Trzy lata temu, 7 lutego 2015 roku, w „Naszym Dzienniku” ukazał się artykuł „Upamiętnią rzeź wołyńską” opisujący pracę polskiego rzeźbiarza prof. Andrzeja Pityńskiego mieszkającego w Stanach Zjednoczonych nad pomnikiem Rzeź Wołyńska. Projekt finansowany był przez przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, SWAP-Okręg 2 w Nowym Jorku. O koncepcji pomnika napisano: „Pomnik składa się z trzech elementów. Centralnie widzimy orła w koronie. Na jego rozpostartych skrzydłach artysta umieścił nazwy miejscowości, w których UPA dokonała mordów na Polakach; w jego piersi jest wycięty krzyż, zaś w środku dostrzegamy dziecko nabite na trójzębne widły. W symboliczny sposób nawiązują one do ukraińskiego tryzuba, który dla Polaków na Wołyniu oznaczał śmierć. U jego podstawy artysta umieścił naturalnej wielkości postacie: ojca, matki z niemowlęciem, chłopca i dziewczynki, a za nimi fragment ogrodzenia ze sztachetami, na które wbite są trzy główki dziecięce, a czwarta leży obok płotu na ziemi. Postaci otoczone są abstrakcyjnymi płomieniami stanowiącymi jednocześnie podstawę kompozycji rzeźbiarskiej pomnika. Na skrzydłach orła artysta umieścił nazwy niektórych miejscowości, osad i wsi, gdzie UPA dokonała mordów na Polakach. Części z nich nie ma już na mapach. Większość naszych rodaków, którzy zginęli na Kresach, nie ma krzyży na swoich grobach. Nikt nie zapalił na nich znicza, nie odmówił modlitwy, bo ich ciała mordercy z UPA wrzucali do przydrożnych rowów, palili albo grzebali w zbiorowych mogiłach. Mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci, stosując najwymyślniejsze tortury. Grabili majątki, równali całe osady i wsie z ziemią, niszcząc wszystkie ślady kultury polskiej.

Blisko 90 proc. Polaków, którzy zostali przez nich zamordowani, spoczywa w niepoświęconej ziemi bez żadnego upamiętnienia. Nie można zrozumieć tego ogromu cierpień, jakiego doświadczyli Polacy w tamtych czasach, jak tylko i wyłącznie przez porównanie jej do męczeńskiej śmierci Chrystusa. Jezus, umierając na krzyżu, wypowiedział słowa pełne bólu i osamotnienia: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”. Zadał to pytanie swojemu Ojcu w momencie śmierci, kiedy był już całkowicie bezradny, czuł, że został opuszczony i pozostawiony sam ze swoim cierpieniem. Tak samo czuły się polskie rodziny, które musiały doświadczać niewyobrażalnego cierpienia w bestialski sposób mordowane przez swoich oprawców z UPA. Pityński zmienia słowa Jezusa i na skrzydłach orła umieszcza napis: „Boże, Nasz Boże, czemuś Nas opuścił”. Oni wtedy też pytali, dlaczego Bóg ich opuścił, był milczący, odwrócił się od nich w chwilach, kiedy doświadczali ludzkiej podłości, umierali w bólu, upodleni, doświadczając nieludzkich cierpień, pastwienia się nad nimi, udręczeni, pełni bólu i cierpienia, do końca wierząc jak Jezus w miłość Boga, który ich przyjmie do siebie. Nikt nie byłby w stanie przetrwać tych cierpień, jakie ich wtedy spotykały, bez wiary w Boga. /.../  W dolnej części pomnika dostrzegamy rodzinę, symbol odwiecznej obecności Polaków na tych ziemiach. Ojciec rodziny trzyma wysoko uniesiony krzyż w geście, jaki znamy z przedstawień w sztuce ojca przeora Augustyna Kordeckiego broniącego klasztoru w Częstochowie podczas potopu szwedzkiego w 1655 roku i ks. Ignacego Skorupki w bitwie pod Ossowem z bolszewikami w 1920 roku. Do nóg matki trzymającej w ramionach niemowlę tuli się jej córeczka trzymająca kurczowo misia. Jedynie ich syn, który w swoim młodzieńczym zapale rozkłada szeroko ramiona, próbuje podjąć walkę z oprawcami. Wszyscy stojący obok siebie stuleni jak pisklęta w gnieździe, otoczeni przez płomienie, które zniszczyły ich domostwo, z godnością przyjmują męczeńską śmierć, jaka ich czeka. Wysoko wznoszące się płomienie mają głębokie symboliczne znaczenie, bo przecież są zarówno próbą realistycznego opisu wydarzeń z tamtych dni, ponieważ wielu z naszych rodaków zginęło w podpalanych domach i stodołach, jak i mogą być postrzegane jako płonący znicz naszej pamięci o ich męczeńskiej śmierci. Z ich ofiary, z tego płomienia umęczonych Kresowian ginących w płomieniach wyrasta orzeł, symbol istnienia naszej Ojczyzny, której duch jest niezniszczalny. Umęczony Naród Polski, wielokrotnie skazany na unicestwienie, zawsze odradzał się i stawał się silniejszy. Wizja rzezi wołyńskiej mistrza Pityńskiego, przesiąknięta realistyczną prawdą, pokazuje okrucieństwo tamtych wydarzeń, jest niezwykle oryginalnym, poruszającym dziełem sztuki, pełnym polskiej symboliki, które jest w stanie poruszyć każde polskie serce. Artysta po mistrzowsku operuje formą, fakturą i światłem, kontrolując detal i finezję kompozycji. Pnące się w górę płomienie przechodzą w sylwetkę orła. Jak Feniks z popiołów rodzi się duch polskiego Narodu, duch niezniszczalny i wieczny. O niezwykłej sile artystycznego przekazu i wyjątkowości tego pomnika świadczy fakt, że Pityński w swojej kompozycji rzeźbiarskiej w sposób niezwykły i odważny potrafił zjednoczyć sacrum i profanum. Trzy elementy – zdawałoby się – niezależne od siebie: orzeł, rodzina i otaczające je płomienie, złączone stanowią kompozycję tworzącą w sposób symboliczny wielką monstrancję. Jej stopą jest cokół pomnika, trzon z nodusem stanowią płomienie otaczające rodzinę, a glorię rozpostarte skrzydła orła z koroną, w środku którego jest krzyż będący reservaculum. Melchizedekiem podtrzymującym hostię stają się trójzębne widły, a samą hostią będącą uosobieniem Jezusa Chrystusa ciało umierającego niewinnego dziecka przebite widłami. Dlatego właśnie Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce postanowiło ufundować i postawić monumentalny pomnik Andrzeja Pityńskiego Rzeź Wołyńska w Polsce. Tego wymaga godność i honor naszego Narodu. Jest on potrzebny Polsce, będzie utrwalał w świadomości narodowej fakt zbrodni ludobójstwa na polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej.” (Upamiętnią rzeź wołyńską, 7 luty 2015. Za: http://naszdziennik.pl/mysl/127637,upamietnia-rzez-wolynska.html ).  

Pomnik powstał. I rozpoczęły się protesty analogiczne do tych, które miały miejsce w 2007 roku, gdy Kresowianie podjęli inicjatywę postawienia w Warszawie Pomnika Ofiar OUN-UPA. „List protestacyjny polskich intelektualistów” skierowany do Przewodniczącego Rady Miasta Stołecznego Warszawy, opublikowany został w... ukraińskojęzycznym „Naszym Słowie”.

