1 listopada (Wszystkich Świętych) 1944 roku: 

We wsi Gontowa – Milno pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: „Rożek Jan i  Zaleski Paweł - zastrzelony na posterunku” (Adolf Głowacki:  "Milno – Gontowa”,  Szczecin 2008).

We wsi Wygoda pow. Skałat 1 listopada 1944 r. został zamordowany Jabłoński Józef, rolnik (uduszono go przy użyciu sznura). 

We wsi Żyrawa pow. Żydaczów dwóch miejscowych Ukraińców – banderowców zamordowało 6-osobową rodzinę: Marię Wierzbicką  lat 44, jej córkę Zofię lat 23, jej synów: Henryka lat 15 i Władysława lat 21 oraz jej  70-letnią matkę Annę Wiśniewską.

 

   W nocy z 1 na 2 listopada:

We wsi Nowosielica pow. Śniatyn: „Proszę o umieszczenie uzupełnienia wykazu pomordowanych w Nowosielicy wsi leżącej między Rożnowem, a Dżurowem (woj. stanisławowskie):
1. Chałupa Maria z d. Berezowska, żona Edwarda Chałupa; lat. 38
2. Chałupa Zbigniew Tomasz, syn Edwarda i Marii; lat 15
3. Chałupa Zofia Barbara, córka Edwarda i Marii; lat 10
zamordowani w nocy z dnia 1 / 2 listopada 1944 r.
Nie odnaleziono zwłok, prawdopodobnie ciała wrzucono do starych szybów kopalni w Nowosielicy "Pod górą" lub zakopano w pobliskim lesie”.
(Jacek Strużewski; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Siekierka...,s. 639 – 640, stanisławowskie, opisując Nowosielicę mordu tego nie wymienia.

 

   2 listopada (Dzień Zaduszny, Zaduszki): 

We wsi Burdiakowce gm. Gusztyn pow. Borszczów banderowcy zamordowali 3-osobową rodzinę Jareckich. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego (2004); w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015; w: http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pdf).  Inni: „7 czerwca 1947 roku Wojciech Wawryk ożenił się z Heleną Jarecką (1926-2000), swoją krajanką spod Skały Podolskiej, urodzoną w Burdiakowcach, 5 kilometrów od Łosiacza. Burdiakowce - duża wieś (500 numerów) o przewadze Ukraińców - stała się w czasie wojny scenerią okrutnych mordów banderowców. Zakatowano tam m.in. ojca Heleny, Stanisława Jareckiego (1890-1944), który był gajowym. Zabito go i zakopano w lesie skałeckim pod Gursztynem, w połowie drogi między Łosiaczem a Burdiakowcami. Jego mogiły rodzina nigdy nie znalazła.”  (https://nto.pl/moje-kresy-z-lysiacza-do-popielowa-i-oborek/ar/4566787 ). 

W przysiółku Czahor należącym do wsi Nyrków pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 26 Polaków.„Lista pomordowanych mieszkańców Nyrkowa – przysiółek Czahor, podczas napadu bandy UPA w dniu 2 listopada 1944 roku (po napadzie na przysiółek Czahor nie było zwłok: Józefy Korczak, Marii Wróblewskiej, Stanisławy Zabłockiej i Jadwigi Zabłockiej; zostały uprowadzone przez UPA): 1. Helena Bardecka lat 15; 2. Iza Bardecka lat 3; 3. Zofia Bardecka lat 40; 4. Aniela Bilińska lat 65; 5. Rudolfina Bilińska lat 30; 6. Eugeniusz Biliński lat 3; 7. Józefa Juracic lat 70; 8. Józefa Korczak lat 18; 9. Genowefa Łukaszka lat 15; 10. Helena Łukaszka lat 17; 11. Tekla Łukaszka lat 50; 12. Paulina Motyczka lat 32; 13. Genowefa Rozborska lat 30; 14. Jan Rozborski lat 35; 15. Iza Toporowicz lat 2; 16. Zofia Toporowicz lat 27; 17. Maria Wróblewska lat 19;  18. Maria Wysocka lat 60; 19. Tekla Wysocka lat 50; 20. Agata Zabłocka lat 10;  21. Jadwiga Zabłocka lat 38; 22. Stanisława Zabłocka lat 24; 23. Piotr Zabłocki lat 38; 24. Ryszard Zabłocki lat 15; 25. Zbigniew Zabłocki lat 17; 26. Helena Zielińska lat 70.” (Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogrodu; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).  Oraz: „Gdy uciekające na noc rodziny wracały rano do Nyrkowa, zaczajeni na cmentarzu banderowcy strzelali do nich. Tak zabili m.in. żonę naszego stałego woźnicy panią  Kurhaniewiczową z dzieckiem.” (Jerzy Stecki; jw.).

We wsi Hnilice Wielkie pow. Zbaraż banderowcy kazali 2 siostrom zakonnym wykopać dół, po czym udusili je i tam wrzucili: Helenę i Annę Żarnowskie. (Komański..., s. 457). „Wieś Hnilice Wielkie należała do parafii Koszlaki. W tejże wiosce siostry służebniczki /starowiejskie/ prowadziły sierociniec z kaplicą mszalną. Pracowała tutaj s. Anna Zarkowska, ur. 30 lipca 1882 r. w Czernichowie Mazowieckim, powiat Tarnopol, oraz jej rodzona siostra, s. Antonina Helena Żarkowksa ur. 25 lipca 1893 r. W czasie napadów banderowców na okoliczną ludność polską obydwie siostry przeniosły się z Hnilic do rodzinnej miejscowości, aby wśród swoich łatwiej przetrzymywać krytyczny okres . Gdy teren się nieco uspokoił, siostry powróciły na zakonną placówkę do Hnilic, ale zastały ją ogołoconą ze wszystkiego, Zwróciły się do mieszkańców z prośbą o zwrot przynajmniej nąjkonieczniejszych rzeczy. Uspokojono je i zapewniono ze strony ukraińskiej, że wszystkie rzeczy zostaną im oddane. Niedługo po tym przyniesiono im dwa rydle i polecono kopać dół na podwórzu ochronki. Po wykopaniu dołu przez siostry, uduszono je i zasypano w świeżej mogile 2 listopada 1944 r.” (Bp. Wincenty Urban: "Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945"; Wrocław 1983, s. 123-126).

We wsi Łomna pow. Turka Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi  Nyrków pow. Zaleszczyki zamordowani zostali: Falkowicz Celina l. 26, Grabowiecka Helena l. 60, Jakubowska Joanna l. 50, Klemens l. 60, Łesiuk Antonina l. 35, Małanicz Aniela l. 36, Ludwika l. 40, Ozimińska Cyprianna l. 9, Czesława l. 18, Domicela l. 48, Jadwiga l. 13, Janina l. 6, Michał l. 53, Pasieka Piotr l. 75, Wandura Tacjanna l. 80.  (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu. Warszawa 2003).  „Joanna Jakubowska lat 50 - bestialsko zamordowana: poderżnięto jej gardło, poraniono twarz, skórę zdarto z głowy nawijając na kij razem z włosami, całe ciało było pokłute bagnetami. Klemens Jakubowski lat 60 - zabrali go z domu razem z końmi, krążyła wieść, że mordując go w lesie przecinali piłą. Rodzina Ozimińskich: Michał lat 53, Dominika lat 48, Czesława lat 18, Jadwiga lat 13, Cyprianna lat 9, Janina lat 6. O rodzinie Qzimińskich wiadomo tylko tyle: zwłoki dwóch osób  przypłynęły do Czerwonogrodu związanych drutem”. (Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogodu; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).  

We wsi Potoczyszcze pow. Horodenka: „02.11.1944 r. został zam. Zoneman Stefan s. Jana (1870)”oraz „02.11.44 r. została zam. Zoneman Ołena c. Mateusza (1875).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

W przysiółku Szalenik koło Bełżca pow. Rawa Ruska upowcy zamordowali 3 rodziny polskie; tj. 13 Polaków (2 mężczyzn, 7 kobiet, 4 dzieci). 

 

   3 listopada:

We wsi Sufczyna pow. Przemyśl zamordowali 4-osobową rodzinę polską, trzech braci: Bolesława (6 lat), Mieczysława (10 lat), Zbigniewa (16 lat) i ich ojca Michała Dorociaka. Wedle zeznań naocznego świadka – Katarzyny Pusiarskiej – chłopcy byli wypytywani o rodziców, a następnie zastrzeleni. Ojciec został znaleziony przez banderowców na strychu i również zastrzelony. Matka była wówczas w Przemyślu.

We wsi Szabryk koło Nyrkowa pow. Zaleszczyki:03.11.1944 r. w czasie wielkiego napadu zamordowano 10 Polaków”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   4 listopada: 

We wsi Jabłonica Ruska pow. Brzozów został zamordowany przez UPA gajowy Franciszek Milczanowski (inni podają datę 17 listopada).

We wsi Panowice pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 5 Polaków. Inni: zamordowano 4 listopada kolejne osoby – Horożański Stanisław, Rozumek Władysław, Salski N., Sługocki Franciszek, Wilczyński Jan i Stanisław.  (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003).

 

   5 listopada: 

We wsi Koszlaki pow. Zbaraż zamordowany został ks. Włodzimierz Siekierski. „Podczas ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców, zwanego „wołyńskim”, po sumie w swojej parafii, gdy udawał się do swego organisty na obiad, porwany przez ludobójczą organizację ukraińską OUN/UPA i zamordowany. Ciała nie odnaleziono. O mordzie powiadomił Kurię Biskupią we Lwowie greckokatolicki proboszcz parafii Koszlaki, ks. Teofil Łucyk.” (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2460.htm ).

We wsi Leszniów pow. Brody banderowcy zamordowali 15 Polaków. (Kubów..., jw.).

We wsi Nowosielica pow. Śniatyn zamordowali 60 Polaków. 50 osób zgromadzili w jednym budynku, rzekomo na polecenie władz gminnych w celu rejestracji na wyjazd „do Polski”, następnie zamknęli drzwi i spalili żywcem podpalając budynek; 10 osób zamordowali na terenie wsi; spalili także kościół i budynek szkolny.„Inne zamordowane osoby (większość z pochodzenia Polacy i Czesi) z notatek mieszkańca Nowosielicy (E.Chałupa); większość zamordowana jesienią 1944 roku w nowosielickim Urzędzie Rady Wiejskiej (Silskiej Rady); postrzeleni w nogi i spaleni żywcem (oczywiście brak tablicy ku czci pomordowanych, a nazwiska morderców można znaleźć na cmentarzu w Nowosielicy); cmentarz katolicki w Nowosielicy zdewastowany przez element wiejski pod wodzą ukraińskiego sołtysa M.R. w 1944 r.; kościół katolicki spalony; ofiary mordu:
4. Chałupa Augustyn syn Augustyna; lat 62
5. Chałupa Ferdynand syn Augustyna; lat 60
6. Chałupa Helena z d. Strecker, żona Ferdynanda; lat 55
7. Chałupa Ferdynand syn Ferdynanda; lat 60
8. Chałupa Anna z d. Ginalska, żona Ferdynanda; lat. 58
9. Chałupa Maria córka Ferdynanda i Anny; lat 22
10. Lasczyńska (Laszczyńska) Janina z d. Chałupa, żona Włodzimierza; lat 30
11. Lasczyńska Maria córka Włodzimierza i Janiny; lat 12
12. Lasczyński Józef syn Włodzimierza i Janiny; lat 6
13. Strecker Paulina z d. Chałupa, żona Wilhelma; lat 43
14. Strecker Maria z d. Jankiewicz, żona Augustyna; lat 50
15. Frik (Frick) Teresa z d. Kubiczek, żona Wawrzyńca; lat 43
16. Pawłowski Stanisław; lat 52
17. Rolak Zofia; lat 59
18. Piątkowska Karolina; lat 78
19. Dauheimer Maria; lat 68
20. Abrahamowicz Maria; lat 58
21. Hołub Petronela z d. Miller; lat 55
22. Adler Franciszek syn Mikołaja; lat 39
23. Bratownik Stanisław; lat 22”
(Jacek Strużewski, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Inni:  „Ogłoszono Polakom, że kto chce, może wyjeżdżać do Polski. Z tego faktu skorzystali znów banderowcy. Przebrani w mundury rosyjskie wkroczyli do gminy w miejscowości Nowosielica. Tam mieszkała cała rodzina mojej matki. Banderowcy zrobili tam zebranie, na które przybyli Polacy chętni do wyjazdu do Polski. Kiedy zapełniła się sala i nikt już nie przychodził, rozpoczęli załatwianie spraw związanych z wyjazdem. Z karabinu maszynowego postrzelili nogi zebranych tak, żeby nikt nie mógł uciekać. Wówczas Ukraińcom kazali przynosić słomę. Narzucali na rannych i spalili żywcem wraz z budynkiem. Potem rozbiegli się po wsi, aby wymordować jeszcze tych, którzy na zebranie nie przybyli. Moja kuzynka Helena, gdy zobaczyła, że gmina się pali, a w kierunku ich domu idą banderowcy, chwyciła ośmiomiesięczne dziecko i uciekła do lasu. /.../ Banderowcy natomiast szaleli w Nowosielicy. Złapali m. in. starą babcię Dajhamer. Wywlekli ją na podwórko i powiesili na płocie. Dzieci rozdzierali za nóżki lub zabijali, tłukąc główką w futrynę”. (Wanda Jaskółowska, fragmenty relacji znajdującej się w Ośrodku KARTA, sygn. AW II/157/ł). Siekierka opisując Nowosielicę na s. 639 – 640, stanisławowskie, podaje, że banderowcy żywcem spalili 50 Polaków zgromadzonych w budynku pod pretekstem rejestru na wyjazd do Polski oraz we wsi zamordowali kolejnych 10 Polaków, spalili kościół i szkołę. Imiennie wymienia tylko jedną ofiarę: Teresę Trik, reszta występuje jako NN.

