Poniżej przytoczone są dokumenty ukraińskie i niemieckie dotyczące zawieranych porozumień OUN-UPA z Niemcami w 1944 roku. Jednoznacznie obalają one lansowany mit o walkach UPA z Niemcami. W toczonych negocjacjach sporna była sprawa... zamieszkującej Kresy ludności polskiej.„Podczas przeprowadzenia operacji na terenie Brodzkiego, „GONTA” zaczął porozumiewać się z pododdziałami niemieckich sił zbrojnych, które wykorzystywał w akcjach antypolskich. /.../ Następnego dnia niemiecki major przysłał po „GONTĘ” samochód z prośbą o jego przyjazd do Pomorzan. „GONTA” pojechał i omówiono tam szereg kwestii oraz ułożono plan napadu na polskie getto w Licynie. Major obiecał, że da kilka ciężkich dział do przeprowadzenia tej operacji. Kilka dni temu dwie nasze i jedna sotnia niemiecka urządziły w lesie obławę, podczas której wzięły do niewoli wielu Żydów i polskiego kuriera. Oddziały, które prowadzą rozmowy z „GONTĄ”, mają nazwę „I-c” (eins-z: oddział wywiadu wojskowego wojsk niemieckich). W całym Pomorzańskiem nasi strzelcy przemieszczają się z bronią zupełnie

swobodnie. Hasło jest aktualne. Taki był charakter rozmów „GONTY” z dowództwem wojsk niemieckich.

S[ława] U[krainie!]. 5 [?] marca 1944”. (Fragment protokołu rozmów dowódcy pododdziału UPA „Gonty” z dowództwem niemieckim z marca 1944 r. W: PA SBU, F. 65, spr. S-9079, t. 1 /załącznik/, k. 72–74. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 

 W "Nadzwyczajnym meldunku" z 14.03.1944 r. stwierdzono: "Kureń UPA stacjonował we wsi Czernicja (Bridszczina). Negocjacje rozpoczęły się... że Niemcy nie będą strzelać do UPA, ani UPA do Niemców. „Niemaki" natychmiast wydali 200 karabinów, 2 moździerze, 6 maksymów, 20 taśm z nabojami, 2 lekkie karabiny maszynowe, 12 dysków z nabojami, 32000 sztuk amunicji, mapy. Niemcy w dwóch powiatach: Brody i Złoczów zabronili policji ukraińskiej oraz wszystkim swoim oddziałom zaczepiać nasze oddziały i strzelać do nich, gdy będą przechodzić.(Arch. spr. №376, t. 66, ark. 244. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

 2 kwietnia 1944 roku naczelnik okręgu Nerіng w radіogramіe z Kamionki Strumiłowej informował gubernatora Galicji: „Po wcześniejszym uzgodnieniu odwiedził mnie dzisiaj w mieszkaniu kierownik organizacji UPA w rejonie Kamionka. Nosi on pseudonim "Orzeł" (Adler), lat 26, zdobył w czasie służby w dywizji "SS" "Trupia Główka" Żelazny Krzyż 1 stopnia, odznakę szturmową piechoty i srebrną odznakę za ranę. Podczas dyskusji, w której przez pewien czas wziął udział lokalny komendant płk Meyler, zostały podjęte konkretne decyzje w sprawie współpracy w rozpoznaniu i w walce z bandami bolszewickimi. Dowódca UPA otrzymał broń i amunicję...". (Arch. spr. №372, t. 36, ark. 61-62. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

 F. Łacarek, który w okresie okupacji zajmował stanowisko referenta oddziału II grupy "Południe" w 1946 roku podczas śledztwa zeznał, że za wskazaniem dowództwa podczas negocjacji: "Doszliśmy do porozumienia w sprawie wspólnej walki z UPA przeciwko władzy sowieckiej, o wyposażaniu w broń UPA przez Niemców, pieniądze i inne rzeczy. Umówiliśmy się, że ze Lwowa i z Krakowa będziemy kierować dla UPA broń, a Krynicki (jeden z kierowników UPA) zaproponował jej dostarczanie do Czarnego Lasu. W marcu i kwietniu 1944 r. z Lwowa przez swojego podwładnego wysłał do Czarnego Lasu trzy razy po dwa samochody ciężarowe z bronią. To było łącznie 15 ton wszelkiej broni. Przybliżona ilość przekazanej UPA broni od marca 1944 r. wyniosła ponad 20.000 sztuk.” (Arch. spr. №372, t.38, ark. 318-340. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)


