Na pytanie portalu Prawy.pl o jego stosunek do Stepana Bandery i banderyzmu, zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego abp Światosław Szewczuk powiedział znacząco i symbolicznie: „O tym niebezpiecznie jest mówić teraz w Polsce.”. Czyli nie powiedział właściwie nic i to jest prawda o nim samym, jak i o współczesnej propagandzie.    Po czym zaczął zwykłą nawijkę w stylu: „Myślę, że my musimy poznać naprawdę prawdę. Tylko wtedy możemy mówić o jakimś obiektywnym, osobistym stosunku. Mam takie wrażenie, że i z jednej i z drugiej strony granicy czasem konstruujemy nowe mity nacjonalne, ale naprawdę studiów historycznych według metodologii naukowej jeszcze nie mamy, zwłaszcza na Ukrainie. Dlatego ta idea poznania prawdy, która uwolni nas od tej przeszłości, dla nas jest bardzo ważna.”. Czyli nic dodać, nic ująć zaledwie po 75 latach od ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, ów pożałowania godny hierarcha Cerkwi grecko-katolickiej jeszcze prawdy nie zna. Koń by się uśmiał! Tymczasem Abp Światosław Szewczuk przy okazji promocji wywiadu-rzeki „Dialog leczy rany”, jaki przeprowadził z nim dziennikarz Krzysztof Tomasik, kontynuował swoje wywody: „Są dwa niebezpieczeństwa. Z jednej strony jest polityczny populizm, który apeluje do najniższych instynktów swoich słuchaczy, nie ponosi żadnej odpowiedzialności i ma zapewnić zwycięstwo w następnych wyborach. Z drugiej jest tendencja wielkiego nacjonalizmu, która jest podsycana i zapewne opłacana z centrum jednego dużego państwa. Bo to jest sposób jak rozwalić kontynent europejski od środka.”. No gdzieżby nie wtrybić Rosji?!

Zagożenie wszak musi być, gdy jest inny, wspólny wróg, łatwiej ukryć własne, dawne i współczesne grzeszki, znana i b. skuteczna technika manipulacji.

            Oczywiście wszystko zgodnie z nauką samego Mistrza, a zatem: „Jako uczniowie Chrystusa nie możemy popierać ani skrajnego nacjonalizmu, ani szowinizmu.”. A te „kilka pomników i tablic”, ku czci ludobójców z OUN-UPA we Lwowie i na całej, już właściwie Ukrainie, to tylko taki pikuś. Nie trzeba się tym przejmować, bo to taki ukraiński, miejscowy folklor, dodatek do europejskiej kultury, zupełnie jak te ukraińskie wyszywane koszule.

            No i teraz abp Szewczuk sprytnie przeszedł do najważniejszego, czyli jak zwykle zaczął czarować, wycierając sobie gębę i to do woli, owocami ciężkiej pracy św. Jana Pawła II. Całkowicie świadom pozycji tego autorytetu wśród Polaków, jechał zatem z tym koksem, bez żadnych skrupułów: „Jan Paweł II był pasterzem dialogu, który niszczył mury rozdzielenia, niszczył mury uprzedzenia i w ten sposób był wielkim apostołem pojednania. Był lekarzem, lekarzem Europy, zapraszając do dialogu leczył ten kontynent, który po II wojnie światowej był tak zraniony. Żeby ofiary tej czy innej wojny stały się zdolnymi do dialogu, trzeba, żeby każdy z nich przeżył swoje uzdrowienie.”.

            I kontynuował już bezczelnie bredząc o wojnach polsko-ukraińskich: Jeżeli chodzi o dialog polsko-ukraiński jesteśmy ofiarami dwóch systemów ateistycznych, nazistowskiego i komunistycznego, ofiarami naszych dwóch wojen między Ukraińcami a Polakami z ubiegłego stulecia. Niebezpieczeństwem tego fenomenu ofiary jest, że jesteśmy tylko skoncentrowani na własnym bólu, a dialog pomaga wyjść z tego zakrytego sposobu istnienia z własnym bólem do innego i dlatego jest momentem uzdrowienia. Naprawdę jestem przekonany, że dialog leczy rany.”.

