Ludobójstwo przed ołtarzem

Etymologia słowa „kościół” wywodzi się z języka greckiego i oznacza „Dom Pana”, czyli Dom Boga. Przechowywany jest w nim Najświętszy Sakrament. Dla chrześcijanina kościół, jako świątynia, jest miejscem uświęconym, miejscem świętym. Profanacja świątyni, zarówno kościoła, cerkwi, synagogi czy meczetu, jest aktem barbarzyńskim. Ataku na świątynię dokonywały pogańskie, dzikie hordy tatarsko-mongolskie, „czerń” rusko-kozacka, bolszewickie żołdactwo i faszystowscy kryminaliści Dirlewangera z watahami mongolsko-ukraińskimi podczas Powstania Warszawskiego. W obecnych czasach zamachu na „Dom Pana” dokonują tylko sfanatyzowani terroryści islamscy. Kościoły na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej obróciła w ruinę w latach 1943 - 1945 barbarzyńska fala ukraińskiego nacjonalizmu. Zagładzie uległy nie tylko budynki, ale także kościół jako społeczność katolicka. Ludność polska była mordowana w okrutny sposób nie tylko w swoich domach, zagrodach, podczas ucieczki i ukrywania się, ale także w Domu Boga, we wnętrzu kościoła, przed ołtarzem, w tym podczas Mszy Świętej. A zbrodni nie dokonały jakieś średniowieczne hordy pogańskie, nie bezbożne hordy bolszewickie, ale „bracia chrześcijanie”, często najbliżsi dotychczasowi dobrzy sąsiedzi, tyle że narodowości ukraińskiej (w tym w większości świeżo po „inicjacji narodowościowej” z „rusińskiej” lub „tutejszej”) oraz wyznania greckokatolickiego lub prawosławnego. W co najmniej kilkuset przypadkach mąż Ukrainiec zabijał swoją żonę Polkę i ich wspólne dzieci. Kto i co doprowadziło do takiego upodlenia się tysięcy Ukraińców, w tym chłopstwa, które pomogło swoim „partyzantom” okrutnie wyrizać swoich sąsiadów Lachów „od niemowlęcia w kołysce po starca nad grobem”, zagrabić ich dobytek i domy spalić?

Czytaj więcej...

Czy i Polska będzie czcić ukraińskich zbrodniarzy?

Bez większego echa przeszedł wywiad, jakiego portalowi Pch24 udzielił w kwietniu prof. Włodzimierz Osadczy, którego nie sposób oskarżać o „nacjonalizm polski”, czy też przypiąć mu łatkę „polskiego szowinisty”. Prof. Osadczy stwierdził m.in.: Jesteśmy jedynym państwem na świecie, które toleruje to, że ponad 100 tysięcy szczątków jego obywateli można poniewierać i bezcześcić. Tylu Polaków, według najnowszych badań i ekspertyz Instytutu Pamięci Narodowej, zostało zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Nie chcę używać mocnych słów, więc powiem tylko, że skandalem jest to, iż do dzisiaj ofiary tego strasznego mordu nie doczekały się właściwego pochówku i upamiętnienia, i patrząc na politykę polskich władz można jednoznacznie stwierdzić, że nigdy się nie doczeka”. Dodał, że w „takim państwie jak Ukraina, które hołduje ideologii nacjonalizmu i które gloryfikuje nacjonalizm, jako jedyny sposób na osiągnięcie zwycięstwa, niemożliwe jest jakiekolwiek uregulowanie powyższej sytuacji w sposób cywilizowany. Jest to najbardziej dobitny obraz słabości państwa polskiego. Jako przykłady upadku państwowości podał uległość zarówno wobec roszczeń żydowskich, jak i ukraińskich, będących konsekwencją tych pierwszych." 

Prof. Osadczy dalej mówił: „Tak samo było pod koniec XVIII wieku. Historia się powtarza, co potwierdzają dwa pomijane wydarzenia. Pierwszym są słowa prezesa Kaczyńskiego, który wprost powiedział o bezpardonowej interwencji ambasady Stanów Zjednoczonych w działalność rządu polskiego. Drugim są obrady parlamentu RP na temat ustawy dotyczącej penalizacji banderyzmu na terytorium Polski, które zostały zatrzymane po interwencji ambasady ukraińskiej.

Czytaj więcej...