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Pamięci Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian pomnik  planował postawić w Jeleniej Górze, ale władze miasta wycofały się z tego zamiaru. Zgodę taką wyraził natomiast o. Tadeusz Rydzyk i monument prawdopodobnie znajdzie swoje miejsce w Parku Pamięci Narodowej w Toruniu, na terenie należącym do ojców redemptorystów. Wcześniej z inicjatywy o. Rydzyka   instytut im. św. Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość” wystąpił z zamiarem honorowania Ukraińców, którzy  ratowali Polaków przed UPA.

Niemalże natychmiast zaprotestowali deputowani Rady Najwyższej Ukrainy a oświadczenie w tej sprawie opublikowali współprzewodniczący grupy ds. współpracy parlamentarnej z Polską Oksana Jurynec i Mykoła Kniażycki.  Napisali m. in.: „Oceniamy tę inicjatywę, jako świadomą prowokację polityczną, której celem jest poniżenie godności narodu ukraińskiego, pogłębienie rozbratu oraz zniszczenie pozytywnych rezultatów pojednania między naszymi narodami, do którego nawoływał papież Jan Paweł II. Dla nas oczywiste jest, że takie inicjatywy są elementem wojny hybrydowej prowadzonej przeciwko Ukrainie i całemu narodowi ukraińskiemu, którą od lat prowadzą w Polsce siły antyukraińskie i rosyjska piąta kolumna”. Tak więc w swoich banderowskich urojeniach wpisali o. Rydzyka na listę agentów Putina. Ale Jurynec i Kniażycki zwrócili się także do nuncjuszy apostolskich na Ukrainie i w Polsce z prośbą, by przeciwstawili się projektowi „skandalicznego pomnika” w Toruniu. Liczą na to, że papież Franciszek  nadal jest pod wyjątkowym wpływem cerkwi greckokatolickiej, od czasu takich przyjacielskich kontaktów w Buenos Aires?  A już szczytem bezczelności jest powoływanie się na św. Jana Pawła II. 

Czy polscy parlamentarzyści zwrócili się kiedykolwiek do papieża Franciszka, aby wpłynął na cerkiew greckokatolicką na Ukrainie i jej kapłani nie uczestniczyli w święceniach pomników okrutnych zbrodniarzy z OUN-UPA i w faszystowskich manifestacjach ku ich czci?    

Zapewne nuncjusz papieski na Ukrainie jest pod silnym wpływem lobby faszystowsko-banderowskiego, w tym ubranego w ornaty kapłańskie. Znając też wpływową część hierarchów kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, z prymasem Polakiem (sic!) na czele, jestem przekonany, że nie staną oni w obronie o. Rydzyka. Tak jak nie sprzeciwią się beatyfikacji kolaboranta III Rzeszy greckokatolickiego abp Szeptyckiego. Charyzma i postawa kardynała Stefana Wyszyńskiego jest dla nich coraz bardziej obca i niewygodna.

Pomnika bronią przede wszystkim wybitni historycy, znawcy banderyzmu, oraz, co zwłaszcza napawa optymizmem, zwykli internauci. Oni też potrafią świetnie wychwycić ukraińskich nacjonalistów, ich polskich wielbicieli, oraz „użytecznych durniów” z symptomem zwyrodnienie gąbczastego mózgu zwanym „poprawnością polityczną” (tzw. „choroba wściekłych k...w”). 

W wywiadzie udzielonym portalowi wpolityce prof. Czesław Partacz stwierdził: Pomnik Rzezi Wołyńskiej powinien stanąć w Warszawie w uczęszczanym przez ludzi miejscu. Mógłby też stanąć przy Trakcie Lubelskim wiodącym z Lublina do Warszawy, żeby widział go każdy Ukrainiec, który przejeżdża tą trasą. /.../ Pomnik jest drastyczny, ale mniej drastyczny niż ludobójstwo dokonane przez ukraińskich banderowców i czerń wiejską. Ukraińcy praktycznie nic nie wiedzą o Rzezi Wołyńskiej, u nich nie wolno na ten temat mówić prawdy. Byłem tam wiele razy. Obserwowałem rodzący się strach zwykłych Ukraińców przed nacjonalistami. Ukraińcy zachowują się, jak naród ukształtowany przez cywilizację turańską i bizantyńską. Nie mają żadnego wyczucia, chociaż wyciągają ręce po naszą pomoc, plują nam ciągle w twarz i fałszują historię, dlatego powinien stanąć nie jeden, ale 50 takich pomników”.

Prof. Jan Żaryn powiedział m. in.: Ukraińscy nacjonaliści dążyli do tego, żeby na Kresach nie urodziło się i nie urosło żadne polskie dziecko. Przekaz pomnika, chociaż drastyczny, przypomina o rzeczywistej woli wymordowania Polaków i zniszczenia polskości jako zjawiska, które miało się już więcej nie narodzić. Narodzenie symbolizuje małe dziecko przebite widłami. Symbolika pomnika jest więc podwójna i właściwa merytorycznie”.

Prof. Mieczysław Ryba: Nie widzę powodów dla których pomnik Rzezi Wołyńskiej nie powinien zostać postawiony w Toruniu. Można spotkać się z ocenami, że jest zbyt drastyczny. To jednak jest kwestia gustu i oceny. Komuś może się ta estetyka podobać, komuś innemu nie. W sensie treści pokazuje ogromną tragedię do której doszło na Kresach. Pomniki Holocaustu są często celowo nieestetyczne, ponieważ pokazują pewną niewyobrażalną tragedię ludobójstwa. Nie jestem artystą, ale sądzę, że twórca celowo podchodzi do kwestii w ten sposób. Jego twórca, wybitny rzeźbiarz, profesor Andrzej Pityński poprzez pomnik Rzeź Wołyńska przekazuje niezwykle prawdziwą treść.” 

Prof. Włodzimierz Osadczy: Postawienie pomnika w Toruniu nie wyczerpuje problemu upamiętnienia Polaków pomordowanych na Wołyniu. Będzie to dopiero początek. Poprzednie próby upamiętnienia tego straszliwego ludobójstwa odzwierciedlały atmosferę, w której powstawały pomniki – niedomówienia i relatywizację zbrodni. Pomniki wołyńskie były cenzurowane, ich przekaz był absolutnie niezrozumiały, jak ma to miejsce w przypadku pomnika na skwerze wołyńskim w Warszawie. Osobom, które nie znają historii, ten pomnik nic nie powie o ludobójstwie. Jest przykładem zastosowania nowoczesnych rozwiązań plastycznych, które nie przyciągają uwagi, ani nie wzbudzają żadnych emocji. Mamy do czynienia z karygodnym zaniedbaniem w obszarze pamięci dotyczącej ludobójstwa wołyńskiego. Potrzebna jest prawda historyczna, odkłamana i pozbawiona relatywizacji. Konieczny jest symbol, który mocno przemówi do serc i umysłów, taki jak film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego.” (Za: https://wpolityce.pl/historia/375878-tylko-u-nas-historycy-w-obronie-pomnika-rzezi-wolynskiej-prof-zaryn-przekaz-chociaz-drastyczny-jest-prawdziwy ).

