„Historia Do Rzeczy” małpuje banderowców

Miesięcznik „Historia Do Rzeczy” w nr 5/2017 postanowił uczcić 70.rocznicę przesiedlenia ludności z objętych ludobójczą działalnością  OUN-UPA terenów południowo-wschodniej Polski  poświęcając jej cztery artykuły i wstępniak Piotra Zychowicza zatytułowany „Małpowanie bolszewików”.  Zychowicz pisze: „Konflikt między komunistami a UPA – dwoma wrogami Polaków – jest mi obojętny. Oczywiście doceniam to, że ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom. Tak jak nasi żołnierze wykleci”. Jest to podstawowe piramidalne kłamstwo. „Podziemie ukraińskie”, czyli OUN-UPA miało jako cel podstawowy usunięcie ludności polskiej z tzw. Zakierzonia, uznając te tereny za „etnicznie ukraińskie”, utworzenie tutaj „ukraińskiego Piemontu” i czekanie na trzecią wojnę światową. Wyrżnięcie ludności polskiej już w marcu i kwietniu 1944 roku w Bieszczadach w kilku wsiach (Serednie Małe, Podkaliszcze, Leszczowate) było walką z bolszewikami? W lipcu 1944 roku zamordowali tutaj co najmniej 200 Polaków, w sierpniu co najmniej 290 Polaków (np. w Mucznem 74, w Baligrodzie 42, w Czarnej, Dydiowej  i Majdanie koło Cisnej po 20 osób). Pierwsi „przedstawiciele władzy ludowej” zginęli tutaj 11 października 1944 roku, było to we wsi Hulskie i dotyczyło trzech milicjantów. Czy można ich uznać za „bolszewików? Chyba tylko z pozycji banderowców, bo na pewno tak ich nie traktowała ludność polska.  W 1944 roku w Bieszczadach „partyzanci ukraińscy” wymordowali co najmniej 779 Polaków, wśród nich było 7 milicjantów, czyli, zdaniem Zychowicza, „bolszewików”. „Opór bolszewikom”, jaki stawiało „podziemie ukraińskie”, zaowocowało więc stratami owych „bolszewików” poniżej 1% w stosunku do strat cywilnej ludności polskiej.

Czytaj więcej...

DRUGA FALA DEPORTACJI

 W ciągu kilku miesięcy panowania reżimu totalitarnego siły zbrojne i organy karno-represyjne faktycznie «zlikwidowały» polski segment społeczeństwa zachodnioukraińskiego. Istotną rolę w tym procesie odegrały deportacje.  Każda z czterech deportacji, przeprowadzonych przez NKWD w latach 1940-1941, dotyczyła obywateli różnych kategorii, które w ówczesnej terminologii oficjalnej uzyskały swoje nazwy, a na zesłaniu funkcjonowały oddzielnie: w lutym 1940 r. była to grupa «specjalnych osadników» (osadnicy i leśniczy), w kwietniu 1940 r. – «zesłańcy administracyjni», pod koniec czerwca – na początku lipca 1940 r. – «specjalni uchodźcy», w maju-czerwcu 1941 r. – «zesłani». W podejmowaniu decyzji w sprawie deportacji każdej z określonych kategorii ludności, główną rolę odgrywało NKWD. Jeśli chodzi o deportację specjalnych osadników, działania technologiczne zaczęły się 2 grudnia 1939 r. od listu ludowego komisarza L. Berii do Stalina. O dalszym losie tej grupy «społecznie niebezpiecznych» obywateli zadecydowano na podstawie postanowienia Rady Komisarzy Ludowych ZSRR z dnia 29 grudnia 1939 r. nr 2122-617сс. W dniach 10-13 lutego 1940 r. do obwodu kirowskiego, piermskiego, wołogodzkiego, archangielskiego, iwanowskiego, jarosławskiego, nowosybirskiego, świerdłowskiego i omskiego, regionów krasnojarskiego i ałtajskiego deportowano 27 468 rodzin, czyli 139 590 osób. Dokładniej o tym pisaliśmy w jednym z poprzednich numerów «Monitora Wołyńskiego». Druga fala deportacji ogarnęła znacznie mniejszy procent ludności polskiej. Jednak, jak twierdzą naukowcy O. Łysenko i T. Wrońska, w większości dokumentów karno-represyjnych i radzieckich władz partyjnych w postaci przyszłych ofiar, są ukazywane różne warstwy obywateli «byłej Polski burżuazyjnej», których czasami zbiorowo określa się «Polacy».

