Anonimowy tekst ze stanu wojennego

W ubiegłą niedzielę, tj. 10 grudnia br ulicami Przemyśla przeszedł marsz upamiętniający Orlęta Przemyskie i Lwowskie w 99. rocznicę bitwy pod Niżankowicami, w której życie oddali harcerze i uczniowie z Przemyśla i okolic - fragment relacji, którą ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski umieścił na stronie. A jak wyglądała siódma rocznica? 
„Dnia 4 kwietnia 1925 roku w Warszawie ówczesny minister spraw wojskowych, gen. Władysław Sikorski, do zebranych w Sali Rady Wojennej delegatów oddziałów wojskowych stacjonujących w stolicy odezwał się w te słowa:
Zebrani tu dziś przedstawiciele rządu, wojska i społeczeństwa mają ten wysoki zaszczyt, że będą świadkami losowania pobojowiska, które uznane będzie za symbol wielu naszych pobojowisk. Z całej ziemi mogił i krzyżów wybrane zostanie jedno miejsce jako krwawe znamię walk kilku pokoleń o wolność, całość i niepodległość narodu. W pokorze i czci chyląc czoła przed dostojeństwem męki narodowej z ubiegłych lat, dumni jesteśmy, że tym razem nad grobem Nieznanego Żołnierza, który poległ za ojczyznę, rozebrzmi polska fanfara i majestat prochów Jego czczony będzie przez rodaków jawnie i dumnie".
Po krótkim przemówieniu szef Sztabu Generalnego, generał dyw. Stanisław Haller oddał księdzu biskupowi polowemu 15 kartek, na których Biuro Historyczne Sztabu Generalnego zestawiło 15 najbardziej krwawych pobojowisk z ostatniej wojny...Wezwano najmłodszego wśród obecnych kawalera orderu Virtuti Militari. Był nim ogniomistrz 14 Pułku  (pułku artylerii lekkiej), instruktor podchorążych artylerii, Józef Buczkowski. Podszedł do stojącej na stole czarnej urny, do której ks. biskup wrzucił wymieszane przy wszystkich kartki, wyciągnął jedną z nich i podał ministrowi Sikorskiemu.

Czytaj więcej...

Ostatnie szczęśliwe święta Franka z Daniłówki na Wołyniu

Daniłówka na Wołyniu, zima 1942 rok.

Spadł pierwszy śnieg. Ośmioletni Franek Przytomski przeżywał swoją ostatnią szczęśliwą zimę. Owinął nogi szmatami i pobiegł z braćmi na górkę za domem. Zjechał kilka razy i zaraz wrócił na piec chlebowy, aby ogrzać zmarznięte stopy. Ich chałupa była drewniana, niska, kryta strzechą. W jednej dużej izbie i kuchni musieli pomieścić się rodzice i siedmioro dzieci: Genowefa (ur. 1927), Władek (ur. 1929), Stefan (ur. 1931), Jadzia (ur. 1933), Franciszek (ur. 1934), Adaś (ur. 1936) i Andrzejek (ur. 1940). W okolicach świąt Klementyna Przytomska powiedziała do męża: – Staśko, coś się złego stanie. Miałam w nocy dziwny sen. W chałupie na ścianie wisiały święte obrazy. Nasza Matka Boska z Jezusem, a obok ukraińska. Stoję i patrzę na obie. Chcę się pomodlić, ale nasza Bozia nagle ze ściany spada. Tylko się ikona ostała. Klementyna już wcześniej miewała szczególne sny. Gdy była panną na wydaniu przyśniła się jej matka. Stojąc na progu, wręczyła Klementynie dwa kwiaty w donicach. Dziewczyna wzięła je oburącz i przytuliła. Nie mogła ich jednak utrzymać. Jeden od razu wypadł jej z rąk. Drugi trzymała jeszcze przez chwilę, ale też się stłukł. Niedługo potem jej pierwszy narzeczony zginął (jak pierwszy kwiat ze snu?) i zamiast weseliska była żałoba. Dopiero potem wyszła za Staśka. Może dlatego Klementyna patrzyła z obawą na nadchodzący rok 1943. Jednak Boże Narodzenie było wspaniałe. Staśko zabił świniaka, naniósł siana, aby dzieci miały swoje miejsce pod stołem, a ona nagotowała jedzenia tak dużo, jak nigdy dotąd. Kiedy się najedli, Franio wtulał się w siano i drzemał. Za oknem trzaskał mróz, dorośli pili bimber.

