Bez większego echa przeszedł wywiad, jakiego portalowi Pch24 udzielił w kwietniu prof. Włodzimierz Osadczy, którego nie sposób oskarżać o „nacjonalizm polski”, czy też przypiąć mu łatkę „polskiego szowinisty”. Prof. Osadczy stwierdził m.in.: Jesteśmy jedynym państwem na świecie, które toleruje to, że ponad 100 tysięcy szczątków jego obywateli można poniewierać i bezcześcić. Tylu Polaków, według najnowszych badań i ekspertyz Instytutu Pamięci Narodowej, zostało zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Nie chcę używać mocnych słów, więc powiem tylko, że skandalem jest to, iż do dzisiaj ofiary tego strasznego mordu nie doczekały się właściwego pochówku i upamiętnienia, i patrząc na politykę polskich władz można jednoznacznie stwierdzić, że nigdy się nie doczeka”. Dodał, że w „takim państwie jak Ukraina, które hołduje ideologii nacjonalizmu i które gloryfikuje nacjonalizm, jako jedyny sposób na osiągnięcie zwycięstwa, niemożliwe jest jakiekolwiek uregulowanie powyższej sytuacji w sposób cywilizowany. Jest to najbardziej dobitny obraz słabości państwa polskiego. Jako przykłady upadku państwowości podał uległość zarówno wobec roszczeń żydowskich, jak i ukraińskich, będących konsekwencją tych pierwszych." 

Prof. Osadczy dalej mówił: „Tak samo było pod koniec XVIII wieku. Historia się powtarza, co potwierdzają dwa pomijane wydarzenia. Pierwszym są słowa prezesa Kaczyńskiego, który wprost powiedział o bezpardonowej interwencji ambasady Stanów Zjednoczonych w działalność rządu polskiego. Drugim są obrady parlamentu RP na temat ustawy dotyczącej penalizacji banderyzmu na terytorium Polski, które zostały zatrzymane po interwencji ambasady ukraińskiej.

Okazuje się, że głos ambasadora jest głosem wiążącym, jeśli chodzi o politykę i historię.” Ocenił też, że: „Jeśli ktoś oczekuje od pana Waszczykowskiego jakichkolwiek ostrych działań w tej sprawie, to się nie doczeka”,  wyrażając obawę, że nie jest to ostatnie słowo ze strony rządzących, a upodlenie Polski i Polaków może niedługo wejść na kolejny, jeszcze wyższy poziom. Prof. Osadczy relacje te podsumował: „Oszustwo i kłamstwo to ich jedyny sposób na działanie i jest czymś przerażającym, że znajdują oni tak wielu słuchaczy i klakierów po stronie polskiej. Czymś niedopuszczalnym w cywilizowanym świecie jest to, że taki człowiek, jak Włodymyr Wiatrowycz, jeden z największych ukraińskich głosicieli nieprawdy i wyrzutów w stronę państwa polskiego, jest partnerem do rozmów z polskim IPN. Jak możemy przywracać pamięć i honor Polsce, skoro wchodzimy w dyskusje z kimś takim. Jest to po prostu zbrodnia przeciwko Polsce!” („Prof. Osadczy: relacje polsko-ukraińskie są dowodem na wielki upadek państwowości polskiej”; w: http://www.pch24.pl/prof—osadczy--relacje-polsko-ukrainske-sa-dowodem-na-wielki-upadek-panstwowosci-polskiej,51061,i.html; opublikowane 21 kwietnia 2017) 

Czy rząd PiS bierze takie opinie pod uwagę?

26 kwietnia br., po 23 latach od postawienia, nielegalny pomnik Ukraińskiej Powstańczej Armii w Hruszowicach na Podkarpaciu został  rozebrany po spełnieniu określonych procedur, m.in. za zgodą wójta gminy Stubno. Miała charakter czynu społecznego, w którym wzięły udział osoby chętne, m.in. działacze Ruchu Narodowego, osoby zasłużone dla walki z banderyzmem, a także rodziny ofiar OUN-UPA.

