Kościół rzymskokatolicki i Cerkiew (zarówno greckokatolicka jak i prawosławna) wyznają wiarę w tego samego Boga Najwyższego, posługują się tą samą Ewangelią Świętą, stosują do przykazań tego samego Dekalogu. Kapłani i wierni są „braćmi w wierze”, chrześcijanami. Dlaczego więc doszło do okrutnego ludobójstwa, jakiego dokonali grekokatolicy i prawosławni narodowości ukraińskiej na rzymskich katolikach narodowości polskiej? Co robili wówczas „pasterze” owych „owieczek”, że przeistoczyły się one w watahy wilków? Czy próbowali przeciwdziałać, przypominając przykazanie Boże „nie zabijaj”? Podczas sesji popularnonaukowej „Po Katyniu był Wołyń” (Jarosław 3 października 2008) dr. Zdzisław Konieczny wygłosił referat pt. „Rola Kościoła greckokatolickiego w kształtowaniu postaw nacjonalistycznych społeczeństwa ukraińskiego w latach 1918 - 1944". Dr Konieczny stwierdził, że już w XIX wieku zaborca austriacki skłócał rzymskich katolików z grekokatolikami, co można interpretować jako skłócanie Polaków z Ukraińcami. Negatywną rolę odegrał wówczas biskup Andrzej Szeptycki. Ponieważ pochodził z polskiej rodziny szlacheckiej (gente Rutheni natione poloni, tj. ruskiej w znaczeniu rodowym, nie narodowym), kapłani rusińscy i narodowcy ukraińscy podchodzili do jego nominacji dość nieufnie. Dążył on do tego, by się uwiarygodnić - stąd jego działania, niekorzystne dla polskiej racji stanu, w tym najbardziej dotkliwe, takie jak odrywanie ziem od Polski, na rzecz nowoutworzonego państwa ukraińskiego. Kapłani greckokatoliccy zaangażowali się w wojnę polsko-ukraińską zaczętą w 1918 roku - próbą zabrania Polsce Lwowa.

Czytaj więcej...

Od wiosny 1943r. Wołyń płonął, a ludność polska była masowo mordowana w niezwykle okrutny sposób. W tym czasie w pow. lubomelskim było względnie „spokojnie”. W każdej wsi gdzie mieszkali Polacy były przypadki kradzieży, pobić czy skrytobójczych mordów Polaków, dokonywane najczęściej przez policję ukraińską w służbie niemieckiej. Ginęli działacze społeczni, urzędnicy, nauczyciele, byli wojskowi, światli gospodarze – inteligencja wiejska. Polacy oczekiwali najgorszego, chociaż nie wierzyli w to, że śmierć może ich spotkać ze strony pobratymców których znali i z którymi żyli w zgodzie na co dzień. Tak było do 29/30 sierpnia 1943r., kiedy to w nocy, banderowcy oraz niektórzy mieszkańcy okolicznych ukraińskich wiosek, dopuścili się zbrodni ludobójstwa na Polakach. Jednocześnie, niemal o tej samej porze upowcy otoczyli ponad 20 wsi i kolonii w których mieszkali Polacy i wymordowali w niezwykle okrutny sposób ok. 1 600 – 1 800 osób. Z punktu wojskowego, była to „świetnie” zorganizowana akcja, w której wzięło udział ok. 3-5 tysięcy wojaków z OUN-UPA 59 . Dzisiaj m.in. za te czyny mają postawiony w centralnej części Lubomla okazały pomnik. Jak na ironię, monument przedstawia postać Matki Bożej, która swoim płaszczem otacza kilkuset wymienionych z imienia i nazwiska„ bohaterów” z poszczególnych miejscowości! Jak bardzo boli to rodaków odwiedzających ojcowiznę nie muszę chyba nikomu tego wyjaśniać.

Czytaj więcej...

