Na przełomie czerwca i lipca

- 1941 roku:

We wsi Hnidawa pow. Zborów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, byli to: Piotr Olender oraz jego syn, także Piotr (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=251).

We wsi Kluwińce pow. Kopyczyńce  „W nocy z 20 na 21.VIII.1943. Kluwińce pow. Kopyczyńce. Około 23,30 Ukraińcy zamordowali trzech Polaków zaś jednego ranili. /.../ W związku z tym morderstwem aresztowano miejscowego księdza gr.-kat. Proskurnickiego i jego syna Stefana, którzy są moralnymi sprawcami zbrodni. Stefan Proskurnicki b. komendant milicji ukr. posądzony jest również o zamordowanie 6 Polaków wracających z więzienia w Berdyczowie w r. 1941 w czasie wkraczania Niemców na nasz teren ” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174).

W miejscowości Sokal – Zabuże woj. lwowskie aresztowany przez ukraińską policję Polak, kolejarz, zaginął bez wieści.

 

- 1945 roku:

We wsi Terka pow. Lesko (Bieszczady) upowcy zamordowali 3 Polaków.

1 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Zazule – Kozaki pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali Jana Stojanowskiego.

We wsi Swóz pow. Łuck grupa marszowa (pochidna) OUN zastrzeliła 2 Polaków

 

- 1943 roku:

We wsi Bukowina pow. Biłgoraj policjanci i esesmani ukraińscy zamordowali co najmniej 11 Polaków.

W kol. Retowo pow. Łuck Ukrainiec zamordował Polaka, męża swojej siostry.

We wsi Wyszatyńce pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zamordowali Polaka, oficera WP, który uciekł z oflagu.

W kol. Zawodnia pow. Równe Ukraińcy zamordowali 40-letnią Polkę Petronelę Rzewucką.

 

- 1944 roku:

We wsi Ostrowczyk pow. Trembola: „01.07.1944 r. został zamordowany Podgórski Dominik”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015;  za:  http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pd).

 

W nocy z 1 na 2 lipca

- 1944 roku

W miasteczku Konkolniki (Kąkolniki) pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 2 Polki.

 

2 lipca

- 1940 roku:

W mieście Leżajsk pow. Łańcut został aresztowany przez Niemców na podstawie donosów nacjonalistów ukraińskich proboszcz ks. Czesław Broda, który zmarł w obozie w Dachau 12.12.1940 r.

 

- 1941 roku:

W kolonii Olganówka Stara pow. Łuck grupa marszowa OUN zastrzeliła 1 Polaka.

 

- 1943 roku:

W kol. Borszczówka pow. Równe upowcy zamordowali co najmniej 6 Polaków.

We wsi Długi Kąt pow. Biłgoraj esesmani ukraińscy razem z Niemcami zamordowali 7 Polaków, w tym rodziców z 2-letnim dzieckiem oraz wysiedlili pozostałych do obozu w Zwierzyńcu.

W kol. Kopytów pow. Równe Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Maziarnia pow. Kamionka Strumiłowa: „02.07.1943 r. zamordowano 5 osób z rodziny Karst.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.). ).

We wsi Ujeźdźce pow. Dubno upowcy zamordowali 9-letnią dziewczynkę polską Krysię Szczotarską.

We wsi Wyszatyńce pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

- 1944 roku:

W miasteczku Chyrów pow. Dobromil upowcy w czasie wesela granatami zabili 23 Polaków (Motyka..., s. 390; Ukraińska...).

We wsi Gaje Wyżne pow. Drohobycz zamordowali 2 Polaków.

We wsi Majdan Stary pow. Biłgoraj esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” razem z Niemcami zamordowali 65 Polaków.

W leśnictwie Malawa Nadleśnictwo Bircza pow. Dobromil został uprowadzony do lasu i zamordowany przez UPA w okolicach Żohatyna leśniczy Stefan Malczewski lat 34 (Edward Orłowski; w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).

We wsi Potoczyszcze (Potoczyska) woj. stanisławowskie upowcy zamordowali 2 Polaków, małżeństwo  (Wiktor Poliszczuk: Nie tylko na Wołyniu; w: „Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r.).

We wsi Zuchorzyce pow. Lwów sąsiedzi Ukraińcy wrzucili żywcem do płonącego domu Polaka – inwalidę chodzącego o dwóch laskach.

 

- 1947 roku:

We wsi Cetula pow. Jarosław został zamordowany przez Ukraińców Jan Górczak

 

W nocy z 2 na 3 lipca

 

- 1941 roku:

We Lwowie gestapo razem z ukraińskim oddziałem „Nachtigall” dokonało aresztowań 23 polskich naukowców, głownie profesorów lwowskich uczelni, których listę proskrypcyjną przygotowali wcześniej nacjonaliści ukraińscy (głownie ukraińscy studenci) przebywający w Krakowie.

3 lipca

- 1943 roku:

W kol. Górna pow. Kostopol o godz. 10  kolonia została otoczona przez Ukraińców i wyrżnięta za pomocą siekier, wideł i noży, część ofiar spłonęła w zabudowaniach. Polacy byli wyłapywani, torturowani i zabijani przez cały dzień, noc i dzień następny..15-letniej Wandzie Korda obcięli uszy, język, wydłubali oczy i pokłuli całe ciało. Zabudowania obrabowali i spalili. Zginęło wg W. i E. Siemaszko (s. 253) 81 Polaków, wg A. L. Sowy (s. 207 – 208) 180 Polaków; Józef Turowski w książce Pożoga na s. 127 pisze: „w czerwcu w Górnej Kolonii w jednej ze stodół znaleziono zwłoki 76 osób”.

We wsi Hłuboczek pow. Równe Ukraińcy zamordowali 7 Polaków. Zginęła m.in. 40-letnia Polka Tyszkiewicz, której obcięli piersi i rozpłatali brzuch, oraz jej córka lat 13 i syn lat 16. Wszystkie domy polskie w Hłuboczku i w okolicy zostały obrabowane i spalone, a także kościół. Łuna pożarów była tak silna, że nocą było jasno jak w dzień, co umożliwiało upowcom jeżdżącym na koniach wykrycie i wymordowanie ukrywających się w łanach zbóż wielu Polaków.

We wsi Korytnica pow. Horochów zamordowali w gajówce 22-letniego Polaka uprowadzonego z Mołyszowa, natomiast nie jest znany los Polaków ze wsi Korytnica, skąd zdołała uciec tylko jedna rodzina. Inni: „W Korytnicy, leśniczówce, położonej w pow. włodzimierskim, zatrudniony był Stanisław Rodziewicz. 3 lipca, napadnięto na niego, obrabowano i uprowadzono z domu w Skurczu, (pow. Łuck), wszelki ślad po nim zaginął”. (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni”; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku).

We wsi Majdan Nowy pow. Biłgoraj esesmani ukraińscy z SS „Hałyczyna” oraz Niemcy dokonali pacyfikacji wsi mordując 68 Polaków (26 mężczyzn, 28 kobiet i 15 dzieci) oraz spalili 76 gospodarstw; mężczyzn powiązali powrozami za szyje i rozstrzelali esesmani ukraińscy, kobietom i dzieciom kazali uklęknąć i rozstrzelali seriami z karabinów maszynowych; następnie Ukraińcy zdemolowali i sprofanowali miejscowy kościół.

W kol. Rakowa Góra pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 11 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę z 4 dzieci w wieku 3 – 17 lat oraz małżeństwo.

W kol. Wólka Porska pow. Kowel zamordowali 21 Polaków.

We wsi Zielony Dąb (Góra Wereszczyńskich) pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali co najmniej 60 Polaków.  „W dniu 3 lipca 1943 r. około godz. 12 w południe uzbrojona w karabiny i noże banda ukraińskich nacjonalistów, podająca się za partyzantów radzieckich, okrążyła ze wszystkich stron wieś Zielony Dąb ([też:] Góra Wereszczyńskich) i pod przymusem doprowadziła wszystkich schwytanych Polaków na teren naszego podwórka. Na podwórzu gospodarstwa Wacława Wereszczyńskiego (naszego ojca) [we] wsi Zielony Dąb, gmina Zdołbunów, woj. Równe, w stodole dokonano wymordowania wszystkich zgromadzonych, za wyjątkiem mego brata Ambrożego, który sprytem wyślizgnął się z tego przeklętego kręgu. Ofiary napadu siłą wciągano do stodoły, zadając im okrutne męczarnie, zadając nożami w klatkę piersiową rany kłute, uśmiercając w ten sposób dorosłych. W pierwszej kolejności mężczyzn, na czele ojca Wacława Wereszczyńskiego, co jeszcze widział Ambroży, a następnie kobiety. W końcowej fazie dzieci wpędzono [do środka] i żywcem spalono w zamkniętej stodole. Pomordowanych w stodole osobiście chowałem wraz ze stryjem Stanisławem Wereszczyńskim i ciocią Antoniną Jasińską oraz stryjem Marcelem Wereszczyńskim, obecnie już nieżyjącymi. Zwłoki, opalone ogniem, dorosłych osób – ręcznie przenosili do dołu wyżej wymienieni mężczyźni, a ja z wyżej wymienioną ciocią – zwłoki bardzo zwęglonych dzieci. Zwłoki najmłodszych dzieci były tak doszczętnie spalone, że leżały tylko bardziej wysycone solami wapnia fragmenty szkieletów, które przy dotyku rozsypywały się na popiół. Zbieraliśmy je do wiadra (zachowane fragmenty tych szkieletów) i przenosiliśmy je do wspólnego grobu. Przyczyną masywnego spalenia była gruba warstwa słomy przy drewnianej ścianie, którą usiłowali pokonać przy próbie ucieczki.” (Jan Wereszczyński, w: Siemaszko..., s. 1144 – 1146).

- 1944 roku:

We wsi Biłka Szlachecka pow. Lwów policjanci ukraińscy zamordowali 5 Polaków, w tym 3 kobiety.

We wsi Czarnuszowice pow. Lwów policjanci ukraińscy zamordowali 4 Polaków.

We wsi Hermanów pow. Lwów Ukraińcy zamordowali na drodze 1 Polkę.

 

4 lipca

- 1941 roku:

We wsi Olsza pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali 6 Polaków.

We wsi Kowalówka pow. Buczacz zamordowali 2 Polaków: nauczyciela oraz byłego podoficera KOP.

We Lwowie gestapowcy razem z banderowskim batalionem „Nachtigall” rozstrzelali 23 aresztowanych w nocy polskich profesorów oraz 20 członków ich rodzin (Siekierka..., s. 536 – 538; lwowskie). Prokurator przy Krajowym Sądzie w Hamburgu stwierdził: „Według wypowiedzi jednego świadka, oddział rozstrzeliwujący składał się z jednego SS – Führera i 5-6 policjantów pomocniczych, którzy jako Ukraińcy byli tłumaczami, ubrani w niemieckie mundury” (jw., s. 572). Odpowiedzialnym za mord profesorów lwowskich uczelni był hauptsturmführer SS Hans Krüger z Sonderkomando Schöngart. Jego zastępca Kutschmann 9 lipca 1942 roku w więzieniu we Lwowie aresztowanej hr. Karolinie Lanckorońskiej na jej pytanie: „Skąd mieliście spisy skazanych? – odpowiedział: „Naturalnie od marnych (hergelaufen) studentów ukraińskich” (Lanckorońska:..., s. 184).

- 1943 roku (niedziela):

We wsi Bodiaczów pow. Horochów Ukraińcy wymordowali wszystkich mieszkających w tej ukraińskiej wsi Polaków, ponad 20 osób (4 rodziny).

We wsi Czołnica Nowa pow. Łuck zamordowali 24 Polaków (kilka rodzin).

W miasteczku Kołki pow. Łuck zamordowali 4-osobową rodzinę polską:  „Na przełomie maja, czerwca i lipca 1943 r., w czasie gdy bandy ukraińskich nacjonalistów zaatakowały wszystkie wsie i osiedla sąsiadujące z Przebrażem [gm. Trościaniec, pow. Łuck], w miasteczku Kołki, gdzie wówczas zamieszkiwałem razem z rodziną, zostaliśmy wówczas napadnięci w domu. W wyniku tego napadu śmierć ponieśli: 1. Ojciec Andrzej, lat ok. 55; 2. Matka Anastazja, lat ok. 50; 3. siostra Bolesława, lat ok. 15; 4. brat Ryszard, lat ok. 9. Dokładnej daty urodzenia ww. podać nie mogę, gdyż nie znam, a dokumentów na tę okoliczność nie posiadam. Mnie udało się zbiec, a raczej wyrwać się z rąk bandyty, który mnie zaatakował, gdyż wszcząłem z nim szamotaninę. W czasie, gdy doskoczyli do mnie, przystawiwszy mi karabin w piersi, odruchowo najprawdopodobniej z przerażenia, gdyż ze strachu wrzeszczałem okropnie, chwyciłem tego Ukraińca za lufę karabinu, starając się odchylić od siebie, w wypadku gdyby strzelił nie strzelił we mnie. Matka moja była wolna, gdyż Ukraińcy zaatakowali nas mężczyzn, tj. mniej i Ojca. Matka moja widząc, że się bronię, pospieszyła mi z pomocą. Dopadła Ukraińca z tyłu i chwyciła go za ramiona. Ten moment wykorzystałem i zbiegłem przez drzwi wiodące do przybudowanego do mieszkania chlewa, o którym Ukraińcy nie wiedzieli. Za mną wybiegła tym samym wyjściem moja siostra Bolesława, ale pobiegła w innym kierunku. Pamiętam, że było to w niedzielę wieczorem około godziny 21. Na dworze panował zmrok. Ponieważ napadu dokonano niespodziewanie, [a] ja przygotowywałem się do snu, znajdowałem się wyłącznie w koszuli i kalesonach, i boso. Gdy wyskoczyłem z domu i uciekając w wielkim przerażeniu i strachu - przesadzając kilkurzędowe ogrodzenie z drutu kolczastego, którym ogrodzone były przy domu ogródki, tak koszulę, jak i kalesony ze siebie zdarłem. Okropnie się pokaleczyłem i zostałem nagi. Gdy znajdowałem się od domu około 100-150 m usłyszałem głos Matki, która musiała wybiec za nami. Wołała "Matko Boska, gdzie moje dzieci". W tym czasie padły dwa strzały. Lament Matki ucichł. W tym czasie podpalono nasze mieszkanie. Ja dobiegłem do rzeki Styr, gdzie przebiegałem całą noc. O świcie, okrążając miasteczko, polami, zbożami przedostawałem się w kierunku Balarki  z myślą, że spotkam tam swoją siostrę. Przechodząc przez Hołodnicę (polska wieś) stwierdziłem, że domy są puste. Nie spotkałem żadnej żywej duszy. Opuszczając Hołodnicę, usłyszałem, że w kierunku, w którym podążałem, czyli w kierunku Balarki, rozgorzała jakaś bitwa. Strzelali z broni maszynowej i pojedynczej, z działek lub moździerzy. Ponieważ nie mogłem zlokalizować miejsca walki, omijając główne szlaki, szedłem dalej. Gdy następnego dnia znalazłem się we wsi Marianówka, stwierdziłem że domy są powypalane. Gdy wszedłem do jakiegoś sadu, by zerwać kilka niedojrzałych jabłuszek i posilić się nimi, gdyż byłem bardzo osłabiony, obok zgliszcz domu zauważyłem kilka zwęglonych ciał ludzkich. Mieli poopalane ręce i nogi. Wiem, że byli to mieszkańcy tego domu - Polacy, gdyż była to wyłącznie wieś polska. Ogarnięty panicznym strachem nie skorzystałem z planowanego posiłku - zbiegłem byle dalej i do przodu. Wówczas skojarzyłem, że strzelanina, którą słyszałem uprzednio musiała się rozgrywać w Marianówce i innych wsiach, przez które przechodziłem. Następnego dnia, idąc na przełaj lasami, łąkami i polami dotarłem do wsi, jeżeli nie mylę się, Dermanki. Tam też stwierdziłem zgliszcza i wypaleniska. W zasięgu wzroku naliczyłem chyba dwa ocalałe domki. Analizując sytuację, jaką spostrzegłem, doszedłem do wniosku, że ta sama sytuacja panuje we wszystkich naszych wsiach. Gdy zbliżyłem się do jednego z ocalałych domków i usiadłem sobie na płocie z żerdzi, aby ogrzać się w promieniu słońca, spostrzegłem, że kilka sztuk bydła wyszło z lasu i weszło w owies. Aby wypędzić bydło z tzw. szkody, z lasu wybiegła mała dziewczynka, lecz zauważywszy mnie podobnego do diabła, zbiegła. Za jakiś czas z lasu wyszedł mężczyzna, który też usiłował wypędzić te krowy. Gdy zbliżył się bliżej - rozpoznałem ob. Trybulskiego. Ten rozpoznał mnie również, zaprowadził mnie do lasu, gdzie koczowali  mieszkańcy tej wsi. Tam mnie przyodziano i nakarmiono.” (List Longina Kubryna, byłego mieszkańca miasteczka Kołki do Józefa Ostrowskiego, datowany 12 kwietnia 1985 r. W: Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu-Instytutu Pamięci Narodowej: nr 638 księgi nabytków, sygn. AGK27WDAK, V/8).

W kol. Palcze pow. Łuck  zamordowali 3 Polaków: 2 kobiety i 68-letniego mężczyznę spalili wraz z domem.

We wsi Siekierzyce pow. Łuck Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich.

W Kolonii Zaturce gmina Kisielin pow. Horochów  został zamordowany w swojej kancelarii w czasie napadu uzbrojonych Ukraińców na leśniczówkę nadleśniczy Andrzej Kubryn ur. 1888, jego żonę Anastazję zamordowano w ogrodzie, dzieci (Bolesława, Ryszard) zamordowano w czasie próby ucieczki. (Edward Orłowski...,  jw.).

 

4 lipca 1943 roku o godz. 23, 07 w Gibraltarze zginął Naczelny Wódz i Premier RP generał Władysław Sikorski, premier Rządu Polskiego w Londynie. Wiadomość ta obiegła świat i niewątpliwie przyśpieszyła i zintensyfikowała działania OUN-UPA zmierzające do całkowitej likwidacji ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. „Według dokumentów oficjalnych była godzina 23.07. Na tej godzinie zatrzymały się zegarki na rękach ofiar. Według ustaleń ministra Tadeusza Romera /.../ katastrofa nastąpiła o 23.24. Lecz najciekawsze informacje zapisał w swym dzienniku por. Jan Benedykt Różycki, który ustalając godzinę zdarzenia na 23.30, zanotował: „Już pisząc i kładąc się do snu w niedzielę późno w noc, usłyszałem z lotniska strzały i huk motorów”- pisze Dariusz Baliszewski w artykule „Katastrofa” (Newsweek z 23.06.2002).

 

4 lipca 1943 roku w Przemyślu greckokatolicki biskup Jozafat Kocyłowski w towarzystwie ks. Wasyla Hrynyka wziął udział w nabożeństwie dla ochotników do ukraińskiej dywizji SS Galizien, które odbyło się na miejskim stadionie sportowym przy obecnej ulicy Sanockiej. 

- 1944 roku:

We wsi Bukowina pow. Biłgoraj policjanci ukraińscy zamordowali 4 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Czercze pow. Jarosław upowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Czerwona Woda pow. Jarosław zamordowali 1 Polaka.

We wsi w mieście Siedlce woj. lubelskie ukraińscy esesmani z SS „Galizien – Hałyczyna” zastrzelili 37 Polaków i wielu poranili (Konieczny..., s. 221).

 

- 1946 roku:

We wsi Grochowce pow. Przemyśl banderowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Prusie pow. Lubaczów zamordowali 1 Polaka.

 

W nocy z 4 na 5 lipca

- 1943 roku

W kol. Adamów I i II pow. Łuck Ukraińcy spalili 25 zagród polskich i wymordowali wszystkie rodziny polskie.

W kol. Balarka pow. Łuck spalili 17 zagród polskich i zamordowali 3 starszych  Polaków, w tym 2 kobiety, którzy nie chcieli opuścić swoich domów podczas wcześniejszej ewakuacji mieszkańców do Rafałówki.

W kol. Dobra pow. Łuck zamordowali co najmniej 6 Polaków w starszym wieku, którzy nie opuścili swoich gospodarstw.

W kol. Nowa Ziemia pow. Łuck upowcy spalili wszystkie polskie gospodarstwa i wymordowali Polaków, imiennie znane są tylko 3 ofiary.

W kol. Osiecznik pow. Kowel :”W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. upowcy zamordowali Sikorskiego” (Siemaszko..., s. 386). Inni: upowcy zamordowali Polaka o nazwisku Sikorski (Teofil Nadratowski; w: Leon Karłowicz, Leon Popek: Śladami ludobójstwa na Wołyniu. Okrutna przestroga, cz. II. Lublin 1998). Na Gibraltarze w zamachu tajnych służb sowiecko-brytyjskich ginie Naczelny Wódz i premier Rządu Polskiego w Londynie – symbol niezłomności Narodu Polskiego. Na Wołyniu z rąk rizunów Ukraińskiej Powstańczej Armii, być może o tej samej godzinie, zamordowany zostaje polski gospodarz na swojej ojcowiźnie, noszący takie same nazwisko – symbol ofiary Polaków na Kresach.

W kol. Tworymierz pow. Łuck upowcy idący zlikwidować kolonię Przebraże obrabowali i spalili polskie zagrody oraz wymordowali około 30 Polaków, w tym całe rodziny.

W kol. Wincentówka pow. Łuck upowcy idący na Prebraże obrabowali i spalili polskie zagrody oraz wymordowali Polaków, imiennie znane jest tylko jedno małżeństwo.

We wsi Wólka Kotowska pow. Łuck  bojówki UPA z sąsiednich wsi Kotów i Moszczenica zamordowały 37 osób, a 11 zginęło w podjętej przez Polaków obronie. Inny świadek datuje napad na dzień 11 lipca 1943 r., niedziela, godz. 4oo rano. (Ze wspomnień Zofi Bamberskiej z domu Sewruk; tekst przysłał Marian Maksymiuk; w:  http://wolyn.ovh.org/opisy/wolka_kotowska-07.html).

W kol. Zagajczyk pow. Łuck upowcy zamordowali co najmniej 2 Polaków.

W kol. Żaszcze pow. Łuck oddziały UPA idące na Przebraze zamordowały nie ustaloną ilość Polaków. Polskie domy zostały obrabowane i spalone.

- 1944 roku

W mieście Kałusz woj. stanisławowskie na przedmieściu w kol. Wysoczanka upowcy zamordowali 5 Polaków.

 

4 i 5 lipca

 

- 1943 roku:

W miejscowości Aleksandrów pow. Biłgoraj policjanci ukraińscy razem z Niemcami podczas pacyfikacji, łącznie z dniem 25 czerwca,  zamordowali 253 Polaków oraz wysiedlili 5155 Polaków; 9 lipca zasiedlili około 300 rodzin ukraińskich, które ograbiły dobytek i wyjechały stąd 1 listopada 1943 roku.

 

5 lipca

 

- 1942 roku

We wsi Tuligłowy pow. Jarosław Ukraińcy zastrzelili 75-letniego Polaka.

 

- 1943 roku:

W kol. Chmielówka pow. Łuck upowcy siekierami i widłami zamordowali 2 Polki: matkę z 15-letnią córką o nazwisku Masztalerz (Siemaszko..., s. 647).

W kol. Chołopiny pow. Łuck zamordowali 19-letniego Polaka.

We wsi Dermanka pow. Łuck atak UPA i chłopów ukraińskich nastąpił o świcie, Polacy byli mordowani za pomocą wideł, pił, noży, kołków, siekier. Znanych jest imiennie 61 ofiar, prawie wyłącznie kobiety i dzieci.

W kol. Hermanówka pow. Łuck upowcy zamordowali 6 Polaków: 4-osobową rodzinę z 2 dzieci oraz małżeństwo.

W kol. Jaromelskie Budki pow. Łuck  wymordowali większość mieszkańców tej polskiej kolonii.

W kol. Józefin pow. Łuck zamordowali co najmniej 6 Polaków, których  przybili rozkrzyżowanych do drewnianej kuźni i ją podpalili (w tym 23-letnią nieuleczalnie chorą Elżbietę Ostrowską uprowadzoną z kol. Dobra), oraz kilku Polaków w ich domach (Siemaszko..., s. 649, 1194).

We wsi Latacz  pow. Zaleszczyki: „05.07.1943 r. został zamordowany strażnik Polak NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Łyczki pow. Łuck zamordowali 7 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę oraz Ukrainkę, żonę Polaka.

W kol. Majdan Jezierski pow. Łuck obrabowali i spalili gospodarstwa oraz wymordowali wszystkich mieszkańców tej polskiej kolonii.

W kol. Marianówka pow. Łuck upowcy z sąsiedniego Horodyszcza obrabowali i spalili zagrody polskie oraz zamordowali 28 Polaków, z czego 14 pobili i zakłuli, 2 zakatowali pałkami, 28-letniego Dominika Cybulskiego przebili żelazną sztabą, 11 zmaltretowali i spalili w zabudowaniach.

W miasteczku Mizocz pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 27-letnią Polkę.

W kol. Przebraże pow. Łuck od ostrzału i w walce z UPA zginęło 10 Polaków. 6 lipca patrole z Przebraża naliczyły w okolicy co najmniej 550 zwłok pomordowanych Polaków. Ofiar było znacznie więcej, patrole nie miały czasu na poszukiwanie zwłok, ani miejsc, gdzie mogły być zakopane. Wiele ciał zostało spopielonych w spalonych zagrodach.. Natomiast relacje zbierane w 50 - 60 lat potem były szczątkowe, wielu świadków już nie żyło, do wielu świadków nie dotarto. Z wielu wsi, kolonii i futorów nie ocalał żaden świadek.

W kol. Siedliszcze pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę, a następnie Ukraińcy z Harajmówki wyłapali i utopili w bagnie następnych 9 Polaków.

W kol. Żabecznik pow. Łuck zamordowali 4 Polaków, którzy wrócili do swoich domów po żywność.

- 1944 roku:

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów upowcy powiesili 75-letniego Polaka, który wrócił na swoje gospodarstwo.

We wsi Suchodół pow. Kopyczyńce zamordowali 22-letnią Polkę.

- 1945 roku:

W miasteczku Krasiczyn pow. Przemyśl w zasadzce upowcy z sotni „Burłaki” zabili 9 Polaków, milicjantów.

We wsi Tarnawce pow. Przemyśl w walce z UPA poległo 9 Polaków.

We wsi Terka pow. Lesko upowcy zamordowali 9 Polaków: 2 zastrzelili, 2 powiesili, 5 uprowadzili bez śladu. 

- 1947 roku:

We wsi Średnia pow. Przemyśl upowcy zamordowali Polaka, plutonowego WP, podczas jego odwiedzin u rodziny; miał wydłubane oczy.

 

W nocy z 5 na 6 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Leżanówka pow. Skałat bojówkarze OUN wymordowali 5-osobową rodzinę polską, 2 rodziny żydowskie oraz 1 rodzinę ukraińską.

 

6 lipca

- 1941 roku:

W mieście Łuck policja ukraińska aresztowała Polaka, który zaginął bez wieści.

We wsi Taurów pow. Brzeżany Ukraińcy uprowadzili do lasu i po torturach zamordowali 10 Polaków.

- 1943 roku:

We wsi Brykuła Nowa pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 1 Polaka

W kol. Cegielnia pow. Łuck upowcy podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest zamordowana jedna kobieta

 

- 1944 roku

We wsi Czarnołoźce pow. Tłumacz Ukraińcy zamordowali 1 Polaka

 

- 1946 roku:

We wsi Terka pow. Lesko upowcy zamordowali 4 Polaków

 

- 1947 roku:

We wsi Łukowa pow. Biłgoraj upowcy zamordowali 1 Polaka: miał wydłubane oczy, rozpruty brzuch i oderżniętą głowę.

W nocy z 6 na 7 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Leżanówka pow. Skałat:  „W nocy 6/7.07 1941 r. zam. rodzinę Ryż – 4 osoby”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Połowce pow. Czortków terroryści OUN zamordowali w okrutny sposób 15 Polaków. „Wrzucili granat ręczny do wnętrza domu rodziny Grodeckich. W wyniku eksplozji Grodecki ojciec został ciężko ranny, a syn Teofil stracił rękę. W rodzinie Stanisława Kwaśnicy zamordowali jego żonę Stanisławę wraz z małym dzieckiem. Stanisław Kwaśnica uratował się uciekając przez okno. Zginęli wówczas 85-letni mężczyzna, cztery kobiety i roczne dziecko. Oprócz 15 zamordowanych ukraińscy terroryści zranili 14 mieszkańców wsi, w tym 4 osoby odniosły ciężkie rany -- jednej z ofiar odrąbano prawą rękę.  Sprawcami zbrodni byli miejscowi terroryści OUN, mieszkańcy wsi Połowce. Okupacyjne władze niemieckie nie ukarały winnych. Ounowcy szantażowali grożąc, że jeżeli ktoś z Polaków ujawni sprawców, stanie się z nim "to samo, co z innymi".(Aleksander Korman: „Zbrodnia OUN-UPA w Połowcach”; w: „Semper Fidelis”, lipiec-sierpień 1990 r.). Inni: zamordowani zostali: Czapor Michał l. 60 i jego żona l. 55, Czapor Antoni l. 40 z żoną l. 40 i synem Michałem l. 15, Grodecki Marian l. 64 (ranny, zmarł potem w szpitalu), Kwaśnica Stefania l. 20 i jej 10-miesięczne dziecko, Szwedziński N. l. 27 i jego żona l. 25. (Kubów..., jw.).

 

7 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Łosiacz pow. Borszczów policja ukraińska dokonała licznych aresztowań Polaków i torturowała ich, wiadomo o zamordowaniu co najmniej 1 Polaka.

We wsi Potok Złoty pow. Buczacz  Ukraińcy zamordowali 3 Polaków (jednego na terenie wsi, dwóch uprowadzonych zaginęło bez wieści).

We wsi Skorodyńce pow. Czortków zamordowali 8 Polaków. “Do Stefana doskoczyło z dziesięciu banderowców i pociągnęło za sobą Stefana, a Bojczuk, jak się później okazało – zabił Stefana. Wcześniej zabrano go do stodoły Dobrusznoho i tam torturowano. Odcięto mu koniec nosa, górną wargę, uszy i przyrodzenie. Tego zbrodniczego czynu dokonali byli koledzy szkolni Stefana, z którymi żył w zgodzie, razem bawili się i uczyli. Miał szansę na ucieczkę, ale z niej nie skorzystał, bo czuł się niewinny i nie spodziewał się, że to mogą uczynić jego koledzy. Zabitego Stefana zaniesiono na drabinie i wrzucono do Seretu. Po dwu tygodniach ciało wypłynęło, akurat na wprost naszego pola. /.../ Antoni Suchorolski, ten który zabrał Stefana Sitko z domu, prawdopodobnie przedostał się do Kanady i tam mieszka. Nasz sąsiad Hryńko Harbuz, który był również banderowcem, tez przedostał się do Kanady. Inny banderowiec z Kosowa o nazwisku Jakiw, również banderowiec, uciekł do USA” (Antonina Sitko; w: Komański..., s. 706). “Wszystkich pomordowali i wrzucili do rzeki Seret. Po 4 dniach na powierzchnie wypłynął Jan Kurasiewicz, którego zwłoki rodzina pochowała na brzegu. Po tygodniu wypłynął Stefan. Miał obcięte uszy, nos, język, genitalia i wydłubane oczy. Tego dnia, wraz ze Stefanem, zostali zamordowani w podobny sposób: Tomasz Chmieluk, Jan Karasiewicz, Franciszek Sitko, Franciszek Grabowiecki” (Wiktoria Jadrzyn; w: Komański..., s. 697). Inni: zamordowani zostali: Solecki Wincenty s. Jana (zakatowany w piwnicy kooperatywy), Sitko Stefan s. Wojciecha l. 36 (zakatowany w stodole Ukraińca Dobrusznoho), Sołtys Bazyli s. Michala (ścięto mu w lesie głowę) oraz 5 Polaków zamordowanych nad rzeką  i wrzuconych do Seretu: Chmieluk Tomasz s.Grzegorza, Sitko Franciszek s. Macieja, Grabowiecki Franciszek, Kurasiewicz Jan l. 48 (w 1939 roku był sołtysem), Kurasiewicz Kazimierz s. Wincentego. (Kubów..., jw.).

 

W mieście Przemyśl: „28 czerwca 1941 roku wojska niemieckie zajęły strefę okupacyjną sowiecką położoną po prawej stronie Sanu. 7 lipca 1941 roku na przemyskim rynku zorganizowano manifestację z udziałem ludności ukraińskiej z okazji zajęcia całego miasta przez wojska niemieckie. Na trybunie obok przedstawicieli Komitetu Ukraińskiego i wojska niemieckiego znajdowali się duchowni grekokatoliccy wraz z biskupem Jozafatem Kocyłowskim. Nieco wcześniej Kyr  Jozafat wydał bankiet na cześć oficerów niemieckich, zaś 7 lipca 1941 w swoim liście pasterskim pisał między innymi: "Sława wielkiemu fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu" (Piotr Jaroszczak:  http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/prz_glow.html).

 

- 1943 roku:

W kol. Perełysianka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Polaka, który wrócił do domu po żywność.

 

7 lipca we wsi Huta Stara pow. Kostopol porwany został przez partyzantów sowieckich ze zgrupowania płk Dmitrija Miedwiediewa i zamordowany dowódca oddziału AK por. Leon Osiecki „Razem z nim został zastrzelony por. rez. Leon Sielecki – zawiadowca stacji kolejowej (wąskotorówki) w Moczulance, który udał się z Osieckim, jako tłumacz oraz Bagiński, który ich odwoził. W podobny sposób zginął również Bronisław Chodorowski, były właściciel kamieniołomu w Moczulance. Zaistniała sytuacja dla Polaków w tym rejonie zarysowała się wówczas katastrofalnie” (Czesław Piotrowski: Przez Wołyń i Polesie na Podlasie). Uchwały podjęte 22 czerwca 1943 roku w Moskwie przez KC Komunistycznej Partii Ukrainy nakazywały, aby „wszystkimi sposobami zwalczać oddziały i grupy nacjonalistyczne”, w tym kierowane przez „polskie burżuazyjne ośrodki”, gdyż tereny te zostały uznane za sowieckie. Sowieckie oddziały specjalne zastrzelą potem jeszcze „Drzazgę”, „Oliwę”, porwą „Bombę”, następnie zaś w więzieniach i łagrach znajdzie się wielu dowódców i partyzantów AK.

 

- 1944 roku:

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów upowcy zamordowali 4 Polaków

- 1945 roku:

We wsi Pawłokoma pow. Brzozów Ukraińcy z SKW zamordowali Polkę wracającą z przymusowych robót.

We wsi pod Przemyślem „ukraińscy partyzanci” zamordowali Polkę Karolinę Kaszycką powracającą z przymusowych robót z Niemiec i zagrabili jej skromne mienie.

We wsi Szczawne pow. Sanok banderowcy zamordowali 3 Polaków, w tym naczelnika stacji kolejowej i milicjanta.

- 1946 roku:

We wsi Dubiecko pow. Przemyśl upowcy obrabowali sklepy, spalili budynek sądu i gminy oraz zamordowali 3 Polaków.

We wsi Mchawa pow. Lesko zamordowali 4 Polaków.

 

W nocy z 7 na 8 lipca

 

- 1943 roku

W kol. Rakowa Góra pow. Łuck upowcy zamordowali 11-osobową rodzinę polską.

 

8 lipca

 

- 1940 roku:

W Zamościu w Rotundzie Zamojskiej zostali rozstrzelani dwaj redemptoryści z Zamościa: o. Wincenty Wójtowicz i o. Jan Jabubowski, którzy fałszywie oskarżeni zostali przez nacjonalistów ukraińskich z Horyszowa Polskiego (bp. Edmund Icewicz: „Nasi kapłani”; w : „Znak”, nr 303, wrzesień 1979).

 

- 1941 roku:

We wsi Łaskowce pow. Trembowla bojówkarze OUN udając policję ukraińską uprowadzili 18 osób i po torturach zamordowali – wśród nich było 8 Polaków.

 

- 1943 roku:

Wkol. Jachimówka pow. Horochów złapanego Polaka upowcy przecięli piłą na pół, jego żonę przywiązali sznurami do wozu i ciągnęli, a następnie spalili w stodole. Polacy od maja systematycznie ograbiani byli z żywności i innego dobytku, w końcu uciekli. Tych, którzy wracali ukradkiem po żywność Ukraińcy wyłapywali i mordowali.

W majątku Poryck Stary pow. Włodzimierz Wołyński w nocy upowcy uprowadzili w bieliźnie zarządcę majątku i ślad po nim zaginął

- 1944 roku:

W mieście Bolechów pow. Dolina banderowcy zabili Polaka, pracownika kolejki wąskotorowej.

We wsi Drohomirczany pow. Stanisławów zamordowali 2 Polaków.

We wsi Gołębowiec pow. Hrubieszów w lesie Ukraińcy zamordowali 54-letniego Polaka.

We wsi Krasne pow. Jarosław policjanci ukraińscy z Tarnogrodu zastrzelili 3 Polaków.

We wsi Łany pow. Stanisławów banderowcy zamordowali 28-letnią Polkę, która powróciła do swojego domu.

We wsi Moniatycze pow. Hrubieszów miejscowi policjanci ukraińscy zastrzelili 1 Polaka.

 

- 1948 roku:

We wsi Tokarnia woj. rzeszowskie 7-osobowa grupa UPA podpaliła 2 szyby kopalni ropy naftowej i obrabowała strażnika zabierając mu buty i zegarek.

 

9 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Budzyń koło Kraśnika 9 lipca 1943 roku do obozu przejściowego trafił Aleksander Zakościelny. Zeznał jako świadek: „Co pewien czas przez naszą salę przechodzili esesmani ukraińscy w czarnych mundurach i gestapo, przepędzali po kilka osób skutych kajdankami i wyprowadzali na zewnątrz budynku, gdzie były zarośla. Za grupami skutych pod konwojem esesmanów pędzono grupy mężczyzn z łopatami” („Jesteśmy świadkami”, s. 304).

W kol. Gregorówka koło Iwańczyc pow. Łuck od 8 maja do 9 lipca Polacy nocują w polu. Rodziny rozdzielają się, aby w przypadku schwytania przez Ukraińców, nie zginęła cała rodzina. Każdy rodzic ma przy sobie część dzieci. Po śmierci jednego dziecka, w dniu 9 lipca ruszył do Łucka kondukt pogrzebowy z wszystkimi mieszkańcami kolonii. Zmyliło to Ukraińców, którzy sądzili, że po pogrzebie Polacy wrócą na kolonię.

W kol. Hutwin pow. Kostopol Ukraińcy  spalili 52 budynki należące do Polaków oraz zamordowali kilku starszych Polaków, którzy nie opuścili swoich gospodarstw.

W majątku Koniuchy pow. Horochów upowcy i miejscowi Ukraińcy wymordowali przed kościołem około 50 Polaków.

We wsi Koniuchy pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

W majątku Rykowicze pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 7-osobową rodzinę polską zarządcy majątku.

 

- 1945 roku:

We wsi  Hadyńkowce pow. Kopyczyńce zamordowano Polaka z “Istriebitielnych Batalionów”, (Kubów..., jw.).

- 1946 roku:

We wsi Terka pow. Lesko (Bieszczady) banderowcy zamordowali 1 Polaka.

 

- 1948 roku:

We wsi Sieniakowa koło Czortkowa Starego pow. Czortków: „09.07.1948 r. został zam. Tomasz Giedyma l. 20 (Na Rubieży nr 107 str. 54) (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

 

W nocy z 9 na 10 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Stadarnia pow. Krzemieniec: ks. Tadeusz Chrobak zapisuje: ”W Stadarni pod Kołodnem zamęczono siekierami 9/10.VII.1943:
1.Sienkiewicza Wawrzyńca (dwóch synów uciekło)
2.Sienkiewicza Wawrzyńca żonę
3.Sienkiewiczówna Maria (24 lata)
4.N.(20 lat)
5.N.(16 lat)
6.Kazia (14 lat)
7.Atwinowskiego N.(żona i córka uciekły)
” (Iwona Kopańska – Konon, w: www. ludobojstwo.pl oraz e-mail do autora). W. i E. Siemaszko  nie wymieniają w swojej książce tej wsi.

„Podczas przeglądania ksiąg metrykalnych parafii Zbaraż natknęłam się na zapisy zabitej rodziny Sieniakiewicz z Kołodna. Występuje ona na Państwa stronie http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/ w dwóch miejscach, dane są jednak niepełne i zmienione:
- na liście ofiar woj. tarnopolskiego, jako rodzina z Nowego Rogowca, inna jest data mordu i wiek zabitych
- w miejscu zgłoszenia czytelników (wg relacji ojca Tadeusza Chrobaka), jako rodzina Sienkiewicz ze Stadarni pod Kołodnem.
Nie podane są imiona żony i dzieci.
Według zapisu w Księdze Zgonów zabici 09.07.1943 w Kołodnie - Siedlisko (ocissus):
1. Wawrzyniec Sieniakiewicz, syn Józefa, lat 57
2. Michalina Sieniakiewicz, z domu Oleszczuk, córka Maksyma i Marii Stankiewicz, lat 55
3. Maria Sieniakiewicz, córka Wawrzyńca i Michaliny Oleszczuk, lat 24
4. Franciszka Sieniakiewicz, córka Wawrzyńca i Michaliny Oleszczuk, lat 22
5. Eugenia Sieniakiewicz, córka Wawrzyńca i Michaliny Oleszczuk, lat 18
6. Katarzyna Sieniakiewicz, córka Wawrzyńca i Michaliny Oleszczuk, lat 16
Wpisów dokonał ks. Krzysztof Polak, pogrzeb odbył się 12.07.1943.
Możliwe, że rodzina zmarła w szpitalu w Zbarażu i stąd zapisy zgonów umieszczone w zbaraskich księgach. Proszę o dodanie tych informacji do już istniejących
” (Anna Weryszko, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ; 03.01.2013).

10 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Błozew Górna pow. Dobromil banderowcy zamordowali 14 Polaków z 3 rodzin. Ofiary miały po kilka – kilkanaście ran kłutych. 4-letnia Krystyna Grabowska miała złamaną szczękę i rozpruty brzuszek (Siekierka..., s. 149; lwowskie).

W miejscowościach: Dominipol, Jesionówka, Mikołajówka, Swojczów, Swojczówka, Turża (wszystkie w gminie Werba, pow. Włodzimierz Wołyński), Budy Ossowskie, Kowalówka – Marszałkówka, Kowalówka, Ossa (wszystkie w gminie Turzysk, pow. Kowel), Leżachów (gmina Kupiczów, pow. Kowel), Czosnówka lub Szczęsnówka, Kisielówka (gmina Kisielin, pow. Horochów) i w wielu innych, na wiosnę 1943 roku Ukraińcom ze sztabu UPA we wsi Wołczak udało się namówić około 90 młodych Polaków w wieku 15 – 20 lat do polskiej partyzantki, która rzekomo miała razem z partyzantką ukraińską walczyć z Niemcami na podstawie zawartego porozumienia polsko-ukraińskiego. Polacy broń na noc musieli zdawać do magazynu pilnowanego tylko przez upowców. “Od wiosny 1943 r. partyzanci ukraińscy kwaterowali także w szkole w Dominopolu oraz w prywatnych mieszkaniach wielu Polaków w naszej wsi. Ludzie miejscowi mówili, że te duże wojska ukraińskie przyjechały gdzieś od strony Lwowa. Pamiętam, że mówiono o 2 tysiącach wojaków, a może nawet więcej. Polskie rodziny karmiły ich, prały rzeczy i kwaterowały, były przy tym solennie zapewniane, że między nami będzie pokój i sojusz przeciw Niemcom. Opowiadano mi także, że już w lecie 1942 r. Ukraińcy ogłosili publicznie wezwanie, skierowane przede wszystkim do młodych, silnych Polaków zamieszkałych w naszej okolicy, aby chętnie wstępować do polsko-ukraińskiej partyzantki. Przyjeżdżali nawet osobiście furmankami do polskich domów i zabierali wybranych mężczyzn mówiąc: Będziemy razem wojować, nie pójdziemy tak jak Żydzi do dołu!”. /.../  A jednak doszło do najgorszego, zginęli nie tylko prawie wszyscy żołnierze ze wspomnianego oddziału, ich liczba miała dochodzić do 120. Wymordowana została także w bestialski sposób prawie cała moja wieś, w tym moi najbliżsi" (Kazimierz i Antonina Sidorowicz; w: www.stankiewicze.com/ludobójstwo.pl, relacje spisał Sławomir T. Roch). Coraz częściej wzywano polskich gospodarzy, młodych, silnych, najczęściej po wojsku jako potrzebne im PODWODY. Niestety jak już ktoś do nich pojechał to już prawie nigdy do domu nie wrócił. Ludzie w naszej kolonii po cichu komentowali to jednoznacznie: „Ukraińcy skrytobójczo mordują naszych mężów i synów w lesie, dlatego wciąż nie wracają do swoich domów!”. W ten sposób zaginął bez wieści mój kuzyn Stanisław Hypś lat około 32 z naszej koloni Piński Most oraz wielu innych, przede wszystkim z Dominopola (Antoni Sienkiewicz, w: www. ludobojstwo.pl). „Mój brat Adam Turowski i jeszcze trzech innych gospodarzy z Dominopola, pewnego razu też pojechali wezwani przez Ukraińców, którzy po nich przyjechali do naszej wsi. Opowiadał mi o tym osobiście Marcel Mikulski. Od tej pory ślad po nich i koniach zaginął” (Kazimierz i Antonina Sidorowicz..., jw.). „Ukraińcy coraz częściej pojawiali się w polskich wsiach i koloniach i prowadzili ożywioną akcję propagandową. Namawiali młodych mężczyzn i chłopaków polskich, aby wstępowali do powstającego właśnie oddziału polskiej partyzantki w Dominipolu, który będzie walczył wspólnie z UPA przeciwko Niemcom. Znałem wielu chłopaków, którzy do tego wojska zgłosili się pod wpływem tej propagandy na ochotnika, służyli tam dla przykładu: Eugeniusz Buczko lat około 20. Pozostali chłopcy byli z wielu różnych miejscowości, w tym: Jesionówki. Ich kwaterą był budynek naszej dawnej szkoły podstawowej pod lasem, tam mieli swój wojskowy posterunek. Oddział młodych chłopaków, który stacjonował w szkole został przez Ukraińców wyprowadzony w las na jedną z polan, a tam był już ustawiony wcześniej strzelec ukraiński z karabinem maszynowym. Z tej jatki uratował się tylko jeden chłopak, który w chwili likwidacji oddziału mając przepustkę przebywał w swoim domu” (Antoni Sienkiewicz, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). „Na kilka godzin przed krwawą niedzielą 11 lipca 1943 r., nocą kilku uzbrojonych Ukraińców przyjechało furmanką do polskiej wsi Ludmiłopol. Zajeżdżali do polskich rodzin i powoływali silnych, młodych mężczyzn do polsko-ukraińskiej partyzantki, która formowała się w Dominopolu. Zabrali w ten sposób ze sobą kilku Polaków i pojechali w stronę Dominopola. Do celu jednak nie dotarli. Jeszcze tej samej nocy, Ukraińcy dojeżdżając do pierwszych domów wsi Zarudle, tuż obok gospodarstwa Polaka Żukowskiego, nagle niespodziewanie się zatrzymali i kazali zsiąść Polakom z furmanki. Gdy Polacy znaleźli się na łące, Ukraińcy zdradziecko otworzyli do nich ogień i wszystkich wystrzelali. Zginęli wtedy: Feliksiak Józef lat ok. 30, Szymański Henryk lat ok. 30. Puzio Franciszek lat ok. 30, a pozostałych nazwisk nie pamiętam. Jest mi także wiadome, że z domu zabierał polskich mężczyzn Ukrainiec Ostapczuk Pieter, także pochodzący z Ludmiłpola i on także ich potem rozstrzelał. Mordercy albo wcale nie kryli się ze swoją zbrodnią, albo zostali czymś spłoszeni, bo nie zdążyli ukryć ciał pomordowanych, którzy zostali znalezieni nad ranem przy drodze, w miejscu ich rozstrzelania. Ofiary obrabowane zostały także częściowo z rzeczy, które miały na sobie. W miejsce mordu przychodziły potem żony ofiar i ich rodziny i dokonywali rozpoznania swoich chłopców. Wśród tych osób, była też żona Józefa Feliksiaka Antonina, która mi to wszystko później osobiście opowiedziała” (Kazimierz Sidorowicz, jw.).

