W tych dniach zostały opublikowane zostały dwa teksty, które są tak zaprzeczeniem prawdy historycznej, jak i kolejnymi policzkami wymierzonymi rodzinom pomordowanych polskich obywateli. Pierwszy z nich to artykuł w rosyjskim miesięczniku "Zagadki historii". Neguje on odpowiedzialność Józefa Stalina i zbrodniczej NKWD za mord na polskich oficerach w 1940, powtarzając stare brednie z epoki Chruszczowa i Breżniewa. Aż dziw bierze, że po 73 latach, w czasie których opublikowano tyle rzetelnych opracowań historycznych na ten temat, ktoś jeszcze może wierzyć, że za zbrodnię tę, która miała cechy ludobójstwa, byli odpowiedzialni Niemcy.

Drugi tekst to list pasterski opublikowany przez Synod Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. W swoim felietonie pt. "Cerkiew niegotowa do pojednania", zamieszczonym w najnowszym tygodniku "Gazeta Polska" pisałem o tym, że fiaskiem zakończyły się działania  zmierzające do przygotowania wspólnego listu ukraińskich biskupów rzymsko- i greckokatolickich z okazji 70. rocznicy "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu. Podałem też powody, dla których abp. Mieczysław Mokrzycki ze Lwowa odmówił podpisania się pod dwoma projektami przygotowanymi przez stronę greckokatolicka.

 

 

Felieton ten czytaj pod linkiem

 

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=753

 

Decyzja arcybiskupa okazała się bardzo słuszna, bo czytając wspomniany list pasterskim ma się wrażenie, że ukraińska Cerkiew, tak jak Rosja putinowska", nie jest w stanie wyjść z epoki obłudy i zakłamania. Wiele bowiem zdań z tego listu nie tylko urąga prawdzie, ale i wykopuje kolejne rowy pomiędzy duchownymi unickimi, bądź co bądż katolickimi, a rodzinami ofiar należącymi do obrządków rzymsko- i ormiańskokatolickiego.  Szczególny sprzeciw budzi sformułowanie o "bratobójczej wojnie 1943 roku na Wołyniu".

 

Jaka wojna? 11 lipca 1943 uzbrojone formacje Ukraińskiej Armii Powstańczej, wspierane przez uzbrojonych ukraińskich chłopów, napadły równocześnie na sto polskich wiosek i osad, mordując w barbarzyński sposób tysiące katolików łacińskich, zgromadzonych w kościołach i kaplicach na niedzielnych mszach św. Zamordowano także kapłanów, którzy odprawiali nabożeństwa, jak np. ks. Karola Barana, którego "mołojcy" spod znaku tryzuba przepiłowali piłą na pół w drewnianym korycie, szydząc przy tym z Matki Bożej, która nie przyszła mu na pomoc. Ci, których mordowano nie mieli żadnej broni. Nie byli żołnierzami i nie należeli do żadnej organizacji. Byli zwykłymi chłopami i zwykłymi wiernymi Kościoła katolickiego.

 

Takich pół-prawd i przekłamań jest w liście pasterskim wiele. Jest to więc kolejny krok do tyłu w sprawie pojednania i przebaczenia. Za to Cerkiew greckokatolicka na Ukrainie ponosi moralną odpowiedzialność, tak jak i za to, że do tej pory nie ma odwagi powiedzieć prawdy o zaangażowaniu się niektórych jej duchownych w ludobójczą działalność UPA i SS Galizien.

 

Tutaj greckokatolicki arcybiskup większy Kijowa i Halicza, Światosław Szewczuk mogłby podać sobie ręce z tymi, którzy w Kościele "zamiatają pod dywan" w sprawach np. pedofilii, lobby homoseksualnego czy współpracy z komunistyczną bezpieką.

 

Za; http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=7532


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp6.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 379 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7771285