Przebraże, to już historia. Historia dla jednych nieznana lub zapomniana, dla innych, zwłaszcza tych, którzy przeżyli tam niewyobrażalny koszmar – ciągle żywa. Wzruszyłam się, czytając w ostatnim kwartalniku 27 Dywizji Wołyńskiej AK, że po 70 –ciu latach- na uroczystości zorganizowanej przez Fundację Pamięci Narodu Polskiego i Kresowy Ruch Patriotyczny w Warszawie w dniu 10 listopada 2012 r., za szczególne zasługi pośmiertnie odznaczono Orderem Polonia Mater Nostra Est- porucznika Henryka Cybulskiego i Ludwika Malinowskiego, komendantów wojskowego i cywilnego Samoobrony Przebraża w powiecie łuckim na Wołyniu, którą zorganizowali i dowodzili. Przebraże, to miejsce, które jest symbolem heroicznej obrony zdesperowanych, skazanych na zagładę ludzi, którzy cudem uniknęli śmierci z rąk fanatycznych sadystów, spod znaku Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii. Trzeba podkreślić, że organizację samoobrony, Przebraże zawdzięcza Ludwikowi Malinowskiemu. To ludwik Malinowski rozpoczął organizować ludzi do obrony. Na wieść o zbrodniach popełnionych przez banderowców we wsi Parośla, Taraż i Marianówka w marcu 1943 r. Przebrażanie powiedzieli nie damy się wyrżnąć, będziemy się bronić. Zwołano Radę Starszych wsi i powołano do życia zarząd samoobrony. Na czele stanął Ludwik Malinowski, stając się przywódcą samoobrony. Ludwik Malinowski był to człowiekiem niezwykłym, swą postawą i prawością zyskiwał przyjaźń, szacunek i zaufanie. Był doświadczonym wojskowym jeszcze z pierwszej z pierwszej wojny światowej, znał język niemiecki co było atutem w tych czasach. Po przysłaniu – przez AK – Henryka Cybulskiego, funkcje w zarządzie samoobrony podzielono. Henryk Cybulski został komendantem d.s. wojskowych, a Ludwik Malinowski d.s. administracyjnych. Henryk Cybulski był osoba znaną w Przebrażu, ponieważ tam się urodził i tam mieszkała jego rodzina. Był to wspaniały człowiek, leśnik z zawodu, znany sportowiec, który z Syberii, zza koła podbiegunowego wrócił sam pieszo. W ciągu 8 tygodni, bez mapy, kompasu i zapasów żywności wrócił do domu. Pomogła mu w tym kondycja sportowca, wspaniałego biegacza. Henryk Cybulski stanął na czele młodych, niedoświadczonych śmiałków, którzy początkowo bez broni, tylko z kosami, siekierami i nożami harcerskimi w kieszeni trwali dzień i noc na straży bezpieczeństwa swoich rodzin.

Z czasem zaczęto odgrzebywać stare karabiny sowieckie pozbierane po froncie, oraz schowaną broń po klęsce wrześniowej. Całą wieś ogrodzono drutem kolczastym, wykopano rowy i bunkry. Gdy tylko rozniosła się wieść, że w Przebrażu organizują samoobronę, ludność ze wszystkich pobliskich wsi, w razie potrzeby, uciekała do Przebraża. W bardzo krótkim czasie okazało się, ze teren jest za mały.  Powiększono samoobronę o najbliższe kolonie t.j.: Zagajnik, Mosty, Chałopiny, Jażwiny, Wydrankę i Komorówkę. W bardzo krótkim czasie Przebraże stało się warownym obozem, miejscem schronienia dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Tę fortecę łatwo mogły zniszczyć regularne oddziały UPA uzbrojone w broń otrzymaną od Niemców. Przebrazanie posiadali już trochę broni, ale bali się oficjalnie jej używać, gdyż Niemcy karali za posiadanie broni. O istnieniu samoobrony władze okupacyjne wiedziały ale było im to na rękę. Niemcy uważali, że dopóki Polacy i Ukraińcy walczą ze sobą, to dadzą im spokój. O tym, by ukryć fakt posiadania broni przed Niemcami nie mogło być mowy. Przy pierwszym ataku banderowców, wszystko wyszło by na jaw. Trzeba było w jakiś sposób porozumieć się z Niemcami i uzyskac zezwolenie na używanie broni do samoobrony. Postanowiono wysłać w tej sprawie delegację do władz niemieckich w Kiwercach. Na czele kilkuosobowej delegacji stanął Ludwik Malinowski. Malinowski argumentował swoją petycję tym, ze w Przebrażu znajdują się spokojni cywile, najwięcej