 

   7 listopada:  

We wsi Dobraczyn pow. Sokal Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

 

   8 listopada:

We wsi Bereżanka pow. Borszczów banderowcy powiesili na drzewach 2 nauczycielki: Polkę i Ukrainkę.

We wsi Leszczków pow. Hrubieszów: „08.11.1944 r. została zam. rodzina milicjanta Bałajewicza: ojciec, żona i dwoje dzieci.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). 

 

   W nocy z 8 na 9 listopada:

We wsi Seretec pow. Zborów banderowcy zamordowali 7-osobową rodzinę polsko-ukraińską: męża Polaka, żonę Ukrainkę, ich 2 dzieci, synową i 2 wnucząt; oraz 1 Ukraińca, sąsiada, który u nich przebywał.

We wsi Szybalin pow. Brzeżany UPA zamordowała 12 Polaków. „TO zaczęło się... około godziny 20. W zalegający w ciemnościach listopadowy wieczór. W położonej po wschodniej stronie Ceniówki części Szybalina, zamieszkanej przez polskie rodziny. Według Anastazji Krych był 24 października, w pamięci szybaliniaków utrwaliła się data 8 listopada 1944 roku. Potężny huk przed wejściowymi drzwiami. Mama strwożona i drżąca decyduje się. Owiniętego w chustę usadawia mnie na swoich plecach. Miałem niespełna 7 lat. Dobrze pamiętam: Mama budzi mnie z głębokiego snu, stawia na stole. Zasypiam na stojąco. Mama potrząsa mną, pospiesznie ubiera, owija w dużą kraciastą chustę. Drżącym z trwogi półszeptem modli się: „Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko…”. Wybudzam się. Ojca nie ma: był na warcie na posterunku w domu rodziny Adamów, która strasznie ucierpiała tej nocy. Mama nie może podjąć decyzji. Nasza izdebka cała rozświetlona falującym od dwóch niewielkich okien czerwonawym blaskiem. Za oknem od podwórka przemknęły pojedyncze cienie. Ostry, rozkazujący krzyk: „Kidaj granatu pid czerwonu dachiwku!”. Nasza chatka pokryta jest czerwoną dachówką. Potężny huk przed wejściowymi drzwiami. Mama strwożona i drżąca decyduje się. Owiniętego w chustę usadawia mnie na swoich plecach. Wchodzimy do maleńkiej sieni. Mama otwiera drzwi. Na głowy sypie się nam zaprawa murarska i skruszony gruz z nadwyrężonej futryny. Z wysokości maminych pleców widzę z lewej strony podwórka płonący wysokim i trzaskającym płomieniem stóg słomy. Na prawo, wzdłuż muru naszej chatki, rdzawym ogniem pali się i dymi słomiana zagata. Nisko suną chmury, widoczne od oświetlającego je pożaru, pada mżawka. Patrzę na to z mieszaniną lęku i jakiejś trwożnej chłopięcej ciekawości. Mama podrzutem „poprawia” mnie, bym się nie osunął. Skręcamy w prawo, wzdłuż płonącej zagaty, w kierunku ogrodu Kurdyjagów. Otwarta furtka... Tuż za węgłem przed nami ciemna męska postać. Widzę ją oko w oko z wysokości maminych pleców. Odruchowo skręcamy w lewo, w ciemność „Stij!”. Odwracam głowę: zboczem, na ukos, w naszą stronę biegną szare sylwetki – jest ich wiele. Rozdzierający w śmiertelnym przerażeniu krzyk Mamy i niemal jednocześnie tuż za naszymi plecami ogłuszający huk karabinowego wystrzału – raz, drugi. Razem z hukiem bardzo wyraźny, wyróżniający się śmiertelną wibracją, ostry świst kul – jednej i drugiej, tuż przy naszych głowach. Biegniemy w dół, błotnistym zboczem. Przywieram co sił do matczynych pleców. Staczamy się po śliskiej od mżawki glebie do wejścia wspomnianego już ziemnego sklepu Kurdyjagów. Kucamy. Chwilka i przed nami, na wyciągnięcie ręki, przebiegają ciemne postacie. Wracają. „Tu sczezła, tu sczezła”. Szukają. Jest błotnisto. Grząsko. Mży. Znikają. Ciemność i cisza. Mimo grozy sytuacji – pamiętam to dobrze – czułem się bezpieczny, ciągle na plecach Mamy. Tylko to jej rozdygotane ciało. W trudnej, kucznej pozycji Mama co chwila podrzutem „poprawia” mnie, bym nie spadł. Przywarłem mocno do niej i... zasnąłem. Tak około 20 minut. Mama ostrożnie podnosi się, budzę się – ciągle na jej plecach. Biegniemy do Kurdyjagów. Widzę babcię Rozalię. Cicha i trwożna wymiana zdań. Babcia bierze mnie na ręce i oddaje, także struchlałej z przerażenia, swojej córce, ciotce Katarzynie Zamojskiej. Do Mamy mówi: „Dońciu, ja za was już odmówiłam Anioł Pański”. Widziała z okna swojego domu naszą dramatyczną ucieczkę, widziała oddane do nas przez banderowca z najbliższej odległości strzały i była przekonana, że przy wejściu jej ogrodowego, ziemnego sklepu zostaliśmy zamordowani. Ciotka Katarzyna umieszcza mnie natychmiast w gliniastej piwnicy swojego mieszkania. To rodzaj schronu domowego. Są tam już Hania i Michał Szumowie, nieco starsi, moi kuzyni, dzieci drugiej córki Rozalii – Marii. Nagle na zewnątrz domu, tuż za oknem, rozdzierający lament. To rozpaczają ciotki Maria, Katarzyna i babcia Rozalia. Ale dramat się nie skończył. W opuszczonym domu została w kołysce półtoraroczna siostra Bronisława... Dalszy ciąg zdarzeń znam od Mamy. Babcia Rozalia, nasza wybawicielka, pyta: „A gdzie dziecko? Idź po dziecko, idź po dziecko”. I dosłownie ciągnie struchlałą, przerażoną Mamę do objętego tłumionym ogniem tlącej się zagaty naszego domku. W śmiertelnym strachu zatrzymują się przed wejściowymi, nadwerężonymi wybuchem drzwiami. Są przymknięte. Uciekając, zostawiliśmy je otworem. Może we wnętrzu czai się banderowiec? Mama przełamuje strach. Otwiera i wchodzi. Mieszkanie wypełnione gryzącym dymem. Słyszy krztuszącą się od dymu siostrę. Widzi, że leży odkryta na stole. A więc byli! Wydobyli z kołyski i tak pozostawili. Może sprawdzali, czy to chłopiec? Nie – dziewczynka, więc oszczędzili. Mama zawija ją w poduszkę i przekazuje babci Rozalii. Jest ocalona. Wnętrze domku wypełnia się gryzącym dymem. Ale na niewielkim strychu są nasze zimowe zapasy: nieco mąki, trochę pszenicy, prosa, gryczanej kaszy. Bez nich nie przetrwamy zimy. Mama wchodzi do niewielkiej spiżarni i po drabince wspina się na ten stryszek. Cały zapas po omacku zrzuca na glinianą polepę spiżarni. W duszącym dymie traci orientację. W ciemności omackiem szuka zejścia. Trafia na nie przypadkiem i całym bezwładem ciała spada. Ciężko rani głowę, ale ratuje swoje życie i... zapasy. Posłużyły nam na przetrwanie zimy w Brzeżanach i w czasie naszego exodusu na Zachód. Do końca swoich dni nosiła dużą zabliźnioną szramę powyżej skroni – na szczęście, mało widoczną. Ukryci w piwnicznym schronie z Hanią i Michałem Szumami pozostajemy w całkowitej ciemni, przykryci drewnianą przykrywą. Jest trochę słomy. Przytulamy się do siebie i zasypiamy. Budzimy się. Przez niewielką szparę przykrycia przebija światło dnia. Chce nam się sikać. Sikamy na polepę. Płaczemy. Ktoś wreszcie podnosi pokrywę. Ciotka Maria. Wychodzimy. Jest biały dzień. Po niebie mkną białoszare obłoki. Jest chłodno. 9 listopada. Ciotka prowadzi naszą trójkę do swojego domu, położonego niżej, za gliniastą drogą, u podnóża stoku. Na drodze gromada ludzi, głównie kobiety. Słyszę lamenty, ożywione rozmowy. Widzę Mamę z siostrą na ręku. Ucieszyłem się, ale ciotka Maria każe iść dalej. Mama na czole ma okropną ranę, ogromny opuchnięty krwiak. Na twarzy – to dostrzegłem i zapamiętałem - niezagasłe jeszcze przerażenie. Daje mi ręką znak, bym podążał za ciotką. Przejmuje nas babcia Rozalia i prowadzi do obszernej kuchni. Daje jedzenie: gęstą kaszę jaglaną. Każe tu pozostać, nie wychodzić. Mówi, że jest wielkie nieszczęście. Są pozabijani – tak to określa. Wymienia parę nazwisk.

  1. Strzelającego do nas banderowca Mama poznała. Tę mroczną wiedzę trzymała jednak w tajemnicy do czasu naszego smutnego exodusu – w obawie, by ojciec nie szukał niebezpiecznej zemsty. W 1978 roku, w dniu, w którym jedyny raz wspólnie z ojcem odwiedziłem rodzinny Szybalin, dziwnym zbiegiem zdarzeń odbywał się w tamtejszej cerkwi pogrzeb tego człowieka. Jakby sam czas dokonywał wyrównania rachunków.” (Franciszek Prus, oprac. Szymon Kozica: 8 listopada będziem pamiętali. Szybalin, rok 1944; w: https://plus.gazetalubuska.pl/8-listopada-bedziem-pamietali-szybalin-rok-1944/ar/11859308 ). Zabici zostali pochowani na maleńkim, wydzielonym polskim cmentarzu w Szybalinie, przy trakcie do Brzeżan. „Uroczystość na skwerze przed kościołem w Zielonej Górze Łężycy, upamiętniająca ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach. Goście odsłaniają kolejne tablice. /.../ Franciszek Prus delikatnie zdejmuje z tablicy biało-czerwoną wstęgę, skłania głowę i klęka na oba kolana. Na tablicy napis: „Pamięci mieszkańców wsi Szybalin, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie, zamordowanych przez OUN-UPA w nocy 8/9 listopada 1944 roku: 1. Adamów Apolonia - lat 18, 2. Adamów Michał - lat 20, 3. Krych Paweł - lat 37, 4. Szymański Jan - lat 35, 5. Uchman Adam - lat 17, 6. Uchman Apolonia - lat 30, 7. Uchman Franciszek - lat 19, 8. Ruchlewicz Anna - lat 40, 9. Ruchlewicz Stefania - lat 19, 10. Prus Michał - lat 30, 11. Prus Maria - lat 28, 12. Kozaczek Paweł - lat 22”. (Szymon Kozica: Ocaleli, żeby przekazać nam tę historię; w: https://plus.gazetalubuska.pl/ocaleli-zeby-przekazac-nam-te-historie/ar/10739410 ). Cecylia Sik:Po tym wieczorze zorganizowano warty, milicja i gospodarze pilnowali wsi. Nic to nie dało. Następnej nocy napadli na posterunek. Zginął mój kuzyn, rażony granatem. Koledze odcięli nogi i ręce, wykrwawił się. Ojciec starszą siostrę i mnie wywiózł do Brzeżan, do zaprzyjaźnionej pani. W miastach banderowcy nie grasowali, ale było inne zagrożenie. Sowieci przeczesywali mieszkania, gwałcili kobiety i dziewczyny. Siostra miała 22 lata, ja sześć. /.../ Wywieziono nas także dlatego, że ja bardzo się rozchorowałam. Wezwano niemieckiego lekarza, ponacinał wrzody na moim ciele, zdezynfekował i kazał robić okłady z cebuli i szarego mydła. Pomogło, ale blizny były bardzo widoczne przez długie lata.” (https://plus.gazetalubuska.pl/a-szybalina-zal-wioska-byla-duza-w-niej-szkola-uczeszczalam-do-pierwszej-klasy/ar/11859406 ).

