Te rodziny wniosły europejską kulturę na wschodnich kresach RP

O Dzieduszyckich można mówić godzinami –prof. Kazimierz Karolczak, Rektor Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie rozpoczął referat o stratach rodziny w okresie II wojny światowej na konferencji „Zagłada ziemian 1939-1945”. Zaliczamy ich do znaczących polskich rodzin historycznych o udokumentowanej przeszłości sięgającej początków XV wieku. Po rozbiorach większość Dzieduszyckich stała się poddanymi Habsburgów, w chwili wybuchu II wojny ziemia uprawna i lasy ordynacji zostały zagarnięte przez bolszewików. Jedynie siedziba ordynata w Zarzeczu pozostała po stronie polskiej i chwalebnie zapisała się w okresie okupacji. Tam przyjmowano wygnańców z Wielkopolski, odbywało się tajne nauczanie, ordynat zatrudniał niewspółmiernie do potrzeb ludzi, ratując ich od wywiezienia na roboty do Niemiec. Po wojnie ordynację zlikwidowano, Dzieduszyckich wypędzono z pałacu. Prócz tego, że utracono hektary lasów i ziem, utracono także Muzeum Przyrodnicze im Dzieduszyckich we Lwowie oraz bibliotekę poturzycką. Jeśli mówimy  o stratach rodzin historycznych, mocno rozgałęzionych i bogatych to są straty w sensie osobowym – życia ludzkiego , materialnym i przede wszystkim kultury, bo te rodziny wnosiły w polską (europejską) kulturę na wschodnich terenach Rzeczypospolitej ogromnie wiele. I wraz z końcem istnienia tych rodzin na tych  terenach ta kultura zanikała, albo była niszczona albo zapominana. To są straty trudno policzalne. Muzeum Przyrodnicze pozostawione przez Dzieduszyckich we Lwowie to pierwsze w Europie prywatne muzeum przyrodnicze na taką skalę w XIX wieku, założone przez ordynata Włodzimierza Dzieduszyckiego i podarowane krajowi. Zbudowane  i utrzymywane przez jedną rodzinę do wybuchu II wojny światowej ( ordynacja została w założona dla utrzymania muzeum).

Czytaj więcej...

Małopolska Wschodnia i Wołyń przed 1945 na pewno nie były „etnicznie ukraińskimi”!

 Propaganda nacjonalistów ukraińskich,  głosi, że Małopolska Wschodnia i Wołyń były zawsze przed 1945 rokiem ziemiami etnicznie ukraińskimi. I tę propagandę powtarzają na każdym kroku – do znudzenia, co jest objawem zwykłej paranoi. No, ale nie ma się czemu dziwić, gdyż nacjonaliści ukraińscy, tak samo jak ich bracia spod znaku hitlerowskiej swastyki, nie mieli i nie mają „wszystkich klepek w głowie”! Cechuje ich buta połączona z kłamstwem i głupotą, czego produktem jest terror psychologiczno-propagandowy. 
Małopolskę Wschodnią i zachodni Wołyń zamieszkiwały plemiona lechickie (Bużanie na Wołyniu, Biali Chorwaci w Małopolsce Wschodniej) i ziemie te (w granicach Grodów Czerwieńskich) znalazły się w granicach powstałego w latach 60. IX wieku państwa polskiego. Ich władcą był książę polski Mieszko I. Potwierdza to kronikarz kijowski Nestor, który pisze, że w 981 roku książę Włodzimierz Wielki wyruszył „ku Lachom” (ukraińska nazwa Polaków) i zajął ich (Polaków) ziemie. Wspomina o tym także ówczesna kronika niemiecka, która najazd Włodzimierza Wielkiego na ziemie Bużan i Białych Chorwatów nazwała najazdem na Polskę. Potem bez przerwy aż do XIV w. terytoria te były ziemiami spornymi, do których posiadania rościli sobie prawo władcy polscy; królowie Bolesław Chrobry i Bolesław Śmiały przyłączali je ponownie do Polski. W 1340 roku ich panem – z woli ostatniego księcia Rusi Halicho-Wołyńskiej Jerzego II, który pochodził z Piastów mazowieckich – został król polski Kazimierz Wielki. Odtąd aż do 1772 roku nie tylko dzieliły one losy Polski, ale były ziemiami wyjątkowo wiernymi Rzeczypospolitej. Lwów został nawet nazwany miastem Semper Fidelis (zawsze wiernym Polsce). 

Czytaj więcej...

