W 40 rocznicę wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża (16.10.2018 r.), Krzysztof Skowroński wędrując szlakiem pielgrzymki Jana Pawła II z 1991 roku, zaprosił słuchaczy Radia Wnet do Radomia, gdzie Ojciec Święty wygłosił homilię nawiązując do kolejnego przykazania Dekalogu: „przykazanie nie zabijaj zawiera w sobie nie tylko zakaz, ono wzywa nas do określonych postaw, nie zabijaj ale raczej chroń życie, chroń zdrowie, szanuj godność ludzką każdego człowieka niezależnie od jego rasy czy religii, poziomu inteligencji, stopnia świadomości czy wieku, zdrowia czy choroby. Nie zabijaj , raczej przyjmij drugiego człowieka jako dar boży zwłaszcza, jeśli jest to twoje własne dziecko”.
Jesteśmy w miejscowości Zabłoćce, to jest jeden z tych 5 kościołów, gdzie rano 11 lipca 1943 roku Polacy zaczęli gromadzić się w kościele, proboszczem był ks. Józef Aleksandrowicz lat 74. Był to niezwykły człowiek, bardzo lubiany przez Polaków, Ukraińców, przez mieszkających niedaleko prawosławnych. W czasie odprawiania mszy św. zginął z większością parafian. Jest jednym z tych 30 wołyńskich kapłanów, którzy zostali zamordowani. Gdzieś tutaj jest pochowany, gdzieś za naszymi plecami, może gdzieś pod naszymi nogami, bo tych grobów jest wiele , są nie oznakowane, tutaj zginęło co najmniej 80 osób. To wszystko jest bardzo bolesne dla potomnych, chcieliby znaleźć tu miejsca pamięci ale tu nic nie ma, wszystko zostało oczyszczone z jakiekolwiek podmiotu polskiego,  a także pamięć jest deptana, bezczeszczona.

Na pomniku Polaków, zamordowanych barbarzyńsko przez banderowców  pozostają nazwiska, nazwa  miejscowości Porycko ale wymazane są słowa „zamordowanych 11 lipca 1943 r.”. Jest to jeden z wielu przykładów zakłamywania historii, takie słowa znikają również z pomników stawianych w latach 80-tych, jeszcze za czasów sowieckich.  Nie tylko napis na pomniku usunięty ale skrzętnie wyczyszczono archiwa by już nie było potwierdzenia w dokumentach - to fragment narracji w przejmującym filmie „Niedokończone msze wołyńskie” prezentowanym 15.10.2018 r.  w siedzibie IPN. 
Polacy mordowani byli bestialsko przez bandytów z SS-Galizien, sotnie i kurenie OUN- UPA oraz cywilną ludność ukraińską i przed, i po 11 lipca 1943 roku. Mordowani w imię rasistowskiej, szowinistycznej ideologii Doncowa zalecanej w postaci katechizmu od 1926 roku. Paleni w kościołach, plebaniach, stodołach, domach, lasach, szkołach, zabijani siekierami, piłami, granatami, masakrowani w barbarzyński sposób poprzedzony wymyślnymi mękami. Tylko jedna z tysięcy makabrycznych relacjikobietom w ciąży Ukraińcy rozcinali brzuchy, wyszarpywali dziecko i wnętrzności a do środka brzucha tak rozpłatanej, dręczonej, krwawiącej kobiety wrzucali... żywego kota. Dziecko tak wyszarpane, jeszcze żywe z wnętrznościami z rozdartej kobiety wrzucali do koryta, gdzie było wyżerane przez świnie.
Polacy chronili się w kościołach, klasztorach,  w przekonaniu, iż zbrodniarze nie odważą się naruszyć sacrum w świątyni. Nie podejrzewali, że tam syn podniesie rękę na matkę bo jest Polką, mąż na żonę czy dziecko bo z Polki, że ci którzy razem świętują, biorą udział w pogrzebach, weselach, nabożeństwach liturgicznych odważą się na  coś takiego w świątyni. Polacy, którzy przetrwali przestali wierzyć swoim sąsiadom, przestali wierzyć, że są bezpieczni. Jak trudno żyć w takim zagrożeniu na swojej rodzinnej ziemi, w swojej ojczyźnie.
