„Blisko 1/3 lekarzy, którzy po II wojnie światowej organizowali służbę medyczną na Śląsku to absolwenci wielkich Uniwersytetów, Jana Kazimierza we Lwowie i Stefana Batorego w Wilnie. Dlatego w imieniu Śląskiej Izby Lekarskiej witam Was wszystkich, którzy tworzyli bogatą historię Polski. Kresy były, są i będą w naszej pamięci. Przywracamy pamięć, wydajemy książki, pomagamy licznym lekarzom, którzy są we Lwowie i innych miejscach Ukrainy, nie  szczędzimy środków na rzecz utrwalania pamięci poprzez renowacje nagrobków  na polskich cmentarzach,  Łyczakowskim czy na Rossie. Będzie na Śląsku pierwsze polskie Muzeum Medycyny i Farmacji i znajdzie się miejsce, by pokazać jak wielkie znaczenie dla Polski i dla lekarzy miały i mają Kresy „ – tymi słowami przywitał uczestników XXIII Światowego Zjazdu i Pielgrzymki Kresowian Prezes Śląskiej Izby Lekarskiej, dr. Jacek Kozakiewicz. W 2012 roku podobnie brzmiała wypowiedź prof. Wacława Szybalskiego w Krakowie : „To ogromny honor dla mnie otrzymać doktorat honoris causa UJ, ale jako rodowity lwowianin chciałbym, by w ten sposób było uhonorowane moje królewskie, stołeczne miasto Lwów, bo to moja ziemia ojczysta” . Profesor chciał w ten sposób uczcić osiągnięcia swoich wspaniałych nauczycieli we Lwowie. W Warszawie ufundował w Instytucie Biochemii i Biofizyki tablicę upamiętniającą polskich profesorów Uniwersytetu Lwowskiego rozstrzelanych przez Niemców 4 lipca 1941 roku  na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie. Listy z nazwiskami profesorów dostarczyli Niemcom ukraińscy studenci. XXIII Zjazd Kresowian 2 lipca 2017 r. na Jasnej Górze prowadzony przez Danutę Skalską, "pozytywnie zakręconą" na punkcie Kresów redaktor "Lwowskiej Fali" w radio Katowice, to jedna z wielu Ogólnopolskich uroczystości upamiętniających Ofiary Ludobójstwa dokonanego przez formacje OUN-UPA. Na Zjazd Kresowian na Jasną Górę przyjechała ze Lwowa Maria Pyż,  redaktor polskiego Radia Lwów.

Ta wspaniała dziewczyna od lat walczy o istnienie tego jedynego na Ukrainie polskiego radia. Walczy też o polskie cmentarze czyli o pamięć o naszych wielkich Polakach, luminarzach polskiej kultury, nauki, architektury, sztuki, przemysłu i rolnictwa, świeckich i duchownych, którzy tam spoczywają. Niestety, MSZ  drastycznie ograniczyło środki finansowe na funkcjonowanie polskich mediów na Kresach. „Mieszkający tam Polacy nie znaleźli się poza granicami kraju z własnej winy. Oni tam zamieszkiwali i zamieszkują z dziada - pradziada, a tylko brutalnie przez obcą przemoc znaleźli się na terytorium innych państw. Kontakt z Polską to polska prasa i polska mowa płynąca na radiowej fali”. Polski rząd wycenił  pracę dziennikarza w Radio Lwów na 87 zł miesięcznie. W zestawieniu z 900 zł stypendium dla ukraińskich studentów na polskich uczelniach, 500+ dla dzieci ukraińskich obywateli,  150 mln zł na naukę języka polskiego dla Ukraińców przybywających do Polski  itd. to niegodne działanie rządu polskiego.

„Lwów to jedyne miejsce, w którym były  3 katedry należące do 3 różnych obrządków, jedna z nich to katedra ormiańska, ostatnio pięknie odnowiona. I nie byłoby tego gdyby nie działanie króla Kazimierza Wielkiego. Trzeba zobaczyć siłę ducha naszych przodków, siłę ducha naszych władców, którzy potrafili przekształcić Rzeczypospolitą w potęgę opartą o sprawiedliwe prawa, o równość wszystkich obywateli” – to fragment kazania wygłoszonego przez ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego.

