska kresowe. A  internet  przypomina trochę kosmos, gdzie krążą różne satelity kresowe, niby w tym samym temacie, ale po różnych orbitach. Można ewentualnie nie dziwić się blogerom,  bo to specyficzny rodzaj wyrazu swoich poglądów, ale jest sporo stron, prawie kopiujących tematykę i zmierzających do tego samego celu po różnych torach. To prawda, że po II wojnie światowej losy Kresowiaków zostały związane z różnymi zakątkami naszego kraju, a nawet świata, ale są nadal  Kresowiakami. Powstała sytuacja podobna do tej jaką mieliśmy na Wołyniu. W chwili zagrożenia „rzezią” powstało ponad sto ośrodków samoobrony ludności polskiej, ale przetrwało tylko ledwie ponad dziesięć. Warto wyciągnąć z przeszłości stosowne wnioski, kto i dlaczego ma szansę przetrwać? Na dziś jest jeden wniosek, środowiska kresowe walczą „o pamięć i prawdę historyczną” w rozproszeniu, stad tak niska skuteczność. Prawdą jest, że w internecie nawet bloger potrafi poruszyć opinię publiczną, czy dokonać poważnych podsumowań, jak to w sprawie „Ludobójstwa” czyni od kilku lat  Dymitr Bagiński-Mohort, ale mimo wszystko efekty tego działania nie są wykorzystane. Nie będę tu wymieniał wielu wspaniałych stron czy portali poświęconych tematyce kresowej, bo to jak powyżej, nie o to chodzi. Z uporem maniaka powtarzam, niema wspólnej platformy współdziałania, ba często nawet komunikacji, z małymi wyjątkami. Nawet Rosjanie dogadali się z Amerykanami w sprawie dostaw do stacji kosmicznej, może i tu naszedł właściwy czas na podobne współdziałanie. Ostatnio miałem przyjemność rozmawiać z kilkoma autorami piszącymi od dawna tradycyjnymi metodami do w/w tytułów kresowych i ku mojemu zaskoczeniu usłyszałem, że przyszłość tkwi w internecie  i na stronie Wołynia  robimy dobrą robotę. Dodam tylko, że autorzy tych słów napisali znaczną ilość świetnych artykułów i nadal będą to robić, być może i na naszej stronie. Ucieszył mnie ten fakt, albowiem nadal mamy wśród Kresowiaków , co najgorsze np. we władzach ŚZŻ AK  Okręg Wołyń przeciwników „przekazu internetowego”*, uparcie trzymających się tradycyjnych metod upowszechniania zarówno historii, jak i informacji o swojej działalności, najchętniej ocenzurowanej.  Wydawany tradycyjną metodą „Biuletyn Informacyjny 27 WDP Ak” i  „Archiwa”  nie są dostępne dla następnych pokoleń żołnierzy tej dywizji, a dlaczego? Wystarczy, że nasze państwo nie dba o najnowszą historię Polski. Dlaczego  ŚZŻ AK  OW, nie pozwala tysiącom dzieci i wnuków żołnierzy 27 Dywizji poszerzać wiedzę o swoich bliskich? A innym Polakom też się to należy, bo to „Historia Polski”! Zadaniem tego związku winno być upowszechnianie spuścizny, a nie jej utajnianie i chowanie po szufladach. Czas na diametralne zmiany, nie sztuka wygłaszać referaty o „Walce o Prawdę” , ale czas ją upowszechniać, a temu posłużyć może właśnie internet.  Piszę to jako syn żołnierza wołyńskiej dywizji i w imieniu wielu innych poszukujących informacji o swoich rodzicach. Bohaterowie mają prawo być zmęczeni, dlatego najwyższy czas oddać ster nad realizacją tych ważnych zadań młodszym, którzy mają siłę i rozumieją realia nowych czasów. Reasumując czas na walkę następnego pokolenia, które nie tylko zna pojęcie „Czwartej  Władzy”, ale potrafi ją wykorzystać. Na koniec, tytułem przestrogi, zacytuję słowa z piosenki Bułata Okudżawy :

 

Więc by się czerwienić nie musiał kto kiep

By mógł rozpoznawać swój swego

Każdemu mądremu stempelek na łeb

Przybiło się razu pewnego

*Wiadomości zaczerpnięte z artykułów  http://27wdpak.btx.pl/