 

   10 listopada:

We wsi Hulskie pow. Lesko  N. N. gajowy w majątku leśnym dr Feiwela Adlersberga w Zatwarnicy wskazał milicjantom z Posterunku MO w Zatwarnicy magazyn broni UPA w Hulskiem. Podczas obławy został śmiertelnie ranny. (http://fundacjabieszczadzka.org/wp-content/uploads/2018/09/Seminar_Zatwarnica_15.09.2018_08_RDLP-Krosno_E.Marszalek.pdf ). Inni:  We wsi Zatwarnica pow. Lesko w majątku leśnym dr Feiwela Adlersberga, w czasie obławy milicjantów z Posterunku MO w Zatwarnicy pod komendą Stanisława Śliwy na wskazany przez gajowego magazyn broni UPA w Hulskiem, śmiertelnie ranny został gajowy NN (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Jaśniszcze pow. Brody zamordowani zostali: Teresa Unger, żona Stanisława; Joanna Unger, córka lat 4; Tadeusz Unger, syn 1 rok. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0). „10 listopada 1944 r. w późnych godzinach wieczornych ktoś zaczął pukać do drzwi. Mama spytawszy się ,,Kto to ?” usłyszała: ,,To ja - Chonyk - sołtys - chciałbym porozmawiać”. Mama otworzyła drzwi i ku zdumieniu zobaczyła dużą grupę banderowców uzbrojonych po zęby w karabiny, bagnety.. /…/ Braciszek Tadzio miał roczek, a siostrzyczka Joasia 4 latka - spali na klepisku ze słomy. Mama stała w pokoju w kącie, a ja leżałem oparty i byłem strasznie przerażony całą sytuacją. Spośród bandytów wystąpił chłopak niskiego wzrostu, może miał około 20 lat, spojrzał na mamę i zapytał: ,,Czego sobie życzysz? - to Twoja ostatnia godzina z dziećmi!”.  Mama odpowiedziała: ,,Pozwól, że pożegnam i pobłogosławię swoje dzieci”- co też uczyniła. Ten młody banderowiec skierował karabin w stronę mamy i oddał trzy strzały, mama obsunęła się na podłogę. Następnie skierował w stronę śpiącego braciszka - strzelił dwa razy. Zaraz zabił moją siostrzyczkę. W końcu karabin przyłożył w moją stronę, patrzyłem na niego. Bandyta oddał dwa strzały i straciłem przytomność... Po jakimś czasie obudziłem się, cudem ocalałem. Moja siostrzyczka, która leżała koło mnie jeszcze się ratowała, rączkami drapała ścianę chcąc się podnieść. Chciałem jej pomóc, ale skonała przy mnie.” (Piotr Unger; w: www.podkamien.pl). Komański…, s. 72 podaje datę mordu w Jaśniczach „listopad 1944”.

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 10 Polaków. 

We wsi Koropiec pow. Złoczów:10.11.1944 r. zostali zam.: Wieliczko Władysław z synem Piotrem; . Fleszer i.n.;  Sabadasz i.n.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Olejów pow. Zborów został zamordowany Tyszecki Karol (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

We wsi Pistyń pow. Kosów Huculski upowcy zamordowali 11 Polaków: 4-osobową rodzinę z 2-letnim synem, 3-osobową rodzinę oraz 2 małżeństwa . Inni: 10 Polaków: 6-osobową rodzinę i 2 małżeństwa.

We wsi Rybno pow. Kosów Huculski: „Wieczór, 10 listopada 1944 r. Zaroślami nad Czeremoszem zbliżają się do Rybna dwie sotnie UPA, wzmocnione Hucułami z górskich wiosek. Kilkuset mężczyzn zbrojnych w noże, siekiery i widły idzie "oczyszczać ukraińską ziemię z cużyńców". W Rybnie "cużyńcami" jest niespełna setka Polaków, głównie kobiet, dzieci i starszych, mieszkających wśród półtora tysiąca Ukraińców. Są między nimi moja mama i babcia.  /.../ W okrutny sposób mordują 23 osoby w wieku od 2 do 70 lat. Ofiar byłoby więcej, gdyby nie sowiecki istriebitielnyj batalion, który pospieszył wsi z pomocą (wbrew woli NKWD, które najwyraźniej wolało czekać, aż upowcy wymordują Polaków). Pali się katolicki kościół, zbudowany zaledwie 10 lat temu. Palą się polskie zagrody, od nich zapalają się ukraińskie. Przerażona mama i babcia biegną na tołokę (tak tutejsi nazywają zarośla nad Czeremoszem), szukają ocalenia. Pada deszcz ze śniegiem, jest przeraźliwie zimno”. (Edward Łysiak , "Tygodnik Powszechny", 23.06.2013; za: http://www.nawolyniu.pl/artykuly/czeremosz.htm ). Siekierka...., s. 288 – 289 podaje, że w marcu 1944 roku upowcy zamordowali 36 Polaków, w tym część z nich spalili w kościele.

We wsi Seretec pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

 

   11 listopada (Święto Niepodległości): 

We wsi Białogłowy pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków. („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ).

We wsi Bukowina pow. Zborów banderowcy zamordowali 13 Polaków: Baran Maria l. 40, jej córki: Anna l. 6 i Stefania l. 16 oraz syn Stanisław l. 12, Czapla Antoni l. 50, jego żona Anna l. 40, ich dzieci: Władysław l. 16, Józefa l. 3 i Maria l. 10, Humienny N. l. 65, Lis Adam l. 55, Maliszewski Mikołaj l. 55, Zalewska Rozalia l. 65 (Kubów..., jw.). Inni:„Tej nocy zginęło 14 osób: 11 w Bukowinie i 3 w Kamionce. Krakowiak bronił się do końca i zginął z całą rodziną. On z synem zostali zastrzeleni na podwórzu, a żona z dwiema córkami, zakłute nożami przy kiernicy koło Wuzera. Maria Baran, też zginęła z całą rodziną. Udusiła się z trójką dzieci w piwnicy spalonej stodoły. Pozostali to pojedynczo zastrzeleni w czasie ucieczki, lub złapani i zamordowani. Dzicz spaliła w czasie napadu około 100 budynków w Bukowinie i 30 w Kamionce. W większości budynków spaliły się również zwierzęta. W niedzielę przed południem, zjawili się przedstawiciele władz. Szef NKWD Kiriczenko i Przewodniczący Regionu Rozdolańskij przeszli przez wieś, obejrzeli pogorzelisko, pokiwali głowami i odjechali. Kiryczenko na pewno wiedział o planowanym napadzie na wioskę, bo wszędzie miał swoje wtyczki, natomiast Ukrainiec Rozdolańskij współpracował z UPA./.../  Końcowym aktem tej apokalipsy, był zbiorowy pogrzeb. Zamordowanych złożono do naprędce skleconych trumien, Krakowiaka z rodziną do szafy i sznur wozów w otoczeniu rodzin i sąsiadów wyruszył z Księdzem Markiewiczem pod kościół, a następnie na cmentarz. Gdy dobiegała końca żałobna ceremonia, z lasu posypały się strzały. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie; zamarło wszystkim na ustach. W pośpiechu zasypano groby, ludzie wskoczyli na wozy i galopem wrócili do wioski. Bandyci uważający się za chrześcijan, nawet martwym nie dali spokoju. Nie pozwolili dokończyć chrześcijańskiego obrządku. Nie ma wątpliwości, że poziom cywilizacyjny i kulturowy tych ludzi, nie różnił się od poziomu zastępów czerni Chmielnickiego. Był to ostatni i chyba jedyny tego rodzaju pogrzeb, na naszym cmentarzu. Później zamordowanych grzebano we wsi.” (Adolf Głowacki:  "Milno - Gontowa. Informacje zebrane od ludzi starszych - urodzonych na Podolu, wybrane z opracowań historycznych i odtworzone z pamięci". Szczecin 2009 Część 11). A. Głowacki wymienia ofiary: Czapla Anna - zam. Bukowina 144, zasztyletowana przy kiernicy z córkami Józefą i Marią; Czapla Antoni - zam. Bukowina 144; Czapla Władysław - zam. Bukowina 144; Gumiennego teść - zam. Bukowina 23; Jarmaleńko Michał - zam. Kamionka 26; Lis Adam - zam. Bukowina 34; Procyszyn Piotr - zam. Kamionka 117; Maliszewski Mikołaj - zam. Bukowina 3; Zaleska Rozalia - zam. Bukowina 62, spalona w domu.

We wsi Gaje Roztockie pow. Zborów zostali zamordowani przez banderowców: Myszka Michał, jego żona Maria oraz czworo dzieci i babcia, małżeństwo Sucheckich, 4-osobowa rodzina Świdrowych, małżeństwo Wajdów z córką. (Kubów..., jw.).

We wsi Gontowa pow. Zborów zamordowani zostali: Miazgowska Maria l. 70, Rokoń Jan l. 55, Szeliga Bronisława (Olszewska) l. 35, Eugenia l. 35, Tekla l. 45, Zaleski Paweł. (Kubów..., jw.).

We wsi Hulskie pow. Lesko: “Dnia 11 XI 1944 r. grupa 5-ciu funkcjonariuszy z Posterunku MO Zatwarnica pow. Lesko udała się do miejscowości Halskie (Hulskie – przyp. S.Ż.) pow. Lesko, gdzie miał znajdować się magazyn broni bandy UPA. Po wejściu do wskazanego domu zostali zaatakowani przez bandę UPA, w wyniku walki trzech funkcjonariuszy poległo, 1 został ciężko ranny. Zabity został również leśniczy, który był przewodnikiem dla MO”. Edward Prus: Operacja „Wisła”, Wrocław 2006, s. 259, cytuje “Wykaz czynów przestępczych dokonanych przez bandy UPA w latach 1944 – 1947”, opracowany w Wydziale „C” Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie.). Patrz wyżej: 10 listopada...

We wsi Jarczowce pow. Zborów zamordowany został Drewlany Kazimierz (Kubów..., jw.).

We wsi Krasnosielce pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Łówcza pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Polaka, kowala.

We wsi Milno pow. Zborów upowcy spalili 35 gospodarstw polskich i zamordowali 50 Polaków, głównie kobiety i dzieci, gdyż mężczyźni zostali powołani do 1 Armii WP; kobietom obcinali piersi, języki, wydłubywali oczy. 

We wsi Styberówka pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm )

We wsi Szybalin pow. Brzeżany obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków. Patrz wyżej: w nocy z 8 na 9 listopada.

We wsi Uścieczko pow. Zaleszczyki zamordowali 85 Polaków.

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków: małżeństwo Katarzynę Kałun lat 39 i Tomasza Kałuna lat 40. 

 

   12 listopada: 

We wsi Chodaczków Wielki pow. Tarnopol w nocy banderowcy napadli na plebanię chcąc zamordować ks. Szczepana Chabło. Ten ukrył się, więc obrabowali plebani, wszystkie przedmioty załadowali na wóz księdza i zaprzęgli jego konie oraz zastrzelili jego brata Piotra i siostrę Rozalię. Mordercami byli miejscowi Ukraińcy oraz z sąsiedniej wsi Horodyszcze. „Odprawiłem za brata i siostrę cichą mszę świętą i ciała ofiar zostały złożone w mogile na cmentarzu. Głos trąby anielskiej zbudzi ich na zmartwychwstanie, aby oskarżyć zbrodniarzy przed sądem sprawiedliwego Boga” (ks. Szczepan Chabło; w: Komański..., s. 832).

We wsi Cygany pow. Borszczów zamordowali 6 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę.

W miasteczku Gwoździec pow. Kołomyja zamordowali 1 Polaka.

We wsi Jabłonica Ruska pow. Brzozów zamordowali Polaka, gajowego.

We wsi Szypowce gm. Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki:12.11.1944 r. zostało zam. 10 mieszkańców wsi NN, w tym troje dzieci.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

 

   13 listopada: 

We wsi Bereściany pow. Łuck upowcy z bojówki „Hołuba” zamordowali 3-osobową rodzinę polską: 27-letnią matkę oraz 2 jej dzieci w wieku 3 i 5 lat, gdy wróciła na swoje gospodarstwo, a zwłoki spalili razem z domem.

