Od początku kwietna do mieszkańców Janowej Doliny  zaczęły docierać pogłoski o planowanym napadzie na osadę.” Ludzie powtarzali, że na Wielkanoc 1943 r. Ukraińcy zapowiedzieli malowanie jajek polską krwią”. Pogłoski zamieniły się w straszliwą prawdę w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek (22/23 kwietnia ).Po zapadnięciu zmroku, od strony Horynia pierwsze domy osady stanęły w płomieniach. „Mordowano – nożami, siekierami, widłami” wspominają świadkowie tamtych wydarzeń. Łucja Arczyńska:  była mieszkanka osady Janowa Dolina, powiat kostopolski w woj. wołyńskim:  Mieszkałam od 1927 r. w Janowej Dolinie, pow. Kostopol, gdzie była kopalnia bazaltu. Cała Janowa Dolina usytuowana była w lesie. Przed wojną Janowa Dolina bardzo się rozbudowała i powstało piękne osiedle domków urzędniczych, drewnianych w stylu góralskim, otoczone lasami, a ulice i chodniki brukowane. Mieszkałam wraz z mężem i dwojgiem dzieci przy ulicy Zet nr 4, w tym samym budynku mieszkali moi rodzice z bratem. Ojciec Bronisław Bogdanowicz pracował w biurze kopalni jako księgowy, natomiast mój mąż Witosław Arczyński, jako inżynier. Dyrektorem kopalni był inż. Szutkowski.Zbliżały się święta wielkanocne 1943 r. W domach naszych było wszystko przygotowane do świąt. Z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek w nocy obudziły mnie krzyki i olbrzymi blask pożaru domów oraz nawoływania Ukraińców. Zbudziłam męża i dzieci. Zaczynał palić się nasz dom, a Ukrainiec krzyczał „Żeńka, pidpałaj dwery”, więc oknem uciekł mąż z córką – lat 8  i synem – lat 6, a ja zostałam, chcąc schwycić coś z odzieży dziecięcej, ale w tym popłochu i strachu nic nie wzięłam i również wyskoczyłam oknem. Strzelając za mną Ukrainiec ranił mnie w nogę i ranę tę mam do dziś – jest nie do zagojenia. Ojciec mój, gdy spostrzegł, co się dzieje, podbiegł naprzeciwko budzić sąsiadów, a mama z bratem – lat 10 – dobiegła do nas do lasu. Gdy ojciec wyszedł z domu, Ukrainiec był tuż przy drzwiach, napadł go, postrzelił i spalił żywcem w ogródku obok wejścia do domu. Sąsiedzi, których ojciec [miał] budzić, byli ukryci w piwnicy i tam spłonęli – [nazywali się] Zakaszewscy. Kryjąc się w lesie, widzieliśmy jak Ukraińcy, których przyjechało wozami bardzo dużo, okradali podpalane mieszkania, ładując zdobycz na wozy, oraz jak w okrutny sposób znęcali się nad naszymi wieloletnimi sąsiadami, przywiązując do drzew, odcinając kończyny, strzelając lub podpalając. Ponieważ ten pożar i okrutny mord niewinnych ludzi, a także spalenie ojca, którego zwłoki musieliśmy zostawić, nie pozwalał pozostawać bezczynnie – w jakimś momencie, gdy oprawcy byli zajęci, zaczęliśmy uciekać, a raczej kluczyć ostrożnie po lesie, gdyż cała Janowa Dolina była okrążona przez Ukraińców, aż dotarliśmy do rzeki Horyń. Potem powędrowaliśmy do babci do Żytynia [gm. Aleksandria, pow. Równe]. Obok Janowej Doliny były wsie zamieszkane przez Polaków, ale również zostały spalone, zrabowane, a ludność wymordowana. Do dziś nie wiem, kto wówczas się uratował i co się stało z pomordowanymi. Gdzie znaleźli miejsce wiecznego spoczynku? Uratowanie się z tej pożogi i miejsca nieludzkiego mordu traktuję jako cud (…)

( Opublikowane w: Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945, Warszawa 2000, s. 1128-1129)