W raporcie z 04.04.1944 r. "Współpraca z UPA w rejonie Rawy-Ruskiej" powiadomiono, że podczas rozmów z banderowcami oni: "wyjaśnili dowódcy komórki wywiadu, że oni spotkali się ze strony Wehrmachtu z pełnym zrozumieniem swojej działalności i żałują, że z policją nie osiągnięto jeszcze takiej zgodności. Ich plany są nakierowane nie na to, żeby działać na szkodę interesów niemieckich, ale przeciw działającym na całym terenie Rosjan, a w pierwszej kolejności przeciwko polskim bandom. Aby podkreślić swoją współpracę z siłami niemieckimi, bandyci wspomnieli o tym, że oni w żaden sposób nie naruszyli komunikacji i transportu w kierunku na wschód, chociaż mieli możliwość dokonywać wybuchów na torach kolejowych i ataków na kolumny niemieckie". (Arch. spr. №372, t. 36, ark. 67-72. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

 

„W związku z przedstawioną wyżej umową komendant policji bezpieczeństwa generał - major Brenner 06.04.1944 r. wydał rozkaz "Postępowanie z ludźmi służącymi w nacjonalistycznej powstańczej armii (UPA)", w którym informował, że:  "... rozpoczęte kiedyś rozmowy z przywódcami ukraińskiej powstańczej armii w rejonie Derażne pomyślnie prowadzone są dziś również w rejonie Werby.
Osiągnęliśmy porozumienie:  Żołnierze UPA nie będą atakować oddziałów niemieckich. UPA wyśle donosicieli, najczęściej dziewczyny, na obszary zajmowane przez wroga, i będzie składać sprawozdania z rozpoznania do I-с (oddziału rozpoznania) grupy bojowej. Jeńcy z Armii Czerwonej a także sowieckie bandy zostaną przekazani na przesłuchanie do I c, miejscowe obce elementy zostaną wykorzystane przez grupę bojową do pracy.
Aby nie przeszkadzać w tej niezbędnej dla nas współpracy, rozkazuję:
1) Pozwolić na swobodne przejście agentów UPA mających przepustki, podpisane przez kapitana Feliksa lub podających się za członka UPA. Broni im nie odbierać. Na żądanie agentów zapewnić im szybki dostęp do 1c grupy bojowej.
2) Przy spotkaniu z niemieckimi żołnierzami członkowie UPA pozwolą się rozpoznać przez odpowiedni znak - trzymają lewą rękę z rozpostartymi palcami przed twarzą, takich nie zatrzymywać, ten znak oznacza ich porozumienie”.
 (Arch. spr. №372, ark. 36-37, t.37, ark. 335-336. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

 

W tym czasie Niemcy ponosili kolejne klęski na wschodzie. W marcu 1944 roku Armia Czerwona rozpoczęła operacje na południowej Ukrainie operację krymską. 31 marca oddziały 1. i 2. Frontu Ukraińskiego spotkały się ze sobą w pobliżu Chocimia na południe od niemieckiej 1. Armii Pancernej zamykając ją w okrążeniu w rejonie Kamieńca Podolskiego. Po ciężkich walkach w okrążeniu udało się jej wyjść z kotła 7 kwietnia w rejonie Buczacza. 10 kwietnia Armia Czerwona opanowuje Odessę. Szybkie przełamanie obrony niemieckiej w północnej części Krymu przez 4. Front Ukraiński i we wschodniej części Krymu zmusiły Niemców do wycofania się do Sewastopola, który utracili już 9 maja 1944. Przedwojenne tereny Małopolski Wschodniej stały się zapleczem frontu i terenem ludobójczej rzezi ludności polskiej dokonywanej przez OUN-UPA. Niemcom zależało więc na spokoju na tym terenie. Nacjonaliści ukraińscy postanowili ten fakt wykorzystać. I jest znamienne, że to właśnie Niemcy domagali się zaprzestania rzezi ludności polskiej.    