We wsi Kustycze pow. Kowel upowcy zamordowali pełnomocnika Delegata Rządu RP na Wołyń por. Zygmunta Rumla („Krzysztof Poręba”) oraz przedstawiciela AK por. Krzysztofa Markiewicza  i ich woźnicę Witolda Dobrowolskiego, którzy toczyli rozmowy z dowództwem UPA we wsi Wołczak pow. Włodzimierz Wołyński. Polskich parlamentariuszy banderowcy rozerwali końmi i ciała ich poćwiartowali na kawałki. “9 lipca 1943 roku wieczorem, w punkcie kontaktowym w Budach Ossowskich por. Zygmunt Rumel, ppor. Krzysztof Makiewicz, plutonowy podchorąży Wacław Kopczyński – mieszkaniec Bud Ossowskich, oraz Antoni Kazimierski – mieszkaniec kolonii Brodyszcze, ustalili, że w następnym dniu to jest 10 lipca, wymienieni oficerowie: Rumel i Markiewicz na polecenie delegata rządu w Londynie, Kazimierza Banacha „Linowskiego”, pojadą jako delegacja na pertraktacje z przedstawicielami strony ukraińskiej. Założony cel delegacji polskiej był otwarty i jednoznaczny – zaprzestanie i ustosunkowanie się do wykonywanych mordów i eksterminacji ludności polskiej przez OUN-UPA. Jak też rozważenie tematu uzgodnień i woli strony polskiej i ukraińskiej we wspólnej walce przeciw Niemcom hitlerowskim. Delegaci: Zygmunt Rumel i Krzysztof Markiewicz pojadą w pełnym umundurowaniu oficerów polskich na zaplanowane rozmowy do Kustycz. Powozić końmi będzie Witold Dobrowolski, mieszkaniec Kowalówki, sąsiadujący z Antonim Kazimierskim, u którego wymienieni oficerowie zatrzymają się na noc. W noc tę, z 9 na 10 lipca, oficerów będą ubezpieczać Antoni i Henryk Kata z bronią krótką. Zgodnie z tymi ustaleniami, ja z bratem Antkiem mieliśmy, toteż ubezpieczaliśmy oficerów – delegatów całą noc do 7 rano, do chwili wyjazdu z Witoldem Dobrowolskim. W tym dniu rano w sprawach organizacyjnych pojechał mój brat Władysław z Wacławem Kopczyńskim, ps. „Sokól”, do Włodzimierza Wołyńskiego i do Uściługa nad Bugiem. W Uściługu już w godzinach popołudniowych do punktu kontaktowego dotarła wiadomość, że dwaj oficerowie polscy i furman zostali bestialsko zamordowani w Kustyczach przez OUN-UPA. Byli to por. Rumel, ppor. Markiewicz i powożący końmi Witold Dobrowolski. Wiadomość o zabiciu naszej delegacji przez OUN-UPA w Kustyczach była szokująca, to było coś jak z okresu Dżyngis-Chana. Przestaliśmy mieć nawet nikłą nadzieję, że będziemy mogli połączyć się z Ukraińcami w jakąś wspólną walkę przeciw jednemu wrogowi, jakim był wówczas faszyzm, a jeśli już nie, to przynajmniej tolerować się, a nie wyniszczać, na co ręce zacierali zarówno faszyści, jak i komuniści.” (Fragment książki Henryka Katy "Wojenne Wichry" wydanej dzięki Urzędowi Miasta Otwocka w 2001 r. Nakład 200 egzemplarzy. Przepisany przez Bogusława Szarwiło, w: http://27wdpak.btx.pl/publikacje/435-woy-przed-qburzq ). Razem z Zygmuntem Rumlem pojechał Krzysztof Markiewicz, ponieważ znał osobiście z czasów szkolnych komendanta Służby Bezpieczeństwa UPA, którym w tym rejonie był Szabatura. Szabatura po wojnie, występując pod przybranym nazwiskiem, był szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Szprotawie na Dolnym Śląsku. Zapewne był też agentem NKWD.

W kol. Ozerce pow. Łuck w zasadzce na Polaków jadących po żywność ginie 12 osób. Ranni byli dobijani przez sąsiadów Ukraińców z Iwańczyc Starych, którzy następnie zrabowali 10 wozów i 8 par koni należących do ofiar.

W kol. Temne Stepańskie pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 1 Polaka

We wsi Wołczak pow. Włodzimierz Wołyński: „Dwie polskie rodziny z Wołczaka – Mikulskich i Buczków wymordowano dzień wcześniej, czyli 10 lipca. Ocalał tylko nieobecny tego dnia Franio Mikulski, mój serdeczny kolega i przyjaciel z ławy szkolnej w Swojczowie”. (Fragment książki Henryka Katy "Wojenne Wichry"..., jw.).

Pomiędzy wsiami Wyrka i Police pow. Kostopol został złapany w zasadzce Antoni Kobylański, kiedy jechał wraz z córką Genowefą, Feliksą Kobylańską, Andrzejem Sochą i Józefem Zakrzewskim z Rafałówki i w bestialski sposób zamordowany (porżnięty żywcem na kawałki) przez Ukraińców. (http://wolyn.ovh.org/opisy/brzezina-09.html).

 

- 1944 roku:

W lesie koło miasteczka Baligród pow. Lesko upowcy powiesili 10 Polaków.

We wsi Mańków pow. Horochów Ukrainiec zabił swoją 25-letnią żonę, Polkę; los ich dziecka jest nieznany.

We wsi Średnia Wieś pow. Lesko upowcy uprowadzili do lasu koło Baligrodu 12 Polaków, z których 11 zarąbali siekierami a 1 zdołał im uciec.

 

W nocy z 10 na 11 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Białostok pow. Łuck Ukraińcy zamordowali około 50 Polaków. „Białostok - wieś ukraińska, oddalona o osiem kilometrów na południe od Torczyna, w tym trzy kilometry od kolonii Jamki, i ~25 km od Łucka. /../ Administracja niemiecka rozpoczynała organizować w Białostoku duże gospodarstwo „Liegenschaft”, z trzech gospodarstw (Dulskiego, Bujalskiego i Krutia), obok siebie położonych. A więc, poproszono (w przypadku odmowy wydadzą nakaz) nas na zmianę miejsca pobytu z Białostoku na Jamki. /.../ Polacy, przyszli pracownicy nowo powstającego gospodarstwa w Białostoku, po rozładowaniu swego sprzętu domowego, pomagali nam w transporcie naszego dobytku na Jamki. /.../ Polacy, którzy zamieszkali w naszym domu w Białostoku w 1943 r. zostali zamordowani i spaleni. Z ~ 50 osób uratowało się tylko dwoje dzieci: sześcioletni chłopiec i dziewczynka. Chłopiec wymknął się i schował w agreście. Następnego dnia, pracownicy gospodarstwa, zaopiekowali się dziećmi i odwieźli ich do Torczyna. Szczątki spalonych ciał wrzucono do piwnicy i tam nadal spoczywają. Obecnie w miejscu opisanej tragedii, pozostała studnia, a obok stoją skromne budynki, w których mieszkają Ukraińcy i udają, że nic nie wiedzą o tej tragedii.. Podświadomie jestem przekonany, że zorganizowane gospodarstwo „Liegenschaft” zmusiło nas do wysiłku, przy zmianie miejsca zamieszkania, ale ochroniło moją rodzinę przed tragedią i dlatego odczuwam niepokój przemilczenia tragicznej śmierci ~50 osób”. (Ryszard Bujalski, lipiec 2009, w:  http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/bialostok-ryszard_bujalski.html).  "Pani Irena (Piliszewska – przyp. S.Ż) opowiedziała o losie rodziny swego ojca. Ich dopadli noc wcześniej. Najmłodszy brat ojca, Ryszard, miał wtedy 16 lat. Był łącznikiem w polskich oddziałach samoobrony. Dużo czasu spędzał w lasach, często w nocy. Gdy nie było go dłużej w domu, jego ojciec kładł mu jedzenie pod krzakiem w pobliżu wsi. W nocy z 10 na 11 lipca:  -  Nagle stryj usłyszał przeraźliwy krzyk od strony wsi. Pobiegł tam, podszedł pod dom. W oknie stanął jego ojciec, zobaczył go. Już miał wyskoczyć przez to okno. Lecz w tym momencie dobiegł do niego z tyłu Ukrainiec, z całej siły wbił mu w plecy kosę. Na oczach stryja ciało jego ojca spadło na ziemię przed domem. Z innego pokoju dobiegł przeraźliwy krzyk jego siostry Stasi. Miała 25 lat. Błagała o życie. Nagle krzyk  umilkł. Później stryj trafił na mieszkankę wioski. Opowiedziała, że Stasia była dosłownie pocięta na kawałki. Jej głowę i głowy innych Polaków ponabijali na żerdzie i wystawili przy drodze biegnącej przez wieś. W sumie dwadzieścia dwie głowy”. (Damian Szymczak: „Czy żołnierze chodzą z tasakami”; w: „Gazeta Polska” z 23 lipca 2008). "W najbliższą niedzielę, gdy wierni opuszczali kościół w Torczynie, na placu przykościelnym stał wóz z dwoma skrzyniami – trumnami i dwóch mężczyzn. Jeden z nich powiedział: przywieźliśmy ludzi z majątku w Białostoku, którzy zostali zamordowani i spaleni. Domyślam się, że ofiary zostały pochowane na cmentarzu w Torczynie, który został po 1945 r. całkowicie zniszczony. Założono w tym miejscu park spacerowy z pomnikiem „Sława bohaterom 1941 - 1945”. A w 2006 r. postawiono na byłym cmentarzu kaplicę i tablice z nazwiskami mieszkańców parafii. Ocalał: Ryszard Piliszewski, syn Andrzeja ur. W 1927 r. - naoczny świadek torturowania siostry Stanisławy i ojca Andrzeja. „Mój ojciec Ryszard ocalał tylko dlatego ze nie było go wtedy w domu” - Grażyna Piliszewska -Niebylecka. Zamordowani: Andrzej Piliszewski, Albin Piliszewski lat 21, Mieczysław Piliszewski lat 31, Antoni Piliszewski lat 33, Stanisława Piliszewska lat 25.” (Ryszard Bujalski, jw.).

We wsi Bubnów pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 9 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę.

We wsi Dominipol pow. Włodzimierz Wołyński uprowadzili do lasu około 50 młodych Polaków, których wcześniej zwerbowali rzekomo do wspólnej walki z Niemcami, i tam ich wymordowali. „Już w mieście we Włodzimeirzu Wołyńskim brat Leonard opowiadał przy mnie losy tych dwóch, których spotkaliśmy na Teresinie, mówił tak: „Ukraińcy około 50 chłopaków wywieźli pod las i kazali im wykopać duży dół, a potem kazali im się rozbierać. Następnie wzięli spośród nich pierwszą grupę, ustawili w szeregu i z broni rozstrzelali, gdy tych pierwszych już zabili, przyprowadzili drugą grupę, tak samo ustawili w szereg i w tej drugiej grupie, było właśnie tych dwóch, oni udali że nie żyją, że też są zastrzeleni, choć nawet nie zostali trafieni. Po nich Ukraińcy roztrzelali jeszcze jedną taką grupę młodych Polaków, a ich trupy przykryły, tych którzy wciąż żyli. Gdy się trochę uspokoiło, zdołali wyjść spod tej kupy trupów i uciekli.”. Całkiem możliwe że jest to właśnie koniec polskiego oddziału partyzanckiego, kwaterującego we wsi Dominopol, dowodzonego przez podoficera, nauczyciela ze Swojczowa Stanisława Dąbrowskiego. Odział zorganizowany kilka miesięcy wcześniej za zgodą banderowców w nocy z 10 na 11 lipca, zanim doszło do rzezi mieszkańców Dominopola, został podstępnie wyprowadzony pod las i wszyscy młodzi ludzie zostali zastrzeleni. Koronnym świadkiem zagłady Dominopola, dużej i starej wsi polskiej jest Bronisław Nieczyporowski ps. „Krępy”, żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK, a wcześniej partyzant wymordowanego oddziału Stanisława Dąbrowskiego z Dominopla. Z rzezi kolegów młody, krępy Bronisław zdołał, wyratować się dosłownie cudem. Jego osobista relacja o tych wydarzeniach, została uwieczniona we wspomnieniach państwa Czesława i Heleny Życzko z d. Furtak z kolonii Kisielówka w pow. Horochów na Wołyniu. Praca ta jest zarazem pięknym źródłem o życiu mieszkańców parafii Narodzenia NMP w Swojczowie oraz znakomitym dokumentem o ludobójstwie banderowców, dokonanym na ludności polskiej w koloniach Kisielówka, Czesnówka i w całej okolicy. Wspomnienia te (41 stron), dostępne są na wielu stronach w tym na stronie naszych braci Czechów: http://www.scvp.eu/downloads/%C5%BBYCZKO%20CZESLAW%20I%20HELENA.pdf , Dod. autor opr. S. T. Roch”.

We wsi Rewuszki pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Zawidów pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi Ukraińcy zamordowali 3 Polaków z rodziny nauczyciela: jego 29-letnią żonę z 3-letnim synem oraz 36-letnią siostrę żony. Nauczyciel ukryty pod podłogą ocalał. Polacy sądzili, że Ukraińcy nie będą mordować kobiet i dzieci. Wcześniej z tymi Ukraińcami nauczyciel był w dobrych kontaktach.

 

11 lipca

 

- 1941 roku:

Koło wsi Kozówka pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 1 Polaka. „Urodziłem się 20 października 1927 roku w Kuropatnikach powiat Brzeżany, w rodzinie chłopskiej. W pierwszą niedzielę lipca 1941 roku byłem naocznym świadkiem morderstw na ludności żydowskiej w miejscowości Brzeżany. Morderstw tych dokonywali zebrani z całego powiatu Ukraińcy. Od 16-tego roku życia nosili oni na rękawach opaski z napisem "Wojsko Ukraińskie". W całym mieście byli również hitlerowcy. /../ Po masakrze Żydów w miejscowości Brzeżany, mój kuzyn został również zamordowany przez Ukraińców. Fakt ten miał miejsce po około 7 dniach od zajścia w Brzeżanach. Mój kuzyn Józef Adamów były żołnierz Marynarki Wojennej w stopniu bosman mat. Udał się on rowerem z Kuropatnik do miejscowości Kozowa. Został schwytany i zamordowany przez oddanie strzału z bliskiej odległości w skroń. Następnie został rozebrany do bielizny a zwłoki jego zakopano na polu ziemniaków niedaleko miejscowości Kozówka. Rodzina odnalazła ciało i zabrała je do domu w Kuropatnikach. Na drugi dzień odbył się pogrzeb. W ceremonii pogrzebowej brała udział dość duża grupa mieszkańców Kuropatnik.” (Marcin Horbacz: Wspomnienia Kresowian - Osiecki Stanisław. 03 czerwca 2011. W: http://kresy.info.pl/menu-serwisu/wspomnienia/71-wspomnienia-kresowiakow-osiecki-stanisaw ).

We Lwowie policja ukraińska aresztowało około 100 młodych Polaków, głownie studentów Uniwersytetu Jana Kazimierza – wszyscy zaginęli bez wieści.

 

- 1943 roku, tzw “Krwawa Niedziela” (prawosławne święto Piotra i Pawła):Oddziały UPA wchodzące w skład Północno-Zachodniego OW „Turiw”, przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej zorganizowanej w tzw. Samooboronne Kuszczewyje Widdiły, 11 lipca 1943 r. o świcie otoczyły i zaatakowały uśpione wsie i osady polskie jednocześnie w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia; ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni – płonęły polskie wsie. Była to akcja dobrze przygotowana i zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Na przykład, akcję w pow. Włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich (na zachód od Porycka), w rejonie Marysin, Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary, Litowieeż, Grzybowica. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków./.../ W rozmowach uspokajali Polaków, aby się niczego nie obawiali, gdyż nikt im nie zrobi krzywdy, zaś opuszczenie wsi świadczyć będzie o tym, że są wrogami Ukraińców. Rzeź rozpoczęła się około godz. 3-ciej rano 11 lipca 1943 r. od polskiej wsi Gurów obejmując swoim zasięgiem Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce, Sądową, Nowiny, Zagaje, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Gucin i inne /podkr. – S. Ż./. O rozmiarach zbrodni dokonanych w powiecie włodzimierskim świadczą następujące dane: we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób, w Porycku wymordowano prawie całą ludność polską – ponad 200 osób, w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków, we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu. Zabójstwa dokonywano z wielkim okrucieństwem. Wsie i osady polskie ograbiono i spalono. /.../ Po dokonanej masakrze do wsi na furmankach wjeżdżały grypy rabunkowe, złożone głównie z kobiet, i zabierały wszystko, co pozostało po zamordowanych Polakach, od odzieży do elementów budowlanych. Po kilku dniach, gdy wszystko się uspokoiło i niektórzy ocaleli Polacy wracali do wsi, oddziały UPA ponownie atakowały wieś, mordowały Polaków i paliły budynki.” (Władysław Filar: Wołyń w latach 1939 – 1944, w książce Przed Akcją „Wisła” był Wołyń, Warszawa 1997).

W kol. Antonówka Sileńska pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4 Polki, w tym matkę z córką.

W majątku Biskupicze Górne pow. Włodzimierz Wołyński 15-osobowa banda „ukraińskich partyzantów” pod dowództwem Stepana Stolaruka ogłosiła, że będzie dokonany spis ludności i zostaną wydane nowe dokumenty. Zamieszkałe w majątku rodziny – oddzielnie mężczyźni, oddzielnie kobiety z dziećmi – były kolejno przyprowadzane do jednego z domów i tam mordowane siekierami. Dom został następnie podpalony. Tak zamordowali 70 Polaków, po majątku obecnie nie ma śladu (Siemaszko..., s. 857).

W kol. i wsi Biskupicze Górne pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i chłopi ukraińscy spędzili Polaków do budynku szkolnego, gdzie ich wymordowali przy pomocy siekier, noży i innych narzędzi – co najmniej 20 osób, potem budynek szkolny z zabitymi i rannymi spalili.

We wsi i w majątku Biskupicze Szlacheckie pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilka mieszkających tutaj rodzin polskich oraz kilku pracowników majątku, liczby ofiar nie ustalono.

W kolonii Boża Wola pow. Włodzimierz Wołyński "banderowcy żywcem wrzucili do studni Antoniego Stelmacha i dwunastu innych młodych chłopców, którzy ponieśli śmierć przez utonięcie bądź od kamieni wrzuconych do studni" (informacja Feliksa Budzisza różni się od podanej przez W. i E. Siemaszko na s. 914, którzy stwiedzają, że w 1943 roku sąsiad Ukrainiec zabił żonę Antoniego Stelmacha z trojgiem dzieci oraz została zamordowana przez Ukraińców Maria Fornal z dwojgiem dzieci).

W kol. Brzezina gmina Chotiaczów pow. Włodzimierz Wołyński 11 i 12 lipca 1943 roku Ukraińcy wymordowali Polaków, liczby ofiar nie ustalono.

W kol. Brzezina gmina Grzybowica pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy wymordowali Polaków w tej polskiej kolonii, tylko kilku osobom udało się uciec do Sokala, liczby ofiar nie ustalono.

We wsi i kolonii Bubnów pow. Włodzimierz Wołyński nie jest znana liczba ofiar, wiadomo, że we wsi zamordowany został kowal.

We wsi Bużanka pow. Włod0zimierz Wołyński upowcy zamordowali 14 Polaków (trzy  rodziny).

We wsi Chobułtowa pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest tylko 3-osobowa rodzina. „Kilka dni po pogromie ok. 15 lipca, do miasta przywieźli całą rodzinę z Chobułtowej. Ciała tych 7 osób widziałem osobiście, były wręcz nieludzko zmasakrowane, złożone na placu niedaleko stacji kolejowej wciąż przyciągały kolejnych ciekawskich. Moją uwagę od razu przykuły straszne cierpienia, jakie zadano tym ludziom: mieli poodcinane nosy, wydłubane oczy, a oczodoły zapchane sianem i słomą. Kobiety miały poodcinane piersi i porąbane nogi. Wywarło to na mnie niezatarte wrażenie, czułem wielki, piekący ból, przez kilka dni miałem nawet kłopoty z jedzeniem.” (Wspomnienia Romana Szymanek z wsi Kohylno w pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1939 – 1944; spisał Sławomir Tomasz Roch; w:

http://wolyn.org/wolyn-wola-o-prawde/156-wspomnienia-romana-szymanka-ze-wsi-kohylno-w-pow-wodzimierz-woyski-na-woyniu-1939-1944.html).

W osadzie Chrynów pow. Włodzimierz Wołyński upowcy wymordowali w kościele i wokół  kościoła podczas ucieczki około 150 Polaków; w tym zastrzelili księdza Jana Kotwickiego. Wspomina pan Zygmunt Abramowski: Dnia 11 lipca 1943 r. służyłem do mszy świętej o godz. 9.00. Ksiądz Jan Kotwicki zaniepokojony również wytworzoną sytuacją, bez kazania odprawił szybko mszę świętą i powrócił na plebanię. Ludność wyszła z kaplicy i niebawem zaczęła powracać strwożona, że posterunki banderowców nie pozwalają jej powrócić do domów, zawracając z powrotem do kaplicy. Dodatkowo zaczęła jeszcze przybywać następna ludność na sumę na godz. 11.00. /.../ Ksiądz rozpoczął sumę. Ja z moim kolegą Jankiem Żebrowskim, stanęliśmy za drzwiami kaplicy, które otwierały się do wewnątrz. W kaplicy, razem z ludnością zawróconą z poprzedniej mszy świętej, było około 200 osób, przeważnie kobiet i dzieci. Po podniesieniu zauważyłem, stojąc obok drzwi, podejrzany ruch. Zobaczyłem, że kilku banderowców ustawiło ręczny karabin maszynowy typu Diechtiarewa i poczęli strzelać do ludzi seriami i z pojedynczych karabinów; rzucono również dwa granaty, które jednak nie wybuchły. Schowałem się z kolegą za grube drzwi kapliczne. W świątyni zaś zaczął się popłoch i wrzask rannych. Ludzie zaczęli uciekać drzwiami bocznymi obok zakrystii i chóru. Kaplica jednak była otoczona szczelnie i bez przerwy rozlegały się strzały. W świątyni, bez przerwy ostrzeliwanej z rkm-u i broni pojedynczej, trwał krzyk, jęki i rozdzierający uszy wrzask dzieci. Ksiądz od ołtarza, w szatach liturgicznych, wraz z innymi kobietami uciekał przez zakrystię, ale na zewnątrz wszyscy zostali zabici. Ojciec mój, który był organistą, uciekał z ludźmi przez drzwi przy chórze. Banderowski bandyta podbiegł i czterokrotnie strzelał do ojca, na szczęście był to niewypał i ojciec zdołał uciec. Po jakimś czasie w kaplicy pozostali już tylko zabici i ranni. Banderowcy, widocznie czymś spłoszeni, wycofali się do lasu w pobliżu kaplicy.” ( Leon Karłowicz, Leon Popek: Śladami ludobójstwa na Wołyniu, Lublin 1998, str. 314-315).

W osadzie Czerniaków pow. Włodzimierz Wołyński upowcy wymordowali ludność polską, ilość ofiar nie została ustalona

W kol. Dolinka pow. Włodzimierz Wołyński obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Dominopol pow. Włodzimierz Wołyński nocą uzbrojona bojówka UPA z Wołczaka wraz z okolicznymi chłopami ukraińskimi dokonała rzezi ludności. Do każdego polskiego domu wpadali Ukraińcy z siekierami, nożami, bagnetami. Po wymordowaniu zastanych w mieszkaniu, przeszukiwali zabudowania gospodarcze. Uciekających zdradzały ślady widoczne po strąconej rosie na trawie. Wymordowali całą wieś, ponad 220 Polaków. Domy polskie zajęli Ukraińcy (Siemaszko..., s. 950). Historyk  Sławomir Tomasz Roch spisał relacje świadków: „Marcel Mikulski: Ukraińcy zaczęli się gwałtownie dobijać do domu, krzyczeli przy tym: „Otwieraj bo i tak nie uciekniesz. Jak nie otworzysz porąbiemy drzwi!” Ponieważ nikt nie otwierał, włamali się do domu i bagnetami pokłuli dzieci Mikulskich. Zginęły wtedy: dwie dziewczynki lat około 12 i 10 oraz chłopiec lat około 8. Dzieci były pokłute w swoich łóżkach, widać stąd, że przerażone tą sytuacją, nawet nie próbowały uciekać tylko pochowały się głębiej w pościel. /.../ . Marcel widział także, jak Ukraińcy zakopywali ciała ich sąsiadów Traczyńskich, też brutalnie pomordowanych wcześniej. Z ukrycia rozpoznał ciała Weroniki lat ok. 35 i Aleksandra lat ok. 40 Traczyńskich oraz dwie ich dorosłe córki: Eugenię lat ok. 16 oraz druga Felicja lat ok. 14./.../ Bronisław Kraszewski ukrył się w pobliskich zaroślach i obserwował uważnie wieś. Wtedy zobaczył, jak w gospodarstwie Ewy i Antoniego Turowskich, Ukraińcy wyprowadzają z domu do sadu rodziców: Ewę i Antoniego oraz ich troje dzieci. Następnie na jego oczach zaczęli ich po kolei mordować. Na początku zamordowali dzieci, a potem rodziców. Tak pobitych zostawili w sadzie. /.../ Stanisław Uleryk, syn Władysława mówił: „Moja mama i moje rodzeństwo: siostry i brat wyszli z domu i udali się razem na naszą łąkę, aby wspólnie grabić suche siano. Nasza łąka była jeszcze bliżej Dominopola, tylko około 400 m, właśnie w tym czasie złapali ich Ukraińcy i zamordowali, a ja po tym mordzie uciekłem tu do miasta.”
Z mojej rodziny zginęli wtedy:
- Moi kochani rodzice Maria lat ok. 65 i Aleksander lat ok. 70 Turowscy, oraz moje rodzone siostry: Ewa lat ok. 40  i jej mąż Antoni Turowski lat ok. 42, ich dzieci: Ryszard lat ok. 13, Roman lat ok. 10  i Romualda lat ok. 4.
- Druga moja rodzona siostra Anna lat ok. 33 i jej mąż Franciszek Iwanicki lat ok. 35 oraz ich dzieci: Zbysław lat ok. 12 i Roman lat ok. 11.
- Trzecia moja rodzona siostra Stanisława lat ok. 35 oraz jej mąż Stanisław Iwanicki lat ok. 30 i jedna dziewczynka ok. 1,5 roczku, imienia nie pamiętam.
- Czwarta moja rodzona siostra Eugenia lat ok. 18, była jeszcze panną.
- Pierwszy rodzony brat Władysław Turowski lat ok. 30 i jego żona Weronika lat ok. 25  i ich dzieci: Alina lat ok. 3 oraz drugie dziecko - niemowlę około 1 roczku, wydaje mi się, że to był chłopczyk.
- Drugi rodzony brat Adam Turowski lat ok. 25 i jego żona Władysława lat ok. 20 oraz ich jedno dziecko - niemowlę 1 roczek, chłopczyk.
- Trzeci rodzony brat Edward lat ok. 16, był jeszcze kawalerem.
Razem z Władkiem i Weroniką mieszkała moja ciotka Katarzyna Majewska lat ok. 60. Wszyscy wyżej wymienieni, którzy należą do mojej najbliższej rodziny zostali prawdopodobnie bestialsko zamordowani wraz z innymi mieszkańcami Dominopola .Z całym prawdopodobieństwem ich szczątki do dziś spoczywają w obrębie naszego podwórka. Pragnę w tym miejscu wyrazić gorące pragnienie przeprowadzenia, jeśli to tylko możliwe, ekshumacji doczesnych szczątków byłych mieszkańców Dominopola i uroczystego przeniesienia ich na pobliski cmentarz. Byłabym bardzo szczęśliwa gdyby na grobach stanął symboliczny krzyż i mogło być odprawione nabożeństwo za zmarłych.
W Dominopolu zginęli także z mojej rodziny:
- Pierwszy mój stryj Adolf Turowski lat ok. 70 i jego żona Maria z domu Czyżewska lat ok. 65 oraz ich dzieci: syn Mikołaj lat ok. 40 i jego żona Dominika lat ok. 35 oraz ich troje malutkich dzieci, chłopcy i dziewczyny, imion niestety nie pamiętam. Mikołaj był gajowym w lesie Świnarzyńskim i mieszkał na skraju lasu.
- Córka Adolfa i Marii Adela Krawiec lat ok. 35 i jej mąż chyba Stanisław lat ok. 38 oraz ich dzieci: córka Bronisława lat ok. 25, druga córka Maria lat ok. 20 oraz syn lat ok. 13.
- Drugi mój stryj Julian Turowski lat ok. 60 i jego żona Maria lat ok. 55 oraz ich dzieci: córka Władysława lat ok. 30 i jej mąż Leon lat ok. 32, nie pamiętam ich nazwiska oraz ich dzieci: syn Antoni lat ok. 7.
-  Trzeci mój stryj Stanisław Turowski lat ok. 45 i jego żona lat ok. 35 oraz ich troje dzieci. Najstarszy syn pojechał do Niemiec na roboty, chyba to było w 1942 r.
- Moja cioteczna siostra Antonina Karagin lat ok. 23 i jej dwoje dzieci, imion nie pamiętam. Mąż Antoniny chyba Bolesław Karagin lat ok. 25, został przez Niemców zabrany na roboty jesienią 1942 r. Po wojnie wrócił jeszcze do Włodzimierza Wołyńskiego, ale co się z nim stało potem już nie wiem
. W styczniu 2003 r. do moich rąk trafiła książka Władysława i Ewy Siemaszków.  Pragnę uzupełnić listę prawdopodobnych ofiar o tych, których jeszcze sobie przypominam.
1. Bernacki lat ok. 60 i jego żona lat ok. 55 i ich dzieci: chłopiec lat ok. 15 oraz żona syna Bernackiej po pierwszym mężu, Kazimierza Buczek lat ok. 25, żona pochodziła z Budek Osowskich. Rodzina Bernackich sąsiadowała przez miedzę z rodziną Szulakiewiczów. /.../
15. Pruchacki Władysław lat ok. 30 i jego żona Anna lat ok. 27 i ich troje małych dzieci: syn lat ok. 5 i dwie dziewczynki lat ok. 2 i 4. Pragnę potwierdzić, że w naszej wsi była rodzina o nazwisku Pruchacki, a nie Pluchacki, takich sobie nie przypominam. Władek był Czechem z Kupiczowa.
16. Rakowska Pelagia, wdowa lat ok. 64 i jej dzieci: córka Bożena Bielicka, wyjechała z mężem do Polski jeszcze przed wojną. Druga córka Maria wyszła za mąż do Turzyska i jej też nie było w wiosce w czasie pogromu. Trzecia córka Ewa lat ok. 22, wyszła za mąż za Stefana, nauczyciela w Dominopolu lat ok. 30, wydaje mi się, że dzieci jeszcze nie mieli. Ewa i Stefan zostali zamordowani w czasie rzezi.
17. Uleryk Władysław lat ok. 75 i jego żona lat ok. 70 i ich dzieci: dwóch synów: Stanisław lat ok. 30 i drugi lat ok. 25 oraz dwie córki, jeszcze panny lat ok. 19 i 17.
18. Uleryk lat ok. 65 i jego żona lat ok. 50 i ich dzieci: syn Stanisław Uleryk lat ok. 26 i jego żona Stanisława lat ok. 20 oraz ich jedno dziecko, chyba dziewczynka 1,5 roczku. Córka starych rodziców Uleryków Wiktoria lat 34 i jej mąż Andrys lat ok. 35 oraz ich małe dzieci, dziś już nie pamiętam ile i jak miały na imię.
19. Wasilewski lat ok. 55 i jego żona lat ok. 45 oraz ich dzieci: trzech synów oraz dwie córki. Pierwszy syn Feliks lat ok. 33 i jego żona Stanisława lat ok. 30, oni nie mieli dzieci. Drugi syn Antoni lat ok. 22, był jeszcze kawalerem. Trzeci syn Stanisław lat ok. 17, także kawaler. Pierwsza córka Ewa lat ok. 35 i jej mąż lat ok. 38. Ewa i jej mąż mieszkali w Budkach Osowskich, gm. Werba. Druga córka Wasilewskich, miała na imię Stanisława lat ok. 24 i jej mąż Jan Szulkiewicz.
20. Zawadzki lat ok. 50 i jego żona lat ok. 43 i ich dzieci: syn Jan lat ok. 25 i córka lat ok. 25, ona wyszła za mąż do Turzyska. Jeszcze były małe dzieci, ale imion nie pamiętam. Zawadzki przyjechał do Dominopola jeszcze przed wojną z Radomia i tu się chyba ożenił z jedną z naszych dziewczyn. Jan Zawadzki, kawaler został zastrzelony w poniedziałkowy ranek na drodze, gdy rowerem wracał z zabawy do wsi.
21. Zdończak Paweł lat ok. 50 i jego żona lat ok. 40 oraz ich dzieci: dwie córki Bogusława lat ok. 19 i Urszula lat ok. 15. To były panny. Tej niedzieli w dzień napadu, Bogusława miała wziąć ślub z Hipolitem Potockim. Zdończak przyjechał z Fajsławic w Chełmskiem.
22. W Dominopolu mieszkała też jedna rodzina cygańska: mąż lat ok. 25 i jego żona lat ok. 25 i ich dzieci, ale nie pamiętam jak mieli na imię i rodzice i dzieci. Wiem tylko, że Cygan był kowalem w naszej wsi. Oni też zostali zamordowani”
(Antonina Sidorowicz i Kazimierz Sidorowicz, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl; relację spisał Sławomir T. Roch. S.T. Roch spisał bardzo cenne relacje kilkudziesięciu świadków zbrodni popełnionych przez Ukraińców na Polakch na Wołyniu, znakomicie uzupełniając opracowanie W. i E. Siemaszko; nie wiadomo, czy uwzględnił je IPN w Lublinie prowadzący śledztwo w sprawie ludobójstwa w woj. wołyńskim).

W kol. Franopol pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy wymordowali Polaków, znane jest 9 ofiar.

We wsi Gruszów pow. Włodzimierz Wołyński wiadomo o zamordowaniu 8 Polaków.

We wsi Grzybowica pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi upowcy wymordowali mieszkające  tutaj rodziny polskie, imiennie znane są tylko 34 ofiary.

W kol. Gucin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i chłopi ukraińscy otoczoną w nocy kolonię napadli o świcie i dokonali rzezi 146 Polaków, w tym 40 osób spalili żywcem w kuźni oraz około 15 rodzin w stodole. Ukraiński nauczyciel Peter Muzyka ukrył 18-letnią Polkę i nie chciał jej wydać, więc oprawcy zastrzelili go. Polaków wyłapywali i zabijali po całej kolonii i w jej okolicach. Wymordowali także kilka polskich rodzin przypędzonych tutaj z sąsiedniej wsi Myszów. Zwłoki zakopane zostały w 3 zbiorowych mogiłach, na których obecnie znajdują się pola kołchozowe. Jak wszędzie, tak i tutaj miały miejsce sadystyczne tortury i gwałty. Już po rzezi złapali ukrywające się 3 dzieci Jana Krzysztonia i utopili w studni. „Pada deszcz. Ojciec Józefa Ostrowskiego, nastoletniego chłopaka, nie obawia się partyzantów z UPA. Owszem jest Polakiem, jednak urodził się na Wołyniu i mieszka tu całe swoje życie. Nawet jego syn Józef nie umie poprawnie mówić po polsku. Ranek, banda Ukraińców napada na polską wieś Gucin. Wpadają do domu sąsiadów. Cała rodzina jeszcze śpi. Rodzice zostają zakłuci jeszcze w łóżku. Córka posiekana nożami. Wnętrzności wypływają na wierzch. Najmłodszy syn umiera przybity do podłogi drewnianym kołkiem w brzuch. Józefa budzi krzyk. Ojciec każe mu uciekać do pobliskiego lasu. Sam pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i szykuje się do ucieczki. Matka i młodsza siostra płaczą. Sąsiedzi z gospodarstwa obok kryją się w stodole. Mają dwójkę synów. Ze starszym Józef chodzi do szkoły. Młodszy ma zaledwie rok. Banderowcy przeszukują ich dom. Wybiegają na podwórko. Muszą znaleźć każdego Polaka bez wyjątku. Dziecko  zaczyna płakać. Matka próbuje je uciszyć. Za późno. Partyzanci zamykają stodołę i podkładają ogień. Józef jest już za domem. Czeka na rodzinę. Banderowcy przychodzą i po nich. Wyciągają jego ojca, matkę i siostrę z domu. Na ich podwórze przybiegają Ukraińscy sąsiedzi. Wstawiają się za jego ojcem. Józef ukrywa się w ogrodzie. Jego rodzina zostaje spalona żywcem. Sąsiadów przywiązują do drzew i obcinają kończyny”  (Jan Lurbecki; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

W kol. Gurów (Górów) pow. Włodzimierz Wołyński polska kolonia otoczona została około północy przez bojówki UPA oraz chłopów ukraińskich ze wsi: Iwanicze, Bielicze, Myszków, Zabłoćce i Żdżary Duże. Około godz. 2.30 każdy polski dom zaatakowany został przez 1-2 uzbrojonych w broń palną upowców oraz kilku chłopów ukraińskich uzbrojonych w różne narzędzia. Domownicy byli torturowani, rąbani siekierami, kłuci widłami itp. Ciężko ranni, bestialsko okaleczeni, konali przez 2 – 3 dni, niektórzy lżej ranni zdołali uciec do powiatu sokalskiego w woj. Lwowskim. „Grzelak Adam - mój dziadek urodził się już chyba na Wołyniu, a jego ojciec przywędrował tu w latach 1870-1880 z powiatu tureckiego (nie znam miejscowości) w Wielkopolsce. Osiedlili sie w Gurowie, w gminie Grzybowica w powiecie  włodzimierskim, parafia Zabłoćce. Dziadek Adam ożenił się z Franciszką Piątek. Rodzice babci też pochodzili z Wielkopolski, z okolic Kalisza, ale urodziła się na Wołyniu w miejscowości Dolinka w gminie Poryck. Jej rodzicami byli Franciszek  Piątek i Katarzyna Grabowska. Mieli czworo dzieci. Niestety, oboje zginęli 11  lipca 1943 roku, zamordowani przez bandy UPA”. ( Marian Grzelak, 14.10.04; w:   http://forum.gazeta.pl/forum/w,76,12039249,,Szukam_osob_ktorych_rodziny_pochodza_z_Wolynia.html?v=2 ). W. i E. Siemaszko podają liczbę około 200 zamordowanych Polaków oraz 2 Żydów. Natomiast w Naszym Dzienniku (nr 4 z 5-6 stycznia 2002 r.) w rozmowie Wojciecha Wybranowskiego z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, naczelnikiem Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN, znajduje się informacja: „Według ustaleń prokuratorów prowadzących śledztwo, z 480 mieszkańców Gurowa ocalało tylko 70 osób. – We wszystkich relacjach świadków tamtych wydarzeń znamienne jest okrucieństwo, z jakim działali sprawcy. Mordowano wszystkich: kobiety, dzieci, starców, osoby chore i niedołężne – opowiada prokurator Andrzej Witkowski”. Okazuje się, że ówczesne Raporty Komendy AK Lwów, podające liczbę 410 ofiar, były dokładne. (Archiwum Akt Nowych, sygn. 203/XV/42, k. 78 – 85).

W osadzie Holendernia pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską, rzeź pozostałych Polaków miała miejsce na drugi dzień.

W powiecie Horochów zamordowali 3 Polaków: w jednym z majątków Ledóchowskich starsze małżeństwo polskie oraz w jednym z nadleśnictw został  porąbany na części przez upowców  gajowy Hołdowaniecki, urzędnik nadleśnictwa  (Edward Orłowski, w: jw.).

W kol. Iwanicze Nowe i wsi Iwanicze Stare pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali co najmniej 15 Polaków, w tym 9-osobową rodzinę oraz wokół stacji kolejowej Iwanicze zginęli prawie wszyscy Polacy.

We wsi i majątku Janiewicze pow. Włodzimierz Wołyński obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znane jest tylko 9 ofiar, w tym spalili żywcem siostry-bliźniaczki.

W majątku Janin pow. Horochów o świcie Ukraińcy uzbrojeni w broń palną, siekiery, topory, bagnety, widły, drągi itp. wymordowali wszystkich Polaków, tj. około 50 osób oraz zrabowali ich dobytek.

W kol. Jerzyn pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali co najmniej 51 Polaków, m.in. do studni wrzucili 5-osobową rodzinę z dziećmi lat 6, 8 i 12.

W kol. Karczunek pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali Polaków mieszkających w co najmniej 4 gospodarstwach, liczby ofiar nie ustalono. „Nazywam się Barbara Hypś.. Jan Garbaty ur. 1899 lub 1900r. wymieniany w książce E.W. Siemaszko "Ludobójstwo..." był drugim mężem mojej babci Weroniki Bajek zd. Seliga. /.../ Według mojej cioci J. Garbaty został zamordowany przez Ukrainca o nazwisku Staruch, który był sąsiadem. Babcia mówiła, że został uderzony w głowę siekierą, natomiast ciocia twierdzi, że zastrzelony (strzał w głowę). Datę znalazłam na stronie internetowej 11.07 1943 r., ciocia pamięta, że był to ciepły dzień i w chwili morderstwa dzieci spały. Nie pamięta czy był to ranek, czy wieczór. Dziadek spożywał z babcią posiłek. /.../  Według relacji babci i cioci Niemcy pozwolili Polakom przez most przejść na drugą stronę Bugu dali na to godzinę. Ze sobą nie mogli zabrać nic cennego. Wozy były przeszukiwane przez Ukrainców natomiast Niemcy się tylko przyglądali. Bacia zamieszkała w domu żony wójka Karola, Zofii Stawickiej wioska Hosynne. Niestety Ukraincy zamordowali ojca cioci Stawickiego oraz jej siostrę z małym dzieckiem.  /.../  Moja babcia miała siostrę Władysławę, braci Bolesława i Antoniego rodzicami ich byli Gabryjel Seliga i Franciszka zd. Długosz. Antoni według mojej cioci został zamordowany przez swoją żonę, która była Ukrainką.” ( Barbara Basia; w: http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/zgloszenia.html ).

W miasteczku Kisielin pow. Horochów „ukraińscy powstańcy” zaatakowali Polaków w kościele, po zakończeniu mszy świętej. Spędzili do nawy głównej część Polaków, rozebrali do naga i rozstrzelali z karabinu maszynowego, rannych dobijali różnymi narzędziami, najczęściej zakłuwali bagnetami. Zginęło co najmniej 90 Polaków w kościele i wokół niego.  Jedna grupa przez kilka godzin skutecznie broniła się m. in. rzucając w napastników cegłami. Broniącym się mężczyznom pomagały kobiety, szykując cegły i udzielając pomocy rannym. Kiedy zaczęły w banderowców trafiać ciężkie przedmioty, zobaczyli małą skuteczność swoich działań. Zaczęli więc wrzucać na piętro granaty, podpalili wnętrze kościoła, parter plebani, stodołę i oborę. Mieszkańcy łapali odbezpieczone granaty i odrzucali je, spadały więc one pod nogi napastników. Chociaż ogień sięgał już okien piętra, gdzie znajdowali się ludzie, w gaszeniu pomogła opatrzność - zaczął padać deszcz. Po 11 godzinach walki, tym ksiądz proboszcz Witold Kowalski, lat 44; oraz ojciec kompozytora Krzesimira Dębskiego - siły UPA wycofały się. Po północy, gdy zaległa cisza, zrzucono na ziemię siennik i na linie spuścili się kolejno wszyscy żyjący obrońcy, w tym ranni. W obronie poległo 4 Polaków i 6 zostało rannych, w Włodzimierz, któremu wybuchający granat urwał nogę.

We wsi Kłopoczyn pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali w jednym domu 15 Polaków, w tym uciekinierów z Porycka.

We wsi Kohylno na osiedlach Zastawie, Barbarówka i Tartak pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich, wiadomo o co najmniej 13 ofiarach. „Około tygodnia po pogromie Michał i Bolesław Roch oraz Tadeusz albo Roman Roch poszli nocą w trzech na Zastawie, aby zobaczyć co się stało z naszą rodziną. Pamiętam, że wdowa Amelia była namawiana przez Michała Rocha do ucieczki, jednak mimo że jej dwaj synowie Tadeusz i Roman chcieli ona zdecydowała się zostać w domu. 11 lipca 1943 r. w nocy z soboty na niedzielę, na ich dom był napad podczas którego zamordowano wdowę Amelię lat ok. 60 oraz jej najmłodszą córeczkę Zosię lat ok. 14. Tej nocy Tadeusz Roch spał w swojej stodole, między słomą a ścianą, a jego rodzony brat Roman w ogrodzie w kapuście, niedaleko łąki. Romek Roch opowiadał mi osobiście, że nad ranem już robiła się „szarówka” posłyszał jakieś głosy, a w chwilę później jakieś głośne, przeraźliwe wręcz krzyki, dochodzące od domu Grzegorza Rocha. Jednak nie zdecydował się tam pobiec, gdyż na podstawie tego co słyszał, poznał, że są to krzyki mordowanych ludzi. Szybko ukrył się w pobliskich szuwarach i przesiedział tam cały dzień. Romek opowiadał mi także, że Tadek też obudził się w stodole, gdy Ukraińcy zaczęli dobijać się do drzwi domu Grzegorza. Widział przez szpary w ścianie stodoły, jak Ukraińcy wpuszczeni do domu, po chwili całą rodzinę wyprowadzili na podwórko. Przodem szły dzieci Grzegorza i jego żony. W tym momencie było jeszcze cicho i spokojnie, wszystko wskazywało na to, że gospodarze nie spodziewali się najgorszego. Na pewno mieli nadzieję, że to zwykłe najście, które zakończy się przesłuchaniem lub co najwyżej pobiciem i groźbami, tym razem było jednak inaczej. Gdy dzieci były już na dworze, Ukraińcy nagle uderzyli je siekierami w głowę, natychmiast zginęli wtedy: syn lat ok. 16 oraz dwie córki, starsza lat ok. 25 i młodsza lat ok. 20. Gdy matka zorientowała się, że dzieci zostały zaatakowane, dopiero wtedy zaczęła histerycznie krzyczeć i właśnie te krzyki słyszał Roman w ogrodzie. Możliwe, że któreś z dzieci też zdążyło krzyknąć przed samą śmiercią. Po zarąbaniu dzieci wyprowadzili Grzegorza i jego żonę, pierwsza porąbana została żona lat ok. 60. Wtedy bandyci zaczęli się zastanawiać jaką śmierć zadać gospodarzowi i wtedy Tadek usłyszał wyraźnie takie słowa jednego z Ukraińców do pozostałych: „Oo, uciekł nam do miasta i przyszedł z powrotem. Trza mu dać lekkie skonanie!” Zaraz potem Tadek zobaczył, jak za chwilę powiesili go na jabłonce, tuż obok ich domu rodzinnego. Tak skonał Grzegorz lat ok. 60. Tadeusz widział też, jak zginęła jego matka, opowiadał wszystkim, że ta sama grupa Ukraińców po wymordowaniu rodziny Grzegorza przeszła pod drzwi jego domu i zaczęła się dobijać do środka. W końcu udało im się wejść do środka i po chwili słyszał niewyraźnie jak matka prosiła kilku oprawców o darowanie jej życia. Potem wszystko ucichło, po chwili zobaczył jednak, że mężczyźni opuszczają dom i odchodzą. Tadek wspominał także, że rozpoznał jednego z napastników, ale dzisiaj już nie pamiętam, o kim mówił. Wiem zaś na pewno, że to był Ukrainiec z Kohylna. /.../ Michał, Bolek i jeszcze Romek albo Tadek Roch z Zastawia poszli na Barbarówkę, a potem wstąpili do Tartaku, gdzie też w ten sam dzień pogromu pomordowanych zostało wielu Polaków. W jednym z domów spotkali żywego Polaka, który opowiadał im nazwiska pomordowanych i wydarzenia jakie miały tu nie dawno miejsce. Gdy wrócili, opowiadali nam wszystkim, że tam na Tartaku Ukraińcy pomordowali dużo ludzi. Napad miał miejsce w tę samą niedzielę, co cały pogrom w okolicy. Z tartaku poszli jeszcze na Teresin, do którego nie było daleko. Michał Roch opowiadał mi także, że był po pogromie w Kohylnie, gdzie spotkał Ukraińca, który był sąsiadem Drabików. Czy to była ta sama wyprawa, czy inna, już nie pamiętam. Właśnie ten Ukrainiec opowiedział Michałowi jak została zamordowana cała ich rodzina. 11 lipca 1943 r., w niedzielny ranek przyszli do Drabików banderowcy i weszli do domu. Po chwili zaczęli mordować tych, którzy byli w domu. W chałupie zabili matkę i dwie córki, tymczasem dwaj synowie spali w stodole. Gdy Ukraińcy wykryli ich kryjówkę, jednego chłopca zabili na miejscu, a Józek rzucił się do ucieczki przez pola. Nie zdołał jednak uciec i gdy go dopadli to go też zabili.” (Wspomnienia Romana Szymanka ze wsi Kohylno w pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1939 – 1944. Wspomnienia wysłuchał, spisał i opracował Sławomir Tomasz Roch, 2009 r  W:  http://wolyn.org/wolyn-wola-o-prawde/156-wspomnienia-romana-szymanka-ze-wsi-kohylno-w-pow-wodzimierz-woyski-na-woyniu-1939-1944.html ).

W kol. Kowalówka pow. Kowel Ukraińcy zamordowali conajmniej 6 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę z 16-letnią córką oraz 19-letniego chłopca.  Inni: „W naszej kolonii Kowalówka została zamordowana rodzina Piotrowskich – pięć osób, Mirosław Karaniewicz i cała wieś Dominopol, odległa od nas o około 4 kilometry”. (Henryk Kata: "Wojenne Wichry"..., jw.).