Już następnego dnia, 27 kwietnia,  Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej opublikował „Oświadczenie dotyczące zniszczenia zbiorowej mogiły członków UPA w Polsce” w odpowiedzi na rozbiórkę pomnika postawionego oddziałom UPA na cmentarzu we wsi Hruszowice w powiecie Przemyśl. Już sam tytuł oświadczenia zawiera kłamstwa, co zresztą jest już stałym nawykiem strony ukraińskiej we wszelkiego rodzaju relacjach ze stroną polską. Nie było to żadne „zniszczenie”, ale legalna, zgodna z polskim prawem, rozbiórka. Nie było tam żadnej „mogiły członków UPA”. Został on nielegalnie postawiony na cmentarzu komunalnym w nocy 9 października 1994 roku z gotowych elementów wcześniej przywiezionych ze Lwowa przez przejście graniczne w Hrebennem. Jest pewne, że sfinansowany został przez diasporę ukraińską z Kanady, a w jego wykonanie zaangażowano byłych członków UPA z Ukrainy i Polski. W latach 90.tych nacjonalistyczna diaspora ukraińska z Kanady i USA podjęła zmasowane akcje propagandowe mające na celu wybielić zbrodnicze formacje OUN UPA, zgodnie z tajną Uchwałą Krajowego Prowodu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) podjętą 22.VI.1990 r. Bez znajomości tej „fałszywki”, realizowanej precyzyjnie już przez 27 lat, nie można zrozumieć polityki prowadzonej także przez obecne władze Ukrainy. Diaspora ukraińska na ten cel wyłożyła dość znaczne kwoty. Za ich pieniądze publikowane były (i są) probanderowskie artykuły w prasie polskiej i zagranicznej, sponsorowane „właściwe” książki autorów w Polsce (w tym autorów polskich i pochodzenia ukraińskiego, działających w Polsce), rozdawane granty na „odpowiednie” programy, oferowane stypendia, zwłaszcza dla młodych i „obiecujących” historyków i publicystów, głównie w Kanadzie i USA. Do dzisiaj spłacają oni „dług wdzięczności”, a jednocześnie porobili kariery naukowe, oczywiście jako „obiektywni” i wyzbyci „polskiego szowinizmu”. A nikt już nie będzie dochodził, ile tych obecnych fortun w diasporach ukraińskich zbudowanych zostało na „precjozach” zrabowanych pomordowanej ludności polskiej i żydowskiej oraz z polskich kościołów (np. warte kilka ówczesnych milionów dolarów z klasztoru w Podkamieniu). Teraz te pieniądze ociekające krwią niewinnie pomordowanych ofiar służą bezczeszczeniu Ich pamięci i chwale Ich morderców. 

Na pomniku w Hruszowicach na płytach pomnika wyryto napisy w języku ukraińskim: Chwała bohaterom UPA / bojownikom o wolność Ukrainy”, oraz wymieniono nazwy czterech kureni UPA działających na terenie Polski, w WO „Sian”. To one splamiły swoje ręce krwią ponad 20 tysięcy osób na samej tzw. „Zacurzonii”, którzy ginęli w swoich rodzinnych domach tylko dlatego, że byli Polakami i mieszkali na terenach, które obłąkani ideolodzy nacjonalizmu nazwali „etnicznie ukraińskimi”.

W opublikowanym Oświadczeniu Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej stwierdza dalej, że w związku z brakiem reakcji władz Polski na niszczenie znajdujących się na jej terytorium ukraińskich miejsc pamięci narodowej wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień na Ukrainie. Zapowiedział też, że zainicjuje wstrzymanie wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Zaapelował do lokalnych władz samorządowych, by wstrzymały rozpatrywanie wniosków „jakichkolwiek polskich instytucji, osób prywatnych czy organizacji społecznych dotyczących wydawania zezwoleń na budowę nowych polskich pomników i znaków pamięci, czy też restaurację już istniejących”. Według IPN w Kijowie na terenie Ukrainy znajduje się obecnie „co najmniej 105 polskich pomników i znaków pamięci", które powstały w latach 1991-2017 i „pozostają one nielegalne”

 Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w komunikacie przesłanym PAP 27 kwietnia br. stwierdziło: "Mający miejsce demontaż nielegalnie wzniesionego pomnika, odbył się zgodnie z obowiązującym prawem. Decyzja podjęta przez wójta została podjęta zgodnie z zapisami art. 18 ust. 2 pkt 13 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym. Resort kultury zaznaczył, że działania te były zgodne z podjętymi przez wójta gminy Stubno Janusza Słabickiego krokami zmierzającymi do demontażu pomnika, z uwagi na jego "nieuregulowany stan prawny i uzasadnione kontrowersje, które budziło zarówno przesłanie, jak i wystrój upamiętnienia". Pomnik "Bohaterom UPA. Chwała bojownikom za wolną Ukrainę", zlokalizowany na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach koło Przemyśla, wzniesiony został nielegalnie w 1994 r., "z naruszeniem obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej prawa, bez uzyskania stosownych zezwoleń od władz lokalnych".

MKiDN poinformował, że funkcjonowaniu upamiętnienia w tej formie sprzeciwiała się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, z którą również wzniesienie pomnika nie było konsultowane. "Wielokrotnie kierowane były do strony ukraińskiej - Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Ofiar Wojny i Represji Politycznych przy Gabinecie Ministrów Ukrainy, pisma dotyczące podjęcia działań mających na celu uregulowanie statusu prawnego powyższego upamiętnienia, które stanowiło jedno z wielu tego typu nielegalnie wzniesionych na terenie RP pomników gloryfikujących członków UPA, mających charakterze symboliczny i nie związanych z miejscem pochówku". /.../ "Korespondencję o powyższym charakterze kierowało od ub.r. również do strony ukraińskiej Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN. Jednak również te działania nie przyniosły zamierzonego efektu" - dodano w komunikacie. 

Ministerstwo kultury podkreśliło, że ze strony polskiej "nie ma przyzwolenia na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, wzniesionych niezgodnie z obowiązującymi na terenie RP przepisami prawa, pomników "+chwały Ukraińskiej Armii Powstańczej+, których celem jest gloryfikowanie formacji zbrojnej, odpowiedzialnej za zbrodnie dokonane na tysiącach, w zdecydowanej większości bezbronnych polskich obywateli".

28 kwietnia na stronie internetowej IPN pojawił się „Komunikat Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wobec „Oświadczenia…” Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej z 27 kwietnia 2017”. 

Instytut Pamięci Narodowej nie został dotąd poinformowany o ewentualnych zmianach w ustawowych kompetencjach UIPN i Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych przy Gabinecie Ministrów Ukrainy i wobec tego przyjmuje, jak dotąd, że partnerem właściwym do współpracy w zakresie miejsc spoczynku osób poległych, zamordowanych i zmarłych w wyniku zbrodni wojennych, ludobójstwa, czystek etnicznych i represji politycznych pozostaje Międzyresortowa Komisja, która nie zajęła dotąd stanowiska w przedmiotowej sprawie.

Nie przyjmujemy do wiadomości twierdzenia UIPN, zawartego w „Oświadczeniu”, jakoby w pierwszej połowie lat 90. XX wieku na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej istniała „pustka prawna” w odniesieniu do procedury wznoszenia upamiętnień symbolicznych oraz urządzania miejsc spoczynku ofiar wojen i represji politycznych, ponieważ instytucją Państwa Polskiego odpowiedzialną za nadzorowanie tego rodzaju działalności społecznej była Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która w korespondencji ze Związkiem Ukraińców w Polsce oraz Międzyresortową Komisją wielokrotnie podkreślała, że obiekt w Hruszowicach powstał nielegalnie.

Zabiegi słowne mówiące o „pustce prawnej”, przejęte przez UIPN z narracji Związku Ukraińców w Polsce, mają na celu usprawiedliwienie bezprawnego działania inicjatorów powstania obiektu w Hruszowicach oraz brak woli ze strony stosownych organów Państwa Ukraińskiego do dialogu w przedmiotowej sprawie, pomimo wniosków strony polskiej o uregulowanie statusu nielegalnych ukraińskich miejsc pamięci w Polsce, gloryfikujących nacjonalistyczne formacje ukraińskie odpowiedzialne za masowe zbrodnie na ludności cywilnej.

