TO NIEMCY URATOWALI POLAKÓW NA WOŁYNIU !!!

Do tak rewelacyjnego wniosku doszedł autor książki "Wołyń Zdradzony" P. Zychowicz. W rozdziale "Wnioski niepoprawne patriotyczne" ( str.254) juz w pierwszym zdaniu czytamy: " W 1943 roku niemieckie władze zrobiły dla mordowanych przez banderowców wołyńskich Polaków więcej niż Polskie Państwo Podziemne ". W pierwszej chwili pomyślałem, że autor miał na myśli wywiezienie w głąb Niemiec, dziesiątków  tysięcy Polaków na roboty przymusowe! Niestety o tym nie wspomina. Dalej czytamy, że "Gdyby polskie samoobrony nie dostały niemieckich karabinów i amunicji -UPA starłaby je z powierzchni ziemi". Po tym zdaniu byłem w szoku, z jakiej bajki ten człowiek to wziął, bo na pewno nie z naszej historii. Gdyby zadał sobie trochę trudu i zapoznał się z faktami to by wiedział, że posiadanie broni przez Polaków karane było śmiercią. Dlatego tak wiele zachodu kosztowało dowództwo Przebraża, czy Pańskiej Doliny, uzyskanie zgody na posiadanie kilku starych karabinów, otrzymanych od Niemców . A wszystko po to by podczas obrony wykorzystać własne zasoby, by słyszana przez Niemców strzelanina była uzasadniona tą zgodą. Dalej możemy wyczytać: " Gdyby w wołyńskich wioskach i miasteczkach Niemcy nie utworzyli posterunków policji-ich mieszkańcy zostaliby wymordowani. " Ręce opadają jak czyta się takie bzdury. Niemcy na Wołyniu mieli ograniczone siły dla utrzymania porządku, dlatego 12 tys. policjantów było Ukraińcami. A posterunki jak były to w miastach. Dalej czytamy: "Gdyby w wołyńskich miastach nie stacjonowały silne garnizony- ich ulice spłynęły by krwią'". Tu również brak wiedzy, bo owszem w kilku największych, ale nie we wszystkich, stacjonowały siły niemieckie ale i tak dochodziło do mordowania Polaków na peryferiach. Nie jako na podsumowanie autor pisze (str. 256): "Dzisiaj niemiecka pomoc okazywana Wołyniowi uznawana jest za temat wstydliwy, o którym mówi się półgębkiem. Pomniejsza jej skalę albo wręcz przemilcza. Trudno mi to zrozumieć ". Pierwsze co mi przychodzi do głowy to  to, że trudno jest coś zrozumieć jak się o tym nic nie wie. Niemcy mieli obowiązek utrzymać porządek na okupowanym terenie nie tylko dla własnej wygody ale zgodnie prawem międzynarodowym. O tym piszą historycy brew temu co ten pan sugeruje. Przede wszystkim okupant miał jednak na uwadze własny interes czyli dostawy żywności na front i siły roboczej do swojego kraju. Dlatego wojsko niemieckie interweniowało, gdy realizacja tych celów była zagrożona, wcale nie z miłości do Polaków.

Czytaj więcej...

Banderowiec kopnął krzyż i rozwalił świeży grób męczenników z Dominopola

Teraz i w tych godzinach nocnych właśnie 76 lat temu 11 lipca 1943 r. banderowcy zdradziecko rozpoczęli Rzeź Dominopola. Duża, ludna, stara, polska od wieków wieś o szlacheckim rodowodzie nad Turią, zwana Perłą Wołynia, spała sokojnie, ufna w sojusz polsko-banderowski, zawiązany od maja 1943 r. Tymczasem z Lasu Świnarzyńskiego wyszły upiory z siekierami spod znaku OUN-UPA, otoczyli wszystkie chaty, na jeden dom przypadało po 10 siekierników plus broń palna. Zaskoczeni, niewinni ludzie nie mieli żadnych szans, a z pogromu który trwał nieprzerwanie przez dwa dni, w cudownych okolicznościach wyratowało się tylko kilkanaście osób. Krwawa Niedzieli była kulminacją tzw. Rzezi Wołyńskiej. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) wspomagana przez dziesiątki tysięcy oszalałej czerni ukraińskiej, dokonała skoordynowanego ataku na Polaków w ponad 100 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Dziś w ojczyźnie będziemy zatem przeżywać po raz trzeci Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach. I dziś Prezydent RP Andrzej Duda za kilka godzin złoży wieniec przed pomnikiem Rzezi Wołyńskiej na Skwerze Wołyńskim w Warszawie. Zgromadzonym zaś tam Kresowianom, dziennikarzom i rozlicznym gościom powie: „Jeżeli dzisiaj mówimy o budowaniu relacji pomiędzy naszymi narodami, pomiędzy narodem polskim a ukraińskim, jeżeli dzisiaj mówimy o budowaniu relacji pomiędzy naszymi państwami, a bardzo mocno chcę podkreślić, że chcemy – i mnie ogromnie na tym zależy – żeby te relacje były jak najlepsze, to jedna rzecz jest pewna; potrzebujemy pamięci po to, żeby coś takiego, co wtedy się zdarzyło, nigdy więcej nie powtórzyło się pomiędzy naszymi narodami, naszymi państwami, ale żeby ta pamięć mogła być realizowana i żeby serca, i żal mogły się uspokoić, mogły zostać ukojone”.   I jeszcze klarownie doda: „A warunkiem upamiętnienia jest to, żeby strona ukraińska zgodziła się na przeprowadzenie ekshumacji, po to żeby można było oznaczyć groby, żeby potomkowie znali te miejsca, w które mogą pojechać, gdzie mogą zapalić znicz, złożyć kwiaty, gdzie mogą się pomodlić, gdzie mają miejsce na chwilę refleksji, wspomnienia o swoich bliskich. Te relacje na przyszłość na tym musimy budować”.