 

 

W dokumencie - "skróconym sprawozdaniu w sprawie negocjacji między oficerami UPA, organizacją "Adler" z jednej strony i porucznikiem Pyutzerem - z drugiej" powiadamia się, że 6.04.1944 r. w czasie rozmów:  "...ze strony ukraińskiej był obecny wyższy dowódca ukraiński, któremu między innymi podlegają grupy Bóbrka, Przemyśl, Poljukany, Brzeżany, Podjasy oraz inne osoby (9 ludzi). Rozmowy dotyczyły możliwości współpracy i wspólnej walki przeciwko polskim i bolszewickim bandom i oni byliby zadowoleni, gdyby ze stronie niemieckiej, na przykład w rejonie Wisłoje, do ich dyspozycji zostały oddane ciężkie działa. O działalności band w obszarze Złoczów-Bóbrka-Podjasy - oni powiadomili o żydowskiej bandzie w Świrczy, polskiej bandzie w Wisinie i rosyjskiej bandzie w rejonie Podjasy". (Arch. spr. №372, t.36, ark. 120-124. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.)

 

„Lwów, 8 kwietnia 1944 r.

IV-N. 122/44 [?], ściś[le] tajne

Egzemplarz pojedynczy

Tajne wagi państwowej

1) Zgodnie z umową, 7.4.1944 w mieszkaniu okręgowego kierownika NEHRINGA w Kamionce Strumiłowej odbyło się spotkanie dowódcy bandy UPA – „ORŁA” z niżej podpisanym, z którym przybył jako świadek sekretarz kryminalny STREICHER. Poza tym przy rozmowach był obecny okręgowy kierownik NEHRING i komendant wojenny pułkownik MEILER. Pod koniec przybyli jeszcze SS Hauptsturmführer i SS Obersturmführer [z] dywizji zmotoryzowanej SS HOHENSTAUFEN, którzy rozmawiali z „ORŁEM” wyłącznie o sprawach wojskowych i chcieli zawrzeć umowę, na podstawie której dyslokowany w tym samym [co oddział „ORŁA”] terenie pododdział SS Hauptsturmführera nie będzie walczyć z bandą „ORŁA”. /.../ 

Następnie przedstawiłem „ORŁOWI” [żądania], analogiczne [do wysuniętych podczas] innych rozmów ze stroną nacjonalistyczną i przedstawionych w „IV-N 90/44 ściśle tajne”, z wyraźnym wskazaniem na obecną

sytuację wojenną, [oraz na to,] iż chyba wszyscy się zgodzą, że element ukraiński, zdaje się, przegapił moment, w którym mógł dowieść swej gotowości do wspólnej z siłami niemieckimi walki przeciwko bolszewizmowi. Ja nigdy nie mogłem dostrzec tej gotowości, wręcz przeciwnie, ukraiński element narodowy w tych ciężkich czasach i w obliczu grożącego niebezpieczeństwa bolszewizmu, podobnie jak przedtem, marnował swe siły na działania terrorystyczne podejmowane przeciwko elementowi polskiemu i nie prowadził [wspólnie z nami] tak intensywnej walki, [jak] na przykład przeciwko polskim kobietom, dzieciom, wsiom. Sytuacja ta musi ulec zmianie i mając na względzie policję bezpieczeństwa, ze swej strony postawiłem „ORŁOWI” następujące żądania, od których nie wolno na krok odstąpić.

  1. Całkowita lojalność wobec interesów niemieckich.
  2. Zaprzestanie działalności terrorystycznej wobec ludności polskiej.