We wsi Koziatyn pow. Horochów zamordowali 19 Polaków, w tym całe rodziny. „W miejscowości Koziatyn pow. Horochów, gmina Podberezie mieszkali moi dziadkowie Bronisław oraz Jadwiga z d. Gołębiowska  Komarniccy. Mieli oni 4 córki Irenę, Marylę, Janinę oraz Mirosłwę. W tej samej miejscowości mieszkali brat Bronisława Władysław Komarnicki oraz jego żona Stanisława i ich 4 letni syn Edzio. W mordach  zginęli moi dziadkowie Bronisław i Jadwiga, oraz Stasia i jej syn Edzio. Moja mama Irena wraz z Janiną i Mirosławą w tym czasie były w Warszawie z obawy na ryzyko wywózki (wg relacji mojej mamy). Jedna z córek Maryla była w czasie mordów w Koziatynie i udało jej się uciec - schowała się w zbożu a nad ranem przeczołgała się do domu zobaczyła martwego ojca i uciekła (przynajmniej dwie rodziny ukraińskie pomogły jej w ucieczce).Posiadam dwa listy z tamtego okresu - jeden od Stasi (z dopiskiem małego Edzia) opisujące strach i ciągłe nocne "wizyty gości" po których np. brakowało szyb w części okien. W sąsiedniej miejscowości - w Laszkach mieszkała siostra dziadka Wanda, żona stryja Władysława Czerkawskiego - niestety nie posiadam informacji na temat ich losów” (Robert Kubiak, 25.05.08, Łódź; w:  www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko..., s. 179 – 180 podają, że 11 lipca 1943 roku upowcy zamordowali 16 Polaków.

Koło wsi Koziatyn pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 5 Polaków; matkę z 2 dzieci i matkę z 8-letnim synem.

W kol. Kropiwszczyzna pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali ponad 20 Polaków. 

We wsi Krymno pow. Kowel upowcy zamordowali zgromadzonych w kaplicy na nabożeństwie około 40 Polaków.

We wsi Krzeszów pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilka polskich rodzin.

We wsi i majątku Lachów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali co najmniej 21 Polaków, w tym 5 rodzin.

We wsi Liniów pow. Horochów zamordowali około 70 Polaków. Genowefa Modrzejewska z d. Sobczyńska, wówczas 5-letnia, wspomina, jak matka, idąc na śmierć, kazała jej się schronić wraz z siostrą w psiej budzie. „W budzie Kruczka było ciasno i ciemno, strasznie. Nie pamiętam, jak długo byłyśmy w budzie. Pewnie ze strachu zasnęłam. Emilka też. Te chowania nauczyły nas być cicho, bo to nakazywała chwila. [...] Z budy zabrały nas Ukrainki. Za przechowanie polskich dzieci w tamtym czasie groziła śmierć. Ale one się nie bały wcale. Przekazały nas do innego domu. Do babci Julii i dziadka Pawła Sobczyńskich we wsi Kołbań”. (Siemaszko..., s. 190–191) .

We wsi Litowież pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali Polaka, męża Ukrainki.

W miasteczku Łokacze pow. Horochów : „W niedzielę 11 lipca, najpierw rzucili się na bezbronne kościoły w Łokaczach, Kisielinie, Porycku. Tam wymordowali w Kisielinie 500 osób, a w Porycku 180 osób, a w Łokaczach jakoś się bronili z pałacu i niedużo padło osób” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html). Strup Józef, żona Stanisława z d. Wójcik, dzieci: Ryszard, Zbigniew 1939. Trzeci syn wraz z dziadkiem (Red.; chyba wraz z... ojcem?) zginęli w płomieniach w kościele. Stanisława z ocalałymi 2 synami uciekła do Krasnegostawu” (http://www.wolyn.ovh.org/opisy/lokacze-02.html).  W. i E. Siemaszko nie wymieniają napadu na kościół w Łokaczach (s. 142 – 143).

W majątku Marysin pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali kilkanaście rodzin polskich, fornali w majątku.

We wsi Męczyce pow. Włodzimierz Wołyński nie ustalono liczby ofiar.

We wsi i majątku Mikulicze pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilkanaście rodzin polskich, znanych jest 25 ofiar. „Przyjechał tam na ponad 80 furmankach oddział UPA (około 600 ludzi)… Kolejno mordowali ludzi w poszczególnych domach, bądź wyprowadzali całe rodziny do lasu i tam je zabijali. W ten sposób wymordowana została cała osada" (Feliks Budzisz).

We wsi Milatyn pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali wszystkich Polaków, kilka rodzin, liczba ofiar nie została ustalona.

We wsi (majątku i gajówce?) Miryn pow. Kowel banderowcy zamordowali co najmniej 16 Polaków. „Bolesław Baraniecki z Miryna obok Mielnicy położonej na południowy wschód od Kowla: 10 lipca 1943 r.: Część rodziny była już w Mielnicy. Mój ojciec spał, razem z braćmi i innymi dziećmi rodziny, w stodole. Niektóre deski w ścianach obszernej stodoły były od strony gruntów ornych wybite. O świcie do majątku weszli banderowcy. Na podwórzu, przed wejściem do domu, ustawili armatę przeciwpancerną i zaczęli nawoływać do wyjścia z domu. Nie czekali długo. Wkrótce po pojawieniu się pierwszych mężczyzn na podwórzu zaczęli mordować. Pozostali członkowie rodziny ratowali życie, biegnąc w stronę lasu. Bandyci spod znaku UPA zastrzelili stryja Henryka Dobrowolskiego i wujka Ksawerego Dziadka. Tata nie uciekał. Stał przerażony za rogiem stodoły i modlił się o życie bliskich. Widział, jak wujek Tomasz Pietrzak, unikając banderowskich kul, przeskoczył wóz drabiniasty. Jednak on też nie zdołał uciec. To, co tata zobaczył w chwilę później, zapamiętał na całe życie. Mój dziadek upadł twarzą do ziemi, a spomiędzy palców zaciśniętych pięści wystawała zielona trawa. Po chwili przestał się ruszać. Dopiero wtedy ojciec pobiegł do lasu, gdzie odnalazł braci i innych ocalałych członków rodziny. Tam spędzili noc. Następnego dnia wszyscy ocaleni przybyli do Mielnicy. Wujek Dobrowolski opowiadał mi, że jeszcze wieczorem ktoś z rodziny pobiegł do pobliskiej gajówki, aby ostrzec mieszkających tam Polaków. Była tam rodzina z dziesięciorgiem dzieci. Znaleziono dwanaście głów na podwórzu. Banderowcy zastrzelili również Mykołę, ukraińskiego sąsiada, który próbował ostrzec moją rodzinę. Tego jednego dnia, 11 lipca 1943 roku, na całym Wołyniu w wyniku ludobójczych mordów zginęło kilkanaście tysięcy Polaków. W sąsiedztwie Miryna, w Podryżach, zamordowano 97 Polaków, w Wielicku 47, w kolonii Piaseczno 94( Z art. „Wspomnienie o Wołyniu”. Opublikowanym 12 lipiec 2013 r. w „Gońcu” wydawanym w Kanadzie, w: http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/866-pieko-na-ziemi--lipiec-1943-r-na-woyniu.html ; podał Bogusław Szarwiło, 06 lipca 2015 ). W. i E. Siemaszko na s. 398 – 399 datują napad „pomiędzy 15 sierpnia a końcem września 1943 r.” oraz mord 10 Polaków.

W kol. Musin pow. Horochów obrabowali i spalili 9 polskich gospodarstw oraz zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W majątku i wsi Niskienicze pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilka rodzin polskich, liczby ofiar nie ustalono.

We wsiach Nowe i Stare Gaje (pow. Kowel?): „Najgorzej wspomina wydarzenia na Wołyniu w 1943 r. To wówczas doszło tam do okrutnej rzezi Polaków. - Pamiętam Kazika Kaczora, mieszkałam u nich. Miał 21 lat, zakochał się w Ukraince. Dopadli go. Zachciało ci się Ukrainki, to masz! - krzyczeli. I tłukli bagnetami. A potem przywiązali za nogi do furmanki i ciągnęli dwa kilometry, głową po ziemi. Przywieźli i rzucili pod bramę domu. Zemdlałam, jak go zobaczyłam. Przed oczami ma też widok okrutnej masakry we wsiach Stare Gaje i Nowe Gaje. To było 11 lipca, w niedzielę. Ukraińcy ogłosili, żeby po mszy ludzie zostali, bo odbędą się zebrania na ugodę z Polakami. Dość już kłótni, wystarczy Niemiec za wroga. Miała być zabawa. Zagrała orkiestra i zaczęła się rzeź. Banderowcy z UPA otoczyli budynek. - Jednemu z mężczyzn udało się uciec. Zawiadomił partyzantów. Pojechaliśmy tam następnego dnia, żeby pochować tych nieszczęśników - opowiada drżącym głosem. - Widok był straszny. Rozrzucone szczątki ciał, dzieci powbijane na sztachety, kobiety z porozcinanymi brzuchami. Zginęły wtedy 63 osoby. Spotkanie Wojna odcisnęła tragiczne piętno na całej rodzinie pani Barbary. Ojciec i siostra Janka zginęli prawdopodobnie w 1943 roku podczas rzezi wołyńskiej.” (Wspomnienia Barbary Waszkiewicz: „Rozrzucone szczątki ciał, kobiety z porozcinanymi brzuchami. Wołyń - rzeź Polaków w 1943 roku. Tego nie da się zapomnieć”.spisała  Alicja Zielińska.  20 września 2009; w: http://www.poranny.pl/magazyn/art/5246644,rozrzucone-szczatki-cial-kobiety-z-porozcinanymi-brzuchami-wolyn-rzez-polakow-w-1943-roku-tego-nie-da-sie-zapomniec,id,t.html ). W. i E. Siemaszko na s. 383 – 386 wymieniają kolonię Gaj pow. Kowel składającą się z dwóch części – Nowego i Starego Gaju, orza dokumentują rzeż około 600 Polaków, dokonaną 30 sierpnia 1943 roku

W kol. Nowiny pow. Włodzimierz Wołyński napad nastąpił o 8.oo rano. Na furmankach wjechali upowcy, wśród których byli Ukraińcy z Nowin i różnymi narzędziami gospodarskimi wymordowali ponad 80 Polaków, na około 90-ciu mieszkających tutaj oraz obrabowali gospodarstwa.

W kol. Nowojanka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali nie ustaloną ilość Polaków, imiennie znane jest tylko 12 ofiar.

W majątku Olin pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W osadzie Orlęta pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali około 50 Polaków.

W kol. Orzeszyn pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali co najmniej 306 Polaków, majątek zrabowali. Kolonia została otoczona, a Polacy spędzeni do jej środka pod krzyż. Śpiewali „Serdeczna Matko”, byli świadomi swojego losu. Spod krzyża, pod las „ukraińscy partyzanci” najpierw zaprowadzili jedną grupę mieszkańców i wymordowali. W tym czasie druga grupa czekała pod krzyżem i modliła się. Następnie wymordowali drugą grupę. Do każdej grupy najpierw strzelali, a następnie dobijali rannych. Znajdują się tam do dzisiaj 3 zbiorowe mogiły. Janinę Rosadę, ranną, pomimo jej próśb o dobicie, zakopali żywcem. Domy obrabowali, wyrwali nawet drzwi i okna, niektóre rozebrali i przenieśli do wsi ukraińskich, pozostałe później spalili (Siemaszko..., s. 892 – 895). „Wtedy dopędzono na skraj lasu pierwszą grupę kobiet i dzieci. Ustawiono ich na linii lasu, przed którym były gotowe doły/okopy. Dano sygnał - rozpoczęło się mordowanie. Poszły w ruch siekiery, łomy i noże. Przy próbie ucieczki - padały strzały. Pozostała część czekała na swoją kolej w środku wsi, pod krzyżem. Oni wszyscy słyszeli straszne krzyki, lament, jakby walił się w gruzy cały świat. Akcja była bardzo dobrze zorganizowana. Mieszkańcy całej wsi podzieleni byli na trzy grupy, na którymi było łatwiej zapanować. Moi rodzice byli w grupie, oczekującej pod krzyżem. Pilnujący ich Ukraińcy uzbrojeni byli w broń maszynową. Ludzie prosili - puśćcie nas, nigdy tu nie wrócimy. Banderowcy drwili - stamtąd dokąd pójdziecie, już nie powrócicie! Mordy przeniosły się ze skraju lasu na pole. Opowiadano mi, że mężczyźni wyrywali banderowcom łomy i siekiery i bronili siebie i dzieci. Wtedy Ukraińcy zaczęli strzelać. Kiedy wymordowali już pierwszą a następnie drugą grupę mieszkańców, zaczęli ściągać zwłoki do dołów. Do tych celów posłużyli się powrósłami wykonanymi z wyrwanego zboża. Zaplątywali je na nogach wymordowanych, żeby łatwiej było dociągnąć je do dołów. Zdarzały się osoby ciężko ranne. Ukraińcy nie dobijali ich, tylko stwierdzali, że i tak zdechną. Malutkie dzieci wrzucali banderowcy żywcem do dołów. Niejednokrotnie starsze dzieci uciekały im w zboże i do lasu. One później błąkały się i powracały do  obrabowanych domów, wyłapywali ich upowcy i mordowali. /../ Tę rzeź przeżyła jedna kobieta. Pochodziła z Orzeszyny, mieszkała w Horochowie. Wraz z mężem i córką przyjechała do rodziny w Orzeszynie na okres żniw. Zazwyczaj lato spędzała u matki. Tak było i teraz. Jej córka poszła na mszę do kaplicy. Ją z mężem, brata, dzieci - całą dużą rodzinę, popędzono do lasu. W czasie mordów najpierw upadł na nią mąż a później inni. Wiedziała, że wszystkich wymordowani, ale myśl, że córka jeszcze żyje, dodawała jej sił. Musi iść i ją ratować. Leżała cała we krwi i wszystko słyszała, znała ukraiński. Jej mąż był stolarzem, pracował w niedalekich Pieczychwostach, wsi ukraińskiej, w stolarni dworskiej. Znała wielu Ukraińców, także tych, którzy nieśli zagładę. Leżała na ziemi, na niej zwłoki. Upowcy ściągnęli już wiele ciał do rowów. Dotarli do niej. Najpierw obejrzeli jej buty, były przechodzone, zostawili. Zaczęli ciągnąć ją do dołu. Otworzyła oczy i... poznała młodych Ukraińców pochodzących z Pieczychwostów. Odezwała się po ukraińsku - " Ja żywa". Podleciał jeden z nich z łomem. - Ja ciebie zaraz zabiję! A ona wtedy - Ty mnie zabijesz? A ja jestem kuma wasza! Ty powinowaty! Na takie słowa młodzi Ukraińcy najpierw wrośli w ziemię, a potem ją podnieśli i dopytywali – co robiła w Orzeszynie. Odpowiedziała, że z Horochowa przyjechała po żywność. Wszystkich wyganiali i nikt jej nie chciał słuchać. Młodzi nakazali jej, aby poszła do Orzeszyny umyć się i przebrać, bo cała była we krwi. Uratowana kobieta z Horchowa widziała jak zabijali dorosłych i dzieci. Jeśli mężczyzna miał na nogach oficerki, a Ukraińcy nie mogli ich zdjąć, to obcinali nogi i zabierali z butami. /../ Kiedy ją puścili, skręciła w zboże. Tam odnalazła córkę i bratową. Wspólnie poszły na Józefkę. Ona pierwsza opowiedziała o tym, co wydarzyło się w Orzeszynie, tym, którzy przeżyli i schronili się w Sokalu”. (Zofia Szwal, wysłuchała Teresa Madej; 2008-08-07; w: http://www.zamosconline.pl/text.php?id=2426&rodz=kul).

W kol. Oseredek Nowy pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy uprowadzili z domu 2 Polaków: dziadka z wnukiem, po których ślad zaginął.

We wsi Ozierany (Jezierzany) pow. Kowel upowcy ujęli uciekających z innych wsi 2 Polaków, wywieźli do wsi Suszybaba, gdzie jednego zamordowali.

We wsi i majątku Pawłówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali co najmniej 10 Polaków, w tym 2 mężczyzn, reszta ofiar to kobiety i dzieci.

W kol. Pelagin pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali wszystkich Polaków, liczby ofiar nie ustalono.

We wsi Piatykory pow. Horochów zamordowali 3 Polaków: dziadków z 4-letnim wnukiem, ich ciała wrzucili do studni.

W kol. Piński Most pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 6 rodzin, ocalała jedna rodzina mieszkająca pod lasem, którą „ukraińscy powstańcy” wyrżnęli następnego dnia. Zginęło tutaj 36 Polaków. Uratowała się tylko jedna kobieta, która trzy dni bez jedzenia siedziała w krzakach, po czym przez całą noc szła do Włodzimierza Wołyńskiego polami, natrafiając na zwłoki pomordowanych.

W miasteczku Poryck pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali około 220 Polaków. Pomimo, iż ksiądz odwołał sumę z godz. 11-tej, Polacy na nią przyszli. Zostali otoczeni w kościele i wymordowani, zginął też ksiądz proboszcz Bolesław Szawlowski. Ukraińcy chodzili po kościele i strzelali do zgromadzonych ludzi, głownie starców, kobiet i dzieci, dobijali rannych. Kościół obrabowali, wypili wino mszalne, śmieli się. W dole śmierci koło dzwonnicy zakopano ponad 100 ofiar. Po dokonaniu rzezi w kościele upowcy polowali na Polaków w całym miasteczku i w okolicach przez dwa dni. Czas jakby cofnął się do epoki najazdów tatarskich. Wykonawca masakry, Ukrainiec Nikołaj Kwiatkowśkyj zeznał, że w kościele zabito 300 osób. W mordach uczestniczyły kobiety i młodzież ukraińska (Siemaszko..., s. 896 – 899). „W kościele w Porycku, to jedna pani zdążyła w synem 7-letnim schować się za ołtarz św. Antoniego i była świadkiem całego męczeństwa tych ludzi. Banderowcy weszli do kościoła podczas sumy, zabili księdza sztyletami, a ludzi granatami rozrywali, a kto jęczał ranny, to dobijali sztyletami i kolbami karabinów. Ach, jak ludzie jęczeli i dusili się z tego dymu. Pani Żmucka opowiadała, bo to ciocia mojej bratowej, że ona z tego dymu nie mogła wytrzymać, ale przyszło jej do głowy, żeby siusiać do chusteczki od nosa i przykładać dziecku do buzi i sobie, i tak mogli oddychać, bo inaczej byliby podusili się z tego dymu od granatów. To był świadek naoczny, że tak ludzie 3 dni konali, a krew z kościoła lała się po schodach. Pani Żmucka z parafii Poryck w nocy wyszła po cichutku i ogrodami, polami do lasu. W lesie przebyła dzień, a w nocy dostała się do majątku Koniuchy, gdzie byli Niemcy i ci przywieźli ją do Horochowa i ta pani miała co opowiadać swoim dzieciom i wnukom. /.../ Słuchały dzieci, słuchała młodzież i słuchali goście, co na Pomorzu żyją i o tym nie słyszeli. My to opowiadaliśmy przy każdej okazji, ale kto tego nie przeżył, to nie wierzy.” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html)

We wsi i majątku Poryck Stary pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, co najmniej kilka rodzin; imiennie znane jest 5 ofiar: matka z 2 dzieci oraz małżeństwo.

Koło miasteczka Poryck pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 4 Polaków: 3-osobową rodzinę oraz męża Ukrainki.

We wsi i majątku Przesławice pow. Włodzimierz Wołyński upowcy obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali kilkanaście rodzin polskich.

W kol. Romanówka pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilkanaście rodzin polskich; imiennie znane jest 18 ofiar, w tym rodziny: 7-osobowa, 5-osobowa i dwie 3-osobowe zamordowane siekierami we własnych domach.

W kolonii Rogowicze pow. Horochów zamordowali Agnieszkę Lipowską, jej córkę Jadwigę, Aleksandra Lipowskiego (syna także Aleksandra), jego żonę Mariannę i ich 2- letnią córkę. „Do lipca 1943 r, mieszkałem z rodziną w kolonii Rogowicze, gmina Chorów, pow. Horochów. Ojciec mój Aleksander oprócz gospodarstwa rolnego posiadał młyn, siostra Jadwiga, lat 25, panna, była nauczycielką w szkole powszechnej, starszy brat Aleksander, lat 35 był sekretarzem gminy, ja zaś miałem kuźnię. Z Ukraińcami żyliśmy w zgodzie i mimo iż docierały do nas informacje o mordowaniu rodzin polskich przez banderowców uwierzyliśmy zapewnieniom naszych ukraińskich sąsiadów, że nic nam nie grozi, mamy mocną pozycję,  przecież oni też korzystają z naszego młyna i kuźni, a brat Aleksander był przez nich ceniony za udzielanie porad agronomicznych. A jednak przyszli. Była to niedziela 11 lipca 1943 r. Wróciłem do domu z rodzicami Aleksandrem i Agnieszką z d. Bernat oraz siostrą Jadwigą po nabożeństwie z kościoła w Łokaczach. Przyszedł do nas brat Aleksander z żoną Marianną lat 28 i dwuletnią córeczką. Naradzaliśmy się, czy mamy pozostać w swoich domach, czy też jak inne polskie rodziny opuścić dom i przenieść się do Łokacz, gdzie został utworzony oddział samoobrony i czulibyśmy się bezpieczniejsi. Ojciec wyszedł w pole do krów, a matka smażyła jajecznicę na boczku. Widocznie przywiódł ich zapach jedzenia. Weszło ich trzech, nieznanych mi z widzenia, uzbrojonych w karabiny. Zapytali czy cała rodzina jest w domu, zażądali od nas dokumentów, zabrali z portfelami mówiąc, że nam już one nie będą potrzebne. Byliśmy odświętnie ubrani, więc polecili, abyśmy się rozebrali do bielizny. Krzyczeli: Polskie mordy to już koniec z wami, musicie zginąć, nie ma tu dla was miejsca. Matka prosiła ich, aby pozwolili nam pomodlić się przed śmiercią. Zagonili nas z kuchni do pokoju, a kiedy siostra Jadwiga nie uklękła jak inni i na ich krzyki odpowiedziała: my zginiemy, ale i wy zginiecie, nie zbudujecie Ukrainy na krwi niewinnej i bezbronnej ludności polskiej, a okryjecie siebie i naród ukraiński wieczną hańbą, jesteśmy solą tej ziemi, zamiast mordować uczcie się od nas jak żyć godnie i dostatnio – została uderzona przez bandytę lufą karabinu, zachwiała się i upadła na szafę. W tym zamieszaniu matka powiedziała do mnie, abym uciekał. Klęczałem najbliżej okna. Zerwałem się z klęczek i skoczyłem w okno wybijając łokciem szybę. Kiedy byłem za oknem widziałem jak do mnie strzela inny bandyta stojący na obstawie. Zaciął mu się karabin. Wbiegłem za stodołę, gdzie stał banderowiec z rkm a z drugiej strony dwóch z karabinami. Słyszałem strzały, ale na szczęście nie trafili we mnie. Biegłem w stronę Łokacz polami kryjąc się za dziesiątkami żyta. Na pastwisku pasły się konie. Schwyciłem jednego i na oklep pojechałem dalej. Z ukraińskiej wsi Markowicze wyjechała furmanka z 4-5 mężczyznami którzy strzelali w moim kierunku. Konno dojechałem do rzeki, po czym pozostawiłem konia i wpław przeprawiłem się przez rzekę. Tak dotarłem do Łokacz gdzie poinformowałem znajomych Polaków o napadzie. Zgłosiliśmy o tym Niemcom. Następnego dnia Niemcy za obiecane im krowę, jałówkę i świnię zgodzili się wysłać z Łokacz do mojego domu patrol policji niemieckiej, który będzie mnie i grupę moich znajomych ochraniał przy pochówku wymordowanej mojej rodziny. W pokoju podłoga była we krwi. Nie mogliśmy odnaleźć zwłok. Sąsiad-Ukrainiec powiedział, że ciała pomordowanych leżą w gnojowniku zamaskowane gnojem i słomą. Wszystkie ofiary miały rany postrzałowe z tyłu głowy i w plecach. Odnalazłem swojego ojca w polu, był zszokowany, stracił na bardzo długi czas mowę. Widział z oddali z pola jak banderowcy otaczają nasz dom, słyszał strzały, widział jak uciekam. Zabraliśmy ciała pomordowanych moich bliskich oraz odzież, którą przezornie zakopaliśmy wcześniej w skrzyni na polu i opuściłem na zawsze swoje gniazdo rodzinne”. (Eugeniusz Lipkowski: Musicie zginąć, nie ma tu dla was miejsca; w: http://www.martyrologiawsipolskich.pl/mwp/wirtualne-mauzoleum/modul-iv-kresy-ii-rp/kresy-wschodnie/relacje/2511,quotMusicie-zginac-nie-ma-tu-dla-was-miejscaquot-Lipcowa-rzez-w-kolonii-Rogowicz.html ). W. i E Siemaszko, na s. 144 podają, że w kolonii w lipcu 1943 roku zamordowany został sołtys Ukrainiec za pomoc Polakom oraz 4-osobowa rodzina Łebkowskich, których ciała zakopano w gnoju, zapewne więc chodzi o 5-osobową rodzinę Lipkowskich.

We wsi i majątku Rykowicze pow. Włodzimierz Wołyński upowcy obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali kilka rodzin polskich, liczba ofiar nie została ustalona.

We wsi Samowola pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilkanaście rodzin polskich oraz nie znaną liczbę Polaków, uciekinierów ze wsi sąsiednich (mogiła ich znajdowała się na cmentarzu prawosławnym).

W kol. Sądowa pow. Włodzimierz Wołyński napad nastąpił po godz. 12-tej, po zerwaniu mostów na rzece Ług, aby Polakom odciąć drogę ucieczki do Włodzimierza. Upowcy uzbrojeni byli w bron maszynową, chłopi ukraińscy ze wsi Janiewicze w siekiery, łopaty, orczyki, kosy, widły. Szli od domu do domu torturując, gwałcąc, okaleczając i zabijając. Tropienie i ściganie uciekających trwało także przez cały następny dzień, oprawcy mieli czas na bestialskie znęcanie się nad ofiarami. Zginęło od 160 (Siemaszko), do 580 Polaków (Raport Komendy AK Lwów).

We wsi Sielec pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zarąbali siekierami na plebani 1 Polkę, gospodynię księdza.

W osadzie Sienkiewicze pow. Horochów: “11 lub 12 lipca 1943 r. żyjący w osadzie Polacy  zostali doszczętnie wymordowani. Liczba ofiar nie ustalona” (Siemaszko..., s. 192).

W kol. Stasin pow. Włodzimierz Wołyński napad nastąpił o świcie. Wśród napastników, pomimo zamaskowania, rozpoznano tutejszych Ukraińców uzbrojonych m. in. w siekiery i kosy nastawione na sztorc. Na każdym polskim domu wisiała tabliczka z wykazem wszystkich domowników. Polaków, którzy musieli wziąć ze sobą dowody osobiste, wypędzili na zbiórkę. Do jednej stodoły wpędzili mężczyzn, do drugiej kobiety z dziećmi. Zgromadzonym ogłosili, że Ukraińcy czekali dwadzieścia lat na tę chwilę, żeby wyrżnąć Polaków do dziesiątego pokolenia. Następnie wymordowali co najmniej 105 osób, wśród ofiar było np. niemowlę rozerwane na połowy i położone na stole. Zagrody zostały ograbione, a 14 lipca spalono całą kolonie, wyrąbano nawet sady. Dwa groby masowe do dzisiaj nie zostały oznakowane. Kolonia nosi obecnie nazwę Kałusów i jest nadal siedzibą ounowsko-upowskich szowinistów.

W majątku Suchodoły pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali ponad 80 Polaków, w tym dzieci zabijano kolbami karabinów, bo „na szczenięta szkoda kul”.

We wsi Suchodoły pow. Włodzimierz Wołyński upowcy wymordowali kilka rodzn polskich, natomiast Ukraińcy ze wsi Dziegciów zamordowali 3 Polaków, w tym 62-letniego kowala.

We wsi Szczeniutyn Duży pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali mieszkające tutaj 2 rodziny polskie, zrabowali ich mienie a zagrody spalili.

We wsi Szczeniutyn Mały pow. Włodzimierz Wołyński obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali kilkanaście rodzin polskich.

W kol. Szczytnia pow. Równe porąbali na kawałki 48-letniego Ignacego Wójtowicza.

We wsi i kol. Topieliszcze pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znane jest 14 ofiar.

We wsi Turopin (Turobin) pow. Włodzimierz Wołyński: „We wsi Turobin o mieszanej ludności polsko-ukraińskiej mieszkała moja kuzynka Antosia Uleryk z rodziną. Tylko ona przeżyła napad, w czasie którego wszyscy Polacy zostali wymordowani. Według jej relacji w niedzielę o świcie do mieszkania weszli Ukraińcy, część z nich w niemieckich mundurach i z karabinami, pozostali ubrani po cywilnemu uzbrojeni byli w siekiery, widły, noże i młotki. W czasie poszukiwania „broni" wymordowali wszystkich domowników - 8 osób. Antosia ciężko ranna zemdlała, a kiedy odzyskała przytomność zobaczyła jak rezuni dobijali rannych. Ją też dobijano parokrotnie bagnetem. Nie trafili jednak w serce lecz w rękę i cudem przeżyła. Półprzytomna z bólu i przerażenia usłyszała wołanie ojca, który ciężko ranny wymieniał kolejno domowników i błagał o ratunek. Kiedy upewniła się, że oprawcy wyszli, posadziła ojca pod ścianą, pozostawiła mieszkanie pełne trupów i krwi i wyszła aby zobaczyć co się dzieje u sąsiadów. Ujrzała zakrwawioną dziewczynę wracająca do mieszkania, aby ratować płaczące dziecko - siostrę. Antosia uczyniła to samo, ale gdy wróciła do domu ojciec już nie żył. Wtedy pożegnała swoich najbliższych i szybko ukryła się w ogrodzie, bo usłyszała tętent koni. To patrol ukraiński sprawdzał obejścia i dobijał jeszcze żyjących. Zabili dziewczynę z dzieckiem, do niej leżącej w konopiach i prawie martwej ze strachu dojechali po śladach. Wiele razy naprowadzali na nią konie, wreszcie jeden z jeźdźców stwierdził „tu padochła" i kiedy odjechali. Antosia postanowiła udać się do ciotki. W drodze natknęła się na kolejny uzbrojony patrol. Tym razem byli to dwaj znajomi Ukraińcy. Uklękła przed nimi i prosiła o darowanie życia. Tylko nie przyznawaj się do tego. Im zawdzięcza życie, gdyż pouczyli ją jak ma się dostać do szpitala we Włodzimierzu i poradzili poczekać do wieczora. Kiedy opuszczała na zawsze rodzinną wieś, żegnał ją makabryczny koncert – psy wyły, ryczały głodne nie wydojone krowy, rżały konie, ale harmonia grała, a pijani ukraińscy oprawcy śpiewali i bawili się. Do szpitala dotarła rano i po podleczeniu ran przybyła do Bielina do Samoobrony. Zamieszkała u Bolesława Kobulskieg, brata mojej babci. Tam poznałam jej smutną historię.” („Ze wspomnień Zofii Ziółkowskiej”; w: http://www.najigoche.kaszuby.pl/artykul/artykul=774,ze-wspomnien-zofii-ziolkowskiej/ ) ; W. i E. Siemaszko na s. 944 podają nazwę wsi „Turopin” i nie wymieniają powyższych zbrodni.

W kol. Turówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 49 Polaków, w tym 22 wrzucili do studni.

W kol. Witoldów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 6 Polaków: matkę z 19-letnią córką, rodziców z 12-letnią córką oraz 12-letniego chłopca.

W  kolonii Witoldówka pow. Włodzimierz Wołyński "nacjonaliści ukraińscy wymordowali kilkadziesiąt osób narodowości polskiej" (Feliks Budzisz; informacji tej nie potwierdzają Siemaszkowie na s, 903 – 904).

We wsi Wolica pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 14 Polaków: trzy rodziny: 6-osobową i dwie 4-osobowe.

We wsi Wołczak pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali mieszkające tutaj 3 rodziny polskie (3 małżeństwa mające po 1 dziecku, w tym 17-letnią córkę), 9 Polaków. Ocalał jeden syn, który w czasie rzezi był w sąsiedniej wsi i został ostrzeżony.

We wsi Wólka Kotowska pow. Łuck  bojówki UPA z sąsiednich wsi Kotów i Moszczenica mordują 37 osób, a 11 zginęło w podjętej przez Polaków obronie.„O epizodach z napadu na Wólkę Kotowską, Zofia dowiedziała się od swojej ciotki, która przeżyła napad i widziała te wydarzenia ukryta w zaroślach. W książce W.E. Siemaszków " Ludobójstwo ..."; w tomie I, w opisie z napadu na Wólkę Kotowską podana jest data 4/5 lipca. Pani Zofia podaje datę 11 lipca 1943 , niedziela o godz. 4.00. Mieszkańcy mimo ostrzeżeń dali się zaskoczyć. Zabudowania były podpalane snopkami zboża,  które stało już w kopkach wokół gospodarstw. Irena Kownacka miała 19 lat. Uciekała przed upowcem. Dogonił ją i przyparł do brzozy, zadając ciosy chyba tępym nożem. Broniła się i zasłaniała rękoma. Otrzymała 35 ran, wypłynęła opłucna. Została zoperowana w niemieckim szpitalu wojskowym w Ołyce. Przeżyła. Jej brat, Stanisław Kownacki pilnował w nocy gospodarstwa. Miał karabin, ale bez naboi. Po napadzie zeskoczył ze strychu i zaczął uciekać. Dogonił go w zbożu banderowiec na koniu, przewrócił tratując koniem i dobił siekierą. W Wólce Kotowskiej w czasie napadu tylko z rodzin Kownackich i Bernackich, zginęło 17 osób. Pochowani zostali we wspólnej mogile na podwórzu spalonego gospodarstwa obok zagrody Kownackich. Felczerowi Wilkowi żywcem wydłubano oczy. Krzyki mordowanych, odgłosy rzezi były dobrze słyszane, a łuny pożarów widoczne w Adamowie. Uciekli na dworzec do Ołyki.” (Ze wspomnień Zofi Bamberskiej z domu Sewruk; tekst przysłał Marian Maksymiuk; w:  http://wolyn.ovh.org/opisy/wolka_kotowska-07.html).

We wsi Wydranka pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali co najmniej 51 Polaków.

W kol. Wygranka pow. Włodzimierz Wołyński około godz. 3-ciej nad ranem usłyszano odległe strzały i zauważono uciekających z Gurowa Polaków. Zaraz też nastąpił atak, wśród napastników rozpoznano znajomych Ukraińców z Wygrani i Gurowa, z którymi dotychczas „sąsiadowano” w zgodzie. Polaków torturowano, kobiety gwałcono, zabijano za pomocą siekier, wideł, noży itp. Po rzezi, po południu nastąpiła grabież dobytku. Zamordowano co najmniej 157 Polaków. Na drugi dzień przyjechali Niemcy z Sokala na inspekcję. W pierwszych domach natknęli się m. in. na dwuletnie dziecko nasadzone na widły i wstawione w okno, drugie miało wsadzoną w brzuch łopatę, którą podparto drzwi. Zrezygnowali z oględzin reszty zagród, porobili zdjęcia i odjechali. Trzy dni po napadzie Ukraińcy spalili kolonię, zwłoki spłonęły w zabudowaniach. Ciała pomordowanych poza domami rozniosły po polach zgłodniałe psy (Siemaszko..., s. 836 – 837).

W kol. Zabara pow. Równe Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: 70-letnią kobietę i 87-letniego mężczyznę.

We wsi Zabłoćce pow. Włodzimierz Wołyński „ukraińscy powstańcy” ze zgrupowania UPA Martyniuka pod dowództwem Iwana Kici oraz miejscowi chłopi ukraińscy wtargnęli do kościoła podczas mszy. Mordując 74-letniego księdza proboszcza Józefa Aleksandrowicza, byłego więźnia bolszewików, drwili: „Niech ciebie polski Bóg ratuje”. Na oczach wiernych skręcili mu kark oraz zamordowali co najmniej 78 Polaków. Chłopcu (Henryk Serwetowski) rozerwali usta, bo przed śmiercią krzyczał: ”Niech żyje Polska”. Barokowy kościół p.w. Św. Trójcy z lat 1760- 1773 zniszczyli, plebanię spalili. Po rzezi do cerkwi i stodół duchownego prawosławnego Ukraińcy zwozili zrabowane polskie mienie (Siemaszko...., s. 638).

We wsi i majątku Zamlicze pow. Horochów po rzezi w majątku Janin napadu dokonali ci sami oprawcy. Polakom kazali kłaść się twarzami do podłogi i mordowali ich za pomocą różnych narzędzi. Trupy i poranionych wrzucali do dołów z obornikiem. Żartowali z wyglądu masakrowanych kobiet. Następnie dokonali rzezi Polaków w majątku. Zabitych i rannych ściągnęli do dworskiej obory i spalili. Zginęło 118 osób.

W kol. Zaszkiewicze Nowe pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilka rodzin polskich.

We wsi Zaszkiewicze Stare pow. Włodzimierz Wołyński zarąbali siekierami 5 Polaków, dziewczynę oraz 4-osobową rodzinę (92-letnią babcię, jej 50-letniego syna, 16-letniego wnuka i 4-letnią wnuczkę) i zakopali za stodołą; los drugiej mieszkającej tutaj rodziny polskiej nie jest znany.

W kol. Zygmuntówka gmina Mikulicze  pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali ponad 50 Polaków, m.in. odcinając głowy.

W kol. Zygmuntówka gmina Poryck pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali mieszkające tutaj 2 rodziny polskie oraz Polkę, której mąż był Czechem.

W kol. Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz miejscowi chłopi ukraińscy zamordowali 51 Polaków, a wg innych świadków 17 rodzin polskich.

We wsi Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i miejscowi chłopi ukraińscy wymordowali mieszkających tutaj Polaków, 10 rodzin, liczby ofiar nie ustalono; pozostawiony sparaliżowany brat nauczyciela zmarł po dwóch tygodniach z głodu.

 

- 1944 roku:

We wsi Tarnawka koło Żahotyna policjanci ukraińscy zastrzelili na plebani proboszcza ks. Jana Mazura

 

W nocy z 11 na 12 lipca

- 1943 roku:

W kol. Bakonówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich, zdołała uciec tylko jedna matka z dzieckiem. W jednej ze stodół spłonęło 21 Polaków, łączna ilość ofiar nie jest znana.

We wsi Dominopol pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy wymordowali co najmniej 220 Polaków; do uciekających strzelali, złapanych torturowali i zabijali za pomocą różnych narzędzi (Siemaszko..., ss. 914 – 916).

We wsi Mogilno (Mohylno) pow. Włodzimierz Wołyński: „banderowcy z UPA przyszli i zabrali z domu mojego Tatusia Franciszka Mroziuka, to samo spotkało Stanisława Juszczaka  i gajowego o nazwisku Tronow. Wszyscy trzej zostali uprowadzeni do lasu i tam zamordowani” (Jadwiga Kozioł z d. Mroziuk, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

We wsi Pustomyty pow. Horochów: „Jeden z Ukraińców złapał Wandę (Piliszczewską, lat 8 – przy. S.Ż), ta jednak po krótkiej szamotaninie zdołała się wyrwać. Wyskoczyła na dwór, nie pobiegła jednak, jak mama i siostra prosto, lecz skręciła w bok. Przy studni stojącej przed jedną z chałup zobaczyła Ukraińca  rozdzierającego dziecko. -  Małą dziewczynkę, leżała na ziemi. Przydepnął jej jedną nogę i z całej siły szarpał za drugą, właśnie po to, by dziecko rozedrzeć. Potem wrzucił ją do studni. Widząc to Wanda zaczęła biec tak szybko, że przegoniła nas i pierwsza wpadła do zabudowania Karawańskich. /.../ Kowalczykowa miała troje dzieci, dziewiętnastoletnią Stasię, siedemnastoletniego Tadzia oraz dwuletnią Basię. Gdy przyszli do ich domu, kazali im klękać. W stronę ołtarzyka. W jej domu był ołtarzyk, do kościoła ze wsi było daleko, znajdował się w Horochowie, jakieś dziesięć kilometrów. Dlatego mieszkańcy Pustomyt często chodzili modlić się właśnie do Kowalczykowej. Klęczała w środku, syn i córka po jej bokach, mała Basia stała w łóżeczku. Jeden z bandytów strzelił. Syn i córka Kowalczykowej upadli od razu, jej kula przestrzeliła dłonie. Też upadła, udała, że nie żyje. Basia zapłakała. Ukrainiec podszedł do niej, dziecko wyciągnęło ręce do srebrnego ostrza, tamten pchnął, zatopił je w jej piersi. Potem na środek chałupy pokładli drewniane meble, wypchane słomą sienniki, drewno, podpalili to i wybiegli na dwór. Wtedy Kowalczykowa złapała miskę, która stała w rogu chałupy. W misce była woda, wystarczająco dużo, by ugasić płomienie. Lecz zobaczył ją z dworu jeden z Ukraińców, wrócił do chałupy i zaczął tłuc kolbą karabinu po głowie tak długo, aż przestała się ruszać. Uznał, że nie żyje, wtedy wyszedł. Tym razem już domu nie próbowali podpalać. Kowalczykowa odzyskała przytomność. Zeszła na dół do piwniczki. Owinęła przedziurawione ręce szmatami, usiadła na taborecie. A z góry, przez szczeliny w podłodze, kapała na nią krew. Krew jej martwych dzieci, oblepiała ją od głowy do stóp. W końcu nie była w stanie tego znieść, wyszła po dwóch godzinach. Zawinęła ciała w prześcieradła, wykopała pod oknem dół i powkładała tam swoje martwe dzieci. Wcześniej straciła męża. Był leśniczym, na początku roku poszedł do lasu, nie wrócił, wszelki słuch po nim zaginął. Została sama.  /.../ Ukraińscy bandyci dopadli Tomasza Hołowańskiego, miał macochę Ukrainkę. Ją zabili w chałupie, martwe ciało posadzili przy piecu. Jego obwiązali pierzyną, podźgali kosą, rzucili na słomiany gnojownik i podpalili. Zdołał się z niego w tej pierzynie skulać, lecz był potwornie poparzony. /.../ Dowieźli go do szpitala, tam zmarł po kilku dniach.” (Damian Szymczak: „Czy żołnierze chodzą z tasakami”; w: „Gazeta Polska” z 23 lipca 2008). W. i E. Siemaszko, na s. 191 – 192 podają odnośnie kolonii Pustomyty: „10 czerwca 1943 r. upowcy uprowadzili z domu i zamordowali Władysława Filipiaka, s. Andrzeja i Agnieszki z d. Pierożek, lat 46; 12 lipca 1943 r. zagrody polskie były w kolonii palone, a Polacy  zostali doszczętnie wymordowani, tj. około 50 osób” - oraz  na s. 192 podają odnośnie wsi Pustomyty: „W lipcu 1943 r., najprawdopodobniej 12 lipca, upowcy zamordowali wszystkich mieszkających we wsi Polaków, tj. co najmniej 40  osób. Nazwisk nie zdołano ustalić”.

We wsi Zahorów Nowy pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 46 Polaków (inni: co najmniej 52 Polaków), prawie wszystkich mieszkających tutaj. Dwoje dzieci: 11-letniego Edwarda Ślusarskiego oraz jego siostrę Manię w wieku przedszkolnym „ukraińscy partyzanci” żywcem zakopali w ziemi (Siemaszko..., s. 145). We wsi Zahorów Nowy lub Zahorów Stary: „Jakiś Ukrainiec, który pilnował, dwie rodziny Polaków dał znać do Horochowa, a to było 25 km od Horochowa i pojechali. Oni biedni, Baranowski Julek z rodziną, dwa tygodnie siedzieli w łodzi w trzcinach na jeziorze koło swego młyna i nikt nie wiedział, tylko ten ich młynarz przynosił chleb i mleko. W Horochowie mieli rodzinę, czterech braci. Jak pojechali do nich do Zahorowa i brat Baranowskiego, Tadzik, wołał ich dłuższą chwilę: Julek, Julek, wyjeżdżajcie łodzią, my po was przyjechaliśmy, ja Tadziu; przyjechaliśmy po was autem pancernym, wychodźcie. Chwile potrwało, zanim zrozumieli i po głosie poznali Tadzia i dopiero wyjechali z tej trzciny. Było osiem osób, trzy rodziny w takim strachu siedzieli w trzcinie, dwoje dzieci, a pani Baranowska spodziewała się dziecka drugiego, no i na tej łodzi zamarło w niej to dziecko. Prawie, że ona nie poszła za nim, bo przez dwa tygodnie nie odczuwała żadnych ruchów dziecka i jak tylko dowieźli ja do Horochowa, to od razu do szpitala i wywoływanie porodu.” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html)

 

- 1952 roku:

We wsi Jamelna pow. Grodek Jagielloński Ukraińcy spalili żywcem w domu mieszkającego samotnie Polaka o nazwisku Adamów.

 

W dniach 11 i  12 lipca

- 1943 roku:

W kolonii Piński Most pow. Włodzimierz Wołyński: „ zamordowani zostali przez Ukraińców:

1. Sienkiewicz Hipolit lat ok. 35 oraz jego rodzeni bracia: Kazimierz lat ok. 25  i Antoni lat ok. 20.
2. Zymon Stanisława lat ok. 20 i Konstancja lat ok. 21. Tam było 3 rodziny Zymonów, ale już nie pamiętam imion.
3. Hypś Stanisław lat ok. 40 i jego rodzony brat Eugeniusz lat ok. 25.
4. Żukowski Stanisław albo Antoni lat ok. 35 i jego żona Antonina lat ok. 35.
5. Dobrowolski, tam było 3 rodziny Dobrowolskich, pamiętam że to były liczne rodziny, ale już nie pamiętam imion tych ludzi, ani ich wieku
.” (Antonina i Kazimierz Sidorowicz, w: jw.). Moi rodzice i moja siostra zostali zamordowani na swoim podwórku zaraz po zakończeniu żniw. W naszej koloni zginęli chyba w sierpniu 1943 r także: Okapiec Maciej lat ok. 65 i jego żona lat ok. 60  i ich syn Jan lat ok. 13 oraz dziadek Zymon lat ok. 83 i jego synowie: Adolf lat ok. 40, Stanisław lat 35 i chyba Jan lat ok. 32. Ostateczna rozprawa z mieszkańcami naszej koloni została poprzedzona w lipcu 1943 r., innym aktem terroru, który jeszcze bardziej sparaliżował miejscową społeczność Polaków. Ukraińcy jednego dnia zabrali z drogi 5 polskich mężczyzn, w tym Antoniego Bydychaja, Eugeniusza Hypśa, Adolfa Burlińskiego, Władysława Wawrynowicza oraz Antoniego Hasiaka. Następnie osądzili ich wszystkich w Gnojnie, a potem dwóch uzbrojonych wartowników ukraińskich zawiozło 5 silnych, młodych Polaków do Lasu Świnarzyńskiego i od tej pory wszelki słuch po nich zaginął. Furmanka na której ich wieziono, należała do Ukraińca, który też powoził, on to właśnie mówił później do swoich sąsiadów tak: „Jakie durne chłopy, dali się pobić tylko dwóm rezunom!” (Antoni Sienkiewicz, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).  W. i E. Siemaszko na s. 930 opisując Piński Most nie wymieniają niektórych z powyższych ofiar.

W kol. Sądowa pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz chłopi ukraińscy ze wsi Janiewicze w drugim dniu rzezi wyłapywali ukrytych Polaków, torturowali ich i zabijali.

 

11 lub 12 lipca

- 1943 roku:

W osadzie Łysa Góra pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali 10 rodzin polskich, imiennie znana jest zamordowana 1 rodzina.

W kol. Markostaw pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 11 rodzin polskich, spośród 13 rodzin mieszkających w tej kolonii, co najmniej 44 Polaków.

We wsi Michałówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali uciekającą ze wsi  3-osobową rodzinę polską.

W osadzie Sienkiewicze pow. Horochów wymordowali wszystkich mieszkających tutaj Polaków, których liczba nie została ustalona.

W kol. Strzelecka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali w sposób okrutny około 60 Polaków.

We wsi Suchodoły pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali kilka rodzin polskich, liczba ofiar nie została ustalona.

W kol. Wandówka pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali prawie wszystkich Polaków w tej polskiej koloni, z kilkudziesięciu rodzin ocalały dwie, liczba ofiar nie została ustalona.

 

12 lipca

 

- 1941 roku:

We Lwowie gestapowcy z nacjonalistami ukraińskimi rozstrzelali 2 polskich profesorów.

W miejscowości Młynów pow. Dubno policja ukraińska fałszywie wskazała Niemcom jako komunistów 35 Polaków i 11 Żydów, którzy zostali rozstrzelani.

We wsi Słobódka Górna pow. Buczacz bojówkarze OUN zamordowali 7 Polaków, w tym nauczyciela z rodziną.

 

- 1943 roku:

We wsi Biskupicze Małe pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilka rodzin.

We wsi i majątku Biskupicze Szlacheckie pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali Polaków: kilka rodzin oraz pracowników majątku, liczba ofiar nie została ustalona.

We wsi Czarnokońce Małe pow. Kopyczyńce: „12.VII.1943. Czarnokońce Małe pow. Kopyczyńce. Ukraińcy: Kulczycki Piotr, Bardecki Piotr, Tudorów Fedor, zamordowali Polaka Jana Dąbrowskiego lat 20. Trupa znaleziono. Sprawców aresztowano” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają w tej wsi żadnego morderstwa.

We wsi Czestny Krest pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy wymordowali przebijając widłami i rąbiąc siekierami 18 dzieci polskich w wieku 3 – 12 lat wyłapanych w zbożu podczas pogromu kol. Maria Wola i przywiezionych tutaj furmankami.

