Napad na Wołczków

Kiedy padły pierwsze strzały na Wołczków- wystawione na noc posterunki samoobrony wszczęły alarm wśród śpiących. Posterunek taki nie był uzbrojony w broń palną. Jego służba polegała jedynie na czuwaniu i obserwacji terenu. W tym przypadku śpiącego ojca „poderwał” Władysław Tomczak. Obudzony ojciec pobiegł do stajni, uwolnił z uwięzi bydło, uchylił drzwi stajni, otworzył chlewik, potem z babcią i córką Hanią- skryli się pod dębami (złożonymi na podwórku z przeznaczeniem na budowę domu). Łuny pożarów poprawiały widoczność. W kryjówce pod dębami robiło się jasno. Hania zwróciła się do ojca: „tu nas znajdą- idę w bezpieczniejsze miejsce”. Pożegnawszy się z ojcem wraz z babcią wyszły z dotychczasowego ukrycia. Udały się za wiklinowy płot na ogród, gdzie w kupkach złożona była kukurydzianka. W niej obie ukryły się, zaledwie 15 kroków od ukrytego pod dębami ojca. Dzielił ich jedynie wiklinowy płot. Banderowcy systematycznie poszerzali zbrodniczą akcję. Podpalali dom za domem. I tak po zapaleniu domu Karola Gwizdaka (Kanarka), przeszli przez płot na ogród do złożonej kukurydzianki. Dochodząc jeden z nich zapytał: „majesz naftu?”. Leżącemu za płotem pod dębami ojcu doszedł wyraźny donośny głos „wstawaj”, a potem- „idy, idy”. Dalej słyszy drżący głos kobiecy „joj wy mene zabijete”. Idy! Krzyknął oprawca i oddał strzał. Więcej strzałów ojciec nie słyszał, lecz wiedział, że spod dębów wyszły dwie osoby. Banderowcy przez płot weszli na drogę idąc obok ukrytego ojca. Mówili do siebie: „O! ona se prosyła”. Podeszli pod nasz dom, ze strzechy jeden wyjął garść słomy, polał naftą i podpalił. W grupie tych morderców brała udział również kobieta.

Czytaj więcej...

Sąsiedzi z Marcelówki

Do napisania wspomnień z okresu mojego życia na Wołyniu skłoniła mnie postawa niektórych Ukraińców mieszkających w Polsce. Mianowicie twierdzą oni, że rzeź Polaków na Wołyniu stanowiła skutek wielowiekowego ucisku narodu ukraińskiego przez Polaków, którzy zabierali Ukraińcom bogactwa, sami żyli w dostatku a Ukraińcy z tego powodu cierpieli zawinioną przez „Lachów” nędzę.

Spontaniczny wybuch gniewu gnębionego ludu przeciw uciskającej go „szlachcie polskiej” byłby zatem całkowicie usprawiedliwiony. Są już znane argumenty przeczące kłamstwom, że był to odwet za prześladowania Ukraińców na ziemiach chełmskich. Była to akcja organizowana przez UPA, zarządzona przez OUN, a nie powstanie ludowe.

Jak wyglądało rzekome „bogactwo” pochodzące z wyzysku? O tym chcę opowiedzieć.

Urodziłam się 08.01.1928 we wsi Marcelówka, gmina Werba, powiat Włodzimierz Wołyński, jako 11 dziecko sołtysa wsi Marcelówka Piotra Zaremby. Nasza rodzina mieszkała tu „z dziada-pradziada”, nie wiem, kiedy tu przybyli nasi przodkowie.

Czworo mojego Rodzeństwa zmarło jako dzieci, prawdopodobnie z powodu chorób (Józia, Józef, Kazimierz i Maria). Siostra Kazimiera zmarła przed rzeziami, już po wejściu Niemców, jako Gaczyńska po mężu, osierocając troje dzieci. Przeżyła uderzenie pioruna w dach domu, w którym się znajdowała i aż do śmierci uważaliśmy Ją za chorą na umyśle, ponieważ prosiła nas, abyśmy uratowali Jej dzieci przed mordowaniem siekierami.