W wywiadzie udzielonym Annie Piotrowskiej Krzesimir Dębski stwierdził, że pomnik nie tylko epatuje okrucieństwem, ale jest po prostu brzydki. „Wszyscy wielcy rzeźbiarze słuchali każdej uwagi i musieli je uwzględniać. Tu obserwujemy pychę artysty nieznanego. Takich rzeczy robić nie wolno!”  (https://dorzeczy.pl/kraj/51534/Krzesimir-Debski-o-Pomniku-Rzezi-Wolynskiej-Takich-rzeczy-robic-nie-wolno.html ).

I doczekał się opinii internautów:

Rocznik 1945: „Zbrodni dokonano w tak straszny sposób, nie oszczędzając ciężarnych kobiet i maleńkich dzieci, że niemający odpowiednika w ostatnich stuleciach. To małe dziecko przebite tryzubem może się kompozytorowi nie podobać, ale bardzo dobrze oddaje to, co uczyniły OUN UPA i SS Galizien z naszymi rodakami. Ponadto buta obecnie rządzących Ukrainą następców zbrodniarzy pokazuje, że oni do niczego złego się nie poczuwają i wynoszą ludobójców ja pomniki! Czas to zmienić! Choćby dla pamięci bestialsko pomordowanych!”
Piękny pomnik: „Pomnik jest FANTASTYCZNY i całkowicie oddaje ogrom zbrodni na Polakach przez Ukraińców. Nie trzeba nic czytać, wszystko widać .Oczywiście nie podoba się tym którzy chętnie by o tym zapomnieli bo może w swoim otoczeniu mają takich co to ludobójstwo nawet popierają. Oczywiście ci "artyści" zrobili by ładniejszy pomnik (czemu nie) ale nie przedstawiał by on NIC albo pokazywałby ... że to wina Polaków!”  

Facet: „Kiedy na salonach europy zachodniej pojawiała się "szokująca" sztuka bezczeszcząca świętości wielu ludzi to nic się nie stało to tyko wizja artystyczna , ma szokować... To tez wizja artystyczna, na "nieszczęście" co niektórzy poprzez tą wizje chcą wykrzyczeć swój ból po stracie rodzin .Chce Pan im zamknąć usta? Cichooo... bo to nie wypada?” 

Zdrowy rozum: „Krzesimir Dębski: - Takich rzeczy robić nie wolno! A czy mówiłeś to bandytom z UPA? Oni to robili naprawdę!!!”

Lubelak: „Zupełnie nie rozumiem p. Krzesimira. To nie ma być przecież pomnik kontrowersji polsko ukrainskich. To ma być pomnik RZEZI. Nie ma mowy o tym, żeby taki pomnik mógł przesadzać w opisie ludobójstwa.”    

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski dla tego samego portalu  powiedział m. in.: Rząd polski przez długie lata nie potrafił ani postawić pomnika ofiarom, ani w inny sposób upamiętnić tych osób. Trzeba dodać, że 85 proc. ofiar UPA do dziś nie ma swoich grobów. Kto dba o pamięć? Dbają rodziny, które ogromnym wysiłkiem wbrew poprawności politycznej od dziesiątków lat o to walczą. Kiedy coś zrobią, od razu są krytykowane. Bardzo łatwo jest krytykować komuś pomnik, trzeba jednak zapytać się co ta osoba, która krytykuje, zrobiła choćby przez te 30 lat istnienia III RP dla tej sprawy. Moim zdaniem tu nie chodzi o wartość artystyczną, bo to jest rzecz względna. Według mnie, głównym powodem ataków na ten pomnik są naciski ze strony Ukrainy, która bez przerwy próbuje tę sprawę zamiatać pod dywan. Niezależnie od tego, co rodziny kresowe zrobią, czy zorganizują marsz, czy zorganizują uroczystości, zawsze płynie krytyka i ze strony Ukrainy, która gloryfikuje oficjalnie ludobójców, i ze strony środowiska tzw. giedroyciowców, czyli ludzi którzy wierzą w mit Jerzego Giedroycia, co z mojej strony jest taka licentia poetica. Myślę, że ta sprawa jest przede wszystkim przez państwo polskie niezałatwiona. Państwo polskie zaniedbało tę sprawę. To samo działo się zarówno za rządów PO, jak i PiS. 

Ludobójstwo było tak straszną rzeczą, że tu żaden pomnik nie wyrazi tego, co się działo. Druga kwestia, to zakłamanie. Sprawa ta była zakłamana za czasów komunistów i jest zakłamywana za czasów obecnych, III RP. I moim zdaniem, ten pomnik to wyrzut sumienia dla ludzi obecnej, jak i poprzedniej władzy, którzy sami tę sprawę zaniedbali. To także krzyk rodzin, które już mają dość tego kłamstwa, przemilczania, chowania głowy w piasek i pompowania pieniędzy dla Ukraińców. Pomnik jest drastyczny. Natomiast samo ludobójstwo było drastyczne, jak i zakłamanie wokół tego było drastyczne. Ja jeszcze powiem jedną rzecz: ten pomnik stworzył człowiek – Andrzej Pityński – który jest kawalerem Orderu Orła Białego za wiele pomników, które stworzył.” (Za: https://dorzeczy.pl/kraj/51861/To-krzyk-rodzin-i-wyrzut-sumienia-dla-ludzi-obecnej-wladzy-Ks-Isakowicz-Zaleski-o-Pomniku-Rzezi-Wolynskiej.html ).

I doczekał się... groźby jakiegoś ukraińskiego faszysty:  „Na pohybel z Zalewskim i twórcą tego pomnika”. Czyli na szubienicę. A to jest już wezwanie do fizycznej napaści nie tylko na mnie, ale i na prof. Andrzeja Pityńskiego, odznaczonego niedawno Orderem Orła Białego przez pana prezydenta Andrzeja Dudę.
Dlatego też redakcja portalu, która posiada IP danego komputera, winna zgłosić sprawę do prokuratury. Tym bardziej, że bagatelizowanie tego typu gróźb może prowadzić, co nie daj Boże, do tragedii. Vide: sprawa Cyby. Czekam więc na ruch redakcji”.

O takim „ruchu redakcji” jakoś nic nie słychać.

Natomiast internauta  Stanisław z Wałbrzycha, 24 grudnia 2017, napisał: „Od ponad 2000 lat chrześcijanie z namaszczeniem czczą Jezusa Ukrzyżowanego. Męka i śmierć Pana Jezusa zaznaczona jest ubiczowaniem, koroną cierniową, wbitymi w ciało gwoździami i przebitym bokiem. W wielu wizerunkach widać spływającą krew. Nikt nie śmie powiedzieć, że to wizerunek drastyczny i godzi w kogokolwiek. Dlaczego zatem Ukraińcy "wypominają " Polakom zachowanie pamięci o przodkach tak okrutnie doświadczonych tylko dlatego, że byli Polakami?”

