Feliks Trusiewicz strażnik pamięci Kresowej

11 listopada 1942 roku, akurat w święto narodowe "Niepodległości",  100 policjantów ukraińscych z Kołek i Cumania  pod dowództwem dwóch Niemców  otoczyli  kol. Obórki pow. Łuck  na Wołyniu.  Po wkroczeniu Schutzmani   wygnali z domów wszystkich mężczyzn i spędzili przed domem  Józefa Trusiewicza. Przy pomocy kijów skatowali, w tym 14-letnich chłopców, by w końcu 13-tu związanych zabrać do aresztu w Cumaniu. Po dwóch dniach, czyli 13 listopada, powrócili by na tym samym dziedzińcu spędzić pozostałych mieszkańców Obórek. Rozpoczęli rzeź, w stodole na klepisku wyścielonym słomą mordowano po kolei strzałem w tył głowy. Tak wymordowano  kobiety i i trzy-czteroletnie dzieci. Oprócz mieszkańców Obórek zginęli: syn właściciela majątku Czernyż ( gmina Silno) i Ukrainka która znalazła się tam przypadkiem. 14 listopada zamordowano 6 kobiet złapanych dzień wcześniej, które szły do mężów osadzonych w areszcie w Cumaniu. Również 14 listopada rozstrzelano, w nieznanym miejscu, aresztowanych mężczyzn. Łącznie zamordowano 54 osoby. Niby to była akcja niemiecka, spowodowana udzielaniem pomocy ukrywającym się Żydom, ale zainspirowana przez Ukraińców i przez nich wykonana. Oni  również zrabowali mienie wymordowanych. Zbrodnię tą dokładnie  udokumentował  ocalały Feliks Trusiewicz, który wówczas miał 20 lat. Dotarłem do pana Trusiewicza i przeprowadziłem z nim  rozmowę.  Zapytałem, jak to się stało, że ocalał? Usłyszałem: " Ocalenie zawdzięczam mojej Babci, bo ona mnie poprosiła, żebym poszedł za jakąś sprawą, do Rudnik. Dopiero w następnej wsi dowiedziałem się o rzezi. Którejś nocy wróciłem do naszej wsi, ale nie poznałem jej i przekonałem się to prawda. Chyba za dwa tygodnie, Ukraińcy spalili wszystkie domy." Potem nastał trudny czas, szczególnie 1943 r. kiedy najpierw bojówki OUN, a potem UPA na szeroką skalę zaczęła mordować ludność polską. Feliks Trusiewicz trafił do Przebraża, gdzie już w marcu 1943 r. zaczęto organizować  samoobronę polską. Oczywiście przystąpił do niej i walczył, broniąc skupionych tam kilka tysięcy uciekinierów. Udało się, mimo kilku ataków Ukraińców, dotrwać do nadejścia frontu. Potem było wojsko, a po wojnie szkoła lotnicza, spełnienie młodzieńczych marzeń. Szkolę skończył z pierwszą lokatą uzyskując stopień oficerski, podporucznika. Niestety nie nadawał się pod względem politycznym i został usunięty. Trafił na Dolny Śląsk, gdzie skończył średnią szkołę o profilu mechanicznym, a następnie wieczorowe studia , uzyskując tytuł inżyniera w 1956 r. Mimo, że z zawodu mechanik i wykształcenia inżynier, polubił pisanie o ziemi ojczystej, Wołyniu i ludziach tam mieszkających w czasach II RP i podczas II wojny światowej. Najbardziej znanymi publikacjami pana Feliksa są: "Pokolenia" ( trzy części), "Duszhubka" i "Hawryłko" . Jednak oprócz tego ukazały się jeszcze inne pozycje: "Medalionik", "Ścieżki mojego życia" i wydana w tym roku "Nad Słuczą". Pan Feliks Trusiewicz mimo przekroczenia 90-tki był pełen werwy i spotykał się dość często z czytelnikami. Niestety 12 października odszedł od nas w wieku 97 lat, pozostawiając nam bogatą spuściznę w postaci swoich książek.

Czytaj więcej...