Przy tym zrobiłem zastrzeżenie, że „ORŁOWI” i jego pododdziałowi UPA nie zabrania się walczyć na własną rękę z polską bandą w lasach. Walka ta jednak w żadnym wypadku nie może być rozciągnięta na ludność polską, wsie lub na tych polskich mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy nie należą do band. Jeśli „OREŁ” potrafi udowodnić, że miejscowi Polacy i Polki działają w konspiracji lub współpracują z bandami, to materiał wywiadowczy na ten temat [powinien] przekazać policji bezpieczeństwa i jej zostawić [tę sprawę] do realizacji; oskarżeni Polacy i Polki zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. /.../ „OREŁ” bez zbędnych słów oświadczył, że zgadza się na przyjęcie tych 4 żądań, poza punktem 2, który pozbawia go możliwości wyegzekwowania posłuszeństwa od podejrzanych lub winnych tutejszych Polaków i Polek oraz ich osiedli. W tej sprawie chciałby on najpierw uzyskać zgodę swojego kierownictwa i kontynuować rozmowy podczas następnego spotkania. […] SS Obersturmfüher i komisarz kryminalny”. (Informacja z 8 kwietnia 1944 r. dotycząca rozmów dowódcy UPA „Orła” z Niemcami. W: PA SBU, F. 13, spr. 372, t. 36, k. 102–104. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005; oraz: „Karta” nr 23/97, s. 67–68). Przypis: Nehring Joachim, SS Untersturmführer, funkcjonariusz SD; od poł. 1942 Kreishauptmann Kamionki Strumiłowej.

 

„Lwów, 21 kwietnia 1944 r.

IV Nr 123/44

Tajne wagi państwowej

Egzemplarz pojedynczy

1) Notatka:

Zgodnie z umową, 18 IV 1944 r. o g[odzinie] 11-00 w Uhnowie odbyło się spotkanie z dowódcą zgrupowania UPA w rejonie Rawa Ruska.

Ze strony niemieckiej byli obecni: Niżej podpisany z sekretarzem kryminalnym STREICHEREM i KOACZIMMEKIEM [?], oraz urzędnik kryminalny KULIK, lejtenant doktor ZERFAS, adiutant 4 pułku policji SS i kapitan BUCHENWISER, również z 4 pułku policji SS, dowódca żandarmerii w Rawie Ruskiej oraz wielu funkcjonariuszy policji porządkowej 4 pułku policji SS.

Ze strony UPA na spotkaniu byli obecni: dowódca zgrupowania UPA z 5 przedstawicielami, biorącymi udział w rozmowach oraz liczną ochroną, w skład której wchodziło mniej więcej 300–400 osób. Ochrona ta szczelnie otoczyła cały rejon Uhnowa i prawdopodobnie nikogo nie wpuszczała ani nie wypuszczała ze wsi w czasie rozmów.

Żeby rozpocząć rozmowy, zaproponowałem dowódcy bandy, by wyjaśnił nam, o co chodzi UPA i dlaczego wyraża ona gotowość do rozmów z nami. Dowódca bandy odpowiedział, że UPA uznaje tylko 3 cele:

  1. Walka przeciwko bolszewizmowi.
  2. Walka ze wszystkim co polskie.
  3. Walka o utworzenie niepodległej i samodzielnej Ukrainy.

Aby osiągnąć powyższe cele, UPA zamierza rozpocząć współpracę z Niemcami oraz osiągnąć to, by Niemcy nie atakowali ich i nie walczyli z nimi.

Ja z kolei przedstawiłem dowódcy bandy w zwięzłym streszczeniu sprawy następujące:

  1. a) Walkę przeciwko bolszewizmowi UPA może prowadzić bez ograniczeń, a przede wszystkim na zajętym przez nas obszarze może atakować i walczyć z sowieckimi bandami oraz niszczyć je z własnej inicjatywy

i według własnego uznania.

  1. b) W walce przeciwko polskości UPA ma ściśle przestrzegać zasady, według której może podejmować walkę tylko z polską bandą, tj. z nielegalnym związkiem Polaków, którzy są uzbrojeni i rozmieszczeni wyłącznie

w wiejskich miejscowościach oraz planują lub już podjęli antyniemieckie czy antyukraińskie akcje. Natomiast UPA nie może atakować polskich miejscowości i osiedli, jak również zamieszkałych przez Polaków leśnictw, rezerwatów itd.