W kolejce po … chwałę rezuna

Kładąc się spać w tamtych czasach, ludzie w swoich domach nigdy nie byli pewni, czy nagle nie posłyszą:

- Otwierać! Rewizja!

- Otwierać, bo was spalimy!

Pewność siebie tych nieznajomych stojących za drzwiami kazała się domyślać, a właściwie niezbicie dowodziła że są uzbrojeniGroźne, gardłowe zawołania przypominały głosy dobiegające prosto z piekieł. Mogły zapowiadać tylko najgorsze. I to natarczywe stukanie do drzwi wieczorem, w środku nocy lub nad ranem, jak walenie obuchem po głowie. Kolbami karabinów albo siekierami lub  łomami. W tamtych dniach za drzwiami niemal każdego polskiego domu mógł nagle wyrosnąć przedsionek piekieł.

Do czasu ostatniej wojny wszyscy czuli się jednakowo ważnymi ogniwami tej ziemi, Wołyniakami. Ukraińcy modlili się w cerkwiach, Polacy i Ormianie w kościołach, Żydzi w synagogach, ale na zabawach wiejskich, weselach i festynach, a także i w pracy, czuli się jednością barwną i ciekawą w swej różnorodności. Toteż przyjaźnili się, jedni szanowali dni świąt u drugich i składali sobie świąteczne  życzenia, pomagali sobie i mieszali się przez lata, żeniąc się jedni z drugimi i tworząc specyficzny lud wołyński, którego mowa potoczna i zwyczaje także były mieszaniną mentalności, zwyczajów i słów polskich, ruskich, żydowskich, nawet ormiańskich. Gdy wojna niespodziewanie szybko skończyła się tragiczną klęską, Polacy, którzy w okolicy stanowili mniejszość, poczuli się osaczeni nie tylko przez wrogów, którzy zajęli ich kraj. Zobaczyli nagle, jak zmienili się ludzie, nawet niektórzy ich sąsiedzi, o których sądzili dotąd, że ich dobrze znają.

Gdzieś znikła dawna życzliwość ludzka, wyjechała  policja i inna władza oraz  nastały nowe rządy. Starostę Józewskiego pewnej nocy wywieźli z całą rodziną nie wiadomo dokąd i w powiecie nastały rządy Hawryluka.

Czytaj więcej...

Droga do "NIEPODLEGŁEJ" przez Wojnę Polsko- Ukraińską

W roku 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę  i 75 rocznicy "Rzezi Wołyńskiej" dokonanej przez nacjonalistów z OUN-UPA na ludności polskiej, nie można przejść obojętnie obok tych dwóch rocznic bez postawienia pytania "dlaczego musiało dość do tego, co się wydarzyło wcześniej i później?"  Właśnie w tym miejscu musimy wyraźnie  powiedzieć, że  szansy danej przez historię w 1918 r. Polacy nie zmarnowali .Listopad 1918 r. był  początkiem budowy niepodległej Polski i początkiem walki o jej granice.   Rozpoczęta w listopadzie 1918 r. polsko-ukraińska wojna o przyszłość Galicji (Małopolski) Wschodniej była pierwszą z kilku, jaką stoczyła budująca swoje granice odradzająca się Polska. Mieściła się w programie przywrócenia terytoriów, które polskie społeczeństwo uważało za część swojego dziedzictwa historycznego i gospodarczego. Natomiast dla Ukraińców stała się jednym z kilku działań (częściowo sprzecznych ze sobą, a tylko częściowo uzupełniających się) mających przynieść budowę państwa. Tak zaczął swój artykuł  Michał Klimecki zatytułowany  " OJCZYZNA DWÓCH NARODÓW POLSKO-UKRAIŃSKA WOJNA O GALICJĘ WSCHODNIĄ (1918–1919)"(  https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/biuletyn-ipn/9662,nr-7-82010.html      )  Wojna o granicę wschodnią Polski rozpoczęła się 1 listopada 1918 r., kiedy wojska ukraińskie opanowały wschodnią część zaboru austriackiego aż do Przemyśla. Dla Polaków Polska bez Kresów była nie do przyjęcia. Niepodległe państwo polskie nie mogło istnieć bez Lwowa i obszarów wschodnich . Stąd zdecydowane działania polityczne i mobilizacja Polaków mieszkających na wschodzie. Mimo, że w programach edukacyjnych zarówno w szkołach jak i mediach narodowych, ten temat jest zapomniany, to historycy zajęli się nim bardzo poważnie. Poniżej zamierzamy zaprezentować i polecić kilka pozycji godnych przeczytania właśnie z okazji w/w rocznic.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud12.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 399 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6605546