Początek wojny na Wołyniu miał w miarę spokojny przebieg. Jedyną niedogodnością dla mieszkańców województwa były nasilające się z upływem czasu naloty Luftwaffe. Dotyczyły one jednak jedynie większych miast, takich jak Włodzimierz Wołyński, Równe i Łuck, które były dużymi węzłami komunikacyjnymi lub znajdowały się tam duże garnizony wojskowe. Choć na początku września stacjonujące w wymienionych miastach oddziały znajdowały się na froncie, to wykorzystano istniejące zapasy oraz infrastrukturę i starano się formować nowe jednostki. Pomimo iż przywódcy ludności ukraińskiej w Polsce zadeklarowali lojalność wobec państwa polskiego, władze polskie były przekonane, że postawa społeczności ukraińskiej będzie zależna od sytuacji na froncie. Bardzo poważnie obawiano się wówczas wybuchu ukraińskiego powstania. Nic też dziwnego, że w dniach 1-2 września na obszarze Małopolski Wschodniej oraz Wołynia rozpoczęto akcję internowania osób uznanych za tzw. element antypaństwowy. Zatrzymano wówczas i skierowano do miejsc odosobnienia blisko 7 tys. Ukraińców podejrzewanych przez polskie władze o przynależność do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wobec pogarszającego się coraz bardziej położenia militarnego, czego zwiastunem były pojawiające się na tym terenie kolumny uciekinierów cywilnych oraz żołnierzy z jednostek tyłowych i rozbitych jednostek frontowych WP, już 10 września wydano rozkaz o rozpoczęciu przygotowań do obrony Wołynia przed nadchodzącymi od zachodu oddziałami Wehrmachtu. Utworzono wówczas kordon na Bugu, którego zadaniem było zatrzymywanie napływających z zachodu żołnierzy i oficerów WP i kierowanie ich do wyznaczonych miejsc koncentracji, w których miano formować nowe oddziały. Niestety, sytuacja uległa dramatycznemu pogorszeniu rankiem 17 września, kiedy to na całej długości granicy polsko-sowieckiej oddziały Armii Czerwonej przeszły do natarcia. Nowemu agresorowi starały się przeciwstawić jednostki KOP, które – znacząco osłabione przez odesłanie ludzi i sprzętu do walki z Niemcami – nie były jednak wstanie stawiać długiego oporu. Na Wołyniu najcięższe walki toczyli żołnierze pułku KOP „Sarny”, którzy w oparciu o wybudowane jeszcze przed wybuchem wojny fortyfikacje nad Słuczą starali się powstrzymać sowieckie natarcie. Wobec ogromnej przewagi nieprzyjaciela dowódca pułku, ppłk Nikodem Sulik, podjął decyzję o rozpoczęciu odwrotu swoich oddziałów 19 września w godzinach popołudniowych. Jego celem było dołączenie do głównego zgrupowania KOP, które pod dowództwem gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna wycofywało się w kierunku zachodnim. Zamiar ten powiódł się całkowicie. Niestety nie wszystkim oddziałom udało oderwać się od nieprzyjaciela.