O pełnej wydarzeń, ale logicznej, spójnej i mającej sens historii

Kiedy Niemcy zdradziecko napadły na nasz kraj miałem 12 lat. Pierwsze oddziały wojskowe wkroczyły do Śmigła 8 września 1939 r. Rozpoczęły się różnego rodzaju represje w stosunku do ludności polskiej. Wprowadzono godzinę policyjną, okupant zrywał ze snu całe polskie rodziny i pod pozorem ukrywania przestępców plądrował mieszkania. Polaków bito kolbami i kopano. W pamiętny sobotni wieczór 30 września 1939 r o godz. 19.15 przy świetle reflektorów samochodowych na Rynku pod murem apteki Niemcy zamordowali 8 Polaków, wśród nich mego ojca. Ojciec mój był drogomistrzem. Krew z chodników pod apteką spłukano wodą. Na tym się nie skończyło. Rankiem 24 października pluton egzekucyjny wyprowadził z budynku ratusza 15 Polaków, którzy zostali publicznie rozstrzelani.
Zaczęły się wywózki na roboty do Niemiec. Wydano też nakaz, że Polacy muszą się kłaniać wszystkim Niemcom- to fragment wspomnienia nadesłanego na ogłoszony w 1970 roku konkurs. Wpłynęło ponad 240 wspomnień głównie Polaków przesiedlanych z Wielkopolski.
W dniu 8 grudnia 1939 r wywłaszczeni zostali wszyscy rolnicy we wsi Kujawki. Osiedlono tam Niemców z Łotwy. Mówiliśmy o nich „baltoki” bo pochodzili znad Bałtyku. Na naszą wioskę przyszła kolej 17 stycznia 1940 roku o godzinie 18.00. Nowi gospodarze przyjechali z Damasławka na wozach w asyście gestapowca Drewsa z Turzy, który był tam właścicielem resztówki. Osiedlającemu Drewsowi asystowało kilku żandarmów i członków SA. Mieli gotowe listy, idąc kolejno od jednego gospodarstwa do drugiego, osiedlali wyznaczonych Niemców. Rozmowa z Polakami była krótka i to w języku niemieckim. Zaskoczonym niespodziewaną „wizytą” Polakom oświadczano, że z tą chwilą właścicielem gospodarstwa jest taki a taki Niemiec i że należy natychmiast opróżnić dla niego i jego rodziny pomieszczenia oraz pozostawić na własność: meble, części bielizny, pościele. Wywłaszczonemu Polakowi dawano kilkanaście minut na zabranie tego, co Niemcy uważali za stosowne. W czasie jednej godziny Niemcy wyrzucili w ten sposób z ojcowizny 15 polskich gospodarzy.
Domy i mieszkania po wypędzonych Polakach zajmowali na ziemiach tzw "Kraju Warty" Niemcy. Mieszkaliśmy blisko torów kolejowych i codziennie obserwowaliśmy jak od wschodu szły transporty tych Niemców, którzy wieźli ze sobą wszystek dobytek. Na zachodzie czekały na nich odebrane Polakom gospodarstwa, warsztaty pracy i domostwa.
Pobyt w punktach zbiorczych i obozach przejściowych trwający często długie tygodnie kojarzy się w pamięci wysiedlonych Polaków z głodem, zimnem, brudem, chorobami, zgonami niemowląt i starców, załamaniem nerwowym wielu współtowarzyszy niedoli. Większość wysiedlonych po jakimś czasie – po otrząśnięciu się z przeżyć związanych z wysiedleniem i utratą dobytku będącego owocem pracy całego życia, a często również dorobkiem przodków-wtapiała się w nową społeczność, mogąc zawsze liczyć na życzliwość i pomoc ludzi miejscowych niejednokrotnie cierpiących również niedostatek.

Czytaj więcej...

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA PAŹDZIERNIK 1944

  1 października 1944 roku:

We wsi Horyniec pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali Cecylię Sopyło. Inni podają wieś Świdnica Horyniecka. 

We wsi Stefankowice pow. Hrubieszów: „1.10.1944 r. policjanci ukraińscy zam. Wojtiuka Józefa l. 17 ze wsi Moniatycze.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016, Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian  ). Zapewne dotyczy roku 1943, gdyż w październiku 1944 roku stały już tutaj wojska sowieckie.

We wsi Trójca pow. Borszczów zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

   2 października: 

We wsi Dźwiniacz pow. Zaleszczyki upowcy zamordowali 11 Polaków oraz w październiku na terenie majątku 17 Polaków; łącznie 28 Polaków.

We wsi Ożydów k/Oleska pow. Zborów 2 X 1944 w czasie ataku UPA na leśniczówkę zginęło ze składu obrony dwóch leśników, atak odparto. (Edward Orłowski..., jw. Inni podają datę o rok wcześniejszą).