Strona polska niejednokrotnie podkreślała w korespondencji z ukraińskimi partnerami, że obiekt istniejący na cmentarzu w Hruszowicach od 1994 r. powinien zostać rozebrany, aby można było przeprowadzić prace archeologiczne, mające na celu potwierdzenie istnienia pochówków szczątków ludzkich, o czym informowali nas przedstawiciele ukraińskiej mniejszości w Polsce. W razie potwierdzenia wystąpienia szczątków pod pomnikiem, mogiła zostałaby urządzona przez Międzyresortową Komisją we współpracy ze stroną polską i podlegałaby ochronie prawnej ze strony Państwa Polskiego. Nadal podtrzymujemy swoje stanowisko w tej kwestii i gotowi tu jesteśmy pomóc stronie ukraińskiej. /.../  Po serii ataków nieznanych sprawców, prawdopodobnie osób związanych ze środowiskami prorosyjskimi, na inne wzniesione nielegalnie ukraińskie upamiętnienia poświęcone OUN i UPA apelowaliśmy do strony ukraińskiej o podjęcie dialogu na rzecz zmiany ich formy i niesionych treści, co pozwoliłoby na ich legalizację.

Instytut Pamięci Narodowej w pełni popiera uzgodnione i pozostające w granicach polskiego prawa działania podejmowane przez Międzyresortową Komisję oraz środowiska mniejszości ukraińskiej w Polsce na rzecz odnalezienia i urządzenia miejsc spoczynku Ukraińców poległych, zamordowanych i zmarłych w XX wieku na obecnym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i deklaruje wszelką pomoc w tego rodzaju działaniach, podobnie jak przy budowie upamiętnień symbolicznych, poświęconych ofiarom zbrodni, represji i wysiedleń, czego przykładem jest m.in. wsparcie udzielone przez Instytut Pamięci Narodowej na rzecz wykonania w tym roku czterech upamiętnień ofiar akcji „Wisła”, których projekty zostały zgłoszone przez Zjednoczenie Łemków i Związek Ukraińców w Polsce.

Jednakże z uwagi na dokonanie przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, Ukraińskiego Legionu Samoobrony, Ukraińskiej Policji Pomocniczej oraz 14. Ukraińskiej Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” masowych zbrodni na ludności cywilnej pozostaje dla strony polskiej nie do przyjęcia gloryfikacja tych organizacji, której niestety służy część nielegalnych ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. W związku z powyższym Instytut Pamięci Narodowej dążyć będzie do zmiany formy i treści tych obiektów we współpracy z Międzyresortową Komisją.

Instytut Pamięci Narodowej nie przyjmuje również do wiadomości „zawieszenia legalizacji nielegalnych polskich miejsc pamięci” na Ukrainie, ponieważ w dotychczasowej korespondencji strona ukraińska nie wspominała o tym, jakoby którekolwiek z polskich miejsc pamięci traktowane było przez Ukrainę jako nielegalne, tym bardziej, że działalność organów Państwa Polskiego na terenie Ukrainy ogranicza się do zabezpieczenia i urządzenia miejsc spoczynku polskich ofiar i poległych żołnierzy, co ma miejsce po uzyskaniu stosownych zgód Międzyresortowej Komisji. Nie dostrzegamy również najmniejszego uzasadnienia dla zamiaru UIPN wstrzymania polskich prac poszukiwawczych na Ukrainie. Na działania strony polskiej, mające na celu usunięcie z przestrzeni publicznej nielegalnych upamiętnień będących często nośnikami treści godzących w dobre imię Państwa Polskiego, strona ukraińska odpowiada działaniami, które oznaczają odmowę prawa do godnego pochówku cywilnym ofiarom zbrodni. /.../  Jednocześnie Instytut Pamięci Narodowej podtrzymuje dotychczasową gotowość do współpracy z Międzyresortową Komisją w zakresie opieki nad miejscami pamięci w Polsce i na Ukrainie, w tym do ponownego urządzenia w porozumieniu ze stroną polską szeregu niezalegalizowanych dotąd ukraińskich miejsc pamięci narodowej. (http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/39894,Komunikat-Instytutu-Pamieci-Narodowej-Komisji-Scigania-Zbrodni-przeciwko-Narodow.html). 