SMAKI Z KRESÓW

Tradycje kulinarne dawnych Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej są tak silnie obecne w dzisiejszej kuchni, że często utożsamiane są po prostu z kuchnią polską. Bo czyż nie są esencją polskiej kuchni pierogi, kasze i placki? Tak twierdzi, Monika Węgrzyn ( http://www.smakizycia.pl/sladami-smakow/smaki-regionow/smaki-kresow/ ) z czym się oczywiście zgadzam, mimo, że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzenie, że „Kuchnia każdego  pogranicza oferuje zawsze szczególne bogactwo wynikające z przenikania się tradycji. A kuchnia Kresów powstała z twórczego przetworzenia tradycji kuchni litewskiej, ukraińskiej, białoruskiej i rosyjskiej. Ukrainie zawdzięczamy pierogi. Zwłaszcza pierogi ruskie, bo „ruskie” nie znaczy wcale „rosyjskie” tylko ukraińskie właśnie. Ale także pierogi z mięsem, soczewicą, czy kapustą i grzybami. […]. Z Litwy  pochodzą przysmaki kuchni Podlasia – kartacze i wędlina, która podbiła cały kraj, litewski kindziuk. Ze wschodu pochodzi także tradycyjna potrawa wigilijna – kutia, przygotowywana z pszenicy, maku i miodu.”  O ile większość wyżej wymienionych znam, to ostatnio znalazłem nieznane mi danie kresowe. Poniżej prezentuję przepis na: . KARTOFLANE GOŁĄBKI Z KRESÓW WSCHODNICH

Składniki: mała główka kapusty, 1,5 kg ziemniaków, 0,5 kg karkówki, 3 średnie cebule, olej do smażenia cebuli, sól, pieprz, majeranek, 2 ząbki czosnku. Przygotowanie: zaparzamy liście kapusty, surowe ziemniaki trzemy na tarce o średnich oczkach (nie odciskamy). Karkówkę kroimy w drobną kostkę i przysmażamy. Cebulę pokrojoną w kostkę dusimy na oleju. Mieszamy wszystko razem i dodajemy przyprawy. Całość doprawiamy pikantnie.

Czytaj więcej...

Kowel na Wołyniu i Polacy urodzeni w tym mieście

Kowel to miasto które utrwaliło się w mojej pamięci dzięki wspomnieniom moich rodziców. W okresie międzywojennym Kowel nazywano stolicą kolejarzy, bo był to ważny węzeł kolejowy. Wujek Lis był maszynistą i chodził ponoć do pracy w białych rękawiczkach. Ciotka Franciszka pomagała mojej mamie w edukacji, czyli ukończeniu  kowelskiej szkoły krawieckiej. To do Kowla zjeżdżali  rolnicy ze swoimi produktami, które sprzedawali w większości żydowskim handlarzom. Oglądając stare zdjęcia Kowla trudno nie zauważyć, że było to ładne i w miarę zadbane miasto. Z wielką przyjemnością przeczytałem informację o tym mieście jaką opracował Marian Załucki. Zachęcam zainteresowanych do przeczytania poniżej zaprezentowanego materiału. Kowel nad Turią do 1945 roku był względnie dużym miastem powiatowym w województwie wołyńskim (obecnie Ukraina, obwód wołyński). W XIV w. Kowel zajęła Litwa, która w 1385 roku zawarła unię z Polską. Został wzniesiony tu zamek, który został spalony podczas wojen polsko-szwedzkich w XVII w. W skład Polski wszedł Kowel w 1569 roku. Prawa miejskie magdeburskie nadał Kowlu w 1518 roku król Zygmunt I Stary. Jego żona, królowa Bona, nabyła miasto od Sanguszków i utworzyła tu starostwo niegrodowe. Królowa dbała o gospodarkę miasta, potwierdziła mu prawa magdeburskie, sprowadziła nowych osadników, zezwoliła na pobieranie dziesięciny od kupców przybywających na duże targi drewnem i rybami, a w 1536 roku zatwierdziła miejscowe ustawy cechowe. Po Bonie dobra kowelskie weszły w skład dóbr królewskich. Pierwszy kościół katolicki dla Polaków został tu założony w 1591 roku. Po zniszczeniach wojennych odbudowany w 1710 roku i w 1725 roku konsekrowany przez biskupa łuckiego Stefana Rupniewskiego.

Czytaj więcej...

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp8.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 464 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4814849