We wsi Dziegciów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 Polaków: matkę z małym dzieckiem, które uciekły ze wsi Smołowa podczas dokonywanej tam rzezi.

W kol. Fundum pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilka rodzin polskich oraz obrabowali i spalili ich domy.

W kol. Grabowiec pow. Łuck zabili „trzy rodziny Tarnaskich i dwie rodziny Romaniewiczów” (Zbigniew Starzyński „Senior”: Anastazy Ryszard Garcyński „Nadzieja” ; w: „Biuletyn informacyjny 27 DWAK” nr 4/2000). W. i E. Siemaszko podają, że w lipcu chłopi ukraińscy zamordowali tutaj 9 Polaków, w tym rodzinę 7-osobową z 5-giem dzieci.

W kol. Granatów pow. Horochów Ukraińcy zamordowali kilkanaście rodzin polskich (okołó 50 osób), imiennie znane jest tylko 7 ofiar.

W osadzie Holendernia pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zgromadzili rodziny polskie w stodole, zaryglowali drzwi, oblali benzyną i podpalili; żywcem spalili około 50 Polaków.

W kol. Horochówka pow. Horochów na krotko przed napadem, Ukraińcy powiesili wszystkie psy w polskich zagrodach. Rankiem 12 lipca do wsi wkroczyli uzbrojeni w siekiery, widły i broń palną. Mężczyzn i chłopców zgromadzili w jednej zagrodzie i wymordowali. Następnie kobiety i dzieci wprowadzili do jednego domu, gdzie na podłodze już rozłożona była słoma, dom zamknęli i podpalili. Złapali uciekającą Anielę Golisz, związali drutem kolczastym i wrzucili do ognia. Nad zgliszczami latały białe gołębie, a Ukraińcy mówili, że są to dusze Polaków. Imiennie znanych jest 38 ofiar. Zboże zrabowane przez miejscowych Ukraińców zjadła w 1943 r. plaga myszy. W 1944 roku plony spustoszył front wojenny. W 1945 r. Horochówkę zniszczyła trąba powietrzna. Z rzezi ocalała tylko 1 Polka z 2 córkami, ekspatriowana w 1945 r. tuż przed trąbą powietrzną.

W kol. Jachimówka pow. Horochów zamordowali 4 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę.

W kol. Janów pow. Horochów zamordowali 2 Polaków.

W kol. Jasionówka pow. Horochów zamordowali 14 Polaków; dwie osoby żywcem wrzucili do studni, dwie osoby powiesili na drucie kolczastym, 5 osób zatłukli drągami.  Następnego dnia podczas rabowania gospodarstw polskich wyłapali jeszcze i zamordowali kilka osób.

We wsi Korytnica pow. Horochów zamordowali Polaka uprowadzonego z innej wsi oraz kilka miejscowych rodzin polskich, liczba ofiar nie została ustalona.

W kol. Krzemieniec pow. Horochów zamordowali 10 – 12 rodzin polskich, co najmniej 40 Polaków.

W osadzie Listopadówka pow. Horochów zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, było tutaj 20 gospodarstw polskich, imiennie znane jest tylko 5 ofiar.

We wsi Majdan pow. Zdołbunów zamordowali 20 Polaków, kilka rodzin.

We wsi Majdańska Huta pow. Zdołbunów Polacy mieli zagwarantowane bezpieczeństwo na mocy pisemnej umowy ze sztabem UPA stacjonującym w Antonowcach pow. Krzemieniec, pod warunkiem, że nie wyjadą do miasta i będą dawać świadczenia na rzecz UPA. Przez kilka miesięcy wieś świadczyła daninę: jaja, sery, mleko, zboże, świnie, konie, furmanki, deski na budowę schronów itp. 12 lipca o świcie upowcy spędzili większość mieszkańców do stodoły i spalili żywcem. Pozostali byli mordowani w różnych miejscach, zginęło co najmniej 184 Polaków. Ze wsi uratowało się 11 Polaków, gdyż przebywali poza domem.

W kol. Maria Wola pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy dokonali rzezi 229 Polaków. 30 osób żywych wrzucili do studni i przywalili kamieniami, 13 powiązanych mężczyzn spalili żywcem w stodole, uciekających wyłapywali jeżdżąc na koniach, torturowali, okaleczali i zabijali. Głównymi narzędziami mordu były siekiery, noże, widły, drągi itp. Gwałty, pisk torturowanych dzieci, krzyk matek i ojców okaleczanych i zabijanych niósł się daleko od wsi. Wyłapane w zbożu 18-cioro dzieci w wieku 3 – 12 lat, w tym synów Reginy Futyma: 5-letniego Zbigniewa i 3-letniego Ryszarda, „ukraińscy partyzanci” załadowali na wóz drabiniasty i wywieźli do ukraińskiej wsi Czestny Krest, gdzie pomordowali ich przebijając widłami i rąbiąc siekierami. Zagrody ograbili i spalili, często z ciałami ofiar (Siemaszko..., s. 860 – 863).

W kol. Oktawin pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy z sąsiednich wiosek zamordowali 7 Polaków, którzy nie wyjechali z kolonii.

W kol. Piłsudczyzna pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę.

W kol. Piński Most pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali ostatnią mieszkającą tutaj 6-osobową rodzinę polską: 1 mężczyzna, 3 kobiety (żona i 2 jego siostry) oraz 2 dzieci lat 2 i 5.

W kol. Poluchno pow. Horochów zamordowali około 40 Polaków, całe rodziny.

We wsi Poluchno pow. Horochów zamordowali co najmniej 49 Polaków. W jednej rodzinie zarąbali siekierą 6 dzieci w wieku poniżej 15 lat;  spalili żywcem w stodole 15 osób.

W miasteczku Poryck pow. Włodzimierz Wołyński w następnym dniu po rzezi 11 lipca upowcy dokonali ponownego napadu mordując co najmniej 100 Polaków.

W kol. Pustomyty pow. Horochów zamordowali około 50 Polaków. „Przypomniałam sobie, że w tych dniach napadu i morderstwa na Postomyckiej Kolonii k/Horochowa zabili leśniczego, żonę, córkę i małą dwuletnią córeczkę, a obok leśniczówki mieszkali tacy fajni Polacy nazwiska Hołdowańscy. Mieli wiele dzieci, a jednego mieli syna, takiego sportowca atletę, silnie zbudowanego. Podstępem go podeszli. Ukrainiec wszedł do nich do domu i mówi, że pan leśniczy go woła, żeby zaraz przyszedł, a on widzi, że to Ukrainiec, który u leśniczego pracuje. Uwierzył i pobiegł, a tam było pełno bandytów. Złapali go w taka pułapkę i zamordowali. Odrąbali ręce, wydłubali mu oczy, oderżnęli język, uszy i tak go strasznie umęczyli. Ale trzeba trafu, że żona leśniczego odżyła, bo była uderzona siekierą w plecy i upadła twarzą do ziemi, a po jakimś czasie ocuciła się i zobaczyła, że wszyscy nieżywi, a tylko Hołdowański skomlił, bo język miał odcięty i żył jeszcze jego tułów. Ona wyszła z domu, zobaczyła córkę zabitą w klombach kwiatów, polamentowała głośno i szła przez wieś Postomyte w kierunku Horochowa i wołała: dobijcie mnie, zabijcie mnie, nie mam po co żyć. I tak szła przez wieś, prosiła o śmierć, ale nikogo nie spotkała i tak wyszła na drogę traktową, doszła już prawie pod Horochów. Na przedmieściu spotkał ją mój mąż jadąc z Janiny, uciekając też sam przed bandytami. Zszedł z wozu i wsadził ją na wóz ciężko ranną, zawiózł ją na plebanię, opowiedziała swoje przeżycia i zawieźli ją do szpitala i wyleczyła się i z nami razem mieszkała przeszło 7 miesięcy. A jak ona opowiedziała, że tam tak ciężko jęczał jeszcze żywy Tomek Hołdowański, że tak, a tak porąbany to pojechali Polacy uzbrojeni w biały dzień i nie mieli żadnej potyczki. Przywieźli ich zabitych do Horochowa, aby pochować na cmentarzu, a tego pana Hołdowańskiego przywieźli, zrobili Niemcy zdjęcia, że taki tułów jeszcze żyje, wsadzili w samochód i do Lwowa odwieźli to w szpitalu pofotografowali na różne strony i żył jeszcze dwa dni w szpitalu. Zmarł, to było 15 lipca 1943 roku.” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html). Patrz też: „W nocy z 11 na 12 lipca 1943 roku”.

We wsi Pustomyty pow. Horochów zamordowali około 40 Polaków. ”Zwracam się do państwa z pytaniem czy jest możliwość zamieszczenia informacji o mordzie dokonanym na rodzinie mojego dziadka - Kazimierza Sichowskiego pochodzącego z miejscowości Pustomyty w woj. wołyńskim” (Agnieszka Wolszczak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl; świadek nie podaje, czy mord miał miejsce na kolonii czy we wsi.).

W majątku Radowicze pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 rodziny polskie, w tym 5-miesięcznego chłopca i 3 dzieci (inni: kilka rodzin polskich).

We wsi Rudnia pow. Horochów zamordowali 141 Polaków. „Antoni Sienkiewicz opowiedział mi także, jak Ukraińscy nacjonaliści napadli wcześniej na polską wioskę Rudnia koło Kisielina i mordowali tam Polaków. To było tak: gdy wpadli do domu Leokadii Dobrowolskiej, która mieszkała tam u swego męża, jej udało się ujść z życiem. Tymczasem jej męża i całą rodzinę Dobrowolskich okrutnie zamordowano. W tym napadzie, który miał miejsce około 3 dni przed napadem na Dominopol, zginęła większość mieszkańców polskiej wsi Rudnia. Było to więc albo 08 albo 09 lipca 1943 r.” (Kazimierz i Antonina Sidorowicz, w: jw.). W i E Siemaszko na s. 166 – 168 datują napad na wieś Rudnia na 12 lipca, a wśród pomordowanych 141 Polaków podają także Leokadię Dobrowolską.  Już od kwietnia UPA rekwirowała tutaj żywność, miski, łyżki, ręczniki, itp. Część ofiar zabijano na miejscu stosując bestialskie tortury i gwałty, część spędzono pod kapliczkę i tam wyrżnięto za pomocą siekier, kos, noży, wideł itp. Wieś obrabowana i spalona przestała istnieć.

W kol. Smołowa pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz miejscowi Ukraińcy zamordowali co najmniej 65 Polaków. W kuźni spalili żywcem około 40 osób, w tym kobiety i dzieci; przy gliniankach znaleziono 18-miesięcznego Leszka Bardygę, który ssał pierś zamordowanej matki (bliźniacza siostra Leszka, Alicja, także została zamordowana). Wargockiej będącej w ostatnim miesiącu ciąży rozpruli brzuch, aby „pomóc urodzić Lacha”; starcowi o nazwisku Prymas sąsiedzi Ukraińcy ścięli głowę kosą (Siemaszko..., s. 823).  Z tej wsi zdołała uciec do wsi Dziegciów matka z dzieckiem – i tam została zamordowana.  W Smołowej na początku lipca Ukrainiec, który miał odwieźć Polkę z synem lat 3 i jej siostrą lat 5 do Włodzimierza, zastrzelił ich tuż za wsią. „Miałam wtedy trzynasty rok. Moi rodzice mieszkali tam od pokoleń. My się bawiliśmy, to było wieczorem. I tak patrzę – pali się ktoś. I patrzyliśmy przez okno, wyszliśmy na dwór, a tu już blisko ogień, pali się wieś. Ale to była rzadka wieś, tak się ogień nie powinien [sam] przerzucać. Tato mówi: „Idziemy z mamą ratować dobytek (maszyna, młynek) do stodoły”. I poszli do stodoły, a my, dzieci, zostaliśmy w domu. Tato chciał z mamą uciekać, ale mama się nie zgodziła. Powiedziała, że woli zginąć, niż zostawić dzieci same. Jak wyszli na podwórze, to tamci już byli. Tato ich znał. Zaczął ich prosić: „Darujcie życie, przecież my razem narabiali, gościli się, co ja wam zawinił?”. Nazwisk ich nie pamiętam. Oni powiedzieli, że „Dosyć wam, Lachom, coście się na naszej zemli nażyli, krwi naszej napili!”. I my przyszli do mieszkania, poklękaliśmy przy stole, mama wzięła krzyżyk do ręki, a na drugiej ręce trzymała dziewięciomiesięcznego synka Edzia. Tato zaczął prosić: „Nie żałujcie na nas kul, wystrzelajcie nas, tylko nie mordujcie!”. I oni puścili serię, to mama upadła, ten krzyżyk tak trzymając w ręce, i poleciała na to dziecko – to nie wiem, czy było zabite, czy zaduszone. Wtedy zginęła mama, dwie młodsze siostry, sześcioletnia Halina i czteroletnia Krysia, i ten chłopaczek. Ta sześcioletnia skoczyła na łóżko i przykryła się, a on ją zaczął czymś bić. Ja w tym czasie z tego strachu zemdlałam. Ile leżałam, to nie wiem. Jak się ocknęłam, to pić mi się strasznie chciało, to pamiętam, że tę krew z podłogi ssałam. Oni nanieśli słomy i podpalili mieszkanie, okna już były powybijane. Podłoga zaczęła się tlić i zapadła się, ogień przygasł. Jak ja się przebudziłam, to pozalewałam ten ogień – woda była w domu. Podeszłam do mamy. Mama była martwa, a tato mówi, żebym uciekała, bo on nie da rady, bo jest ciężko ranny. Ja przez okno uciekłam do sadu, pod taki krzak jaśminu. Tu się wszędzie pali wieś, ogień wszędzie, psy wyją. A starsza o dwa lata siostra Gienia była gdzieś na sadzie, jak ją zaatakowali. Ona w tym czasie, jak przyszli, wyrzucała jakieś ubrania, zapasy z komory i tu ją musieli dopaść. Ja już po napadzie schowałam się [potem] w zbożu. W nocy nad ranem przebudziłam się, bo zrobiło się zimno. Ja miałam przestrzeloną lewą rękę, kula przeszła na wylot i lewy bok mnie bolał. Usłyszałam jęki, a to mój tato wyszedł z domu, miał wydarte mięśnie ramienia. Chciało mu się bardzo pić. Nabrałam wody, dałam ojcu. Jak wracałam, spotkałam siostrę leżącą w sadzie. Prosiła, żeby jej dać coś pod głowę i coś do przykrycia. Przyniosłam jej poduszkę i jakiś koc. Jak przyszłam w dzień koło południa, to już nie żyła. Widać jej było wnętrzności i głowa była pobita. W tym czasie ta, co miała sześć lat, jeszcze żyła, ale głowa była cała sina. Ta czteroletnia już nie żyła. W dzień [13 lipca] siedzieliśmy [z ojcem] w zbożu, ale była burza, na noc przyszliśmy do domu, spaliśmy w kuchni, a w pokoju leżeli pobici. Następny dzień [14 lipca] również spędziliśmy w zbożu, a na wieczór przyszedł szesnastoletni sąsiad Rutkowski, bo oni wszyscy wcześniej uciekli do Włodzimierza. On wrócił na swoje gospodarstwo, bo mieli zakopany kufer z odzieżą, ale już kufra nie było. Razem połapaliśmy konie, pomogłam mu zaprząc. Wsadziliśmy tatę na wóz i zaczęliśmy uciekać do Włodzimierza. To jest 12 km i przez ukraińskie wsie. Jak jechaliśmy przez las, to strzelali za nami, ale udało się przejechać. Tam [za lasem] już byli Niemcy, i Polacy czegoś szukali, jakiejś żywności. Niemcy nas zatrzymali, ale zobaczyli, jak jesteśmy pobici, to nas puścili. Na nas już czekali ciocia z mężem pochodzenia ukraińskiego, którzy mieszkali koło Włodzimierza na Białozowszczyźnie. Tatę wzięli do szpitala, gdzie leczył się przez sześć miesięcy. Za jakieś dwa miesiące pojechaliśmy [z wujkiem] z Niemcami, żeby zobaczyć to pogorzelisko. Okazało się, że bandyci drugi raz przyjechali, zaraz po naszym wyjeździe i drugi raz wszystko podpalili. Jak byśmy jeszcze trochę zostali, to z pewnością by nas też zabili. Siostra w sadzie leżała tam, gdzie umarła. Ktoś ją tylko lekko przykrył ziemią i darnią. Jak przyjechaliśmy, to pozbieraliśmy z pogorzeliska domu głowy, trochę kości i położyliśmy koło siostry. Wujek zbił taki krzyż z brzozy i tam postawił.” (Relacja Leokadii Janeczko z Wargackich, spisana przez Ewę Kędrę-Załogę w 2009 r.; za: http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/840-wystrzelajcie-nas-tylko-nie-mordujcie.html ; wyszukał i wstawił B. Szarwiło).

We wsi Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi bojówkarze UPA „Krwawego Potapa” uprowadzili do lasu 61-letniego ks. Karola Barana, gdzie przerżnęli go pilą w drewnianym korycie, a miejscowi Ukraińcy zamordowali 7 Polaków, w tym nauczyciela, wiążąc niektórym ręce drutem kolczastym i torturując. Do końca lipca zamordowali jeszcze 22 osoby, które przyjechały do swoich zagród po żywność.

We wsi Szelwów pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 17 Polaków, wśród ofiar był działacz Stronnictwa Ludowego Kazimierz Kolek „Socha”.

We wsi Trościaniec pow. Łuck w walce z UPA zginął 20-letni Polak z samoobrony w Przebrażu.

We wsi Tuliczów pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 5 rodzin polskich.

We wsi Turia pow. Włodzimierz Wołyński upowcy uprowadzili z domu lekarza, kpt. WP Jana Romanowskiego; dobrowolnie pojechała z nim żona z paromiesięcznym dzieckiem; wszyscy zostali zamordowani między wsią Turia a wsią Rewuszki. Zabili także Polkę z synem, gdy usiłowali uciec z Turii.

We wsi Twerdynie pow. Horochów na początku lipca:  „Ukraińcy ustawili duży dębowy krzyż na usypanym wcześniej kopcu. Na uroczystości poświęcenia kopca i krzyża ku czci „odniesionego i przyszłego zwycięstwa”, odprawionej przez czterech duchownych prawosławnych, w której licznie uczestniczyli upowcy, młodzież ze swym nauczycielem i okoliczna ludność ukraińska, została poświęcona broń palna, siekiery i widły itp. narzędzia, a jeden z popów agitował do wytępienia „Lachów” i komunistów” (Siemaszko..., s. 170). Bron i narzędzia posłużyły do rzezi Polaków już 12 lipca. Okaleczano, torturowano i gwałcono nawet 15-letnie dziewczęta. Zginęło co najmniej 70 Polaków.

W osadzie Ułanówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy z sąsiednich wsi zamordowali ponad 30 Polaków, których ciała spalili w stodole; 80-letniej Nowakowskiej odrąbali głowę. „Po chwili zobaczyła znajomego Ukraińca, jeszcze z Izowa nad Bugiem, obecnie również zamieszkałego w Ułanówce Kulisza. Szedł drogą przez naszą kolonię i prowadził ze sobą Polaków: starego Kobylarza, jego żonę oraz ich wnuczka Bolesława lat ok. 7. /.../ Gdy tylko zeszli z głównego traktu na drogę prowadzącą do ich domu, Kulisz zdradziecko rzucił się na starego Kobylarza i począł gwałtownie wykręcać, a nawet łamać mu ręce. Potem zaczął też łamać mu nogi, gdy Kobylarz usiłował się wyrwać oprawcom, drugi Ukrainiec o nazwisku Taszak, sąsiad Kobylarza, uderzył go mocno siekierą w głowę rozcinając ją niemal na pół. Jedna połowa głowy wraz z mózgiem, padła od razu na drogę, z drugą konający Kobylarz lat ok. 75, zdołał jeszcze przebiec 14 rzędów kartofli zanim upadł na ziemię. /…/ Na dwie godziny przed napadem na naszą kolonię, oprawcy ukraińscy wymordowali prawie całą polską rodzinę o nazwisku Adwent, która mieszkała kawałek od nas, właściwie już pod samym lasem. Bandyci napadli na ich dom w samo południe, kiedy wszyscy razem jedli właśnie obiad. Niespodziewanie i gwałtownie wdarli się do domu i obstawili całą rodzinę przy stole, następnie brali po kolei od stołu i stawiali pojedynczo pod ścianą, zabijając strzałami. Najpierw wystrzelali w ten sposób 7 sióstr, a potem ich rodziców. Po rzezi, wychodząc z domu podpalili dom i zabudowania gospodarcze. Gryzący dym płonącego domu, ocucił jedną z postrzelonych sióstr, choć była strzelana pierwsza z wszystkich, cudem przeżyła te masakrę pod ciałami pozostałych, którzy strzelani padali potem na nią. Będąc ciężko ranna, resztkami sił, wygramoliła się i uciekła do lasu, który znajdował się zaraz koło ich domu.” (Marian Sikorski, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl; relację spisał Sławomir Tomasz Roch).

We wsi Werchnów pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską: Michałkiewicza i jego 2 córki do lat 8, które nadziali na bagnet i śmiali się, że to „polski samolot” (Siemaszko..., s. 824).

We wsi Wojnin pow. Horochów Ukraińcy zarąbali siekierami 12 Polaków: 2 rodziny z dziećmi, małżeństwo, 24-letnią matkę z malutkim dzieckiem oraz 18-letnią dziewczynę.

We wsi Woszczutyn pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 3 Polki: matkę z córką i 35-letnią kobietę, oraz małżeństwo polsko-ukraińskie.

We wsi Wólka Sadowska pow. Horochów Ukraińcy z sąsiednich wsi zamordowali 80 Polaków. Bestialska rzeź miała miejsce w domach, w ogrodach, na podwórzach i pobliskich polach. Zwłoki były przeważnie bez odzieży, nieprawdopodobnie okaleczone i zmasakrowane, ze śladami gwałtów, tortur, cięcia nożami i kosami, kłucia bagnetami i widłami, rąbania siekierami. Trupy znajdowano w zbożu jeszcze podczas żniw, rozkładające się, nie do rozpoznania. W obejściach pełno było zwęglonych szczątków ludzi, koni, bydła, świń. M.in. „partyzanci ukraińscy’ zamordowali 5-osobową rodzinę Lachiewiczów z 3 dzieci: 10-letnim Waldemarem, 9-letnią Danutą i 5-letnią Zofią - „dziewczynki miały połamane ręce, powykręcane nogi i inne ślady znęcania się”. 40-letniego cieślę Mieczysława Romanowskiego oraz jego 43-letnią siostrę Marię pocięli kosą, a  43-letnią bratową Mieczysława Emilię zakłuli bagnetem. 5-osobową rodzinę Ludwika Tuńskiego z dziećmi lat 13, 9 i 3 spalili żywcem. (Siemaszko..., s. 173).

We wsi Wyrka pow. Kostopol zamordowali 2 Polaków.

We wsi Zagaje pow. Horochów o godz. 13-tej na parokonnych furmankach wjechało około 100 upowców z okolicznych wsi uzbrojonych w szpadle, siekiery, widły, kosy, noże, sznury oraz część w broń palną. Jeden z dowódców UPA, Iwan Żuk z Wygranki, był ze swoim 14-letnim synem. Podczas rzezi większość ofiar torturowano, okaleczano, masowo gwałcono kobiety. Dzieci były przywiązywane za rączki do drzew i rozrywane, wrzucane żywcem do studni itp. Zakopywano rannych, jeszcze żywych. Ustalono 260 ofiar. Wieś została obrabowana i spalona, włącznie z kaplicą. „Po dwóch miesiącach mój ojciec ze swoim bratem i szwagrem oraz jeszcze paru mężczyzn, pojechali do Horochowa, a stamtąd do Zagaj. To co zapamiętałam, jak opowiadał ojciec, to było straszne – wioska częściowo była spalona, studnie wszystkie zapełnione dziećmi, moje dwie siostry były wrzucone do studni u sąsiadów, ojciec poznał je po sukienkach. /.../ Po 51 latach stanęłam ponownie na mojej rodzinnej ziemi. Uciekałam jako 8-letnie dziecko, a wróciłam 59-letnią kobietą, zmęczoną życiem, strasznymi przeżyciami i nieszczęściami. Z mojej wsi Zagaje nic nie pozostało, po jednej stronie drogi rosły buraki, a po drugiej – skoszona trawa. Była to wioska z pięknymi sadami, 50 gospodarstw zniknęło. Na ten widok dostałam szoku, szłam tą drogą, zapalałam znicze co kilka metrów po jednej i po drugiej stronie, krzyczałam z rozpaczy i bólu, dlaczego to się stało? i za co takie okrucieństwo? co winne te dzieci, kobiety, starcy? /.../ Ukraino, oskarżam cię o ludobójstwo, nigdy nie będziesz szczęśliwym narodem, z tą hańbą będziesz żyć na wieki” (Stanisława Mogielnicka z d. Ziemiańska; w: Siemaszko..., s. 1125). We wsi znajdował się kaplica z 1910 roku należąca do parafii Drużkopol. Została ona zaatakowana przez upowców podczas nabożeństwa a następnie spalona. Liczba Polaków zamordowanych w kaplicy nie została ustalona (za: www.wikipedia.org/w/index.php?title=Wikipedystka:Loraine/brudnopis4&oldid=24260048 ). Mordu w kaplicy nie odnotowali W. i E. Siemaszko.

We wsi Zahorów Stary pow. Horochów Ukraińcy zamordowali ponad 70 Polaków, kilkanaście rodzin.

We wsi Zajęczyce pow. Horochów wyrąbali siekierami kilka rodzin polskich, około 25 osób.

W kol. Złoczowiecka pow. Dubno zamordowali po torturach 15 Polaków. Ukraińcy z sąsiedniej wsi Złoczówka podpalili polskie zagrody. Uciekających Polaków chwytali i torturowali, ucinając różne części ciała, pozbawiając oczu, a potem okaleczonych wrzucali do płonących domów, m.in. 5-osobową rodzinę Klimowiczów z 2 synami i córką. Krzykom mordowanych towarzyszyło bicie w bębny, dźwięki piszczałek i skrzypiec, na których grali przyglądający się ukraińscy chłopi.

We wsi Złoczówka pow. Dubno zamordowali 38 Polaków (w tym całe rodziny), który po ucieczce po rzezi w maju, wrócili po żywność oraz 1 Ukraińca.

We wsi  Żurawiec pow. Horochów upowcy od maja rekwirują żywność. 12 lipca 8 Polaków wywieźli do lasu, rozebrali do naga i wymordowali, w tym dwoje małych dzieci. W następnych dniach dokonują kolejnych morderstw.

 

- 1944 roku:

We wsi Borownica pow. Dobromil dwaj banderowcy weszli na plebanię i zastrzelili ks. Józefa Kopcia.

 

- 1945 roku:

W miasteczku Bircza pow. Przemyśl upowcy zamordowali 1 Polaka.

- 1946 roku:

We wsi Załuż pow. Sanok uprowadzili 20-letniego Polaka, milicjanta, który zaginął bez wieści.

 

Przed 13 lipcem

 

- 1943 roku:

Na drodze między wsiami Maślanka i Użyniec pow. Dubno upowcy zamordowali 2 Polki: matkę z córką.

 

W nocy z 12 na 13 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Dominopol pow. Włodzimierz Wołyński upowcy wyłapali kilkudziesięciu uciekających z tej wsi i wsi okolicznych Polaków przywożąc ich z lewego brzegu rzeki Turia i tutaj wymordowali. „Noc z 12 na 13 lipca ja i mój brat Kazimierz spędziliśmy w zbożu, w wysokim życie, które w tym roku wyjątkowo pięknie obrodziło. W środku nocy, znowu posłyszeliśmy jadących w stronę Dominopola, tym razem na własne oczy zobaczyłem ludzi wiezionych w stronę wybitej wsi. Tym razem to była bardzo znana i lubiana w naszych stronach grupa polskich muzykantów, którzy w większości wywodzili się z jednej rodziny polskiej, o nazwisku Struś. Ukraińcy gdzieś ich dorwali, wsadzili na furmankę i kazali sobie grać po drodze do Lasu Świnarzyńskiego. Od tej chwili wszelki słuch po nich zaginął, jestem prawie pewien, że zostali skrytobójczo i okrutnie zamordowani, może nawet jeszcze tej samej nocy (Antoni Sienkiewicz, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

W kol. Zofiówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 7 Polaków,  którzy nie wyjechali stąd wcześniej. w tym ojca z 16-letnią córką a jego teściów spalili w stodole.

 

13 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Czestny Krest pow. Włodzimierz Wołyński upowcy siekierami i innymi narzędziami zamordowali co najmniej 16 Polaków.

W kol. Dmitrówka pow. Horochów zamordowali co najmniej 6 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę z córkami  lat 18 i 20. Losy pozostałych Polaków nie są znane, kolonia została spalona.

W kolonii Fundum pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilka rodzin polskich

W osadzie Fundum pow. Włodzimierz Wołyński wymordowali osadników polskich, których Sowieci nie deportowali na Sybir, znana jest imiennie tylko 3-osobowa rodzina zamordowana i spalona.

W kol. Horochówka pow. Horochów w drugim dniu napadów Ukraińcy zamordowali około 20 Polaków, głownie starców i dzieci.

W kol. Jasionówka pow. Horochów w drugim dniu napadów zamordowali kilku Polaków.

W kol. Józefin pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali ponad 20 Polaków, którzy nie uciekli wcześniej, od 2-miesięcznej dziewczynki po starców.

We wsi Koniuchy pow. Horochów został podstępnie wywołany z domu i zamordowany przez banderowców gajowy Paweł Wagner ur. 1905 r. Pracował w lasach Tadeusza hr. Czackiego. Przed pogromem UPA schronił się u rodziny we wsi lub w majątku Białopol pow. Horochów.  Pochowany w Koniuchach.  (Edward Orłowski...,  jw.).

W kol. Ludwikówka pow. Dubno Ukraińcy nie mogąc zniszczyć tej polskiej kolonii donieśli  Niemcom, że są tu Żydzi i partyzanci sowieccy, w wyniku czego nastąpiła pacyfikacja kolonii z udziałem Niemców (SS i własowcy) i policji ukraińskiej, w której zginęło 172 Polaków, w tym 75 chłopców i mężczyzn spalonych żywcem. „Proszę o zgłoszenie do listy ofiar egzekucji w kolonii Ludwikówka 13.07.1943 brata mojej mamy - Feliksa Kucharskiego, mieszkańca miejscowości Młynów, powiat Dubno. W chwili śmierci miał on 26 lat. W dniu pacyfikacji przyjechał do Ludwikówki wozem konnym, wysłany tam w celu przewiezienia robotników z Młynowa do Ludwikówki na polecenie niemieckiego gospodarza, u którego był zmuszony pracować. Na miejscu trwało już spędzanie ofiar, Mimo iż wujek posiadał dokumenty stwierdzające tożsamość, nie pozwolono mu odjechać, uznając za prawdę słowa nieznanego nam z nazwiska Ukraińca, który utrzymywał, iż Feliks jest inną osobą, i wskazał przypadkowego człowieka. Wujek zamordowany został 13 lipca 1943 r. wraz z innymi ofiarami i spalony w stodole. Do Młynowa zamiast Feliksa Kucharskiego powrócił wozem inny człowiek. Ktoś z Ludwikówki przypadkowo przeżył. Rodzina Feliksa - ojciec, matka i siostra rozpoznali konie oraz wóz. Podnieśli alarm, że zamiast Feliksa wrócił ktoś inny. Niemiec - gospodarz również poświadczył, że osoba, która wróciła z Ludwikówki, nie jest Feliksem Kucharskim. Ojciec zamordowanego Feliksa, a mój dziadek Stanisław Kucharski, udał się do Ludwikówki, aby odszukać syna wśród ofiar. Znalazł jego nadpalone zwłoki wśród innych na zgliszczach stodoły. Rozpoznał go po ocalałym fragmencie chusteczki do nosa z inicjałami FK, którą Feliks miał w kieszeni, w chwili śmierci leżał na boku. Wujek pochowany został wraz z ludźmi, z którymi zginął we wspólnej mogile. Feliks Kucharski służbę wojskową odbył w Pułku Ułanów Wołyńskich (niestety, nie znam numeru pułku). W relacji rodziny zapamiętany został, jako człowiek szlachetny i dobry. Był miłośnikiem i znawcą koni. Osierocił córeczkę Irenę Kucharską, która niedługo potem zmarła na zapalenie płuc. Żona jego Anastazja, z pochodzenia Ukrainka, po śmierci męża przestała utrzymywać kontakt z naszą rodziną. Feliks Kucharski był synem Stanisława Kucharskiego oraz Marianny Kucharskiej z domu Sierpina, mieszkającymi przed repatriacją w Młynowie. Żyjącymi krewnymi zmarłego w linii prostej jesteśmy: ja oraz siostra Elżbieta, córki młodszej siostry Feliksa - Stanisławy Michałek z domu Kucharskiej”. (Mirosława Socha; w: http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/czytelnicy_2.html ).

We wsi Łudzin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 11 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę oraz  4-osobową rodzinę polsko-ukraińską.

We wsi i kol. Malin pow. Dubno policjanci ukraińscy z oddziałem esesmanów dokonali pacyfikacji wsi za pobyt sowieckich partyzantów gen. Sidora Kowpaka; żywcem spalili 378 Czechów i 26 Polaków oraz rozstrzelali 132 Ukraińców.

We wsi Moniatycze pow. Hrubieszów miejscowi policjanci ukraińscy zamordowali 22-letniego Polaka, uciekiniera z Wołynia.

We wsi Nowy Oseredek pow. Włodzimierz Wołyński: „Stanisław Burliński lat ok. 26,  brał udział w Kampanii Wrześniowej 1939 r. i jako żołnierz polski dostał się do niemieckiej niewoli. Po pewnym czasie jakiś niemiecki Bawor zabrał go do siebie na gospodarstwo, aby pracował niewolniczo dla III Rzeszy. Ponieważ dobrze się sprawował Niemiec wystawił przepustkę, aby mógł na krótki czas wyjechać na Wołyń, na taki urlop do swojego domu. Tak więc od pewnego czasu przebywał już w swoim rodzinnym domu. I właśnie tego samego dnia 13 lipca, kiedy my przyjechaliśmy do naszego brata, po niego przyszli do domu Ukraińcy i zabrali go przemocą ze sobą do lasu. Od tej pory jak zwykle wszelki słuch już po nim zaginął, kolejna bardzo prawdopodobna ofiara banderowskich zbrodniarzy (Antoni Sienkiewicz, w: jw.). W. i E. Siemaszko na s. 929 piszą, że w marcu 1943 roku „został uprowadzony i zamordowany w lesie Stanisław Barliński (Borliński?), lat 32”.

W majątku Radowicze pow. Włodzimierz Wołyński Ukrainiec zamordował 70-letniego Polaka, a jego zwłoki zakopane zostały w parku.

We wsi Radowicze pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 6-osobową rodzinę polską: matkę z 5 dzieci od 6-miesięcznego do lat 19.

We wsi Rzeczki pow. Równe “ukraińscy powstańcy” zamordowali 4-letniego polskiego chłopca Zygmunta Mendaluka, którego dwóch braci 3-letniego Franciszka i 5-letniego Bronisława zamordowali już 30 czerwca 1943 roku.

We wsi Sielec pow. Włodzimierz Wołyński upowcy z okolicznych wsi zamordowali od 16 do 40 Polaków, m.in. Ukrainiec zamordował Polkę-akuszerkę, która odbierała go przy porodzie. Ofiarom  zabrali dokumenty, którymi po wojnie posługiwali się w Polsce; zniszczyli też barokowy kościół z 1668 roku. Podczas napadu rodzinę Styczyńskich uratował Ukrainiec Juchno, a w tym czasie jego syn mordował w tejże wsi Polaków (Siemaszko..., s. 866 – 867). Kto jest bohaterem obecnej „samostijnej” Ukrainy – stary Ukrainiec Juchno ratujący rodzinę polską, czy jego syn, młody Juchno mordujący bezbronną ludność polską, w tym kobiety i dzieci?

W kol. Trystok pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 30 Polaków, w tym 14-osobową rodzinę, 7-osobową, dwie 4-osobowe i kobietę.

Koło osady wojskowej Wola Wilsona (Kniażyna) pow. Krzemieniec: „13.VII.43. Pod Wilsonową Wolą (=Kniażyniem) padł postrzelony ks. kanonik Murawiec prob. w Wisznowcu, w drodze do Netreby?” (Andrzej Biernat 23.11.2009 na podstawie zeszytów o. Tadeusza Chrobaka; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko, na s. 438 – 439 opisując Wolę Wilsona nie wymieniają tego mordu.

We wsi Wyszatyce pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków, którzy uciekli z transportu do Oświęcimia.

We wsi Zaturze pow. Horochów  następuje mord 5 rodzin polskich mieszkających na obrzeżach wsi, 33 Polaków. Od 11 lipca ściągają tutaj niedobitki z rzezi okolicznych wsi, furmankami, pieszo, często ludzie są półnadzy. Zaczyna brakować żywności i wody. 15 i 28 lipca upowcy zamordowali tutaj dwie 22-letnie polskie dziewczyny

- 1944 roku:

W mieście Dolina woj. stanisławowskie banderowcy zamordowali 40 Polaków, w tym w dzielnicy Odenica 4-osobową rodzinę; uprowadzili ojca z synem (Leśkiewiczów) do lasu, tam obcięli im genitalia i języki (Siekierka..., s. 20; stanisławowskie).

We wsi Lipowiec pow. Dolina uprowadzili 1 Polaka, który zaginął.

 

- 1947 roku:

We wsi Horyniec pow. Lubaczów Ukraińcy zmordowali 1 Polaka.

 

W nocy z 13 na 14 lipca

 

- 1944  roku:

We wsi Husaków pow. Mościska na plebanię napadła banda UPA, która splądrowała budynek, a następnie związała i uprowadziła proboszcza ks. Marcelego Zmorę. „Z relacji naocznych świadków wynika, że banderowcy skrępowanego kapłana, ubranego jedynie w nocną koszulę, wrzucili na furmankę, na której znajdował się zagrabiony z plebanii dobytek i odjechali. Przez kolejne dni przetrzymywali go w Miżyńcu, w jednym z domów zajmowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Zarzucali mu prowadzenie działalności szpiegowskiej oraz przenoszenie amunicji dla polskich partyzantów. Chcąc wymusić zeznania katowali swoją ofiarę, a także przymuszali do wypisywania po polsku fałszywych metryk. Kapłan nie dał się złamać” (ks. Witold Jedynak; w: http://www.niedziela.pl/artykul/102432/nd/Pasterz-ktory-nie-opuscil-wiernych). Został zamordowany 19 lipca, nie jest znane miejsce pochowania ciała.

We wsi  Sokołówka pow. Złoczów banderowcy zamordowali 10 młodych Polaków (Kubów..., jw.).

 

14 lipca

 

- 1943 roku:

W futorze Babie pow. Krzemieniec ukraińscy “powstańcy” zamordowali pod lasem 6-osobową rodzinę polsko-ukraińską, w tym córki lat: 13, 16, 18 i 23.

We wsi Błażenik pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 30 Polaków.

W kol. Horochówka pow. Horochów w trzecim dniu obław i polowań na polską ludność zamordowali co najmniej 15 Polaków.

We wsi Kołodno (Kołodno Lisowszczyzna i Kołodno Siedlisko) pow. Krzemieniec około godz. 14 do wsi wjechało 300 ukraińskich “powstańców” na 50 furmankach i dokonało rzezi co najmniej 516 Polaków. Przez parę godzin dom po domu torturowali, gwałcili i rąbali ofiary siekierami „od niemowlęcia po starca” w tym „konflikcie polsko-ukraińskim”. Ciała wrzucali do studni bądź grzebali na miejscu zbrodni. Kowalowi ścięli głowę kosą, jego żonie (lat 31) ucięli język i piersi, ich córkę 5-letnią rozdarli na pół.  Jedna grupa Polaków, w której była Janina Sadowska, szła do Zbaraża nocą na czworakach. Ukraińcy świętowali rzeź, śpiewali, sypali pamiątkowy kopiec. Do rzezi zachęcał pop prawosławny, a jego syn dowodził jedną z band UPA. Ukraińcy zniszczyli pałac i kościół sprzed 1789 roku. Wśród napastników rozpoznano braci Michała i Antoniego Adamczuków, mieszkających po wojnie w Polsce. Mieszkała tutaj także łączniczka UPA Katarzyna Adamczuk (Siemaszko..., s. 437).

We wsi Ławrów pow. Łuck zamordowali bagnetami 9 Polaków, a ciała wrzucili do studni, w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci w wieku od 5-miesięcznego do lat 12.

W kol. Niedźwiedzie Jamy pow. Horochów zamordowali 2 Polaków: matkę z dzieckiem.

We wsi Rzeszniówka pow. Krzemieniec wymordowali ludność polską, kilkanaście rodzin.

We wsi Wiktorówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali kilka rodzin polskich, wiadomo o 2 rodzinach 5-osobowych (2 mężczyzn, 2 kobiety, 6 dzieci).

We wsi Zarudzie pow. Krzemieniec zamordowali kilka rodzin polskich, co najmniej 25 Polaków.

We wsi Zaturce pow. Horochów zamordowali 1 Polaka.

 

14 lipca 1943 roku premierem RP został Stanisław Mikołajczyk.

 

- 1944 roku:

W leśniczówce Kuźmina pow. Dobromil został zamordowany z synem w lesie przez UPA gajowy Jan Januszczak  (Edward Orłowski, w: jw.).

We wsi Łany pow. Bóbrka banderowcy zamordowali 10 Polaków.

We wsi Rudka pow. Jarosław policjanci ukraińscy zamordowali 3 młodych Polaków, partyzantów AK

We wsi Stefkowa pow. Lesko banderowcy zamordowali 3 Polaków.

 

W nocy z 14 na 15 lipca

- 1944 roku:

We wsi Sokołówka pow. Złoczów banderowcy wspólnie z policjantami ukraińskimi zamordowali co najmniej 21 Polaków, w tym 10 młodych chłopców.

- 1946 roku:

We wsi Wołkowyja pow. Lesko (Bieszczady)  ukraińscy powstańcy zamordowali 32 Polaków a  4 uprowadzonych zaginęło bez wieści. „Wybrane osoby wiązano i żywcem wrzucano w ogień, niektórym „humanitarnie” podcinano wpierw żyły” (G.  Motyka..., s. 376; Tak było w Bieszczadach). „Około godz. 24oo oddziały UPA zaatakowały Wołkowyję. W wiosce stacjonował korpus Wojsk Ochrony Pogranicza oraz znajdował się Posterunek MO. Ponadto przebywało tu wielu mieszkańców sąsiednich wiosek, wcześniej zaatakowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Dwie grupy uderzyły na obiekty zajmowane przez wojsko i milicję, zaś trzecia zaczęła palić domy i zabijać mieszkańców narodowości polskiej. Od kul zginęli Franciszek P., Franciszek W., Stanisław F., Józef S., Jan P., Józef M., Michał F., Aleksandra Sz., Franciszek Sz., oficer Wojska Polskiego o nazwisku I. i jeden żołnierz. Ze szczególnym okrucieństwem sprawcy pozbawili życia: Stefanię P. – poprzez zakłucie bagnetem, Aleksandra W. – wykrojone nożem serce, ściągnięta z nadgarstków skóra, Antoniego P. – przebicie twarzy bagnetem, Franciszka J.– cios w skroń i poderżnięcie nożem gardła. Trzech nieustalonych z imienia i nazwiska żołnierzy zostało ciężko rannych. Nacjonaliści ukraińscy usiłowali dokonać zabójstwa Ludwika W. i mężczyzny o nazwisku K., ale na skutek zacięcia broni udało im się zbiec. W czasie trwającej do godz. 15oo walki, sprawcy spalili ok. 80 budynków mieszkalnych i gospodarczych wraz z dobytkiem należących do ludności polskiej. Śledztwo umorzono 27 sierpnia 2007 r. wobec niewykrycia sprawców czynu „ (IPN Rzeszów, sygn. akt S 69/07/Zi).

 

15 lipca

- 1941 roku:

W miasteczku Kostopol (Wołyń) grupy marszowe (pochidne) OUN Stepana Bandery wymordowały około 150 osób, Polaków i Żydów – w tym było 50 Polaków. Obecnie znajduje się tam tablica upamiętniająca tylko rozstrzelanie Żydów.

We wsi Zazule – Kozaki pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali  Karola Stojanowskiego i Władysława Stojanowskiego. Bogusław Mykietów, powołując się na księgę metrykalną LMZ – Liber Mortuorum Zazule – Księga zmarłych Zazule – od lutego 1930 roku do września 1944 roku podaje: „Wszystkich wpisów w księdze dokonał Michał Krall, proboszcz parafii Zazule Kozaki. /.../ Od 1 do 15 lipca 1941 roku według zapisów księgi zabito (occisus)- 3 Stojanowskich – Jana 1 lipca 1941, Karola i Władysława 15 lipca 1941 roku (Bolesław Mykietów: e-mail do autora opracowania  z 9 czerwca 2009 r.). „Karol Stojanowski – ur. w 1913 roku w Kozakach koło Złoczowa, przed wojną zawodowy wojskowy, zamordowany 15.07.1941 w okolicach Złoczowa /.../ przez kolegów z wioski, Ukraińców. Koledzy Ukraińcy przyszli po niego, wywołali z domu. Byli to: Mycko i Diduszok z bandy Krawczuka z Zazul. Ciało znaleziono 2 tygodnie później w okopach koło Złoczowa. Karol miał połamane, wykręcone i związane z tyłu ręce i wydłubane oczy. Pogrzeb odbył się dopiero 29 lipca 1941 roku, jak znaleziono ciało” (Bolesław Mykietów: e-mail do autora opracowania z 19 listopada 2009 r.). „...jeden z oprawców Karola przyjechał do Polski po wojnie i osiedlił się. I chyba stał się kimś ważnym, może w UB albo w PPR (Bolesław Mykietów: e-mail do autora opracowania z 14 czerwca 2009 r.). „Co do Cymbaja i Czarnodolskiego – to niedawno usłyszałem od żyjącego mieszkańca dawnych Kozaków, że byli oni w UPA i dostali rozkaz zabicia księdza i Romańskiego (chyba Kazimierza, dziedzica ze wsi Łuki, który mieszkał u księdza na Kozakach). I nie wykonali rozkazu i za to zostali na pokaz zamordowani (Bolesław Mykietów: e-mail do autora opracowania z dnia 9 czerwca 2009 r.). H. Komański, Sz. Siekierka..., na s. 514 – 515 (tarnopolskie) podają: „Na początku lipca 1940 r., we wsi Kozaki został zamordowany: Stojanowski Karol. Również w 1940 r., w sąsiedniej wiosce Monastyrku, został zamordowany: Stojanowski Władysław. 22 kwietnia 1941r. zostali zamordowani: Cymbaj..., lat 13; Czarnodolski Władysław, lat 13”.

 

- 1942 roku:

W nadleśnictwie Oleszyce pow. Lubaczów zamordowany został przez nacjonalistów ukraińskich Dobrowolski Lesław praktykant leśny.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów aresztowany został przez Niemców na podstawie list proskrypcyjnych sporządzonych przez Ukraińców i zamordowany z grupą osób Puchalski (Podzialski) Kazimierz gajowy (Orłowski..., jw.).