Komitet Społeczny na rzecz pomnika Rzeź Wołyńska w Toruniu wystosował  Apel do Rodaków w Kraju i Zagranicą. Napisano w nim m.in.:  „Znakomity polski artysta, mieszkający w Stanach Zjednoczonych, prof. Andrzej Pityński, przygotował pomnik „Rzezi Wołyńskiej”. I od razu posypały się na jego głowę gromy. Został zaatakowany z wielu stron naraz. Zarzucają mu przeciwnicy złą formę pomnika, brutalny wyraz i agresywną wymowę, a nawet kicz i tandetę. Dodają, że dzieci nabite na widły, to zgroza i przerażenie. A jak wyglądały w rzeczywistości dzieci nabite na widły? Jak wyglądały niewinne istoty zadźgane nożami, siekierami, widłami? Jak wyrazić te sceny w sztuce, by pokazały prawdę i wstrząsały sumieniami? Tak, jak zrobił to prof. Pityński? Z artystyczną precyzją i historyczną wiernością. Zarzuty więc wobec jego dzieła nie mają żadnej merytorycznego uzasadnienia. Na nic nie zdadzą się demagogiczne ataki na ideową wymowę rzeźby typu: „ Ludzie, którzy to projektują, mają chorą wyobraźnię” albo cyniczne ukraińskie insynuacje polityczne w rodzaju: „to element wojny hybrydowej”. /.../ I oto mamy atak na nowe, wybitne dzieło sztuki prof. Pityńskiego. Atak na pomnik obrazujący gorzką prawdę ukraińskiego ludobójstwa. Wrogowie prawdy za wszelką cenę pragną zlinczować autora, a dzieło zablokować. Byle by tylko nie wspominać o banderowskich zbrodniach, zapomnieć o ludobójstwie i cierpieniu milionów polskich obywateli, rżniętych, katowanych, mordowanych siekierami, widłami i palonych żywcem w stodołach, zapomnieć o dzieciach wbijanych na sztachety i przybijanych gwoździami do drzwi i stołów. Ale my i nasi potomkowie nigdy tego nie zapomnimy. Sztuka ma obowiązek przypominać naszą tragiczną historię. I dzieło prof. Pityńskiego przypomina. To dzieło wyjątkowe, pełne dramatycznej prawdy i historycznych odwołań. Pisze o nim pięknie Witold Zych, dr historii sztuki i krytyk sztuki: „Twórczość Pityńskiego ma swoje korzenie w sztuce chrześcijańskiej. W jego pomniku “Rzeź Wołyńska” doszukać się można wpływów Mistrzów Renesansu, tworzących “Rzeź niewiniątek” (Giotto, Raphael, Matteo di Giovanni), czy “Salome z głową na tacy św. Jana Chrzciciela” ( Leonardo da Vinci, Guido Reni, Gustave Moreau), a w rzeźbie Donatella i Verrocchia. Na głównym placu Florencji Piazza della Signoria, stoi kompozycja rzeźbiarska z brązu z obciętą głową Meduzy, Benvenuto Celliniego, uważana za jedno z arcydzieł włoskiej sztuki… Monumentalne rzeźby mistrza Pityńskiego są fenomenem w skali światowej w historii sztuki. Wstrząsają, szokują, przekazują zawartą w nich historyczna prawdę i duchowe ponadczasowe wartości. Pomniki… krzyczą w rozpaczy i trwodze: Nigdy więcej!!!. Kto je raz zobaczy, nigdy ich nie zapomni… Najwyższy czas by wyraźnie powiedzieć, że pomnik “Rzeź Wołyńska”… jest oryginalnym, wstrząsającym dziełem sztuki, w pełni polskim, chrześcijańskim symbolem, który w swoim przekazie ma wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Jest wybitnym dziełem sztuki monumentalnej w historii rzeźby światowej. Z całą pewnością postawienie tego pomnika w Polsce jest naszym obowiązkiem. Tego wymaga godność i honor naszego Narodu”.

Apelujemy do wszystkich środowisk kresowych, do rodaków w kraju i za granicą, do organizacji i stowarzyszeń młodzieżowych i kombatanckich, do wspólnot lokalnych, o skupienie się wokół naszego Komitetu i wspieranie jego inicjatyw i działań. Apelujemy do ludzi nauki i kultury o pomoc w jego pracach. Niech pamięć o ofiarach zbrodni ukraińskiego ludobójstwa stanie się też pamięcią o Wielkiej Polsce, której bez Kresów nigdy by nie było. Monumentalne dzieło prof. Pityńskiego, odznaczonego Orderem Orła Białego przez prezydenta Andrzeja Dudę, to wyraz bólu i cierpienia, krzyk rozpaczy i symboliczna droga krzyżowa, którą przeszedł Naród Polski na Kresach. Ale to także znak umiłowania prawdy i dziejowej sprawiedliwości. Oby stał się on miejscem refleksji, modlitwy i zadumy, w którym można będzie złożyć kwiaty i wspomnieć tych, którzy nie mają grobów ani krzyży, bo ich ciała mordercy wrzucili do przydrożnych rowów, spalili albo zagrzebali w dołach śmierci. Czyńmy wszystko, by pomnik poświęcony ofiarom ukraińskiego ludobójstwa znalazł swoje godne miejsce w Toruniu.” (Komitet Społeczny: prof. Włodzimierz Osadczy, historyk; Stanisław Srokowski – pisarz; Mirosław Kokoszkiewicz- dziennikarz. Za: http://isakowicz.pl/komitet-spoleczny-na-rzecz-pomnika-rzez-wolynska-w-toruniu/ ).

 

Poniżej kilka przypadków mordowania polskich dzieci, co utrwalił na pomniku prof. Pityński. Faktem jest, że najwięcej polskich dzieci „ukraińscy powstańcy” zarąbali siekierami, zakłuli bagnetami, bądź zarżnęli za pomocą noży. Powszechną metodą ich „walki narodowowyzwoleńczej” było także nasadzanie żywych dzieci na kołki lub sztachety w płocie, przybijanie kołkami do ziemi lub gwoździami do ścian, za języki do blatu stołu, czy topienie żywych lub poranionych w studniach. 

W maju 1943 roku  we wsi Szpikołosy pow. Krzemieniec „powstańcy ukraińscy” po rzezi Polaków obnosili po wsi zwłoki 5 dzieci nabite na widły (Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000, s. 411. „Szpikołozy – na skutek bestialskich metod mordowania Polaków, Niemcy spalili tę wieś. Dzieci polskie nosili tam Ukraińcy, rozwieszone na widłach” (AAN, DR, sygn. 202/III/200, k. 32 – 35).  Świadkowie podają, że zszokowani bestialstwem Ukraińców Niemcy spalili tylko część domów ukraińskich, ale ludność na ich widok uciekła i strat nie poniosła.

11 lipca 1943 roku w kol. Wygranka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowano co najmniej 157 Polaków. Na drugi dzień przyjechali Niemcy z Sokala na inspekcję. W pierwszych domach natknęli się m. in. na dwuletnie dziecko nasadzone na widły i wstawione w okno, drugie miało wsadzoną w brzuch łopatę, którą podparto drzwi. Zrezygnowali z oględzin reszty zagród, porobili zdjęcia i odjechali. (Siemaszko..., s. 836 – 837). We wsi Przewały pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zaatakowali ludność polską zgromadzoną w kościele.. „Jeden z Ukraińców nadział dziecko polskie na widły i podniósł w górę, krzycząc: dywyś, polski oroł”. [Podziwiajcie, polski orzeł]  (Siemaszko..., s. 879).