Czytaj więcej...

Banderiwcy spaliły Jasieniwku i Sokoliwku

Nasza babcia i prababcia Weronika Plicner z domu Garbacz była akuszerką we wsi Jasienówka w powiecie włodzimierskim na Wołyniu. Pomagała w przyjściu na świat miejscowym Polakom i Ukraińcom. Jej mąż Jan Plicner (wcześniej pisane „Plitzner”) pochodził z rodziny spolonizowanych osadników niemieckich. W swoich badaniach genealogicznych nie ustaliliśmy skąd przybyli. Dr Klaus Plitzner z Austrii poinformował nas, że nazwisko jest typowe dla Austrii i Bawarii. Pochodzi najprawdopodobniej od słowa „plitznen”, które w tyrolskiej gwarze oznacza „ostro chlać”. Tak pewnie nazwano przodka, który posiadał te cechy …Plitznerowie szybko zasymilowali się z miejscową ludnością i spolonizowali. Kiedy wybuchła II wojna światowa Weronika była już wdową z szostką dzieci – Władysławem, Walerym, Katarzyną, Józefą, Antoniną i Anną. Anna wyszła za mąż za Feliksa Wesołka, z którym przeprowadziła się do Włodzimierza. Feliks Wesołek byl synem Jana Wesołka, który zaginął robiąc interesy w Mandżurii, która przez pewien czas należała do carskiej Rosji. Zaginął bez wieści podczas bolszewickiej rewolucji. Władysław ożenił się i osiedlił w pobliskiej Sokołówce. Za mąż wyszły też Józefa i Antonina a Katarzyna wyjechała do USA z narzeczonym. Walerek został ze swą matką Weroniką w Jasienówce. Na Wołyniu mieszkało także wielu kuzynów Plicnerów o tym samym nazwisku. Jak pisaliśmy, Plicnerowie spolonizowali się. Prawdopodobnie ze względu na ich katolicyzm, bo na tym terenie, jak na całym Wołyniu, Ukraińców było kilkakrotnie więcej.

Czytaj więcej...

Dramatyczne wydarzenia w miejscowości Douha i nie tylko...

Mieczysław Kuziora pochodzi z miejscowości Łukowiec Wiśniowski w województwie stanisławowskim. — Urodziłem się 24 września 1938 r. — zaczyna swoją opowieść pan Mieczysław. — Byłem najmłodszy z dziesięciorga rodzeństwa. Nasza wioska była bardzo duża, miała aż 900 numerów i 7 sklepów, była właściwie miasteczkiem. Do Lwowa trzeba było jechać 75 km, a do Stanisławowa 72. Mieliśmy 7 km do rzeki Dniestr, którą trzeba było przemierzać promem... W tym miejscu warto wspomnieć historię rodziców pana Mieczysława. Ojciec Józef pochodził ze Stalowej Woli w woj. rzeszowskim, natomiast mama Helena od urodzenia mieszkała w miejscowości Douha na Kresach Wschodnich. Tak się złożyło, że obydwoje w 1913 r. wyemigrowali do USA i rozpoczęli pracę w Clifton-Passaic; Helena pracowała w chusteczkarni, a Józef w różnych fabrykach. Tam pewnego dnia poznali się i postanowili się pobrać. Już jako małżeństwo z dwojgiem dzieci powrócili do Polski w 1921 r. Zakupili 18 mórg gruntu, na którym powstał dom i gospodarstwo. Tak więc życie państwa Kuziorów przebiegało spokojnie przez niemal całe dwudziestolecie międzywojenne w II Rzeczypospolitej. — Rok przed moim urodzeniem do USA wyjechał jeden ze starszych braci — Jan, gdyż nie chciał iść do wojska, ojciec postanowił mu więc pomóc. Sprzedał krowę, kilka świń i kupił mu bilet do Ameryki — opowiada pan Mieczysław. — Życie przebiegało raczej w spokoju.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp8.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud8.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 969 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6419887