Podkamień – tu na terenie potężnego, warownego klasztoru, schronili się okoliczni mieszkańcy ze swoim dobytkiem. Jak przed wiekami przed Tatarami, Kozakami, Turkami. Jesienią do klasztoru w Podkamieniu przybyła duża grupa Polaków z ks. Stanisławem Fijałkowskim z Poczajowa. Brama została wyważona przez barbarzyńców uzbrojonych w broń, granaty, siekiery i zaczęła się rzeź w kościele i klasztorze. Zamordowano ponad 300 osób, których szczątki przez wiele miesięcy leżały utopione w studni i podziemiach kościoła i klasztoru. Podkamień to była stolica duchowa Polski od XVII wieku, tu zawsze znajdowano schronienie, to była podolska Częstochowa, tu modlili się różnymi językami obywatele polscy. Stoimy na ziemi przesiąkniętej krwią Polaków, tu nie ma żadnej tablicy, informacji, krzyża, że tu dokonała się taka barbarzyńska zbrodnia na Polakach. Tylko dlatego, że byli Polkami. Nieznane doły śmierci, tam nikt ani wtedy, ani dziś, ani w tym tygodniu ani nigdy,  nie zapali świecy. Łąki, pola, lasy, około 2 tysiące miejscowości na Wołyniu, około drugie 2 tysiące na terenie Małopolski Wschodniej, we lwowskim, stanisławowskim, tarnopolskim, wymazanych z map i pamięci, ponad 130 000 zamordowanych. Stąpamy po ziemi, która jest jednym, wielkim cmentarzem– kontynuuje narrację dr Leon Popek, z którego rodziny bandyci ukraińscy zamordowali kilkanaście osób.
Był specjalny rozkaz UPA, niszczyć kościoły, kaplice, wycinać drzewa w sadach po to, żeby nie został żaden ślad, zatruć studnie, wrzucać tam trupy by nigdy w tym miejscu nie odrodziło się życie. W ciągu kilku godzin ta kilkusetletnia kultura została zniszczona, nie pozostał kamień na kamieniu.
To jest pomnik, który już od kilkunastu lat stoi w Lubomlu, poświęcony żołnierzom UPA tej ziemi z lat 1939-1957. Kilkaset nazwisk z  kilkunastu okolicznych miejscowości, z niektórych wsi po kilka nazwisk, z innych kilkanaście i aż 68 nazwisk członków UPA z miejscowości obok Woli Ostrowieckiej. To nazwiska morderców Polaków. Tu mamy przykład pamięci ukraińskiej o UPA, postać kobiety, wyobrażenie Matki Boskiej Dobrej Opieki, która szalem otacza, przytula do serca te tablice z nazwiskami ukraińskich członków OUN UPA.
75 lat temu, 30 sierpnia 1943 r. w sąsiadujących ze sobą wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu, Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała 1055 Polaków. 
Jest coraz gorzej – wyjaśnia ks. prof. Mirecki podczas dyskusji po projekcji. Pod koniec lat 80-tych pojawiło się wielu duchownych z Polski w byłych republikach sowieckich. Narracja religijna wydarzeń była propolska. Z czasem duchowni ci odchodzili i zostawiali miejsca młodym kapłanom, którzy uczyli się w Polsce. Ale przyszli kapłani kształceni już na Ukrainie gdzie przyjęli też święcenia i zderzyli się z nowa rzeczywistością czyli zamykaniem parafii rzymskokatolickich, gdyż starzy Polacy umierają a młodzi wyjeżdżają. Wymieniony zostaje episkopat ukraiński czyli pozbywają się tych biskupów, którzy byli z Polski lub mieli polskie korzenie. Jedyny, który pozostał i walczy o polskość to arcybiskup lwowski, Mieczysław Mokrzycki. Na 160 osób zakonnych i duchownych, którzy zginęli od siekier nacjonalistów ukraińskich prowadzony jest tylko jeden proces beatyfikacyjny dzięki uporowi rodziny i zgromadzenia. Wszyscy inni nie są uważani za męczenników za wiarę, są tylko ofiarami  „konfliktu polsko – ukraińskiego”. Nacjonaliści z założenia uderzali w najczulsze miejsce Polaków, kościół, Msza św., nabożeństwo, chodziło im o zbezczeszczenie świętego miejsca, sprofanowanie najświętszego sakramentu. Nadal następuje niszczenie ksiąg metrykalnych, cmentarzy, kościołów, klasztorów, na których nie ma żadnej wzmianki, iż jest to zabytek kultury. A niektóre perły polskiej architektury  przerabia się, dodając banie, na cerkwie, bez żadnej wzmianki o ich rodowodzie. To świętokradztwo trwa.