W książce Jerzego Michotka jest taki fragment: „Jestem obłożony stertą książek dotyczących Lwowa. Nie zostało ich dużo. Mieszka na Mokotowie pewien pan. Nie zaryzykuję wymienienia nawet jego imienia. Naprawiał kiedyś coś u mnie w domu i po wypiciu paru kieliszków rzekł, wskazując leżącą na stole książkę: -To było w spisie książek, przeznaczonych w czterdziestych latach do spalenia. To znaczy – poprawił się – do skonfiskowania. Sam to robiłem, jak miałem 16 lat. Mówili mi, że to burżuazyjne, antynarodowe broszury. Zakłamana propaganda kapitalistyczna na szkodę proletariatu polskiego.” 

To wtedy komunistyczne władze podzieliły naród polski, wyklęły, skazały na wykluczenie i na pogardę elitę, uczyły młodocianych nienawiści  do niej. Obca im była tolerancja i równe prawa dla obywateli.  Wielki Polak odmawiający Niemcom współpracy, profesor Rudolf Weigl, któremu  tak wielu zawdzięcza życie, był  po wojnie atakowany i „zamilczany” nawet przez kolegów, którzy robili w PRL komunistyczną karierę.  Takich wielkich Polaków były tysiące. Minęło pół wieku, premier Donald Tusk wezwał do zajmowania się ciepłą wodą w kranie a nie historią i polityką. Zapewne dzieci tamtego 16-latka czynią to co ich ojciec.

Teraz od wybranych przez nas członków rządu i samorządu, niezależnie od opcji politycznej, zależy, czy zrozumiemy, że mamy powód do dumy z dokonań naszej elity i podniesiemy głowy z piasku po 70 latach ukrywania faktu potęgi Polski na Kresach I i II RP.

Czego oczekujemy od rządzących lokalnie i centralnie:

*wprowadzenia  kierunków, dyscyplin, dziedzin, tematów prac licencjackich i magisterskich, tematów doktoratów i habilitacji itp. w uczelniach wyższych, humanistycznych, pedagogicznych, artystycznych, społecznych zajmujących się badaniem i tworzeniem wielojęzycznych publikacji dotyczących Kresów. Skąd weźmiemy nauczycieli na miarę II RP bez odpowiednich studiów? Prace  naukowe, artykuły muszą znaleźć się  w czasopismach naukowych rangi światowej. Skoro chwalimy się tym ,że młodzi znają języki może warto zobligować ich do pisania prac również w obcych językach. Tak jak czynili to Polacy I i II RP.
* nadzoru prowadzonych badań. W Krakowie podczas dyskusji poświęconej sprawie zabójstwa polskich profesorów we Lwowie polski historyk, który uczestniczy we badaniach naukowych dotyczących relacji Polski i Ukrainy usprawiedliwia i relatywizuje udział nacjonalistów ukraińskich w zbrodni. Mamy wielu rzetelnych, propolskich naukowców (choćby prelegenci występujący podczas obecnych uroczystości upamiętniających zbrodnię ludobójstwa) , do których możemy zwrócić się o opinię.
* propolskiej edukacji i kultywowania pamięć o dziedzictwie Kresów w działaniach publicznych. Oczywiście nie jest to proste, w niektórych samorządach jak i placówkach dyplomatycznych  mamy niekompetentnych, czy wrogo nastawionych urzędników czego przykładem jest np. 100-lecie figury Matki Boskiej w Żmigrodzie. Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej nie uzyskało zgody władz miasta na oficjalne obchody stulecia. W Muzeum II Wojny Światowej narracja kuratora zmierza do poprawności politycznej a nie do prawdy historycznej. Podobnie jest z zaleceniami  w przygotowanym przez ministerstwo projekcie obchodów 100-lecia Niepodległości Polski. Konieczna jest jego weryfikacja przez rzetelnych i propolskich historyków  oraz dopilnowanie pracowników samorządów, by obchody spełniały nasze oczekiwania. To szansa na zainteresowanie młodych dlatego potrzeba wielkiego kunsztu przy aranżacji obchodów. Oczekujemy rozpowszechniania wiedzy o postaciach nauki, kultury, gospodarki , działalności społecznej, kościelnej, dobroczynnej zamieszkałych na Kresach.  Oczekujemy popularyzacji wiedzy o niszczeniu inteligencji na Kresach, o milionach Polaków  zsyłanych na Sybir za czasów zaboru, za czasów Rosji sowieckiej, Polski komunistycznej  i straconych wskutek nacjonalizmu ukraińskiego. Nacjonalizm ukraiński to nie tylko piłowanie sąsiadów, obcinanie genitali, wydłubywanie oczu, rozrywanie końmi, zdzieranie skóry, nabijanie dzieci na sztachety ale tworzenie list i donosów, na podstawie których Polacy byli zsyłani i zabijani przez Niemców i Rosjan.