 

Widmo zdemontowania wszystkich pomników „chwały” nielegalnie postawionych zbrodniarzom UPA na terenie Polski zmobilizowały stronę ukraińską do podjęcia rozmów. W maju br,. czasie dwudniowej wizyty polskiej delegacji na Ukrainie temat ten omawiany był podczas rozmów Szarka z pierwszym ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Wadymem Prystajką w Kijowie. Do spotkania doszło z inicjatywy strony ukraińskiej.

– Chcieliśmy przedstawić nasze postulaty, dotyczące poszukiwań polskich upamiętnień na Ukrainie. Dotyczy to wypracowania pewnego mechanizmu postępowania w takich sytuacjach; żeby nie było tak, że jakiś pojedynczy incydent, czyjaś pojedyncza wypowiedź, blokowała nam wszystkie prace w sferze upamiętnień czy poszukiwań – powiedział. Polska i Ukraina chcą sporządzić listy miejsc pamięci narodowej po obu stronach granicy i wypracować mechanizm, który regulowałby upamiętnienia historyczne w dwóch krajach.

Dr Jarosław Szarek spotkał się także ze swym ukraińskim odpowiednikiem, Wołodymyrem Wiatrowiczem. Rozmowa dotyczyła ochrony miejsc pamięć w obu krajach po kryzysie we wzajemnych relacjach, do którego doszło w kwietnie br.

 – Ustaliliśmy, że na początku czerwca dojdzie do spotkania wszystkich instytucji, i polskich i ukraińskich, czyli ukraińskiego IPN i komisji międzyresortowej, oraz IPN i przedstawicieli Ministerstwa Kultury, by rozpocząć rozmowy o wszystkich kwestiach spornych dotyczących upamiętnień i ekshumacji, żeby wypracować taki system, by te sprawy w przyszłości nie były blokowane – powiedział Szarek po spotkaniu z Wiatrowyczem. (Polska Agencja Prasowa, dzieje.pl, 24 maja 2017). 

Jak zawsze deklaracje są piękne i szlachetne, ale diabeł tkwi w szczegółach. Czy strona polska po raz kolejny ulegnie presji „stosunków dobrosąsiedzkich” i pod naciskiem, czy wręcz szantażem strony ukraińskiej zgodzi się na legalizację pomników zbrodniarzy UPA w Polsce? Czy w ogóle warto prowadzić jakiekolwiek negocjacje ze znanym kłamcą i krętaczem Wiatrowyczem? Przecież zaraz po tym spotkaniu ogłosił on, że członkowie faszystowskiej formacji SS Galizien, to nie byli żadni zbrodniarze, ale uważa ich „za ofiary wojny, zmuszone do przelewania krwi za cudze interesy.” Natomiast symbolika „dywizji Waffen-SS „Hałyczyna” Nie jest zabroniona ani na Ukrainie, ani w innych krajach świata.” (http://kresy.pl/wydarzenia/wiatrowycz-waffen-ss-galizien-to-nie-zbrodniarze-ale-ofiary-wojny/).

Pod tekstem forumowicz „zefir” pisze: Banderowski kłamca,fałszerz i manipulant, sam sobie zaprzecza. Członków dywizji Waffen-SS Galizien uważa „za ofiary wojny,zmuszane do przelewania krwi za obce interesy”,mimo że była to kolaboracyjna i zbrodnicza formacja ochotnicza. Hitlerowcy nie musieli wysilać się w kampanii mobilizacyjnej - przy formowaniu dywizji Waffen-SS Galizien zgłosiło się ponad 80 tysięcy ukraińskich ochotników,chętnych rezać Lachów,Żydów i Rosjan. Banderowski cap Wiatrowycz jaja sobie robi twierdząc, że „propagowanie symboliki SSGalizien na Ukrainie nie narusza ustawy o zakazie ustrojów totalitarnych i używania ich symboliki, a zatem jest dozwolone”. Pewnie, że tak, przecież banderowska Ustawa Nr.2538-1 z dnia 9-go kwietnia 2015r, autorstwa m.in. tegoż Wiatrowycza,z morderców i rzeżników OUN-UPA i SS-Galizien nawet bohatyrów banderlandu robi.