            Naturalnie wszystkiemu winna jest powszechna niewiedza i dlatego on i inni Ukraińcy, postarają się nas nieco oświecić: „Zdajmy sobie sprawę, że Ukraińcy nie znają Polaków, ich bólu, historii, aspiracji i dążeń, ale też Polacy nie znają Ukraińców, nie wiedzą o ich historii, ich aspiracji, ich dążeń. Czasem mówi się, że każdy naród ma swoją prawdę narodową, ale wymiana dialogu, nawet nad własnym bólem jest niezbędna.”.

            No i troszkę umiejątnego nacisku, też nie zaszkodzi, a może tu i tam b. pomóc, tym bardziej że może dosłyszy o tym sam kard. Kazimierz Nycz, a zatem: „Musimy kontynuować, będziemy kontynuować wzajemny dialog między Kościołem polskim i ukraińskim. Ten kryzys nie jest kryzysem w relacjach między naszymi kościołami. To jest kryzys na poziomie politycznym, bo przyznam, że my tego nie rozumiemy.”. O jacy biedni Ukraińcy, och oni tego wszystkiego nie rozumieją, och idzie się doprawdy rozpłakać, czy kard. Nycz tam nie puści przy tym łezki czasem, dogłębnie wzruszony?!

            A abp Szewczuk niesiony swoją muzą, kontynuował wzniośle: „Kościół musi naprawdę uczyć ludzi budować swoje życie i relacje z bliźnimi na zasadach moralności chrześcijańskiej. Jeżeli doktryna społeczna Kościoła będzie fundamentem życia politycznego, życia społeczeństwa obywatelskiego, godność każdego będzie na pierwszym miejscu.”. A ostatnie uderzenie w klawiaturę, było już prawdziwie mistrzowskie: „Chcemy, aby patronem naszego polsko-ukraińskiego pojednania był św. papież Jan Paweł II.”.

Na spotkaniu promującym książkę „Dialog leczy rany” obecne były grube ryby i specjalne osobistości, w tym prezydent Polski Bronisław Komorowski i ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, a także Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Cenny artykuł o tym wydarzeniu, opublikowała 15 marca 2018 r. na portalu Anna Wiejak.

 

            De facto jest to mega hipokryzja, obrzydliwe kłamstwo i bezczelność

 

Pisałem zatem na gorąco w tam komentarzu. Przecież ten cały abp Światosław Szewczuk ze Lwowa praktycznie nic ważnego i konkretnego w tym wystąpieniu nie powiedział! Powtarzanie w kółko, że trzeba się miłować, prowadzić dialog, że trzeba sobie wzajemnie wybaczyć, zabiegać o jedność, bez jakichkolwiek konkretów to zwykła propaganda! Żeby coś miało wartość to musi to być prawda, poparta faktami, a potem jeszcze muszą iść za tym konsekwentnie realizowane czyny. Tutaj w tym wystąpieniu, tego nie ma, nawet odrobinki, mawet zdawkowej zapowiedzi, jakiejś zmiany na lepsze. W obecnej sytuacji kilkuletniego, już procesu gloryfikowania zbrodniarzy na współczesnej Ukrainie, to właściwie kompromitacja! A zapowiedzi, iż będą nad tym pracowały zespoły, wytypowanych biskupów, to już znamy i to od dawna!

Dla przykładu na Ukrainie cerkiewnie i państwowo oddaje się cześć ludobójcom z OUN-UPA, czyni się to za wiedzą tego właśnie hierarchy abp Szewczuka, a on w tym wywiadzie ani me, ani be, ani kukuryku! To zwykłe uciekanie od problemu, od prawdy, a tym samym od dialogu na który się tak górnolotnie powołuje! Uciekanie od prawdy, to także bez dwóch zdań pycha. Pycha jest zaś grzechem śmiertelnym. To nie są wcale żarty! Nam Polakom nie jest wcale bowiem do śmiechu, gdy na Ukrainie, co chwilę już właściwie dochodzi do dość poważnych incydentów, o których pisałem na swoim blogu wielokrotnie.