Tak było m.in. w rejonie wsi Tynne, gdzie według niepotwierdzonych relacji załogi niektórych bunkrów prowadziły samotną walkę jeszcze kilka dni po odejściu z tego rejonu głównych sił pułku. Agresja ZSRS spowodowała wzrost nastrojów antypolskich wśród mniejszości narodowych na Wołyniu. Tak było też w przypadku ludności ukraińskiej. Jej część podburzana przez różnego rodzaju ulotki rozbrajała mniejsze oddziały wojska i posterunki policji oraz napadała na Polaków, zarówno mieszkających na Wołyniu (np. osadników wojskowych), jak i tych, którzy znaleźli się na tym terenie, uciekając przed Niemcami. Napadów na żołnierzy i ludność polską dokonywały bojówki nacjonalistyczne, i komunistyczne. Jedna z większych bojówek komunistycznych opanowała Stepań, gdzie znajdował się most na Horyniu, przez który wycofywali się żołnierze batalionu KOP „Berezie”. Jego dowódca, mjr Antoni Żurowski, wspominał po latach, że batalion musiał sobie z bronią w ręku torować drogę. Dzięki zdecydowanej akcji żołnierzy mjr. Żurowskiego miasteczko bardzo szybko znalazło się w polskich rękach. Przy okazji uwolniono grupę uciekinierów z Poznańskiego oraz policjantów z miejscowego posterunku. Wzięci do niewoli dywersanci zostali przekazani do sztabu grupy KOP. Rozpoczęcie II wojny światowej początkowo nie było szczególnie odczuwalne w Przebrażu i okolicy. Jedynym znakiem był wymarsz miejscowej kompanii Obrony Narodowej, do którego doszło jeszcze 1 września. W miarę upływu czasu w ten rejon zaczęło docierać coraz więcej uciekinierów cywilnych, jednak sytuacja była w miarę spokojna. Wszystko zmieniło się po 17 września, kiedy to wśród miejscowej ludności ukraińskiej i żydowskiej ujawniły się silne nastroje antypolskie, skierowane przede wszystkim przeciwko przebywającym na tym terenie żołnierzom WP. Zenobiusz Janicki, zamieszkały wówczas w Przebrażu, zapisał: Mniejsze grupy i pojedynczych żołnierzy, powracających z frontu, rozbrajano, zabezpieczano mundury i koce, a w wielu przypadkach nieraz zabijano. Sam byłem świadkiem takiego incydentu. Mój sąsiad Żyd, Daniel Gilden, właściciel sklepu spożywczego (w Wojsku Polskim służył w stopniu kaprala), wyszedł na drogę z pistoletem i zabrał koc żołnierzowi wracającemu z frontu. Na krótko porządek został przywrócony, kiedy w rejon Przebraża wieczorem 19 września dotarła kolumna 3 pp KOP. W samej wsi rozkwaterował się jego III batalion dowodzony przez ppłk. Jana Lachowicza. To właśnie w tej wsi batalion spędził noc ubezpieczany przez liczne czujki. Rankiem 20 września wyruszył marszem ubezpieczonym w kierunki miasteczka Kołki. Jak wspominał potem Lachowicz: Około południa przechodziłem przez dużą wieś z siedzibą urzędu gminnego, Trościaniec. Paliło się kilka domów na wschodnim skraju wsi. Szwadron ułanów KOP wyjeżdżał z bocznej ulicy wsi. Dywersanci, krzyknął do mnie dowódca szwadronu, ostrzelali straż przednią, wielu uciekło do lasu, tam, i pokazał ten las na wschód od wsi. Z tego lasu padło na moją kolumnę kilka strzałów, ale niecelnych. Maszerowałem dalej. Po zdobyciu Kołek kolumna posuwała się marszem ubezpieczonym w kierunku Kowla. Po zwycięskiej bitwie pod Borowiczami otoczony pułk skapitulował w rejonie wsi Radoszym pod Kowlem. W walkach tych brali udział także mieszkańcy Przebraża, którzy po kapitulacji jednostki z dużymi kłopotami powrócili do rodzinnej wsi. Mimo że przez te tereny po 17 września przechodziły stosunkowo duże oddziały wojska polskiego, nie było tutaj wówczas zbyt bezpiecznie. W należącej do gminy Trościaniec wsi Smerdyń miejscowi Ukraińcy zamordowali kierownika szkoły Józefa Gąsiorowskiego, jego brata Stanisława oraz nieznanego z nazwiska mężczyznę. W pobliżu wsi doszło do jeszcze bardziej okrutnej zbrodni. Ukraińcy w brutalny sposób zamordowali 22 osoby – mężczyzn i kobiety (kilka z nich zostało brutalnie przed śmiercią zgwałconych). Jedyny świadek tego dramatu, kilkunastoletni chłopak, któremu udało się uciec, sprowadził pluton żołnierzy WP, przy pomocy których ciała pomordowanych zostały przewiezione do pobliskiej wsi Wiszenka i pogrzebane na tamtejszym katolickim cmentarzu. Ukraińcy ze Smerdynia dopuścili się wówczas jeszcze jednej okrutnej zbrodni, mordując blisko 200 osób w pobliskiej osadzie Młynek, zamieszkałej głównie przez emerytowanych górników pochodzących ze Śląska . ( Ci sami Ukraińcy zamordowali kilka dni wcześniej starsze małżeństwo Majorów oraz Polaka Hinela wraz z siedmioletnią córką )  Ich natężenie zależne było z jednej strony od siły polskiego żywiołu, z drugiej zaś od tego, czy w danym powiecie znajdowały się większe oddziały WP. W starciu z regularnymi jednostkami WP bojówki ukraińskie, zarówno te o charakterze nacjonalistycznym, jak i komunistycznym, nie miały zwykle większych szans. Z zachowanych polskich relacji, niezależnie od poglądów społeczno-politycznych ich autorów, wyłania się obraz totalnego bezhołowia, które starali się wykorzystać miejscowi Ukraińcy. Taki obraz ukazuje m.in. relacja Wandy Wasilewskiej, która po 17 września znalazła się w okolicy Maniewicz. Wspominała ona, że w tym rejonie działały bandy ukraińskich chłopów z czerwonymi opaskami na rękawach, którzy nie tylko napadli i rabowali Polaków, ale często dopuszczali się brutalnych morderstw. ( str. 36-39) (...)