Dlaczego kościół nie troszczy się o pamięć  i poświęcenie miejsc zagłady polskich duchownych mordowanych przez wiernych kościoła greckokatolickiego przy zachęcie a nawet udziale księży greckokatolickich i prawosławnych na terenach II RP? Czy ta męczeńska śmierć jest gorsza?
W przeddzień Dnia Papieskiego ogłoszono laureatów nagrody Totus Tuus 2018. Kardynał Nycz wręczył nagrodę specjalną Totus Tuus  byłej ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, Hannie Suchockiej. Nie rozumiem, jak mając tak dobrego ambasadora usłyszeliśmy tak fałszywą historycznie i wyrządzającą szkodę wizerunkowi Polski i Polaków wypowiedź papieża Franciszka podczas wizyty na Litwie. Ambasador RP podczas kilkunastoletniej obecności w Watykanie powinien zabiegać o reakcję zwierzchnika kościoła  na sakralizację zbrodni w kościele greckokatolickim, sakralizację zbrodni dokonanej na Polakach przez bandytów ukraińskich spod znaku OUN UPA. 
Podkamień - barbarzyńscy zaatakowali to święte miejsce a po zamordowaniu Polaków przez kilka dni wywożono dziesiątki furmanek zrabowanego mienia z klasztoru, kościoła. I tak było wszędzie. Przywłaszczali nasz majątek a przede wszystkim tożsamość zamordowanych Polaków, z którą jechali do Kanady,  Ameryki, Europy i Polski. 
Dlaczego do dzisiaj nie upominamy się o odszkodowanie za wielką grabież dokonaną przez ukraińskich sąsiadów, grabież majątku zamordowanych i wypędzonych Polaków? Grabież dziedzictwa narodowego i kulturowego gromadzonego przez wieki przez światłych obywateli państwa polskiego? Dlaczego godzimy się, by Ukraińcy nadal nabywali nasz polski majątek i naszą polską tożsamość? 
W sierpniu br. towarzyszyłam znajomej w poszukiwaniu domu jej dziadka, który przyjechał z Krosna do Drohobycza „za pracą” i wynajął mieszkanie w Rychcicach, podobno przy pałacu. Taksówkarz ze Lwowa, znający dobrze polski i ukraiński, podwiózł nas na teren dawnych zabudowań. Pałac zburzony, widoczny fragment bramy wjazdowej i  okazały, odnowiony, piętrowy budynek o przedwojennej architekturze.  W krzakach pod budynkiem odnajdujemy panią, która pospiesznie wyprasza panów siedzących  przy butelce na drewnianej skrzynce i udziela nam wyjaśnień. Nikt nie mógł przed wojną wynajmować  budynku, na dole była kiedyś wielka kuchnia a na górze mieszkała służba. A skąd pani wie? Jest obecnie właścicielką tego pięknego budynku i posiada wszystkie archiwalne dokumenty, z których to wynika. Dzieci tej Ukrainki są już w Polsce, niedługo urodzi się wnuk a ona sama niebawem otrzyma kartę Polaka. To taka bieda na Ukrainie czy tylko lenistwo i nieumiejętność zagospodarowania tego bogatego w ziemię kraju? Pałac w Rychcicach zbudowany przez sławnego architekta króla Stasia – Jana Chrystiana Kamsetzera należał do hrabiów Bielskich (herbu Jelita). W pamiętną noc 13/14 kwietnia 1940 roku państwo Bielscy zostali wywiezieni do Kazachstanu. Pan Bielski zmarł w 24.09.1941 roku w  Usz-Tube.  Nasi wschodni sąsiedzi mordowali , wpisywali  Polaków na listy wywózek na Sybir lub do więzień NKWD, wypędzali w bieliźnie i zagrabiali majątek a teraz nabywają skrwawioną czyjąś ojcowiznę i wykupują naszą ziemię również w Polsce. Tłusta ziemia, przez wieki uprawiana przez naszych przodków leży odłogiem na Ukrainie. 