Jeśli UPA może udowodnić, że w polskich miejscowościach dochodzi do spisków lub że mają tam swoje bazy wypadowe i są rozlokowane polskie bandy, to materiały z informacją powinna przekazać policji bezpieczeństwa, która ze swej strony zajmie się likwidacją polskiego gniazda powstańczego i pociągnie winnych do odpowiedzialności. W żadnym wypadku UPA nie może z własnej inicjatywy prowadzić operacji w osiedlach, wsiach i wiejskich miejscowościach, ponieważ jej poprzednie działania dowiodły, że we wszystkich akcjach UPA przeciwko zamieszkałym przez Polaków miejscowościom zawsze dochodziło do najgorszych nadużyć i że stwarza to poważne zagrożenie dla niemieckich interesów – zaopatrzenia

w żywność, dowozu niezbędnych artykułów itd.

W wypadku nie przestrzegania tego warunku przez UPA, będzie ona postrzegana jako nielegalna banda, którą będziemy zwalczać i niszczyć. UPA może potraktować to dosłownie i rozważyć, co jej się bardziej opłaca – zgodzić się na niemieckie żądania czy, podobnie jak jakakolwiek inna banda, narażać się na ataki niemieckich pododdziałów wojskowych i zostać przez nie zlikwidowaną.

Dowódca pododdziału UPA usiłował na różne sposoby pominąć ten mój warunek. Gdy przekonał się, że nie zrezygnuję z tego punktu i nie złagodzę go, oznajmił, że dowie się w pewnym miejscu, czy może zgodzić się na moje żądania. Kiedy przekonsultuje to z organem nadrzędnym, wrócimy do tej rozmowy podczas następnego spotkania, termin którego uzgodniliśmy na czwartek 27 IV 1944 r., na godzinę 10.00 w Uhnowie. Wtedy on da odpowiedź. Ustaliliśmy, że na następne spotkanie hasłem będzie „Rawa Ruska” oraz każdy z nas będzie trzymać chusteczkę do nosa w prawej ręce.

Ponieważ dyskusja, szczególnie nad kwestią polską, zajęła kilka godzin i spotkała się z silnym oporem przedstawicieli UPA, na razie odstąpiłem od żądania, by [UPA] nie wywierała negatywnego wpływu na ukraińską policję i nie wpływała demoralizująco na nią ani na ochotniczą galicyjską dywizję SS. Te punkty powinny być dokładnie wyjaśnione podczas następnego spotkania.

Moja opinia o pododdziale UPA nie jest najlepsza. Wśród uczestników rozmów po stronie UPA znajdowali się polityczni narwańcy, upierający się przy ostatecznej likwidacji i zniszczeniu wszystkiego co polskie. Rzucając nieprzemyślane wypowiedzi nie zauważyli, że chcąc osiągnąć swe antypolskie cele, będą musieli podejmować również działania antyniemieckie. […] Przez kierownika IV [?] dla dowódcy z prośbą o przyjęcie do wiadomości przedłożył I/4 SS Obersturmführer i komisarz kryminalny (—)(Fragment informacji z 21 kwietnia 1944 r. dotyczący rozmów dowódcy zgrupowania UPA z Niemcami. W: PA SBU, F. 13, spr. 372, t. 36, k. 149–151. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 

 

Poniższy dokument potwierdza z kolei całą perfidię banderowskiej propagandy, ale jednocześnie warto zwrócić uwagę na podaną ilość strat ukraińskich i porównać ją z rzezią około 80 tysięcy Polaków na Wołyniu, o czym oczywiście „ukraińska partyzantka nacjonalistyczna” nie mówi. Nie mówi też o rzeziach dokonanych w lutym, marcu i kwietniu 1944 roku na terenie Małopolski Wschodniej (rozmowa toczona jest 3 maja 1944 roku), gdzie straty ludności polskiej także wyniosły około 80 tysięcy osób.

   

„Tajne 7 maja 1944 r.

Wpłynęło 13.5.44 r.

Nr p.p.563/44 tajne

P[an] gubernator Distriktu Galizien we Lwowie

Treść: ukraińska partyzantka nacjonalistyczna.

