W roku 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę  i 75 rocznicy "Rzezi Wołyńskiej" dokonanej przez nacjonalistów z OUN-UPA na ludności polskiej, nie można przejść obojętnie obok tych dwóch rocznic bez postawienia pytania "dlaczego musiało dość do tego, co się wydarzyło wcześniej i później?"  Właśnie w tym miejscu musimy wyraźnie  powiedzieć, że  szansy danej przez historię w 1918 r. Polacy nie zmarnowali .Listopad 1918 r. był  początkiem budowy niepodległej Polski i początkiem walki o jej granice.   Rozpoczęta w listopadzie 1918 r. polsko-ukraińska wojna o przyszłość Galicji (Małopolski) Wschodniej była pierwszą z kilku, jaką stoczyła budująca swoje granice odradzająca się Polska. Mieściła się w programie przywrócenia terytoriów, które polskie społeczeństwo uważało za część swojego dziedzictwa historycznego i gospodarczego. Natomiast dla Ukraińców stała się jednym z kilku działań (częściowo sprzecznych ze sobą, a tylko częściowo uzupełniających się) mających przynieść budowę państwa. Tak zaczął swój artykuł  Michał Klimecki zatytułowany  " OJCZYZNA DWÓCH NARODÓW POLSKO-UKRAIŃSKA WOJNA O GALICJĘ WSCHODNIĄ (1918–1919)"(  https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/biuletyn-ipn/9662,nr-7-82010.html      )  Wojna o granicę wschodnią Polski rozpoczęła się 1 listopada 1918 r., kiedy wojska ukraińskie opanowały wschodnią część zaboru austriackiego aż do Przemyśla. Dla Polaków Polska bez Kresów była nie do przyjęcia. Niepodległe państwo polskie nie mogło istnieć bez Lwowa i obszarów wschodnich . Stąd zdecydowane działania polityczne i mobilizacja Polaków mieszkających na wschodzie. Mimo, że w programach edukacyjnych zarówno w szkołach jak i mediach narodowych, ten temat jest zapomniany, to historycy zajęli się nim bardzo poważnie. Poniżej zamierzamy zaprezentować i polecić kilka pozycji godnych przeczytania właśnie z okazji w/w rocznic.

Jako pierwszą pozycję wskazujemy książkę którą napisał : Tomasz J. Kopański, Wojna polsko-ukraińska 1918– –1919 i jej bohaterowie, Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawa 2013, 495 ss. + 380 foto. Bardzo ciekawa i trafna jest recenzja: Piotra Lecha   (europa orientalis 5 (2014) Studia z dziejów Europy Wschodniej i Państw Bałtyckich ISSN 2081-8741 )  Wojna polsko-ukraińska 1918–1919 i jej bohaterowie jest kolejną książką dotyczącą wojny polsko-ukraińskiej autorstwa Tomasza J. Kopańskiego. Stanowi niejako wstęp do zapoczątkowanego przez niego wiele lat temu wątku, który tym razem ujął w szerszym aspekcie.  Książka została podzielona na sześć rozdziałów: I – Obrona Lwowa w listopadzie 1918 roku; II – Walki o Przemyśl i Borysław w 1918 roku; III – Walki o Lwów i Galicję Wschodnią zimą 1918–1919 i wiosną 1919 roku; IV – Polska ofensywa majowa i zakończenie wojny; V – Działania na Wołyniu; VI – Bohaterowie . Książka nie jest typową rozprawą naukową, ponieważ celem autora było dotarcie do szerokiego grona czytelników, a nie jak dotychczas do wąskiej grupy tzw. znawców tematu. Dlatego też skupił się nie na politycznym aspekcie tej wojny (jak to czynili autorzy wcześniejszych publikacji), ale na militarnym i personalnym.  (.....)y. Na podstawie wykorzystanych źródeł archiwalnych, opracowań, wspomnień i relacji stworzył unikalne dzieło historyczne, dotyczące mało znanej większości społeczeństwa wojny polsko-ukraińskiej. Bogata wiedza autora, przekazana czytelnikowi pięknym językiem, prowadzi do bycia, dosłownie, wchłoniętym przez treść tej książki. Efekt ten potęgują umieszczone po każdym rozdziale fotografie i ilustracje (łącznie 380!), z typowymi dla Tomasza J. Kopańskiego bogatymi opisami. Znajdziemy tu zarówno zdjęcia dowódców i żołnierzy, jak i sprzętu artyleryjskiego, broni strzeleckiej, pociągów i samochodów pancernych, samolotów i wreszcie fotografii wykonanych na polach bitew (....)n w końcu swoje honorowe miejsce w tej książce. Najsłabszą stroną recenzowanej książki jest jej, niezrozumiała dla mnie, ograniczona dostępność lub nawet jej całkowity brak. Zdobycie na własność tego „białego kruka” graniczy wręcz z cudem. Na szczęście niektóre biblioteki posiadają na swoim stanie kilka egzemplarzy, co stwarza możliwość zapoznania się z nią większej liczby czytelników. Niestety wiedza o istnieniu tak ważnej książki jest również minimalna, ponieważ jej wydawca, ponownie z niezrozumiałych dla mnie powodów, nie zadbał odpowiednio – lub nawet wcale – o jej promocję. A szkoda.           

