Ta straszna dla Bokujmy noc nadeszła w połowie maja ( 1943 r.). Pamiętam, że już po północy dyżurny obserwator zaalarmował nas wskazując olbrzymią łunę w kierunku zachodnim. To płonęła Bokujma napadnięta przez banderowców z okolicznych wiosek. W Młynowie zaalarmowani są już wszyscy, bo w każdym domu noc w noc ktoś czuwa. Ludność wylega przed domy i patrzy w łunę z wyrazem zgrozy i bezsilnej rozpaczy. Lekki powiew ciepłego wiatru przynosi wyrażne odgłosy gęstej strzelaniny i wybuchów granatów ręcznych. Wyobrażam sobie, co się tam musi dziać. Nie wiem czy piekło, jeśli nawet istnieje, może być straszniejsze od tego, co teraz spotyka Polaków w Bokójmie. Ktoś głośno poddaje myśl zorganizowania pomocy, wyruszenia na furmankach. Wywiązuje się dyskusja. Jedni radzą, inni odradzają. Tłumaczą, że po pierwsze, odległość wynosi dwanaście kilometrów i stosunkowo wiele czasu upłynie, zanim pomoc dotrze do Bokujmy, po wtóre, należy spodziewać się zasadzki ukraińskiej, po trzecie, jakże pokazać się z bronią skoro tam są Niemcy. Większość jednak postanowiła wyruszyć nie bacząc na nic. Jakby na potwierdzenie słuszności decyzji rozlega się odgłos pędzących, przez plac od strony sródmieścia wozów konnych wyładowanych uzbrojonymi ludzmi. To nasi, mieszkający w pożydowskich domach, które do czasu pogromu stanowiły getto.

Mieszka tam bardzo wiele rodzin, przeważnie uciekinierów z okolicznych wiosek. Oni najlepiej rozumieją grozę sytuacji, tym bardziej, że wiele rodzin okrywa żałoba. Za przykładem innych wyjmuję z ukrycia karabin, torbę z nabojami i wskakuję na wóz. Jest nas na nim kilkunastu. Za nami również galopem rusza jeszcze jeden. Wozy są duże, drabiniaste. Usiłuję obliczyć nasze siły. Przed chwilą pojechały trzy wozy, razem jest pieć, a wiec w sumie około siedemdziesięciu ludzi. Oddział niby znaczny, ale cóż, poza zaskoczeniem może zdziałać ta garstka ludzi w obliczu hordy setek napastników. Świta. Kończy się krótka majowa noc, a wraz z nią blednie na zachodzie widoczna coraz bliżej łuna. Jakby zawstydzona szkarłatem grozy ustępuje miejsca majestatowi słońca. Wraz z łuną gaśnie i strzelanina. Już tylko garnizon niemiecki, który nie musi liczyć się z amunicją, prowadzi jednostronny ogień, zwłaszcza z karabinu maszynowego, prując krótkimi seriami do wycofujących się oprawców. W pobliżu Bokujmy widzimy wozy jadące powoli w naszą stronę. Czy to "ryzuny" wycofują sie z pola walki, czy też nasi wracają? Strzelanina ucichła już zupełnie. Zeskakujemy z wozu. Zajmujemy na poboczu pozycje strzeleckie, ale nadjeżdżający dają znaki i wszystko się wyjaśnia. Tam już po wszystkim. Wracamy do Młynowa z bagażem dwudziestu siedmiu trupów zabranych z Bokójmy. Straszliwie pomordowanych ułożono na ścieżce przed jednym z domów, aby okrucieństwo banderowców mogli oglądać wszyscy. Widok potworny. Ciała ludzi w różnym wieku, poobrzynane nosy, uszy, języki, piersi, powykłuwane oczy, kończyny połamane i straszliwie powykręcane. Rozprute trzewia, lub butelka z grubego szkła wbita szyjką do połowy w łono kobiety, to widok ponad siły nawet dla oswojonego z widokiem trupów.  W lipcu na Bokujmę spada kolejny atak. Garstka Polaków zaopatrzona przez Niemców, dla własnego bezpieczeństwa w kilka dodatkowych karabinów broni się razem z wystraszoną załogą przez całą noc. Z nastaniem dnia, kiedy dzielni obrońcy odparli kolejny z licznych, z impetem prowadzonych ataków falowych, a mrowie "ryzunów" rozpłynęło się po okolicznych wioskach, mieszkańcy Bokujmy ładują resztki dobytku na wozy i ruszają w stronę Młynowa razem z Niemcami, którzy nie mają już czego chronić. Wszystkie budynki olbrzymiego folwarku spłonęły doszczętnie. W tym samym czasie podobny los spotkał drugi folwark i pałac hr. Ledóchowskiego w pobliskiej Smordwie, gdzie również do ostatka broniła się garstka Polaków tracąc kilka zabitych osób.

Fragment wspomnienia Romana Kucharskiego ps. "Wrzos" opublikowany w książce jego autorstwa "Krwawa Łuna". Wyszukał i wstawił B. Szarwiło

 BOKUJMA.to wieś w powiecie Dubno, woj. wołyńskie


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud14.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 428 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7583897