"RUDDE QUOD DEBES, czyli: Oddaj, coś winien, coś zabrał, a potem pogadamy o kochaniu..."

"Polacy - woła Jacek E. Wilczur - nie odebrali siłą Ukraińcom ani komukolwiek ziem nad Sanem i Bugiem. Są to odwieczne ziemie polskie. Bez względu na to, czy władzę w Polsce powojennej przyjąłby emigracyjny rząd w Londynie, katolicy, socjaliści, ludowcy, polska prawica czy komuniści, ukraińskie ugrupowania nacjonalistyczne z centralą OUN za oceanem na czele podjęłyby walkę zbrojną przeciwko prawowitym władzom polskim na rubieżach naszej Ojczyzny. Taką samą akcję lub bardzo podobną do niej zaplanowaliby i przeprowadziliby konsekwentnie w obronie polskiego obszaru państwowego rządzący Polską zdecydowani antykomuniści". Operacja "Wisła" była przestępstwem - wołali zgodnie w Jaworznie ukraińscy nacjonaliści 27 września 1992 roku, a następnie w Górawie upowcy na swym "zjeździe kombatanckim". W interesie ukraińskich nacjonalistów polska Targowica i wszelkiego rodzaju Ukrainerzy, rozwinęli kampanię, której pośrednim celem jest rehabilitacja UPA. Na początek przyznanie uprawnień kombatanckich więźniom ukraińskim w Jaworznie, czyli członkom i działaczom OUN-UPA. Pod ich adresem Jacek E. Wilczur wysunął pytania: "Jak należało wówczas, w 1947 r. zakończyć tę wojnę na Rzeszowszczyźnie, Lubelszczyźnie, w województwie krakowskim, w Bieszczadach, na innych obszarach południowo-wschodniej Polski? Czy należało zrzec się na korzyść OUN-UPA Przemyśla, Rzeszowa, Chełma, Sanoka, Leska, Krosna? Czy dla zatamowania przelewu krwi polskiej i ukraińskiej, tragedii ukraińskich i polskich rodzin we wsiach regionu objętego masakrą, należało skapitulować, przekazać ziemie polskie ukraińskim nacjonalistom z OUN-UPA, wczorajszym sojusznikom i współuczestnikom hitlerowskiej akcji eksterminacji Żydów i Polaków?

Czytaj więcej...

Przyczynek do rozważań nad koniecznością zrealizowania operacji „Wisła”.

Na przełomie lat 1944/1945 we wschodniej części Polski, w jej nowych ustalonych traktatami granicach znalazło się bardzo dużo Ukraińców - uciekinierów przed zbliżającym się frontem niemiecko - sowieckim. Stopniowo wraz z postępami Rosjan wycofywali się oni nadal wspólnie z Niemcami, część jednak pozostała na tym terenie i rozproszyła się po okolicznych wsiach. Ilu było tych ludzi, a jak wiemy przybywali na ten teren co najmniej od początku roku 1944? Wiemy, że dzięki zabiegom UCK (Ukraiński Centralny Komitet) mieli oni prawo( uzyskali taką zgodę od władz niemieckich) w przeciwieństwie do ludności polskiej (np. dziesiątek tysięcy uciekinierów z rzezi wołyńskich i mordów banderowskich w Małopolsce Wschodniej na osiedlanie się w powiatach biegnących wzdłuż nowych granic Polski (powojennych), aż po powiat nowosądecki i nowotarski. Zakaz ten został uchylony i to nie wszędzie dopiero przed ruszeniem sowieckiego frontu. Tak więc mieliśmy w powiatach granicznych dziesiątki tysięcy ukraińskich uciekinierów, nie wykluczone, że zaangażowanych w mordach na Polakach, którzy mogli potem podawać się za autochtonów. Z materiałów RGO wiemy o masowym wyłudzaniu zaświadczeń RGO, przekupywaniu urzędników, kradzieżach blankietów, ba nawet mordach na ludności cywilnej miast (szczególnie Lwowa w celu uzyskania „polskich kennnkart”)(1). Czy i ile owych osób pragnie wyłudzać dzisiaj nienależne im świadczenia z racji pokrzywdzenia w operacji „Wisła”? Cały omawiany teren pokryty był dużymi kompleksami leśnymi, co dodatkowo ułatwiało zdyscyplinowanym i wyszkolonym banderowskim sotniom i czotom ukrycie. Zaplecze stanowiły wioski, zamieszkałe przez ludność ukraińską, niestety w większości przepojoną ideologią nacjonalistyczną, bądź sterroryzowaną przez bandy UPA. Ludność ta zapewniała zaopatrzenie w żywność, zakwaterowanie i wywiad. Bandy UPA zastraszały, okradały i mordowały ludność polską.