Czytaj więcej...

Uświadomienie wspólnej wizji ofiary i kata

„Uznając istotną rolę prowokacji w eskalacji stosunków między Ukraińcami, Polakami i Żydami Zachodniej Ukrainy reżimu stalinowskiego i hitlerowskiego, nie można nie wskazać na wzajemne wykluczenie, czasami fizyczne usunięcie przeciwników politycznych z jego środowiska etnicznego. To było charakterystyczne dla liderów  OUN i AK…O współpracę a nawet neutralność między Ukraińcami, Polakami i Żydami było ciężko, ponieważ oni byli skazani na walkę o fizyczne przetrwanie w etnicznie wrogim środowisku” – teza prof. Vasyla Gulay z referatu  „Aktualizacja kolektywnej odpowiedzialności jako kwestia teoretyczna oraz praktyka formowania narodowej pamięci historycznej o II wojnie”. Autor referatu odczytanego  podczas konferencji „ Historia – Pamięć – Świadomość” jest kierownikiem Katedry Informacji Międzynarodowej Uniwersytetu Narodowego Politechniki Lwowskiej. „Politechnika Lwowska jest przy ulicy Bandery 12… Potrzebny jest czas, takie właśnie spotkania, monografie, książki, dla uświadomienia wspólnej wizji co do II wojny światowej. W mojej książce, która się pojawi są przykłady antypolskiej UPA i antyukraińskiej AK. Są też przykłady gdy Ukraińcy ukrywali Żydów i Polaków”- kontynuował Vasyl Gulay. 
Przeciwnikami politycznymi dla sąsiadów Ukraińców ogłupionych nacjonalistyczną doktryną Doncowa były wrzucane do studni niemowlęta, nabijane na płot dzieci, wyrzynane płody ciężarnych kobiet, mieleni w maszynach mężczyźni, paleni żywcem sparaliżowani dziadkowie, rozcinani piłami księża, rozstrzeliwani w Babim Jarze w Kijowie nadzy Żydzi. Przeciwnikami politycznymi dla Ukraińców byli również polscy profesorowie zamordowani na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie 4 lipca 1941 roku.

Czytaj więcej...

Rokita w ukraińskiej pułapce

Jak ukraińska propaganda banderyzmu potrafi zdeprawować polskie umyły i podstawowe zasady moralne można przekonać się czytając artykuł Jana Rokity „Ukraińska pułapka” zamieszczony w nr 49 tygodnika „Sieci” z 4 – 10grudnia 2017.  Gdy pisze one, że w Hruszowicach „na wiejskim cmentarzu rozebrano pomnik ku czci żołnierzy UPA, poległych w walkach z komunistycznym KBW po II wojnie światowej” - to jest to ignorancja faktów, czy objaw cynizmu? Czy nie zna „szlaku bojowego” wymienionych tam czterech  kureni UPA i ich „heroiczne” wyczyny go nie interesują? W latach 1944 – 45 ginęli ci „żołnierze UPA” podczas napadów na wsie polskie, aby ich mieszkańców wyrżnąć „od niemowlęcia w kołysce po starca nad grobem”. Była to realizacja planów banderowskiego odłamu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonania czystki etnicznej, czyli faktycznie zbrodni ludobójstwa. Ludobójstwa okrutnego, genocidum atrox. Samoobrona polska nie była „komunistycznym KBW”. Milicjanci polscy broniący tejże praktycznie zupełnie bezbronnej ludności nie byli „komunistycznym KBW” - w roku 1945 posterunki milicji na Podkarpaciu obsadzone były głównie przez żołnierzy Armii Krajowej, na których polowało „komunistyczne KBW”. Wojsko Polskie także nie było „komunistycznym KBW”. Akurat KBW nie miało proporcjonalnie największych osiągnięć w walkach z UPA. Natomiast Rokitę nie interesuje, co na terytorium Polski, już zresztą znacznie okrojonym, robiły kurenie UPA aż do 1947 roku, do czasu operacji wojskowej „Wisła”. Broniły ludności ukraińskiej, której nikt nie atakował, poza sporadycznymi akcjami wyprzedzającymi lub odwetowymi? A to przecież te wsie  zorganizowane były w uzbrojone kuszcze i wspomagały sotnie UPA kwaterujące w nich.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

mapka.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 716 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
5915649