 Następna pozycja to: Polsko-ukraińska wojna o Lwów i Galicję Wschodnią 1918-1919, autor: Michał Klimecki. Książka z serii/ cyklu : "O Wolność i Niepodległość". Rok wydania 1999 stron: 292

 Jak  informuje nas wydawca, trafnie zauważając istotne  fakty

(http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195409/polsko-ukrainska-wojna-o-lwow-i-galicje-wschodnia-1918-1919 ): Tematem książki jest pierwsza wojna stoczona przez II Rzeczpospolitą – słabo obecna w świadomości historycznej współczesnego Polaka, bo pozostająca w cieniu legendy wojny polsko-bolszewickiej. Autor nadał swojej relacji układ chronologiczny, opisując kolejne etapy zmagań – od kampanii lwowskiej (XI 1918 – IV 1919), po próby ustalenia granicy wschodniej na Zbruczu. Analiza sytuacji wojskowej – szczególnie drobiazgowa w opisie wypadków mających miejsce we Lwowie w listopadzie 1918 – rzucona jest tu na szersze tło ówczesnej sytuacji międzynarodowej, jak również rozwoju sytuacji politycznej w samej Polsce. Całość poprzedzona została syntetycznym omówieniem stosunków ludnościowych i gospodarczych w Galicji oraz szkicem mapy terenów objętych działaniami wojennymi. Prezentujemy również fragment wstępu: „II Rzeczpospolita wyłoniła się w ostatnich tygodniach wielkiej wojny dzięki wysiłkowi samych Polaków. Jej granice zostały wytyczone w latach 1918-1921 orężem. Walkom na wschodzie z państwami ukraińskimi, Litwą oraz przede wszystkim Radziecką Rosją, na zachodzie z Niemcami, a na południu z Czechami towarzyszyły zabiegi polskich polityków i dyplomatów o uznanie naszych praw do tych kresowych ziem, wchodzących niegdyś w skład Rzeczpospolitej Obojga Narodów, na których polskość w dalszym ciągu dominowała lub wyraźnie zaznaczała swoją obecność”.