Ukraiński szowinizm przybiera na sile, ponieważ ma poparcie antypolskich środowisk w USA, polskiego rządu i sympatyków banderowców w kraju. Obojętność polskich władz wobec tego, co wyprawiali z Polakami upowcy sprawia, że zaczynają oni znowu podnosić głowy. A przecież ci zbrodniarze wymordowali dziesiątki tysięcy Polaków oraz część Żydów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz 40 tys. swoich rodaków– ostrzegała w wywiadzie Dora Kacnelson w 2002 roku. 
15 października 2018 roku w siedzibie IPN uczestnicy panelu dyskusyjnego mówili o coraz większym zagrożeniu banderyzmem, o doskonale prowadzonej przez państwo ukraińskie akcji fałszowania historii, o hardości  Ukraińców na pozór grzecznych i uśmiechniętych, o tym, iż doskonale wiedzą o mordach na Polakach bo wciąż się nim chlubią i to nie tylko po alkoholu, czego byłam świadkiem wraz z katowickim dziennikarzem przy fontannie przed Gmachem Opery we Lwowie. O  odmowie pochówku i poświęcenia miejsc zbrodni, o sakralizacji zbrodni przez kościół greckokatolicki i odchodzeniu greckokatolickiego kościoła od katolicyzmu, o  niszczeniu wszelkich śladów polskości czyli cywilizacji łacińskiej. Był też głos z sali dopominający się ostrzejszej reakcji rządu (zgadzam się, zwłaszcza konsula RP na Ukrainie, który w żaden sposób nie przeciwstawia się antypolskim działaniom), o debanderyzację i obowiązkową edukację milionów przyjeżdżających Ukraińców, a nawet składanie przez nich deklaracji o potępieniu zbrodni na Polakach. Młody student ukraiński zalecił obecnym, by nie rozdrapywać ran bo to negatywnie wpływa na relacje polsko ukraińskie, najlepiej przebaczyć . Tylko jakie to złe relacje dla niego, skoro może tu przyjechać, studiować (dostaje 1500 stypendium, za które na Ukrainie opływa w dostatek liczna rodzina, gdy niejeden Polak musi ciężko zapracować na 1500 zł, za które trudno utrzymać siebie nie mówiąc o rodzinie), pracuje, żeni się, kupuje mieszkanie, zakłada firmę itp. Niestety, propaganda sowiecka wciąż obecna. A w tym szafowaniu słowem przebaczenie widać tę zasadniczą różnicę między  cywilizacją łacińską a wschodnią czyli ukraińską, którą zaznaczyła pani Ewa Siemaszko w swoim wystąpieniu. Do przebaczenia potrzebna jest świadomość własnego, złego czynu, okazanie żalu, czyli znienawidzenie złego czynu, postanowienie poprawy, szczere wyznanie czyli dobrowolne samooskarżenie się, zadośćuczynienie Bogu i pokrzywdzonemu czyli naprawa spowodowanego zła. Trudno nazwać chęcią naprawy wyrządzonego zła sakralizację zbrodni dokonanej przez bandy OUN UPA przez kościół greckokatolicki i jego wiernych, odmowę pochówków i poświęceń zbroczonych polską krwią ziem, ukrywanie szczątków Polaków w grobach zbrodniarzy banderowskich, niszczenie śladów cywilizacji łacińskiej wprowadzanej przez wieki na te tereny przez Polaków, usuwanie wszelkich śladów polskości w architekturze, sztuce, kulturze, gospodarce, rolnictwie , religii, sporcie itp., podszywanie się pod narodowość tych, których z taką nienawiścią mordowano.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 429 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6613104