 

- 1943 roku:

We wsi Aleksandrówka pow. Kowel: „Konstanty Jeżyński, 17-letni chłopak, mieszka z rodziną we wsi Aleksandrówka. Do szkoły chodzi razem z kolegami Ukraińcami. Pewnego razu Konstanty stoi z kolegami w cerkwi. Słucha przemówienia popa. „Bracia chrystijany Ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa Ukraina. I na tę rzeź was błogosławię”, słyszy. Biegnie do domu. Opowiada o wszystkim rodzicom i sąsiadom. We wsi nastaje poruszenie. 15 lipca 1943 roku członkowie UPA wyżynają całe wsie polskie w okolicach Łucka. „Bratu mojemu zawiązali drut kolczasty wokół szyi, przywiązali do siodła końskiego i tak powlekli do pobliskiego lasu”, opowiada. Sąsiadka Konstantego zostaje zamordowana przez swojego męża Ukraińca, a wraz z nią ich dzieci. Tylko dlatego, że była Polką” (www.stankiewicze.com/ludobójstwo.pl).W 1943 r. (miałam wówczas dziesięć lat) nasza wieś Aleksandrówka na Wołyniu boleśnie doświadczyła kilku napadów rezunów ukraińskich wywodzących się z naszych i sąsiednich wiosek. Najtragiczniejszy z nich miał miejsce 15 lipca około godziny 9 wieczorem./…/ Pamiętam dokładnie, jak moi rodzice podeszli do nas, do czwórki dzieci, mówiąc, że banda jest bardzo blisko i musimy uciekać z wioski. Zrozpaczeni, w pośpiechu pożegnali się z nami. Ojciec do przygotowanych przez mamę węzełków włożył nam na drogę /zamiast pieniędzy, którym w domu ograbionym przez wojnę nie było/ po butelce bimbru mówiąc, że gdy będziemy głodne, to ktoś da nam za niego kromkę chleba, lub talerz gorącej strawy. Rozbiegliśmy się w różne strony. Gdy dobiegłam do pszenicznego zagonu, padł strzał i poczułam straszny ból w nodze. Karabinowa kula przeszła przez stopę. Porażona postrzałem upadłam i zaczęłam się czołgać przez zboże do najbliższej wysokiej miedzy, pod którą wygrzebałam jamę i w niej przeleżałam do świtu. Do poranka słychać było odgłosy strzelaniny i przerażające krzyki męczonych i mordowanych ludzi. Noga coraz gorzej bolała. Byłam bliska omdlenia. Wtedy przypomniałam sobie o wódce w węzełku. Z koszuli, nasączonej alkoholem, zrobiłam sobie opatrunek. Ziemię, która leżała obok wygrzebanej jamy rozsypałam garściami po zbożu, aby nikt nie mógł domyśleć się, że pod miedzą ktoś jest. Mijały dzień po dniu, wyczerpał się skromny zapas żywności i głód oraz pragnienie zaczęły mi coraz bardziej dokuczać. Za napój służył mi bimber, a jedzeniem były ziarna wyłuskane z kłosów zbóż. Po tygodniu, w niedziele czy poniedziałek - nie pamiętam dokładnie - usłyszałam we wsi jakieś odgłosy. Po chwili rozpoznałam głos Ukrainki - Ulany Sidor, naszej sąsiadki, z którą rodzice moi dobrze żyli, a ja nawet nazywałam "ciocią". Głodna i obolała odważyłam się pójść do niej, ale nie mogłam stanąć na zranioną nogę, która mocno spuchła i bardzo mnie bolała. Z trudem doczołgałam się na pobliskie podwórze, na którym była owa "ciocia" i ze łzami w oczach zaczęłam ją prosić o kawałek chleba. Ona groźnie popatrzyła na mnie i z nienawiścią w oczach na cały głos wyrzuciła z siebie: "Ty, polska mordo, jeszcze żyjesz?!” Następnie chwyciła za stojącą przy ścianie motykę. Ze strachu nie czułam bólu okaleczonej nogi, tylko poderwałam się i zaczęłam uciekać. Mściwa Ukrainka, goniąc za mną, zgubiła mój ślad. Chyba myślała, że uciekłam na drogę, a ja, klucząc między zabudowaniami, powróciłam do swojej kryjówki w zbożu pod miedzą. Noga bardzo opuchła i tak bolała, że nie mogłam się ruszyć. Pod opuchlizną w ogóle nie było widać stopy. Żywiłam się tylko ziarnami zboża i - stale się modląc tak, jak nauczyła mnie mama - coraz częściej myślałam o śmierci. Najprawdopodobniej po jedenastu dniach Ukraińcy postanowili zrobić porządek po tym napadzie, gdyż dookoła unosił się niesamowity fetor rozkładających się ciał. Szli więc od podwórza do podwórza, dróżkami i po zbożach, a gdy znaleźli jakiegoś nieboszczyka, to go zakopywali na miejscu. Prześladowcy byli coraz bliżej mnie, a ja przerażona nie wiedziałam co mam robić i w tym momencie usłyszałam nad sobą głos jednego z Ukraińców, z którym moi rodzice też zawsze żyli w sąsiedzkiej zgodzie. Nazywał się on Harasym Łukajczuk. Szedł wolno i dyskretnie mówił do mnie: "Nie ruszaj się stąd, może cię nie zauważą. Wieczorem przyjdę po ciebie. Twój brat jest już u mnie." Poszedł dalej, a ja miałam szczęście, bo nikt więcej nie zbliżał się do mojej kryjówki. Wieczorem Łukajczuk, tak jak obiecał, przyszedł do mnie. Wsadził mnie w worek, zarzucił na plecy i zaniósł do swojego domu. W izbie obejrzał postrzeloną nogę. Była bardzo opuchnięta i cała czerwona. Po namyśle orzekł, że nie można zwlekać, tylko trzeba jechać do szpitala, do Kowla. Ukrainiec Łukajczuk obwiązał mi twarz chustką i włożył mnie do tzw. maniaka, z którego karmi się konie w czasie postoju. Następnie przysypał mnie obrokiem i położył na wóz. Natomiast mego ukrywanego brata Stanisława, który był ranny w brodę w czasie ucieczki przed rezunami, posadził obok siebie i ruszyliśmy w drogę. Gdy dojechaliśmy do Lasu Świniarzyńskiego, wyskoczyli z zarośli bandyci i zaczęli wypytywać woźnicę, gdzie i po co jedzie. Nasz wybawca, Harasym Łukajczuk wytłumaczył im, że wiezie bardzo chorego syna do lekarza i wskazał na mojego brata. Rezuni dali mu wiarę i pozwolili nam odjechać. Tak dotarliśmy szczęśliwie do Kowla, gdzie przyjęto nas do zatłoczonego szpitala, a mnie zrobiono operację. Brat wyzdrowiał wcześniej i wypisano go z leczenia, ja zostałam dłużej. Po około 20 dniach przyszła do mnie w odwiedziny mama, o której od dawna nic nie wiedziałam. Niestety, mama nie mogła być przy mnie dłużej, bo zostawiła ojca i rodzeństwo ukryte w lesie, w pobliżu naszego domu. Pewnego dnia lekarz oznajmił, że z nogi nic nie będzie, bo się nie goi i trzeba będzie ją uciąć. Strasznie się rozpłakałam, ale cóż mogłam zrobić. Tego samego dnia przyszedł do szpitala mój wybawca - Łukajczuk. Wiadomość, którą mi przekazał, całkiem mnie dobiła. Moi rodzice oraz brat i siostra zostali w sposób bestialski zamordowani. Rodzice świadomi faktu, że ze wszystkimi Ukraińcami zawsze żyli w wyjątkowej zgodzie i z nikim nie mieli żadnych zatargów, opuścili las i wrócili do wioski. Jeszcze tego samego dnia (29 sierpnia 1943 –  S. Ż.) miejscowi rezuni otoczyli nasz dom, włamali się do środka i najpierw bagnetami zakłuli moją 11-letnią siostrę Irenę. Później zaczęli znęcać się nad mamą. Ojciec wyrwał się z łap oprawców i stanął w jej obronie. Wówczas jeden z Ukraińców zastrzelił go. Następnie długo pastwili się nad 13-letnim bratem Henrykiem, zanim wyzionął ducha. Wszystkich pochowano na kukurzysku po spalonej stodole”. (Leokadia Skowrońska; relację spisał i opracował Paweł Wira - "Biuletyn" Nr 5). W. i E. Siemaszko, na s. 338, datują napad na noc z 15 na 16 lipca 1943 roku oraz podają, że zginęło wówczas kilkunaście polskich rodzin.

W kol. Apolonia pow. Łuck upowcy zabili 5-osobową rodzinę polską.

We wsi Bodiaki pow. Krzemieniec zamordowali około 30 Polaków.

We wsi Czajczyńce pow. Krzemieniec zamordowali 60 Polaków, większość zwłok spalili z domami.

W kol. Dąbrowa koło Woronczyna pow. Horochów zamordowali kilka polskich rodzin.

W osadzie Ferma pow. Horochów zamordowali 9 polskich rodzin.

W kol. Janina pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znane są 2 rodziny liczące 8 osób.

W osadzie (kolonii) Kielecka pow. Horochów upowcy oraz miejscowi Ukraińcy zamordowali 53 Polaków. Po gwałtach i torturach, ofiary zabijali widłami, siekierami, bagnetami. Stefanowi Urbańczykowi wbili w usta pręt i dobili kolbą karabinu. Kowala Czesława Deca, który usiłował nie dopuścić do zgwałcenia córki, zakłuli w kuźni rozpalonymi prętami i bagnetami, jego żonę i dwie córki także zamordowali. Rodzinę Pożogów z synami lat 12 i 14 zarąbali siekierami (Siemaszko..., s. 159).

We wsi Kowbań pow. Horochów upowcy zamordowali ponad 70 Polaków. Na początku lipca Polacy chcieli uciekać, ale Ukraińcy uspokajali ich „was nichto ne trone”. 15 lipca o godz. 16 otoczyli wieś. Polacy pobiegli pod figurę - krzyż modlić się. Tam zostali ostrzelani, rannych dobijano kolbami karabinów i siekierami. Wśród ofiar był dr Będkowski, który przez 20 lat bezpłatnie leczył okoliczną ludność ukraińską.

W kol. Kurhan pow. Łuck podczas napadu upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę osób, była to kolonia polska. Rodzinę Soroczyńskich ukrył Ukrainiec Hryć Kuczeruk i przeprowadził do wsi Berezołupy. Jego syn Bartosz i córka Nina brali w tym czasie udział w mordowaniu ludności polskiej w osadzie Kielecka (Siemaszko..., s. 633).

We wsi Maniów pow. Krzemieniec zamordowali 60 Polaków.

We wsi Markowicze pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 6-osobową rodzinę polską z 4 dzieci.

We wsi Smyków pow. Dubno zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 10-letnim synem.

W mieście Stary Skałat woj. tarnopolskie: ”15.VII.1943. Stary Skałat. Banda ukr. napadła na szkołę polską skąd uprowadziła w pole nauczyciela Kapuścińskiego, który zaginął bez śladu” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k.170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają tego morderstwa.

W kol. Wielick pow. Kowel Ukraińcy zamordowali około 15 Polaków oraz rodzinę żydowską, którą ukrywali Polacy.

We wsi Woronczyn pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich, imienne znanych jest tylko 13 ofiar. „Nadszedł dzień 15 lipca 1943. Był to dzień bardzo piękny. Słoneczko przygrzewało dość mocno. Mama (Marianna Zdzymira) piekła chleb, Tata (Wincenty Zdzymira) poszedł do szewca po buty. Sąsiad Ukrainiec przyszedł pożyczyć konia. Uwiązał go przy swoim płocie. Nic nim nie robił. Pożyczył go po to, abyśmy nie mogli wyjechać ze wsi. Ja z dziadkiem poszłam do gospodarstwa stryjka (Władysława Zdzymiry), aby wydoić krowy. Tego dnia rano stryjek z rodziną wyjechał. To właśnie podczas dojenia usłyszeliśmy pierwsze strzały. Było to około godziny 13-14-tej. Dziadek  zawołał: „Uciekajmy, bo nas zabiją!”. Uciekliśmy w zboże, ale i tak byliśmy zbyt blisko wsi i domu. Dziadek się obawiał, że jak podpalą dom, „to nas upieką”. Poszliśmy zatem dalej w żyto sąsiada, który nazywał się Mańko. Kiedy my, przestraszeni siedzieliśmy w życie, we wsi rozpętało się piekło. Żadne słowa nie opowiedzą i nie oddadzą grozy tamtych godzin. Strzelanina była straszna. Towarzyszyło jej ryczenie krów, beczenie owiec, psy przejmująco wyły, kury, kaczki robiły przeraźliwy hałas. Jednak przez ten jazgot przebijały się najwyraźniej strzały. Kiedy padał kolejny żegnaliśmy z dziadkiem Kogoś, kogo dopadła kula. Mógł to być Każdy kogo znaliśmy. We wsi została przecież moja mama i rodzeństwo. Bałam się okropnie. Siedzieliśmy skuleni, aż tu nagle słychać rozmowę. Powolutku podniosłam głowę. Zobaczyłam białego konia, na którym siedział Ukrainiec. Przez pierś miał przewieszony karabin. Prowadził przywiązaną do siodła kobietę (podkr. – S.Ż.). Była to nasza sąsiadka Krzeszczykowa” (Stanisława Jędrzejczak; w: Biuletyn Informacyjny 27 Dywizji Wołyńskiej AK, nr 1 z 2000 r.). Nie mniej tragiczne są dalsze przeżycia autorki, mającej wówczas 15 lat. Losu uprowadzonej „w jasyr” polskiej kobiety można domyśleć się, był gorszy od losu branek tatarskich, a działo się to w połowie XX wieku.

We wsi Zaborol pow. Łuck  upowcy zaatakowali konwój uciekających Polaków z Antonówki Szepelskiej do Łucka: 15 wozów z 64 osobami, głównie kobietami i dziećmi. Zamordowali 54 osoby, w walce zginęło 2 członków samoobrony z Antonówki przybyłej na pomoc a 10 zostało rannych. M.in. małego chłopca Bolesława Czerniaka przybili do ziemi drewnianym kołkiem przez brzuch, Kazimierzowi Urbańskiemu wydłubali oko i wlekli za koniem zawiązawszy na szyi drut kolczasty. Ciała innych pocięte były nożami, zmasakrowane, z wyłupanymi oczami, powiązane drutem kolczastym. Na terenie wsi zamordowali 14-letniego chłopca i 16-letnią dziewczynę. „Bratu mojemu ryzuny wydłubali jedno oko i kazali uciekać, następnie na koniec ryzun dogonił koniem, zawiązał drut kolczasty wokół szyi, przywiązał do siodła końskiego i tak powlókł do pobliskiego lasu” (Siemaszko..., s. 567, 1183).

We wsi Zaturce pow. Horochów zamordowali 22-letnią Polkę.

W kol. Żurawiec pow. Horochów zamordowali 29 Polaków, w tym 20 osób spalili żywcem w stodole, całe rodziny.

We wsi Żurawiec pow. Horochów zamordowali 2 Polaków.

 

- 1944 roku:

We wsi Dąbrowa pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków

We wsi Nowa Grobla pow. Jarosław zamordowali 4 Polaków

We wsi Polanka pow. Jarosław uprowadzili 4 Polaków, których zamordowali w lesie koło wsi Kozaki, w tym gajowego Józefa Serafina i jego dwóch synów.

 

- 1945 roku:

We wsi Zapałów pow. Jarosław upowcy zamordowali 6 Polaków. Inni: zamordowani zostali: Józef Serafin i Walenty Skrzypek.

 

- 1946 roku:

We wsi Wołkowyja pow. Lesko (Bieszczady) upowcy zamordowali Polkę, Rozalię Pacławską, lat 21. We wsi Zapałów pow. Jarosław zamordowani zostali 2 Polacy: Jan Dudek  i Piotr Małek.

W nocy z 15 na 16 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Aleksandrówka pow. Kowel ukraińscy “partyzanci”, w tym miejscowi, dokonali rzezi kilkunastu rodzin polskich, co najmniej 80 osób. „Napastnicy uzbrojeni w broń palną, kosy z ostrzem na sztorc, widły, siekiery itp. narzędzia, wracali z napadu na Woronczyn pow. Horochów. Część ofiar była spędzona w jedno miejsce pod figurę, gdzie najpierw musiały wykopać sobie dół. Mordowano strzelając z broni palnej, rąbiąc siekierami i innymi narzędziami. Szczególnie pastwiono się nad dziećmi – najmniejsze utopiono w studniach, pozostałe wrzucono do lochu po ziemniakach i zasypano ziemią, część zabito kolbami karabinów. Pozostałe ofiary były mordowane w tych miejscach, w których zostały dopadnięte podczas ucieczki. /.../ Z mogiły w ogrodzie Dzięsławów na drogę spłynęła struga krwi. /.../ Upowcy rozbili w kawałki przydrożną figurę Matki Bożej (Siemaszko..., s. 338 – 339).

W majątku Pułhany pow. Horochów zamordowali około 15 Polaków. Po grabieży majątek spalili.

We wsi Pułhany pow. Horochów upowcy oraz miejscowi i okoliczni Ukraińcy zamordowali co najmniej 97 Polaków za pomocą różnych narzędzi, po torturach. W następnych dniach zamordowali jeszcze kilku Polaków, którym podczas rzezi udało się ukryć. Wcześniej Ukraińcy zabronili Polakom opuszczać wieś. Od początku lipca mają miejsce pojedyncze mordy, m.in. uprowadzona została i zamęczona 26-letnia dziewczyna. „Wartę” nad Polakami pełnili miejscowi młodzi Ukraińcy. 15 lipca do wsi weszły dwie upowskie bandy i na wystrzał dowódcy zaczęła się rzeź. Bestialskie gwałty i tortury trwały całą noc i cały następny dzień. „Ukraiński partyzant” zabił Stanisława Kolana i sześcioro jego wnucząt, dzieci Aleksandra, które najpierw zabijał nożem, a potem rozbijał główki siekierą. Z kolei Władysława Kolmana z żoną Heleną i pięciorgiem ich dzieci zamordowali sąsiedzi – Ukraińcy. „Zamordowanych i żyjących jeszcze ciężko rannych, którzy nie mogli uciec, grzebali na miejscu zbrodni miejscowi młodzi Ukraińcy” (Siemaszko..., s. 133).

- 1946 roku:

We wsi Bukowiec  pow. Lesko upowcy zamordowali 1 Polaka.

 

W pierwszej połowie lipca

- 1943 roku:

We wsi i kolonii Antonówka pow. Horochów upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków; we wsi mieszkało kilka rodzin polskich, natomiast w kolonii w większości rodziny polskie.

We wsi i majątku Fusów pow. Horochów podczas napadu wymordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Holatyn Dolny pow. Horochów podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, w tej ukraińskiej wsi mieszkało kilka lub kilkanaście rodzin polskich.

We wsi Jankiewicze pow. Kostopol podczas napadu zamordowali nieznaną liczbę Polaków.

W kol. Janówka (Iwanówka) pow. Horochów podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków. Wiadomo, że spalili żywcem trójkę dzieci Antoniego Szczepańskiego. Mieszkało tutaj kilkanaście rodzin polskich; ich domy zostały spalone.

W kol. Jasnobór pow. Kostopol wymordowali prawie wszystkie polskie rodziny, ilości ofiar nie ustalono.

W kol. Kołmaczówka pow. Horochów zamordowali bestialsko 35 Polaków. Ofiary miały poucinane nosy, języki, uszy, pozdzieraną skórę, rozprute brzuchy. Niemowlę z rozdeptaną główką, rączkami i nóżkami wyrwanymi i rozczapierzonymi, miało przypięty napis: „polski orzeł”. (Siemaszko..., s. 123).

We wsi Laszki pow. Horochów: „W pierwszej połowie lipca 1943 r. upowcy mordowali Polaków mieszkających we wsi i Polaków mieszkających i pracujących w majątku, których liczba jest nieznana. Prawdopodobnie zginęli wówczas m.in.: Władysław Czerkawski (Czerkaski ?) z żoną Wandą, z d. Komarnicka.” (Siemaszko...,  s. 180).

We  wsi Lipa pow. Horochów upowcy podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kolonii Lipszczyzna pow. Horochów zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kolonii Mytnica pow. Dubno podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Mytnica pow. Dubno podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków,  znane jest tylko 9 ofiar, w tym rodzice z 2 córkami oraz ojciec z 3 dzieci.

We wsi Ostrów pow. Dubno podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Pieczychwosty pow. Horochów zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Szpikołosy pow. Horochów zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Tesłuhów pow. Dubno podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

 

W połowie lipca

- 1943 roku:

W kol. Buda Hruszewska pow. Równe upowcy zamordowali 17 Polaków: 12 mężczyzn wpędzili do stodoły, powiązali im ręce i nogi drutem kolczastym i żywcem spalili, matkę z córką zamordowali na progu domu, jej dwie córki lat 16 i w zaawansowanej ciąży wrzucili do studni (Siemaszko..., s. 697).

W kol. Dębowa Góra pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 65-letniego Polaka.

We wsi Kołodeże pow. Łuck zgromadzili kilka polskich rodzin przy studni w pobliżu drogi i dosłownie wyrżnęli je kosami i sierpami. Uratowała się Bogacka, która zdążyła uskoczyć w sad i na wpół oszalała w ciągu dnia i nocy przybiegła do Łucka (Siemaszko..., s. 542).

W kol. Mirosławka pow. Łuck podczas nocnego napadu upowcy zamordowali co najmniej 34 Polaków, uratowało się tylko 16 ciężko rannych osób, nie wiadomo ile spłonęło w zagrodach.

 

Tuż przed 16 lipca

 

- 1943 roku:

W lasach koło wsi Mydzk pow. Kostopol upowcy bestialsko zamordowali 5-osobową rodzinę polską leśniczego z 3 dzieci w wieku przedszkolnym.

 

Pomiędzy 11 a 16 lipca

- 1942 roku:

W koloniach: Karczunek, Romanówka i Wygranka (pow. Włodzimierz Wołyński) policjanci ukraińscy zastrzelili 20 Polaków, którzy przyjechali ze Lwowa kupować żywność.

We wsi Samowola pow. Włodzimierz Wołyński policjanci ukraińscy zastrzelili 12 Polaków (w tym 6 kolejarzy) ze Lwowa, którzy przyjechali kupować żywność, z ofiar zdarli odzież, obrabowali a ciała zakopali w lesie niedaleko leśniczówki.

 

16 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Zawadówka pow. Podhajce zostali zamordowani przez Ukraińców: Cyran Bronisław l. 32, Listwan Józef l. 33, Marynowski Jan l. 50, Turkiewicz Adolf l. 32 (Kubów..., jw.).

 

- 1942 roku

W miasteczku Derażne pow. Kostopol policjanci ukraińscy zastrzelili kilkunastu Polaków.

 

- 1943 roku:

W kol. Adamówka koło Ośmigowicz pow. Kowel liczącej 66 gospodarstw polskich i 3 ukraińskie, napad nastąpił w godzinach porannych. Polacy mordowani byli w mieszkaniach, w obejściach, na podwórzach i tam, gdzie dopadnięto uciekających. Wśród morderców byli miejscowi Ukraińcy oraz z sąsiednich Ośmigowicz. Większość ofiar zginęła od siekier, kos, bagnetów, noży, wideł itp. 13 osób półżywych, pokłutych bagnetami, spalono w zagrodzie Korpackich, w tym Józefę Szostak w ciąży. Imiennie znane są 64 ofiary. Polska kolonia z XVIII wieku ograbiona i spalona przestała istnieć. Zamordowani zostali m.in.: Stanisław Badio i jego żona Anna (ich ciała w dużym stopniu spalone leżały w stodole obok siebie, wg przekazu rodzinnego Stanisław miał być przerzynany piłą po brzuchu) oraz ich córka Maria. Bolesław Jędruszczak, jego żona Helena i ich dzieci: Zygmunt i Bolesława-Danuta. Mieczysław Jędruszczak, jego matka Franciszka i siostra Maria Kliszczak. Kazimiera Maria Kamida i jej dzieci: Teresa i Henryk. Józef Kamida, jego matka Maria  i  żona Honorata (kobiety zostały spalone żywcem 11 lipca 1943 roku w kościele w Kisielinie). Ich syn Roman Kamida po tragedii zaciągnął się do AK i poległ 24 grudnia 1943 roku  w Radomlu. Świadkowie twierdzili, że postrzelony przez UPA, konając napisał jeszcze własną krwią na śniegu: "Mamo jak dobrze umierać za Cie" (nie dokończył). (http://wolyn.ovh.org/opisy/adamowka_kupiczow-04.html).

We wsi Boroczyce pow. Horochów upowcy oraz miejscowi Ukraińcy wymordowali mieszkających tutaj Polaków, imiennie znanych jest tylko 9 ofiar spośród kilkudziesięciu.

W kol. Borsuki pow. Kostopol upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

We wsi Brykula Nowa pow. Trembowla: „16.VII.1943. Waniewicz, kierownik folwarku w Brykuli Nowej, przed wojną dziedzic Brykuli – zamordowany. Jabłońska Irena, lat 17, uczennica, buchalterka folw. w Brykuli Nowej, zamordowana w straszliwy sposób razem z Waniewiczem. Kowalewski, absolwent gim. – zamordowany.” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 28, k. 73 – 90; Komański .... na s. 393 omyłkowo mord datują na kwiecień 1944).

W kol. Czerwona pow. Horochów upowcy oraz miejscowi Ukraińcy zamordowali kilkanaście polskich rodzin, prawdopodobnie nikt nie ocalał.

W kol. Hały pow. Sarny upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy zamordowali około 60 Polaków i spalili ponad 74 gospodarstw polskich. Atak nastąpił o godz. 23-ciej, kolonia została otoczona szczelnym pierścieniem: w pierwszej linii szła bojówka UPA uzbrojona w broń palną, w drugiej linii maszerowali chłopi ukraińscy uzbrojeni w siekiery, widły, noże i inne narzędzia, za nimi szły kobiety, wyrostki i dzieci ukraińskie rabując polskie mienie i ładując na furmanki oraz pędząc bydło do swoich wsi, po podpaleniu polskich zagród.

W kol. Kamionka Nowa pow. Kostopol upowcy spalili polską kolonie i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilka lub kilkanaście rodzin.

We wsi Korzyść pow. Równe zamordowali 2 Polki: 26-letnią Paulinę Galińską i 38-letnią Marię Galińską.

We wsi Kupowalce pow. Horochów Polakom tej starej polskiej wsi, z rodowodami szlacheckimi, Ukraińcy gwarantowali bezpieczeństwo w zamian za dostarczanie żywności dla UPA. Atak nastąpił w południe, równolegle z napadem na sąsiednie wsie Szeroka i Lulówka. Pod każdy polski dom podjechała furmanka z „ukraińskimi powstańcami” i następowała rzeź „od niemowlęcia po starca” za pomocą siekier, noży, bagnetów i innych narzędzi mordu własnej produkcji. Miały miejsce potworne gwałty na dziewczętach i kobietach, okaleczanie i bestialskie tortury. Rzeź trwała cały dzień, a następnego dnia przeszła „druga fala” wyłapując ukrywających się i dobijając rannych. Całe rodziny były wiązane drutem kolczastym i palone żywcem, bądź wrzucane do studni. Siekierami odrąbywano głowy nawet kobietom, które następnie oprawcy obnosili chwaląc się swoim „heroizmem” w tym „konflikcie polsko-ukraińskim”. Prawie wszystkie kobiety po gwałtach miały obcinane piersi, wyłupywane oczy, rozpruwane brzuchy. Tak „ukraińscy powstańcy” wyrżnęli ponad 150 Polaków. Ograbiona i spalona wieś stała się jednym wielkim cmentarzem, po którym obecnie nie ma ani śladu (Siemaszko..., s. 129 – 130). Edmund Żukowski zeznaje: „Po pewnej chwili zajechało pod dom kilka furmanek, wpadli na podwórze, wyciągnęli z domu panią Rabczyńską i przyciągnęli do pnia, który stał na podwórku. Trzech trzymało za ręce i nogi, a czwarty za włosy. Położyli na pniu i toporem obcięli głowę, którą potem trzymali do góry, pokazując. W ukryciu przesiedzieliśmy do nocy. Był to straszny widok, cały widnokrąg w ogniu, ryk bydła, wycie psów, krzyki, sądny dzień. /.../ Tam też znalazłem babcię Żukowską. Miała porżniętą pierś nożem i poderżniętą szyję, którą zawinęła chustką i przez dwa dni jeszcze żyła, po przewiezieniu do Horochowa zmarła. /.../ Na podwórzu był wujek Łazowski, ciotka Pelagia, synowa z 4-letnią córeczką oraz syn Henryk. Ukraińcy otoczyli zabudowania. Synowi Henrykowi udało się uciec. Pozostałych z rodziny powiązano drutami, zamknięto w stodole i podpalono. Spłonęli żywcem” (Siemaszko..., s. 1127). „Samoobrona pojechała na wypad, kierunek Kupowalce, aby zobaczyć, co, gdzie i jak wyglądają ci pomordowani, bo Ukraińcy wybrani donosili, że leżą i nikt nie pochował ich. Pojechali, a było trzy tygodnie po napadzie, tym morderczym. Zeszli z wozów i szli pieszo, i o dziwo kopica siana poruszyła się. Przerażeni patrzą, a w tej kopie siana siedziała kobieta, 55 lat, pani Szuryńska, która siekierą miała przerąbany obojczyk prawy. Upadła i Ukrainiec myślał, że zabita, a ona ocuciła się i doszła do kopicy siana i tam się żywiła. Tarła kłosy ze zboża: żyta, pszenicy i tak żyła trzy tygodnie. Przywieźli ja do Horochowa, opatrzyli w szpitalu, ale rana była tak wielka, że zaraz ja odwieźli do Lwowa do szpitala.” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html).

W kol. Lulówka Węgierszczyzna pow. Horochów upowcy oraz sąsiedzi Ukraińcy za pomocą różnych narzędzi i stosując tortury zamordowali ponad 100 Polaków, znanych jest 87 nazwisk ofiar.

We wsi Łowiszcze pow. Kowel wymordowali mieszkających tutaj Polaków, ponad 20 osób.

W osadzie wojskowej Nowe Gniezno pow. Horochów Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest tylko zamordowana 1 kobieta.

W kol. Michałówka pow. Kowel upowcy oraz chłopi ukraińscy za pomocą siekier, wideł, łopat, motyk i innych narzędzi zamordowali 58 Polaków. „Szwagier uciekał, to go zastrzelili, syn jego miał 18 lat, rozłożył ręce i prosił „ludzie kochani ja Wam nic nie zrobiłem, jestem niewinny”, to zarzucili mu powróz na szyję, a z tyłu kłuli widłami aż padł. Teście moi zginęli śmiercią męczeńską. Teścia zabili kosą, a teściowej poderżnęli sierpem szyję. Siostrze męża z dwiema córkami i z dwoma chłopakami sąsiada jakoś udało się uciec, jeden dostał siekiera w głowę, stracił przytomność i leżał między trupami dwa dni, znaleźli go jak przyszli zasypywać zwłoki. Polacy ratowali się jak mogli, ratowali tylko życie, nie było czasu myśleć o jakimkolwiek majątku, wielu i to się nie udało, ginęli jak muchy.

Kwiatkowski Andrzej, uciekł do Kowla. Jego syn Franek mimo, że miał 16 lat wstąpił do Armii Krajowej, natomiast żona Andrzeja i drugi syn zginęli z rąk Ukraińców  - 2 osoby. Kurz, jego żona i sześcioro dzieci, zabici  -  8 osób. Mroczkowska i jej syn zabici  -  2 osoby. Jacek Teodór, jego żona i dwoje dzieci zabici, 3 dzieci uciekło do Kowla   -   4 osoby. Kwiatkowski Jan i jego syn Józef zabici  -  2 osoby. Skałuba Anastazja i Jan zabici  -  2 osoby. Kwiatkowska Ewa z dwiema córkami 10 i 13 lat oraz od sąsiada chłopcy 9 i 11 lat, uciekli, 6 km gonili ich Ukraińcy strzelając za nimi. Udało im się dobiec do lasu. Żyła jeszcze parę lat, gdyż rozchorowała się psychicznie. Kwiatkowski Piotr z żoną, córka Helena 16 lat, syn Mieczysław 20 lat i mały Stasio zginęli  -  5 osób. Januszewska Eugenia i jej dwoje małych dzieci 5 lat a 2-gie jeszcze pierś ssało w bestialski sposób zabici, szpadlem im głowy odrąbali, maleństwo zostawili żywe, jeszcze dwa dni leżało przy niej i ssało pierś. Za dwa dni jak zakopywali zwłoki, rzucili żywe do dołu razem z martwą matką i zakopali  -  3 osoby.” (Janina Skałuba:  „Wspomnienia z wydarzeń w 1943 roku w kolonii Michałowka pow. Kowel”,  „Niedrzwica Duża, dn. 02.03.2003 r.” –  w zbiorach autora).

W kol. Perespa  pow. Kostopol upowcy oraz okoliczni Ukraińcy zamordowali około 50 Polaków.

We wsi Podhajczyki pow. Trembowla: „16.VII.1943. Stefanicki – absolwent gimnazjalny – zamordowany” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 28, k. 73 – 90). Inni: We wsi Podhajczyki Justynowe pow. Trembowla: „16.07.1943 r. został zam. Stefanicki, absolwent gimnazjum” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.). W mieście powiatowym Trembowla  „16.07.1943 r. został zamordowany Stefanicki, absolwent gimnazjum”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie...,jw.).

W kol. Popiełówka pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym jednego przerżnęli piłą, oraz 2 synów drugiego Polaka, męża Ukrainki.

W kol. Przebraże pow. Łuck w zasadzce UPA zginął 18-letni polski chłopiec z samoobrony a 2 zostało rannych.

W kol. Siedlisko pow. Kostopol upowcy i okoliczni Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilka lub kilkanaście rodzin, znane jest 18 ofiar, oraz spalili całą polską kolonię liczącą 52 zagrody. „Wieś pomiędzy Hutą Stepańską, a Wyrką, liczyła około 70 gospodarstw. Napadnięta w nocy z 16 na 17 VII 1943 r. przestała istnieć całkowicie. Po wojnie została zaorana, sady wycięte, drogi stare zlikwidowane, dęby wycięte, rzeczka Czapelka wyprostowana, a bagna zmeliorowane. Ostał się jedynie staw który był przy domu Minkiewiczów i ” Biały Krzyż” na końcu wsi. Mikołaj Fedorowicz Zchorujko, pierwszy po wojnie sielgołowa Huty Stepańskiej. On to odnajdywane w latach pięćdziesiątych, po zaroślach i krzakach, szkielety Polaków kazał zbierać i po kryjomu zanosić na cmentarz do Wyrki. Opowiadał mi to osobiście, na moje pytanie: a co mieliście robić? Odpowiedział:  „zakopać głębiej niż pługi orają”. Czy było dużo tych kości? odpowiedział „oj, było”, więcej nie pytałem. Mikołaj dożywa swoich sędziwych lat w Hucie Stepańskiej.” (Szlakiem Wołyńskich Krzyży, wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: http://isakowicz.pl/krzyze-w-siedlisku-i-ostrowkach-k-wyrki-na-wolyniu/ ).

We wsi Sieniawka pow. Kowel wymordowali mieszkających tutaj Polaków, ponad 20 osób.

We wsi Swinarzyn pow. Kowel 16 VII 1943  Zamordowany gajowy Rutkowski z córką Stanisławą i innymi osobami przez Ukraińców sprowadzonych po małżeńskiej sprzeczce sprowokowanej przez żonę Ukrainkę. Wśród ofiar był nadleśniczy Stefan Lipiński lat 51, 16 VII 1943  przedwojenny podłowczy wojewódzki, w czasie wojny członek ZWZ-AK.. Zmasakrowany syn Zbigniew, przeżył, był leczony w szpitalu w Kowlu. (Edward Orłowski...,  jw.). Ponadto Ukraińcy zamordowali kilkunastu Polaków wyłapanych w okolicy, gdy próbowali uciec do Kowla. Pod koniec lipca dokonują rzezi kilku polskich rodzin. M.in. Polce przybitej gwoździami do drzwi kuchennych obcięli piersi i wypruli z łona wnętrzności. Jej małego synka przybili do stołu za język. Inna cała rodzina została poćwiartowana. Tak zginęło tutaj co najmniej 36 Polaków, ich zagrody zostały obrabowane i spalone.

W kol. Szeroka pow. Horochów od wiosny uprowadzani są pojedynczo Polacy, po których ślad ginie. Polscy gospodarze muszą żywić sotnię upowską kwaterującą w lesie. Sąsiedzi Ukraińcy pilnują, aby Polacy nie uciekli ze wsi, uspokajają. 16 lipca każą im zgromadzić się na polanie leśnej, aby „uchronić” ich przed pacyfikacją niemiecką. Polacy odśpiewali „Pod Twoją obronę” i zostali przez „ukraińskich partyzantów” wymordowani. Obok mordowana była druga grupa Polaków przyprowadzona z Boroszyc. Przez następne dni trwa polowanie na ukrywających się Polaków, schwytanych torturowali i zabijali. Wiadomo o co najmniej 52 ofiarach. Tutaj 18 lipca Ukrainiec Stachu Sołynynka zabił łopatą uratowane z napadu 16 lipca dwoje dzieci Jana Cwinarowicza: 15-letnią Marię i 10-letniego Czesława, którego waląc łopatą 5 razy w głowę rzekł „twerdy lach” (Siemaszko..., s. 135).

W kol. Użanie pow. Sarny upowcy i okoliczni chłopi ukraińscy zamordowali co najmniej 40 Polaków i spalili 35 polskich zagród.

We wsi Wieniawka pow. Trembowla: „16.07.1943 r. zostali zamordowani: 1. Gołońska Irena l. 16; 2. Waniewicz Zygmunt l. 54”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W kol. Wiktorówka pow. Kowel upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali około 100 Polaków, prawie wszystkich mieszkających tutaj.

We wsi Wyrka pow. Kostopol upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy zamordowali około 50 Polaków. Podczas ucieczki została śmiertelnie trafiona kulą Franciszka Dziekańska, lat 50, niosąca swoją 6-letnią córkę Jadwigę. Ta sama kula równocześnie trafiła w nogę dziecko. Przez 10 dni Jadzia przetrwała przy zabitej matce, żywiąc się kłosami zbóż i pijąc wodę z kałuży. Odnalazł ją Ukrainiec ze wsi Werbcze, który przyjechał kosić zboże z pozostawionych polskich pól i zabrał do siebie. W lipcu rada wsi Werbcze uchwaliła, by Jadzię zabić. Od wykonania wyroku uchroniła ją rodzina owego Ukraińca oraz miejscowy nauczyciel, również Ukrainiec, który wziął ją na wychowanie. W 1944 roku dziecko trafiło do Kazimierza Karpińskiego, nauczyciela w Wyrce i później zostało oddane ojcu, który powrócił z niewoli niemieckiej (Siemaszko..., s. 303, 305).„Kościół został podpalony 17 VII 1943 r. Kiedy następnego dnia o świcie, cześć ludności uciekała z Huty Stepańskiej, zobaczyła dach blaszany po kościele, który wyglądał jak koszmarny, dymiący namiot. Poszukujący swoich bliskich wchodzili pod tą blachę, w pogorzelisko, sprawdzając czy czasem Ich tam nie ma.” (http://isakowicz.pl/wyrka-na-wolyniu-miejsce-po-kosciele/ ).

We wsiach Hały, Perespa, Soszniki, Tur i Użanie pow. Kostopol w tym dniu oraz w nocy z 16 na 17 lipca zamordowali ponad 300 Polaków.

We wsi Załawie pow. Trembowla: „16.07.1943 r. został zam. Słonecki i.n. l. 35”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

We wsi Zuhów pow. Trembowla banderowcy z sąsiedniej wsi zamordowali 1 Polaka  (był to Ludwik Stefanicki).

 

- 1944 roku:

We wsi Antoniówka pow. Żydaczów upowcy zamordowali 30-letnią Polkę w ciąży, która wracała z kościoła: torturowali ją przez cały dzień, obcięli palce u rąk i nóg, piersi, język, zdzierali skórę z ciała, jej krzyk słychać było w promieniu kilku kilometrów (Siekierka..., s. 771; stanisławowskie).

We wsi Stojanów pow. Radziechów banderowcy zamordowali ks. proboszcza Franciszka Szarzewicza.

We wsi Świcz pow. Przemyślany Ukraińcy spalili żywcem 2 Polaków: małżeństwo.

 

- 1946 roku:

Na drodze Stężnica – Wołkowyja pow. Lesko UPA zamordowała Antoniego P. „W dniu 16 lipca 1946r. na trasie miejscowości Stężnica – Wołkowyja zaginął Antoni P., który szedł do Wołkowyi odwiedzić rodzinę. Ponieważ tereny te były opanowane przez oddziały nacjonalistów ukraińskich przypuszczano, że poniósł śmierć z ich rąk. Śledztwo w tej sprawie zakończono 27 sierpnia 2007r. wydaniem postanowienia o jego umorzeniu „ (IPN Rzeszów, sygn. akt S 69/07/Zi).

 

Kilka dni po 11 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Marynków pow. Horochów upowcy zamordowali 7 Polaków, dwie rodziny.

 

W nocy z 16 na 17 lipca

 

- 1943 roku:

W futorze Berezówka pow. Sarny upowcy spalili futor i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kol. Borek pow. Kostopol zapamiętano 6 ofiar mordu, kolonia została spalona. Ojciec z 7-letnim synem ukrywali się do późnej jesieni w lesie żywiąc się najpierw jagodami, potem ziemniakami podbieranymi z pól. Wyczerpany fizycznie i psychicznie chciał zabić syna i siebie, lecz uległ woli życia syna. W ciężkim stanie odnalazł ich Ukrainiec i przechował. W tę noc banderowcy i czerń podpalili wsie na obszarze prostokąta ok. 15 na 7 kilometrów,.zaczynają od Hał na północy do Omelanki na południu.

W futorze Długie Pole pow. Sarny spalonym tej nocy przez upowców nie wiadomo o ofiarach.

W kol. Grabina pow. Łuck nie jest znana liczba ofiar napadu na kolonię, która została tej nocy spalona.

W okolicach uroczyska Hołe Bołoto, pomiędzy Mielnicą Małą a Stepaniem pow. Kostopol  upowcy zastrzelili 20-letniego Polaka, który jechał prosić Niemców o obronę przed atakującą Mielnicę bandą UPA.

W futorze Hrada pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 4 Polaków: babkę z córką i 1-rocznym wnukiem oraz  4-letniego chłopca.

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol podczas ataku upowców zginęło podczas obrony bądź zostało zamordowanych około 100 Polaków. Atak na Hutę Stepańską rozpoczął się 16 lipca o godz. 23-ciej. Bierze w nim udział około 2 tysięcy upowców uzbrojonych w broń palną oraz około 4 tysięcy chłopów ukraińskich uzbrojonych w siekiery, widły, kosy itp. Płoną polskie zagrody we wszystkich okolicznych miejscowościach a Polacy są mordowani, część uciekinierów dociera w samej bieliźnie. Pomimo olbrzymiej przewagi Ukraińców udaje się Polakom powstrzymać panikę kobiet i dzieci i podjąć obronę. „W szkole i w schronach zgromadzono wszystkie dzieci z matkami, chorych i starców. Reszta ludności brała udział w obronie. W wyznaczonych rejonach stały przygotowane zaprzężone w konie furmanki do ewentualnej ewakuacji. Z rejonu uzdrowiska Słone Błota strzelano do Huty z granatników. Upadające pociski wzniecały pożary, zabijały ludność, rozbijały furmanki i konie. Mama moja z bratem i siostrą była w szkole, ja z drewnianym „karabinem” i nasadzonym na nim bagnetem byłem w bunkrze. Słychać było straszliwe krzyki ludzi, pomieszane z wybuchami granatów i kanonadą strzałów. Pierwsze wrażenie było straszne. Napór Ukraińców od stron północnej i wschodniej był tak silny, że rozkazano nam kilkakrotnie w ciągu tego napadu wybiegać z bunkra i krzycząc „hurra!” biec do walki na bagnety. To zatrzymywało Ukraińców. Na polu przed naszymi bunkrami leżała duża ilość zabitych bandytów i Polaków.” (Włodzimierz Drohomirecki: „Oczami dziecka”;  w książce „Świadkowie mówią”). Czesław Piotrowski szacował, że w wyniku pierwszego uderzenia UPA zginęło około 300 osób, głównie z Perespy, Wyrki, Hał, Soszników, Tura i Użania, oraz około 50 osób w Omelance.

W kol. Kamionka Stara pow. Kostopol zamordowali ponad 20 Polaków z 5 rodzi, w tym 99-letnią staruszkę Maszkowską oraz 60-letnią wdowę Magdalenę Kołodyńską, którą „ukraińscy powstańcy” udusili pętem do pętania koni.

W kol. Lady pow. Kostopol zamordowali kilku starców, którzy nie chcieli opuścić swoich zagród podczas ucieczki do Huty Stepańskiej.

W kol. Mielnica Duża pow. Kostopol schronili się także Polacy z Mielnicy Małej, podczas napadu większości udało się uciec, wiadomo o spaleniu żywcem wraz z domem obłożnie chorego 1 Polaka

W kol. Mielnica Mała pow. Kostopol zamordowali 11 Polaków, w tym rodzinę Zarembów, która w związku z porodem trzeciego dziecka nie mogła uciekać, lecz skryła się w zbożu, gdzie odbył się poród. Tam została wykryta przez „ukraińskich partyzantów” i zamordowana: Genowefa Zaremba, lat ponad 20, jej dwie córeczki w wielu przedszkolnym i nowonarodzony synek oraz jej matka.

W kol. Mielniki pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali kilkunastu uciekających Polaków.

W kol. Mielnikowo pow. Kostopol ludność polska schroniła się w okolicznych lasach i bagnach wraz z Polakami z innych wsi i tam dotrwali aż do końca września 1943 r.

W futorze Mutwica pow. Kostopol zamordowali 11 Polaków, w tym 2 rodziny i 2 małżeństwa.

We wsi Omelanka pow. Kostopol zamordowali co najmniej 55 Polaków, ale polowanie na ukrywających się w lesie trwa jeszcze we wrześniu.

W kol. Ostrówki pow. Kostopol podczas napadu ludność polska uciekła do Huty Stepańskiej, brak jest informacji o ofiarach. Zagrody polskie zostały obrabowane i spalone – tak jak we wszystkich wsiach i koloniach położonych wokół Huty Stepańskiej. „Posiadam w swoich zbiorach relację, jak jeden z Zahorujków w czasie zaczystki Ostrówek ocalił schowanych w dole po lnie, sąsiadów. Stanął nad dołem z karabinem i wołał: „nikogo tu nie ma”, zaczystka (obława) poszła dalej. Inny z Zahorujków, Sierioża ożenił się za Jadzię Mokrzycką z Wyrki i razem z Nią został zabity, nie wyparł się żony. Był wysoki, bardzo silny, odważny, służył w szucmanszafcie, Polacy wspominają go jako dobrego człowieka. Sprawy te w długim wywiadzie, detalicznie, wyjaśnił mi wspominany przy ” Białym Krzyżu” Mikołaj Zahorujk, jeden z członków tej rodziny. Ostrówki przestały istnieć w nocy z 16 na 17 VII 1943 r.” (Szlakiem Wołyńskich Krzyży, wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: http://isakowicz.pl/krzyze-w-siedlisku-i-ostrowkach-k-wyrki-na-wolyniu/ ).

W futorze Osy Bród pow. Sarny Ukraińcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków i spalili futor.

W kol. Ożgów pow. Kostopol podczas napadu ludność polska kryła się w schronach lub uciekała do lasu i na bagna. Wiadomo o kilkunastu ofiarach, ale następnie Polacy wyłapywani byli i mordowani w ciągłych obławach („Wysoka Góra” i „Grząskie Bagno”). Łącznie zginęło ponad 60 Polaków.

W kol. Polany oraz w kol. Półbieda pow. Kostopol upowcy spalili zagrody polskie, ludność polska uciekła wcześniej, brak jest informacji o ofiarach.

W kol. Romaszkowo pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 70-letnią Polkę.

W kol. Soszniki pow. Sarny upowcy zamordowali około 50 Polaków.

W kol. Szymanisko pow. Sarny zamordowali około 50 Polaków i spalili 12 zagród.

W kol. Tchory pow. Kostopol podczas napadu ludność polska podjęła ucieczkę do lasu, gdzie była mordowana podczas obław, wiadomo o 9 ofiarach.

W kol. Temne Rządowe oraz w kol. Temne Stepańskie pow. Kostopol podczas ataku ludność polska podjęła ucieczkę osłaniana przez samoobronę, brak jest informacji o ofiarach.

W kol. Tur pow. sarny upowcy zamordowali około 50 Polaków.

W kol. Wyrobki pow. Sarny zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znane są 2 ofiary oraz spalili 42 zagrody polskie.

W futorze Zakuście pow. Kostopol spalili futor i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, w tym 1 kobietę wbijając jej nóż w pierś.

W kol. Ziwka Stara pow. Kostopol zamordowali 16 Polaków. 

- 1944 roku:

We wsi Krasne pow. Skałat banderowcy obrabowali i spalili około 100 budynków oraz zamordowali 52 Polaków a 22 poranili; księdzu proboszczowi schronienie dał miejscowy ksiądz greckokatolicki ratując mu życie.

- 1945 roku:

We wsi Wojutycze pow. Sambor banderowcy zamordowali 2 rodziny polskie liczące 10 osób, o nazwisku Kok (2 mężczyzn, 2 kobiety (lat 30 i 50), dwie córki lat 2 i 4 z jednej rodziny oraz 3 córki w wieku od 17 do 22 lat i syn lat 24 z drugiej rodziny). „Przed śmiercią kobiety i dziewczęta zostały zbiorowo zgwałcone. Wszyscy byli torturowani, ciała ofiar były zmasakrowane. /.../ Następnej nocy z 17 na 18 lipca 1945 roku, banda ukraińska UPA dokonała ponownego napadu na polskie domy i kto nie zdążył uciec, został zamordowany. Zginęło 7 mieszkańców wsi (Siekierka..., s. 912 – 913; lwowskie).

17 lipca

- 1943 roku:

W kol. Antonówka koło Bielina pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zakłuli bagnetami chorego 24-letniego Polaka.

We wsi Brykuła Stara pow. Trembowla: „17.VII.1943. Brykuła Stara pow. Trembowla. Ukraińcy zamordowali troje pracowników Liegemschawtaverwaltung, zarządcę, sekretarkę i pomocnika gosp., Polaków” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają tej zbrodni.