Inny przykład to sprawa barbarzyńskiego wstrzymania pochówku dla ofiar banderowskiego ludobójstwa, znowu ani słowa z ust abp Szewczuka, który zarazem przez wszystkie przypadki odmienia: jesteśmy braćmi, kochajmy się. Przecież de facto to jest mega hipokryzja, obrzydliwe kłamstwo i bezczelność. Tam na Wołyniu i Podolu, na Polesiu i Pokuciu okrutnie zamęczeni ludzie, już 75 lat czekają na godny pochówek, na prosty krzyż na swojej mogile, a współcześni Ukraińcy wzbraniają tego robić, póki my Polacy nie zgodzimy się na oddawanie czci publicznej, tym ludobójcom z OUN-UPA, którzy Ich właśnie bestialsko na setki sposobów mordowali. Przecież to domaganie się piekła na ziemi, to podłość i wprost bezczelność w biały dzień! Zgroza!

I tenże abp Szewczuk ma czelność przyjechać do Polski i bez konkretnego słowa o tych sprawach, powtarzać, jak nawiedzony, jak jakowąś mantrę, tę biedną propagandę: jesteśmy przyjaciółmi, kochajmy się! To jest właśnie klasyczna kompromitacja! To jest ośmieszanie wiary Chrystusowej przez olbrzymią nieodpowiedzialność, przez pychę i bezczelność. To jest własciwie także niestety niszczenie prawdziwej przyjaźni między zwykłymi, prostymi ludźmi, a co za tym idzie między naszymi „podobno bratnimi” narodami. To jest wreszcie właśnie niszczenie żywego Kościoła.

 

Bp Bazyli Ivasjuk: Bandera był jak Mojżesz

 

Gdy zatem zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego abp Światosław Szewczuk, celowo uchyla się od pytania o zbrodniarzu Banderze, milczy i tym samym zakłamuje podle historię. Zaledwie trzy miesiące temu na zbrodnicze, bo absolutnie nieprawdziwe słowa o Banderze, jako Mojżeszu Ukrainy, pozwolił sobie grecko – katolicki bp Bazyli Ivasjuk, podczas obchodów 109 rocznicy urodzin ludobójcy Stepana Bandery w Coloma(1 stycznia 2018 r., obwód iwanofrankowski). W imprezie okolicznościowej uczestniczyło wielu działaczy, przedstawicieli władz lokalnych, młodzieży i organizacji patriotycznych, w tym przede wszystkim neobanderowskich.

Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem Bandery, ksiądz biskup prowadził uroczystości religijne razem z duchowieństwem diecezji. Zwrócił się on do zgromadzonych, mówiąc: „Mojżesz walczył o niepodległość swego ludu, starał się zabrać go z jarzma niewoli egipskiej i niewoli. Jego natura była przepojona jednym pragnieniem – dobrych ludzi, przede wszystkim dóbr ziemskich, a przede wszystkim rządów ziemskich i całej ludzkiej chwały. Bandera myślał podobnie. Złożył swoje życie na ołtarzu Boga dla narodu, narodu i państwa.”.

Kontynuując analogię pomiędzy Mojżeszem i Stepanem Banderą mówił jeszcze i tymi słowami: „Biblijny Mojżesz nie wszedł do ziemi obiecanej. Dopiero jego następca Jozue przyniósł ludzi do ziemi ‘płynącej mlekiem i miodem’. Banderze też nie udało się ‘wejść’ do ziemi niepodległego państwa ukraińskiego. Został zdradziecko zamordowany. Ale my, jego następcy przyszliśmy do niego, niezależny, wolny stan, aby to nadrobić i dzięki Bogu, dzięki za wielki dar niepodległości.”.

I w tym kontekście 8 stycznia autorka wpisu Pani Anna Wiejak na tym samym portalu prawy.pl podsumowała całkowicie słusznie: „Może warto by, aby wreszcie polski Episkopat napomniał swoich ukraińskich braci, iż czczenie zbrodniarzy nie ma niczego wspólnego z katolicyzmem. Ciekawe, czy którykolwiek polski hierarcha zdobędzie się na tę odwagę? Czy też może nadal będą udawać, że kult Bandery nie jest kultem ludobójcy, jak to zwykli czynić dotychczas?”.