Julia W. Korycka: Ja z maleństwem i starszą 4 letnią córeczką, oraz z córką brata męża, z dwoma kuzynkami, które się schroniły u mnie na tę noc, przeżywałyśmy tę tragedię. Przerażające krzyki dolatywały do nas „byj, ryż Lachów”. Domy budowane drewniane polewane benzyną szybko stanęły w płomieniach. Ci którzy bali się wyjść z piwnic do których się schowali, zginęli. Ci którzy wyszli na zewnątrz zostali złapani, ginęli męczeńską śmiercią, wiązani i wrzucani do ognia. Dowiedziałam się, że lekarz z sanitariuszem wynosili chorych do lasu ze szpitala, zostali złapani i zamordowani, szpital spalono. Wspomnienia opisane w art. „WSPOMNIENIE WIELKIEGO PIĄTKU W OWEJ DOLINIE 1943 R.” zamieszczone na naszym portalu: http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/405-wspomnienie-wielkiego-pitku-w-janowej-dolinie-1943-r.html

Janina Pietrasiewicz-Chudy: Moja rodzina ocalała ale moja mama tej jednej nocy zupełnie osiwiała. Janowa Dolina ... ilekroć wspomnę tę nazwę, widzę oślepiającą jasność, potworny huk, trzask ognia, słyszę krzyk i jęki palonych żywcem ludzi oraz wrzaski w języku ukraińskim. Do dnia dzisiejszego każdy Wielki Piątek poświęcam pomięci pomordowanych i mimo, że minęło już tyle lat zawsze w tym dniu same płyną mi z oczu łzy. Wspomnienia pod tytułem :„Dawnych wspomnień ....... nie tylko czar” opublikowane w KSI  numer 04/2012 (11) http://ksi.kresy.info.pl/pdf/numer11.pdf

Bronisława Słójkowska,: To byli obdarci, nędzni chłopi, ziejący szałem zabijania i nienawiścią, podjudzeni, omamieni, oszukani przez OUN. Na nogach zamiast butów mieli pozawijane szmaty, oplecione rzemieniami. Poruszali się po cichu, z jakimś przerażającym szmerem. Do tego dochodziły przerażające krzyki ludzi. Okazało się, że podpalili co drugi dom, wiedząc, że drewniane domy i tak się zajmą ogniem wszystkie.. Oni stali obok i siekierami rąbali wszystkich, którzy chcieli uciec z płonących domów. Okazało się, że podpalili właśnie ten sąsiedni dom, gdzie babcia z dziećmi chodziły spać, a ich to był ten co drugi, nie podpalony. Siedziały zdrętwiałe, bez ruchu, zahipnotyzowane rzezią, którą widziały przez maleńkie piwniczne okienko. Tylko mała 5 letnia Renia wtuliła się w swoją mamę i nie patrzyła. Bała się ognia. Zaczęła wołać: -„Nie chcę spalić, wole rosscelać”.

Wspomnienia spisała: Anna Małgorzata Budzińska  „JANOWA DOLINA- KIEDYŚ DOLINA SZCZĘŚLIWOŚCI, POTEM…” KSI numer  07/2012 (14) http://ksi.kresy.info.pl/pdf/numer14.pdf

Teresa Dymarska: Paliło się prawie całe miasto, pożar coraz bardziej zbliżał się do naszego domu. Karol informował, że ludzie uciekają przez podwórka do lasu oraz że dopadają ich banderowcy i siekierami zabijają. Anna zaczęła się mdlić na głos, ale nikt jej nie pomagał, kobiety mdlały przerażone, jej również słowa modlitwy się plątały i załamywały. Zwróciła się do córki, „mów Tereniu na głos pacierz”. Córka posłuchała, zaczęła odmawiać głośno i wyraźnie „Ojcze nasz” następnie „Pod twoją obronę” i wiele innych modlitw, które znała na pamięć. Głos jej się nie załamywał. Modliła się tak bez odpoczynku żarliwie, uważała że tak trzeba. Jak odmówiła wszystko, rozpoczęła od nowa to samo. Anna będąc obok zachęcała ją „mów jeszcze córko, mów nie ustawaj. Teresa bez żadnego lęku mówiła Ojcze nasz……, zdrowaś Mario……, chwała ojcu i synowi itd..… Do piwnicy zaczął się wdzierać gryzący dym

