Front oskarżeń OUN-UPA ze strony historyków ukraińskich jest szeroki, zdecydowany, często bezwzględnie potępiający zbrodniczość tej kolaboranckiej formacji, jest znacznie wymowniejszy niż front jej apologetów w zachodnich obwodach Ukrainy i na Zachodzie – Kanadzie, USA, W. Brytanii. Najwybitniejszym, najbardziej rzetelnym, obiektywnym badaczem i krytykiem głównie banderowskiej OUN i jej zbrojnych band jest niewątpliwie dr hab. Wiktor Poliszczuk (1925-2008). Pisał głównie po polsku (matka Polka), stąd bardziej znany polskiemu czytelnikowi. Do Polaków żywił szczere uczucia przyjaźni, podobnie odwzajemniane. Jego dorobek naukowy i publicystyczny jest imponujący, zarówno pod względem ilościowym jak i merytorycznym. Przykro, że nie został nagrodzony przez władze polskie odpowiednim odznaczeniem. Tymczasem Bohdan Osadczuk, który szydził
z Ofiar OUN-UPA i wysokich przedstawicieli władz Polski („banda czterech”) został czterokrotnie wyróżniony, w tym dwukrotnie najwyższymi odznaczeniami państwowymi.

70. rocznica ludobójstwa ludności polskiej przez OUN-UPA jest stosowną okazją, by nagrodzić pośmiertnie dr. hab. Wiktora Poliszczuka odpowiednim państwowym odznaczeniem za wybitną, tytaniczną wprost działalność naukową
w poszukiwaniu Prawdy o tragicznych losach ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej

Stosunkowo mało znanym w Polsce, nie mówiąc o Ukrainie jest lwowski historyk  surowy ale i obiektywny krytyk OUN-UPA – Witalij Masłowśkyj, zamordowany w 1999 r. we Lwowie, prawdopodobnie przez ounowców. W pracy
„Z kim i przeciwko komu walczyli ukraińscy nacjonaliści w latach II wojny światowej” poddał dogłębnej, surowej krytyce OUN-UPA, dywizję SS „Galizien” i inne formacje ounowskie kolaborujące militarnie z III Rzeszą. Podobnej zasadnej i dogłębnej krytyki ounowców, kolaborujących z hitlerowskimi nazistami dokonali pracownicy naukowi Kijowa i innych ośrodków naukowych Ukrainy. Na uwagę zasługują kombatanci II w.ś., jak G. Tkaczenko, A. Wojciechowśkyj (nie Marcin), A. Tkaczuk, W. Czubenko, W. Czerednyczenko i wielu innych. Ich ocena banderowskiego faszyzmu, a więc głownie OUN-UPA, jest w zasadzie zbieżna z oceną tych formacji przez większość polskich historyków. Do zdecydowanych krytyków ounizmu należał również zmarły przed kilku laty Polikarp Szafeta, pisarz i publicysta, naczelny redaktor „Wołyni” w Łucku.                                                                                                  
W pracach „Pokuszenie na Pieraćkoho”(Zamach na Pierackiego) i „Czornyj batalion” (Czarny batalion) ukazuje zbrodnicze oblicze ukraińskiego faszyzmu, ale w powieści „Wczoraszni rany” z łagodną krytyką odniósł się do 27.WD AK i wołyńskiej „Burzy”.

Z najbardziej radykalną i uzasadnioną krytyką OUN-Bandery wystąpił Hryhoryj Steciuk we wspomnieniach „Czorni dni Wołyni”, wydanej w 1992r. w Włodzimierzu Wołyńskim. Należał do OUN-Melnyka, był ochotnikiem w dywizji SS „Galizien” Na banderowcach nie pozostawia suchej nitki, oskarżając ich o najokrutniejsze zbrodnie na Ukraińcach. We wstępie do wspomnień przytacza krytyczne oceny banderowców z prac wielu Ukraińców, jak Tarasa Borowecia „Bulby”,atamana poleskiej „Siczy”, któremu banderowcy po torturach zamordowali żonę Czeszkę, gen.M. Sumowskiego, który napisał, że w UPA-Bandery o wszystkim decydowała krwawa SB Łebedia, zorganizowana na wzór hitlerowski; była tam ”prawem
i sądem”,”maszyną śmierci”. Dowódcy SB rekrutowali się z kursistów z gestapowskiej szkoły            w Zakopanem z lat 1939-1940. Uczyli ich tam gestapowcy jak prowadzić śledztwo i zabijać, likwidować przeciwników. H. Steciuk powołuje się również na D. Szumuka, który pisze o mordzie dokonanym przez banderowców na 16 rodzinach ukraińskich z małymi dziećmi, w powiecie włodzimierskim. Inny z kolei kronikarz, M. Podwornik, pisze, że „banderowcy bezbożnikami nie byli”, w cerkwi pchali się pod ikonostas i często się żegnali. Byli tak pobożni, że za swoje religijne i polityczne przekonania gotowi byli wyrżnąć wszystkich, którzy inaczej wierzyli i myśleli.
A wówczas byłoby według ich marzeń: jedna Ukraina, jeden naród, jedna religia, jedna partia i jeden wódz. Uzbrojeni w taką ideologię, terroryzowali” sztundystów (badaczy Piśma Św.), a w końcu zaczęli ich mordować, podobnie – dodam - jak  Polaków, Żydów, Rosjan Czechów, Ormian.