Pomimo bardzo trudnych warunków późną jesienią 1939 r. na Wołyń przybyli z Warszawy wysłannicy Komendy Głównej ZWZ, których zadaniem było zorganizowanie struktur konspiracyjnych na tym terenie. Pierwsze tajne komórki powstały wówczas w Równem, Łucku, Zdołbunowie, Włodzimierzu Wołyńskim oraz Dubnie. Pod koniec 1939 r. dotarł na Wołyń płk Tadeusz Majewski, który objął funkcję komendanta okręgu. Niestety, masowe aresztowania, do jakich doszło w 1940 r., spowodowały niemal zupełne zniszczenie struktur konspiracyjnych na tym terenie. Do końca okupacji sowieckiej nie udało się już ich odbudować. Złożyło się na to wiele przyczyn, z których najważniejszymi były zakrojone na szeroką skalę aresztowania członków organizacji, masowe deportacje ludności polskiej w głąb ZSRS oraz pobór kilku roczników polskiej młodzieży do Armii Czerwonej.  (Tadeusz Majewski ps. „Szmigiel”, „Maj” (1894-1941?) – legionista, od 1918 r. zawodowy oficer WP. Podczas kampanii wrześniowej walczył w składzie Armii „Pomorze”. Po zakończeniu działań wojennych przeszedł do konspiracji. Został aresztowany w maju lub lipcu 1940 r. w Łucku na skutek zdrady swojego najbliższego współpracownika ppor. Bolesława Zymona ps. „Waldy Wołyński”. Zginął najprawdopodobniej w 1941 r. podczas ewakuacji więzienia w Łucku )   (...)10 lutego 1940 r. rozpoczęły się bowiem bolszewickie wywózki. Na podstawie przygotowanych specjalnie list wywożono inteligencję, urzędników, rodziny żołnierzy i oficerów WP, kolejarzy, osadników wojskowych, gajowych, leśniczych, a więc osoby będące rzeczywistymi lub potencjalnymi wrogami władzy sowieckiej. Deportacje, w zależności od sytuacji na danym terenie, miały przebieg mniej lub bardziej brutalny. Najczęściej odbywało się to w ten sposób, że nocą lub we wczesnych godzinach rannych do domów zamieszkałych przez Polaków przybywał przedstawiciel miejscowych władz sowieckich z tłumaczem i w asyście żołnierzy NKWD. Odczytywano decyzję o wywózce, po czym dawano od 15 minut do 2 godzin na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Często zdarzało się, że przedstawiciele władz sowieckich dokonywali przy okazji grabieży mienia wysiedleńców . (...)Sytuacja ludności polskiej pod okupacją sowiecką zaczęła ulegać stopniowej poprawie w drugiej połowie 1940 r. Wiązało się to przede wszystkim z faktem, iż stosunki sowiecko-niemieckie zaczęły ulegać pogorszeniu. Władze sowieckie wobec pogarszającej się sytuacji międzynarodowej zdecydowały się pójść na pewne ustępstwa wobec Polaków. Dowodem na to mogą być obchody 85 rocznicy śmierci Adama Mickiewicza, mające szczególnie uroczysty przebieg we Lwowie. Kolejną falę represji okupanci skierowali natomiast przeciwko Ukraińcom, którzy według służb bezpieczeństwa zaczęli stanowić coraz większe zagrożenie dla władzy sowieckiej. Rozpoczęły się więc masowe aresztowania ukraińskich działaczy politycznych i społecznych. W tej sytuacji coraz więcej Ukraińców podejmowało próby ucieczki na tereny Generalnego Gubernatorstwa, gdzie przebywali przywódcy OUN. ( str. 42 -43)  (....)Sytuacja ludności polskiej na Wołyniu w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej bardzo szybko zaczęła się pogarszać. Jeszcze w lipcu i sierpniu 1941 r. dokonano masowych egzekucji inteligencji polskiej i żydowskiej w Krzemieńcu, Kostopolu, Dubnie, Klewaniu oraz kilku innych miejscowościach. Aresztowania i egzekucje prowadzone były na podstawie list proskrypcyjnych sporządzonych przez miejscowych działaczy ukraińskich najprawdopodobniej jeszcze przed wybuchem wojny. W powiecie łuckim do pierwszej wielkiej zbrodni doszło w 1942 r. Rankiem 11 listopada oddziały policji ukraińskiej z Kołek i Cumania otoczyły zamieszkaną przez Polaków wieś Obórki. (...)Z rąk ukraińskich zginęło przeszło 30 osób – mężczyzn, kobiet i dzieci. Po wymordowaniu mieszkańców ich dobytek został zrabowany. (str. 46)  

Fragmenty z opracowania ) : Przebraże    Baza polskiej samoobrony na Wołyniu podczas II wojny światowej autor: Tomasz Dudek

Wyszukał i wstawił B. Szarwiło


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud12.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 825 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8514205