 

Oczywiście i w Polsce pojawiły się głosy „użytecznych idiotów” stwierdzające, że demontaż pomnika był prowokacją. I też napotkały się z celnymi ripostami internautów.

 

„Już postawienie pomnika UPA była prowokacją wobec mojej babki i moich rodziców, którzy przeżyli bandycki terror UPA na Wołyniu.”

„Bardzo jestem ciekawa, jaki tekst napisałaby autorka (chodzi o tekst Jagienki Wilczak w tygodniku „Polityka”- przypis S.Ż.) , gdyby to Niemcy wybudowali np. gdzieś na Dolnym Śląsku nielegalny pomnik ku czci żołnierzy Wermachtu - już nie będę pisała o SS. Gdyby postanowili zorganizować wielki zjazd weteranów i ich potomków akurat pod tym pomnikiem. Ze sztandarami i odznakami?” 


„Jeśli MSZ Ukrainy identyfikuje się z tymi organizacjami to znaczy, że reprezentuje moralne dno, a jego oświadczenia to głos z szamba.” 

„Czy nie czas już najwyższy by wreszcie zmienić politykę wobec tych upiorów, dla których Akcja Wisła, związana z wywózką na dobrze rozwinięte obszary poniemieckie, była zbrodnią, a zbrodniarze z UPA, nabijający dzieci na sztachety, byli bohaterami?” 

„No chyba nie ma takiego państwa na świecie które na swoim terytorium ma pomniki ku czci obcych zbrodniarzy, którzy mordowali ich ludność cywilną. Bo to jest czysta schizofrenia. Nie ma za wyjątkiem Polski. O ile można nazwać Polskę państwem -- bo prawdziwe państwo nie pozwoliłoby sobie na taką bezczelność. Pora uchwalić ustawy o zakazie propagowania treści banderowskich i uznaniu upa za organizację przestępczą.” (http://fakty.interia.pl/swiat/news-msz-ukrainy-oburzone-demontazem-pomnika-upa-w-hruszowicach,nId,2387688

 Jest oczywiste, że na takie pomniki w Polsce zgody nie ma. Ale jest też oczywiste, że banderyzująca się Ukraina bazując na sprawie pomnika w Hruszowicach będzie dążyła do legalizacji pozostałych kilkunastu pomników „chwały” (chociaż tak naprawdę są to pomniki „hańby”)  „bohaterów UPA walczących o samostiją Ukrainę na jej etnicznych ziemiach  „Zakierzoni”.

A przy okazji: Co z pomnikami w Sahryniu i Goraju? Przecież napisy na nich są niezgodne z ustaleniami strony ukraińskiej ze stroną polską? Czy zostaną zalegalizowane? Czy w Sahryniu pozostanie napis „Zabici przez AK” (oraz „dopisane” miejscowości), czy też na pomnikach pomordowanych Polaków stojących na obecnych terenach Ukrainy można będzie napisać, zgodnie z prawdą i zasadą wzajemności, „zamordowani przez UPA”? 

Jeżeli dr. Szarek na te rozmowy nie zaprosi rzeczywistych znawców poruszanych problemów, to e efekcie przekona się, że politycy ukraińscy o mentalności Wiatrowycza nadal posługują się Dekalogiem Nacjonalisty Ukraińskiego, w tym „przykazaniem”: Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji., oraz wspomnianą wyżej tajną Uchwałą Krajowego Prowodu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) podjętą 22.VI.1990 r. Czy w ogóle dr. Szare zna tę „fałszywkę”? A bez jej znajomości trudno jest zrozumieć postawę obecnych władz Ukrainy.

 

 

 

 


Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 346 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4496266