W mieście Kopyczyńce woj. tarnopolskie Ukraińcy zamordowali Polkę, żonę Ukraińca, a następnie w listopadzie wymordowali dalszych 10 Polaków.

We wsi Lesieczniki pow. Zaleszczyki zamordowali 2 Polaków.

We wsi Lisowce pow. Zaleszczyki:13.11.1944 r. zostały zamordowane 2 osoby NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Prof. L. Jankiewicz podaje także, że w tej wsi: „13.11.1944 r. zostało zamordowanych dwu pracowników sowchozu Polaków NN”.; oraz: „W folwarku Kozia Góra zostało zabitych kilku Polaków (5?) data nie znana.”

We wsi Zatwarnica pow. Lesko  upowcy zamordowali 8 Polaków (rodziny Domańskich i Marszałków) i 1 Ukraińca. Wikipedia podaje: „13 sierpnia 1944 r. oddział UPA uderzył po raz pierwszy na posterunek milicji w Zatwarnicy. 13 listopada 1944 r., sotnia UPA zamordowała 8 Polaków i powiesiła jednego Ukraińca oskarżonego o „zdradę narodu ukraińskiego”. W 1946 r. wieś została kompletnie spalona przez sotnię Bira.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zatwarnica). Oraz: Pierwszy napad UPA na niego miał miejsce w listopadzie 1944 r. Zginał wówczas komendant posterunku Stanisław Śliwa. Wkrótce w pobliżu zginęli inni milicjanci. Na terenie przyległym do cmentarza w roku 1974 ustawiono pamiątkowy obelisk z nazwiskami zabitych milicjantów. Byli to Stanisław Śliwa (s. Piotra), Stanisław Śliwa (s. Marcina), Franciszek Borgosz, Jan Maciejewski, Mieczysław Radwański oraz Józef Leszczyszyn. Obelisk ufundowano w 30 rocznicę powstania MO i SB. Ponieważ na obelisku znajduje się napis, iż w/w polegli podczas utrwalania władzy ludowej, w roku 2019 wydano nakaz usunięcia obelisku (Ustawa dekomunizacyjna). Prawdopodobnie zostanie zmieniony napis a sam obelisk i nazwiska pozostaną, chyba, że zamierzeniem jest m.in. tuszowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.” (http://www.twojebieszczady.net/zatwarnica.php ).

We wsi Żeżawa pow. Zaleszczyki:13.11.1944 r. zostali zam. przez UPA: Niechajewicz Jan, rolnik;  Polka NN, nauczycielka i jej matka. Pięciu Ukraińców za to, że pomagali Polakom” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   14 listopada:  

We wsi Zagórze pow. Zborów upowcy po torturach zamordowali Władysława Gaździckiego „Puchacza”.

 

   15 listopada:  

We wsi Kotkorz pow. Złoczów upowcy zamordowali 3 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Łówcza pow. Lubaczów zamordowali Józefa Kornogę lat 34. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Tuczna pow. Przemyślany: „Górski, lat 22, zabity w obronie domu.” (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 146). 

 

   16 listopada:  

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali Polaka, dowódcę miejscowego plutonu AK, ps. „Blacha”. Inni podają datę o rok wcześniejszą.

We wsi Krasnosielce pow. Złoczów zamordowany został Józef Zuliński pochodzący ze wsi Czyżów.

We wsi Perepelniki pow. Zborów upowcy zabili 3 Polaków: 1 zamordowali, 2 zginęło w walce.

We wsi Podlipce pow. Złoczów zamordowali 1 Polaka. 

We wsi Ropienka pow. Lesko: „16.11.44 r. został zamordowany Jan Maur (Mazur?) z żoną i ich 3 dzieci.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Schodnica pow. Drohobycz zamordowali Andrzeja Kowala.

We wsi Snowicz pow. Złoczów zamordowali Jana Żulińskiego.

We wsi Terebin pow. Hrubieszów zamordowali małżeństwo: Katarzynę i Jakuba Szulgaczów.

We wsi Zahoczewie pow. Lesko upowcy powiesili 1 Polaka i 1 Ukraińca.

 

   W nocy z 16 na 17 listopada: 

We wsi Miklaszów pow. Lwów upowcy zamordowali 14 Polaków, w tym dziewczynki lat 3, 12, 13, 14 i 18; oraz 5 Ukraińców i 1 Rosjanina.

 

   17 listopada:  

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy zamordowali 2 Polaków; ci sami oprawcy za 10 dni zamordują rodziny tych Polaków. Inni: zamordowani zostali: Siekierka Jan i jego sąsiad. (Kubów..., jw.).

We wsi Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów zamordowali ponad 40 Polaków; 10 w szkole, pozostałych nad rzeką Zbrucz, w tym księdza Józefa Turkiewicza oraz kierownika szkoły podstawowej Mieczysława Wierzbickiego, którego związali drutem i utopili w Zbruczu. (Kubów..., jw.). „Większość z nich poprowadzili nad rzekę Zbrucz i tam w bestialski sposób mordowali, wrzucając swe ofiary do rzeki. Podobny los spotkał naszego ojca, następnego dnia znalazłyśmy z matką jego zwłoki nad brzegiem rzeki. Miał ręce związane drutem kolczastym, a głowę i plecy porąbane ostrym narzędziem. /.../ Z nazwisk ofiar zapamiętałam nazwisko młodej nauczycielki, Marii Myczkowskiej, która uczyła razem z moimi rodzicami, a pochodziła ze wsi Germakówka”. (Alina Urban z d. Wierzbicka, ur. 22.07.1926; w: Komański..., s. 549).

We wsi Ropienka pow. Lesko zamordowany został przez upowców Milczanowski Franciszek, gajowy (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). Siekierka podaje na s. 401, że w tym dniu zamordowany został Gruszecki Michał.

We wsi Ruzdwiany pow. Trembowla upowcy zamordowali 3 Polki: na drodze do Strusowa 23-letnią Stanisławę Koncur i 25-letnią Leontynę Wołowicz oraz we własnym domu 25-letnią Julię Koncur.

 

   18 listopada:  

We wsi Chłopówka pow. Kopyczyńce upowcy uprowadzili 9 Polaków, którzy zaginęli bez wieści, w tym 4 kobiety i dwóch 18-letnich chłopców. „Zobaczyłam na furmance moją mamę, brata i wujka Mariana lat 58, jego żonę Annę lat 54 oraz Gaweł Bronisławę lat 39, Piturę Marię lat 42” (Czesława Walkowicz z d. Sidor; w: „Nasz Dziennik” – „Dodatek Historyczny IPN” 2/2009 z 27 lutego 2009). W 1976 roku, podczas odwiedzin swojej wioski na Ukrainie, jeden z Ukraińców, mąż Polki, powiedział jej: „A twojej mamie żywcem wyrwali język”, pokazał przy tym ruchem ręki, jak to miało wyglądać. W tym momencie już bardzo się bałam i zaraz powiedziałam do niego: „Po co mi ty to mówisz, to było dawno, ja nie po to przyjechałam”. Wtedy jeszcze on powiedział na koniec: „A Józka waszego to kołkiem przybito żywcem do ziemi, przez brzuch”. 

We wsi Myszków pow. Zaleszczyki: 18.11.1944 r. zostali zamordowani Bajrak Piotr i Borejko Maria.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Procisne pow. Lesko (Bieszczady) upowcy zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4 milicjantów.

W nadleśnictwie Sieniawa Mołodycz-Chrapy został zamordowany przez UPA gajowy Henryk Węglarz (Wąglarz ?), żołnierz AK. (Edward Orłowski; w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).

 

   19 listopada:  

Koło wsi Dwernik pow. Lesko 19 listopada 1944 r. zostali zamordowani przez UPA:  Franciszek Borgosza, Jan Maciejowski, Mieczysław Radwański, Aniela Radwańska, Stefania Wiśniowska, kobiety były mieszkankami Seredniego a mężczyźni funkcjonariuszami MO. Janina Dąbek podaje, że „po zakończeniu wojny” zginęło troje Polaków: Aniela Radwańska, jej syn Mieczysław oraz Stefania Wiśniewska. Wybrali się oni na poszukiwanie skradzionych im krów, jednak bez efektu. Wracając do Seredniego Małego, podczas przekraczania Sanu wpadli w zasadzkę UPA. Ciał kobiet nie odnaleziono. Uratowała się tylko Helena Skowrońska, ranna w rękę. Następnie J. Dąbek pisze: „Mieszkający w Dwerniku nad Sanem Józef Radwański został z żoną i dwojgiem dzieci uprowadzony i powieszony w lesie. Ciała ich znaleźli grzybiarze.” W książce Artura Baty  Bieszczady w ogniu na stronie 107 znajduje się kserokopia dokumentu „Zaświadczenie” datowane „Lesko, dnia 19.6.1946r.”, który stwierdza, że milicjant posterunku MO w Zatwarnicy Mieczysław Radwański „zabity został przez banderowców w dniu 19.11.1944r.” wraz z trzema innymi milicjantami w zasadzce na szosie między Procisnem a Dwernikiem. O ofiarach cywilnych nie ma wzmianki. (Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach, wyd. II. Wrocław 2010, s. 46).

We wsi Klimkowce pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 9 Polaków.

 

   20 listopada:

We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki schwytanego Sławomira Linkiewicza przez dwa tygodnie banderowcy przetrzymywali w piwnicy, gdzie był bity i torturowany. Zwłoki miały m.in. wydłubane oczy, całe ciało było zmasakrowane.

We wsi Hnidawa pow. Zborów upowcy zamordowali nie mniej niż 21 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ). Patrz też: 26 listopada 1944 roku..

We wsi Koszyłowce pow. Zaleszczyki:20.11.1944 r. uprowadzono i zamordowano nauczyciela Wolańskiego i.n.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Krasiczyn pow. Przemyśl banderowcy zamordowali milicjanta Władysława Dobrowolskiego, lat 21.

We wsi Ratyszcze pow. Zborów zamordowali 10 Polaków, w tym Marię Grad z 3 jej dzieci.

We wsi Rokszyce pow. Przemyśl zamordowali milicjanta Władysława Dobrowolskiego; patrz wyżej. 

We wsi Sorocko pow. Trembowla upowcy ciężko poranili Józefa Kobyluka, który zmarł.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Wojciecha Gancarza (lub Garncarza) lat 70. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Touste pow. Skałat banderowcy spalili 15 gospodarstw polskich i zamordowali 19 Polaków: 12 we wsi, w tym matkę z 6 dzieci (ojca, Bronisława Sachadynę, powołano do WP), oraz 7 Polaków z posterunku „IB”, a także Rosjanina, dowódcę posterunku.

We wsi Zaleska Wola pow. Jarosław upowcy zamordowali Annę Jakubowicz.  

 

   21 listopada:  

We wsi Kupczyńce pow. Tarnopol zamordowali 9-osobową rodzinę polską: 53-letniego Kazimierza Poprowskiego, 47-letnią żonę Pelagię, synów: 5-letniego Dawida, 8-letniego Włodzimierza, 10-letniego Jana i 16-letniego Mikołaja, córki: 1-roczną Marię, 6-letnią Anastazję i 14-letnią Olgę.

 

   22 listopada:

We wsi Hłuboczek Wielki: pow. Tarnopol:22.11.1944 r. został zamordowany Gac Piotr, plutonowy rezerwy kawalerii, księgowy w firmie niemieckiej”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Karolówka pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi; w: https://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/sledztwa/oddzialowa-komisja-we-w/31480,Sledztwa-zakonczone-wydaniem-postanowienia-o-umorzeniu.htm ). 