Michał Klimecki jest jednym z historyków, który nie tylko w tej książce ale i następnych pozycjach,  bardzo dogłębnie przeanalizował  ten dział historii. W tym miejscu warto polecić zapoznanie się z opracowaniem: "Polsko-ukraińska wojna o wschodnią Galicję 1918–1919 r. Polskie spojrzenie" (http://www.inst-ukr.lviv.ua/files/20/04-01Klimecki.pdf ), którego fragment poniżej:

Do pierwszej wymiany poglądów między polskimi i ukraińskimi instytucjami i politykami doszło w ostatnich miesiącach Wielkiej Wojny w warunkach okupacji niemieckiej i austro-węgierskiej. Ich rezultat był daleki od zadawalającego. Rządzący Królestwem Polskim oraz URL uważały siebie wzajemnie za niewiarygodnych partnerów, dążących do rozwoju terytorialnego kosztem przygranicznych obszarów. Jednocześnie ówcześni liderzy odnosili się do wysiłków państwotwórczych sąsiada z sceptycyzmem przemieszanym z skrywaną wrogością. Nie mogła tego zmienić działalność przedstawicielstwa Rady Regencyjnej w Kijowie, kierowanego przez Stanisława Wańkowicza4 , a także poparcie znacznej części polskich ziemian konsekwentnie udzielane hetmanowi Skoropadzkiemu. Nawet socjaliści, wrażliwi na postulaty narodowe Ukraińców odmawiali uznania Ukraińskiej Republiki Ludowej, dostrzegając w niej twór wygenerowany przez Niemców i Austriaków. Ignacy Daszyński na posiedzeniu parlamentarnego Koła Polskiego w Wiedniu 1 marca 1918 r. nazwał to państwo fikcją5 . Równie negatywnie odnosili się do możliwości podziału Galicji na dwa kraje koronne, o polskim i ukraiń- skim charakterze. Twarda postawa polskich parlamentarzystów uniemożliwiła Austrii ratyfikowanie korzystnego dla Ukraińców traktatu brzeskiego, choć ratyfikowały go Niemcy. Wyłonienie się URL nie wpłynęło na tok postępowania polskich polityków z Galicji wobec zamieszkujących ją Ukraińców. Przyjęli zasadę, że podział tego kraju na dwie części, wschodnią i zachodnią, jest wyłącznie umowny i propagowany przez ukraińskich polityków, duchownych i przedstawicieli inteligencji. Wskazywali, że nie ma odzwierciedlenia w strukturach administracyjnych. Galicję traktowali jako całość, ukształtowaną przez wielowiekową przynależność do Rzeczpospolitej, a potem do Austrii. Uważali, że stanie się jedną z dzielnic odradzającej się Polski, a Zbrucz fragmentem jej wschodniej granicy. Koło Polskie w parlamencie wiedeńskim nie zamierzało dopuścić do wyodrębnienia w ostatnich miesiącach wojny nowego kraju koronnego ze stolicą we Lwowie6 . Jego przedstawiciele na specjalnej audiencji w sierpniu 1918 r. wymogli na cesarzu Karolu I obietnicę, że w przyszłości nawet nie będzie rozważany podział Galicji7 . Także niektórzy austriaccy wyżsi urzędnicy galicyjskiej administracji w drugiej połowie 1918 r. sygnalizowali Polakom, że uważają ich za gospodarzy, z którymi będą w bliskiej przyszłości rozmawiać o dalszych losach tego kraju. Namiestnik Galicji Karl von Huyn zapewniał o swojej i monarchii przychylności dla polskich interesów politycznych, a w prywatnej rozmowie posunął się do obietnicy przekazania swojej władzy, w odpowiedniej chwili, w polskie ręce8 . Dla ukraińskich przywódców stanowisko zajęte przez cesarza i jednoznacznie negatywny stosunek polskich polityków do powstania nowego kraju koronnego, którego większość społeczeństwa stanowiliby Ukraińcy stały się ważnym ostrzeżeniem. Uznali, że rozmowy z Polakami o przyszłości Galicji Wschodniej nie doprowadzą do korzystnych dla nich rozstrzygnięć i dlatego są bezcelowe. Przyjmując takie założenia podjęli przygotowania do zajęcia siłą wschodniej Galicji i ogłoszenia powstania ukraińskiego kraju koronnego lub państwa, w zależności od okoliczności. 19 października 1918 r. na placu Św. Jura członkowie powstałej Ukraińskiej Rady Narodowej (URN) proklamowali państwo, które po kilkunastu dniach przyjęło nazwę Zachodnio Ukraińska Republika Ludowa (ZURL) i tymczasową konstytucję. 1 listopada ukraińska konspiracja wojskowa zaczęła przejmowanie kraju, zapewniając osłonę dla wyłaniającej się nowej administracji  i formującej Ukraińskiej Armii Galicyjskiej9 . Z wyjątkiem Lwowa, Przemyśla i zagłębia naftowego, w których spotkała się z oporem powstających polskich oddziałów zbrojnych, proces powstawania zachodniego państwa ukraińskiego przebiegał bez zakłóceń. Ukraińskie działania zaskoczyły polskie społeczeństwo. Akt proklamacji z 19 października został zlekceważony. Polska prasa we Lwowie, w tym także tytuły ukazujące się dwukrotnie w ciągu dnia, nawet nie zamieściły większej informacji o tym wydarzeniu. Natomiast 1 listopada organizująca się młodzież, nieliczni kombatanci Legionów Polskich i żołnierze kpt. Zdzisława Tatara-Trześniowskiego nie dopuścili do opanowania całego Lwowa. Pierwsze rozmowy przeprowadzone przez polskich polityków z Sejmu Krajowego i Wydziału Krajowego pod przewodnictwem marszałka Stanisława Niezabitowskiego z ukraińskimi reprezentantami wskazywały, że strony nie osiągną porozumienia10. Polacy nie zamierzali uznać w żadnej formie ukraińskiego zwierzchnictwa nad Lwowem i Galicją Wschodnią. Odrzucili propozycję udziału w pracach Ukraińskiej Rady Narodowej. W tych warunkach o przyszłości Lwowa i wschodniej Galicji musiał rozstrzygnąć wynik zbrojnej konfrontacji. Rozpoczęła się wojna polsko – ukraińska