Teresa Dymarska „WSPOMNIENIA Z JANOWEJ DOLINYhttp://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/dymarska_teresa.html

Wielkanoc 1943 r na Wołyniu ” to tytuł artykułu  Ewy Siemaszko opublikowany w „Naszym Dzienniku) podsumowujący ten tragiczny okres. . (www.naszdziennik.pl/index.php?typ=ip&dat=20080328&id=ip14.txt )

W kwietniu 1943 r. rzezie Polaków były kontynuowane przez nacjonalistów ukraińskich z tą samą zaciętością. Polacy byli napadani w 207 miejscowościach. Święta Wielkanocne przypadały wówczas na 25 i 26 kwietnia. Można by spodziewać się, że te Święta zobowiązujące do rachunku sumienia i moralnej refleksji spowodują choćby czasowe opamiętanie nacjonalistów ukraińskich. Było wręcz odwrotnie. Ukraińcy w Krzemienieckiem czynili złowróżbne aluzje, że na Wielkanoc dla Polaków szykuje się coś niedobrego. W odległym od krzemienieckiego powiecie kostopolskim, w Janowej Dolinie, Ukraińcy mówili wprost o "jajach wielkanocnych malowanych krwią Polaków". Przepowiednie te zostały zrealizowane. W Wielkim Tygodniu nastąpił napad na osadę Janowa Dolina, zamieszkaną przez polskie rodziny pracowników kamieniołomów. O północy z 22 na 23 kwietnia (Wielki Piątek) 1943 r. do osady wtargnęło ok. 1500 uzbrojonych upowców uprzednio skoncentrowanych w okolicznych lasach oraz liczni Ukraińcy z sąsiednich wsi, nawet kobiety i dzieci, które przy pomocy wiązek siana i słomy podpalały zabudowania ze śpiącymi ludźmi. Posuwając się w kierunku stacji kolejowej, w pobliżu której stacjonowali Niemcy, napastnicy, wśród których były dziewczyny ukraińskie, ostrzeliwali uliczki i podpalali drewniane budynki przy pomocy nafty i benzyny, wrzucając jednocześnie granaty do wnętrza mieszkań. Ludzie ginęli w płomieniach bądź byli zabijani, gdy ratowali się ucieczką z płonących zabudowań. Mieszkańcy, którzy nie zdążyli opuścić domów, schronili się w murowanych piwnicach i z tych nikt nie mógł się uratować. Albo podusili się od dymu, albo spalili tam, gdzie upowcy wrzucali do piwnic butelki z łatwopalnym płynem i płonące żagwie, albo też upiekli od żaru płonących domów. Złapani byli przywiązywani do drzew i podpalani lub pozbawiani różnych części ciała. Niektórzy zostali powieszeni. Do ofiar nie strzelano (ludzie byli mordowani siekierami, widłami, nożami, drągami, a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany. Zginęło około 600 Polaków. Również w Wielkim Tygodniu pomiędzy 19 a 23 kwietnia 1943 r. Ukraińcy zniszczyli przy pomocy materiałów wybuchowych barokowy kościół pod wezwaniem św. Kazimierza w Kazimierce, w powiecie kostopolskim. Większość Polaków z tej miejscowości uciekła już  wcześniej, a trwających na swych gospodarstwach kilku Polaków zamordowano w Wielki Piątek 1943 roku. Dokładnie w dni świąteczne UPA napadła na szereg miejscowości w innych powiatach. W okolicach Dubna zaatakowane zostały w pierwszy dzień Wielkanocy 4 miejscowości: Kiryłówka, Piąty Kwartał, Mikołajówka i Nosowica Nowa. W powiecie krzemienieckim mordowano w Wielkanoc Polaków żyjących w Wesołówce, Michałówce, Medwedówce, Dębince, Radoszówce, Woli Wilsona. Czas poświąteczny nadal spływał krwią i jarzył pożogą. Na całym Wołyniu w kwietniu zostało wymordowanych przez OUN i UPA około 3000 Polaków.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp5.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud8.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 2019 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
7766673