*edukacja powinna dotyczyć nie tylko dzieci i młodzieży ale członków rządu, samorządów, organizacji wszelkiego rodzaju, jednostek kulturalnych, naukowych, duchowieństwa  itp. Wszystkich, którzy posługują się naszymi czyli publicznymi pieniędzmi. Szefem Domu Polskiego w mieście na Ukrainie jest Ukrainka, to chyba jakaś pomyłka. Uchwałą Senatu, w 2017 roku obchodzimy 100-lecie śmierci Władysława Biegańskiego, wielkiego kresowego ducha lekarza i humanisty a przy Placu Biegańskiego w Częstochowie figura Marka Perepeczko. 
* oczekujemy zaliczenia do polskiej kultury dzieł  twórców, artystów różnych dyscyplin (architektów, filozofów, pisarzy, poetów, kompozytorów, malarzy itp.) urodzonych w  I i II RP na Kresach. Oczekujemy uzupełnienia monografii dotyczących twórczości XX wieku o te, zakazane przez władze komunistyczne i do dzisiaj "zamilczane" pozycje.  Oczekujemy promowania również tej  wielkiej kresowej  kultury przez Instytut Adama Mickiewicza – to tylko podniesie wartość polskiej kultury. Oczekujemy również promowania twórczości Polaków, którzy uznani za wrogów „socjalizmu”  po wojnie tworzyli w krajach, które ich przyjęły  (monografie prof. Jana Wiktora Sienkiewicza).

Oczekujemy by w każdym Muzeum znalazł się  wkład Polaków z Kresów tak jak będzie miało to miejsce w Muzeum Medycyny i Farmacji. Oczekujemy autoryzacji prac, na zdjęciach prezentujących  szyby naftowe w Muzeum z Bóbrce nie znajduje się nazwisko autora tych zdjęć a był to fotograf z Kresów.

Oczekujemy publikowania literatury o Kresach i tworzonej przez Polaków z Kresów oraz środków na ekranizację tych pozycji dla kin i dla TV.  Domagamy się tłumaczeń na języki zachodnie i wschodnie  i publikowania za pośrednictwem placówek dyplomatycznych, targów, festiwali itp.

* oczekujemy Muzeum Historii Polski i Kresów w Warszawie.  W innych miastach mogą powstawać filie. Muzeum Żydów to tylko część historii Kresów. 
* pamięć o żołnierzach wyklętych - czyli Polakach, którzy nie godzili się na kolejną niewolę i upodlenie Polski to pamięć  o Polakach, którzy  często pochodzili z Kresów a ich rodziny ginęły z rąk ukraińskich nacjonalistów. Pamiętajmy o tym tworząc biogramy.

Szymon Wiesenthal, który ścigał zbrodniarzy niemieckich mówił: "Wszystko w życiu ma swoją cenę, wina nie może zostać odpuszczona, lecz jedynie zniesiona przez pokutę". Czekamy na pokutę zbrodniarzy ukraińskich.



Z poważaniem 
Bożena Ratter