19 czerwca 1943 roku banderowcy napadli Jeziorany Szlacheckie

Banda Ukraińskiej Powstańczej Armii w 1943 roku zabiła w Jeziorce Szlacheckiej Franciszkę i Michała Osmańskich. Ich ciała zbrodniarze wrzucili do płonącej stodoły. Po wojnie rodzina odnalazła tylko kilka kostek i złote zęby dziadka. To wspomnienie wraca w pamięci wnuka zamordowanych coraz częściej. Franciszek Kułakowski ze Słupska stracił 18 bliższych i dalszych członków rodziny. Jeszcze w 1938 roku, gdy dziadkowie Osmańscy obchodzili złote gody, nikt się nie spodziewał, że za kilka lat dojdzie do ukraińskiego ludobójstwa, które zniszczy jego dzieciństwo i młodość. Franciszek Kułakowski urodził się w 1921 roku, w Jezioranach Polskich, składającej się z 40 gospodarstw wsi na Wołyniu, polskiej enklawie w ukraińskim otoczeniu. Był najstarszym synem Julii i Władysława. Miał dwóch braci - Kazimierza i Romualda. - Nasza rodzina żyła tam od wieków - opowiada pan Franciszek. - Ojciec prowadził warsztat mechaniczny. Powodziło mu się dobrze. Chciał ze mnie zrobić mechanika. Posłał mnie do gimnazjum we Włodzimierzu Wołyńskim. To był spory wydatek, bo utrzymanie w bursie było kosztowne. W 1938 roku Franciszek trafił do Szkoły Techników Marynarki Wojennej w Gdyni. - To było duże osiągnięcie dla chłopaka ze wsi, bo na 140 kandydatów przyjęto tylko ośmiu - relacjonuje. Tuż przed wybuchem II wojny światowej pan Franciszek razem z pięcioma kolegami przebywał na ćwiczeniach laboratoryjnych w Zakładach Optycznych w Bydgoszczy.

Czytaj więcej...

25 marca 1943 roku było święto kościelne

Nazywam się Mieczysław Gaweł. Jestem synem Jana i Bronisławy z domu Osojca. Urodziłem się 8 stycznia 1929 roku w kolonii Tomaszów (gmina Derażne, pow. Kostopol, województwo wołyńskie z siedzibą w Łucku)..(...) Rabunki z bronią w ręku i mordowania pojedynczych rodzin polskich rozpoczęły się późną jesienią 1942 roku. Pojawiły się również w Derażnem jakieś plakaty antyniemieckie. Aby zapobiec tego rodzaju protestom Niemcy przy pomocy policji ukraińskiej wyznaczyli trzech zakładników, oczywiście spośród Polaków. Byli to: ksiądz Michał Dąbrowski z Derażnego, Dyka – były kierownik szkoły podstawowej w Derażnem oraz Dawidowicz z Perłysianki. Zakładnicy ci mieli być odpowiedzialni za wyczyny nacjonalistów ukraińskich. Oczywiście plakaty pojawiły się ponownie. Niemcy zakładników zabrali i stracili. Trzeciego marca 1943 roku bandyci z UPA wymordowali w Dąbrówce rodzinę Naumowiczów – 9 osób. Następnie w Derażnem zabili rodzinę naczelnika poczty Ditmana – 4 osoby oraz uprowadzili Drohomireckiego, który pracował jako tłumacz u Niemca Kulika, zarządzającego dworem Potockiego i Rusieckich. Drohomirecki w czasie tłumaczenia Kulikowi zażaleń Ukraińców zniekształcał ich treść na niekorzyść skarżących się. Udawało mu się to tylko do pewnego czasu. Ukraińcy podstawili mu swojego tłumacza jako petenta do Kulika. Za ten czyn Drohomirecki zapłacił życiem. Jego żona z dziećmi udała się na Pieńki.

Czytaj więcej...