3.5.1944 r. w szczerym polu, pod wyznaczoną przeze mnie gruszą, na wschód od Czarnego Lasu, odbyło się spotkanie z dwoma przedstawicielami ukraińskiej partyzantki nacjonalistycznej. Przybyłem w towarzystwie doskonałego ukraińskiego tłumacza. /.../ 

W kwestii polskiej:

Od jesieni ubiegłego roku Polacy dokonywali podpaleń i mordów na ludności ukraińskiej we wschodnich [?] obwodach ukraińskich oraz w Dystrykcie Lubelskim (Chełm, Hrubieszów), jak też na Wołyniu. Polski terror ogarnął również Galicję, a przede wszystkim Lwów, w wyniku czego ucierpieli ukraińscy profesorowie, studenci i ukraińska policja. Mając świadomość, że terror może być złamany tylko terrorem, Ukraińcy

odpowiedzieli tym samym. Nasz terror skierowany jest przeciwko najgorliwszym polskim działaczom. Nasze grupy likwidacyjne otrzymały polecenie, by oszczędzali [życie] polskich kobiet i dzieci. Czasami jednak [to polecenie] łamano. [Przypadki takie] są badane przez nasze sądy i surowo karane. Osobiście znane mi są dwa wypadki, gdy za podobne wykroczenia dwaj nasi mężczyźni zostali skazani na śmierć, a wyrok wykonano. Nasze dowództwo odżegnuje się od mordowania kobiet i dzieci, lecz znajdujący się na niższych szczeblach ludzie czasami bywają bez kultury [!]. Zarejestrowaliśmy wszystkich Ukraińców, zamordowanych przez Polaków. Według obliczeń, podczas ostatniej fali mordów, która rozpoczęła się jesienią, polscy aktywiści zamordowali ponad 2500 Ukraińców. Zabójstwa uważamy za broń polityczną, a terror stosujemy tylko w celu samoobrony.

Polski ruch powstańczy wspólnie z bolszewizmem występuje zarówno przeciwko Ukraińcom, jak i Niemcom. Uważamy, że Polacy dobrze maskują swój wrogi stosunek do Niemiec oraz są zwolennikami nie tylko Anglii, ale i bolszewików. Fakt, że prawie cała ludność polska pozostaje na okupowanym przez bolszewików terytorium oraz radosne witanie przez nią nacierających bolszewików dowodzi, że kierują się dyrektywami polskiego rządu emigracyjnego. [Rząd ten] wydał polecenie ścisłej współpracy z bolszewikami, utworzenia i przygotowania aparatu administracyjnego, kierownictwa gospodarczego, jak również przejęcia wszystkich organów władzy i środków produkcji przez Polaków. CHURCHILL1 stara się załatwić u STALINA, żeby działania te zostały zaakceptowane przez bolszewików. Dlatego Polacy są najlepszymi informatorami nacierających sowietów, wskazują bolszewikom uświadomionych narodowo Ukraińców „banderowców” oraz pomagają bolszewikom dzięki otrzymywanej od nich broni. Wykorzystują każdą okazję, żeby szkodzić Ukraińcom. Wstępują do partyzantki bolszewickiej; po walkach z nią znajdujemy wśród zabitych tutejszych Polaków. Niektórych z nich osobiście znali nasi ludzie, inni byli rozpoznawani po medaliku z Matką Boską, który nosili pod koszulą na piersi. Na przykład na odcinku między Niewoczynem a Bitkowem wśród zabitych partyzantów znaleźliśmy naszych miejscowych Polaków. Polacy również przeprowadzili bolszewickich spadochroniarzy – sabotażystów przez góry na Węgry i na Słowację. Dlatego w walce przeciwko bolszewikom ukraińscy partyzanci likwidują Polaków jako szkodników.

Na moje pytanie – dlaczego ukraińscy partyzanci napadają na [większe] posiadłości, odpowiedzieli: „Dlatego, że Polacy są tam aktywni w jeszcze większym stopniu, niż polscy koloniści we wsiach i nadużywają gościnności okazanej im na ukraińskiej ziemi”.