 

   23 listopada: 

We wsi Rajbrot pow. Tarnów oddział SS-Galizien zamordował 6 Polaków, 5 partyzantów i 70-letniego starca.  „23-24 listopada 1944. Oddział ukraińskiej dywizji SS-Galizien [..,] zaatakował Rajbrot [...] faszyści ukraińscy spalili dwa gospodarstwa, zastrzelili 2 osoby i 3 aresztowali.” (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/ss/ss.htm ). Mord miał miejsce 23 listopada 1944 roku.  „Przy polnej drodze a raczej ścieżce, ciągnącej się zalesionym grzbietem od Rajbrotu do Michalczowej, stało dwa lub trzy domy - w tym dom Odrońca jako nasza kwatera. Do pełniącego służbę posterunku alarmowego podszedł cywil z siekierą pod pachą. Żołnierz widząc cywila zlekceważył niebezpieczeństwo i przypuścił go na bezpośrednią odległość. Wtedy wartownik "Zeron" dostał ogłuszający cios w głowę. Szczegóły tego tragicznego wydarzenia znane są dzięki dwóm młodym wówczas dziewczętom: 18 letniej Bronisławie Odroniec (błąd - pani Bronisława miała wówczas 32 lata, nie mogła więc być młodą dziewczyną - informacja uzyskana od rodziny) i jej sąsiadce, 16 letniej Stefanii Janik - dziś po mężu Bagińskiej z Górnej Wojakowej, która w tym dniu, jak zresztą często, spała w domu Odrońców i była świadkiem i uczestnikiem tragedii. Pierwsze wypadły z płonącego domu dziewczęta, gdyż spały na strychu a tu pożar pod słomianą strzechą rozprzestrzenił się najszybciej. W pośpiechu nie zdążyły znaleźć i założyć obuwia, były więc boso. Tuż za dziewczętami Wawrzyniec Odroniec wpuścił bydło, którym zaopiekowali się sąsiedzi, a sam pozostał w domu gdzie spłonął. Trzech partyzantów, to jest: Marian Komorowski, lat 18 z Kuczek koło Kutna oraz BeChowcy - Bolesław Wała i Henryk Mars, lat 21 z Mogiły koło Krakowa próbowali przebić się na wolność, ledwo jednak wypadli z domu zginęli rażeni ogniem z automatów. Byli bez żadnych prawie szans, wszak sami będąc oślepieni pożarem nie widzieli napastników kryjących się w ciemności. Strzelali więc do nich Niemcy jak do tarcz. Dwaj pozostali młodzi 18 letni Lwowiacy, którzy zgłosili się do nas w rejonie Rożnowa z "Organization Todt" spłonęli wewnątrz domu. Śladów jednak ich zwłok nie znaleźliśmy w zgliszczach, widocznie spłonęli doszczętnie. Opalone i nagie zwłoki trzech partyzantów wehrmachtowcy wrzucili na wóz gospodarski Odrońca, zaprzęgli do niego obie aresztowane dziewczęta i obydwie boso - bo tak wypadły z płonącego domu - kopane i popychane, ciągnęły wóz po czterokilometrowych górskich wertepach, a leżał już przecież śnieg. Czyż drogę Chrystusa na Golgotę nie należy uznać za mniej okrutną?”  (http://www.rajbrot.ovh.org/2wojna.html)   

We wsi Ruda Różaniecka pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków, w tym gajowego o nazwisku Witko. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Sorocko pow. Trembowla podczas pogrzebu Józefa Kobyluka zabitego 20 listopada upowcy ostrzelali kondukt pogrzebowy zabijając księdza Adama Drzyzgę (rannego dobili bagnetem) oraz 55 Polaków, a 25 poranili; w tym czasie we wsi zamordowali co najmniej 50 Polaków, a 10 poranili; łącznie zamordowali co najmniej 106 Polaków.

We wsi Wygoda pow. Zaleszczyki: „23.11.1944 r. został zamordowany Jabłoński i.n. syn Józefa”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Żurawce pow. Rawa Ruska upowcy zamordowali gajowego Witko.

 

   24 listopada: 

We wsi Chatki pow. Trembowla zabito Malinowskiego Ignacego. (Kubów..., jw.). 

We wsi Daszawa pow. Stryj upowcy uprowadzili na drodze Krawczyka, który zaginął.

We wsi Gródek  pow. Zaleszczyki:24.11.1944 r. zostali zam. Lewiński Wincenty z żoną Sabiną”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy zamordowali 20 osób, w tym: Karczmaryk N. i 3 członków jego rodziny, 5-osobowa rodzina (zamordowanego wcześniej) Jana Siekierki tj. żona, córka, siostra z synem i matka staruszka. (Kubów..., jw.). 

We wsi Rosochacz pow. Horodenka: „24.11.1944 r. zostali zam. Rzewska Tatiana c. Maksyma, lekarka (1899) i ich troje dzieci: Zygmunt (1933), Irena (1935) i Kazimiera (1939).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Ofiary banderowcy zarąbali siekierami (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.). 

 

   25 listopada: 

W kol. Czyszczak pow. Kołomyja należącej do wsi Kamionka Wielka upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 50 Polaków, a pod koniec listopada dalszych 10; w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci, matkę z 4 dzieci. „25 listopada 1944 r. z samej tylko rodziny Świątkowskich banderowcy tej nocy zamordowali 32 osoby. Wszystkich pochowano w jednej wspólnej mogile. Tej nocy zginęło wiele innych rodzin, m.in. z rodziny Peca 5 osób. Banderowcy mężczyzn zabijali strzałami w tył głowy i układali twarzą do podłogi, natomiast kobiety i dziewczęta mordowali w łóżkach, prawdopodobnie po uprzednim zgwałceniu. Nie mogłam oderwać ich ciał od pierzyn i piór z zastygłej krwi. W innych polskich domach na Czyszczaku kilkoro małych dzieci miało nożem przybite języki do stołu. Kilku młodym dziewczętom napastnicy porozcinali usta od ucha do ucha. Śmiali się wtedy i mówili: „Masz Polskę szeroką od morza do morza” (Malwina Świątkowska; w: Siekierka..., s. 264; stanisławowskie).

We wsi Kamionka Wielka pow. Kołomyja zamordowali 15 Polaków.

We wsi Ostrów pow. Sokal zamordowali 2 dzieci polskich: „Być Romana, 3 tygodnie; Być Władysława, lat 10. Jeden z oprawców wziął niemowlę za nóżki i bijąc o betonową studnię, zmiażdżył jego główkę. Ciała obu dziewczynek oprawcy wrzucili do studni. Matka na widok banderowców uciekła i ocalała, ich ojciec Martyn był nieobecny w tym czasie w domu”  (Adolf Kondracki; w: Siekierka..., s. 1064; lwowskie).  

We wsi Sińków pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: 3-osobową rodzinę z córką, małżeństwo i kobietę. „25.11.1944 r. zostali zamordowani: 1. Chuda Anna; 2-4. Grega Józef z żoną Anną i córką Katarzyną; 5-6. Porszt Mikołaj z żoną”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Szypowce gm. Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki: „25.11.1944 r. zostało zamordowanych przez UPA 21 Polaków NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   W nocy z 25 na 26 listopada:

We wsi Darachów pow. Trembowla banda UPA ubrana w mundury sowieckiej RKKA spaliła szkołę, obrabowała i spaliła kilka polskich gospodarstw. „We w[si] Darachów znaleziono spalone zwłoki, których nie można było zidentyfikować.” (Meldunek  specjalny naczelnika RO NKGB w Strusowie dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 27 listopada 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=321 ).

We wsi Zazdrość pow. Trembowla: Zamordowali Meśkiwa Jana s. Pawła , lat 58, urodz[onego] i zamieszkałego we w[si] Zazdrość, Polaka, ob[ywatel]a ZSRS, spalili dom, zabrali konia,  furmankę i odzież. Greczyle Pawłowi, narodowości polskiej, spalili dom ze wszystkimi zabudowaniami i zabrali mąkę. Bezdzietnej Marii, również narodowości polskiej, zabrali wieprza i mąkę, a na ścianie domu zostawili napis „Śmierć donosicielom NKWD i wszystkim Polakom”, „Za to wszystkich spotka to samo”, „Śmierć!”. (Meldunek specjalny naczelnika RO NKGB w Strusowie dla naczelnika  UNKGB obwodu tarnopolskiego z 27 listopada 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=321 ) Komański…, s. 413, datuje napad 11 listopada oraz uprowadzenie i zamordowanie 8 osób NN.

 

   26 listopada:

We wsi Hnidawa pow. Zborów upowcy zamordowali 48 Polaków z 10 rodzin. „Babirecki Michał, Polak Władysław, Trembulak Władysław, Boszko Katarzyna, Boszko Zofia, Boszko Władysław,  Boszko Michał, Boszko Eugenia,. Dajczak Józef, Dublański Teodor, Dublańska Zofia, Dublańska Anna,  Dublańska/a ...,  Dudka Jan, Olender Maria, Olender Teresa, Olender Wojciech, Olender Adam, Olender Jadwiga, Olender Jan,. Polak Józef, Zalewski Władysław oraz 25 osób. N.N. Rannych zostało 6 osób. Mordu dokonali banderowcy pod komendą Włodzimierza Jakubowskiego "Bondarenki" sotnika z UPA. Podczas rzezi pięcioletnią dziewczynkę - Zosię zmuszono do wypicia kubeczka krwi jej ojca, zabitego na oczach dziecka. Innej dziewczynce Hani, w zbliżonym wieku, kazano zjeść kawałek ciała jej ojca. Dziewczynce tej banderowcy w przystępie "wspaniałomyślności" darowali życie mówiąc "żyj na chwałę Stepana Bandery". (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250  oraz Komański..., s. 477).

We wsi Holihrady gm. Uhryńkowce pow. Zaleszczyki: „26.11. 1943 r. został zam. Kawczyński Bazyli przez strącenie ze skały”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Iwanie Złote pow. Zaleszczyki:26.11.1943 r. został zam. Bednarowski Kazimierz stróż nocny w folwarku.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   27 listopada: 

We wsi Hołhocze pow. Podhajce banderowcy, którzy zamordowali 17 listopada 2 Polaków, napadli na ich domy i bestialsko wymordowali: jednemu z nich żonę i 3 dzieci, drugiemu: żonę, córkę, siostrę z synem i matkę; tj. w tym dniu zamordowali 16 Polaków. Inni datują ten napad na 24 listopada. 

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki uprowadzili 27 Polaków, którzy zaginęli.

 

   28 listopada: 

We wsi Daszawa pow. Stryj upowcy uprowadzili Matuszczaka,który zaginął.

We wsi Touste pow. Skałat torturowali i zamordowali 41-letnią Barbarę Magalas.

We wsi Zalesie koło Sieniawy (Glezyna) pow. Jarosław uprowadzony został  przez UPA do lasu i tam zamordowany gajowy Jan Mączka, ur. 1894 r.

 

   29 listopada: 

We wsi Daszawa pow. Stryj banderowcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę o nazwisku Krzywda.

We wsi Diuksyn pow. Kostopol upowcy zamordowali 2 Polki: żonę powstańca styczniowego Klarę Teofilę Dobrzecką, w wieku 105 lat, i jej najstarszą córkę, Marcelę Kaznowską, też już staruszkę. Zwłoki kazali pogrzebać za wsią, w miejscu, gdzie zakopywano padlinę. W tym samym czasie i o tej samej godzinie zostali zamordowani członkowie tej rodziny w Werbczu Wielkim  (Siemaszko...., s. 221).

We wsi Dwernik pow. Lesko zamordowali po torturach 7-osobową rodzinę polską. (Żurek..., s. 46).

We wsi Jabłonówka pow. Kamionka Strumiłowa:Nocą 29 listopada 1944 roku Kupiak, razem z oddziałem leśnym „Sołowija”, przeprowadził atak na wieś Jabłonówka. W czasie tego napadu zamordowani zostali: Filemon Jaremkiewicz, jego żona Anastazja, Maksym Kowalik, Jerzy Kowalik i jego żona Julia, Maria Wilk i jej dwunastoletnia córka Helena, Helena Wujcik i jej dziesięciomiesięczny syn Zenon. Majątek ich rozgrabiono. Jaremkiewiczów zamordował osobiście Dymitr Kupiak. Winą ich było to, że ich syn Marian Jaremkiewicz siłą wciągnięty do UPA, z niej uciekł. Ukryty syn, mimo skrupulatnych poszukiwań w całym gospodarstwie, uratował się od śmierci.”  (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ). 

Koło wsi Jakuszyce pow. Stryj zamordowali 47-letniego Polaka.

We wsi Werbcze Wielkie pow. Kostopol, o tej samej godzinie, co we wsi Diuksyn, banderowcy zamordowali 4 Polaków: zamężną córkę Klary Teofili Dobrzeckiej z 2 dzieci w wieku przedszkolnym oraz dziadka, ojca matki (Siemaszko..., s. 303)

 

   W nocy z 29 na 30 listopada:

We wsi Kupczyńce pow. Tarnopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

 

   30 listopada:  

We wsi Ciemierzyńce pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 21 Polaków. Zamordowani zostali: Atłachowicz Maria, lat 60; Atłachowicz Tekla, lat 45; Atłachowicz Franciszka, lat 6; Bojczuk Józef, lat 40; Broszko Marcin, lat 35; Kłosowska Anna, lat 46; Kłosowski Bazyli, lat 45; Kondrat Franciszek, lat 18; Krężel Jan, lat 60; Margoś Maria, lat 55; Obertalska Rozalia, lat 25; Rosa Rozalia, lat 25; Rosa Stanisław, lat 24; Rosa Władysław, lat 18; Słucho Jan , lat 24; Sypko Piotr, lat 21; Sypko Rozalia, lat 28; Szajda Józef, lat 22; Zeręba Bronisław, lat 45; Zaręba Jan, lat 6; Zagrobelna Maria, lat 22. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 176 – 177).