Miesięcznik „Historia Do Rzeczy” w nr 5/2017 postanowił uczcić 70.rocznicę przesiedlenia ludności z objętych ludobójczą działalnością  OUN-UPA terenów południowo-wschodniej Polski  poświęcając jej cztery artykuły i wstępniak Piotra Zychowicza zatytułowany „Małpowanie bolszewików”.  Zychowicz pisze: „Konflikt między komunistami a UPA – dwoma wrogami Polaków – jest mi obojętny. Oczywiście doceniam to, że ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom. Tak jak nasi żołnierze wykleci”. Jest to podstawowe piramidalne kłamstwo. „Podziemie ukraińskie”, czyli OUN-UPA miało jako cel podstawowy usunięcie ludności polskiej z tzw. Zakierzonia, uznając te tereny za „etnicznie ukraińskie”, utworzenie tutaj „ukraińskiego Piemontu” i czekanie na trzecią wojnę światową. Wyrżnięcie ludności polskiej już w marcu i kwietniu 1944 roku w Bieszczadach w kilku wsiach (Serednie Małe, Podkaliszcze, Leszczowate) było walką z bolszewikami? W lipcu 1944 roku zamordowali tutaj co najmniej 200 Polaków, w sierpniu co najmniej 290 Polaków (np. w Mucznem 74, w Baligrodzie 42, w Czarnej, Dydiowej  i Majdanie koło Cisnej po 20 osób). Pierwsi „przedstawiciele władzy ludowej” zginęli tutaj 11 października 1944 roku, było to we wsi Hulskie i dotyczyło trzech milicjantów. Czy można ich uznać za „bolszewików? Chyba tylko z pozycji banderowców, bo na pewno tak ich nie traktowała ludność polska.  W 1944 roku w Bieszczadach „partyzanci ukraińscy” wymordowali co najmniej 779 Polaków, wśród nich było 7 milicjantów, czyli, zdaniem Zychowicza, „bolszewików”. „Opór bolszewikom”, jaki stawiało „podziemie ukraińskie”, zaowocowało więc stratami owych „bolszewików” poniżej 1% w stosunku do strat cywilnej ludności polskiej.

Czytaj więcej...

 W ciągu kilku miesięcy panowania reżimu totalitarnego siły zbrojne i organy karno-represyjne faktycznie «zlikwidowały» polski segment społeczeństwa zachodnioukraińskiego. Istotną rolę w tym procesie odegrały deportacje.  Każda z czterech deportacji, przeprowadzonych przez NKWD w latach 1940-1941, dotyczyła obywateli różnych kategorii, które w ówczesnej terminologii oficjalnej uzyskały swoje nazwy, a na zesłaniu funkcjonowały oddzielnie: w lutym 1940 r. była to grupa «specjalnych osadników» (osadnicy i leśniczy), w kwietniu 1940 r. – «zesłańcy administracyjni», pod koniec czerwca – na początku lipca 1940 r. – «specjalni uchodźcy», w maju-czerwcu 1941 r. – «zesłani». W podejmowaniu decyzji w sprawie deportacji każdej z określonych kategorii ludności, główną rolę odgrywało NKWD. Jeśli chodzi o deportację specjalnych osadników, działania technologiczne zaczęły się 2 grudnia 1939 r. od listu ludowego komisarza L. Berii do Stalina. O dalszym losie tej grupy «społecznie niebezpiecznych» obywateli zadecydowano na podstawie postanowienia Rady Komisarzy Ludowych ZSRR z dnia 29 grudnia 1939 r. nr 2122-617сс. W dniach 10-13 lutego 1940 r. do obwodu kirowskiego, piermskiego, wołogodzkiego, archangielskiego, iwanowskiego, jarosławskiego, nowosybirskiego, świerdłowskiego i omskiego, regionów krasnojarskiego i ałtajskiego deportowano 27 468 rodzin, czyli 139 590 osób. Dokładniej o tym pisaliśmy w jednym z poprzednich numerów «Monitora Wołyńskiego». Druga fala deportacji ogarnęła znacznie mniejszy procent ludności polskiej. Jednak, jak twierdzą naukowcy O. Łysenko i T. Wrońska, w większości dokumentów karno-represyjnych i radzieckich władz partyjnych w postaci przyszłych ofiar, są ukazywane różne warstwy obywateli «byłej Polski burżuazyjnej», których czasami zbiorowo określa się «Polacy».

Czytaj więcej...