W Kowlu nad Turią

Nazywam się Ryszard Siewierski. Poniżej jest krótki wycinek z mojego 11-letniego życia na Wołyniu w Kowlu nad Turią. Ta tragicznie smutna noc zaczęła się już 4 lata wcześniej, 12 maja 1935 roku. Powód: śmierć Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Kraj okrył się żałobą. Miasto Kowel smutne od żałoby i kiru. Miałem wtedy 10 lat; byłem uczniem siedmioklasowej szkoły powszechnej im. Tadeusza Kościuszki w Kowlu. Byłem zuchem w gradacji: zuch, harcerz, orlęta i strzelec.  Na akademii żałobnej w szkole powszechnej im. prof. Ignacego Mościckiego, zadałem pytanie prelegentowi:

– Druhu, kto nas obroni przed bolszewikami?  Pada odpowiedź: 50 Pułk Strzelców Kresowych z generałem Juliuszem Drapellą. Taka jednostka stacjonowała w Kowlu. (...)   Czas szybko leci; akademie, defilady trzecio-majowe, a szczególnie wielkie, błękitne manewry wojska, z defiladą w Łucku dają przekonanie, że nie oddamy «ani guzika». Zbliża się rok 1939. Mieszkamy blisko dworca PKP przy ulicy Dąbrowskiego. Jest to ośrodek kolejowy; pięć budynków murowanych i dwa baraki. Ciekawa stacja kolejowa w Kowlu. Widziała ona wiele wojen, transporty żołnierzy do niewoli, cywili na Syberię żołnierzy sowieckich na fińską wojnę w latach trzydziestych. Ulica biegnie równolegle z torami. Jest tam także noclegownia obsługi transportu PKP. W sierpniu nasilają się niepokojące informacje w gazecie «Dzień dobry» i Polskim Radiu, o zagrożeniu wojennym. Jedyne radio jest w naszym posiadaniu; słuchający ludzie nie mieszczą się w mieszkaniu.

Czytaj więcej...

Mój wołyński dzień

Przyszedłem na świat w zacisznym, białym domku w Łucku, jako pierwsze i jedyne dziecko. Z późniejszych opowiadali dowiedziałem się, że rodzice długo oczekiwali na potomstwo. Lekarz w Łucku o nazwisku - Biłobran, zalecił nawet leczenie uzdrowiskowe. Rodzice posłuchali go i zaczęli wyjeżdżać do miejscowości leczniczych, w tym często do Żegiestowa. Zabiegi te niewątpliwie dały rezultat, bo oto pewnego pięknego poranka czerwcowego 1934 roku, przyszło na świat dziecko, długo oczekiwane przez rodziców i sprawiło szczególną radość Ojcu - bo był to syn. Ochrzczono go w Katedrze łuckiej imieniem Zenon, gdyż takie imię przypisane było następnemu dniu po dacie jego urodzenia. Natomiast drugie imię otrzymał po Ojcu - Leopold. Dziecko zmieniło gruntownie tryb życia w domu przy ulicy Ogrodowej 6. Oprócz Mamy - nauczycielki, która i tak już od dłuższego czasu nie pracowała, zjawiła się w domu opiekunka do dziecka, nazywana wtedy - nianią. Zapamiętałem ją jako dziewczynę o długich, czarnych warkoczach (kosach), w wieku chyba 18 — 20 lat, na którą wołałem: „Nadia". Jak się później dowiedziałem, nazywała się Nadzieja Szepel. Mieszkała z rodzicami o imionach Sozont i Glikieria we wsi Stawki, gmina Poddębce, gdzie aktualnie Ojciec - geometra - wykonywał pomiary. Na jego prośbę, chętnie zgodziła się zamieszkać w mieście, aby pomagać w opiece nad nowonarodzonym...I tak, wśród czerwcowych kwiatów, kochających rodziców, i pracowitej niani, rosło dziecko, nabierając sił do zmierzenia się z niełatwym życiem. Pod opieką Rodziców, odbywałem spacery po ulicach Łucka, odkrywając coraz to nowe miejsca.

Czytaj więcej...

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud5.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 851 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4969397