Czytaj więcej...

Jak „bohaterzy " OUN- UPA” dokonali ludobójstwa na Świętej Górze Różańcowej w Podkamieniu na Podolu

            W tych dniach przeżywamy 73 rocznicę odrażającej zbrodni OUN- UPA, ludobójstwa na Świętej Górze Różańcowej we wsi Podkamień w obwodzie lwowskim (obecnie) na Podolu. Do zbrodni w miasteczku Podkamień, pow. Brody, woj. Tarnopolskie, doszło 12-16 marca 1944 r. Zamordowano tam od około 600 Polaków, mordując okrutnie zakonników i setki niewinnych kobiet i dzieci, którzy właśnie w słynnym Klasztorze Dominikanów szukali schronienia, wobec wzbierającej fali nieludzkich rzezi. Ludobójstwa dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) kierowany przez Maksyma Skorupskiego, wspomagany przez formację policyjną z ukraińskiej dywizji SS Galizien.

            Tymczasem w sobotę zapewne w nocy z 11 na 12 marca 2017 r. nieznani sprawcy zniszczyli krzyż i kamienne tablice upamiętniające polskie ofiary zbrodni w dawnym miasteczku Podkamień. Część pomników w Podkamieniu została oblana czerwoną farbą. Z kolei na centralnym monumencie krzyża wandale napisali „Śmierć Lachom”, czyli Polakom i namalowali swastykę. Tej samej nocy nieznani sprawcy wymazali farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. profesorów lwowskich na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie.

            Ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło poinformował: „To mniej więcej ten sam scenariusz: czerwona farba, litery SS i napis „Śmierć Lachom”. We Lwowie bardzo szybko zareagowała na to miejscowa administracja. Pomnik profesorów lwowskich został błyskawicznie oczyszczony.”.

Urocze, dawne miasteczko Podkamień leży 5 km od Załoziec, w pobliżu Poczajowa, między Brodami a Krzemieńcem. W II Rzeczypospolitej Polskiej na mapie województwa tarnopolskiego do roku 1939.

Czytaj więcej...

Dwubiegunowość polityki wschodniej

W dzisiejszym Poranku Wnet Maria Przełomiec nie jest zaskoczona, że  Ukraińcy pomnik w Hucie Pieniackiej odbudowali.  No cóż, nawet od dziecka wymaga się by uporządkowało zabawki jeśli zrobiło bałagan. Maria Przełomiec jest członkiem Polsko Ukraińskiego Forum Dialogu i Porozumienia. Śledzi sprawy na bieżąco. Przemysław Żurawski vel Grajewski, członek gabinetu MSZ komentuje wypowiedzi litewskiego  ministra MSZ odbywającego wizytę w Polsce. Na pytanie co myśli o działaniach litewskiego rządu na rzecz mniejszości polskiej na Litwie Przemysław Żurawski vel Grajewski odpowiada: rzecz nie w deklaracjach, rzecz w realnym działaniu. Deklaracja otwarcia na media polskie to bardzo istotna kwestia przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie medialnej nakierowanej na naszych rodaków na Litwie. Przestrzeń medialna wymaga polonizacji, musi to być przestrzeń polska. Wśród innych spraw do załatwienia to przeciwdziałanie likwidacji szkół polskich, ograniczania tych placówek, wprowadzenie pisowni nazwisk polskich po polsku nie tylko  w dokumentach ale rola języka polskiego w przestrzeni publicznej. Obecnie język polski ma status drugorzędny.  No i najważniejsze, zwrot majątków zagrabionych przez komunistów. Państwo litewskie majątki te odziedziczyło, rozdało swoim i udaje, że Polakom się nie należy. Zgodnie z ustawą mienie skonfiskowane w czasach sowieckich powinno zostać sprywatyzowane. Tego co nie można bezpośrednio zwrócić wymaga przydziału innego dobra. I te rekompensaty są odbierane przez obywateli Litwy przebywających na innych terenach państwa na terytorium Wileńszczyzny , która w 80% była zamieszkała przez ludność polską. Jest to działanie celowe, jest instrumentem lituanizacji.

Czytaj więcej...

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud11.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 444 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
4806463