Odyseja pomnika "Rzeź Wołyńska" pod Polskim niebem

Pomnik “Rzeź Wołyńska”  nadal czeka na odbiór w Gliwicach. Monument z brązu pokrytego jasnobrązową patyną wykonał Gliwicki Zakład Urządzeń Technicznych na zamówienie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Autorem projektu pomnika  jest rzeźbiarz Andrzej Pityński, polski artysta od 40 lat żyjący i tworzący w Stanach Zjednoczonych, pochodzący z Podkarpacia. Kawaler Orderu Orła Białego. Pomnik pierwotnie miał stanąć w Rzeszowie, później w Jeleniej Górze, następnie w Toruniu i wreszcie w Kielcach, ale jak się okazało samorządowcy nigdzie  go nie chcieli.    Gość Poranka Wnet:  prof. Andrzej Pityński podkreśla, że „Pomnik mówi prawdę, a prawda jest taka, że na Wołyniu wymordowano 200 tys. niewinnych ludzi tylko dlatego, że byli Polakami. Łącznie z kobietami i niewinnymi dziećmi […] Ci, którzy ufundowali ten pomnik, chcieli uczcić pamięć swoich najbliższych, którzy nawet nie mają grobów, nagle okazało się, że nie można postawić pomnika pod Polskim niebem” Zdaniem gościa Poranka Wnet istnieje w Polsce bardzo mocne lobby, które blokuje polskie projekty patriotyczne: „Widzę, że następuje u nas jakaś transfuzja krwi z polskiej na ukraińską”. Gość Poranka Wnet apeluje, aby Polacy się opamiętali, ponieważ „możemy się obudzić za późno, a jeżeli nie będziemy walczyć o prawdę i tej prawdy akceptować „.  (https://wnet.fm/2019/03/26/prof-andrzej-pitynski-ukrainskie-lobby-blokuje-w-polsce-postawienie-pomnika-upamietniajacego-ofiary-rzezi-wolynskiej/ )  Edyta Gietka autorka artykułu : "Błądzący pomnik wołyński" napisała, że pomnik wołyński od lat jeździ po Polsce i nikt go nie chce. Monument ciągle sieje strach. (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1787816,1,bladzacy-pomnik-wolynski.read?fbclid=IwAR0nqJa8ZzlgO40_ntDgVaAs9rbx4tfAN39ASuhw_XPYGnBMyj-N ) Po tym materiale rozgorzała gorąca dyskusja na fb, której de facto nie mam zamiaru tu prezentować poza pewnymi konkretnymi propozycjami. Antoni Dąbrowski napisał: Proponuję Dębno., ja ten pomnik przyjmę aby zakończyć to szaleństwo " wstydu i bezdomności ' w Polsce. Mam 30 arów własnego gruntu w Dębnie przy ul. Pogodna . Oddam bezpłatnie pod pomnik ..całe 30 arów. .. Otoczenie i krajobraz odzwierciedlają klimat tamtych dni na polskiej wsi ziemi wołyńskiej..Pragnę również dodać, ze można część tej działki przeznaczyć na parking dla zwiedzających.

Czytaj więcej...

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA MARZEC 1945

  1 marca 1945 roku: 

We wsi Poręby pow. Brzozów banderowcy uprowadzili i zamordowali Władysława Cichockiego z synem.

  2 marca: 

We wsi Mołodycz pow. Jarosław został zamordowany Michał Sokół. („Wiązownica pamięta”; w: http://www.mieczyslawgolba.pl/biuletyn.pdf)  

We wsi Swaryczów pow. Dolina banderowcy zamordowali 4 Polaków, w 2 kobiety oraz Ukraińca, męża jednej z tych kobiet. 

We wsi Wola Maćkowska nadleśnictwo Przemyśl został zamordowany przez UPA gajowy Stanisław Buczek, ur. 1906 r. 