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol cały dzień trwała obrona Polaków przed atakami upowców.  ”W przerwach między atakami zbierano znalezionych pomordowanych Polaków i układano pokotem najpierw w domu ludowym a potem pochowano na nowo wyświęconym cmentarzu./.../ Pogrzebano tylko około 120 osób. Pozostałych zamordowanych nie odnaleziono i nie pochowano. /.../ Generalny atak na Hutę trwał i nasilał się to z jednej to z drugiej strony. Wydawało się, że obrona stawała się beznadziejna, i że tym razem dojdzie do straszliwej ogólnej rzezi. Wtedy to na zewnątrz szkoły dał się słyszeć potężny ze wszystkich gardeł okrzyk „hura” i powtarzający się wielokrotnie niósł się aż na krańce wsi. To zdesperowani mieszkańcy z okrzykiem „hura” ruszyli w stronę napastników. Nawet kobiety będące bliżej wyjścia, a zwłaszcza wszyscy ci, którzy nie pomieścili się w szkole, nagle wyskoczyli z ukrycia z kijami, ręcznymi narzędziami rolniczymi”. (Julian Libner: Wspomnienia z Huty Stepańskiej; w: „Biuletyn Informacyjny 27 DWAK nr 3 i 4 z 1998 r.). „W okresie śmiertelnego zagrożenia w całej okolicy Polacy stawiali krzyże, miały za wstawiennictwem Bożym uchronić ludność od nieszczęść. Krzyże te od napisu na belkach poprzecznych nazywano Jezu Ratuj Nas. Wokół Huty Stepańskiej postawiono ich trzy, pozostał tylko jeden w pobliżu uzdrowiska Słone Błoto. Ten krzyż to naoczny świadek zagłady Huty Stepańskiej. Atakujący banderowcy od strony Rudni szli prosto krzyż, wbijając klin pomiędzy Hutę Stepańską, a Omelankę. Pod ogniem obrońców atak załamał się pod samym krzyżem, dalej nie zaszli, co umożliwiło ludność Omelanki przedostać się do Huty Stepańskiej. Na zajętym terenie złapali jednak żonę byłego komendanta samoobrony Hieronima Konwerskiego, Stanisławę i dwie córki Janinę 18 l. i Wandę 16 l. Trzecia córka Leokadia 11 l. była nieco dalej i wszystko obserwowała, mimo nocy było jasno, łuny pożarów rozświetlały teren. Najpierw pastwili sie nad matką, kiedy sądzili że Ją zamęczyli, zajęli się siostrą Janiną, przed samą śmiercią obcięli Jej piersi. Kiedy przyszła kolej na Wandę, ta prosiła jedynie żeby jej piersi nie obcinali, a zastrzelili. Wołała po imieniu do oprawców, padł strzał, może jeden z kolegów szkolnych się zlitował. Stanisława z córką Leokadią po wojnie zamieszkały w Lublinie i do dziś Ich potomkowie tam żyją. Opowiadali mi starzy kołchoźnicy jak namawiano Ich do usunięcia krzyża, nikt się jednak nie odważył. Komuniści i ateiści, nie byli pewni swoich przekonań, umierając prosili świaszczennika ( popa ) żeby ich trumnę w sekrecie pokropił. A potem nikt sie losem krzyża nie interesował, był Polski więc niewygodny, ale i Boski, to jak Go ruszyć”. (Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: .http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-krzyz-jezu-ratuj-nas-w-hucie-stepanskiej/ ).

W kol. Podsielecze pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 3 Polaków; starszemu małżeństwu odrąbali głowy oraz kobietę.

W kol. Rulikówka pow. Sokal banderowcy zamordowali 21 Polaków.

W kol. Sadowa pow. Włodzimierz Wołyński upowiec bestialsko zamordował 20-letniego Polaka z samoobrony w Iwaniczach.

We wsi Suraż pow. Krzemieniec upowcy zamordowali 5 Polaków, w tym spalili żywcem z domem matkę z 3 dzieci.

W gajówce Wilcze Brody pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 56-letniego Polaka uprowadzonego z kol. Wydranka.

W futorze Wychody pow. Kostopl spalili 5 zagród polskich, brak jest  informacji o ofiarach.

We wsi Wyrka pow. Kostopol grupa Polaków, którzy poprzedniego dnia uciekli do Huty Stepańskiej, przyszła do swoich gospodarstw po żywność i została zaatakowana przez Ukraińców. Kilkunastu Polaków zostało zamordowanych; kilku uciekło. Zanim grupę tę zaatakowali upowcy:  „/.../ zobaczono rozmiary bestialstwa. We wsi leżeli ludzie z odrąbanymi rękami, wyłupionymi oczami, które penetrowały mrówki, przybici do ziemi (także dzieci) kołkami przez brzuch. Jeszcze żywi, błagali, żeby ich dobić, zanim nadejdą Ukraińcy i będą dalej się znęcać. Tę prośbę spełnił jeden z członków samoobrony, strzelając” (Siemaszko..., s. 305). Łącznie we wsi zginęło co najmniej 161 Polaków.

 

- 1944 roku:

We wsi Skolin pow. Jaworów upowcy zamordowali 2 Polaków

We wsi Świdnica pow. Lubaczów zamordowali na polu 1 Polaka

 

-  1945 roku:

We wsi Duszatyń pow. Sanok (Bieszczady) upowcy zmordowali Polaka, gajowego.

We wsi Łukowe  pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 2 Polaków: matkę z synem.

 

- 1946 roku:

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu komunalnym ma grób żołnierz WP Kulian Antoni ur. 1926, który zginął w obronie ludności polskiej 17 VII 1946. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

 

W nocy z 17 na 18 lipca

 

- 1943 roku:

W majątku Koniuchy pow. Horochów w walce z upowcami zginęło 2 Polaków z samoobrony

- 1945 roku:

We wsi Lipa koło Birczy pow. Przemyśl upowcy spalili 3 domy polskie i zamordowali 1 Polaka.

We wsi Wojutycze pow. Sambor podczas kolejnego napadu zamordowali 7 Polaków.

 

W dniach 16 – 18 lipca

 

- 1943 roku:

Wieś Czechów pow. Kostopol była jedną z wyjątkowych miejscowości na Wołyniu, gdzie Polacy zostali ostrzeżeni przez sąsiada Ukraińca o mającym nastąpić napadzie i zdążyli uciec albo ukryć się. Dlatego w napadzie UPA 17 lipca nikt nie zginął, zostały tylko ograbione i spalone domy polskie.

We wsi Huta Stepańska pow. Horochów podczas walk i ewakuacji upowcy i okoliczni chłopi ukraińscy zamordowali łącznie około 600 Polaków.

We wsiach Ilnik Duży i Mały pow. Kostopol, w futorach: Konotopy, Laski, Łosiowe Kubło oraz w kol. Wyszka pow. Kostopol upowcy dokonują mordów ludności polskiej, ilość ofiar nie jest znana.

W futorze Konotopy pow. Kostopol spalili 6 polskich gospodarstw i zamordowali 72-letnią Polkę.

W kol. Mielnica Duża pow. Kostopol zamordowali 1 Polaka.

W kol. Ożgowo pow. Kostopol zamordowali 9 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę z 4 dzieci.

W kol. Siedlisko pow. Kostopol zamordowali 18 Polaków.

W kolonii Tchory pow. Kostopol w dniach 16 – 18 lipca 1943 roku podczas oblężenia przez UPA Huty Stepańskiej ludność polska uciekła do lasu, gdzie ginęła podczas obław. Malczewska (imię nieznane), żona kowala oraz ich córka Zosia ur. 1937 zostały zamordowane podczas ucieczki. Bronisława Sulikowska ur 1920 (córka Ludwika i Walentyny) i Janina Sulikowska (z domu Kopij z Nierucznego, druga żona Franciszka) uciekły do lasu, ukrywali się w szałasie. Tam też zostały zamordowane. Sulikowski Aleksander i żona Maria Grochowska, mieli dwoje dzieci w wieku 3 i 5 lat, które uciekając w panice pozostawili w lesie, ich los jest nieznany.  „Grochowscy ukrywali się w lesie, kiedy banderowcy przeszukiwali las, uciekli w popłochu. W ich szałasie pozostało 9 miesięczne dziecko, po powrocie znaleźli Je pokłute bagnetami. Miało 9 ran, dziecko przeżyło jeszcze trzy dni, zostało zagrzebane w lesie” (http://wolyn.freehost.pl/ogloszenia/tchory.pdf ). Także wówczas pod Tchorami upowcy zamordowali 9-osobową rodzinę Kobylańskich z kolonii Podsielecze: Hipolita lat 75, jego syna Cezarego lat 40 z żoną Malwiną lat 36 i ich dziećmi Katarzyną lat 12, Stefanią lat 10, Marcelim lat 8, Romanem lat 6, Mieczysławem lat 4 i jednorocznym Stanisławem. Łączna ilość ofiar nie jest znana.

 

18 lipca

- 1941 roku:

We wsi Poruczyn pow. Brzeżany został zamordowany przez Ukraińców Polak, Glomba Józef l. 48 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

 

- 1942 roku:

We wsi Wólka Chrypska pow. Luboml policjanci ukraińscy zastrzelili młodego Polaka.

- 1943 roku:

We wsi Bolizuby pow. Krzemieniec: „We wsi Boliizuby koło Kołodna zabito 18.VII.1943:
1. Franciszkę Kalencha (wdowa), 50 lat
2. Maria Kalencha (córka Franciszki), żona Ładyszczuka Aleksandra (Ukraińca)
3. Henryka, syna Marii, 2 lata
4. N. syna Marii (2 miesiące)”
(Opracował: Andrzej Biernat, 23.11.2009, na podstawie zeszytów o. Tadeusza Chrobaka wybrała Iwona Kopańska – Konon; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).   W. i E. Siemaszko, na s. 439 podają, że z tej wsi nie mają żadnych informacji na temat losu mieszkających tam Polaków.

W Kolonii Hały pow. Sarny został zamordowany z rodziną przez bandę UPA „leśnik” Stefan Szarabara  (Edward Orłowski...,  jw.).

W kol. Helenów pow. Horochów Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znane jest tylko 7 nazwisk ofiar. W 3 dni po rzezi znaleziono m. in. matkę z rozprutym brzuchem i jej 10-letniego syna podźganego nożami przez jego ukraińskich rówieśników, kolegów szkolnych.

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol w trzecim dniu obrony przed atakami UPA zginęło około 50 Polaków, zapada decyzja o ewakuacji ludności, nocą wyruszył konwój długości 3 km. Kolumna ewakuacyjna, która opuściła Hutę Stepańską 18 lipca o godz. 15-tej, liczyła około 3 tysięcy osób i zdołała dotrzeć do miejscowości, gdzie istniała polska samoobrona. Rozbita i zmasakrowana została pierwsza grupa uciekinierów, która samowolnie opuściła Hutę w godzinach porannych tego dnia. Władysław Kobylański „Jerzyk” w książce „W szponach trzech wrogów” ocenia, że podczas ataku na Hutę Stepańską zginęło od 1800 do 2 tysięcy Polaków. Władysław i Ewa Siemaszko podają liczbę „ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich: ~ 155 + ? Polaków, 11 Żydów” oraz liczbę „poległych w walce: ? Polaków, 6 Ukraińców”. Ogólne straty polskie w czasie ataku na Hutę oceniają na około 600 osób zamordowanych bądź zabitych w walce. „W godzinach przedpołudniowych, korzystając z przerwy w napadach, zebrano ludność na placu przed szkołą. Ksiądz Drzepecki i dwóch młodych księży odprawili Mszę Świętą, rozdali wszystkie posiadane komunikanty wiernym oraz udzielili wszystkim w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia zupełnego odpustu i błogosławieństwa Bożego. /.../ Na furmankach mogły znajdować się tylko i wyłącznie małe dzieci oraz chorzy, ranni i starzy. Reszta ludności musiała iść na piechotę. O godz. 15-tej, tj. o godzinie miłosierdzia Bożego ruszyły pierwsze furmanki./.../ Kolumna ciągnęła się na kilka kilometrów. Wszyscy modliliśmy się o szczęśliwe wydostanie się z tego piekła. Po opuszczeniu Huty spotkała nas olbrzymia burza, deszcz lał strumieniami,, niebo błyskało piorunami, Bóg wysłuchał naszych modlitw. Mówili ludzie – jest to cud. Bóg zaciera ślady wozów i pieszych, umęczonych wygnańców z własnego domu i własnej ziemi”. (Włodzimierz Drohomirecki: „Oczami dziecka”;  w książce „Świadkowie mówią”).

We wsi Połupanówka pow. Skalat: „18.VII.1943. Połupanówka pow. Skalat. Zamordowany został przez Ukraińców nauczyciel Morzol Stanisław, b. komendant Z.S. i działacz społeczny” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174).

We wsi Suszybaba pow. Kowel upowcy zamordowali 7 ujętych partyzantów AK „Jastrzębia”.

W kol. Szeroka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków; Ukrainiec Stachu Solonynka zamordował łopatą uratowane z rzezi 16 lipca polskie rodzeństwo: 10-letniego chłopca i 15-letnią dziewczynkę, ponadto zastrzelili 1 mężczyznę.

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 11 Polaków, w tym 10-osobową rodzinę Franciszka Markiewicza.

W osadzie Ułanówka pow. Włodzimierz Wołyński zarąbali siekierą 56-letniego Polaka.

We wsi Werbcze Duże pow. Kostopol upowcy wyłapali uciekających Polaków z Huty Stepańskiej i zrobili nad nimi „sąd”, po czym bestialsko wszystkich wymordowali, łącznie 60 Polaków.

We wsi Wyrka pow. Kostopol zaatakowali kolumnę uciekinierów z Huty Stepańskiej i wymordowali ponad 100 Polaków.  „Doszliśmy do Wyrki, pali się młyn. Znajomy mówi do Mamy, [że] to jest zły znak, że to będzie jeszcze masakra. Podeszliśmy jeszcze paręset metrów, strzał z przodu, tak że cała kolumna zatrzymała się. A byliśmy na drodze, z jednej strony krzaki, łąka, z drugiej było zboże, żyto. Jak zaczęli strzelać, krzyczeć „ryzat Lachów”, niesamowity zrobił się krzyk i jęk rannych. Ta cała banda szła na Hutę, ale jak posłyszeli, że idą Polacy, to zrobili zasiadkę, z tyłu zaczęli strzelać, żeby szybciej mieć w swoich rękach tych bezbronnych ludzi. To my z Mamą weszliśmy do tego żyta, był mały kawałek. Pokładliśmy się w bruździe i leżymy. Wokół nas słychać ukraińską mowę, było słychać „rubaj, derżyj Lachów”. Jakie było szczęście, że oni nie weszli do tego żyta. To my tak doleżeliśmy do nocy, ta banda poszła do Huty, było słychać jęki rannych, ludzi i zwi[e]rząt.” (Edward Szprigiel: Bóg nas uratował. W: http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/842-bog-nas-uratowa.html ).

W kol. Zabara pow. Horochów zamordowali 25 Polaków (całe rodziny) i doszczętnie obrabowali ich gospodarstwa; z domu Gniotów zabrali nawet garnek z gotującą się na rosół kurą.  Sołtys wsi, Ukrainiec, ze swoim synem urządzili polowanie na dzieci pasące krowy na pastwisku, które po złapaniu były zabijane; z kolei inny „partyzant ukraiński” zabił niemowlę kopnięciem w główkę. (Siemaszko..., s. 174).

- 1945 roku:

We wsi Zawadka pow. Lesko upowcy zmordowali 2 Polaków.

- 1946 roku:

We wsi Zawadka pow. Lesko zamordowani zostali przez UPA: Konopelski Zdzisław rolnik, Konopelski Władysław (członek PPS), Konopelski Tadeusz (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm).

 

18 lub 19 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Podsielecze pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: dziadka z 13-letnim wnukiem.

We wsi Zwiniacze pow. Horochów miejscowi Ukraińcy mordują uciekinierki ocalałe z pogromu Kowbani, które nocami szły do Horochowa: matkę z córkami lat 17, 22 i 25 (która już w Kowbanii została ranna). Nie uciekły więc daleko.

 

19 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Dąbrowa pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 7 Polaków.

We wsi Dębina pow. Trembowla: „19.07.1943 r. został zamordowany Muszyński i.n. – gospodarz”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Huta Stepańska pow. Kostopol po ewakuacji i zamordowaniu około 600 Polaków upowcy spalili wieś, natomiast duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, a następnie Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego. W Sprawozdaniu „Pierwszej grupy UPA z akcji na Hutę Stepańską” Ukraińcy podają: „Dnia 16. VII o godz. 22-giej oddziały wyruszyły do natarcia na wieś Huta. Oddział pierwszy w kierunku na Borki, drugi na Kurort, trzeci od południowej części. Akcję przeprowadzono likwidując kol. Borek, Lady i część Kurortu i oddziały podeszły pod umocnione stanowiska. Zaalarmowany wróg silnym ogniem maszynowym powstrzymuje natarcie, bój trwa do południa. Na miejsce walki przyciągnięto armatkę i przystąpiono do kolejnego natarcia. Straty wrogów w tym dniu – ponad 150 zabitych. Własnych strat nie było. Następnego dnia 18. VII o godz. 1-szej oddział pierwszy wzmocniony częścią oddziału „Woronoho” ponawia natarcie. Jednej z grup udało się wedrzeć do środka umocnionych pozycji i podpalić budynki. Własne straty 6 zabitych i 3 rannych. Bój trwał do wieczora, a rankiem 19. VII zdobyto umocnienia. /.../ 18. VII druga grupa likwiduje resztę kolonii. W czasie akcji uchwycono wrogi tabor, który uciekał z Huty (150 fur z mieniem). Straty wroga w tym dniu – ponad 800 zabitych./.../ W wyniku przeprowadzonych działań pierwsza grupa w dniach 17, 18 i 19 lipca zlikwidowała następujące wsie i kolonie: Huta Stepańska, kol. Borek, Omelanka, Lady oraz chutory Kamionek, Romaszkowo, Podsielecze, Polany, Hołyń, Temne. Druga grupa zlikwidowała wsie i kolonie: Wyrkę, Siedlisko, Sośniki, Ostrówki, Perespę, Wyrobki, Hały, Szymonisko, Użane, Ziwkę, Berezynę, Tur, Osiewicze, Iwanicze, Długie Pole, Berezówkę. Straty wroga ponad 500 zabitych oraz nieokreślona liczba rannych. Odebrano zrabowane ludności ukraińskiej mienie domowe, bydło, konie i wozy. Zadanie wykonano całkowicie. Rozbijając polskie uzbrojone bandy usunięto zagrożenie, jakie ciążyło nad miejscową ludnością. Jednocześnie oczyszczono teren z okupacyjnej władzy.” Z ukraińskiego sprawozdania wynika, że suma ponad 150 zabitych Polaków w pierwszym dniu ataku i ponad 800 w dniu drugim daje łącznie liczbę... ponad 500 zabitych i nieokreśloną liczbę rannych. Ukraińcy w walce atakując umocnione pozycje stracili... 6 zabitych i 3 rannych. Kłamstwo o „odbieraniu zrabowanego ludności ukraińskiej mienia” pozostawić trzeba bez komentarza.

We wsi Łoszniów pow. Trembowla: „19.VII.1943. Leszczyński Edward, absol. gim. – zamordowany w Łoszniowie i podrzucony pod kościół” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 28, k. 73 – 90).

We wsi Suszczyn pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 22-letniego Polaka. Inni:  „19.07.1943 r. został zam. Jankowski Jan – rolnik”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie...,jw.).

 

19 lipca 1943 r. komendant Okręgu wydał rozkaz podporządkowania Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, podlegającego okręgowemu delegatowi Rządu, dowództwu wojskowemu. W ten sposób kierownictwo Okręgu Wołyńskiego AK, wspólnie z Okręgową Delegaturą Rządu, podjęło radykalne środki w obronie zagrożonej ludności polskiej. Oznaczało to scentralizowanie obrony wojskowej i cywilnej w rękach komendanta Okręgu. Następnego dnia tj. 20 lipca 1943 r. powzięta została decyzja utworzenia oddziałów partyzanckich” (Władysław Filar: Wołyń w latach 1939 – 1944, w: Przed Akcją „Wisła” był Wołyń). Rozkaz komendanta Okręgu AK spóźniony był o co najmniej cztery miesiące. Z wielu wsi polskich na Wołyniu pozostały już tylko popioły i cmentarzyska, z często nie pochowanymi zwłokami

 

- 1944 roku:

We wsi Korzenica pow. Jarosław upowcy uprowadzili i zamordowali 9 Polaków, w tym lat 14.

We wsi Uhnów pow. Rawa Ruska zamordowali 1 Polaka.

 

- 1945 roku:

We wsi Stubieńko pow. Przemyśl zamordowali 3 Polaków, braci, podczas zbioru żyta na polu. 

- 1946 roku:

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl ma grób Linczowski Jan ur. 1924, który zginął z rąk UPA  19 VII 1946 ( http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

We wsi Cisowa pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali 1 Polaka

We wsi Pobiedno pow. Sanok upowcy z sotni „Chrina” obrabowali i spalili 51 domów polskich oraz zamordowali 3 Polaków, 1 ciężko poranili a 6 zostało poparzonych.

 

W nocy z 19 na 20 lipca

 

- 1944 roku:

We wsi Wielkie Oczy pow. Lubaczów upowcy podczas nocnego napadu zamordowali 13 Polaków w wieku od 6-miesięcznej dziewczynki do 78 lat (w tym: matka z 9-letnią córką i 7-letnim synem, matka z 2 córkami: 6-miesięczną i 7-letnią oraz 3 inne kobiety), natomiast w obronie poległ 1 partyzant AK (inni podają, że zginęło 18 Polaków).

We wsi Żmijowiska pow. Lubaczów zamordowali 7 Polaków, w tym kobietę, oraz 1 Ukraińca (Motyka..., s. 171; Tak było... ).

 

20 lipca

 

- 1941 roku:

W miasteczku Jazłowiec pow. Buczacz: „20.07.1941 r. został zam. Rens Marian rolnik z Browarów”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi  Kuropatniki pow. Brzeżany: „Mieszkaliśmy blisko plebanii, w tej części Kuropatnik, którą nazywano Szołomków.  /…/  20 lipca 1941 r.  mój stryjek Józef Adamów udał się do Kozowy. Został zaproszony przez panią profesor Zofię Szulc, na obiad. Przyjaźnił się z rodziną państwa Szulców i często u nich bywał. Stryjek przed złożeniem wizyty udał się jeszcze do kościoła. Stamtąd wywabili go Ukraińcy pobili, związali drutem kolczastym i zabrali poza wieś na pole, gdzie dalej katowali stryja. Odchodząc strzelili konającemu w skroń. W nocy wrócili. Wozem zawieźli ciało 3 km dalej i zakopali na polu w ziemniakach. Następnego dnia rodzina odnalazła miejsce mordu i po śladach dotarła wieczorem do miejsca, w którym ukryto zamordowanego. Mimo że pole było świeżo redlone, prawdopodobnie dla zatarcia śladów, odnaleźli zwłoki, gdyż w upalny dzień w miejscu gdzie Ukraińcy zakopali stryja ziemniaki poschły. Mój ojciec razem z swoim bratem i matką odkopali stryjka i zabrali wozem do Kuropatnik. Następnego dnia odbył się pogrzeb”.(Marcin Horbacz, w: http://www.kresowianiezkuropatnik.republika.pl/okuropatnikach.html

- 1943 roku:

Między wsią Chobułtowa a Mikulicze pow. Włodzimierz Wołyński upowcy napadli na uciekinierów ze wsi Mańków pow. Horochów i wszystkich wymordowali, 14 Polaków: 2 mężczyzn, 12 kobiet i dzieci, w tym dwie 16-letnie dziewczyny.

We wsi Połupanówka pow. Skałat uprowadzili 1 Polaka, nauczyciela, który zaginął bez śladu.

We wsi Zaturzyn pow. Podhajce zamordowali 1 Polkę.

 

- 1944 roku:

W mieście Lwów policjanci ukraińscy zamordowali 1 Polaka (był to Franciszek Biłek) i zrabowali jego dokumenty; W latach 60-tych do rodziny ofiary dotarła wiadomość, że w Warszawie mieszka człowiek, który ma takie same dane osobowe. Nie dokonano jednak w tej sprawie dochodzenia (Siekierka..., s. 541; lwowskie).

We wsi Łoszniów pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 16 Polaków. Inni: „zostało zam. 16 osób NN, w tym rodzina organisty”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

Na drodze ze wsi Łukowiec do wsi Bukaczowce  pow.  Rohatyn: „Górska Stefania z Bukaczowiec (Piaski) ok. 35 lat oraz Kowalówna Janka z Karolówki 20 lat i Lisówna Jadwiga ok. 20 lat – 20 lipca 1944; zatrzymane na drodze z Łukowca do Bukaczowiec i zamordowane” (Krystyna Tokarska: „Lista zamordowanych”, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

We wsi Pietnice pow. Dobromil: „Zwracam się do Państwa z uprzejmą prośbą o wpisanie na listę Polaków zamordowanych w Galicji przez bandy UPA mego dziadka Stanisława Reitera. Stanisław Reiter, sołtys, Obrońca Lwowa, 20.07.1944 r. Pietnice - Dobromil – Przemyśl" Niektóre dane z życiorysu dziadka. Stanisław Reiter, syn Stefana, ur. 11.04.1896. w miejscowości Pietnice, gmina Dobromil, powiat Przemyśl. 19 marca we Lwowie za obronę Lwowa i Kresów Wschodnich w r. 1918-1919 został odznaczony przez Dowódcę Armii Wschód gen. Rozwadowskiego odznaką honorową "Orlęta" nr 41240. Przez dwie kadencje był sołtysem w miejscowości Pietnice, gdzie wybudował Dom Ludowy. W 1938 został odznaczony Krzyżem Brązowym za działalność na polu społecznym. Był również założycielem i Prezesem Związku Strzeleckiego w tej miejscowości oraz Prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej. 20.07.44 r. został uprowadzony i zamordowany przez policję ukraińską. Miejsce pochówku nie jest znane, gdzieś w lesie koło Dobromila”. (Ryszard Reiter   http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/zgloszenia.html ).

We wsi Świdnica pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Żmijowiska pow. Lubaczów zamordowali 4 Polaków (2 kobiety, dziecko i mężczyznę).

 

- 1945 roku:

W miejscowości Bircza pow, Przemyśl na cmentarzu ma grób Bartosiewicz Zdzisław ur. 1926, który zginął z rąk UPA 20 VII 1945. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).

We wsi Janów Lwowski pow. Gródek Jagielloński upowcy zamordowali 20-letniego  Polaka: był duszony paskiem, miał wyrwany język, rozbitą głowę i liczne rany kłute.

- 1946 roku:

W mieście Przemyśl woj. rzeszowskie na przedmieściu Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

- 1947 roku:

We wsi Futory pow. Lubaczów upowcy zamordowali 25-letniego Polaka, podporucznika WP.

 

W nocy 20 na 21 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Podsielecze pow. Kostopol Ukraińcy w kolejnej obławie na ukrywających się w lasach i na bagnach zamordowali 11 Polaków, w tym porąbali i pokłuli: Grzegorza Sulikowskiego, lat 48, jego żonę Anastazję, lat 45 i ich dzieci: 16-letnią Józefę, 14-letniego Józefa, 12-letniego Marcelego, 7-letnią Malwinę, 3-letnią Janinę i niemowlę Danutę; ponadto 28-letniego Antoniego Rudnickiego cięli piłą po kawałku od stóp do głowy, jego 25-letniej żonie w ciąży rozpruli brzuch oraz zamordowali ich 3-letniego syna Czesława (Siemaszko..., s. 315).

We wsi Sieniawa pow. Brzeżany: „W nocy z 20 na 21.VII.1943. Sieniawa pow. Brzeżany. Przed obejście gospodarza Nenycza zajechała furmanka i dwóch osobników konno. Wyprowadzili Nenycza i jego żonę z mieszkania, kazali im siadać na furę i odjechali w nieznanym kierunku. Sprawcy mówili po ukr. byli to prawdopodobnie Ukraińcy z sąsiedniej wsi” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają tej wsi i tej zbrodni.

W kol. Stepanie pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 1 Polaka, rymarza.

 

- 1945 roku:

We wsi Zawadka pow. Lesko Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską. 

- 1946 roku:

We wsi Żohatyn pow. Przemyśl upowcy uprowadzili i zamordowali w lesie 3 Polaków, w tym kobietę i 19-letniego chłopca.

 

18 lub 21 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Ożgowo pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 3 starszych Polaków.

 

21 lipca

 

- 1941 roku:

We wsi Komarno pow. Rudki zamordowany został przez Ukraińców brat zakonny, bernardyn z klasztoru lwowskiego, br. Jan Franciszek Ksawery Galka.

W mieście Krzemieniec na podstawie listy ułożonej przez nacjonalistów ukraińskich Niemcy aresztowali polską inteligencję. Między 28 a 30 lipca pobitych Polaków wyprowadzili pijani oprawcy pod Górę Krzyżową i rozstrzelali – około 30 Polaków: nauczycieli, lekarzy, adwokatów, kupców, studentów.

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polkę.

 

- 1943 roku:

W kol. Nowiny pow. Włodzimierz Wołyński w walce z UPA zginął 1 Polak z samoobrony.

We wsi Kosmacz pow. Kołomyja banderowcy zamordowali 5 Polaków, w tym inż. Alojzego Żmigrodzkiego z 5-letnią córką Krystyną.

We wsi Witkowce pow. Krzemieniec: „Dnia 21.VII (środa) 1943. Zabili bandyci w Witkowcach następujących starców Polaków, nie mogących uciekać: 1. Liskiewiczowa Anna: 71 lat 2. Liśkiewicza Adama:48 lat (ułomny kaleka). 3. Szynkaruk Marcin (80 lat). 4. Ciura Marcelina (85 lat). 5. Murza Franciszek (80 lat).  6. ? (Andrzej Biernat, 23.11.2009, na podstawie zeszytów o. Tadeusza Chrobaka. Fragmenty wybrała Iwona Kopańska – Konon; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko na s. 438 podają odnośnie wsi Witkowce: „W Wielkim Tygodniu (19 – 23 kwietnia) 1943 r., w nocy, upowcy zabrali z domów trzech mężczyzn o nie zapamiętanych nazwiskach: woźnicę hr. Grocholskiego z Kołodna; działacza harcerskiego; i „przykładnego” katolika. Za wsią przywiązali ich za nogi do wozu konnego i wlekli za wozem aż na cmentarz w Kołodnie, tj. około 4 km”. Nie odnotowują mordu ww. osób.

 

- 1944 roku:

We wsi Młyny pow. Jarosław upowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Zadwórze pow. Przemyślany „Około 21.07.1944 r. jedna grupa rozbitej SS zam. kolejarza NN, Polaka”.(prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Żmijowiska pow. Lubaczów zamordowali 5 Polaków: dwa małżeństwa i mężczyznę.

 

W dniach od 20 do 22 lipca

 

- 1944 roku:

W miejscowości Lutowiska pow. Lesko zamordowali kilka rodzin polskich, około 30 osób.

 

22 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Bitków woj. stanisławowskie banderowcy zamordowali oficera rezerwy WP.

We wsi Boryczówka pow. Trembowla: „22.07.1943 r. został zamordowany Muszyński i.n., l. 27, syn Karola”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

W kol. Dmitrówka pow. Łuck zamordowali 43 Polaków; ciała ofiar znajdowano pokawałkowane w różnych miejscach; 20-letni Józef Figa miał zdzierane pasy skóry (Siemaszko..., s. 639). Podczas tego napadu został zastrzelony przez bojówkę UPA  robotnik leśny Karl Figa lat 55, natomiast jego żonę Jadwigę lat 50 i córkę Anielę lat 25 zakłuli bagnetami. (Edward Orłowski...,  jw.).

We wsi Hleszczawa (Kleszczawa) pow. Trembowla: „22.07.1943 r. zostali zam. na polu:  Dżumaga i.n. – gospodarz;  Sokół i.n. –gospodarz”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W kol. Lipska pow. Horochów wymordowali ludność cywilną w tej polskiej kolonii, liczba ofiar nie została ustalona; m.in. Ukraińcy torturowali 2 Polaków, swoich szkolnych kolegów, a potem spalili ich żywcem. Kolonia ograbiona i spalona przestała istnieć.

 

- 1944 roku:

We wsi Żmijowiska pow. Jaworów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: matkę z synem i drugą kobietę (Siekierka..., s. 355, lwowskie).

 

- 1945 roku:

We wsi Srogów pow. Sanok Ukraińcy uprowadzili 1 Polkę, której zwłoki odnaleziono w lesie 23 marca 1946 roku.

 

-  1946 roku:

We wsi Tarnawka pow. Przemyśl banderowcy na drodze zamordowali 2 Polaków: małżeństwo.

 

23  lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Hleszczawa (Kleszczawa) pow. Trembowla: „23.07.1943 r. został zam. Michał Sokół l. 40”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W przysiółku Hubinek należącym do gminy Lubycza Królewska pow. Tomaszów Lubelski Ukraińcy zamordowali 1 Polkę.

W kol. Kamionka pow. Kostopol gdy przyszli upowcy upił ich jeden z mieszkających tutaj Ukraińców i Polacy ostrzeżeni zdążyli uciec. Za tę pomoc zamordowali oni 8-miu swoich rodaków, Ukraińców, w tym 2 dzieci.

We Lwowie policjanci ukraińscy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Ławrów pow. Łuck Ukraińcy z Zaborola zamordowali 1 Polkę.

We wsi Ochnówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 11 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę z 18-letnią córką której rozpruli brzuch, siekierami zarąbali 4-osobową rodzinę kowala z 2 synami, utopili w studni 68-letniego mężczyznę, zamordowali 7-miesięczne dziecko polsko-żydowskie (Żyda i Polki).

W przysiółku Posiecz wsi Łomna pow. Turka został zamordowany przez banderowców leśniczy Jan Tuczyński.

We wsi Zimno pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 42-letniego Polaka.

- 1944 roku:

We wsi Chłaniów pow. Krasnystaw żołdacy z Ukraińskiego Legionu Samoobrony razem z Niemcami spalili 35 gospodarstw polskich oraz zamordowali 45 Polaków; wśród morderców były także ukraińskie kobiety, ofiarami głównie kobiety i dzieci.

We wsi Władysławin pow. Krasnystaw żołdacy z Ukraińskiego Legionu Samoobrony razem z Niemcami zamordowali 23 Polaków (Konieczny..., s. 224).

We wsi Zapałów pow. Jarosław upowcy zamordowali 2 Polaków: małżeństwo Anna i Jan Nowak.

We wsi Żupanie pow. Stryj obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali głównie za pomocą siekier 49 Polaków, w tym całe rodziny.

 

- 1945 roku:

We wsi Kamienne pow. Sanok Ukraińcy zamordowali 1 Polaka i spalili jego dom.

 

W nocy z 23 na 24 lipca:

 

- 1943 roku:

We wsi Lipica Dolna pow. Rohatyn: „W nocy z 23 na 24.VII.1943. Lipica Dolna pow. Rohatyn. Ukraińscy bandyci napadli na b. posterunkowego nazwiskiem Gil. W wyniku czego został on uprowadzony” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174).

We wsi Bitkowce pow. Rohatyn: „W nocy z 23 na 24.VII.1943. Bitkowce koło Rohatynia. Uprowadzony został przez Ukraińców młynarz, zaś kasjer młyna został w czasie ucieczki zastrzelony. Obydwaj narodowości polskiej” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). Siekierka i inni...., nie wymieniają tej miejscowości i tej zbrodni.

 

Między 22 a 24 lipca

- 1944 roku:

W leśniczówce Wisłok Wielki nadleśnictwo Komańcza  pow. Sanok został zamordowany wraz ze służącą przez UPA leśniczy Adam Chrzanowski, ur. 1910 r.  (Edward Orłowski..., jw.).

 

24 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Kosmacz pow. Kołomyja Ukraińcy zamordowali 8-osobową rodzinę polską Klisowskich.

W majątku Lityń pow. Kowel miejscowi Ukraińcy zamordowali młode polskie małżeństwo.

We wsi Michałków pow. Kołomyja banderowcy zamordowali Polaka, rolnika.

We wsi Piatydnie pow. Włodzimierz Wołyński  zamordowali 48-letniego Polaka.

We wsi Pistyń pow. Kosów Huculski obrabowali plebanię, uprowadzili ks. Józefa Grzesiowskiego i udusili go sznurem na łące pod lasem koło wsi Szeszory.

W kol. Podryże pow. Kowel zamordowali 1 Polaka.

We wsi Szeszony pow. Kosów Huculski uprowadzili i zamordowali dr Stanisława Kaliniewicza, ordynatora szpitala w Kołomyi; „Doktor został przebity bagnetem, w głowie miał trzy kule, jedną nogę złamaną, drugą bosą, plecy spalone do kości” (Jastrzębski..., s. 183, stanisławowskie;  „Na Rubieży” nr 33-34/1999).

 

- 1944 roku:

Koło miejscowości Moderówka i Iwonicz woj. rzeszowskie w lesie Grabińskim ukraińscy esesmani z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali 72 Polaków więźniów więzienia w Jaśle (IPN Rzeszów, S 92/12/Zn).

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Olszany pow. Przemyśl zamordowali 3 Polaków.

W mieście Rudki woj. lwowskie policjanci ukraińscy zastrzelili 19-letniego Polaka (był to Franciszek Bilek) i zrabowali jego dokumenty (patrz:  20 lipca).

We wsi Wyżniany pow. Przemyślany Ukraińcy zamordowali 1 Polaka (Wyspiański J., s. 219).  

- 1945 roku:

We wsi Brzozowiec pow. Sanok Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym kobietę i żołnierza WP.

We wsi Budomierz gm. Lisie Jamy pow. Lubaczów został zamordowany przez UPA gajowy Rudolf Kulmatycki, lat 40. (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Małkowice pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali 20-letnią Polkę.

 

- 1946 roku:

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu komunalnym ma grób 12 żołnierzy WP: Adamski Władysław ur. 1923, Jarzecki Henryk ur. 1923, Jegier Marian ur. 1923, Mika Jan ur. 1922  Mizgier Jerzy ur. 1924, Piętka Józef ur. 1924, Purwin Józef ur. 1924, Rynkiewicz Józef ur. 1923, Wardak Jan ur. 1925, Wojciechowski Stanisław ur 1923, Wojciuszkiewicz Józef ur. 1924, Ziała Cezary ur. 1924, którzy zginęli w obronie ludności polskiej  24 VII 1946 (.http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

We wsi Budomierz pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków: gajowego i milicjanta.

 

W nocy z 24 na 25 lipca

- 1944 roku:

We wsi Białe pow. Przemyślany banderowcy zamordowali 8 Polaków.

We wsi Dunajów pow. Przemyślany zamordowali 2 Polaków.

 

25 lipca

- 1943 roku:

We wsi Gnojno pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską: 37-letnią matkę i jej 6 dzieci.

W kol. Jeziorany Czeskie pow. Łuck około 10-osobowa grupa upowców uzbrojona w karabiny, siekiery, noże i piłę do cięcia drzewa zamordowała 14 Polaków, w tym dwie rodziny, które uciekły z Jezioran Szlacheckich, chociaż tam wcześniej opłaciły złotem Ukraińcom swe bezpieczeństwo i otrzymały obietnice, że nic nikomu się nie stanie. Wszystkie osoby torturowali 4 -5 godzin zadając liczne obrażenia. Kobietom poobcinali piersi i zmasakrowali twarze, wszystkich dźgali bagnetami. Zaczynali od najmłodszych członków rodziny kończąc na najstarszych. Podczas mordowania „powstańcy ukraińscy” mówili, że ofiary „muszą długo umierać, bo są dobrymi ludźmi”. Zginęli: 48-letni Stanisław Biernacki, jego około 45-letnia żona Maria, ich dzieci: 24-letni Franciszek, 22-letnia Stefania, 20-letnia Halina, 18-letnia Bronisława i 5-letnia Jadwiga; druga rodzina: 41-letni Józef Biernacki, jego 39-letnia żona Marta, ich córki: 16-letnia Stanisława i druga, 14-letnia; a także nauczycielka tych dzieci Pecowa oraz przebywający u Józefa Biernackiego: 45-letnia Ewelina Budkiewicz - siostra Marty Biernackiej-  i  45-letni Sinicki – siostrzeniec Józefa Biernackiego (Siemaszko..., s. 597).

We wsi Ławrów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

 

- 1944 roku:

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym 16-letniego.

- 1945 roku:

We wsi Hadyńkowce pow. Kopyczyńce upowcy uprowadzili 2 polskie rodziny liczące 10 osób, zwłoki ich odnaleziono w studni.

We wsi Polańczyk pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 3 Polaków.

 

- 1946 roku:

We wsi Przysłup pow. Lesko banderowcy zamordowali 1 Polaka, sołtysa.

 

26 lipca

- 1941 roku:

We Lwowie gestapowcy rozstrzelali aresztowanego 2 lipca przez ukraińskich żołdaków z batalionu „Nachtigall” prof. Kazimierza Bartela, trzykrotnego premiera RP. „Przed rozstrzelaniem aresztowani przechodzili upokorzenia i męczarnie, w szczególności ze strony Ukraińców, np. profesora K. Bartla, w więzieniu przy ul. Łąckiego, zmuszono do czyszczenia butów Ukraińcowi z policji pomocniczej, szydząc, „by polski profesor czyścił buty parobkowi ukraińskiemu od koni”. (Siekierka..., s. 538, lwowskie).

- 1943 roku:

We wsi Gaje pow. Lwów (Bogdanówka ?) został zamordowany przez bojówkę OUN w czasie podróży z Zadwórza do Lwowa leśniczy Kuczyński Henryk lat 40.

We wsi Jabłonów pow. Kołomyja banderowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Posiecz pow. Stanisławów uprowadzili i zamordowali 1 Polaka, był to leśniczy Tyczyński ; los pozostałych Polaków (około 50 osób) nie został ustalony.

W kol. Pzebraże pow. Łuck w potyczce z upowcami zginął 1 Polak.

We wsi Radochówka pow. Równe Ukraińcy zamordowali 21-letniego Polaka.

 

We wsi Bukowina pow. Biłgoraj 26 lipca 1943 roku miał miejsce pierwszy odwet Polaków wobec Ukraińców: Oddział AK-NOW „Ojca Jana” spalił 31 gospodarstw, które wcześniej należały do Polaków i zastrzelił 10 Ukraińców

 

- 1944 roku:

We wsi Buszkowice pow. Przemyśl miejscowi Ukraińcy zamordowali 1 Polaka a jego ciało wrzucili do rzeki San.

We wsi Posiecz koło Łysieca  pow. Stanisławów został uprowadzony i zamordowany przez bojówkarzy SB-OUN leśniczy o nazwisku Tyczyński.

We wsi Siemianówka pow. Lwów esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 29 Polaków, w tym 15 Polaków w publicznej egzekucji; natomiast w walce z bojówką UPA poległo 4 Polaków; tj. łącznie zginęło 33 Polaków.

 

- 1945 roku:

We wsi Bóbrka pow. Lesko upowcy zamordowali 2 Polaków.

 

-  1946 roku:

We wsi Malawa koło Birczy pow. Przemyśl uprowadzili Polaka, sołtysa, który zaginął bez wieści

We wsi Wysocko pow. Jarosław upowcy zamordowali 5 żołnierzy WP

- 1947 roku:

We wsi Jawornik Ruski pow. Dobromil w walce z sotnią „Burłaki” rannych zostało 18 żołnierzy z 28 pp. 9DP, a 33 dostało się do niewoli i zostało zamordowanych.

We wsi Nowa Grobla pow. Jarosław upowcy zamordowali 21-letniego Polaka, milicjanta.

 

W nocy z 26 na 27 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Gaje pow. Lwów banderowcy zamordowali w młynie 3 Polaków, w tym kobietę. Inni: we wsi Gaje Smoleńskie pow. Brody pow. Brody zostało zamordowanych we młynie przez Ukraińców 3 Polaków: Franciszka Oliwianka l. 32, Alojzy Suchacki l. 28 i Józef Szulik  l. 61.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

27 lipca

 

- 1941 roku:

We Lwowie zamordowany został przez Ukraińców zakonnik z oo. Bernardynów br. Ksawery Gałek

- 1943 roku:

W kol. Antonówka Szepelska pow. Łuck podczas napadu UPA zginęło 3 Polaków, w tym 18-letni.

We wsi Gnojno pow. Włodzimierz ukraińscy policjanci zamordowali Feliksę Dolecką uciekającą ze wsi Swojczów do Włodzimierza Wołyńskiego. „Antonina i Kazimierz wspominają także: "Na rok przed swoją śmiercią przyszedł do nas Bolesław Roch i jak zwykle wspominaliśmy też tragiczne wydarzenia na Wołyniu. W pewnym momencie wspomniałem moją i mojej żony serdeczną koleżankę Felicję Dolecką. Zwierzyłem się Bolkowi, że nie wiem do dziś, co się z nią właściwie stało, słuch po niej zaginął. Wtedy Bolek zaskoczony zapytał mnie znacząco: "To ty nie wiesz, została brutalnie zamordowana przez Ukraińców w Gnojnie!" I zaczął nam opowiadać, jak to się stało: "Z posterunku policji ukraińskiej w Gnojnie przyjechało do domu Felicji w Swojczowie, dwóch znanych jej ukraińskich policjantów. Powiedzieli do Felicji tak: "Zbieraj się odwieziem cię do Włodzimierza Wołyńskiego, bo tutaj Ukraińcy cię zabiją!" Ona już w tym czasie wiedziała o tragedii jaka wydarzyła się niedawno w polskim Dominopolu. Zaufała Ukraińcom, zebrała pospiesznie swoje rzeczy do walizek, wsiadła z nimi na furmankę i odjechali. Zamiast jednak do Włodzimierza Wołyńskiego pojechali w trójkę na posterunek policji ukraińskiej w Gnojnie. Tam ją gwałcili, a w końcu zaciosali kołka i wbili jej ten pal w błonę poślizgową. Tak wbili ją na pal, zupełnie jak za okrutnych czasów ich bohatera narodowego Bohdana Chmielnickiego." Z tego co nam dalej mówił zorientowałem się, że Bolkowi powiedział o tym Stanisław Czop. Staszek, który już umarł, był Polakiem z Niedzielisk. Ożenił się jeszcze przed wojną z Ukrainką z Siedlisk koło Zamościa i przystał ściśle do Ukraińców. W lecie 1943 r. był komendantem policji ukraińskiej właśnie w Gnojnie, gm. Werba, powiat Włodzimierz Wołyński. Na własne oczy widział jak zamordowano Felicję Dolecką ze Swojczowa. Po wojnie zamieszkał ponownie w Siedliskach i właśnie tam opowiedział swoje świadectwo Bolkowi Roch.” (Antonina i Kazimierz Sidorowicz, w: jw.).

W przysiółku Hubinek należącym do wsi Lubycza Królewska pow. Rawa Ruska (Tomaszów Lubelski) upowcy zamordowali 5 Polaków, w tym 4 kobiety.

We wsi Komnatka pow. Krzemieniec zamordowali 4 Polaków: 4-letniego chłopca oraz matkę z 2 córkami.

We wsi Rosochacz pow. Turka zamordowali 4 Polaków: gajowego Michała Sztogryna, jego żonę Franciszkę, ich 3-miesięczne dziecko Kazimierza oraz siostrę gajowego Marię Gron.

 

- 1944 roku:

We wsi Bihale pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Krasne pow. Jaworów zamordowali 3 Polaków.

We wsi Lubycza Kameralna w przysiółku Hubinek pow. Rawa Ruska w kolejnym napadzie Ukraińcy zamordowali 7 Polaków: 2 mężczyzn, 2 kobiety i 3 dzieci.

We wsi Sielnica pow. Przemyśl miejscowi Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

 

- 1946 roku:

We wsi Bachów pow. Przemyśl upowcy zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety, jedną  20-letnią.

 

28 lipca

- 1942 roku:

W kol. Buda pow. Równe Ukraińcy zamordowali 17-letniego Polaka.

 

- 1943 roku:

We wsi Kołodeżno pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 24-letnią córką.

We wsi Łoszniów pow. Trembowla zamordowali 1 Polaka.

W mieście powiatowym  Skałat został zamordowany przez bojówkę OUN-UPA  leśniczy Zdzisław Popowski  (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Zaturce pow. Horochów zamordowali 22-letnią Polkę.

 

- 1944 roku:

We wsi Kamionka pow. Miechów żandarmeria niemiecka oraz oddział Ukraińców z Dywizji SS „Galizien” – „Hałyczyna” dokonały pacyfikacji mordując 7 Polaków i paląc 15 zabudowań gospodarczych.

We wsi Kańczuga pow. Przeworsk zamordowany został na drodze w pobliżu miejscowości przez bojówkarzy z UPA  gajowy Paweł Pelc  (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Lipa pow. Przemyśl upowcy zamordowali 1 Polaka oraz powiesili Ukrainkę, żonę Polaka, który uciekł do Birczy.

We wsi Myczkowce pow. Lesko zamordowali 4 Polaków.

W miasteczku Opatowiec pow. Miechów podczas pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej zamordowanych zostało 31 mieszkańców oraz w walce poległo 4 żołnierzy AK: „28 lipca 1944 r. w Opatowcu doszło do walki pomiędzy oddziałami Armii Krajowej i własowcami po której nastąpiła hitlerowska pacyfikacja wsi. Zamordowanych zostało 31 osób, w tym dzieci. Ogółem hitlerowcy spalili około 30 zabudowań, 10 osób zostało spalonych żywcem” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Opatowiec ); „Niemcy w odwecie zorganizowali silami batalionu faszystów ukraińskich pacyfikację Opatowca w dniu 29 lipca, mordując mieszkańców, gwałcąc kobiety i paląc budynki. Na pomoc mordowanej ludności Opatowca przybyły oddziały podobwodu koszyckiego /…/  zmuszając ukraińsko-niemieckich SS-manów do wycofania się za Wisłę” (Bolesław Nieczuja-Ostrowski: „Kazimiersko - proszowicka rzeczpospolita partyzancka (3)”: w: http://www.24ikp.pl/serwis/wiecej/rpp1944/wspomnienia/20140315wtk03kp_rp/art.php)

We wsi Przysieka pow. Miechów żandarmeria niemiecka oraz oddział Ukraińców z Dywizji SS „Galizien” – „Hałyczyna” dokonały pacyfikacji  mordując 7 Polaków i paląc 22 zabudowania gospodarcze.