 Godną uwagi jest również pozycja : Wojna polsko-ukraińska 1918-1919, której autorami są: Czesław PartaczGrzegorz Łukomski i inni...

 Wydawnictwo Uczelniane Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie. Zwracamy  uwagę na tą pozycję z dwóch powodów, ponieważ wydano ją już w 1994 r. i co najważniejsze w celach edukacyjnych. Dziś trudno znaleźć recenzję, ale biorąc pod uwagę nazwiska autorów należy wierzyć, że poziom opracowania zapewnia wiedzę w stosownym wymiarze dającym właściwy osąd naszej narodowej historii.

 Tematem zajął się również  PAN.    Znajduje to odbicie w : Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo–Wschodniej  XLVI PL ISSN 1230–5057 , gdzie autorem interesującego opracowania jest:  Aleksandra J. Leinwand , pod tytułem

 WALKA DYPLOMATYCZNA POLSKI O GALICJĘ WSCHODNIĄ 1918‑1923

 Poniżej ku zachęcie prezentujemy fragment:

W okresie I wojny światowej doszło do ujawnienia się wielu konfliktów lokalnych. Liczne narody głośno upomniały się o swoje prawa, co wywołało gwałtowne spory, których nie dało się zażegnać drogą pokojową. W różnych punktach Europy wybuchły walki zbrojne o przewagę na danym obszarze, o terytorium, o granice. Zakończenie Wielkiej Wojny bynajmniej nie stanowiło kresu owych konfliktów. Jednym z nich była tocząca się w latach 1918‑1919 wojna polsko‑ukraińska o Lwów i Wschodnią Galicję. Dysponujemy bogatym zasobem źródeł odnoszących się do tego tematu w archiwach krajowych i zagranicznych. Liczne są też edycje źródłowe, zarówno przed‑, jak i powojenne, zwłaszcza te opublikowane po 1989 roku. Stosunkami polsko‑ukraińskimi po I wojnie światowej i tematyką wschodniogalicyjską zajmowało się wielu badaczy polskich i ukraińskich, m.in. Jan Jacek Bruski, Michał Klimecki, Maciej Kozłowski, Orest Krasiwśkyj, Mykoła Łytwyn, Ludwik Mroczka1 , Piotr Wandycz, Zofia Zaks. Tematyka ta jest dość dobrze opracowana. Mimo to warto przywołać wydarzenia sprzed ponad dziewięćdziesięciu lat, gdyż ich skutki dają się odczuć w relacjach między Polakami a Ukraińcami jeszcze w naszych czasach. Ziemie dawnej Rzeczypospolitej, które po 1772 roku znalazły się pod zaborem austriackim – potocznie nazywane Galicją – zamieszkiwali Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Łemkowie, Ormianie i Niemcy. Z przeprowadzonego w 1910 r. w Austro‑Węgrzech spisu wynika następujący układ narodowościowy ośmiomilionowej Galicji: 47,6% – Polacy; 40,3% – Ukraińcy; 10,9% – Żydzi; ponad 1% – Niemcy i inni. Natomiast w położonej na wschód od Sanu Galicji Wschodniej ze znaczną przewagą ludności wiejskiej (82%) większość stanowili Ukraińcy (71,1%), następnie Polacy (14,4%) oraz Żydzi (12,4%). W ośmiu powiatach (sanocki, jarosławski, przemyski, brzozowski, lwowski, tarnopolski, skałacki i trembowelski), a także w miejscowościach związanych z przemysłem naftowym (Drohobycz, Borysław, Bitków) przeważali Polacy. Dominowali też w stolicy Galicji, lecz specyfiki tego miasta nie da się zamknąć jedynie w danych  statystycznych. Lwów w 1910 roku zamieszkiwało 206 tys. osób, z czego 105 tys. two‑ rzyło społeczność polską, 57 tys. żydowską, a 39 tys. ukraińską. Stolica Galicji należała do największych i najnowocześniejszych miast Austrii2 . Lwów był ważnym ośrodkiem akademickim i kulturalnym, miastem wieloetnicznym i wielokulturowym, miejscem współżycia różnych języków, tradycji i religii. O niepowtarzalnym klimacie owego tygla narodowościowego i wyznaniowego stanowiło nie tylko unikatowe położenie na ciekawie ukształtowanym terenie, lecz także interesująca, różnorodna architektura będąca wizytówką europejskiego miasta.  Przy tych wyżej wymienionych pozycjach nie można zapomnieć o książce Ludwika  Mroczka  " Spór o Galicję Wschodnią 1914–1923" . Której recenzję za: http://www.cracovia-leopolis.pl/index.php?pokaz=publikacje&id=357&rok=1999 prezentujemy.