Czytaj więcej...

RÓŻNICA MIĘDZY " WYRŻNIĘCIEM" A "PRZESIEDLENIEM"....

Na piątkowym posiedzeniu Sejmu RP posłowie PO Sławomir Nitras i Rafał Trzaskowski zadali pytanie w sprawie rezygnacji przez rząd RP dofinansowania obchodów 70. rocznicy akcji "Wisła". Poseł Sławomir Nitras przypomniał, że w tym roku obchodzimy 70. rocznicę tej akcji. "Historycy są zgodni, że akcja "Wisła" była najbrutalniejszym przykładem polityki totalitarnego komunistycznego państwa wobec mniejszości narodowych w Polsce." Warto już na samym początku zauważyć, że poseł Nitras nadużywa prawdy, bo nie wszyscy historycy są zgodni w ocenie i przede wszystkim  nie akcji "Wisła" a operacji wojskowej. Gdyby posłowie chcieli się dokształcić, a powinni, to wiedzieli by, że znaczna większość polskich (polskiego pochodzenia) historyków jest zdecydowanie innego zdania. Najwyższy czas nie tylko przestać opłacać antypolską kampanię mniejszości pro-banderowskiej  (nie utożsamiając jej z całą mniejszością ukraińską), ale godnie zająć się własną historią. Czas naprawić  haniebny błąd senatu z 2002 r., kiedy doszło do potępienia w/w operacji, nazywając ją do tego akcją "Wisła". Nie znaleziono podstaw do uchwalenia ustawy potępiającej "Ludobójstwo dokonane na Polakach przez OUN-UPA na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej", które pochłonęło  conajmniej135 tys. naszych rodaków, ale dla owej akcji znaleziono. Nie wiem kim są posłowie Sławomir Nitras i Rafał Trzaskowski?, skoro nie dostrzegają różnicy między "przesiedleniem Ukraińców" a "wyrżnięciem Polaków".

Czytaj więcej...

A PRAWDZIWA HISTORIA CIĄGLE W KĄCIE ......

Od dwóch tygodni można zwiedzać Muzeum II WŚ w Gdańsku, ci co byli mówią, że robi wrażenie, ale....jest jedno małe "ale". W "nowinach 24.pl" wyczytałem, że: "w zamówionej przez ministra kultury, Piotra Glińskiego, recenzji na temat ekspozycji MIIWŚ, prawicowy publicysta Piotr Semka zarzucił władzom placówki, że „prawdziwym skandalem jest to, że nie wyodrębniono osobnej przestrzeni dla rzezi Polaków na Wołyniu”.    - To nieprawda - odpowiadają dyrektorzy muzeum. - Pokazujemy w unikalny sposób ludobójstwo dokonane nie przez III Rzeszę, ale przez siły, które zostały w pewnym sensie przez nią wyzwolone - mówi Piotr Majewski, wicedyrektor MIIWŚ. - Opowieść o Wołyniu prezentuje historię nacjonalizmu ukraińskiego, powstanie Ukraińskiej Powstańczej Armii, ale w sensie wystawienniczym skonstruowana jest wokół przedmiotów wydobytych z mogił pomordowanych mieszkańców dwóch wsi na Wołyniu: Ostrówka i Woli Ostrówieckiej. Od rodzin otrzymaliśmy te przedmioty, eksponaty jedne z najcenniejszych w naszej kolekcji. - W specjalnych księgach, przypominających albumy umieszczono ustalone nazwiska polskich ofiar - dodaje dyrektor prof. Paweł Machcewicz. - Ta lista z datami urodzin i śmierci, pokazująca przekrój pomordowanych - od dzieci po starców - robi wrażenie. Pokażemy też, przypominające rodzinne, albumy zawierające zdjęcia wybranych ofiar. Tam będzie można zapoznać się z pojedynczymi, indywidualnymi, wstrząsającymi przypadkami. Ponieważ nie mam możliwości wybrać się z wizytą, postanowiłem sprawdzić co można w tym temacie wyczytać na internetowej stronie MIIWŚ (http://www.muzeum1939.pl/pl/wystawy/wystawa_glowna/groza_wojny).

Czytaj więcej...

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp6.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud5.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 245 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
5112828