We wsi Zamch pow. Biłgoraj upowcy z sotni „Zaliźniaka” zamordowali 15 Polaków. 

   W nocy z 2 na 3 marca: 

We wsi Sielec Bełzki pow. Sokal upowcy zamordowali 27 Polaków, w tym całe rodziny.

   3 marca: 

W mieście Hrubieszów woj. lubelskie upowcy zamordowali 7 Polaków.

We wsi Kurzany pow. Brzeżany zamordowali 35 Polaków.

We wsi Ropienka pow. Lesko:03.03.45 r. zamordowano Jana Wisłockiego.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Inni: Wieś Zawadka 3.03.1945r. UPA powiesiła Jana Wisłockiego - Ukraińca. (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm).

We wsi Skorodyńce pow. Czortków zamordowali 25 Polaków. Świadek Tomasz Bandura twierdzi, że napad miał miejsce w nocy z 8 na 9 marca 1945 roku. „7 marca 1945 r. w godzinach popołudniowych od strony Kalinowskiego lasu do naszej wsi  Skorodyńce przybył liczny oddział tzw. UPA. Byli ubrani w różne mundury, niemieckie, radzieckie, cywilne. Na wozach mieli kilka ckm-ów i amunicje. Zakwaterowali w naszej wsi. Konie umieścili w stajniach, stodołach, a swoich ludzi po wszystkich domach. Przybywali od północy. Kazali sobie przygotować jedzenie. Jednocześnie wszystkim zabronili wychodzenia z domów pod groźbą śmierci. Około północy, na sygnał trąbki, wszyscy przygotowali się do odejścia, po pół godzinie już ich nie było.

Czytaj więcej...

Faszystowskie zasady UPA -należy zabić Polaka

Faszystowskie zasady UPA nakazywały:  aby zostać ich członkiem należy zabić Polaka. Jeśli kto wcielany do tej organizacji nie wykonał takiego zadania był karany śmiercią. Jeśli kandydat miał żonę Polkę musiał ją zamordować własnoręcznie. Jeśli tego nie uczynił ponosił śmierć jako zdrajca – wstęp do wspomnień o zagładzie Huty Pieniackiej Sulimira Stanisława Żuka  „Skrawek piekła na Podolu.
Ilu ludzi w Polsce zna prawdę o Hucie Pieniackiej i o zagładzie zaścianka szlacheckiego Hucisko Brodzkie? Tak tę wieś nazywa nasz wielki parafianin prof. Ojciec Józef Maria hr. Bocheński. Wiedział, że groby jego rodziców w krypcie kościoła w Ponikwie zostały sprofanowane, dlatego postawił im pomnik we wiosce Botterens kolo Fryburga w Szwajcarii, gdzie był dziekanem i rektorem uniwersytetu.
Ojciec zaraz  dokupił od sąsiada spory kawałek ziemi i rozpoczął budowę domu oraz organizowanie gospodarstwa. Znajdowało się ono w Wołochach koło Ponikwy, w pobliżu Huty Pieniackiej, a także źródeł Bugu koło Werchobuża. Niedaleko stąd było do zapierających dech wspaniałością pałacu i zgromadzonych w nim zbiorów Podhorców- zwanych Wawelem wschodu, do zamku w Olesku, gdzie urodzili się królowie Jan III Sobieski i Michał Korybut Wiśniowiecki, czy zespołów klasztornych Dominikanów w Podkamieniu - wspomina Sulimir Stanisław Żuk.
Ojciec ciężko ranny w wojnie bolszewickiej 1920 roku do końca życia miał bezwładną prawą rękę. Przez wiele lat pełnił funkcję w Zarządzie Głównym Związku Inwalidów Wojennych RP, również  nadzorował budowę internatu i szkoły średniej w Gołotczyźnie pod Warszawą, dla dzieci inwalidów i sierot po poległych w wojnie o wolność ojczyzny. Za tę działalność został uhonorowany srebrnym krzyżem zasługi.
Mama pochodziła z założonej przez króla Jana III Sobieskiego polskiej wsi Huta Pieniacka w powiecie brodzkim wchodzącym w skład województwa tarnopolskiego. Dziadek Wincenty Kierepka też urodził się w Hucie Pieniackiej, natomiast babcia Urszula, z domu Nesel, pochodziła z Wiednia. 
Ojciec nadal pracował w Warszawie, gdzie mieliśmy wygodne mieszkanie, ale co roku już w maju wyjeżdżaliśmy na Podole. Po wykończeniu kilku pomieszczeń, jeździliśmy już prosto do Urszulina, jak ojciec nazwał naszą siedzibę od imienia mamy. 
Nadszedł złowrogi rok 1939. Wszystko, co było najpiękniejsze i beztroskie w moim dziecinnym życiu, runęło na zawsze. Przyszły same troski, kłopoty i zmartwienia. A ja bardzo szybko wydoroślałem. 
Wojnę wypowiedzieli Polsce  dwaj odwieczni wrogowie. Bez uprzedzenia zaatakowali nas i zajęli terytorialnie całą Rzeczypospolitą Niemcy i sowiecka Rosja.