 Niezwykle ciekawe i mało znane szerszemu ogółowi informacje można znaleźć w książce Ludwika Mroczka pt. Spór o Galicję Wschodnią 1914–1923. (Wydawnictwo Naukowe WSP, Kraków 1998). Z sześciu rozdziałów w niej zawartych nas zainteresował najbardziej pierwszy: Przedmiot sporu: Galicja Wschodnia, terytorium i ludność, przynoszący sporo wiadomości statystycznych, opartych na źródłach, praktycznie zwykłemu zjadaczowi chleba niedostępnych. Dalsze rozdziały omawiają problematykę zbrojną i dyplomatyczną, a więc sprawy przynajmniej w ogólnych zarysach znane. A jednak warto z tych rozdziałów to i owo wynotować.
Autor określa przede wszystkim, co to była Galicja Wschodnia, interesuje go więc (nas też) rozgraniczenie Galicji Wschodniej od Zachodniej. Wyjaśnijmy przeto, że o ile oczywista jest granica południowa – łańcuch karpacki i granica wschodnia – rzeka Zbrucz, o tyle jako umowną należy traktować granicę północną – z Wołyniem (w skład Galicji wchodził np. Zbaraż, wcześniej zaliczany do Wołynia, ale sprawę niejako przypieczętowały granice zaborów austriackiego i rosyjskiego), a jeszcze bardziej – zachodnią. Wyjaśnienie tej ostatniej właściwie nie było nigdy nikomu potrzebne, bo od wieków nie było tu żadnego podziału, z wyjątkiem okresu Księstwa Halickiego w średniowieczu, lecz i wtedy ścisłych granic w naszej części Europy nie znano. Dla nas niejako ideową granicą między wschodnią a zachodnią Galicją-Małopolską jest San, co oczywiście nie ma żadnego związku z rozgraniczeniami administracyjnymi (tak jak z obecną sztuczną granicą pojałtańską). Autor do celów swojego opracowania przyjmuje więc jedyny ówczesny podział austriacki – niejako biurokratyczny: na okręgi sądowe, lwowski i krakowski. Po stronie wschodniej pozostawały więc powiaty graniczne: jarosławski, brzozowski, przemyski i sanocki. Poza powiatami nie było wtedy w Galicji żadnych wyższych jednostek administracyjnych (typu guberni – jak w zaborze rosyjskim, lub województw – te powstały dopiero w Polsce odrodzonej) (...)
Autor przedstawia następnie zderzenie polskich i ukraińskich aspiracji terytorialno-politycznych, aż do konfrontacji zbrojnej w 1918 r. Tu warto zatrzymać się nad sprawą mało nam znaną – rolą Czechosłowacji, i to od samego zarania jej istnienia (1919 r.). Cytujemy: Dążenia emancypacyjne Łemków uzyskały następnie kuratora w Pradze. Czechosłowacka penetracja Łemkowszczyzny i inspirowanie agitacji za jej przyłączeniem do Czechosłowacji prowadzone były w ramach ogólnej akcji pozyskania Karpatorusinów, ale w danym przypadku miano także na uwadze przejęcie kopalni naftowych na Podkarpaciu. [...] Oddziały czechosłowackie operujące na Orawie według informacji PKL zaopatrywały w broń niektóre gminy łemkowskie, a w lutym 1919 r. kolportowano w Pradze deklarację Ruskiej Rady ogłaszającą autonomię Łemkowszczyzny w granicach Republiki Czechosłowackiej. Bezskutecznie natomiast próbowano zainteresować sprawą Łemkowszczyzny konferencję pokojową w Paryżu. I jeszcze: Kwestia ukraińska w polityce wschodniej Czechosłowacji była podporządkowana nader ambitnym celom ogólniejszym. Wśród nich na pierwszym miejscu było dążenie do utworzenia wspólnej granicy z Rosją, odpowiadające także czechosłowackim interesom ekonomicznym. Granica ta miała ułatwić Czechosłowacji zajęcie dominującej pozycji w Europie środkowej. Z tego punktu widzenia stan przejściowy w Galicji Wschodniej był dla Pragi korzystniejszy niż polska tam stabilizacja, urealniał bowiem przyłączenie Łemkowszczyzny atrakcyjnej z powodu jej pól naftowych. Tocząca się wojna polsko-ukraińska umożliwiała bardzo korzystny eksport broni dla potrzeb Halickiej Armii w zamian za ropę naftową nabywaną po cenach o wiele niższych od cen na rynku światowym. Handel naftą związany był również z czeskim eksportem do Galicji [...], który [...] uzyskał wymiar monopolu, łatwiejszego do utrzymania w stosunkach z ZURL [Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej] niż z Polską, główną zawadą wielkości i znaczenia Czechosłowacji w Europie Środkowej. Chociaż więc w końcu pod presją biegu wydarzeń pogodzono się nad Wełtawą z obecnością Polski we wschodniej Galicji, bynajmniej nie zaprzestano wspierania ukraińskiego ruchu narodowego. Książka, jak widać, jest obiektywnie napisana. Oznacza to, że nie jest pisana z pozycji antypolskich, co się ostatnio nader często zdarza naszym (?) europejczykom.