   W okresie od 1 sierpnia do 3 października 1944 roku:

W Warszawie podczas powstania różne formacje ukraińskie zamordowały od 3270 do 16 350 Polaków. „Kazimierz Podlaski (Bohdan Skaradziński) w swej książce „Białorusini, Litwini, Ukraińcy” (wyd. 3, Londyn 1985) /.../  tak kończy swój proukraiński wywód: „Ukraińcy stanowili 1,5% garnizonu (niemieckiego w Warszawie), więc o ich roli pacyfikatorów Powstania nie będzie można poważnie mówić”. 1,5%  w wypadku Powstania Warszawskiego oznaczało to 270 zabitych i 75 ciężko rannych powstańców, 3000 zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 156 budynków („Encyklopedia Warszawy”, Warszawa 1994, s. 687). /.../ A przecież Ukraińcy stanowili dużo, dużo większy odsetek żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie, liczącego 31 lipca 1944 ok. 20 000 ludzi (Władysław Bartoszewski „Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego” Londyn 1984), a później przeciętnie 25 000 ludzi. Jeśli było Ukraińców tylko 7,5% wśród żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie to wówczas ci żołdacy mają na swoim sumieniu 1350 zabitych i 375 ciężko rannych powstańców, 15 000 - zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 780 budynków” (Marian Kałuski: „Udział Ukraińców w zdławieniu Powstania Warszawskiego”; 2004-08-06; Wirtualna Polonia).

   3 października: 

We wsi Burgau (Karolówka) pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polki: matkę z córką (Siekierka..., s. 473, lwowskie).

Czytaj więcej...

Bezimienni nauczyciele zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich: prośba o pomoc.

 Poniżej znajduje się lista 62 miejscowości , gdzie zostali zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich polscy nauczyciele, którzy występują jako ofiary anonimowe NN. Zwracam się o pomoc w ustaleniu ich imion i nazwisk. Ci wspaniali polscy patrioci w pierwszej kolejności padli ofiarami ukraińskiego ludobójstwa i należałoby chociaż w ten sposób utrwalić ich w naszej pamięci. Może zachowały się w przekazach rodzinnych świadków ich męczeństwa, np. na świadectwach szkolnych, zdjęciach szkolnych, wspomnieniach lub innych dokumentach. Proszę o informacje na pocztę elektroniczną Kresowego Serwisu Informacyjnego, portalu www.wolyn.org lub moją osobistą: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. . Za każdą informację będę bardzo wdzięczny. Pod każdą miejscowością znajduje się źródło, z którego korzystałem w ustaleniu miejscowości oraz daty mordu.

      1. Wieś Mieczyszczów powiat Brzeżany: NN, nauczycielka; została zamordowana przez Ukraińców 18 września 1939 roku. (Lucyna Kulińska: „Preludium zbrodni. Nacjonalizm ukraiński na Brzeżańszczyźnie w latach 1922-1941.”, w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2012).

 2.W okolicy miasta wojewódzkiego Stanisławów: NN, nauczycielka; została zamordowana we wrześniu1939 roku we wsi. Włodzimierz Bogucki, urodzony w 1928 w Stanisławowie. Odznaczony Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej (2000), Krzyżem Sybiru (2002), Medalem Pro Memoria (2004), Krzyżem Semper Fidelis (2005), opowiada: „Ataki rozpoczęły się 1 września 1939 roku, a po 17 września Ukraińcy rozbrajali polskich żołnierzy wracających do miejsc rozlokowania swoich jednostek. Bardzo często kończyło się to zabójstwami. We wsi pod Stanisławowem ukraińska bojówka zamordowała wówczas polską nauczycielkę.” (Dariusz Chajewski: Wasze Kresy: Nie potrafimy zapomnieć rzezi wołyńskiej; 9 lipca 2013; w: http://www.gazetalubuska.pl/reportaz/art/7968464,wasze-kresy-nie-potrafimy-zapomniec-rzezi-wolynskiej,id,t.html ).

 3.Wieś Trościaniec powiat Brzeżany: NN, miejscowy nauczyciel, został zamordowany przez Ukraińców w nocy z 18 na 19 września 1939 roku we wsi Trościaniec. ( Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 130). Oraz: 18.09.39 r. zamordowano 17 Polaków, w tym nauczyciela”. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003).

4.Wieś Ihrowica powiat Tarnopol: NN, młody polski nauczyciel; został zabity przez Ukraińca Mikołaja Mulikiewicza ok. 20 – 25 września 1939 roku. (Józef Jaroszewski; w: Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 835).

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp7.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud6.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 573 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8149526