22 marca 2011 r. godzina 13:15, Ratusz w Zamościu.

Jakie to uczucie być zaproszonym a potem wyproszonym - świadkowie banderowskiego ludobójstwa i inni zaproszeni goście dowiedzieli się już w pierwszej minucie posiedzenia komisji Rady Miasta Zamościa w dniu 22 marca 2011 r. o godzinie 13:15.

 

Przewodnicząca obradom komisji pani radna Joanna Kucharska z PO na wstępie przekazała informację, że sprawa wspólnej konferencji z radnymi z Żółkwi jest przesądzona, już otrzymała poparcie Prezydenta Miasta Zamościa - do takiej konferencji (historycznej?) dojdzie. Wyraziła zdziwienie z powodu obecności przedstawicieli Stowarzyszenia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, stwierdzając, że "myśmy Państwa nie zapraszali", zgodziła się na udzielenie głosu jedynie pani Janinie Kalinowskiej, ale nie pozwoliła wypowiedzi dokończyć. Przewodnicząca Stowarzyszenia Polaków Pomordowanych na Wołyniu żądała, aby Rada Miasta Zamościa zajęła zdecydowane stanowisko wobec postępowania Rady Miasta partnerskiego miasta Żółkwi. W zamian otrzymała poradę, aby samo Stowarzyszenie wystąpiło do Rady Miasta Żółkwi (!).

Następnie poprosił o głos pan Arkadiusz Łygas, prawdopodobnie chciał okazać pisemne zaproszenie, które on i inni goście otrzymali od przewodniczącego Rady Miasta Zamościa na obrady komisji. Pani Joanna Kucharska nie była jednak tym zainteresowana i konsekwentnie chciała realizować program prac komisji bez udziału "intruzów".
"Myśmy już państwa wysłuchali, teraz chcemy rozmawiać z radnymi z Żółkwi, państwu już dziękujemy, decyzję wypracujemy bez państwa udziału, państwa obecność będzie nam przeszkadzała" -  takie słowa wypowiadała, w czym wspierał ją radny PiS pan Jacek Krzysztof Danel (doktor nauk historycznych), akcentując zwłaszcza chęć rozmów czy też konferencji historycznej z przedstawicielami Żółkwi.

Nieoczekiwane słowa, wypowiadane w mało uprzejmej formie, w krótkim okresie czasu, zostały odebrane przez zainteresowanych w sposób następujący: "nie chcemy z wami rozmawiać, będziemy rozmawiać z zwolennikami Bandery i Szuchewycza z Żółkwi, z nimi wypracujemy kompromisową decyzję, nie pozwolimy wam w tym przeszkadzać". Jeśli nawet intencją radnych Joanny Kucharskiej i Jacka Krzysztofa Danela  nie było przekazanie takiego komunikatu, to jednak tak właśnie ich przekaz został odebrany. Dowodem tego były łzy pani Zofii Szwal, która jako dziecko była świadkiem scen rodem z piekła. Wyproszeni goście - 10 osób - członkowie rodzin wymordowanych przez OUN - UPA i świadkowie tego ludobójstwa - opuścili salę obrad. Razem z nimi wyszli dziennikarze reprezentujący radio ESKA, radio LUBLIN i "Gazetę Zamojską". Cały incydent trwał trzy, może cztery minuty.

W powietrzu zawisły nie wysłuchane pytania, adresowane do radnych:

- Jesteśmy Waszymi wyborcami, dlaczego nie chcecie nas reprezentować?

- Na Ukrainie większość obywateli jest przeciwko heroizacji OUN - UPA. Dlaczego chcecie rozmawiać akurat z wielbicielami ludobójców? Czy nie wiecie, że oni KAŻDEGO, który ma inne zdanie na temat OUN - UPA, nazywają UKRAINOFOBEM i to kończy dyskusję?

- Czy nie odczuwacie wyrzutów sumienia w stosunku do tych Ukraińców, którzy zostali zamordowani przez banderowców za ratowanie Polaków? Czy potraficie spojrzeć w oczy członkom ich rodzin?

 

----    ------

Relacja Gazety Zamojskiej

Emocje, płacz i zamieszanie towarzyszyły podczas posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Spraw Społecznych i Promocji rady Miasta Zamościa. Na posiedzenie przybyli członkowie Stowarzyszenia Wołyniaków. Domagali się oni od radnych zajęcia stanowiska w sprawie nadania tytułu honorowego obywatela Żółkwi przywódcy UPA - Stepanowi Banderze, przez władze ukraińskiego partnera Zamościa.

Jeszcze przed posiedzeniem przewodnicząca komisji, Elżbieta Kucharska (PO) zaproponowała przedstawicielom Stowarzyszenia by przez 10 minut przedstawili swoje argumenty a następnie pozwolili pracować radnym zgodnie z porządkiem obrad komisji.

- Uważamy, że radni i my powinniśmy tę sprawę zakończyć. Chcemy od Rady jednej sprawy. Proszę oprzeć się jakoś temu albo zrezygnować z partnerstwa z Żółkwią - mówiła Janina Kalinowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniających Polaków Pomordowanych na Wołyniu.

- Wysłuchaliśmy państwa. Chcemy coś postanowić, wypracować własne stanowisko - orzekła po upływie umówionego czasu przewodnicząca komisji. Wśród kombatantów zawrzało. Dało się słyszeć głosy "Po co nam te konferencje i posiedzenia?". - Niech państwo nam zaufają. Wypracujemy najlepsze stanowisko. Tylko dajcie radnym pracować, bo inaczej nic nie wypracujemy - apelował radny Jacek Krzysztof Danel (PiS). (...)


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud9.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 258 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7876156