We wsi Hińkowce pow. Zaleszczyki upowcy zamordowali 6 Polaków, w tym matkę z córką. Inni:  „30.11.1944 r. zostali zamordowani: 1-2. Górska Karolina z córką Stanisławą; 3. Kowalska Justyna; 4. Sakiewicz Karolina; 5. Szpakowska Eugenia” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Werchrata pow. Rawa Ruska miejscowi Ukraińcy zamordowali Stanisława Leontowicza lat 37. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

 

   W październiku lub listopadzie 1944 roku:

We wsi Antoniówka pow. Żydaczów upowcy zamordowali 44-letniego kowala Władysława Korzystko.

We wsi Jaśnicze pow. Brody zamordowane zostały:  Smaha Justyna z. d. Piecuch, żona Piotra. Smaha Maria córka Piotra i Justyny. „Dziecko zamordowane w kołysce w Jaśniszczach X-XI.1944 r.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Styberówka pow. Brody: „Krawczuk Anna żona Jana. Zamordowana prawdopodobnie przez kuzynów ze Styberówki za to, że mąż poszedł do polskiego wojska. X-XI 1944 r. Krawczuk Eugenia ok. 45 lat, z d. Derewianko, żona Michała. Krawczuk Maria ur. 1924 r. córka Michała i Eugenii. Krawczuk Michał ok. 50 l. mąż Eugenii. Zamordowany w Styberówce”. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Tarnawa pow. Dobromil Ukraińcy zamordowali 5-osobową rodzinę polską.

 

   W październiku i listopadzie 1944 roku:

We wsi Niżborg Szlachecki pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 9 Polaków, w tym 5 żołnierzy WP, którzy przyjechali do swoich rodzin, utopili w studni.

We wsi Szwajkowce pow. Czortków zamordowali 10 Polaków: 5-osobową rodzinę Musiałów, 4-osobową rodzinę Tobiaszów oraz kobietę NN.

 

   W listopadzie 1944 roku (świadkowie nie podali dnia zbrodni): 

We wsi Bereżanka pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali Polaka, byłego wójta gminy oraz Rosjanina, oficera.

We wsi Białogłowy pow. Zborów upowcy zamordowali 9 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę oraz małżeństwo.

We wsi Dołhe pow. Stryj podczas ewakuacji Polaków na konwój furmanek z uciekinierami na drodze w pobliżu wsi zorganizowała zasadzkę banda UPA, część ludzi zamordowała na miejscu, część uprowadziła i utopiła w rzece Dniestr. Zginęło wtedy 150 osób. Nikt prawdopodobnie nie ocalał. (Siekierka..., s. 572; stanisławowskie).

We wsi Gaje Roztockie koło Załoziec pow. Zborów upowcy zamordowali 17 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci, 3 inne rodziny oraz 1 członka samoobrony. Inni: „zamordowana cała 7-osobowa rodzina Myszków: mąż Michał, żona Maria, czwórka dzieci i babcia; (dane dzieci i babci NN); trzyosobowa rodzina Wajdów (rodzice z córką) zamordowana w swoim domu  oraz małżeństwo Sucheckich pomordowane siekierą we własnym domu” (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi Germakówka pow. Borszczów  zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety.

We wsi Głęboczek pow. Borszczów  banderowcy zamordowali 15 Polaków: Baszczak Józef l. 42, Kwiczek Dominik l. 32, Kijowski Michał l. 48, Ksiądzyna Albin l. 42, Łziński Michał l. 43, Macyszyn Władysław l. 40, Mazurek Franciszek l. 40, Szymków Ludwik l. 34 i 7 mężczyzn o nieustalonych nazwiskach. (Kubów..., jw.). Inni: „Na początku listopada 1944 r. zostały zam. we młynie: dwie osoby NN. Zginęli bez śladu: Zawiślak Florian; Zawiślak Bronisław syn Floriana; Wesoła Ludwika l. 38 była gwałcona i zmarła w torturach.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Hladki pow. Tarnopol został okrutnie pobity i zamordowany przez UPA leśniczy Jan Świerk, lat 39.(Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Hnilcze pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Hordynia pow. Sambor banderowcy uprowadzili 7 Polaków: ciała 6 Polaków znaleziono po kilku dniach na polach, natomiast 19-letnia Alicja Beck zaginęła bez śladu (ciała jej rodziców znaleziono).

We wsi Iławcze pow. Skałat zabito Gołońskiego Dominika. (Kubów..., jw.).

We wsi Jaksmańce pow. Przemyśl bojówkarze SB-OUN zamordowali 18-letniego Polaka, maturzystę, i 1 Ukraińca, sołtysa, „za zdradę Ukrainy”.

We wsi Jarczowce pow. Zborów Ukraińcy zamordowali Kazimierza Drewlanego.

We wsi Jaśniszcze pow. Brody zamordowali 14 Polaków, w tym dzieci (m.in. 5-miesięczne i 1-roczne).

We wsi Kasperowce pow. Zaleszczyki zamordowali 4 Polaków.

We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla zamordowali 2 Polaków.

We wsi Kopań pow. Przemyślany sąsiad Ukrainiec zastrzelił Polaka Waleriana Pilnego.

We wsi Koralówka pow. Kołomyja upowcy zamordowali 15 Polaków.

We wsi Korolówka pow. Borszczów ukraińska dziewczyna zaprosiła do siebie do domu na randkę 17-letniego Tadeusza Koziarskiego, a w jej domu już czekali na niego mordercy. Ponadto zastrzelili w pobliżu swojego domu strzałem w tył głowy 17-letniego Zygmunta Motykę.

We wsi Krosienko pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: małżeństwo oraz 24-letnią kobietę; powrócili oni do swoich gospodarstw „po wyzwoleniu”. Inni pod datą 10 października 1944 roku: We wsi Jasna pow. Przemyślany: „10.1944 r., zostali zamordowani: 1-3. Śnieżek Emilia l. 24; Żukrowska Julia; Żukrowski Kazimierz.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8; oraz  Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 70).

We wsi Krystynopol pow. Sokal zamordowali 4-osobową rodzinę polską. Oraz: „W listopadzie 1944 r. został zam. przez UPA Kisielewicz Jan.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).  

We wsi Kustyń pow. Radziechów zamordowali 6 Polaków.

We wsi Lipniki pow. Tłumacz, prawdopodobnie w listopadzie 1944 roku, gdyż świadek podaje, że już „leżał pierwszy śnieg”, banderowcy zamordowali 5 osób z 2 rodzin Czachów; żonę Józefa Czacha (który wówczas był w wojsku) i ich dzieci: 3-letnią Łucję i 4-letniego Stanisława oraz żonę Bronisława Czacha w ciąży i Antoniego Świderskiego (dziadka). Ocalał ranny Bronisław Czach. „Do krwawej zbrodni doszło niedaleko Otynii w 1944 roku we wsi Lipniki między Hołoskowem a Uhornikami. Ofiarą ukraińskich nacjonalistów padła rodzina Czachów – moja bliska rodzina od strony mamy. Tamtego dnia w domu byli: Bronisław Czach, jego żona w ciąży oraz żona Józefa Czacha i ich dzieci – Łucja i Stasio – moje kuzynostwo oraz dziadek – Antoni Świderski. Ukraińcy zapukali do drzwi w nocy, krzycząc: „– Czach, Bronek! Otwórz drzwi, przecież się znamy.” To był ich częsty sposób – mordercy posługiwali się językiem polskim, czasami w ten sposób nie wzbudzali podejrzeń. „– Otwórz, chcemy sprawdzić, czy nie ma u was obcych.” Kiedy banderowcy zaczęli wyważać drzwi, mieszkańcy chcieli ukryć się na strychu. Nie zdążyli. Po wtargnięciu do domu matka dwójki dzieci została obezwładniona, a Ukrainiec krzyknął – patrz jak teraz się reże Polaków (reże – rżnie). W pierwszej kolejności zabili trzyletnią Julcię, a potem rok starszego Stasia. Oboje leżeli na łóżku, a obok leżała ich matka – żona Józefa Czacha, którego akurat wtedy był w wojsku. Dzieci zostały zamordowane na oczach matki. Wujek opowiadał, że Łucja została zabita szybko, a Stasio jeszcze długo krzyczał, płakał, Pewnie dobili go nożem. W korytarzu stał Antoni Świderski, żona Bronisława Czacha oraz Bronisław, w którego celował banderowiec. Kiedy Ukrainiec oddał strzał do jego żony, Bronek rzucił się w jej kierunku, Ukrainiec oddał drugi strzał. Pocisk odbił się od ściany, przeciął mu czoło, ale nie przebił kości. Wujek zalał się krwią, napastnicy myśleli, że już nie żyje. Ocknął się, kiedy już nikogo nie było, a żona dawała jeszcze znaki życia. Być może dziecko w łonie matki jeszcze żyło. Bronek czuł silny ból głowy, gdyż poza odłamkiem, rozbił głowę, upadając na podłogę. Antoni Świderski próbował uciec przez ganek, ale Ukraińcy go dopadli i tak dotkliwie pobili, że miał połamane kończyny, roztrzaskaną głowę i kości wystawały mu z ubrań. Bronek w szoku, w samej bieliźnie przybiegł do Otynii, żeby o wszystkim opowiedzieć. Był przemarznięty, leżał pierwszy śnieg. Zmarł 1998 roku i widok zamordowanej ciężarnej żony nie opuścił go do końca. Byłem wtedy jeszcze za mały, żeby to rozumieć, natomiast po wojnie wujek Bronisław przekazywał rodzinie przebieg tej zbrodni. Wyprawiono pogrzeb. Mój ojciec załatwił trumny, jakiś samochód. Samych zwłok nie widziałem. Chciano dziecku oszczędzić tego widoku. Ale byłem tam na miejscu – widziałem ślady zbrodni. Ślady krwi w pokojach, na podłodze wszędzie. Byłem tam z tatą. Była duża plama na ścianie, tato na nią wskazał i powiedział – pamiętaj – to jest dziadzia mózg. Tego nigdy nie zapomnę.” („Gdy zakopywano ich żywcem, ziemia jeszcze się ruszała”. Świadectwo p. Edwarda Bienia, rodem z Otynii k. Stanisławowa, honorowego przewod. Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie. Rozmawiał Kamil Rogólski; w: http://www.bibula.com/?p=104950 ; 2018-10-23).

We wsi Lubycza Królewska pow. Rawa Ruska zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety.

We wsi Łukowe pow. Lesko zamordowali Polaka o nazwisku Derkacz.

We wsi Majdan Średni pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 9 Polaków, w tym matkę powiesili a jej dziecko wrzucili do studni, powiesili także jej 2 synów z pierwszego małżeństwa z Ukraińcem.

We wsi Mańków pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 18-letniego Stanisława Osajdę.

We wsi Mariampol pow. Stanisławów zamordowali 3 Polki.

We wsi Miłków pow. Lubaczów zamordowali gajowego z Michała Purgala (lub Prugała) s. Mikołaja (lub Michała) ur. 1917 r. W tej wsi działał „sąd UPA” i wykonywano wyroki na Polakach, których grobów nie odnaleziono.

We wsi Młyniska pow. Żydaczów Ukraińcy zamordowali Mikołaja Nitarskiego.

We wsi Mołodycz pow. Jarosław zamordowali Michała Kuca.

We wsi Mytnica pow. Trembowla Polacy przez kilka godzin bronili się w budynku, który w końcu upowcy oblali naftą i benzyną i podpalili; żywcem spłonęło 31 Polaków. M. in. zginęli: Buczkowski N. l. 40, Józef i jego córka Klaudia, Grabowa N., Jówiak i jego synowie Wiesław i Zbigniew, Krzyżanowski Bronisław, Leon i jego żona Stanisława, Kozłowska Marcela, Solarz Tadeusz, Szlachta Jan i jego syn Zbigniew, Rychlewska Maria, Tęgoborski Rudolf, Tustanowska Joanna, Wyspiański Jan l. ok. 50, Bronisław i jego brat Tadeusz. (Kubów..., jw.). 

We wsi Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów Ukraińcy schwytali 19-letnią Marię Myczkowską, którą po gwałtach i torturach zakłuli nożami. Patrz też: w sierpniu 1944 we wsi Germakówka.

We wsi Obarzym pow. Borszczów zamordowali 3 chłopców polskich.

We wsi Ostrowiec pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Piątkowa pow. Dobromil upowcy zamordowali 4 Polaków, w tym małżeństwo.