H. Steciuk wspomina, jak w 1943 r. SB niepokornych biła wyciorami do śmierci. Inaczej myślący tracili życie. Banderowcy terroryzowali nie tylko młodzież, ale i całą pokojowo nastrojoną ludność. Ich propaganda sprowadzała się do prymitywnej ideologii Doncowa. Tych, którzy ją odrzucali, SB miażdżyła, mordowała.

Szef tych krwawych bojówek M. Lebied’ („Ruban”) – pisze Hryciuk – odpowiedzialny za eksterminację ludności ukraińskiej – dodam: przede wszystkim polskiej – na zarzut Steciuka, że jego SB dokonała mordów na bezbronnej ludności, odpowiedział:

żeby oskarżać, trzeba mieć dokładne dane, gdzie i kiedy mordowano, a takich danych –jego zdaniem  – nie ma! Na emigracji w USA napisał, że rozum był wówczas w Galicji, we Lwowie, a powstanie przeciwko Niemcom na Wołyniu. Dodam od siebie, że ten banderowski blef o powstaniu powiela w „GW” Myrosław Czech!
I nie tylko ten. W tej gazecie i „Kulturze” paryskiej napisał: „UPA to cześć i duma Ukrainy”!!! Dotychczas nie raczył przeprosić Ukraińców i Polaków.

Wróćmy do Steciuka. Banderowcy – pisze on – mordami sterroryzowali inteligencję, mordowali ją, wykorzystywali każdą możliwość, by szczuć na Polaków, poróżnić ich z Ukraińcami. „Kto nie z nami – głosili – ten przeciwko nam, co oznaczało zdradę, czyli wyrok śmierci”(s.64). O ich bandyckim usposobieniu świadczy - zdaniem Steciuka – przypadek z kowelskim władyką (biskupem)

Emanuelem, który nie był odosobniony. Powiesili go za odmowę wstąpienia do UPA.

Uważali, że powinien podjąć się dowodzenia, bo był kapitanem w Wojsku Polskim  jak każdy kapelan. A on o dowodzeniu nie miał pojęcia. Dla postrachu innych wisiał trzy dni, nim go zdjęto z szubienicy.

Banderowcy – pisze Steciuk – czynili zło i to zło przenieśli na emigrację, gdzie ono trwa do dziś. Tam również zastosowali terror wobec niepokornych
i przeciwników. Terrorem wytłumili próby ujawnienia swoich zbrodni, które tam nie wyszły dotychczas na jaw. Okrzyknęli się bohaterami walk o wolną Ukrainę.
Z emigracji przenieśli na Ukrainę fanatyzm, nietolerancję i ekstremizm, by znowu siać zamęt i chaos w świadomości społeczeństwa, ku uciesze wrogów Ukrainy. Zabronili ujawniania banderowskich zbrodni, bo – przekonują – to już minęło, trzeba o tym zapomnieć. Dodam, że nawoływania do zapomnienia o ludobójstwie OUN-UPA na ludności polskiej rozlegają się również w Polsce i to od dłuższego czasu. Heroldów tego pomysłu jest wielu..

Na emigracji – twierdzi Steciuk – banderowcy skompromitowali się grabieżco-dyktatorskim postępowaniem (opodatkowali Ukraińcow po 1000 $ od rodziny), łgarstwami i skrytobójczymi mordami. Przykro mi – wyznaje – że społeczeństwo na emigracji i Ukrainie toleruje banderowców, sprzyjają im mimo ich szkodliwych, niszczycielskich praktyk. Ale wszystkie krzywdy, jakich doznały matki, żony, dzieci od banderowców, pozostaną w pamięci pokoleń. Dziwię się – pisze Steciuk – naszemu duchowieństwu, że współpracuje z terrorystami Bandery, którzy zniszczyli wszelką moralność chrześcijańską i wolną myśl polityczną. Ma za złe ukraińskim uczonym, zwłaszcza historykom, którzy nie zbadali banderowskich zbrodni i nie wynieśli ich na światło dzienne. Za tę martwą ciszę o zbrodniach inteligencja ukraińska bierze na siebie grzech rozlewu krwi. Ja, jako świadek tych zbrodni – kontynuuje Steciuk – wzywam ją, by pamiętała, żeby ręka Kainowa więcej nie dosięgła swego brata (s.159).

Nastał już najwyższy czas – pisał w 1982 r. – żeby wołyńska inteligencja oddała hołd ofiarom banderowców, podała ich zbrodnie do publicznej wiadomości dla

przyszłych pokoleń, by coś podobnego nigdy nie miało miejsca,

Steciuk bardzo trafnie podsumował swoje wspomnienia, pisząc: „Banderowska „rewolucja” to zniszczenie wołyńskiej inteligencji, oświeconego chłopstwa, to fizyczne wyniszczenie całego Wołynia razem z ukraińską cerkwią”(s.126).

Wspomnienia H. Steciuka, jakkolwiek cenne pod wieloma względami, pomijają najważniejsze krwawe wydarzenia na Wołyniu w latach 1942-1944, czyli ludobójstwo ludności polskiej dokonane przez krytykowaną przez niego OUN-UPA, które pochłonęła 50-60 tys. ofiar,a na całych Kresach -150 tys. Fizyczna likwidacja (nie wypędzenie) ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich II RP była głównym celem OUN-UPA. Dopiero akcja „Wisła” położyła kres banderowskiemu barbarzyństwu, trwającemu na obszarze II RP od 1939, a w Polsce powojennej w latach 1944-1947. Pominął również zbrodnie dywizji SS „Galizien”, w której służył, dokonane nie tylko na ludności polskiej.

 

 

 

 

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 496 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7333388