"Kody pamięci są niezwykle istotne dla wizerunku Polski, który panuje w przestrzeni publicznej poszczególnych krajów. Marek Baterowicz z Australii przysłał ciekawy artykuł sprzed kilkudziesięciu lat. W artykule na temat wojny sześciodniowej Polska zupełnie absurdalnie, w sposób  niezwiązany z tematem wojny sześciodniowej, była szkalowana jednym zdaniem: Niemcy przyjechali do Polski by pomóc Polakom wymordować Żydów. Gdzieś, kiedyś, kilkadziesiąt lat temu taki kod został wygenerowany i być może ludzie to potem powtarzają. Jak można przeciwdziałać fałszywym kodom pamięci?  – Krzysztof Zieliński zainicjował drugą rundę pytań podczas konferencji Support Poland!!. Za mało refleksji w przestrzeni publicznej na temat przyczyn tej propagandy w wojnie informacyjnej skierowanej przeciwko nam. Bardzo ważna  jest analiza przyczyn tego, to poznanie nas samych, naszego położenia cywilizacyjnego, dlaczego jesteśmy na celowniku tej propagandy - odpowiedział Stanisław Śledziewski z USA. Film „Nasze matki, nasi ojcowie” to znakomity przykład jak fałszywymi  kodami pamięci próbuje się ze sprawców zrobić ofiary i odwrotnie. To temat bardzo skomplikowany, sami nie wiemy czy chodzi o wojnę hybrydową, nieporozumienie, słabą znajomość historii państwa polskiego czy faktów z II wojny światowej. Ale najważniejsze jest to, co robi Reduta Dobrego Imienia - musimy reagować. Polonia na całym  świecie ma bardzo ważną rolę ponieważ  jak nas postrzegają jako Polskę, będą patrzeć na nasze firmy, produkty, usługi. Często mamy prawo przypuszczać, że ataki fałszywymi kodami są skierowane również w naszą gospodarkę gdyż próbujemy  stworzyć lepsze warunki funkcjonowania jak te w innych krajach. Mamy wolność prasy, zależnie od poglądów możemy wybrać TVN24, TVP –tego w Niemczech nie ma. Jest jedna narracja w mediach. Co się dzieje z demokracją w Niemczech, kto tu ma problem?

W Niemczech ukształtowały się już dawno pewne grupy interesów, które nie tyle nienawidzą Polskę ale boją się, by nie przeszła ta wolność tak jak kiedyś Solidarność, i nie zaszkodziła elitom Europy  – wyjaśnia Piotr Winiarski z Niemiec. Kilka lat temu mięliśmy piękną wystawę z Muzeum o Powstaniu Warszawskim, z grafikami i tekstem źródłowym do przetłumaczenia. Jedynymi krajami, w których polskie instytucje i instytuty w tych krajach nie przetłumaczyły na język niemiecki były Niemcy i Austria – opowiada Andrzej Kępa z Austrii. To nie pracownicy placówek dyplomatycznych bronią Polski ale Polonia. Jest wojna informacyjna pełzająca i musimy wziąć w niej udział– wyjaśnia Roman Korzan z USA. Uszczelniliśmy system podatkowy, państwo zyskało a zbiednieli ci, co poprzednio wyprowadzali te pieniądze na zewnątrz, czyli ogromne grupy interesu trącą miliardy. Stać ich na wydanie milionów na czarny pijar!. Dlatego rząd powinien poświęcić środki odpowiednie by walczyć z tymi, którzy z państwem walczą. Zrobienie polskiej TV po angielsku jest absolutnie niezbędną inwestycją narodową! Teraz obcy o nas mówią! Światowa opinia publiczna nie może polegać na przekazie dziennikarzy akredytowanych przy agencjach, którzy wywodzą się ze środowisk wrogo nastawionych do patriotycznych działań rządu polskiego. Co Polacy robią? Nie ma konferencji w języku angielskim  rządu polskiego, MSZ, Biura Prezydenta, MKiDN . Gdyby one się odbyły, zapis zostałby w internecie, każdy miałby dostęp do nich i mógłby skonfrontować czy prasa pisze prawdę.  