Każdy kto zapozna się z wyżej zaprezentowanymi opracowaniami zrozumie, że obecna  propaganda neobanderowska, jak i współgrająca z nią  poprawność polityczna III RP zamazują fakty historyczne.  Ludobójczo-sadystyczne oblicze ukraińskiego antypolinizmu już ćwierć wieku wcześniej dało o sobie znać. W tym miejscu warto zapoznać się chociażby z fragmentem książki Florentyny Rzemieniuk pt. "Walki polityczne greckokatolickiego duchowieństwa o niepodległość Ukrainy w okresie II RP (1918-1939)”, Siedlce 2003.

I znowu świadectw na to jest moc. Gdy Ukraińcy zaczęli się cofać spod Lwowa, wówczas przyszła ostatnia godzina na polską ludność wiejską. Przede wszystkim podpalano wieś. Tak zrobiono w Sokolnikach, w Biłce Szlacheckiej w Dawidowie, tak zrobiono zawsze w każdej wsi, która miała opinię wsi polskiej. Podpalano zazwyczaj zachaty i strzelano do ludzi. W ten sposób spalono ponad 500 gospodarstw, czyli około 2000 budynków: w Sokolnikach 96 gospodarstw, w Biłce, cośmy naocznie stwierdzili. Ktokolwiek wyszedł z chaty, padał zabity albo ranny. W ten sposób zginęło w Sokolnikach ponad 50 osób i 28 w Biłce. Palono żywcem w domach i stodołach. Wiele jest takich wypadków. W ten sposób obchodzono się z polskimi wsiami. Przy pędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które po robotach oddawano żołnierzom do użytku. Klee ataman ukraiński – Niemiec, założył w Żółkwi dom publiczny dla żołnierzy z dziewcząt polskich. Podobnie postępowano z zakonnicami w trzech klasztorach polskich. Zazwyczaj nasyciwszy swoje chuci żołnierze przeważnie mordowali swoje ofiary. We wsi Chodaczkowie Wielkim k/Tarnopola np. cztery dziewczęta zostały zamordowane w ogrodzie, lecz przedtem oderżnięto im piersi a żołnierze ukraińscy podrzucali nimi jak piłką. Znęcanie się nad ludnością w ogóle odbywało się w wielu miejscowościach. Wiadomo, że niewiastom obrzynano piersi, zapuszczano im papryki, stawiano granat we wstydliwe miejsce i rozrywano. Takie wypadki powtarzają się dość często. Najokrutniej postępowali żołnierze półinteligenci, oficerowie, synowie popów.

Trafnie to podsumował   autor artykułu: " Preludium Wołynia było w latach 1918-1919"   (https://www.salon24.pl/u/rod/522090,preludium-wolynia-bylo-w-latach-1918-1919 ) pisząc:  Okrucieństwo Ukraińców wobec Polaków podczas wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919 jest niemal odbiciem rzezi dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich w latach 40-tych XX wieku. Nie było co prawda tak zorganizowane i nie odbywało się na tak szeroką skalę jak ludobójstwo z czasów okupacji niemieckiej, ale stanowiło ewidentne preludium i pokazywało, kto był tutaj agresorem, a kto ofiarą. Ponadto w 1918 roku Polacy mogli liczyć na Armię Wschód i gen. Rozwadowskiego, dzięki którego postawie Galicja Wschodnia została obroniona. Warto przypominać o wojnie polsko-ukraińskiej i powoływać się na nią, by zamknąć usta każdemu relatywiście próbującemu usprawiedliwiać zbrodnie Ukraińców dokonane na Polakac


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 251 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6001566