- 1945 roku:

We wsi Lipa pow. Przemyśl upowcy zamordowali 1 Polaka oraz powiesili Ukrainkę, żonę Polaka, który uciekł do Birczy.

29 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Iwanówka pow. Trembowla: 29.VII.1943. Iwanówka pow. Trembowla. Ukraińcy zamordowali Polaka, b. elewa orkiestry KOP w Kopyczyńcach” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają tego zabójstwa.

We wsi Łoszniów pow. Trembowla: „29.VII.1943. Łoszniów pow. Trembowla. Miejscowi Ukraińcy: Góral Józef, Kobel Wasyl, Wasylków Paweł, Pasieka Władysław, Bejchor Władysław zamordowali Polaka akademika Edwarda Leszczyńskiego” (ANN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają tego zabójstwa.

We wsi Pistyń pow. Kosów Huculski Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską.

W kol. Polesie pow. Równe zamordowali 52-letniego Polaka.

- 1944 roku:

We wsi Dąbrowa pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 29 Polaków, mężczyzn.

We wsi Leszczowate pow. Lesko „UPA napadła na dwór gdzie torturowano, zamordowano i zbezczeszczono zwłoki miejscowego ziemianina i właściciela Jana Garschinga lat 35 i jego żony Ireny lat 22”. (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ).

We wsi Ujście Jezuickie pow. Miechów w pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej zamordowanych zostało kilku mieszkańców: „Po drugiej stronie Wisły zaatakowały n-pla oddziały placówki "Wacława" pod d-twem Józefa Niejadlika, zadając mu duże straty i nękając ogniem na przeprawie przez całą noc. O świcie Ukraińcy pod d-twem oficera niemieckiego natarli na partyzantów i paląc wieś Ujście Jezuickie oraz mordując kilku jej mieszkańców, wycofali się z pola walki. Straty własne wynosiły 34 zamordowanych mężczyzn, kobiet i dzieci, w tym czterech żołnierzy AK, mieszkańców Opatowca i Ujścia Jezuickiego”. (Bolesław Nieczuja-Ostrowski: „Kazimiersko - proszowicka rzeczpospolita partyzancka (3)”: w: http://www.24ikp.pl/serwis/wiecej/rpp1944/wspomnienia/20140315wtk03kp_rp/art.php).

 

- 1945 roku:

We wsi  Hadyńkowce pow. Kopyczyńce upowcy zamordowali Polaka z “Istriebitielnych Batalionów” (Kubów..., jw.).

W mieście Jarosław na cmentarzu komunalnym ma grób 6 żołnierzy WP, którzy zginęli z rąk UPA 29 VII 1945: Ciechoń Zbigniew ur. 1923, Nakwas Mikołaj ur. 1913, Sierkowski Władysław ur. 1921, Skwarkowski Władysław ur. 1921, Szurawski Feliks ur. 1922, Woszczyło Stanisław ur. 1915. http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html

 

W nocy z 29 na 30 lipca

- 1946 roku:

We wsi Szklarki pow. Gorlice Ukraińcy obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 1 Polaka.  

Od lutego do 30 lipca

- 1943 roku:

W kol. Janówka pow. Sarny upowcy zamordowali 12 Polaków z rodziny Bieleckich.

 

30 lipca 1941 roku w Londynie podpisany został układ między rządem RP a rządem ZSRR, tzw. układ Sikorski – Majski, unieważniający zmiany terytorialne dokonane w ramach paktu Ribentropp – Mołotow – jak określono „utraciły one moc obowiązującą”.

30 lipca

 

- 1943 roku:

W kol. Antonówka pow. Sarny upowcy oraz chłopi ukraińscy spalili 98 zagród polskich i zamordowali co najmniej 28 Polaków. Około godz. 23-ciej następuje atak UPA na kolonie: Perespa, Sunia, Antonówka, Terebunia, Załawiszcze, Parośle II, Wydymer, osadę Piłsudy oraz inne miejscowości położone na północ od torów kolejowych. Polacy uciekają w kierunku stacji kolejowej licząc na ochronę oddziału niemieckiego. Po drodze natknęli się na zasadzkę upowców, którzy wyszli tyralierą z lasu spod stacji. Zabijali siekierami, pikami, bagnetami, widłami. W kol. Perespa zginęło co najmniej 20 Polaków, prawdopodobnie tyle samo w kol. Sunia oraz co najmniej 28 osób w Antonówce, głownie kobiet i dzieci. Wśród ofiar, których liczba przekroczyła 100 osób, byli uciekinierzy m.in. z Huty Stepańskiej. Po lasach i bagnach trwa przez kilka dni polowanie na ukrywające się rodziny, grupki, bądź pojedynczych Polaków oraz bestialskie mordowanie schwytanych

We wsi Bielin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 2 Polaków lat 18 i 20.

We wsi Boremel pow. Dubno zamordowali 2 Polki.

W majątku Dąbrowa, w koloniach: Porada, Rafałówka, Sernikowa Niwa, Setkówka, Kruszewo, Krasna Góra, Janówka, Grabina, Giedrojciówka, Purbejówka oraz w futorze Struga – wszystkie w pow. Sarny, upowcy i chłopi ukraińscy dokonują rzezi ludności polskiej.  Liczba ofiar nie jest znana. Ci, co zdołali uciec, w następne dni są wyłapywani, torturowani i zabijani, większość zwłok nie została pogrzebana.

W kol. Kopaczówka pow. Sarny zamordowana została rodzina polska, która przyszła pracować na polu: Adam Wolak, jego żona i 20-letnia córka Genowefa. Ukraińcy ojca zarąbali siekierą, matce i córce w czasie tortur zdzierali skórę i solili rany.

W kol. Giedrojciówka pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa, wiadomo o zamordowaniu 1 Polaka.

W kol. Grabina pow. Sarny zamordowali kilkunastu Polaków, imiennie znane są tylko 2 ofiary.

We wsi Hołyczówka pow. Równe zamordowali 4-osobową rodzinę polską: matkę z 3 dzieci lat 3, 6 i 12.

We wsi Hwozdów pow. Równe zamordowali 2 Polki, reszta Polaków zdołała uciec do miasteczka Korzec.

We wsi Jasieniów Górny pow. Kosów Huculski zamordowali Polaka, pracownika poczty.

W kol. Krasna Górka pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa, wiadomo o zamordowaniu 1 Polaka.

W kol. Kruszewo pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa, wiadomo o zamordowaniu 2 Polaków.

We wsi Mołotków pow. Krzemieniec zamordowali 17 Polaków.

W kol. Poroda pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kol. Przerwa pow. Sarny Polacy bronili się przez dwa dni podczas napadu upowców,  zamordowanych zostało 2 Polaków.

W kol. Purbejówka pow. Sarny upowcy spalili polskie gospodarstwa i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest tylko 1 ofiara.

W kol. Sernikowa Niwa pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest tylko 1 ofiara.

W kol. Setkówka pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znane są tylko 2 ofiary.

W futorze Struga pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest tylko 1 ofiara.

We wsi Szumbor pow. Krzemieniec Ukraińcy zniszczyli całkowicie kościół pw. Najświętszego Serca Jezusa z 1905 roku, wycięli stare lipy i zniszczyli grobowce.

W miasteczku Włodzimierzec pow. Sarny upowcy zastrzelili 43-letnią Polkę.

We wsi Żabie pow. Kosów Huculski zamordowali 3 Polaków, w tym ojca z dzieckiem.

 

- 1944 roku:

We wsi Bereska pow. Lesko banderowcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Leszczowate pow. Lesko zamordowali 20 Polaków. Torturowani, zamordowani i zbezczeszczone zwłoki: Kuźmiński Feliks, Kuźmińska Katarzyna, Kuźmińska Maria, Kuźmińska Anna, Kuźmiński Stanisław, Zdziebko Maria, Zdziebko Teres, Zdziebko Kazimierz (lat 9), Zdziebko Zygmunt (lat 5), Zdziebko Józef (lat 2), Zdziebko Stanisław (lat 2), Stefanow Antoni, Stefanow Józefa, Stefanow Julia, Stefanow Zofia, Johan Jan, Czelny Stanisław, Pysulak Teodor. W mordzie uczestniczyli mieszkańcy Leszczowatego, Wańkowej, Jureczkowej - jako policjanci ukraińscy pod dowództwem Worony /wg protokołu spisanego przez proboszcza ks Adama Czepka, źr. MMJ, KsWP, s 308 NR 1998,nr 29 s 23/ (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm).

We wsi Ropienka pow. Lesko UPA zamordowała 13 Polaków i Ukrainkę oraz 7 mieszkańców Berlikowa, którzy tam przebywali.” (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ). Wśród zamordowanych uciekinierów ze wsi Brelików były 4 kobiety, z których jedna miała 17 lat.

We wsi Wańkowa pow. Lesko zamordowali 8 Polaków.

 

- 1945 roku:

We wsi Bereska pow. Lesko (Bieszczady) upowcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Bezmiechowa Górna pow. Lesko zamordowali 4 Polaków.

We wsi Glinne pow. Lesko zamordowali 2 Polaków.

We wsi Lipa pow. Przemyśl zamordowali 8 Polaków, a pozostałych wypędzili zabraniając powrotu.

We wsi Orelec pow. Lesko zamordowali 2 Polaków.

We wsi Ruska Wieś pow. Przemyśl zamordowali 1 Polaka.

 

Po 30 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Tutowicze pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, którzy wybrali się do swoich gospodarstw.

 

W nocy z 30 na 31 lipca

 

- 1943 roku:

W osadzie Antonówka pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali 28 Polaków, głownie kobiety i dzieci, uciekinierów z sąsiednich wsi napadniętych przez upowców i chłopów ukraińskich.

W gminie Antonówka pow. Sarny (osada Antonówka, kol. Kopaczówka, kol. Kruszewo, kol. Parośla II, kol. Perespa, osada Piłsudy, futor Struga, kol. Sernikowa Niwa, kol. Sunia, kol. Terebunia, kol. Rosochy, kol. Wydymer, kol. Załawiszcze) upowcy oraz okoliczni chłopi ukraińscy uzbrojeni w siekiery, widły, piki i inne narzędzia wymordowali ponad 100 Polaków.

W kol. Parośla II pow. Sarny zamordowali co najmniej 2 Polaków.

W kol. Perespa pow. Sarny zamordowali około 20 Polaków; 1,5-roczne dziecko leżało obok martwej matki; zabrano kobietę z widłami wbitymi w brzuch.

W osadzie Piłsudy pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa, wiadomo o zamordowaniu 1 Polaka.

W kol. Sunia pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali co najmniej 7 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę.

W kol. Terebunia pow. Sarny spalili polskie gospodarstwa i zamordowali co najmniej 3 Polaków.

W kol. Wydymer pow. Sarny Polacy podjęli obronę, poległo 10 ukraińskich napastników, liczba polskich ofiar jest nieznana.

W kol. Zatawiszcze pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy spalili polskie gospodarstwa i zamordowali co najmniej 2 Polaków.

 

30 lub 31 lipca

 

- 1943 roku:

W okolicach Antonówki pow. Sarny upowcy zamordowali 4 Polaków uciekających z Huty Stepańskiej: 6-letniego chłopca, dwie dziewczyny 20-letnie i jedną 19-letnią, ciężko poranili 1-rocznego syna 20-letniej zamordowanej Polki oraz siostrę drugiej 20-letniej Polki (Siemaszko..., s. 812).

 

31 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Jaromel pow. Łuck podczas ataku upowców zginęło 3 Polaków ochraniających żniwiarzy.

W kol. Przebraże pow. Łuck nastąpił atak około 3500 Ukraińców, w tym 2,5 tys. uzbrojonych w broń  palną oraz około 1 tysiąca uzbrojonych w dzidy, siekiery, drągi, noże itp.; atak został odparty.

 

- 1944 roku:

We wsi Janowice pow. Proszowice oraz w mieście Proszowice woj. kieleckie ukraińskie oddziały kolaboracyjne (prawdopodobnie Ukraiński Legion Samoobrony) dokonały pacyfikacji, liczba ofiar nie jest znana: „31 lipca maszerując na koncentrację Samodzielnego Batalionu Partyzanckiego "Skała" oddziały "Grom" i "Skok", pod d-twem por. "Wierzby", przepędziły oddział Ukraińców penetrujący w tym czasie Proszowice. W tym okresie należy jeszcze zarejestrować zwycięskie uderzenie oddziału ppor. "Jaxy" na ukraiński oddział SS, przeprowadzający pacyfikację w m. Janowice. Zginęło wówczas 5 Ukraińców, a kilku zostało rannych. Zdobyto broń i amunicję.” (Bolesław Nieczuja-Ostrowski: „Kazimiersko - proszowicka rzeczpospolita partyzancka (3)”; w: http://www.24ikp.pl/serwis/wiecej/rpp1944/wspomnienia/20140315wtk03kp_rp/art.php)

 

- 1945 roku:

W miasteczku Baligród pow. Lesko upowcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

W miasteczku Bircza pow. Przemyśl zastrzelili 2 Polaków jadących furmanką.

We wsi  Hadyńkowce pow. Kopyczyńce zamordowali 1 Polaka,  Rosochatego N. (Kubów..., jw.).

We wsi Kotówka pow. Kopyczyńce zamordowali 1 Polaka.

We wsi Probużna pow. Kopyczyńce zamordowanych zostało przez banderowców 3 Polaków: Głogowska N. l. 60, Krzyków Zych l. 35, Zadorony Emil l, 23.(Kubów..., jw.).

We wsi Zawadka pow. Lesko zamordowali 9 Polaków (Prus..., s. 266).

 

31 lipca 1947 roku zakończyła się operacja wojskowa „Wisła”, w czasie której rozbite zostały oddziały UPA oraz przesiedlono na tzw. Ziemie Odzyskane około 140 tysięcy ludności ukraińskiej, łemkowskiej, z rodzin mieszanych oraz polskiej, przy czym ludność ukraińska stanowiła około 50% przesiedlonych.

 

Od marca do lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Pianie pow. Dubno upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, znane jest imiennie 13 ofiar, wszystkie zostały wrzucone do studni na skraju wsi.

We wsi Podhajce pow. Dubno zamordowali co najmniej 15 Polaków, w tym 10-letniego chłopca i dziewczęta lat 17 i 18.

 

Pomiędzy kwietniem a lipcem

 

- 1943 roku:

We wsi Zastawie pow. Horochów „ukraińscy partyzanci” zamordowali 3 Polaków: uprowadzili do lasu 22-letnią Henrykę Tomal, gdzie przez 3 dni wielokrotnie ją gwałcili, potem zamordowali i wrzucili do suchej studni w lesie. Ojca tej dziewczyny przerżnęli piłą; drugiemu mężczyźnie, o nazwisku Szubert, wydłubali oczy, obcięli język, ręce i nogi, a korpusem ciała podparli drzwi domu (Siemaszko..., s. 136).

 

Od kwietnia do lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Wołczek pow. Włodzimierz Wołyński Polak Franciszek Mikulski obserwował, jak przez wieś do lasu upowcy zwozili lub prowadzili Polaków z rękami związanymi do tyłu, gdzie ich torturowali i mordowali, a następnie grzebali; ofiar było zapewne kilkaset; w tej wsi mieścił się sztab UPA zgrupowania zwanego „Świnarzyńską Siczą”; masowe „przesłuchania” i mordy trwały także w lipcu i sierpniu.

 

Pomiędzy majem a 11 lipca

 

- 1943 roku:

We wsi Bobły pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 4 Polaków, w tym rodziców z córką.

 

W okresie  październik 1944 – lipiec 1946:

W miasteczku Drohobycz  woj. lwowskie banderowcy zamordowali 15 Polaków.

 

Do końca lipca

 

- 1944 roku:

W mieście Skole pow. Stryj banderowcy zamordowali 30 Polaków.

 

W lipcu

 

- 1939 roku:

W miasteczku Barysz pow. Buczacz bojówkarze OUN zamordowali Kowcza Józefa  “Katolik” (Kubów..., jw.).

We wsi Uście Zielone pow. Buczacz pod koniec lipca 1939 roku zostali zwabieni do lasu pod pozorem przyjścia z pomocą rannemu człowiekowi dwaj policjanci (w tym komendant miejscowego posterunku Policji Państwowej) oraz lekarz Włodzimierz Petryk i tam zabici. Śledztwo wykazało, że zbrodni dokonała OUN.(https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_w_U%C5%9Bciu_Zielonym).

- 1940 roku:

W wsi Kozaki  pow. Złoczów bojówkarze OUN zamordowali 1 Polaka.

We wsi Monastyrka pow. Złoczów bojówkarze OUN zamordowali 1 Polaka

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki został zamordowany przez Ukraińców Sdziszewski Antoni l. 35 (Kubów..., jw.).

We wsi Uhryńkowce pow. Zaleszczyko został zamordowany  przez Ukraińców Uhlik Wiktor. (Kubów..., jw.).

 

- 1941 roku:

W miasteczku  Barysz pow. Buczacz zostali zamordowani: Byk Piotr, Buda Piotr, Buda Michał, Czoper Stanisław, Drozdowski Stanisław, 2 osoby o nazwisku Fryc, Stasiów Maria, Stasiów Tekla. (Kubów..., jw.). Ponadto: „W lipcu 1941 r. zostali zabici przez banderowców: 1. Chmielewski Marian, kupiec; 2. Jaworski Józef rolnik; 3. Kamiński Władysław – gajowy, kawaler; 4. Koprowski Franiczek, rolnik; 5. Torończyk Antoni, rolnik.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W miejscowości Bełz pow. Sokal ukraińska policja  aresztowała 5 Polaków, których po torturach rozstrzelało gestapo: ks.  proboszcza Jakuba Dmitrowskiego, sierżanta WP, sędziego, notariusza i aptekarza.

We wsi Beremel pow. Dubno policjanci ukraińscy rozstrzelali 2 Polaków.

We wsi Biały Kamień pow. Złoczów po przejściu frontu niemiecko-sowieckiego zginęło 7 Polaków o nieustalonych nazwiskach (Kubów..., jw.).

We wsi Bobulińce pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, 28-letni mężczyzna był przywiązany do drzewa, miał wydłubane oczy, obcięty nos, uszy, język, palce u rąk i nóg. Inni: zginął Lipka N. “Jetti” (Kubów..., jw.).

We wsi Borki Wielkie pow. Tarnopol policja ukraińska uprowadziła Polaka, inżyniera, po którym ślad zaginął.

W mieście powiatowym Buczacz: „W lipcu 1941 r. policjanci ukraińscy zam. Boczara Józefa syna Macieja.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.). Był on mieszkańcem wsi Nowa Huta.

We wsi Byczkowce pow. Czortków ukraiński policjant zastrzelił Wojczyszyna Franciszka (Kubów..., jw.).

We wsi Chmieliska pow. Skałat policja ukraińska zamordowała 1 Polaka.

We wsi Cygany pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W Czarnym Lesie koło miasta Czortków rozstrzelani zostali trzej młodzi Polacy ze Skorodyniec, aresztowani i oskarżeni fałszywie przez policjantów ukraińskich o komunizm (m. in. przez banderowca Stasiuka Antoniego ps. “Żurawel”) Byli to: Szpytko Kazimierz, Rachański Antoni l. 18 i Stachowicz Kazimierz. (Kubów..., jw.).

We wsi Czechów pow. Buczacz na początku lipca banda Ukraińców uzbrojona w karabiny, widły, siekiery, kosy, łopaty, zamordowała 14 Polaków i 9 Ukraińców. M.in.: zarąbali siekierą Polkę Znamirowską, a jej trójce małych dzieci roztrzaskiwali główki o ramy drzwi, Polakowi Antoniemu Hińczakowi obcięli ręce i jeszcze żywego wrzucili do wspólnej mogiły i zasypali ziemią; Polkę Józefę Stanowską zabili ciosami ostrej motyki i noża – zmarła po kilku godzinach. Morderstwa przerwał wycofujący się oddział Armii Czerwonej (Komański..., s. 149). Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski podaje, że zginęło wówczas 11 Polaków (w tym 6-cioro małych dzieci) i 6 Ukraińców przeciwnych mordowaniu Polaków. Ofiary pochowano we wspólnej mogile, do której wrzucano i żywcem pogrzebano także ciężko rannych. Ci sami oprawcy uzbrojeni w siekiery, widły, kosy i noże chcieli dokonać rzezi ludności polskiej we wsi Słobódka Dolna, ale maszerująca ich kolumna została ostrzelana i rozproszona przez cofający się oddział wojsk sowieckich (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: „Zagłada Krościatyna”, w : „Nad Odrą” nr 1-2 z 2011 r.).

We wsi Dobrowody pow. Podhajce bojówkarze OUN zamordowali 3 Polaków:  studenta lat 19, byłego komendanta „Strzelca” lat 27 oraz 50-letniego, którego przywiązali do konia i wlekli przez całą wieś.

W miejscowości Drohobycz woj. lwowskie na początku lipca bojówkarze OUN zamordowali 20 Żydów i 2 Polaków.

We wsi Dzików Nowy pow. Lubaczów bojówkarze OUN zamordowali 2 Polaków.

We wsi Gaje Smoleńskie pow. Brody bojówkarze OUN zamordowali 1 Polaka.

We wsi  Gaje Wielkie pow. Tarnopol Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, byli to: Ciso Józef l. 20, Maria l. 19, Szymaski Stanisław.(Kubów..., jw.).

We wsi Hluboczek Wielki pow. Tarnopol policja ukraińska aresztowała 17 Polaków, po których ślad zaginął.

We wsi Huta Nowa pow. Buczacz: „W lipcu 1941 r. policja ukraińska zamordowała Padeskiego Antoniego (mordercy są wymienieni Na Rubieży Nr 77)”.  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Jezierzany pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Antoniego Niżyńskiego i Jana Rudnickiego oraz 1 Ukraińca (nauczyciela) i 1 Żyda.

We wsi Kluwińce pow. Kopyczyńce: „W lipcu 1941 r. zamordowano 6 Polaków NN powracających z więzienia w Berdyczowie” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Kowalówka pow. Buczacz został zamordowany Polak o nazwisku  Delikatny, natomiast drugi Polak o nazwisku Podgórski bestialsko pobity zmarł w szpitalu w Buczaczu (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Kuropatniki pow. Brzeżany bojówkarze OUN zamordowali 27-letniego Polaka.

We wsi Laskowce pow. Trembowla  zostali zamordowani: Gruszewski Bronisław, Michał, Frydrych Mikołaj, Owsiański Piotr, Władysław, Śnieżek Kazimierz; (Kubów..., jw.).

We Lwowie na ulicy Rosyjskiej i Boitów ukraińscy żołnierze batalionu „Nachtigall” zastrzelili kilku polskich studentów, których przyprowadziła bojówka ukraińskich nacjonalistów  (Aleksander Korman, "Z krwawych dni we Lwowie w 1941 roku", Londyn, 1991).

We wsi Łanowce pow. Borszczów: „W lipcu 1941 r. policjanci ukraińscy zamordowali w czasie tortur zaaresztowanego Podlewskiego Emila.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie,,,. jw.).

We wsi Małowody pow. Podhajce policja ukraińska po torturach zamordowała Polaka – listonosza. Inni: Ukraińcy zamordowali Jana Skibińskiego (Kubów..., jw.).

We wsi Meducha pow. Stanisławów policjanci ukraińscy aresztowali kilku młodych Polaków; więzili ich, przesłuchiwali i torturowali przez kilka tygodni; władze niemieckie i węgierskie po interwencji uwolniły ich.

W miejscowości Monasterzyska pow. Buczacz Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Mogielnica pow. Trembowla bojówkarze OUN zamordowali 15 Polaków z rodzin Janickich, Malinowskich i Mazurów oraz Hoc Stanisława i Soleckiego Leona.(Kubów..., jw.).

We wsi Narajów pow. Brzeżany: „W pierwszych dniach lipca 1941 r. policja ukraińska aresztowała miejscowego strzelca (z byłego Związku Strzeleckiego – przypis S.Ż.) Naruszczaka Władysława. Okropnie go zbito, potem odwieziono do Brzeżan skąd nigdy nie wrócił”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Niemiłów pow. Radziechów bojówkarze OUN po torturach zamordowali 2 Polaków.

We wsi Nowosiółka pow. Podhajce sąsiad Ukrainiec zamordował 1 Polaka.

W  kolonii Ostrowy pow. Luboml Ukraińcy zamordowali 1 Polkę.

We wsi Ostrzelce (?) pow. Skałat  zabity został Jankowski N. (Kubów..., jw.).

We wsi Panowice pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 4 Polaków: Srokowskiego Józefa, dwóch mężczyzn NN i Szczombrowską Sabinę l. 56; (Kubów..., jw.).

We wsi  Poczapy pow. Złoczów  po przejściu frontu niemiecko-sowieckiego zginął Polak, który uciekł z sowieckiego więzienia; (Kubów..., jw.).

We wsi Poznanka Hetmańska pow. Skałat  samozwańczy policjanci ukraińscy uprowadzili 12 Polaków, 10 zamordowali stosując tortury, natomiast dwóch wróciło po kilku dniach strasznie pobitych. Inni: zamordowano okrutnie 10 Polaków, m. in. zginęli: Stupak Bronisław i dwaj jego synowie, nauczyciel Wojna Jan i dwaj jego bracia Paweł i Eugeniusz oraz Ziemba Paweł.(Kubów..., jw.).

We wsi Potok Złoty pow. Buczacz w  Ukraińcy zabili Polaka, Leszczuka Józefa l. 20 (Kubów..., jw.).

We wsi Rozdużany pow. Trembowla bojówkarze OUN zamordowali 1 Polaka.

W miasteczku Równe (Wołyń) policja ukraińska aresztowała polską inteligencję, w tym wszystkich nauczycieli. Po kilku dniach ok. 40 Polaków zostało rozstrzelanych przy ul. Białej.

We wsi Słobódka Górna pow. Buczacz: „W lipcu 1941 został zamordowany Adamowicz”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

We wsi Sokołów pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Sokołów pow. Stryj na rozkaz miejscowego prowidnyka OUN policjanci ukraińscy aresztowali 5 osób: 2 Polaków, 2 Żydów i 1 Ukraińca, których po torturach wrzucili do studni pod lasem.

We wsi Soroki pow. Buczacz zostali zamordowani przez Ukraińców: 19 letni syn Polaka i Ukrainki Władysław Kudławiec oraz  Procyk Piotr – rolnik, żonaty  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W mieście Stanisławów oraz we wsiach okolicznych policjanci ukraińscy aresztowali kilkuset Polaków, trzymali ich w piwnicach, przesłuchiwali i torturowali; wielu z nich zaginęło bez wieści.

We wsi Strychańce pow. Brzeżany: „W lipcu 1941 r. został zam. miejscowy kowal NN.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do..., jw.)

Na drodze koło miasta Stryj woj. stanisławowskie Ukraińcy zamordowali 1 Polaka; drugi udał, że jest Ukraińcem i puścili go wolno.

We wsi Szlachcińce pow. Tarnopol zamordowali 60-letniego Polaka.

We wsi Szumlany pow. Podhajce zamordowali 2 Polaków. Inni: Ukraińcy zabili Chruszczewskiego Franciszka i Skotnika Piotra; oraz  „został tam zabity Śliwa Piotr”  (Kubów..., jw.).

We wsi  Targowica pow. Dubno policjanci ukraińscy rozstrzelali 10 Polaków

We wsi Taurów pow. Brzeżany zamordowany został przez Ukraińców Kowaliński Marian, kapral WP (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Torskie pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 35-letniego Polaka. „Po wkroczeniu wojsk hitlerowskich na teren powiatu zaleszczyńskiego, już w pierwszych dniach lipca 1941 r., ukraiński pop grekokatolicki Piotr Sawrij podczas kazania w miejscowej cerkwi posłużył się biblijną przypowieścią, że nadszedł czas, „aby wyrwać kąkol z naszej pszenicy”. Było to oficjalne wezwanie do mordowania Polaków i sankcjonowało zbrodniczą działalność banderowskich bojówek OUN. Pierwszą ofiarą już w 1941 r. był Antoni Sędziszewski. Lat 35, były kawalerzysta i komendant „Karusów” w Torskim. Został on uprowadzony z domu przez banderowskich bojówkarzy i zginął bez wieści. W trzy tygodnie później, w wyniku poszukiwań prowadzonych przez jego brata Józefa, zostały odnalezione jego zwłoki. Odkryto je w studni we wsi Uhryńkowce, w tzw. Percowej Dolinie, obok ruin nie istniejącej już karczmy. Oględziny zwłok wskazywały, że zamordowany był przed śmiercią torturowany. Miał związane drutem kolczastym ręce i nogi, palce u rąk i nóg połamane, wyrwany język, wydłubane oczy, odcięte genitalia, a ciało było pokryte licznymi kłutymi ranami” (Aleksander Chmura; w: Komański..., s. 890).

We wsi Tworylne (Bieszczady) policjanci ukraińscy aresztowali Polaka Stefana Maszczuka i zamordowali go na posterunku w Zatwarnicy; ponadto aresztowali Polaka Teodora Kucharza, który zginął w obozie koncentracyjnym oraz w wyniku jej donosu żandarmi niemieccy zastrzelili Michała Kucharza

We wsi Uhryńkowce pow. Zaleszczyki Ukraińcy zakłuli nożami polskiego nauczyciela.

We wsi Wierzbiatyn pow. Buczacz zostali zamordowani: Gorczyca – kolejarz;  Stec Jan – kolonista, kawaler; Suszkiewicz Teodor – nauczyciel oraz prawdopodobnie Fuglewicz Józef  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Wierzbowiec pow. Trembowla Ukraińcy uprowadzili kpr. podch. Macieja Bielawskiego, przywiązali go do drzwi stodoły, przecinali nożami skórę i ściągali pionowymi pasami z ciała za pomocą obcęgów.

We wsi Winniki pow. Lwów samorzutna policja ukraińska zamordowała 16 młodych Polaków oraz 6 Żydów.

W miasteczku Włodzimierzec pow. Sarny policjanci ukraińscy zastrzelili 1 Polaka.

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polkę.

We wsi Wołczkowce pow. Śniatyń na początku lipca bojówkarze OUN zamordowali 8 Polaków z 3 rodzin.

We wsi Wygnanka pow. Czortków zamordowani zostali: Nowicki N. i kilku innych Polaków. (Kubów..., jw.).

We wsi Zaliśce pow. Łuck Ukraińcy udusili sznurkiem 19-letniego Tadeusza Kaczora.

We wsi Zawadówka pow. Podhajce policja ukraińska zamordowała 5 Polaków

We wsi Zawałów pow. Podhajce policja ukraińska aresztowała 6 Polaków, którzy zaginęli bez wieści

We wsi Zubrzec pow. Buczacz „ounowski sąd” wydał wyrok śmierci na 2 Polaków i 2 Ukraińców, którzy zostali zamordowani.

W lipcu 1941 roku  po ataku 6-osobowej grupy partyzantów Bojowej Organizacji Narodu Polskiego na urząd gminy w Jabłonnej koło Lublina dowódca grupy Jan Królik „Baca” potem pisał: „Wszyscy zgromadzeni zerwali się z miejsc, unosząc ręce do góry. Tylko jeden urzędnik z niemiecką opaską na rękawie, kontroler gmin – i jak się później okazało – Ukrainiec, nie spełnił rozkazu, tłumacząc w języku niemieckim, że jest zajęty służbowo. Jako Ukrainiec czuł się uprzywilejowany i żądał poszanowania dla siebie. Bez przerwy coś bełkotał w języku niemieckim. Dopiero kilka mocnych uderzeń przypomniało mu język polski i zmusiło do posłuszeństwa” (Stanisław Misztal: Wydarzyło się na Lubelszczyźnie. Gdańsk 2010,  s. 69 – 70).

 

- 1942 roku:

We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów po fałszywym donosie policjantów ukraińskich gestapo rozstrzelało 28-letniego Polaka

W okolicach Łucka Ukraińcy zamordowali 1 Polkę

We wsi Nowa Grobla pow. Lubaczów policja ukraińska zastrzeliła 29-letniego Polaka, rolnika

W majątku Omelno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 18-letniego Władysława Urbańskiego. „Zwłoki były poćwiartowane, wydłubane oczy, obcięty nos i język” (Edward Kamiński: http://www.strony.ca/Strony36/articles/a3604.html).

We wsi Soroki pow. Buczacz miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 braci Górali, których rodziny deportowano 10 lutego 1940 r. na Sybir

We wsi Winiowczyk pow. Przemyślany Ukraińcy uprowadzili i zamordowali 1 Polaka.

 

- 1943 roku:

W kol. Adamów pow. Łuck upowcy zamordowali 28-letniego Polaka.

We wsi Adamówka pow. Kostopol zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kol. Aleksandrówka pow. Kostopol zamordowali kilka rodzin polskich, liczby ofiar nie ustalono.

W kol. Aleksandrówka gmina Rożyszcze pow. Łuck sołtys Ukrainiec zebrał Polaków w stodole, gdzie zostali oni bestialsko wymordowani przez upowców – co najmniej 5 kilkuosobowych rodzin.

W kol. Aleksandrówka pow. Równe upowcy obrabowali i spalili polską kolonię oraz zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilka lub kilkanaście rodzin.

W koloniach Janówka, Marianówka, Pawłówka Stara i Nowa (wszystkie w powiecie Równe) około 100 upowców oraz chłopi ukraińscy ze wsi Metków i Rubcze napadło na położone obok siebie kolonie polskie. Dziewczęta i kobiety przed śmiercią gwałcono i okaleczano, stosowano bestialskie tortury. Tak zginęło ponad 300 Polaków, ich zagrody zostały ograbione i spalone

W kol. Aleksandrówka – Holendry pow. Kowel upowcy zamordowali 23-letniego Polaka.

W kol. Aleksandrówka Markowiecka  pow. Horochów pod koniec lipca upowcy z miejscowymi Ukraińcami  zamordowali 2 rodziny 4-osobowe Stasiuków (braci), jedną z córkami lat 15 i 16.

W kol. Anatolia pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Augustów pow. Horochów upowcy zamordowali około 10 Polaków.

We wsi Babie pow. Łuck miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Bandrów Narodowy pow. Jaworów policjanci ukraińscy zamordowali 1 Polaka, geologa.

W kolonii Barbarówka pow. Włodzimierz Wołyński: ”Michał, Bolek i jeszcze Romek albo Tadek Roch z Zastawia poszli na Barbarówkę, a potem wstąpili do Tartaku, gdzie też w ten sam dzień pogromu pomordowanych zostało wielu Polaków. W jednym z domów spotkali żywego Polaka, który opowiadał  im nazwiska pomordowanych i wydarzenia jakie miały tu nie dawno miejsce. Gdy wrócili, opowiadali nam wszystkim, że tam na Tartaku Ukraińcy pomordowali dużo ludzi. Napad miał miejsce w tę samą niedzielę, co cały pogrom w okolicy.  Na Barbarówce mieszkał też nasz kuzyn Jan Roch, który ożenił się z wdową po jednym z tych osadników o nazwisku Bieliniak. Jest mi wiadomo, że został zamordowany na Barbarówce podczas pogromu w lipcu 1943 r., ale dokładnej daty nie znam” (Roman Szymanek, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko na s. 910 –911 opisując Barbarówkę nie wymienili tych ofiar. „Tartak” to zapewne część wsi Mohylno (Mogilno).

We wsi Bażany pow. Horochów upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, w tym część w lesie po zamordowaniu wrzucili do studni.

W miasteczku Beresteczko pow. Horochów pod koniec lipca upowcy wymordowali kilka rodzin polskich.

W kol. Berestowa pow. Kowel zamordowali 5-osobową rodzinę polską.

W jednej z kolonii koło Bereznego pow. Kostopol zamordowali 10 Polaków i 12 Żydów.

We wsi Bereżce pow. Luboml Ukraińcy zamordowali osadnika wojskowego Jana Rybarczyka: gwoździami przybili go do ściany stodoły i co pół godziny podawali mu ocet do ust, po 12 godzinach męczarni skonał (Siemaszko..., s. 489).

We wsi Bobły pow. Kowel zamordowali 21-letniego Polaka.

W majątku Boheń pow. Równe zamordowali 5-osobową rodzinę polską administratora.

We wsi  Bobulińce pow. Buczacz zamordowani zostali Lizak Kazimierz l. 32 i Wojda N.(Kubów..., jw.).

We wsi Boratyn pow. Łuck zamordowali ponad 10 Polaków i 11 Ukraińców, którzy im pomagali.

We wsi Borownina pow. Sarny upowcy lub bulbowcy zamordowali kilka rodzin polskich, około 50 Polaków.

We wsi Borzemiec pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: 4-osobową rodzinę z 2 małych dzieci oraz małżeństwo.

We wsi Botyń pow. Łuck po kilkugodzinnych torturach w lesie zamordowali 2 Polaków 18-letnich.

We wsi Bór pow. Zdołbunów zamordowali na drodze 3 polskich chłopców jadących do swej wsi Stojło po żywność: byli to bracia Przewłoccy lat 14 i 16 oraz Mirosław Trusiewicz lat 15.

We wsi i majątku Brany pow. Horochów zamordowali około 50 Polaków, kobiety i dzieci były wrzucone do studni (łącznie było co najmniej 71 ofiar).

We wsi Brzuchowicze pow. Kowel zamordowali 4-osobową rodzinę polską dróżnika.

W kol. Buda Hruszewska pow. Równe złapanych 12 Polaków – mężczyzn zaprowadzili do stodoły, powiązali im nogi i ręce drutem kolczastym, zamknęli drzwi stodoły i podpalili, wszyscy spłonęli żywcem. Schwytane dwie siostry: 24-letnią Budzińską w ósmym miesiącu ciąży i 16-letnią Bronisławę Bagińską wrzucili do studni; 65-letnią Annę Bagińską z dzieckiem zamordowali na progu domu.

We wsi Budy Ossowskie pow. Kowel upowcy zabrali 19 polskich gospodarzy z furmankami na tzw. podwody i ich zamordowali.

We wsi Buniawa pow. pow. Horochów zamordowali 34 Polaków, ciała wrzucili m.in. do gnojówki Jeden z „partyzantów ukraińskich” zabił żonę Dominika Goździkowskiego będącą w ciąży, przebijając jej brzuch widłami (Siemaszko..., s. 138). Los kilku rodzin nie jest znany.

We wsi Butyny pow. Żółkiew miejscowi Ukraińcy zamordowali 27-letniego Polaka.

We wsi Bużany pow. Horochów upowcy przywieźli do lasu nie znaną liczbę porwanych Polaków z okolicznych miejscowości, których „po badaniach” wrzucili do studni, nie jest też znany los miejscowych Polaków (mieszkało tutaj kilkanaście rodzin).

We wsi Cewelicze Dolne i Górne pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich. Młoda Polka z rozrąbanym uchem i cięciem siekiery na głowie, zasypana ziemią, wygrzebała się i przyczołgała do Łokacz (3 km), gdzie zmarła w szpitalu.

Między wsią Chołbutowa a wsią Mikulicze pow. Włodzimierz Wołyński w zasadzkę upowców wpadło 5 polskich rodzin uciekających ze wsi Mańków pow. Horochów do Włodzimierza i zostały wymordowane; tj. ponad 20 Polaków.

We wsi Cezaryn pow. Łuck zamordowali 4 Polaków.

We wsi Chołupecze pow. Horochów zamordowali 4 Polaków I 19 Czechów.

We wsi Chorostów pow. Włodzimierz Wołyński ostrzelali kolumnę uciekinierów zabijając 3 Polaków, w tym 2-letnie dziecko i kolumnę zawrócili z powrotem do domów.

W gminie Chorów pow. Horochów zamordowali 2 Polaków, braci.

We wsi Cumań pow. Łuck został zamordowany z domownikami przez Ukraińców „leśnik” Bejgier. Od mordu ocalał jedynie syn Henryk, którego zabito 20 VII 1943 r. w Rafałówce. (Edward Orłowski, w: jw.)

We wsi Cygany pow. Borszczów zostali zamordowani przez policjantów ukraińskich 2 Polacy: Duszeńko Bogdan i Juzwa Michał. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Czahary Zbaraskie pow. Zbaraż policjanci ukraińscy zamordowali 3 Polaków, w tym braci lat 18 i 20.

W kol. Czarne Łozy pow. Łuck nauczyciel Ukrainiec zabił 18-letniego Polaka.

We wsi Czeremszanka pow. Kowel mieszkało 40 rodzin polskich. Po rzeziach 11 lipca Polacy chcieli uciekać, ale delegacja  sąsiadów Ukraińców zachęciła ich do pozostania zapewniając, że nic im nie grozi. Następnie dokonali rzezi Polaków, w której uczestniczyli wszyscy mieszkańcy tej wsi narodowości ukraińskiej, łącznie z kobietami, dziećmi i starcami! Mordowali za pomocą siekier, wideł, noży i innych narzędzi. W. i E. Siemaszko oceniają, że zginęło 163 Polaków, ale 40 rodzin to jest około 200 osób. Jako datę rzezi podają lipiec lub jesień 1943 r.  Uratował się tylko 14-letni chłopiec oraz mężczyzna 30-35 lat ze złamaną ręką i rozciętą głową. Mienie Polaków zostało rozgrabione przez sąsiadów Ukraińców.

W kol. Czerteż i Wodnik pow. Równe kilkadziesiąt rodzin polskich po ucieczce koczowała w lesie. Stąd ewakuował ich do Korca oddział niemieckich żołnierzy. Niemcy bronili więc Polaków przed Ukraińcami, chociaż to właśnie Ukraińcy byli sojusznikami III Rzeszy.

W miasteczku Czortków woj. tarnopolskie banderowcy zamordowali narzeczeństwo,  dwoje młodych Polaków, którzy za kilka dni mieli wziąć ślub. Inni: W drodze ze wsi do Czortkowa Ukraińcy zamordowali parę młodych narzeczonych  (Kubów..., jw.).

We wsi i w majątku Czudnia pow. Równe miejscowi upowcy zamordowali 6-osobową rodzinę polską, w tym spalili żywcem 17-letniego syna, natomiast 14-letni syn ciężko poraniony konał przez kilka godzin na sąsiednim podwórku Ukraińca. Ocalałego ojca rodziny bojówka UPA „Orlika” zamordowała dopiero w lecie 1948 roku przez uduszenie sznurem. Upowcy po wojnie spalili cenne zbiory książek we dworze, których nie zniszczyli ani Sowieci ani Niemcy.

We wsi Dawidów pow. Lwów obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali 9 Polaków.

W miasteczku Delatyn pow. Nadwórna zakłuli nożami Polaka, aptekarza i obrabowali aptekę.

W kol. Dembówka pow. Kowel zamordowali  rodzinę polską Śmigielskiego. Inni:  „W tym samym okresie w Dąbrówce (zapewne chodzi o kolonię Dembówka  – przyp. S. Ż.), (gmina Wielick), został zamordowany nadleśniczy, pułkownik WP w spoczynku, właściciel młyna, jadący z Kamienia Koszyckiego do Kowla” (Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 10 z 1991 roku).

W miasteczku Derażne pow. Kostopol zamordowali 3 Polaków: mężczyznę zarąbali siekierą oraz zamordowali jego żonę i 5-letniego bratanka.

W kol. Dmitrówka pow. Łuck zamordowali 1 Polaka.

W kol. Dobrzyńsk pow. Kowel zamordowali 6 Polaków: 2 małżeństwa oraz ojca z córką.

We wsi Dołhań pow. Sarny zamordowany został Władysław Skurzyński przez bulbowców w zasadzce przygotowanej w jego stodole. (http://wolyn.ovh.org/opisy/dolhan-09.html ).

We wsi Domaninka Duża pow. Krzemieniec zamordowali 3 Polki: matkę z 2 córkami.

We wsi Dominopol i w mieście Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 5 osób z rodziny  Uleryków.„W polskiej partyzantce Armii Krajowej spotkałem dwóch barci Uleryków: Stanisława lat około 22 i Edwarda lat około 20, opowiedzieli mi wtedy wielką tragedię swojej najbliższej rodziny w Dominopolu, którą osobiście przeżyli, mówili tak: „Nasz tato i dwie nasze siostry wybrali się, aby przerzucać siano na łące, która jest położona w środku wsi Dominopol i od tej pory wszelki ślad już po nich zaginął. My zorientowaliśmy tymczasem, że był napad na Dominopol i uciekliśmy do miasta Włodzimierz Wołyński. Tu zamieszkaliśmy z naszą rodziną na przedmieściu, na ulicy Lotniczej. Niestety ukraińscy bandyci i tu nie dali nam spokoju bowiem jednej nocy napadli znowu na naszą rodzinę i tym razem zdołali zabić naszą mamę oraz naszego młodszego brata. My obaj zdołaliśmy podczas napadu wyskoczyć z domu oknem i tak cudownie zdołaliśmy się potem uratować..” (Wspomnienia Antoniego Sienkiewicza z kolonii Piński Most w powiecie Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1930 – 1944”; spisał i opracował Sławomir Tomasz Roch, 2009 r.; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/pinski_most-sienkiewicz_antoni.html ).

W miejscowości Drohomyśl pow. Jaworów zamordowali 3 Polaków.

We wsi Drużkopol pow. Horochów zarąbali siekierami 4-osobową rodzinę polską.

W kol. Dubniki pow. Kowel upowcy oraz miejscowi Ukraińcy wymordowali całą polską kolonię, liczby ofiar nie ustalono, ocalał tylko jeden mężczyzna. Kilkuosobową rodzinę Gruszków wymordowali sąsiedzi Ukraińcy, ofiary miały rozprute brzuchy i ciała podźgane bagnetami, rodzina ta wróciła z Powurska za namową swoich późniejszych katów.

We wsi Duży Porsk pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę.

We wsi Folwarki Duże pow. Krzemieniec zamordowali 1 Polkę.

We wsi Gaje pow. Lwów zamordowali 2 Polaków.

We wsi Gańczary pow. Lwów spalili 3 gospodarstwa polskie i zamordowali 3 Polaków.

W kol. Górka Olszańska pow. Łuck zamordowali 18-letnią Polkę Stefanię Wardach.

We wsi Górka Połonka pow. Łuck zamordowali 11 Polaków: 3-osobową rodzinę, 21-letnią dziewczynę, małżeństwo, kobietę i 21-letniego chłopca oraz młode małżeństwo z dzieckiem.

W kol. Grabowiec pow. Łuck zamordowali 9 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę z 5 dzieci.

W kol. Grada Mosurska pow. Włodzimierz Wołyński spalili polską kolonię, brak jest informacji o ofiarach.

W kol. Grobelki pow. Łuck zamordowali co najmniej 15 Polaków.

W kol. Gruszków pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi Ukraińcy wyrżnęli nożami mieszkające tutaj 2 rodziny polskie, a po 11 lipca upowcy zamordowali Polkę, którą przywieźli z Orzeszyna.

We wsi Holeszów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 7 Polaków.

We wsi Hołuby pow. Kowel upowcy zastrzelili 1 Polaka.

W pow. Horochów w jednej wsi Ukraińcy zamordowali polską nauczycielkę, Marię Krzepiwnicką , która na własnym fortepianie uczyła grać dzieci ukraińskie.

W kol. Horodyczyn pow. Łuck spalili żywcem 2 Polki: Kamińską i Łozińską.

We wsi Horodyszcze pow. Łuck zamordowali 5 Polaków.

We wsi Hrywiatki pow. Kowel zamordowali w lesie 2 Polaków: ojca z synem.

We wsi Huta Szczerzecka pow. Lwów policjanci ukraińscy aresztowali Polaka, który zaginął bez wieści.

Na stacji kolejowej Iwanicze pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali mieszkających tutaj Polaków, kilka rodzin.

W kol. Iwanówka pow. Dubno zamordowali 5 Polaków, reszta uciekła w przeddzień napadu.

We wsi Izów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali małżeństwo polskie a ich 27-letnia córka pokaleczona i zbezczeszczona zmarła 23 lipca w szpitalu we Włodzimierzu Wołyńskim.  „Przed śmiercią zdążyła ujawnić nazwiska oprawców. Byli to sąsiedzi, kumowie, którym Oberdowie trzymali dzieci do chrztu. Druga córka, która wyszła za mąż za Ukraińca zginęła wraz z nim, bo nie wykonał on rozkazu UPA i nie zamordował żony Polki.” („Ze wspomnień Zofii Ziółkowskiej”; w: http://www.najigoche.kaszuby.pl/artykul/artykul=774,ze-wspomnien-zofii-ziolkowskiej ). Latem 1943 roku podczas żniw upowiec Łupinka z Izowa przechwalał się, ilu Polaków zamordował i jak polskie dzieci nasadzał na kołki. Zastrzelił także Polaka ożenionego z Ukrainką. Po wojnie Łupinka rozpoznany został w Polsce jako działacz wysokiego szczebla w PZPR, nosił inne nazwisko.