Czytaj więcej...

Największe ludobójcze akcje w lipcu 1943 r.

3 lipca 1943 r. OUN-UPA napadła na sześć odległych od siebie polskich osiedli (każde w innym powiecie) i na Polaków w dwóch ukraińskich wsiach, dokonując punktowo pierwszych w tym miesiącu masowych morderstw. Były to: kolonia Górna w pow. kostopolskim (92 ofiary, najwięcej), Wólka Porska w pow. kowelskim, Rakowa Góra w pow. łuckim, wieś i kolonia Klecka Mała w pow. rówieńskim, wieś Czajków w pow. sarneńskim i wieś Zielony Dąb w pow. zdołbunowskim. Tego dnia spalono ponadto wszystkie istniejące jeszcze polskie zabudowania w koloniach Halinówka i Mosty w pow. łuckim, we wsi Hłuboczek i sąsiednich miejscowościach w pow. rówieńskim, gdzie były też ofiary śmiertelne. Zbrodnię w Zielonym Dębie starannie przygotowano, bowiem kilkakrotnie zwoływano zebrania i przekonywano, że Polakom nic ze strony Ukraińców nie grozi. Przeprowadzenie masowych zbrodni w odległych miejscach w tym samym czasie nie mogło być wynikiem przypadkowych decyzji lokalnych struktur OUN-UPA, lecz musiało być wspólną taktyką działania. Kolejna akcja UPA o szerszym zasięgu, z większymi stratami polskiego stanu posiadania, nastąpiła 4–5 lipca 1943 r. w pow. łuckim na rozległym terenie wokół dużej polskiej kolonii Przebraże w gm. Trościaniec. Od wiosny 1943 r. Przebraże stanowiło dobrze zorganizowany ośrodek samoobrony, powstały pod wpływem zagrożenia ze strony UPA, przejawiającego się mordami Polaków w sąsiednich gminach Kołki i Silno, pow. łucki. Mieszkańców Przebraża, a także uchodźców polskich z miejscowości atakowanych i zagrożonych napadami nacjonalistów ukraińskich, na początku lipca 1943 r. broniło kilka placówek obronnych rozmieszczonych w Przebrażu i przyległych małych koloniach: Zagajnik, Chołopiny i Jaźwiny, Rafałówka i Komarówka. W tym czasie nie było tam jeszcze silnego, liczącego ponad 400 osób, oddziału samoobrony. W Przebrażu i najbliższych koloniach skupiło się wielu uchodźców, kwaterujących u miejscowych gospodarzy i koczujących w szałasach i ziemiankach. Wielu Polaków pozostawało jednak we własnych, oddalonych od ośrodka samoobrony gospodarstwach; niektórzy powrócili do swoich kolonii za namową znajomych Ukraińców. W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. bojówki UPA szerokim pierścieniem objęły okolice Przebraża i podążając w kierunku ośrodka samoobrony, paliły polskie kolonie i gospodarstwa w ukraińskich osiedlach, mordując tych, którzy nie zdołali zbiec. W tej akcji uczestniczyły sotnie „Moroza”, „Rybaka” i „Bohdana” z kurenia Stepana Kowala „Rubaszenki”. Poza Przebrażem i najbliższymi mu wymienionymi koloniami Polacy byli całkowicie bezbronni.

Czytaj więcej...

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA LIPIEC 1944

  W nocy z 30 czerwca na 1 lipca1944 roku:

We wsi Chrościany pow. Gródek Jagielloński:30.06/01.07.44 r. zamordowano 3 Polaków NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../ W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016. Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian …  ). 

   1 lipca:

We wsi Ostrowczyk pow. Trembola: „01.07.1944 r. został zamordowany Podgórski Dominik”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015;  za:  http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pd).

   W nocy z 1 na 2 lipca:    

W miasteczku Konkolniki (Kąkolniki) pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 2 Polki. „W Kąkolnikach w nocy z 1 na 2 br. zamordowaną została: Kurylak Stefania, Rybczyńskiej Stefanii wycięto język i wydłubano oczy - 4 sierot po niej zostało.” (1944, 8 lipca – Pismo PolKO w Stanisławowie do Dyrektora RGO w Krakowie dotyczące mordów dokonywanych na ludności polskiej. W: B. Ossol. 16721/1, s. 341-342).

   2 lipca: 

W miasteczku Chyrów pow. Dobromil upowcy w czasie wesela granatami zabili 23 Polaków. (Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006, s. 390).

We wsi Gaje Wyżne pow. Drohobycz zamordowali Józefa i Anielę Szczudło. „2.7. W Gajach Wyżnych 6 Ukraińców napadło na Józefa Szczudłę i zamordowało go. Jednego z bandytów dnia następnego przyaresztowała żandarmeria.” (1944, 11 lipca – Pismo PolKO w Drohobyczu do RGO w Krakowie (wraz ze sprawozdaniem) w sprawie tragicznego położenia ludności polskiej tego powiatu. Sprawozdanie  z sytuacji w powiecie drohobyckim na czas od 1.6. do 11.7.1944. W: B. Ossol. 16722/1, s. 157-159, 381).

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud3.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 403 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7556483