12 lipca 1943 roku we wsi Werchnów pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską: Michałkiewicza i jego 2 córki do lat 8, które nadziali na bagnet i śmiali się, że to „polski samolot” (Siemaszko..., s. 824). 

29 sierpnia 2943 roku w kol. Augustów pow. Horochów zamordowali 7-osobową rodzinę polską. Świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża złożonej z dziesięciu snopków widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich. Rodzina ta liczyła 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5. „Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku ryzunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi”. (Siemaszko..., , s. 1237). 

W sierpniu 1943 roku we wsi Kamienna Góra pow. Równe za namową sąsiadów Ukraińców, którzy gwarantowali im bezpieczeństwo, do swoich gospodarstw powróciły 4 rodziny polskie. Dokonali żniw i gdy zboże stało już w snopkach, ci sami sąsiedzi Ukraińcy pewnego ranka wszystkich Polaków przebywających we wsi powiązali drutem kolczastym i zawieźli na trzęsawisko pod kolonię Lubomirka Stara. „Kiedy zapędzono wszystkich na to trzęsawisko, zaczęto nożami i bagnetami dźgać poszczególne osoby. Kiedy, widząc to, Drzewiecki Antoni poprosił słowami „Chłopcy zastrzelcie mnie”, otrzymał odpowiedź taką: „Zabut to poczotnaja smert, my tobi pokarzem, jaka ukrajinśka smert” (Zapomnij o tej zaszczytnej śmierci, my tobie pokażemy, jaka jest ukraińska śmierć”). I w tym momencie nadział na bagnet jego wnuczka, a syna 2-letniego Sawickiej Zofii, podniósł do góry i kręcąc w kółko, powiedział: „Dywysia Lasze jak ukraina plasze”(powinno być: „Dywyś lasze, jak Ukrajina plasze”, czyli: „Zobacz Polaku, jak Ukraina płaci (mści się)”. (Tadeusz Loba, w: Siemaszko...., s. 1201 – 1202).

We wsi Woskodawy pow. Równe zarąbali siekierami Bolesława Słowińskiego i jego żonę, a ich 6 dzieci w wieku od 1 roku życia do 12 lat nabijali na widły i kładli na furę, którą zostały wywiezione do wsi Korościatyn, gdzie spalili je żywcem w szopie (Siemaszko..., 722).

W 1943 roku w pobliżu miasta Krzemieniec woj. wołyńskie zamordowali Polaka, każąc patrzeć na to córeczce, a następnie nabili dziecko na widły i podnieśli w górę, mówiąc: „Macie polskiego orła” (Siemaszko..., s. 482).

W nocy z 22 na 23 lutego 1944 roku we wsi Berezowica Mała pow. Zbaraż upowcy dokonali rzezi co najmniej 131 Polaków. „Katarzynę Tomków, wdowę wraz z siedmiorgiem dzieci, zakłuto bagnetami. Podobnie wymordowano całą rodzinę Korylczuków: Prokopa, jego żonę Anastazję, i córki – Agnieszkę, Marię, Stefanię i małego wnuka Krzysia. Uratował się jedynie Władek Korylczuk, który po krótkiej walce wręcz, wyrwał się rezunom i zaalarmował całą wieś.” (Władysław Kubów; w: Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 923 – 824). „Jego trzyletniego synka nadziano na bagnet i mimo krzyku dziecka, bandyci śmiali się i wymachując bagnetem mówili, że to jest polski orzeł” (Antonina Kubów, Stanisława Kubów; w: Komański..., s. 925).

Polskie dzieci ginęły nie tylko nadziewane przez morderców z UPA na widły.

25 marca 1943 roku w kol. Tomaszów pow. Kostopol podczas napadu UPA  zamordowała ponad 20 Polaków oraz 4-osobową rodzinę polsko-ukraińską. „Poszukuję świadka męczeńskiej śmierci Zdzisia Gawła lat 5. Ktoś go widział prowadzonego, uwiązanego za szyjkę za pomocą zaciskającej się pętli przez Ukraińców i podnoszonego w górę na tej pętli, gdy kaci prowadzący dziecko szli przez ukraińską wieś Postójne. Stały tam przy drodze gromady rozmawiających ze sobą ukraińskich ludzi. Wtedy prowadzący dziecko unosili koromysło do góry i dziecko zawisało w powietrzu machając rączkami i nóżkami, bo się dusiło. Ludzie ze zgrozą odwracali głowy nie chcąc na to patrzeć. A kaci byli ubawieni reakcją dziecka i przy następnej gromadzie ludzi powtarzali teatr. Kto widział finał tej nieludzkiej "zabawy"? (Janina Stefaniak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze,com/ludobojstwo.pl).   

26 marca 1943 roku (święto Zwiastowania NMP) we wsi Radomianka pow. Kostopol: „Jako jedne z pierwszych zostały zamordowane dwie kilkuletnie dziewczynki. Nazwisk nie znam. Były to siostry względem siebie. Moja siostra Kazimiera, która wtedy miała ok. 3 latek, była wraz z mamą i siostrą Lonią na tym pogrzebie. Obie leżały w jednej trumnie w białych sukieneczkach. Na szyjkach miały zaplątany drut kolczasty, a powyrywane języki leżały obok nich na poduszce.” (Janina Stefaniak, jw.).

W nocy z 3 na 4 maja 1943 we wsi Kąty (Kuty) pow. Krzemieniec na terenie kościoła walkę ze zgrupowaniem upowców „Kruka” i melnykowców „Chrina” stoczyła grupa polskiej samoobrony.  „Kąty – po męczeniu zabili dziecko, rozcięli usta od ucha do ucha, a między oczami przybili gwoździem kartę z napisem: „Polska od morza do morza” (AAN, DR, sygn. 202/III/200, k. 32 – 35).

W kol. Ugły pow. Kostopol 11 maja 1943 roku upowcy zamordowali ponad 100 Polaków. 13-letniego Piotra Kucnera rannego w nogę oraz jego 4-letnią siostrę Kazimierę żywcem wrzucili w ogień, 38-letnią Katarzynę Orzechowską zakłuli widłami a jej rocznego syna Jarosława oprawca wziął za nóżki i roztrzaskał głowę o pieniek (Siemaszko..., s. 302). „Naocznym świadkiem mordu była Stefania Orzechowska c. Stanisława z Folwarku, poszła do stryjka Władysława na Ugły.  Kiedy rozpoczął się mord Władysław ze starszymi dziećmi zdołał uciec, natomiast jego żona z 9 miesięcznym dzieckiem ukryła się razem z kilkoma innymi, w kopcu na ziemniaki, u sąsiada Ukraińca. Kiedy przyszli na podwórko banderowcy, on natychmiast pokazał miejsce ukrycia. Dorosłych zamordowano, a dziecko nabito na sztachety. Ukraińcy twierdzili że mordu dokonali banderowcy z Kryczylska.” (Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w:  http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-ugly ).

13 maja 1943 roku  w kol. Józefin pow. Łuck zamordowali 20-letnią Anastazję Zalewską oraz 3-osobową rodzinę z 5-letnią córką Henią Zalewską, którą oprawcy nadziali na sztachetę płotu (Siemaszko..., s. 649).

14 maja 1943 roku w kol. Marcelówka pow. Kostopol:„Dzieci brano za nóżki i rozbijano głowy o kamień lub o ścianę. /.../ Ze zgliszcz domu Żygadłów sterczał tylko wózek dziecinny” (Siemaszko..., s. 269).  