Czytaj więcej...

Drzewa i samotny krzyż. Tyle po nas pozostało..........

 Rozalia Wielosz płacze, opowiadając o wydarzeniach sprzed 75 lat. Choć minęło tyle czasu, wspomnienia z Wołynia stanowią krwawiącą ranę. Ten dzień, gdy do jej miejscowości Teresin w gminie Werba wdarła się ukraińska bojówka, pamięta z najdrobniejszymi szczegółami.

„Mama tuliła do piersi wyrwaną ze snu siostrzyczkę – opowiada. – Janinka okropnie płakała. Pewnie wyczuwała, że rodzice się boją, że zaraz stanie się coś potwornego. Dzieci – nawet malutkie – takie rzeczy wiedzą. Nie czekaliśmy długo. Niebawem przyszli pod nasze okna. Zaczęli krzyczeć, dobijać się. Rąbać drzwi siekierami. Przerażenie, panika, groza. Co robić!? Gdzie się skryć!?". Wraz z małym braciszkiem Edziem Rozalia czmychnęła do piwnicy. Ukraińcy tymczasem z wrzaskiem wdarli się do domu. Domownicy byli bez szans – rozpoczął się krwawy mord. Siedzące w piwnicy dzieci zamarły w przerażeniu. „Z góry dochodziły do nas odgłosy szarpaniny i uderzeń – relacjonuje łamiącym się głosem pani Rozalia. – A potem rozległ się przeszywający, rozdzierający krzyk mojej mamy. Do dzisiaj ten krzyk dźwięczy mi w uszach.

Moja siostrzyczka Janinka zaczęła jeszcze bardziej płakać. Domyślałam się, że Ukraińcy musieli ją wydrzeć z objęć mamy. A mamę zaczęli mordować. Krzyknęła tylko:

– Jestem matką, kobietą, darujcie mi życie!".

 W tym miejscu pani Rozalia przerywa opowieść. Wzdycha ciężko, wpatrując się w okno. Stara się zatamować łzy, które teraz zalewają jej twarz. Dopiero po kilku minutach zaczyna znowu mówić:

„Wydawałoby się, że mama z małym dzieckiem na ręku jest nietykalna. Że każdemu chrześcijaninowi kojarzy się z Maryją z dzieciątkiem Jezus na ręku.

Ukraińscy nacjonaliści byli jednak w morderczym szale. Nie było dla nich żadnych świętości. Nie mieli żadnych hamulców i żadnych skrupułów.

Łuuuup...

Łuuuup...

Łuuuup...

Kilka uderzeń siekierą. Dźwięk jakby ktoś rąbał drewno. A to była rąbana moja mama.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp9.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud16.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 603 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
9614086