 

Hierarcha obrzydliwie kłamie o Banderze i oddaje cześć szatanowi

 

 

W Imię Jezusa Chrystusa potępiam tę wypowiedź bp Bazylego Ivasjuka, jako całkowicie nieprawdziwą! Pochwała życia okrutnego zbrodniarza Bnadery, to pochwała zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, które przez lata całe przygotowywał, którego się w końcu dopuścił (1939-41), za które nigdy nie przepraszał i którego nigdy nie potępił! I kiedy Mojżesz był Bożym prorokiem, który w Imię Boga wyprowadził lud Izraela z domu niewoli z Egiptu. Bandera był odrażającym zbrodniarzem, który został prawomocnie skazany na śmierć przez polski sąd za morderstwo polskiego Ministra MSZ Bolesława Pierackiego.

Był liderem ukraińskich nacjonalistów, który pełną gębą współpracował z nazistowską bestią Adolfem Hitlerem Kanclerzem III Rzeszy Niemieckiej. W tej demonicznej roli Bandera przyglądał się jak hitlerowcy i jego podopieczni, ukraińscy nacjonaliści mordują tysiącami lwowskich Żydów i zgadzał się na to, nic nie czyniąc przeciwko temu, by to piekło holocaustu na Podolu i Wołyniu zatrzmać.

Stepan Bandera to podły i perfidny zbrodniarz, który odpowiada również za wieloletnie przygotowanie ludobójstwa na Wołyniu i Kresach, które zostało wykonane, gdy on był już w więzieniu, rękoma innych zbrodniarzy z OUN-UPA, najbliższych towarzyszy i osobistych współpracowników Bandery. Jednakże wiele ludobójczych mordów na niewinnej ludności polskiej, na uciekinierach z centralnej Polski, na żołnierzach wracających z frontu, dokonało şię z rąk banderowców, już w roku 1939. Bandera był wtedy wolny, dyspozycyjny i był szefem banderowców!

Bandera odpowiada zatem za wszystkie te zbrodnie bowiem je bezpośrednio przygotowywał i jest na to b. dużo dokumentów, dostępnych publicznie, a opublikowanych nawet w internecie. W opinii historyków Bandera nigdy nie potępił publicznie, nieznany jest taki dokument, nigdy nie potępił osobiście banderowskiego ludobójstwa! Po temu bez dwóch zdań bp katolicki Bazyli Ivasjuk obrzydliwie kłamie w tym temacie i tym samym oddaje publicznie cześć szatanowi, który jest ojcem wszelkiego kłamstwa! A ja z czystym sumieniem potępiam taką służbę i takie postępowanie!

O Ukraińcy lubią nadużywać do swoich niecnych planów, owego świętego imienia Proroka Mojżesza, spotkałem się już bowiem bodajże z takim określeniem, co do abp Andrzeja Szeptyckiego ze Lwowa. Jak widać współpraca z niemieckimi nazistami, podczas II wojny światowej, wydała obfity plon w ukraińskich postaciach, „mojżeszopodobnych”, naturalnie z punktu widzenia żywotnych interesów banderowców dawniej i neobanderowców na współczesnej Ukrainie. Dlatego właśnie ów przysłowiowy: koń by się uśmiał!

 

Bez prawdy i empatii do ofiar Cerkiew nie uleczy ran

 

W obronie prawdy stanął natychmiast niestrudzony i odważny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który 15 marca opublikował na rmf24.pl artykuł pod powyższym tytułem. Pisze w nim zatem jasno, stanowczo i klarownie: „Prawdziwego pojednania i przebaczenia jeszcze nigdy nie udało się zbudował na fałszu i przemilczeniach. Szkoda, że greckokatolicki arcybiskup Światosław Szewczuk zmarnował kolejną okazje.

Dziś w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie odbyła się promocja wywiadu-rzeki pt. ‘Dialog leczy rany’, autorstwa greckokatolickiego hierarchy Światosława Szewczuka z Ukrainy, używającego tytułu arcybiskupa większego Kijowa i Halicza. Wstęp do tej publikacji napisał ks. kard. Stanisław Dziwisz. Spotkanie zorganizowała Katolicka Agencja Informacyjna.  Na sali obok autora zasiedli między innymi ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, i biskup Artur Miziński z Lublina, sekretarz generalny episkopatu, oraz prezydent Bronisław Komorowski, ambasador Andrij Deszczycia i Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce. Przedstawicieli rodzin ofiar UPA jednak nie zaproszono, chociaż, jak wcześniej zapowiedziano, miano poruszyć sprawy ich dotyczące. [...]