Hauptmann okręgowy (Kreishauptmann) w Stanisławowie”. (Fragmenty informacji stanisławowskiego Kreishauptamtu dla gubernatora Dystryktu Galizien z 7 maja 1944 r. W: PA SBU, F. 65, spr. S-9079, t. 2, k. 127–136. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 

 

W zdobycznym niemieckim dokumencie z 15 maja 1944 roku, który był przysłany do głównego urzędu bezpieczeństwa państwa, a także do innych organów policji i SD (w Berlinie, Krakowie, Lwowie) powiadamia się o kontaktach UPA z niemiecką władzą okupacyjną i stwierdza:  "...ze strony UPA nie są podejmowane jakiekolwiek działania przeciwko Niemcom (Reichsdeutschom) ... mają razem z Niemcami wspólnego wroga - bolszewizm". (Arch. spr. №372, t.36, ark. 229-244. INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r.). 

 

Kreishauptmann w Kamionce Strumiłowej Joachim Nehring „jako szczery przyjaciel narodu ukraińskiego”  pisze do banderowskiego dowódcy „Chmila”: 

„Generalne Gubernatorstwo Galicja

Kreishauptmann w Kamionce Strumiłowej

  1. Ns./Fl.

Kamionka Strumiłowa

19 maja 1944 r.

Pan dowódca grupy „Chmil”.

Dotyczy starosty wiejskiego [w] Streptowie.

Z wielkimi podziękowaniami potwierdzam otrzymanie Pańskiego listu z 11.5.1944 r.

Odpowiadam, co następuje:

1) Nie da się całkowicie uniknąć starć między jednostkami niemieckich sił zbrojnych a poszczególnymi grupami UPA dopóty, dopóki wyższe instancje UPA nie będą gotowe do opartej na jasnych zasadach współpracy i nie wystąpią do mnie z odpowiednimi propozycjami.

2) W pozostałych sprawach osobiście nie widzę możliwości skutecznej i dobrej współpracy, gdy poszczególne grupy UPA są niezdyscyplinowane i, prawdopodobnie zgodnie z wydanym przez dowództwo UPA rozkazem, wciąż jeszcze palą polskie osiedla, a nawet zakłady produkcyjne. Widzę w tym nie tylko nieodpowiedzialne, szczególnie w okresie wojny, niszczenie cennego mienia, ale przede wszystkim zbrodnię wobec przyszłości narodu ukraińskiego. Jeśli ukraińskie grupy nacjonalistyczne podejmują obecnie zdecydowane próby umocnienia się w ogólnej rozstrzygającej walce przeciwko bolszewizmowi i zamiast skoncentrować przeciwko niemu swoje siły – palą polskie wsie, to po zwycięstwie Niemców zemści się to okrutnie na przyszłości narodu ukraińskiego. Jako szczery przyjaciel narodu ukraińskiego bardzo nad tym ubolewam. Wiecie, że czynami udowodniłem Pańskiemu poprzednikowi „Orłowi” wolę poważnej współpracy i UPA wyciąga z tego znaczne korzyści. Tym samym brałem na siebie dużą odpowiedzialność, ponieważ „Oreł”, który nigdy nie odżegnywał się od swoich politycznych celów Ukraińca – nacjonalisty, wykazał zarówno przede mną, jak też przed niemieckimi siłami zbrojnymi wzorową dyscyplinę. Muszę jednak z ubolewaniem podkreślić, że postępowanie innych grup UPA wyjątkowo utrudnia, jeśli wręcz nie uniemożliwia, mnie i innym przyjaciołom narodu ukraińskiego przedłożenie dążeń i interesów tegoż narodu wyższym instancjom niemieckim. Kreishauptmann Nehring”. (Fragment pisma Joachima Nehringa do dowódcy grupy UPA „Chmila” z 19 maja 1944 r. W: PA SBU, F. 13, spr. 372, t. 36, k. 251–252. Za: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku. Tom 4. Część druga. Warszawa – Kijów 2005). 

 

Wszystkie te dokumenty znajdują się w archiwum Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. W Informacji  opracowanej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy zaprezentowana została tylko ich część. Był to rok 1993. Obecnie archiwa te są niedostępne dla historyków, poza grupą wybraną przez Wołodymyra Wiatrowycza. Trudno wyrokować, czy po wyborze Wołodymyra Zełeńskiego na prezydenta Ukrainy coś się zmieni. Raczej niewiele, przynajmniej do najbliższych wyborów do Werchownej Rady, gdyż obecna przesiąknięta jest odorem ukraińskiego banderyzmu.

                                                                     


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud12.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 468 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7556538