We wsi Podczahryk pow. Zaleszczyki należącej do sołectwa Torskie upowcy dokonali napadu o 5 rano i zamordowali 31 Polaków; większość po obrabowaniu spalili żywcem w budynkach; wśród ofiar było tylko 2 mężczyzn powyżej 17 lat, reszta to kobiety i dzieci; m.in.: matka w zaawansowanej ciąży z 4 dzieci, 2 matki mające po 2 córki, matka w ciąży oraz jej 3-letni syn, matka z córkami lat: 17, 19 i 23. 

We wsi Pohorylce pow. Przemyślany w listopadzie 1944 roku został zamordowany  Łasiak Józef, lat 40.

We wsi Pomorce pow. Buczacz zamordowano 5 Polaków (Kubów..., jw.). 

We wsi Potoczyszcze pow. Horodenka:W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani: Krasowska Maria (1889); Krasowski Włodzimierz. prawdopodobnie mieści się on wśród NN, Olinowska Maria c. Jana (1902); Olinowska Augustyna c. Jerzego (1920); Rodzina Romańskich: Rudolf s. Marcina (1895), Zofia c. Jana (1898), Taras s. Rudolfa (1935), Mikołaj s. Marcina (1906); Toporowicz Stanisław (1880).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Inni: upowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 12-letnim synem (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.).

We wsi Prosowce pow. Zbaraż:  „W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani: Kościuk Stefania, Polka siostra Pauliny Chimij; Szuran Anna Polka matka Pawliny Chimij.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7); oraz: „Prawdopodobnie w listopadzie 1944 r. zamordowano Teodozję Hładyn i Stefanię Hładyn.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

W mieście Przemyśl woj. rzeszowskie Ukraińcy zamordowali Antoniego Grocha.

We wsi Przysłup pow. Lesko upowcy zamordowali 4 Polaków.

We wsi Radawa pow. Jarosław miejscowi zamordowali 3 Polaków.

Między wsią Rokitno a wsią Moczulanka pow. Sarny wykoleili pociąg kolejki wąskotorowej i wymordowali pasażerów – Polaków, których liczby nie ustalono.

We wsi Rosochowaniec pow. Skałat zamordowali 12 Polaków.

We wsi Ruda Różaniecka pow. Rawa Ruska Ukraińcy zamordowali we młynie 1 Polaka.

We wsi Rudawka koło Birczy pow. Dobromil na początku listopada  1944 roku banderowcy uprowadzili 6 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Rudka pow. Jarosław zamordowali Antoniego Szczygła.

We wsi Skała nad Zbruczem pow. Borszczów zamordowali 18 Polaków pracujących przy naprawie szosy.

We wsi Stechnikowce pow. Tarnopol: „Do Michała Snihora mieszkającego na kolonii, wieczorem przyszło kilku uzbrojonych banderowców. Zażądali od gospodyni przygotowania dobrej kolacji. Ta nakarmiła przybyszów czym tylko mogła. Kiedy zjedli, podziękowali i chwilę odpoczęli. Kiedy na dworze zapadł zmrok, wtedy jeden z banderowców powiedział: „a teper birim sia za robotu”. Zastrzelili kobietę, dwie córki, a ranny gospodarz upadł i stracił przytomność. Napastnicy podpalili dom i wyszli. Kiedy Michał Snihur odzyskał przytomność, wydostał się z płonącego domu i rzucił się do ucieczki w pole. Banderowcy zauważyli go i oddali kilka strzałów, na szczęście niecelnych” (Maria Rybka; w: Komański..., s. 851).

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów w listopadzie 1944 r. zabili 25 nieznanych polskich żołnierzy. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa).

We wsi Strzałkowce pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 60-letniego Antoniego Grochowskiego.

We wsi Szwejków pow. Podhajce zamordowali Antoniego Jurewicza.

W mieście Tłumacz woj. stanisławowskie banderowcy opanowali więzienie NKWD, zwolnili więźniów Ukraińców, natomiast więzionych około 15 Polaków zamordowali na miejscu.

We wsi Trościaniec Wielki pow. Zborów:W listopadzie 1944 r. zostali zamordowani poza rejonem wsi: Kurzel Michał, Łaciak Józef, Półtorak Jan.” (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

We wsi Ubinie pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali 8 Polaków: 6-osobową rodzinę Władysława Makowca z żoną i 4 dzieci w wieku 6 – 14 lat oraz pod krzyżem we wsi matkę z córką.

We wsi  Uście Zielone pow. Buczacz zamordowano Jankowskiego Kazimierza. (Kubów..., jw.).

We wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce „partyzanci ukraińscy” uprowadzili do lasu 30-letnią Polkę, Pelagię Węgrzynowicz, żonę podoficera WP. Tam przywiązali ją do drzewa, wydłubali oczy, obcięli język, okaleczyli piersi. Jej zwłoki odnaleziono po kilku dniach.

We wsi Witryłów pow. Brzozów uprowadzili 2 Polaków, którzy zaginęli.

We wsi Wojutycze pow. Sambor uprowadzili 15-letniego chłopca polskiego o imieniu Stanisław, którego zwłoki odnaleziono w marcu 1945 roku nad rzeką Strwiąż; miał założony sznur na szyi.

We wsi Załawie pow. Trembowla banderowcy przebrani w mundury NKWD zamordowali 8 Polaków.

W mieście powiatowym Zbaraż Ukraińcy zamordowali 10 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Żulin pow. Stryj banderowcy zamordowali 2 Polaków: małżeństwo. 

W Małopolsce Wschodniej:Według meldunków podziemia polskiego w listopadzie 1944 r. w województwie lwowskim zginęło 28 Polaków (Lwów – 4, Grodek – 18, Rudki – 6),

w województwie stanisławowskim 173 osoby (Nadworna – 28, Tłumacz – 30, Horodenka – 34, Dolina – 5, Żydaczów – 5, Stryj – 11, Kołomyja – 60),

w województwie tarnopolskim – 315 (Zbaraż – 21, Skałat – 30, Trembowla – 42, Kopyczyńce – 22, Tarnopol – 11, Czortków – 35, Borszczów – 67, Buczacz – 15, Zaleszczyki – 2, Przemyślany – 5, Złoczów – 39, Brody – 11, Stojanów – 4, Kamionka – 1).” (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku).

 

   Od marca do jesieni 1944 roku: 

We wsi Wołczków pow. StanisławówOUN-UPA dokonała mordu na 77 osobach, najmłodsza ofiara mordów miała 4 lata, najstarsza – 70 lat” (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu, w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.).

 

   Bez wymienionego roku (prawdopodobnie 1944):

We wsi Czudory pow. Zbaraż: „W końcu listopada zostało zamordowanych. 2 Polaków NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   Jesienią 1944 (taką datę podali świadkowie): 

We wsi Bałaszówka gmina Olejów pow. Zborów w czasie wędrówki drogą z Olejowa do Załoziec upowcy uprowadzili i zamordowali 2 Polaków; byli to: leśniczy J. Krzywy i gajowy o nazwisku Michalicki (Hieronim?), zwłok nie odnaleziono. (Edward Orłowski..., jw.).  

W kolonii Berestawy należącej do wsi Karolówka pow. Rohatyn: „Jak wiadomo ludność okolicznych wsi, która chroniła się na Łukowcu, pozostawiła cały swój dobytek zabierając ze sobą tylko to co unieśli, ewentualnie przywieźli furmanką. Toteż zdarzały się przypadki wracania do swoich domów (lub na spalone zgliszcza) po pozostawione tam rzeczy, narażając się w ten sposób na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tak było z naszą babcią Katarzyną Ostrowską. Po raz pierwszy poszła na pogorzelisko zabrać pozostawione w ziemiance (kopcu), upieczone ciasta kukurydziane. Pamiętam, jak strasznie były przesiąknięte spalenizną ale w obliczu głodu wszyscy jedliśmy je ze smakiem. Drugim razem poszła po jakieś nie spalone rzeczy i przy okazji odwiedziła w pobliżu na „Berestawach" swoją córkę Anielkę ( będącą w zaawansowanej ciąży), zamężną za Ukraińca Aleksadra Zabłockiego (szewca). Tym razem już nie powróciła. Obie matka z córką zostały bestialsko zamordowane w pobliskim lasku. Anielka pozostawiła małoletniego synka Władysława, którego wychował ojciec i jego ukraińska rodzina. Władek (już młodzieniec) o tym, iż miał matkę Polkę i polską rodzinę dowiedział się od swojej macochy, ale dopiero wtedy, jak łukowianin Tadek Ostrowski kilka lat po wojnie odwiedził krewnych w Hodorowie i wujka w Żurowie, a przy okazji Aleksandra Zabłockiego z synem. /.../  Na uwagę zasługuje pewien dotychczas nieznany dla nas fakt. Otóż moi znajomi (Mieczysław i Leszek Kochman z Kamiennej Góry i Jan Ostrowski z Wołowa) odwiedzający jako turyści rodzinne strony na rubieżach, poinformowali mnie, że widzieli pomnik zamordowanej Ostrowskiej Katarzyny z córką postawiony w pobliżu miejsca zbrodni (na skraju Żurowa), ale z dziwnym napisem, że zginęli tragicznie; „z rąk faszystów". /.../ Odwlekając swój wyjazd na Łukowiec, również rodzina Huczków z Żurowa, cudem uratowała się z rąk ukraińskich oprawców. Rodzina składała się z czterech osób: Huczek Michał z żoną Teklą i dwaj synowie Władysław i Stanisław. Poczuli się zagrożeni, gdy zamordowano całą rodzinę Jabłkowskich z Żurowa, w sumie 12 osób i zakopano ich w pobliskim lesie nad rzeką Swirz.” (Kazimierz Ozga: Wspomnienia z Berestawów i Łukowca. „Zeszyty łukowieckie”, nr 9 – 10. kwiecień – wrzesień 2005). Kol. Berestawy wchodziła w skład wsi Karolówka pow. Rohatyn. Mord miał miejsce prawdopodobnie jesienią 1944 roku.

We wsi Boholuby pow. Łuck zamordowali 2 Polaków, mężczyznę i kobietę, pracowników łuckiego teatru , wysłanych do lasu po opał.

We wsi Daszawa pow. Stryj Ukraińcy zamordowali Franciszka Kuczkiewicza.

We wsi Gajowskie pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali 2 braci z rodziny polsko-ukraińskiej. „Wypadki tego typu nie należały do rzadkości. Dla przykładu podaję wydarzenie, jakie miało miejsce jesienią 1944 roku we wsi Gajowskie niedaleko od nieistniejącej dziś wsi Adamy, w mieszanej rodzinie Stopnickich. On był Ukraińcem, jego żona Polką, mieli troje dzieci; dwóch synów i młodszą córkę. Synowie wstąpili do UPA, gdzie otrzymali rozkaz zamordowania swojej matki – Polki. Odmówili i za to, na rozkaz swoich zwierzchników, zostali zamordowani. Rodzicom, pod karą śmierci, nie pozwolono na wzięcie udziału w uroczystościach pogrzebowych własnych synów. Ich córka Stefania, która wyszła za mąż za Ukraińca i uważa się za Ukrainkę, zapytana obecnie o los braci, wystraszona blednie. Po chwili milczenia odpowiada, że była wtedy dzieckiem i niewiele może powiedzieć. Wiadomo jej tylko, że pod Brodami jej bracia zostali wydani przez Polaków w ręce bolszewików, którzy ich tam zamordowali. W tak perfidny sposób ukrywa się jeszcze dziś zbrodnie popełnione przez ludzi spod znaku OUN-UPA.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

We wsi Juseptycze pow. Żydaczów zamordowali 1 Polaka.

We wsi Kochanówka pow. Krzemieniec upowcy zamordowali Ukrainkę z 8-letnią córką, żonę Polaka, który przebywał na przymusowych robotach w Niemczech. 

We wsi Krasowiczyna pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polki: “Dec Agnieszka - zam. Krasowiczyna, powieszona, jesień 1944 na Krasowiczynie. Kułaja żona - zam. Krasowiczyna, zamęczona torturami jesień 1944 na Krasowiczynie.” (Adolf Głowacki "Milno - Gontowa. Informacje zebrane od ludzi starszych - urodzonych na Podolu, wybrane z opracowań historycznych i odtworzone z pamięci". Szczecin 2008).