kobiet i dzieci, ze pragną jedynie bronić się przed bandami leśnymi. Tak Niemcy nazywali partyzantów. Nie wiadomo jakie argumenty przekonały Niemca, być może dlatego aby jeszcze bardziej poróżnić Ukraińców i Polaków, dość że zgodził się na wydanie 15 karabinów do samoobrony. Kiedy pisemne zezwolenie znalazło się w ręku L. Malinowskiego, delegaci natychmiast pożegnali się, aby przypadkiem decyzja nie została cofnięta. W magazynie otrzymali 15 karabinów, pamiętających jeszcze pierwszą wojnę światową – ważne jednak było to, że otrzymano broń. Był to wielki sukces. Pozwolenie to było hasłem do wydobycia z zakamarków wszystkiego, co mogło jeszcze strzelać. Zorganizowano rusznikarnię, którą prowadził Kazimierz Olszewski i Zenon Paszkowski.   Broń ściągano z zewnątrz. Kupowano od  Węgrów, którzy pilnowali magazynów niemieckich, od Niemców, a nawet od Ukraińców. Rozpoczęto przygotowania do obrony. Partyzantów podzielono na 4 kompanie, które miały bronić wyznaczonych odcinków. Problemem samoobrony był, nie tylko brak broni, ale również brak żywności. Początkowo gospodarze żywili uciekinierów, którzy nie jednokrotnie uciekali tylko w bieliźnie bez żadnych zapasów  ubrania i żywności. Po pewnym czasie wszystkiego zabrakło, zwłaszcza chleba i ziemniaków. Trzeba było organizować wypady na pobliskie pola po żniwo i wykopki. Napady na Przebraże były bardzo częste. Ciągle nas nękali. Każdy raz z innej strony. Jeden z większych napadów na Przebraże w dniach 4-5 lipca 1943 r., chociaż poczynił wielkie szkody – spaliła się wieś Zagajnik, zginęło dużo ludzi, został jednak odparty we własnym zakresie przez samoobronę. W niedzielę 11 lipca 1943 r. banderowcy zorganizowali największą czystkę na Wołyniu. Tylko w dniach 11, 12 i 13 lipca napadli na 167 wsi i spalili je, a ludność zamordowali, uratowały się tylko jednostki, którym udało się uciec. Była to zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona zbrodnia ludobójstwa. Wywiad Przebraża donosił o coraz większych grupach banderowców ściągających w kierunku Przebraża. Atak nastąpił 30 sierpnia 1943 r. Obudziły nas wystrzały armatnie. Strzały rozpoczęli od północnego zachodu. Chcieli zmylić samoobronę. Największe siły zgromadzili od strony przeciwnej w lesie od wsi Zagajnik. Zaczęły się walki z obu stron. Zanosiło się na dłuższe oblężenie. Ludność przeniosła się w głąb Przebraża. Walki trwały cały dzień. Polacy zdawali sobie sprawę, że nie zdołają sami odeprzeć tak wielkiej siły banderowców. Wpadli na pomysł aby poprosić o pomoc partyzantów. Znalazł się ochotnik, który przedarł się przez błota okalające Przebraże od zachodniej strony i dotarł do oddziału partyzantki sowieckiej pod dowództwem pułkownika Prokopiuka. Partyzanci zdążyli na czas. Niespodziewanie zaszli od tyłu i pomogli samoobronie. Pomocy udzielił również sąsiadujący w pobliżu oddział żołnierzy AK. Był to ostatni tak wielki atak na Przebraże. Banderowcy ponieśli całkowitą klęskę. Nie przestali jednak nadal mordować Polaków w innych miejscowościach. W latach 1939-1947 r. z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło na Wołyniu i Kresach Południowo Wschodnich około 200 tys. bezbronnej ludności polskiej. Przebraże przetrwało do wyzwolenia. Przetrwało dzięki mądrości i odwadze takich przywódców (i wielu innych młodych ludzi), jak Henryk Cybulski i Ludwik Malinowski. Ludwikowi Malinowskiemu wzniesiono pomnik w Niemodlinie na Opolszczyźnie, natomiast Henrykowi Cybulskiemu w kwietniu 2011 r. poświęcono rondo w Lublinie. Większość z obrońców Przebraża już odeszła. Należy się im pamięć i szacunek . A. Kownacka Góral – Łódź , luty 2013 r.     Wstawił B. Szarwiło


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud1.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 474 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6133935