Przede wszystkim, poza ustawicznym odmienianiem słów ‘dialog’ i ‘pojednanie’ przez wszystkie przypadki zabrakło konkretów, które odnosiłyby się do nabrzmiałych relacji tak pomiędzy Polską a Ukrainą, jak i pomiędzy Cerkwią greckokatolicką a Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie. Arcybiskup Szewczuk, nawiasem mówiąc, świetnie władający językiem polskim, uchylił się od odpowiedzi na pytanie o stosunek Cerkwi do postaci Stepana Bandery i ideologii banderowskiej, zasłaniając się brakiem odpowiedniej wiedzy. Było to bardzo nieszczere, bo przecież podwładni mu biskupi i księża od lat biorą czynny udział w gloryfikacji nacjonalistów ukraińskich, święcą pomniki i epitafia tak samego Bandery, jak i członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien. I jakoś "brak wiedzy" im w tym nie przeszkadza.

Arcybiskup pytany z kolei o ‘mapę drogową’ rozwoju relacji polsko-ukraińskich nie wspomniał ani słowem, jak i kardynał Nycz, o przypadającej w tym roku 75. rocznicy apogeum ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich. [...]

Gość z Kijowa i metropolita warszawski oraz organizatorzy spotkania nie odnieśli się też do faktu, że obecnie na Ukrainie jest zakaz ekshumacji polskich ofiar, a prawie 85% Polaków pomordowanych przez UPA i SS Galizien nadal nie ma swoich grobów. Jak widać wspomniana deklaracja pozostała tylko na papierze. Szczególnie dotyczy to zawartego w niej następującego zdania: Widzimy też potrzebę godnego upamiętnienia ofiar w miejscach ich śmierci i największego cierpienia. [...]

Oczywiście sięgnę po wywiad-rzekę, ale wiele się po nim nie spodziewam. Pomimo jego tytułu widać, że ‘zamiatanie pod dywan’ trwa Cerkwii greckokatolickiej trwa nadal. Zresztą nie tylko w tej sprawie co jako prawnuk duchownego tego obrządku stwierdzam ze smutkiem. Prawdziwego pojednania i przebaczenia jeszcze nie udało się zbudować na fałszu i przemilczeniach. Szkoda, że greckokatolicki arcybiskup Światosław Szewczuk zmarnował kolejną okazje.”.

            Nic dodać, nic ująć z tej wypowiedzi! Naturalnie słowa ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego to święto prawda, która zarazem wraca honor Polakom. Zamiatanie pod dywan na współczesnej Ukrainie, to tyż prawda. A bohaterstwo zbrodniarza Bandery i innych ludobójców z OUN-UPA, to gówno prawda! W ostatnich tygodniach na naszych oczach, toczy się bowiem niezwykle zażarta bitwa o prawdę i honor naszego narodu, tej walki przegrać nam absolutnie nie wolno. Od dawna wiadomo, iż kłamstwo powtarzane wielokrotnie, przez wielu z czasem przyjmowane jest za prawdę, po temu właśnie trzeba dziś odważnie bronić prawdy.

.

Zdjęcie: Za drutem! To nie są wcale żarty! Nam Polakom nie jest wcale bowiem do śmiechu, gdy na Ukrainie, co chwilę już właściwie dochodzi do dość poważnych incydentów, o których pisałem na swoim blogu wielokrotnie. Tam na Wołyniu i Podolu, na Polesiu i Pokuciu okrutnie zamęczeni ludzie, już 75 lat czekają na godny pochówek, na prosty krzyż na swojej mogile, a współcześni Ukraińcy wzbraniają tego robić, póki my Polacy nie zgodzimy się na oddawanie czci publicznej, tym ludobójcom z OUN-UPA, którzy Ich właśnie bestialsko na setki sposobów mordowali. Przecież to domaganie się piekła na ziemi, to podłość i wprost bezczelność w biały dzień! Zgroza!


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp7.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

mapka.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 386 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6266942