We wsi Krosienko pow. Przemyślany: „Makary Kopociński to mój Dziadek stryjeczny, jego żona to Katarzyna. Ich syn Stefan wraz z żoną Anną i dziećmi: Stanisławem i Katarzyną oraz Danusią - 6 osób z mojej rodziny i Danusia, (nieznane nazwisko, dziewczynka ze Lwowa, przebywała gościnnie u naszej rodziny i razem z nimi zginęła). Zostali żywcem spaleni w ich własnym domu w Krosienku. Makary Kopociński zamordowany na jesieni 1944r. spalony żywcem we własnym domu. Katarzyna Kopocińska - jesień 1944. spalona żywcem w domu. Stefan Kopociński - jesień 1944. spalony żywcem w domu. Anna Kopocińska - jesień 1944 spalona żywcem w domu. Stanisław Kopociński - jesień 1944 (lat 4)  spalony żywcem w domu. Katarzyna Kopocińska - jesień 1944 (lat 10) spalona żywcem w domu. Katarzyna Uliczna (z domu Kopocińska) - jesień 1944r. była żoną Ukraińca - została zamordowana na własnym podwórku, wielokrotne rany kłute, obcięto jej także piersi.. Spoza rodziny 12 stycznia 1944 roku w Krosienku banderowcy zamordowali także Piotra, Władysława i Gabriela Lipowiczów” (Dr Zbigniew Kopociński, 7.11.2008 r.; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ;). H. Komański, Sz. Siekierka..., na s. 292 – 293 podają, że ww. osoby znajdują się wśród innych pomordowanych Polaków pod datami 11 i 15 stycznia 1944 r. Oraz: W październiku 1944 roku zostali zamordowani: Kopocińska Katarzyna, lat 65; Kopociński Makary, lat 69; Kopociński Stefan, lat 34; Kopocińska Anna, lat ok. 30, żona Stefana; Kopocińska Katarzyna, lat 10, c. Stefana; Kopociński, lat 1,5, d. Stefana; Kopociński Stanisław, lat 4, s. Stefana. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 73).

Między wsią Lada a wsią Rokitno pow. Sarny dokonali napadu na kolumnę kilkudziesięciu rodzin polskich uciekinierów, osłanianą przez mały oddział żołnierzy sowieckich; zginęła nie ustalona liczba Polaków i żołnierzy sowieckich.

We wsi Lubsza pow. Żydaczów na drodze zastrzelili Józefa Pabisia.

We wsi Łukowiec pow. Rohatyn:Masowe mordy miały miejsce wczesna jesienią we wsi Łukowiec (powiat rohatyński), gdzie zginęły 42 osoby.” (CDAWOWU, 3833/1/156, k. 126).

We wsi Łukowiec Wiszniowski pow. Rohatyn banderowcy zatrzymali koło miasta Stryj samochód, zamordowali 1 młodą dziewczynę polską i kilku żołnierzy sowieckich oraz uprowadzili 4 młode dziewczyny polskie, po których ślad zaginął; tj. zamordowali 5 młodych Polek.

We wsi Łykoszyn pow. Lubaczów (Tomaszów Lubelski) zamordowali 14 Polaków, a w innych miejscowościach trzy rodziny (Pracewiczów oraz dwie o nieustalonych nazwiskach). Nieco później zabito trzech leśniczych. W odpowiedzi na to okoliczna milicja rozstrzelała w pobliżu Rudy Różanieckiej 33 Ukraińców z Lublińca Starego i Nowego.

We wsi Maksymowka pow. Zbaraż zamordowali 2 młode Polki.

We wsi Mateuszówka pow. Buczacz: „Kuzyn mego ojca nie miał dzieci. Żyli z żoną sami, byli bardzo bogaci. Kiedyś wziął konie i poszedł w pole orać, bo mimo tego, co się działo, pracować trzeba było, żeby za zboże, mleko dostać kartki, za które się kupiło jedzenie - mówi pani Józefa. - Nie było go bardzo długo. Wtedy przyszła sąsiadka do ciotki i powiedziała jej: „Karola, chodź na pole po konie, bo Mikołaja już nie ma”. Ciotka pytała: „Dlaczego nie ma? Co się stało?”. Sąsiadka nie odpowiadała. Wróciły z końmi i wtedy zabrała ciotkę w jedno miejsce. Tam wujek był przywiązany do drzewa. Przywiązali mego wujka i jego ciało pocięli w paski. Pocięli jak świnię! Do mięsa! Do kości! Na żywca... - po policzkach pani Józefy płyną łzy. Próbuję na chwilę przerwać rozmowę i poruszyć inny temat, ale kobieta prosi o chwilę ciszy i kontynuuje...  - Jak żył jeszcze ojciec, przyjechał ruski na koniu i mówi do niego: „Chadziaj tu mnie. A u tiebia banderów nie ma?”. Mieli my banderowca parę metrów od nas, ale ojciec się bał powiedzieć i odpowiedział, że nie ma. Ten wyciągnął zdjęcia i pokazał nam małe dzieci, takie do roczku, wszystkie powbijane na sztachety na płocie, ze spuszczonymi główkami i rączkami. Widzę te zdjęcia do dziś... - przyznaje pani Józefa. - Tak było, przeżyło się wszystko. Ja teraźniejszych czasów tak nie pamiętam, jak to, co przeżyłam. Kobieta przypomina sobie jeszcze jedną sytuację: - Brat Roman miał 11 lat. Tata już nie żył. Poszłam z bratem do rodziny prosić o nocleg. To był Ukrainiec, który ożenił się z moją ciotką. Ona do nas powiedziała, że o zgodę musimy pytać jego. Poszłam więc i zapytałam. On stanął, spojrzał mi w oczy i mówi: „Co? Padają strachy na Lachy?!”. W pierwszej chwili mnie zamurowało, przecież to wuja. Ale byłam pyskata i nie wytrzymałam. Odpowiedziałam mu: „Ty, k... twoja mać, jeszcze na Ciebie czas przyjdzie!”. I uciekliśmy. Ależ mnie mama wtedy skrzyczała. Mówiła, że teraz przyjdzie w nocy i nas wybije. Powiat Buczacz leżał na linii frontu. Jak front się cofał, to wchodzili Niemcy, jak szedł naprzód, byli Rosjanie. - Jak przychodzili Rosjanie, to było dobrze. Mogliśmy spać w domu. Byliśmy bezpieczni. Dzięki nim przeżyliśmy - stwierdza pani Józefa. - Ruscy obiecali nam, że wyjedziemy z wioski, że mamy iść na stację koło Buczacza i czekać na wagony. Jak już poszliśmy, to czekaliśmy tam około miesiąca. Jak się Ukraińcy dowiedzieli, że tam jesteśmy, wzięli kosy, widły, co się dało i szli do nas, żeby nas wymordować. Nawet kobiety z kosami szły, żeby zabijać. Wtedy nadjechało ruskie wojsko. Tak ich wymordowało, że krew strugami płynęła. W 1945 roku rodziny z Mateuszówki i innych wiosek wsiadły do wagonów. Po dziesięć rodzin i jedna krowa w wagonie. - Jak pociąg ruszył, wszyscy uklękliśmy i zaśpiewaliśmy „Serdeczna Matko”, to dziś mi się chce płakać. Jaki to był płacz, jaki to był lament... Jechaliśmy nie wiadomo gdzie... Ale żywi... - dodaje pani Józefa. Wyjechali pod koniec lutego. Po dwóch miesiącach, z tygodniowymi postojami na bocznicach, dotarli do Biłgoraja w województwie lubelskim. PS Na prośbę bohaterki tekstu zmieniliśmy jej imię.” (Renata Hryniewicz: Przyjaźń, mord, noce w śniegu... Są rany, które krwawią do dziś; w: https://plus.gazetalubuska.pl/przyjazn-mord-noce-w-sniegu-sa-rany-ktore-krwawia-do-dzis/ar/13369168 ).

We wsi Meducha pow. Stanisławów zamordowali nie mniej niż 18 osób (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw.

We wsi Michałków pow. Kołomyja zamordowali 9 Polaków, w tym matkę z 17-letnią córką.

We wsi Michałków pow. Tłumacz należącej do sołectwa Bohorodyczyn  zamordowali 308 Polaków.

We wsi Milno pow. Zborów na osiedlu Krasowiczyna zamordowali 2 Polki: zamęczyli torturami żonę Kułaja oraz powiesili na jabłoni Agnieszkę Dec. ( Adolf Głowacki, w: http://www.milno.pl/readarticle.php?article_id=6).

We wsi Modryniec pow. Sokal (obecnie pow. Hrubieszów) nacjonaliści ukraińscy dopuścili się zabójstwa. Władysława B. i kilkunastu innych nieustalonych imiennie mężczyzn, mieszkańców wsi Modryniec. Sprawcy podczas popełnienia tych czynów posługiwali się bronią palną, nożami oraz innymi ostrymi narzędziami” (IPN Lublin, sygn. S. 119/11/Zi).

We wsi Nyrków pow. Zaleszczyki:Mieszkaliśmy we młynie (w domu po Aberbachach), mama hodowała 40 sztuk gęsi, które beztrosko pływały sobie po Dżurynie. Ojciec dzień i noc doglądał młyna, pracy urządzeń i pracowników. Młyn pracował dla wojska, ale i ludności cywilnej. Gospodarze furmankami przywozili zboże i każdy czekał aż przyjdzie jego kolej, wśród gospodarzy byli Polacy i Ukraińcy. Polacy prosili ojca, aby pospieszył się z pracą, tak by gospodarze mogli wrócić do swoich domów za dnia — bali się band. Przywozili też mrożące krew wieści, że w Capowcach, Koszyłowcach, Torskim, Uścieczku w lasach są pomordowani ludzie. Doszła wieść, że cała kolonia, Podśniatyń wymordowana. Na Dżurynie — za młynem, na zakręcie gdzie woda była głęboka i wiry, widziano płynących topielców związanych drutem kolczastym, nagich i ubranych. Ojciec poprosił trzech rosyjskich oficerów, którzy stali wiecznie na warcie przy młynie, aby pojechać w te miejsca i sprawdzić wiarygodność tego co mówią ludzie. Nadjechał oficer enkawudzista z Tłustego i z nim oraz kilkoma żołnierzami, ojciec udał się konno w te miejsca. To, co zobaczyli przeszło ludzkie wyobrażenia, było to piekło. Mieli łzy w oczach, oficer powiedział ojcu (na uboczu), że ich żołnierzy banda też zabija, nawet nie wiedzą gdzie są pomordowani.(Jerzy Stecki: Zagłada Czerwonogrodu; w: http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/46-jerzy-stecki-opracowanie-dot-zaglady-czerwonogrodu-cz-2 ).

We wsi Olejów pow. Zborów:Krzywy Denys z Olejowa, w czasie prac polowych zaginął na Kopańce na polu "za Gajami" .(http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).  

We wsi Palikrowy pow. Brody:Jurczenko Józef. Zamordowany w Palikrowach w jesieni 1944 r.(http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ).

We wsi Przybyłów pow. Tłumacz upowcy zamordowali 15 Polaków, w tym Rozalię Żakowicz z 5 jej dzieci od 1 roku życia do 16 lat oraz Zofię Twardowską z 4 jej dzieci od 1 roku życia do 16 lat.

We wsi Radenice (Radnice)  pow. Lwów: „Jesienią 1944 r. wymordowano 3 polskie rodziny (około 12 osób?).(Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Zapewne chodzi o wieś Rudańce pow. Lwów.

We wsi Ropienka pow. Lesko:Jesień 1944 r.  Zastrzelony Sołacz Teodor pracownik pocztowy.” (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). 

We wsi Sidorów pow. Kopyczyńce: „Jeden z moich kolegów, niewiele starszy ode mnie, któregoś razu wrócił do domu z pobliskiego miasteczka, zwanego rejonem i zastał na swym podwórku banderowców, którzy wyciągnęli z domu jego ojca. Nakazali mu pójść za nimi. Na skraju wsi zamordowali ich obu”. (Stanisław Dębiec; w: http://www.pch24.pl/to-bylo-ludobojstwo-,16358,i.html#ixzz2ZDnH1GzF). 

We wsi Wiśniowczyk pow. Przemyślany jesienią 1944 r. został pojmany i zamordowany przez ukraińskich sąsiadów Józef Ciastoń, który nocą poszedł z Wicynia do powyższej wioski po krowę i swoje rzeczy pozostawione u jego szwagra, Ukraińca. Miejsce zakopania zwłok nie jest znane. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 183).

Koło wsi Żurawno pow. Stryj: „Rozmowa z Panem Kazimierzem Babulą. Pan Kazimierz wspomniał też śmierć Marysi Turbak i Marysi Kotulskiej. Dziewczęta, łukowianki, pojechały do Stryja samochodem wojskowym z Rosjanami. Wszyscy zginęły za Żurawnem z rąk banderowców. Było to jesienią 1944 r. Ciała dziewczyn i żołnierzy odnaleziono dopiero na wiosnę 1945 r. w lesie przed Stryjem. Były przykryte gałęziami.” (Franciszek Burdzy; Zeszyty łukowieckie, nr 11 – 12 , Październik 2005 – Grudzień 2006).

                      

                                                                                    Stanisław Żurek

Podstawowe źródła opracowania, które nie są wymieniane przy podawanych przypadkach zbrodni: 

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007. 

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp5.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 242 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8151625