12 lipca 1943 roku we wsi Pustomyty pow. Horochów: „Jeden z Ukraińców złapał Wandę (Piliszczewską, lat 8 – przy. S.Ż), ta jednak po krótkiej szamotaninie zdołała się wyrwać. Wyskoczyła na dwór, nie pobiegła jednak, jak mama i siostra prosto, lecz skręciła w bok. Przy studni stojącej przed jedną z chałup zobaczyła Ukraińca  rozdzierającego dziecko. -  Małą dziewczynkę, leżała na ziemi. Przydepnął jej jedną nogę i z całej siły szarpał za drugą, właśnie po to, by dziecko rozedrzeć. Potem wrzucił ją do studni. /.../ Kowalczykowa miała troje dzieci, dziewiętnastoletnią Stasię, siedemnastoletniego Tadzia oraz dwuletnią Basię. Gdy przyszli do ich domu, kazali im klękać. /.../ Klęczała w środku, syn i córka po jej bokach, mała Basia stała w łóżeczku. Jeden z bandytów strzelił. Syn i córka Kowalczykowej upadli od razu, jej kula przestrzeliła dłonie. Też upadła, udała, że nie żyje. Basia zapłakała. Ukrainiec podszedł do niej, dziecko wyciągnęło ręce do srebrnego ostrza, tamten pchnął, zatopił je w jej piersi. /.../ Kowalczykowa odzyskała przytomność. Zeszła na dół do piwniczki. Owinęła przedziurawione ręce szmatami, usiadła na taborecie. A z góry, przez szczeliny w podłodze, kapała na nią krew. Krew jej martwych dzieci, oblepiała ją od głowy do stóp. W końcu nie była w stanie tego znieść, wyszła po dwóch godzinach. Zawinęła ciała w prześcieradła, wykopała pod oknem dół i powkładała tam swoje martwe dzieci.” (Damian Szymczak: „Czy żołnierze chodzą z tasakami”; w: „Gazeta Polska” z 23 lipca 2008).

11 lipca 1943 roku w kol. Teresin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz chłopi ukraińscy z Kohylna i Gnojna wymordowali co najmniej 207 Polaków; troje dzieci w wieku: 1,5 roku oraz 5 i 8 lat Ukrainiec zakopał żywcem w ziemi (Siemaszko..., s. 941 – 942). We wsi Ziemlica pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi siekierami, szpadlami, widłami i innymi narzędziami zamordowali około 90 Polaków ; „Dzieci nabijano na zaostrzone kolki i wrzucano do studni.”. (Siemaszko..., s. 854).  W nocy z 11 na 12 lipca 1943 roku we wsi Zahorów Nowy pow. Horochów dwoje dzieci: 11-letniego Edwarda Ślusarskiego oraz jego siostrę Manię w wieku przedszkolnym „ukraińscy partyzanci” żywcem zakopali w ziemi (Siemaszko..., s. 145).

14 lipca 1943 roku we wsi Kołodno pow. Krzemieniec UPA dokonała rzezi co najmniej 516 Polaków. Kowalowi ścięli głowę kosą, jego żonie (lat 31) ucięli język i piersi, ich córkę 5-letnią rozdarli na pół.  (Siemaszko..., s. 437). 15 lipca 1943 roku we wsi Zaborol pow. Łuck upowcy zaatakowali konwój uciekających Polaków z Antonówki Szepelskiej do Łucka. Zamordowali 54 osoby,  m.in. małego chłopca Bolesława Czerniaka przybili do ziemi drewnianym kołkiem przez brzuch,  (Siemaszko..., s. 567, 1183).

We wsi Wyrka pow. Kostopol grupa Polaków, którzy poprzedniego dnia (tj. 16 lipca) uciekli do Huty Stepańskiej, przyszła do swoich gospodarstw po żywność i została zaatakowana przez Ukraińców. Zanim grupę tę zaatakowali upowcy:  „/.../ zobaczono rozmiary bestialstwa. We wsi leżeli ludzie z odrąbanymi rękami, wyłupionymi oczami, które penetrowały mrówki, przybici do ziemi (także dzieci) kołkami przez brzuch.” (Siemaszko..., s. 305). 

We wsi Izów pow. Włodzimierz Wołyński latem 1943 roku podczas żniw upowiec Łupinka z Izowa przechwalał się, ilu Polaków zamordował i jak polskie dzieci nasadzał na kołki. Po wojnie Łupinka rozpoznany został w Polsce jako działacz wysokiego szczebla w PZPR, nosił inne nazwisko.

We wsi Kohylno pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 4-osobową rodzinę polską kowala Władysława Janczewskiego: kowalowi odcięli ręce i nogi; 12-letniemu synowi ścięli głowę kosą, przy czym 2 Ukraińców zakładało się, czy można to zrobić jednym ruchem; 4-letniego syna przybili gwoździami do ściany mieszkania i tak pozostawili, aż skonał; żonie, będącej w ostatnim miesiącu ciąży rozpruli brzuch i po wyciągnięciu dziecka rzucili na gnojowisko wołając po ukraińsku: ”Popatrzcie jak lata polski orzeł”. Żona żyła jeszcze 4 lata, gdyż po odejściu „powstańców ukraińskich” sąsiad owinął ją w matę i zawiózł do szpitala (Siemaszko..., s. 922).

We wsi Medwedówka pow. Kostopol na początku lipca upowcy z sąsiednich wsi zamordowali co najmniej 57 Polaków.  Znęcali się zwłaszcza nad dziećmi, z których kilkoro pokłutych zdołało dowlec się do sąsiedniej Janówki. 3-letniego Adasia Bagińskiego nasadzili na kołek (Siemaszko..., s. 270). 

Nie pamiętam, jaka to była wieś, chyba Moczułki, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak „Jastrząb” płacze. A to był twardy żołnierz, który rzadko pokazywał emocje. Widok, jaki tam zastaliśmy, przechodził ludzkie pojęcie. Maleńkie dzieci powbijane na kołki w płocie. Kobiety leżały na podwórku z rozprutymi brzuchami. Jedna z nich była w ciąży. Wyrwany z jej brzucha płód leżał obok niej. Wszyscy mężczyźni mieli odrąbane siekierami głowy.” (Marek A. Koprowski: Oprawca jeszcze żyje. W: http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz%2Fwaclaw-gasiorowski   03 lipca 2013). 

We wsi Kąty (Kuty) pow. Luboml upowcy i chłopi ukraińscy z okolicznych wsi wymordowali około 250  Polaków. Jaszczukową z 5 córkami wrzucili do studni żywcem. Janinie Prończuk i jej dwom synom w wieku lat kilku odcięli głowy. Niemowlę o nazwisku Sacharuk zabili uderzając główką o ścianę domu – w tym dniu odbywały się jego chrzciny (Siemaszko...., s. 494 – 496).  O. Kazimierz Prończuk z Kątów k/ Lubomla, urodzony 17.04.1932 r. W domu było ich dziesięcioro. 31.08.1943 r. UPA wraz Ukraińcami z sąsiednich chutorów - wymordowali i spalili Kąty. Wymordowano ponad 300 osób w tym rodzinę Prończuków. Ocalał ojciec, dwóch braci i dwie siostry. Kazimierz jedenastoletni chłopiec wraz z ojcem i bratem, zbijali w Lubomlu trumny - swoim najbliższym, a po dwóch dniach od mordu - pojechali po umęczone zwłoki matki i rodzeństwa. Zapamiętany widok był okropny - pobitych siekierami matkę z małymi dziećmi - posadzono opartą o gruszę na ławce i pokładziono na jej kolana zwłoki pobitych dzieci. Ukraińcy szydzili - że to pomnik Matki Polki! Wszystko to i sceny mordu widział ukryty w pobliżu domu. Pochowali w skrzyniach, na lubomelskim cmentarzu od drogi. ” (Krzysztof Kołtun: Wspomnienie o Ojcu Redemptoryście Kazimierzu Prończuku; w:  http://www.rymacze.pl/a29.html).  