Społeczeństwo niemieckie jest podzielone, 50% nie wierzy mediom głównego nurtu. A prawdy szuka w Russia Today. W Stanach Zjednoczonych  google na pytanie o Polskę wskazuje New York Times lub Russia Today. Nawet konserwatyści francuscy powołują się na przekaz Russia Today, która  jest traktowany jako przeciwwaga dla mainstreamu francuskiego. Musi być rządowy program, systematyczne podejście z informacją, my służymy pomocą, mamy ekspertyzy, wykształconych ludzi z najlepszych uniwersytetów, doskonale  piszących, władających piórem, rozumiejących sytuację polityczną, dostęp do wpływowych grup w USA i świecie, z tego  kapitału należy korzystać” .  Te i wiele innych postulatów Polaków przybyłych z różnych stron świata na spotkanie zorganizowane przez RDI, świadczą o bezinteresownej trosce o Polskę, o szerokich horyzontach w myśleniu i działaniu, znajomości sytuacji politycznej i gospodarczej oraz środków wykorzystywanych w walce o przyszłość Europy  i świata. Czy skorzystamy z propozycji czy zmarnujemy kolejne lata na powielanie kodów pamięci z PRL i noty dyplomatyczne? Czy MKiDN dokona  erraty do publikacji o dziejach kultury polskiej o 20-letnią pracę prof. Jana Wiktora Sienkiewicza, który dokonał „rewizji dziejów polskiej kultury artystycznej XX wieku w taki sposób, żeby polska kultura artystyczna nie była pokazywana jako ta,  która powstała w granicach powojennej Polski ale obejmowała całą kulturę artystyczną, która jest dziełem wszystkich Polaków na całym świecie. W sztuce brytyjskiej w XX w. mamy około 100-150 artystów urodzonych na kresach wschodnich i uznanych za artystów brytyjskich, a u nas nie występują w ogóle jako artyści, paradoks nieprawdopodobny”. Podobne braki dotyczą polskiej literatury, filozofii, nauki, architektury, historii, inżynierii, wynalazczości, sportu  i wszelakich dziedzin życia

publicznego. Tymczasem w TV te same „autorytety” co za PRL, ta sama wykładnia historii w Sensacjach XX wieku, na pasku informującym o filmie w TV Polonia zapowiedź filmu z 2016 roku o „czystkach etnicznych” choć ustawa z 11 lipca mówi o ludobójstwie. Piotr Winiarski powiedział, iż „sytuacja Polonii w Niemczech  jest  najbardziej skomplikowana. Wynika to z przemian politycznych jakie mamy w naszym kraju i z tematu reparacji. Polska w oficjalnych mediach jest notorycznie atakowana w sposób bardzo nieładny i jest to psychicznie dużym obciążeniem dla Polaków. Wielu nie wie, jak sobie z tym poradzić.

Szczególnie młodzi, którzy tam studiują, oni są pod wpływem oficjalnych mediów. Myślę, że nasz rząd, MSZ jak i inne agendy powinny więcej miejsca poświęcić sytuacji w Niemczach , więcej wsparcia rządu polskiego by Polacy wiedzieli co się dzieje”. (SupportPoland!). Podobnie jest w Polsce a zwłaszcza w Warszawie, której mieszkańcy i młodzi przybywający z innych regionów są pod ustawicznym wpływem  antypolskiej propagandy w przestrzeni publicznej.  Wciąż utrwalane fałszywe kody pamięci rodem z PRL w telewizji, filmie, teatrze, literaturze, w publikacjach naukowych, publicystyce, edukacji. Nędza, bezdomność, brud - tak ocenia Jacek Dehnel międzywojenną Warszawę. I dziś jest nędza, bezdomność i brud na ulicach Warszawy a wypowiedź Jacka Dehnela jest wyjęta żywcem z  propagandy komunistycznej, głoszącej jedyną słuszną i uszczęśliwiającą świat (zwłaszcza chłopów i robotników) realność ”socjalistyczną” dodatkowo karzącą sprawiedliwą ręką ludu pracującego krwiopijców z I i II RP. Fałszowali kod pamięci odpowiedzialni za fizyczne unicestwienie elity intelektualnej  (wymordowanie, zesłanie do sowieckich łagrów i więzień UB, skazanie na emigrację, nędzne życie), za unicestwienie i wyszydzenie pamięci o nich oraz karanie niepokornych sprzeciwiających się fałszowaniu. Czynią to teraz uczniowie fałszywego kodu pamięci. Jak zmienić kody pamięci w Polsce ? Słaba, często tylko hasłowa wiedza o zdeprecjonowanej w PRL historii, kulturze , nauce, przedsiębiorczości… i tworzących ją ludziach nie pozwala  na wysokiego lotu, mądre, spójne  działania ministerstw, samorządów w celu edukacji i zainteresowania  Polaków kulturą a nie światełkami na ulicy, nie daje nam argumentów do obrony interesu państwa i narodu. Ma przełożenie na antagonizmy czy nieskuteczne działania zacnych skądinąd inicjatyw. Działania te sprowadzają się do doraźnych, często jednorazowych. Tworzymy nowe komisje, instytuty, stowarzyszenia, organizacje, przekazujemy jakieś pieniądze na jednorazowe działania i nawet nie sprawdzamy czy i jak cele zostały zrealizowane. Czy ten kto proponuje postać czy wydarzenie roku posiada merytoryczną wiedzę, przedstawia biznes plan, zarządza nim tak jak zarządzać powinno się projektami  a potem jest z tego rozliczany?  Ogłaszamy rok Szymanowskiego czy Karpowicza a w Warszawie odbywa się jeden koncert. Czy pomysłodawca ma procedury, które angażują właściwe  ministerstwa, samorządy, placówki dyplomatyczne, których misją powinny być działania na rzecz edukacji przez cały rok ? Warto określić cel i zasady prowadzenia polityki informacyjnej,  historycznej, edukacyjnej, kulturalnej wzorując się choćby na Polityce  bezpieczeństwa w systemach informatycznych z 2004 r. Czy celem edukacji,  kultury, nauki historii, mediów, biznesu jest zapewnienie wykształcenia  wysokiej klasy elity odpowiedzialnej za interes kraju i ludzi (edukacja nie tylko poprzez wydawane co chwile nowe podręczniki ale przez edukację  dziennikarzy, posłów, senatorów, samorządy, nauczycieli,  przedsiębiorców, przez wysokiej klasy sztukę i kulturę, literaturę). Czy celem jest promowanie Polski poprzez sylwetki i działania elity polskiej, którą znał i cenił świat? Zasady proste, dokonujemy ewidencji aktywów, kto je posiada, kto kiedy i w jakim celu (może dla propagandy PRL) je tworzył, spisujemy i opisujemy  posiadane zbiory dla informacji,  kultury, historii, edukacji oraz dokonujemy analizy ich aktualności,  wartości, autorów i użytkowników, metody, miejsce i czas tworzenia.  Badamy powiązania między aktywami w dziedzinie kultury , historii,  edukacji, metody przepływu informacji między nimi. Określamy środki  „techniczne i organizacyjne” niezbędne  do tworzenia nowych aktywów, udostępniania wybranych  posiadanych ale i do ustawicznej kontroli  realizacji. Po co? By doskonalić naszą politykę  by była coraz lepsza.  Analiza tego co mamy a czego nie mamy jest potrzebna by publiczne pieniądze przeznaczać na badania naukowe i kulturę, która służy Polakom a nie polityce sąsiadów, by podjąć decyzję,  iż kolejna wystawa o PW jedzie do Niemiec w wersji niemieckojęzycznej do czasu, gdy nie określimy kogo zatrudniamy w instytutach polsko/europejskich. Prof. Marcin Zaremba, pracownik IH UW i jednocześnie instytutu polsko niemieckiego w Berlinie, w panelu dyskusyjnym zadaje pytanie, czy mieszkańcy Kołobrzegu wiedzą, że Kołobrzeg był niemieckim miastem.  Jednak  polityka historyczna jest mu bliska tylko akurat nie Polski. Mój kod pamięci to lektura szkolna „Zdobycie Kołobrzegu i Psie Pole” Karola  Bunscha. Podczas  Kongresu Chrześcijańskich Przedsiębiorców Krzysztof Jędrzejewski na pytanie , którą z  zasad chrześcijańskich uważa za istotną dla biznesu odpowiedział : wiarygodność a za nią spójność w tym co deklarujemy z tym co robimy, jak również odpowiedzialność za decyzje.

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp5.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 417 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6511416