1 września 1943 roku we wsi Terebejki pow. Luboml została  zamordowana przez upowców 4-osobowa rodzina Mordaczów: Stefan Mordacz lat ok. 48 (zarąbany siekierą), jego żona Stefania (zakłuta bagnetem), ich dwoje dzieci: Marię lat 8 i Jana lat 6 powiesili w kuchni na hakach. Sprawcą mordu był Iwan Paciuk, sotnik UPA z rejonu wsi Sokół, były gajowy, razem z synem Wasylem.  (Siemaszko..., s. 500).

19 września 1943 roku w kol. Piaseczno pow. Kowel upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali co najmniej 93 Polaków; 4-letniego Kazimierza Frantczaka przybili kołkiem do ziemi przez brzuch (Siemaszko..., s. 373).  

W kol. Świętocin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy z miejscowymi Ukraińcami wymordowali około 100 Polaków. „Partyzanci ukraińscy” uprowadzali także całe rodziny polskie do pobliskiej leśniczówki i tam je mordowali. W kilka dni po rzezi 31 sierpnia upowcy zamordowali w leśniczówce grupę 25 – 30 Polaków. „W tejże leśniczówce znajdowało się wówczas kilkoro małych dzieci przybitych do ścian za ręce i nogi, już martwych” (Siemaszko..., s. 940).

W wigilię 1943 roku we wsi Kotłów pow. Złoczów upowcy zamordowali 7 rodzin polskich podczas wieczerzy wigilijnej, 35 Polaków. „Tam były pomordowane młode dziewczęta i jakże okrutnie... jedną powieszono za włosy na drzwiach i rozpruto jej brzuch, a drugiej z kolei ręce przybito gwoździami do stołu, a stopy – do podłogi. Albo ten maleńki chłopczyk... powieszony za genitalia  na klamce..” (Franciszek Sikorski: Iwa zielona, Wrocław 1984, s. 189 – 190).

W wigilię 1943 roku w miasteczku Ołyka pow. Łuck: „Kazimiera Marciniak jako 13-letnia dziewczynka była świadkiem ludobójstwa dokonanego przez UPA na Polakach. Zginęły 42 osoby. Następnego dnia widziała sceny, których nie zapomni do końca życia. ”Razem z koleżanką zajrzałyśmy do domów, gdzie byli pomordowani. W jednym z nich na kanapie leżało dwóch chłopców, w wieku ok. 8 - 10 lat. Mieli odrąbane głowy. W innym domu widziałyśmy zasztyletowaną ciężarną kobietę. W pobliżu stała kołyska, a w niej może półtoraroczne dziecko. Miało wydłubane oczka i powykręcane palce, ucięty i wyciągnięty język. Leżało tak na beciku, wkoło wszystko było zakrwawione”. (Michał Okrzeszowski: Dramat Wołynia. "Widziałam dzieci z odrąbanymi głowami"; 16 lipca 2016; w:
http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/podkarpacie/a/dramat-wolynia-widzialam-dzieci-z-odrabanymi-glowami,10413716 ). 

W kol. Strzelecka pow. Włodzimierz Wołyński w grudniu 1943 roku upowcy oraz chłopi ukraińscy zamordowali 47 Polaków. „W rodzinie Prucnala wymordowano 8 osób, w tym 6 dzieci. Dzieci porąbano siekierą, odcięte głowy nabijano na kołki w płocie, 9 miesięczne dziecko nabito na płot żywcem”.(Siemaszko...., s. 851).  Właściciela wiatraka oraz 5 dzieci rannych wrzucono do studni. Wśród oprawców był Aleksy Kalińczuk. Na przełomie 1943/1944 zgwałcił on i zastrzelił Polkę. Po wojnie zamieszkał w Kaliszu pod przybranym nazwiskiem Jan Wiśniewski. Sądzony w 1969 roku w Lublinie za zbrodnie na ludności żydowskiej i polskiej otrzymał karę 15 lat więzienia. Ile odsiedział i jakie są jego dalsze losy? 

17 stycznia 1944 we wsi Krosienko pow. Przemyślany banderowcy zamordowali 15 Polaków. „Tego dnia zamordowano też pięcioosobową rodzinę. Rodziców powieszono nogami do sufitu, wbijając kołki do ust. Czternastoletniego syna zamęczono łamiąc żywcem nogi i ręce, a dwie małe wnuczki, Jolę i Stasię, powieszono za wnętrzności na płocie. /.../ Na pogrzeb przyjechał ksiądz Florek, kleryk, który kończąc ceremonię powiedział: „Bóg o wszystkim pamięta. Na pewno nadejdzie dzień zapłaty”. Słowa te sprawiły, że gdy wracał z pogrzebu został napadnięty przez kilku banderowców, którzy wyrwali go z tłumu. Wlekli go około 100 metrów, a później rzucili na sanie i odjechali w kierunku Zaciemnego. Na drugi dzień podrzucono do wsi jego pocięte piłą zwłoki”. (Wiktor Błaszków; w: Komański..., s. 779). 

W styczniu 1944 roku we wsi Bołtury pow. Brody: „Rano wyjechaliśmy do Bołtur. Pamiętam, że gdy wszedłem do jednego z częściowo spalonych domów, ujrzałem tam leżące na komodzie około roczne dziecko. Miało rozkrzyżowane, przybite gwoździami ręce i nóżki. Było martwe.” (Czesław Keller; w: Komański..., s. 581).

W nocy z 12 na 13 lutego 1844 roku we wsi Łanowce pow. Borszczów, w części zwanej Szlachta, banderowcy spalili polskie gospodarstwa oraz wymordowali około 100 Polaków. „Widziałem chłopca, może dziewięcioletniego z rozprutym brzuchem, jak jedną zastygłą już ręką, podtrzymywał wypadające jelita, a drugą wyciągniętą do przodu, próbował się wyczołgać z płonącego domu i tak zmarł. W innym miejscu leżała młoda dziewczyna o pięknych jak len długich włosach, splecionych w warkocz. Otrzymała cios siekierą w tył szyi, musiała widocznie jeszcze biec kilkanaście kroków, znacząc obficie krwią drogę. Na zawsze utkwił mi w pamięci widok ciała kilkumiesięcznego dziecka z roztrzaskaną główką.” (Bernard Juzwenko; w: Komański..., s. 526 – 527). "Dwojgu dzieciom - było to rodzeństwo, chłopaczek miał sześć lat, siostrzyczka miała pięć lat - odcięto języki - nazwisko ich to Skórski. ... Druga rodzina nazwiskiem Żołyński; męża nie było w domu. Przyszli banderowcy, wyłamali drzwi; wyprowadzili żonę na dwór i siekierą zabili. Widziałem ją jak leżała na podwórku..Obok niej leżało małe dzieciątko, może miało sześć miesięcy.  Leżało obok swojej mamy, brzuszkiem do góry, na piersiach i brzuszku było widać kłucia bagnetem. Buzię miało bielszą od śniegu, nadzwyczaj białą. /.../  Dziś na miejscu tej ohydnej zbrodni, jednej z wielu tysięcy, stoi krzyż poświęcony... trzem banderowskim barbarzyńcom, których Rosjanie otoczyli tam przy końcu 1945r!”(http://forum.gazeta.pl/forum/w,48782,79378212,,A_na_zgliszczach_psy_wyly_na_chwale_Samostijnej.html?v=2 ). „Od strony Szlachty nadbiegła głośno płacząca kobieta (Skórska), a zobaczywszy tatę i wujka, krzyknęła – O Boże, jak to dobrze, że wy jeszcze żyjecie! Moje dzieci zostały zamordowane! Nawet języki im obcięli! Oczy im wydłubali! Boże mój, Boże, za co pokarałeś takie małe istoty?!”. (Mieczysław Walków: Zbrodnia UPA w Łanowcach; w:  http://www.kresy.info.pl/menu-serwisu/historia/1185-zbrodnia-upa-w-anowcach ).

We wsi Słobódka Wasylkowiecka pow. Kopyczyńce: „W nocy na 16 lutego br. zbrodniarze ukraińscy zamordowali 5 osób z 3 rodzin Międzybrodzkich i 3 mężczyzn z innych rodzin. Między ofiarami jest niemowlę, któremu zbrodniarze połamali rączki i przybili do kołyski". (1944, 5-11 marca, Meldunek tygodniowy Wydziału Informacji i Prasy Okręgowej Delegatury Rządu we Lwowie dotyczący terroru ukraińskiego, opracowany przez dr Kazimierza Świrskiego ps. "Brat").

W nocy z 17 na 18 lutego 1944 roku we wsi Ludwikówka pow. Rohatyn upowcy zamordowali ponad 200 Polaków. „Mordowali ludzi w straszliwy sposób. Małe dzieci nadziewali na widły i żywcem wrzucali do ognia, a ludzi dorosłych palili w ich własnych domach albo wpędzali do stodoły i tam podpalali” (Helena Alicja Dul; w: Siekierka..., s. 426; stanisławowskie). „Ciała zabitych pochowano w trzech dużych dołach w rogu cmentarza. Z biegiem lat ziemia nad zwłokami zapadła się. Wklęśnięcia ziemi są teraz śladem po mogiłach tych ludzi. Dziś nie ma tam już na mogiłach krzyża, znaku ich wiary. Na miejscu wioski jest tylko zaorane pole” (Emilia Krupska; w: Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007, s. 438).  

We wsi Huta Pieniacka pow. Brody 28 lutego 1944 roku esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna”, upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi dokonali rzezi 1100 – 1300 Polaków. „Po odejściu ukraińskich esesmanów z Huty Pieniackiej byłem jednym z pierwszych, którzy dotarli do spalonej wsi. /.../ Dopalały się jeszcze zabudowania, na drogach i polach leżeli martwi ludzie. Dużo widziałem dzieci na sztachetach płotów lub leżących z rozbitymi główkami. Wokoło śnieg był czerwony od ludzkiej krwi. W stodołach leżały dziesiątki zwęglonych ciał ludzkich” (Bronisław Zagrobny; w: Komański..., s. 611).

W nocy z 9 na 10 marca 1944 roku we wsi Szerokie Pole (Pochersdorf) pow. Dolina upowcy wymordowali. „Dalej leżała w ogródku Paszkowego Leona żona, a dziecko rozdarte na płocie” (Ludwik Puzio; w: Siekierka..., s. 84, stanisławowskie). „Dzieci w oczach rodziców rozrywano na kawałki i wrzucano do ognia, również postrzelonych, na spalenie, rzucano do ognia.” (1944, 20 marca – List Wł. Bobrowskiego /PolKO Stryj/ do Dyrektora RGO w Krakowie dotyczące opisów okrucieństwa dokonywanego przez bandy ukraińskie przy wyniszczaniu ludności polskiej. W: B. Ossol. 16721/2, s. 25-26).

W nocy z 28 na 29 marca 1944 roku we wsi Wołczków pow. Stanisławów upowcy spalili gospodarstwa polskie i zamordowali 140 Polaków. „Moja sąsiadka Anna Śrutwa, która mieszkała nad Potokiem, uciekała z 4-letnim synem. Matkę zamordowano, a dziecku nożem rozpruto brzuszek i wycięto język”.  (Jadwiga Gwizdak; w: Siekierka..., s. 514; stanisławowskie). 

W marcu 1944 roku we wsi Kurdwanówka pow. Buczacz miejscowi Ukraińcy zarąbali siekierą 16-letnią Jadwigę Skotnicką, 9-letniemu Bronisławowi Skotnickiemu odrąbali ręce i nogi żądając podania miejsca ukrycia się matki i sióstr. Zarąbali siekierami około 50-letnie małżeństwo Anielę i Michała Wójdów oraz spalili żywcem ich 6-letnią córkę. (Komański..., s. 159).

„Druga część tragedii rozegrała się z Marią Badecką i jej synkiem. Przyszli banderowcy i oboje zabrali. Zgwałcili ją, obcięli piersi i zastrzelili, a dziecko przywiązali do dwóch ugiętych drzew, które prostując się, rozerwały je. Scenę tę oglądał z ukrycia parobek” (Jadwiga Badecka; w: Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006, s. 188). Mord miał miejsce 29 kwietnia we wsi Łąka pow. Sambor, dokąd uciekła z synem z przysiółka Zady po rzezi 10/11 kwietnia 1944 roku.   

12 kwietnia 1944 roku we wsi Hucisko pow. Bóbrka upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi dokonali rzezi 118 Polaków. „12-letni Jan Węglowski, syn Andrzeja, schwytany przez banderowców, został doprowadzony do miejsca kaźni na „tarninie” i tam żywcem spalony.. Kilkanaście małych dzieci, które były schwytane podczas ucieczki, a których nazwisk nie zapamiętałam, oprawcy ukraińscy nadziewali na sztachety płotów lub żywcem wrzucali do studni”  (Julia Iwanicka; w: Siekierka..., s. 47 – 48; lwowskie).

Powyżej podane są tylko przykłady okrutnych zbrodni na dzieciach polskich dokonanych przez UPA spośród kilkuset relacji świadków. Ofiary te nie tylko nie mają pomników na swoich grobach na Ukrainie, ale w większości leżą w nieoznakowanych dołach porośniętych chwastami lub drzewami. Od kwietnia 2017 roku władze Ukrainy zabroniły poszukiwania ich szczątków. ekshumacji i postawienia na nich chociaż prostego krzyża.  Teraz usiłują nie dopuścić do postawienia Im symbolicznego pomnika w Polsce. A o grom z nieba woła fakt, że do tego banderowskiego bandytyzmu dołączyła się część „elit polskich”.

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp2.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud7.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 326 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6277387