W kol. Jachimówka pow. Horochów zamordowali 12 Polaków; jednego przerżnęli piłą a jego żonę przywiązali sznurami do wozu i ciągnęli przez wieś, potem spalili ją w stodole. „Nazywam się Barbara Zach z d. Przybysz. Przeglądając Strony o Wołyniu irytuje mnie "Lista osób, które zginęły w Jachimówce" cytowana na podstawie książki Siemaszków. Otóż pod poz. 9 licząc od końca figuruje: KRALUK Helena z d. Przybysz - córka Piotra i Adeli z d. Holc. Otóż moja ciocia Helena PRZYBYSZ - córka Piotra i Adeli z d. Holc nie została w 1943 r. zamordowana. Zamordowane zostały jej dwie siostry Anna Przybysz i Janina Przybysz oraz ich ciocia Antonina Sedryna z d. Holc , siostra Adeli Przybysz z d. Holc. Anna Przybysz i Antonina Sedryna w kościele kisielińskim, a Janina cytuję "w drodze do Jankiewiczów? (Zankiewiczów?) - wg relacji cioci Heleny. ” (Barbara Zych, 03.02.2009; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko, na s. 156 podają: „W lipcu 1943 r. upowcy zamordowali następujące osoby: /.../ Helenę Kraluk z Przybysiów, c. Piotra i Adeli z Holców, lat 21”. Nie wymieniają sióstr: Anny Przybysz i Janiny Przybysz oraz Antoniny Sedryny – ani w Jachimówce, ani w kościele w Kisielinie. Nie wymieniają także przy wsi i majątku Zaturce (s. 175 – 176) zamordowanej Zofii Przybysz.

We wsi Jakowicze pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali kilka polskich rodzin, imiennie znane są tylko 4 ofiary.

W kol. Jamki pow. Łuck zamordowali kilkunastu Polaków.

W kol. Janów pow. Horochów zamordowali 13 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę Stanisława Bieleckiego z dziećmi: 10 miesięczną Bronisławą oraz 3, 7 i 10 lat; ojcu połamali ręce i bili, aż skonał; matkę zarąbali siekierą a dzieci zakłuli bagnetami (Siemaszko..., s. 157).

W kol. Janówka pow. Łuck zamordowali 2 Polaków: 60-letniego ojca z 22-letnią córką.

We wsi Jarocin pow. Nisko policjanci ukraińscy i żandarmi niemieccy zamordowali 8 Polaków, w tym żywcem spalili proboszcza ks. Mariana Kędzierskiego.

W miejscowości Jazłowiec pow. Buczacz banderowcy uprowadzili i zamordowali co najmniej 11 Polaków; zwłoki znajdowano nad rzeką i w rzece Seret.

W kol. Józefówka koło Zastawia pow. Kostopol  upowcy spalili 8 gospodarstw w tej polskiej kolonii i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.

W kol. Julianów pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Kaczanówka pow. Skałat komendant posterunku policji ukraińskiej i aktywny banderowiec zakatował w lesie polskiego nauczyciela Stanisława Flisaka; zbrodniarz w 1945 roku uciekł do Polski posługując się polskimi dokumentami, potem do USA udając Polaka i działając w amerykańskiej Polonii, rozpoznany zbiegł i nie został już odnaleziony.

W kol. Kamionka pow. Kostopol Ukraińcy z sąsiednich wsi Hruszówka, Pogorełówka i Borszczówka zamordowali 7-osobową rodzinę polską,  w tym kobiety lat 60, 58, 40, 20 i 18 oraz mężczyźni lat 28 i 23 oraz 82-letnią kobietę; razem 8 Polaków.

W kol. Karczemka pow. Równe upowcy zamordowali 2 Polaków, braci.

W gminie Kisielin pow. Horochów zamordowali 6 Polaków: 30-letnią kobietę oraz spalili żywcem 5-osobową rodzinę.

W miasteczku Kisielin pow. Horochów na początku lipca policjant ukraiński zabił swoją żonę Polkę i ich synów lat 10 i 12.

We wsi Kociór pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, w tym ojca z synem.

We wsi Kohylno pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 4-osobową rodzinę polską kowala Władysława Janczewskiego: kowalowi odcięli ręce i nogi; 12-letniemu synowi ścięli głowę kosą, przy czym 2 Ukraińców zakładało się, czy można to zrobić jednym ruchem; 4-letniego syna przybili gwoździami do ściany mieszkania i tak pozostawili, aż skonał; żonie, będącej w ostatnim miesiącu ciąży rozpruli brzuch i po wyciągnięciu dziecka rzucili na gnojowisko wołając po ukraińsku: ”Popatrzcie jak lata polski orzeł”. Żona żyła jeszcze 4 lata, gdyż po odejściu „powstańców ukraińskich” sąsiad owinął ją w matę i zawiózł do szpitala (Siemaszko..., s. 922). Ponadto we wsi i należącej do niej osadzie Zagadka zamordowali 4 Polaków, w tym dwie kobiety i chłopca lat 14. „Do Włodzimierza przyjechaliśmy w sobotę rano (17 lipca – S.Ż). /…/ Jadwiga Buczko wróciła z miasta do domu i rano krowę doiła, przyszli zabrali i zabili, w mieście zostawiła męża i osierociła dwoje małych dzieci. Nasza dalsza kuzynka wróciła z miasta po krowę do domu w Kohylnie. Zabili, najmłodsze dziecko miało 3 latka tylko. Z Zagadki Polak Cybulski uciekł całą rodziną, mieli troje dzieci: córkę i dwóch synów. Wysłał ojciec do domu syna, w moim wieku był, tylko 14 lat. Miał przynieść uprząż, była zakopana, już nie wrócił, zabili go Ukraińcy. Zagadka leżała trzy km na północ od Mohylna. Kiedy z Werby z powrotem pojechaliśmy do miasta Włodzimierz, dowiedzieliśmy że tata brat Jan, co mieszkał na Marcelówce także uciekł wozem z żoną i córką do miasta. Z miasta już, udał się do Mohylna, ponieważ dowiedział się, że zmarła Matka, a moja babcia Agnieszka. W tym ostatnim czasie przebywała u Szczurowskich. Przyszli tam także Ukraińcy i zabrali stryja, tak że nawet nie pochował swojej matki. Jak go potem zamęczyli i gdzie pochowali, tego nikt nie wie, miał około 53 lata.” („Wspomnienia Ludwiki Podskarbi z d. Szewczuk z kolonii Mogilno w pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1935 – 1944”; spisał i opracował Sławomir Tomasz Roch, 2009 r.; w: http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/137-wspomnienia-ludwiki-podskarbi-z-d-szewczuk.html).

W futorze Koleszów pow. Kowel Ukraińcy z sąsiedniej wsi Łomaczanka zamordowali w bestialski sposób 4 Polaków, w tym 17-letnią dziewczynę.

We wsi Kołodeże pow. Łuck Ukraińcy w połowie lipca zgromadzili kilkanaście rodzin polskich przy studni w pobliżu drogi i dosłownie wyrżnęli ich kosami i sierpami, imiennie znane są tylko 4 ofiary (Siemaszko...., s. 542).

We wsi Kołodeżno pow. Kowel miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Kołowerta pow. Równe bulbowcy zamordowali 12 Polaków, w tym dzieci lat 4, 7 i 8.

W kol. Kopaczówka pow. Sarny w drugiej połowie lipca Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską pracującą na polu; ojca zarąbali siekierą, 20-letniej córce (była to Genowefa Wolak) zdzierali skórę i solili.

We wsi Korytno pow. Dubno zamordowali kilka – kilkanaście rodzin polskich.

We wsi Korszowiec pow. Łuck zamordowali jedną rodzinę polską, los pozostałych nie jest znany.

Na drodze do Kowla upowcy z Kołodeża zastrzelili Józefa  Baczoła z Nowej Dąbrowy oraz Bronisława Knysa z Peresieki (“Biuletyn Informacyjny 27 DWAK”, nr 1 z 1993 r.).

W mieście Kowel woj. wołyńskie Ukrainiec Chmielarśkyj zamordował żonę Polkę oraz ich małe dziecko i zbiegł do UPA. Duchowny prawosławny Czerwynśkyj  nie przyjął do cerkwi „wici chlebowych” i podczas niedzielnego nabożeństwa wystąpił przeciwko mordowaniu niewinnych ludzi, za co kilka dni później został zastrzelony.

W miejscowości Krasne pow. Skałat banderowcy zamordowali 20 Polaków.

W futorze Królewski Most pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali małżeństwo polskie.

W pow. Krzemieniec do końca lipca spalili 53 majątki i dwory (ocalały tylko 3, w których stacjonowała załoga niemiecka), a większość ludności polskiej związanej z nimi została wymordowana.

We wsi Krynice pow. Tomaszów Lubelski podczas akcji wysiedleńczej Ukraińcy z Niemcami zabili 24 Polaków: 9 mężczyzn, 5 kobiet, 10 dzieci.

W kol. Kuczkarówka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: małżeństwo Marmurowskich z córką i dwie 17-letnie dziewczyny: Halinę Bucholc i jej koleżankę.

W kol. Kupowatiec pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 6-osobową rodzinę polską.

W kol. Kurant pow. Horochów zamordowali 4-osobową rodzinę polską.

We wsi I majątku Kwasów pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich.

W kol. Lady pow. Kostopol na początku lipca zamordowali 4 starszych Polaków.

We wsi Laskówka pow. Brzozów policjanci ukraińscy zastrzelili 2 Polaków.

W kol. Leonówka pow. Horochów upowcy zamordowali 6-osobową rodzinę polską poprzez odrąbanie głów siekierami: Jana Czarneckiego, lat około 50, jego córkę Hannę, lat 21, zamężną córkę Franciszkę i jej 3 dzieci (Siemaszko..., s. 164).

W kol. Liski pow. Włodzimierz Wołyński sąsiedzi Ukraińcy zamordowali 5-osobową rodzinę polską oraz Ukrainka zabiła motyką swojego męża Polaka,  Jana Krzeczunowicza, gdy on spał

W kol. Lubomirka pow. Równe Ukraińcy zamordowali co najmniej 6 Polaków.

W kolonii Ludmiłpol pow. Wlodzimierz Wołyński na początku lipca: „Ukraińcy zabrali nocą z domów w naszej wsi kilku silnych, młodych Polaków. Nikt z nich nie wrócił więcej do domu i słuch po nich zaginął, jestem prawie pewna, że zostali zamordowani w lesie. Wśród nich był Józef Feliksiak  i sołtys Franciszek Puzio. To było na początku lipca” (Maria Roch, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

W miasteczku Łanowce pow. Krzemieniec upowcy dokonali pogromu młodych Polaków mordując ponad 20 złapanych oraz w majątku (budynku podworskim?) wszystkich Polaków.

We wsi Ławrów pow. Łuck wrzucili do studni 3 Polaków i przygnietli pniakami, jednego z nich po raz drugi, bo wrzucony 25 lipca wydostał się.

Na drodze ze wsi Ławrów do Łucka, według informacji pracowników Kurii Diecezjalnej w Łucku, ks. Piotr Walczak „został napadnięty przez Ukraińców w drodze z Ławrowa do Łucka i w bestialski sposób zamordowany”. (Dębowska M., Popek L., .... s 162).

We wsi Łobaczówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali około 40 Polaków, całe rodziny, w tym zamordowanego wiosną nauczyciela Szlesera. .

W miasteczku Łokacze pow. Horochów zamordowali 5 Polaków. „Jagielski  Stefan ~1904, żona Stefania z d. Andraszek (Wasilewska?), dzieci: Lucjan 1914, Maria 1917, Jadwiga ~1924 - została zamordowana z rodzicami przez banderowców” (http://www.wolyn.ovh.org/opisy/lokacze-02.html).

We wsi Łopawsze pow. Dubno zamordowali około 15 Polaków.

W kol. Łuków pow. Horochów zamordowali 4-osobową rodzinę polską.

We wsi Łysin pow. Dubno zamordowali około 20 Polaków.

W osadzie Maczkowce pow. Łuck nie wyjechały trzy rodziny i zostały wymordowane. Staruszkę Ukraińcy wyprowadzili na próg jej domu, obłożyli słomą i spalili. Znanych jest 11 ofiar, ale było ich znacznie więcej, gdyż np. studnia na podwórku spalonej staruszki do polowy była wypełniona zwłokami dzieci (Siemaszko..., s. 600).

W kol. Majówka pow. Łuck zamordowali małżeństwo polskie.

W kol. Maków pow. Horochów zamordowali 5 Polaków: matkę z 3 dzieci oraz 60-letnią kobietę.

W kol. Małyńsk pow. Kostopol zamordowali 2 Polki: córkę z matką staruszką.

W kol. Marcelówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zmordowali 3 dzieci polskich. Było to  rodzeństwo uciekające z kol. Ossa: 12-letni Feliks, 15-letni Bolesław i 17-letnia Aniela Makroccy – ich matkę zamordują dopiero 13 lutego 1944 roku. Natomiast miejscowi Ukraińcy zamordowali co najmniej 8 Polaków; razem 11 osób. (Siemaszko...., s. 924 – 925).

W kol. Marianówka pow. Równe upowcy obrabowali i spalili polską kolonię oraz zamordowali kilka lub kilkanaście rodzin polskich, imiennie znanych jest tylko 5 ofiar.

W kol. Matyldów pow. Łuck sąsiedzi Ukraińcy udusili 1 Polaka.

We wsi Medwedówka pow. Kostopol na początku lipca upowcy z sąsiednich wsi zamordowali co najmniej 57 Polaków.  Znęcali się zwłaszcza nad dziećmi, z których kilkoro pokłutych zdołało dowlec się do sąsiedniej Janówki. W jednej stodole spalili 14 osób, kilka osób porąbali siekierami na kawałki. Małżeństwo przywiązane do drzewa torturowali aż do zgonu; 3-letniego Adasia Bagińskiego nasadzili na kołek (Siemaszko..., s. 270).

W kol. Michalin pow. Łuck miejscowi Ukraińcy zamordowali 27-letniego Polaka, porucznika lotnictwa.

W kol. Michałówka pow. Horochów zamordowali 7-osobową rodzinę polską, która wróciła po żywność.

W miasteczku Mizocz pow. Zdołbunów pod koniec lipca zamordowali 15 Polaków: jednego starszego i 14 dzieci, uciekinierów z okolicy, pasących bydło na łąkach. Wśród napastników byli Ukraińcy – żniwiarze z pobliskich pól, którzy kosami pościnali dzieciom głowy (Siemaszko..., s. 978).

W miasteczku Monasterzyska pow. Buczacz: „W lipcu 1943 r. został zamordowany przez policję ukraińską Kosik Władysław.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Mydzk pow. Kostopol na początku lipca Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Neterpińce pow. Zborów został zamordowany przez Ukraińców Tomasz Najwer (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=251). Inni: banderowiec pobił śmiertelnie 1 Polaka.

We wsi Niewirków pow. Równe Polacy bronili się w kościele. Ukraińcy w jednym domu zgwałcili dwie Polki: 20-letnią Hicewicz i 25-letnią Marię Błachowicz, a następnie zakłuli je, natomiast „tylko” śmiertelnie pokłuli ich matki. W drugim domu to samo spotkało kolejne dwie Polki; wiadomo o 10 ofiarach, ale było ich znacznie więcej (Siemaszko..., s. 700).

We wsi Nowa Liniówka pow. Łuck upowcy zamordowali 17 polskich rodzin, W. i E. Siemaszko podają liczbę 68 ofiar.

We wsi Nowosiółka Kostiukowa pow. Zaleszczyki: „W lipcu 1943 r. zostali zamordowani przez policję ukraińską Szczerbaniewicz Michał i jego żona” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

We wsi Nowosiółki pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali starsze małżeństwo polskie

We wsi Nowostaw pow. Łuck zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znane są 3 ofiary.

W kol. Obeniże pow. Kowel zamordowali 3 Polaków: małżeństwo i młodego chłopca.

We wsi Okno pow. Horodenka banderowcy zamordowali 5 Polaków. Inni: We wsi Okno k/Czerniatyna pow. Horodenka zamordowany został wraz z rodziną przez UPA  „leśnik” Bożemski (Edward Orłowski...,  jw.).

W kolonii Oktawin pow. Włodzimierz Wołyński: „Gajewski Jan zamieszkały Oktawin, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski został zamordowany przez UPA.  Kiedy z sąsiednich kolonii dochodziły wieści,że Ukraińcy mordują -  moja rodzina spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i udała się do Włodzimierza. W niedzielę 11 lipca 1943 roku, nie było ich już w kolonii. Kilka dni później, w tygodniu - grupa mężczyzn, m.in brat Władysławy - Jan postanowili wrócić do Oktawina i zbadać sprawę - czy można wrócić lub chociaż zabrać resztę dobytku. Jan już nie powrócił.  Został ukrzyżowany przez UPA na drzewie, nago. Zawsze był eleganckim człowiekiem, nosił krawat. I tenże jedynie krawat oprawcy mu zostawili.” (Karolina Kuczewska; w:.http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/zgloszenia.html ).W. i E. Siemaszko na s. 865 datują ten mord na 15 sierpnia 1943 r.

W miasteczku Ołyka pow. Łuck upowcy uprowadzili i zamordowali na polu 26-letniego Polaka.

We wsi Omelanka pow. Kostopol: „Po upadku Huty Stepańskiej chowali się w lasach dwa tygodnie, potem przybyli Niemcy z Rafałówki i Ich wyprowadzili, a było Ich dużo, cała kolumna. Przejeżdżali przez spaloną Hutę Stepańską, Siedlisko, Wyrkę i Soszniki. Opowiadał mi Tata o dwóch trupach posadzonych na zabitej krowie i świni, były popodpierane patykami. Mężczyźni leżące trupy musieli z drogi spychać długim drągiem, tak śmierdziały, że nie można było podejść, a konie nie poszły po trupach. /.../ Omelanka przestała istnieć w Krwawą Noc z 16 na 17 VII 1943 r. Ludność w większości, po upadku Huty Stepańskiej, przedostała się do Grabiny przy torach. Część jednak poszła w lasy, tam przetrwali do końca lipca, kiedy to Niemcy przybyli z Rafałówki zabrać ocalałych. Nieliczni przedostali się do Przebraża. Zabitych nikt nie potrafi policzyć”.(Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem, w: .http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-omelanka/ ).

We wsi Oryszkowce pow. Kopyczyńce zostali zamordowani: Skikiewicz Alojzy l. 31, Skikiewicz Zygmunt l. 29  (Kubów..., jw.).

W kol. Orzeszyn pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali 2 Polki: matkę z córką, gdy po rzezi 11 lipca wróciły do domu po rzeczy.

We wsi Ostrowy pow. Łuck zamordowali 3-osobową rodzinę polską: matkę z 2 synami.

We wsi Ozierany pow. Kowel upowcy zamordowali 6 Polaków: siostry lat 18 – 20, 21-letniego chłopca oraz Anielę Świder z mężem i dzieckiem; Anielę Świder zgwałcili i przypiekali rozpalonym żelazem (Siemaszko..., s. 349).

We wsi Oździutycze pow. Horochów zamordowali 14 Polaków.

W kol. Paniów pow. Łuck zamordowali 4 Polaków: 2 małżeństwa.

W kol. Pasieka koło Świdnik pow. Kowel zamordowali 1 Polaka, kościelnego.

We wsi Pawlikówka pow. Kałusz zamordowali 6 Polaków, w tym 2 małżeństwa i 10-letniego chłopca.

W kol. Pawłówka Nowa pow. Równe obrabowali i spalili polską kolonię oraz zamordowali kilka – kilkanaście rodzin polskich.

We wsi Peremyl pow. Horochów Ukraińcy załadowali Polaków na duży wóz drabiniasty i wywieźli do lasu, gdzie ich wymordowali przy użyciu różnych narzędzi, około 15 osób, jeden zdołał uciec.

W kol. Peresieka Gończybrodzka pow. Kowel zamordowali 1 Polaka.

W osadzie Piłsudy pow. Krzemieniec wymordowali całą ludność tej polskiej osady, liczby ofiar nie ustalono.

W kol. Piórkowicze pow. Kowel policjanci ukraińscy aresztowali Polaka, po którym ślad zaginął.

We wsi Plaucza Mała pow. Brody policjanci ukraińscy uprowadzili i zamordowali 5 Polaków.

We wsi Płaszowa Królewska pow. Dubno upowcy zamordowali kilka rodzin polskich.

W kol. Płoteczno pow. Kostopol nocą zarąbali siekierami kilka rodzin polskich, około 35 osób.

W kolonii Poczekajka pow. Kowel: „W naszej okolicy głośno było także o śmierci Jana Rocha, który według tych ludzkich spekulacji w końcu lipca 1943 r. udał się nieco „podchmielony dla odwagi” do wsi Poczekajka. Dowiedział się bowiem, że Ukraińcy zabrali z domu ze sobą jakiegoś Polaka z furmanką i jego końmi i jak dotąd gospodarz ten nie wrócił. Jan, który znał w okolicy trochę Ukraińców, miał nadzieję, że jak się za tym Polakiem wstawi, to może nawet uratuje mu życie. Jednak jak poszedł, tak już więcej nie wrócił i on i ten chłop, słuch zaginął i po jednym i po drugim. Ludzie w naszych stronach sądzili więc, że obaj zostali zamordowani.” (Antonina i Kazimierz Sidorowicz, w: jw.). W i E. Siemaszko na s. 392 piszą: „Brak jakichkolwiek informacji o losach Polaków żyjących w 1943 roku” – i wymieniają m.in. kolonię Poczekajkę.

We wsi Podborce pow. Lwów upowcy obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali 6 Polaków.

We wsi Poddębce pow. Łuck zamordowali 35 Polaków, w tym przybili do ziemi zaciosanym kołkiem kierowniczkę szkoły Halinę Dmochowską, działaczkę społeczną wśród ludności ukraińskiej – miejscowi chłopi ukraińscy śmieli się obserwując zbrodnię.

We wsi Police pow. Sarny zamordowali uciekających po upadku Huty Stepańskiej około 100 Polaków.

We wsi Poruczyn pow. Brzeżany został zamordowany przez Ukraińców Polak, Mikołaj Popiel l. 60 a jego żona Paraksewia później - w październiku 1944 r. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W miasteczku Poryck pow. Włodzimierz Wołyński po rzezi 11 i 12 lipca upowcy zamordowali 12 Polaków ukrywających się w jednym miejscu.

W okolicach miasteczka Poryck pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 11 Polaków, w tym 2 matki, każda z 3 dzieci.

W kol. Poznanka pow. Łuck podczas napadu upowcy z Ławrowa, Czarukowa i Korsowa ofiary torturowali, zabijali siekierami, widłami i innymi narzędziami, kobiety gwałcili. Zginęło 95 Polaków, ich mienie zrabowali a zagrody spalili.

We wsi Pułhanów pow. Łuck upowcy zamordowali około 10 Polaków.

We wsi Pułhany pow. Horochów na początku lipca uprowadzili do lasu 26-letnią Polkę Zofię Sudnik i ją zamordowali.

We wsi Puzów pow. Włodzimierz Wołyński zabili 1 Polaka.

We wsi Radochówka pow. Równe zamordowali podczas żniw 15 Polaków oraz Ukraińca z 7 dzieci za to, że sprzyjał Polakom.

Pomiędzy wsią Rafałówka pow. Sarny a wsią Siedlisko pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polki.

W osadzie Reymontowicze pow. Horochów zamordowali 6 Polaków.

W okolicach Rokitna pow. Sarny zamordowali 79-letniego Polaka.

We wsi Rostoki pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: ojca z synem.

We wsi Rozalówka pow. Sokal obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków.

W kol. Różyn pow. Kowel zamordowali 2 Polki.

We wsi Rudlew pow. Dubno zamordowali 5 Polaków: małżeństwo oraz dziewczyny lat 8, 17 i 20; ich ciała wrzucili do rzeki Ikwa, a po kilku dniach zostały wyrzucone na brzeg rzeki Styr, do której wpada Ikwa.

W kol. Rudnia pow. Łuck zamordowali 3-osobową rodzinę polską: Rogalińską z 2 dzieci. Najpierw na jej oczach zakłuli bagnetami jej dzieci lat 2 i 3, potem obcięli jej piersi i zamęczyli ją – wcześniej gwarantowali jej bezpieczeństwo, była żoną przedwojennego sekretarza gminy, którego zamordowali już 24 grudnia 1942 roku (Siemaszko..., s. 576 – 577).

We wsi Rudnia Pogorełowska pow. Kostopol zamordowali kilka – kilkanaście rodzin polskich, m.in. paląc żywcem, imiennie znane jest 11 ofiar.

W majątku Rusywel pow. Równe zamordowali Polaka, administratora majątku.

We wsi Rydków pow. Dubno zamordowali kilka rodzin polskich.

We wsi Sądowa Wisznia pow. Mościska zamordowali 2 Polaków: leśniczego z żoną.

W kol. Serniczki pow. Horochów zamordowali 20-letnią Polkę.

We wsi Sichów pow. Lwów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 5 Polaków.

W kolonii Siniaków pow. Łuck wymordowali 11-osobową rodzinę polską. W kilka dni potem w kolonii oraz w znajdującym się w tej miejscowości majątku Belweder podczas napadu wymordowali większość rodzin polskich.. Zginęły m.in. rodziny Kaczmarczyków i Wagnerów. Uciekł podczas rzezi i ocalał 6-letni Edward Kaczmarczyk: „Dziadek postanowił, że mamy uciekać. Dobytek załadowali na wóz. Wszystko się nie zmieściło, więc mieli drugi raz przyjechać. Niedaleko od budynku spotkaliśmy się z druga rodziną, z którą razem mieliśmy jechać do Łucka. Nie dotarliśmy daleko. Gdy wjechaliśmy w wąwóz, w takie zagłębienie terenu, po obu stronach drogi rosły krzaki tarniny, usłyszałem krzyki. Ukraińcy napadli na nas i czym mieli rżnęli. Padły też strzały. Ja z tego strachu zeskoczyłem z wozu i uciekłem w krzaki, a z krzaków w zboże. Pojawili się Ukraińcy na koniach z karabinami maszynowymi i zaczęli szukać uciekinierów. Nie wiem, czy mnie zauważyli, ale strasznie strzelali; zboże aż syczało od kul. Ja przywarłem do ziemi i jak odjechali, wróciłem do gospodarstwa. Nie zdawałem sobie sprawy, że tam wszystkich wymordowali. Myślałem, że ktoś wrócił, więc wołałem mamo, babciu, ale nikogo nie było. /.../ Do dziś jestem zły, że znalazłem się na ziemiach, gdzie jest pełno Ukraińców. Bo czy to nie fatum, że ofiary osiedlono razem z oprawcami? Nigdy nie wiem, z kim rozmawiam, czy mogę szczerze rozmawiać, czy nie. Później to oni robili kariery w PRL-u, w partii. Pisałem do Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, opisałem, kto i gdzie zginął. Opowiedzieli w ten sposób, że nie wiedzą, o co mi się rozchodzi. Jeszcze w dodatku podpis z nazwiskiem czysto ukraińskim. To mnie jeszcze gorzej dobiło. Później dostałem pismo, że moją sprawę przekazano do prokuratury. To było po 1992 roku. I na tym koniec. Pyta pan, czego oczekiwałem? Chciałem pojechać i wskazać ten dół, gdzie prawdopodobnie leży pomordowana rodzina.” (Kazimierz Rynkiewicz : ”Wołyń woła o pamięć”; w: „Tygodnik Świdwiński”, nr 32 (74) z dn. 07.08.2003 roku; za:  http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/16-wolyn-nadal-wola-o-pamiec.html#comment-1). W. i E. Siemaszko na s. 587 podają, że Belweder był osadą wojskową liczącą 29 gospodarstw. „We wrześniu 1939 r. Ukraińcy z sąsiednich wiosek rozbrajali żołnierzy polskich, a stawiających opór zabijali, zaś osadników terroryzowali,w wyniku czego nikt nie nocował w domu”. Ilość polskich ofiar jest nieznana. Majątek Siniaków wymieniają na s. 594 z odnośnikiem „brak jakichkolwiek informacji o losach Polaków żyjących w 1943 r.”

W kol. Siedlisko pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Skobełka pow. Horochów odrąbali głowę Józefowi Łozińskiemu, lat 50 i osadzili ją na płocie (Siemaszko..., s. 187).

We wsi Skurcze pow. Łuck śmiertelnie postrzelili 24-letniego Polaka osłaniającego ewakuację 2 rodzin polskich z Koszowa.

We wsi Smolawa pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich.

W kol. Smołowa pow. Włodzimierz Wołyński Ukrainiec, który miał wywieźć ze wsi 22-letnią Polkę z jej 3-letnim synkiem i 5-letnią siostrą – zastrzelił ich tuż po wyjeździe ze wsi.

W majątku Smordwa pow. Dubno Ukraińcy zamordowali około 15 Polaków.

We wsi Smordwa pow. Dubno zamordowali 1 Polaka.

W miasteczku Sokól pow. Łuck Ukraińcy napadli na kościół i zamordowali 12 Polaków, kościół pw. Najświętszej Marii Panny Wspomożenia Wiernych z 1909 roku obrabowali i spalili.

W majątku Stachów pow. Kowel upowcy wymordowali 21 rodzin polskich, co najmniej 83 Polaków, ocalał tylko jeden mężczyzna.

W kol. Stachówka pow. Sarny podczas ewakuacji ocalałych 50 rodzin zamordowali kilkudziesięciu Polaków.

W kol. Stanisławów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 4-osobową rodzinę polską z 2 dzieci.

We wsi Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi chłopi ukraińscy zamordowali 22 Polaków, którzy wybrali się do swoich gospodarstw po żywność.

We wsi Strzelcze pow. Horochów upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znanych jest tylko 5 ofiar.

We wsi Suraż pow. Krzemieniec miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Swinarzyń pow. Kowel pod koniec lipca upowcy zamordowali kilka rodzin polskich – ponad 30 Polaków: Kobietę, o nazwisku Lipska, przybili gwoździami do drzwi kuchennych, obcięli piersi i wypruli z łona wnętrzności. Poćwiartowali całą rodzinę, paroletniego synka ww. Polki przybili do stołu za język, a pozostałe rodzeństwo wrzucili do studni (Siemaszko..., s. 351).

We wsi Szczurzyn pow. Łuck „czarna sotnia z rejonu Szczurzyna’ zamordowała 4 Polaków: 23-letnią kobietę oraz mężczyzn lat 18, 19 i 60.

We wsi Szubków pow. Równe upowcy i miejscowi Ukraińcy zamordowali Polkę z 3 dzieci oraz jej rodziców – mąż ukrył się sądząc, że mordowani będą tylko mężczyźni.

We wsi i miasteczku Świniuchy pow. Horochów Ukraińcy wymordowali ludność polską, co najmniej 63 Polaków. Ukrainiec zamordował żonę Polkę oraz wspólne ich dzieci.

We wsi Świrz pow. Przemyślany policjanci ukraińscy uprowadzili Polaka, który zaginął bez śladu.

W okolicy wsi Swojczów i Gnojno upowcy uprowadzili kilkunastu lub kilkudziesięciu młodych Polaków, którzy zaginęli bez śladu.

W miasteczku Targowica pow. Dubno w bestialski sposób zamordowali w centrum miasteczka 2 Polaków.

We wsi Terka pow. Lesko policjanci ukraińscy z gestapowcami zamordowali 5-osobową rodzinę polską oraz ukrywanych przez nią Żydów.

W miasteczku Torczyn pow. Łuck Ukraińcy zamordowali jadącego wozem konnym 1 Polaka.

Koło Tuczyna pow. Równe upowcy rozstrzelali 10 Polaków.

We wsi Turia pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali uciekającą ze wsi Polkę z 13-letnim synem.

W kol. Turówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali patrol AK z Horodła.

W miasteczku Turzysk pow. Kowel zarąbali siekierami 5-osobową rodzinę polską: młode małżeństwo z 3 małych dzieci.

We wsi Ulaniki II pow. Łuck zamordowali 27-letniego Polaka.

W kol. Usickie Budki pow. Łuck zamordowali 4 Polaków.

W miasteczku Uściług pow. Włodzimierz Wołyński podczas dwóch napadów upowcy zamordowali kilkunastu Polaków a następnie jeszcze 15-letnią dziewczynkę.

Pomiędzy Uściługiem a Włodzimierzem Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, lat 15 i 20.

We wsi Użyniec pow. Dubno zamordowali 4 Polaków.

W kol. Warszawka pow. Horochów zamordowali około 20 Polaków.

We wsi Werbcze pow. Kostopol zamordowali 1 Polaka.

We wsi Wiczynie pow. Łuck zamordowali 3 Polki: matkę z córką i nauczycielkę.

We wsi Wierzchów pow. Zdołbunów: „Proszę o dołączenie do listy zamordowanych przez Ukraińców w lipcu 1943 roku we wsi Wierzchów powiat Zdołbunów moich dziadków: Antoniego Szczyglewskiego lat 80. Babcię Bronisławę Szczyglewską lat 79. Stryjenkę Weronikę Szczyglewską z domu Hana lat 40. Syna stryjenki Weroniki i Adolfa  - Władysław Szczyglewski lat 18. Oraz pana Stanisława NN pochodzenia polskiego. Ostatnie trzy osoby są pochowane na cmentarzu prawosławnym w Wierzchowie. Babcia i Dziadek nie wiemy gdzie są pochowani” (Tadeusz Szczyglewski ur. w Wierzchowie, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko podają na s. 975, że we wsi Wierzchów (Wierzchnów) Ukraińcy zamordowali 1 Polaka: w listopadzie 1942 roku miejscowego leśniczego NN.

W kol. Wierzyca pow. Równe upowcy zamordowali co najmniej 15 Polaków.

We wsi Wigurzyce pow. Łuck zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 10-letnim dzieckiem.

W kol. Wilcze pow. Łuck upowcy w lesie zamordowali 26 Polaków, którzy uciekali z Omelanki do Przebraża po załamaniu się obrony w Hucie Stepańskiej.

W kolonii Władysławówka pow. Włodzimierz Wołyński: „jeden z naszej koloni pan Dobrowolski zorganizował w biały dzień ucieczkę furmankami kilku rodzin polskich, zabierając ze sobą rzeczy i żywność. Gdy wyjechali na szosę Włodzimierz – Łuck koło Mikulicz Bulbowcy wzięli ich w krzyżowy ogień i wybili niemal wszystkich. Pozostałym przy życiu kazali wracać do Władysławówki, obiecując że jeśli nie będą uciekać, to nikt nie będzie ich ruszał (Zdzisław Schab, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). W. i E. Siemaszko na s. 868 – 869 opisując kolonię Władysławówkę nie wymieniają tej zbrodni.

W kol. Wodnik pow. Równe upowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Wolica pow. Horochów zamordowali 10 Polaków.

W kol. Woronucha pow. Równe upowcy w pojedynczych napadach zamordowali 24 Polaków; 31 lipca wyruszyła kolumna ewakuacyjna docierając do Starej Huty.

We wsi Woskodawy pow. Równe zamordowali Polaka, młynarza.

W kol. Wygadanka pow. Łuck zamordowali 8 Polaków z jednej rodziny.

W kol. Wysoka pow. Horochów zamordowali 7 Polaków: matkę z 4 dzieci i matkę z córką.

W miasteczku Wyszogródek pow. Krzemieniec upowcy wymordowali 150 Polaków zgromadzonych w kościele, głównie uciekinierów z okolicy, w tym proboszcza ks. Konstantego Turzańskiego, lat 44, oraz wysadzili w powietrze kościół barokowy pw. Świętego Ducha sprzed 1726 roku.

W miasteczku Zabłotów pow. Śniatyń banderowcy zamordowali 1 Polaka.

W majątku Zacisze pow. Łuck upowcy spalili majątek, los Polaków nie jest znany.

W kol. Zalesie pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

W kol. Zamczysko pow. Dubno zamordowali 14 Polaków, głownie kobiety i dzieci; 17-letni syn nauczycielki miał 17 kłutych ran.

W kol. Zamosty pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 4-osobową rodzinę polską, z synem lat 9 i córką lat 17; los drugiej polskiej rodziny mieszkającej tutaj nie jest znany.

W kol. Zamostyszcze pow. Kostopol zamordowali 1 Polaka.

W kol. Zamoście pow. Łuck zamordowali co najmniej 5 Polaków.

W kol. Zapust pow. Horochów zarąbali siekierami 3-osobową rodzinę polską: matkę z 2 dzieci w wieku przedszkolnym.

W kol. Zapust Kisieliński pow. Horochów zamordowali 7 Polaków. „Marian i Stefania Kuźmińscy spali w zbożu, a swoich sześcioro dzieci, z których najstarsze miało 13 lat, prowadzili na noc do znajomego Ukraińca. Kiedy rano przyszli po dzieci, nie zastali nikogo i mimo poszukiwań dzieci nigdy się nie odnalazły” (Siemaszko..., s. 175). Zamordowali również chorą, nie mogącą chodzić kobietę.

W kol. Zaugolce pow. Łuck spalili kolonię i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, w walce z UPA poległ 1 Polak.

W kol. Zaułek pow. Łuck spalili kolonię i zamordowali około 10 Polaków.

We wsi Zboryszów Nowy pow. Horochów zamordowali kilkanaście rodzin polskich, imiennie znane jest 20 ofiar.

W kol. Zielona gmina Beresteczko pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich, nikt się nie uratował, imiennie znane są tylko 3 ofiary.

W kol. Zielona gmina Kisielin pow. Horochów zamordowali małżeństwo polskie

We wsi Zielona pow. Kowel zamordowali nad rzeką Turia 2 Polaków.

W kol. Zielona pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 Polki ze wsi Iwanicze.

We wsi Znamiarówka pow. Łuck zamordowali 16-letniego Polaka, ocalonego z rzezi jego rodziny w maju.

We wsi Zubowmosty pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 60-letniego Polaka i spalili jego dom.

W kol. Zygmuntówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali Polkę, żonę Czecha.

We wsi Żabcze pow. Łuck upowcy spalili w cerkwi greckokatolickiej ks. Serafina Horosiewicza oraz 4 Polaków, których ukrywał. Potępiał on w swoich kazaniach zbrodnie dokonywane przez Ukraińców na ludności polskiej (Siemaszko..., s. 552).

We wsi Żmudcze pow. Kowel zamordowali kilka rodzin polskich, co najmniej 24 Polaków.

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew uprowadzili i zamordowali małżeństwo: Polkę i Ukraińca.

 

- 1944 roku:

We wsi Antoniówka pow. Żydaczów banderowcy uprowadzili Polaka, który zaginął.

We wsi Białe pow. Przemyślany zamordowali 1 Polaka.

We wsi Białogłowy pow. Zborów zamordowali 2 Polaków: ojca z córką.

W miejscowości Bircza pow. Dobromil został zamordowany przez UPA gajowy Andrzej Przepióra, lat 42. (Edward Orłowski, w: jw.).

We wsi Bratkowce pow. Stryj upowcy zamordowali 2 Polaków: ojca (dróżnika) z 18-letnim synem.

We wsi Brzegi Dolne koło Ustrzyk Dolnych zamordowali 3 Polaków.

W mieście Bóbrka woj. lwowskie ukraińska banda złożona z policjantów, upowców i dezerterów z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowała 25 Polaków a 5 poraniła.

W miasteczku Bursztyn pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 14 Polaków.

We wsi Busk pow. Kamionka Strumiłowa zamordowani zostali: Gilewicz N. i jego żona.(Kubów..., jw.).

We wsi Buszcze pow. Brzeżany zostali zamordowani: Janicki Michał, Rokosz Stefania, Zamojska Maria I, Zamojski Józef I, Zamojski Józef II, Zamojska Maria II, Żak Michalina.(Kubów..., jw.).

We wsi Butyny pow. Żółkiew zamordowali 81-letniego Polaka.

We wsi Chlebowice Świrskie pow. Przemyślany zamordowali 19-letnią Polkę, miała 19  ran zadanych nożem.

We wsi Czerniów pow. Rohatyn na drodze zamordowali 3 młode Polki lat 20 – 21.

We wsi Darowice pow. Przemyśl pod koniec lipca Ukraińcy zamordowali 2 Polki, siostry.

We wsi Dołobów pow. Rudki esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” zamordowali 6 Polaków.

We wsi Dźwiniaczaka pow. Borszczów „zostały powieszone w lesie przez swych mężów Ukraińców: Paulina Głowacka, lat 35, Maria Polańska z d. Ziółkowska, lat 25” (Antoni Wagner; w: Siekierka..., s. 550; lwowskie).

We wsi Gniłowody pow. Podhajce banderowcy zamordowali 10 Polaków.

We wsi Hostów pow. Tłumacz uprowadzili 3 polskich dzieci pasących bydło: 14-letnią dziewczynkę oraz 14 i 16-letnich chłopców; które zaginęły bez wieści.

We wsi Horysławice pow. Mościska zamordowali 5 Polaków: 20-letnią dziewczynę i 4 chłopców 19-letnich; ofiary torturowali, poodcinali ręce i nogi itp.

We wsi Karolówka pow. Rohatyn zamordowana została Maria Prucnal z d. Rędzio. (Krystyna Tokarska: „Lista zamordowanych”, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

We wsi Korczunek pow. Stryj banderowcy zamordowali 3 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Kotówka pow. Kopyczyńce zastrzelili 5 Polaków, w tym 15-letniego chłopca.

We wsi Królin pow. Mościska w przysiółku Mazury zamordowali 9 Polaków, w tym 5-osobową rodzinę.

We wsi Kluwińce pow. Kopyczyńce zamordowali 2 Polki.

We wsi Kobylnica Ruska pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Kozara pow. Rohatyn banderowcy uprowadzili i utopili w rzece Dniestr 4 młodych Polaków: kobiety lat 22 i 25 oraz mężczyzn lat 22 i 28.

We wsi Krzczonowice w woj. kieleckim, w gminie i parafii Ćmielów. „Pewnego lipcowego dnia 1944 r.(pod koniec miesiąca) do wsi zajechało bryczką 3 Ukraińców w mundurach niemieckiego Wermachtu, którzy chwilowo stacjonowali razem z Niemcami w niedalekiej Brzustowie, podczas wycofywania się przed nacierającą Armią Czerwoną. Nie była to wizyta pokojowa, zabrali się do grabieży chłopskich gospodarstw. Powiadomieni o tym partyzanci AK z placówki Krzczonowice przystąpili do obrony własnej wsi przed najeźdźcami i złodziejami, pamiętając do czego Ukraińcy są zdolni, jaką nienawiścią pałają do Polaków. W wyniku wymiany ognia 2 Ukraińców zostało zabitych, jednemu udało się zbiec, mimo pogoni za nim. Po kilku godzinach sprowadził on posiłki i przystąpili tak jak przed rokiem na Wołyniu do podpalania wsi i zabijania. Na początek zabili dwóch parobków u Stanisława Kowalskiego. Spłonęło wtedy całkowicie kilka chłopskich zabudowań m.in. u Siwca, Kacy, Kota, Patrów, Kolasy (Tycki). Gestapo powstrzymało dalsze podpalanie wsi. Ukraińcy strzelali do wszystkiego co się rusza. Panowie Piotr Nalewaj i Jan Kolasa (brat Ignaca) w tym dniu idąc do wsi z Ćmielowa, słysząc co się dzieje, zawrócili i tam pozostali do następnego dnia. Na drugi dzień poszli z powrotem do domu, jednak po drodze zatrzymali ich żandarmi niemieccy i wywieźli do Szydłowca i powiesili na rynku wraz z innymi Polakami.” (http://www.krzczonowice.pl/index.php?id=ii_wo963_spale641).

We wsi Laskowce pow. Trembowla banderowcy zamordowali 15 Polaków i 4 Żydów, których Polacy ukrywali oraz 1 Ukraińca, alumna gr.-kat, który nie chciał przyłączyć się do UPA.

We wsi Laskówka pow. Brzozów w wyniku donosu Ukraińców gestapowcy zastrzelili 5 Polaków podejrzanych o przynależność do AK.

We wsi Leluchów Wielki (?) pow. Kamionka Strumiłowa: „W lipcu 1944 r. zostali zamordowani: Regienczuk Paweł l. 76 i jego żona l. 60 oraz córka l. 25.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

W okolicach Lwowa: „Przytoczę tu wydarzenie, które miało w lipcu 1944 r. Na południowy-zachód od Lwowa została zaskoczona i w okrutny sposób zamordowana i zmasakrowana kurierka idąca do oddziału leśnego – wezwani przez nią żołnierze AK dobiegli za późno – już nie żyła .Zobaczyli jednak i ostrzelali sprawców mordu uciekających do sąsiedniej wsi ukraińskiej, poszli tam by szukać morderców i dokonać odwetu .I pisze uczestnik tej akcji strz. Tadeusz Tarnawski „Gil”: „W każdym z domów – poza przerażeniem – nie natknęliśmy się na jakieś ślady, które by dały powód do zastosowania represji .Ludzie byli potulni, przerażeni, nie wykazywali odruchów agresji – żadnych represji wobec mieszkańców wsi nie dokonaliśmy. Widok przerażonych ludzi długo mnie prześladował. Doszedłem do wniosku, że nie nadaję się do takich akcji” .Tak myślało wielu młodych żołnierzy AK.” (http://piotrp50.blog.onet.pl/2007/10/13/zbrodnie/).

Na drodze z Łukowca do Karolówki pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 2 młode Polki.

We wsi Małowody pow. Podhajce uprowadzili i zamordowali 9 Polaków, w tym nauczyciela i chłopców lat 15, 16 i 17. Inni: zabitych zostało 10 osób, w tym: Denys Stanisław l. ok. 15 i Jan l. ok. 17, Beer-Roth N, Prokopyszyn Jan, Raczkowski Władysław l. 16, Rohan Jan, i Skibiski Jan; (Kubów..., jw.).

We wsi Mariampol pow. Stanisławów zamordowali 2 Polaków: małżeństwo.

We wsi Niedzieliska pow. Przemyślany zamordowali 4 Polaków, w tym matkę i jej 2 synów.

We wsi Paryszcze pow. Nadwórna w pobliskim lesie znaleziono zwłoki młodej Polki ze wsi Hawryłówka z obciętymi piersiami.

We wsi Pieniaki pow. Brody banderowcy z sąsiedniej wsi zamordowali 4 Polki, których mężów powołano do wojska.

We wsi Pietnice pow. Dobromil policjanci ukraińscy uprowadzili i zamordowali 1 Polaka.

We wsi Piskorowice pow. Jarosław na początku lipca Ukraińcy z SKW obrabowali i spalili 15 gospodarstw polskich oraz zamordowali 6 Polaków.

We wsi Piszczatyńce pow. Borszczów zamordowany został Polak z batalionu samoobrony .(Kubów..., jw.).

We wsi Ponikwa pow. Brody banderowcy zamordowali 10 Polaków.

We wsi Poświerz pow. Rohatyn uprowadzili 1 Polaka, który zaginął.

We wsi Radecznica pow. Zamość esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” razem z Niemcami zamordowali 5 Polaków.

We wsi Radochówka pow. Równe upowcy zastrzelili 2 Polaków: mężczyznę i jego teściową.

We wsi Rosochowaniec pow. Podhajce banderowcy zamordowali 20 osób o nieustalonych nazwiskach.(Kubów..., jw.).

We wsi Słobódka Janowska pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym 63-letniego powiesili.

We wsi Słobódka Koszyłowiecka pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 24 Polaków; mężczyźnie odcięli głowę i podrzucili pod drzwi jego domu, jego żona dostała pomieszania zmysłów a ich dzieci trafiły do Domu Dziecka.

We wsi Sokołów pow. Stryj zamordowali 15 Polaków, którzy przyjechali na swoje pola zbierać żyto.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów upowcy zamordowali 1 Polaka.

We wsi Stójno pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 45-letniego żołnierza WP, który przyjechał odwiedzić swoją wieś rodzinną.

We wsi Świrz pow. Przemyślany banderowcy zastrzelili 5 Polaków.

We wsi Tarnoszyn pow. Rawa Ruska banderowiec Iwan Bida „Krasejko” zamordował 22-letniego Polaka, który wrócił do swojego domu po ukryte rzeczy.

We wsi Turady pow. Żydaczów banderowcy uprowadzili i zamordowali 1 Polaka.

We wsi Turówka pow. Skałat zamordowali 3 Polaków, w tym małżeństwo po torturach powiesili na hakach u sufitu mieszkania, a mężczyźnie wycięli genitalia.

We wsi Turylcze pow. Borszczów zamordowali 5 Polaków.

We wsi Wola Górzańska pow. Lesko zamordowali 2 Polaków,

We wsi Wysoczanka pow. Stanisławów obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 20 Polaków, w tym 4 rodziny.

We wsi Wielkie Oczy pow. Lubaczów zamordowali jednego Polaka oraz postrzelili drugiego, który zmarł.

We wsi Złotkowice pow. Mościska na początku lipca obrabowali polskie gospodarstwa i zamordowali 3 Polaków.

We wsi Zubrza pow. Lwów w wyniku fałszywego donosu miejscowych nacjonalistów ukraińskich Niemcy z własowcami zamordowali 25 młodych Polaków.

We wsi Żelechów Wielki pow. Kamionka Strumiłowa: „W lipcu 1944 r. został zam. Regieńczuk Paweł l. 76 z żoną i córką 25 lat.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

We wsi Żołnówka pow. Brzeżany: „Około lipca 1944 r. zostali zamordowani z wyroku samozwańczego „sądu” OUN: 1. Chorowy Paweł; 2. Kromy Jan, syn Demki; 3. Leszczora Piotr syn Jacentego; 4. Walkiewicz Michał syn Pawła”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

 

- 1945 roku:

We wsi Bielawińce pow. Buczacz został zamordowany przez upowców Wiktor Siwak lat 23.

We wsi Brzeżawa pow. Przemyśl upowcy uprowadzili Polaka, który zaginął.

W mieście Jarosław na cmentarzu komunalnym ma grób żołnierz WP Rondowicz (Rentowicz) Piotr ur. 1904, który zginął z rąk UPA VII 1945 (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).

We wsi Kobylnica Ruska pow. Jaworów upowcy zamordowali 1 Polaka.

W miasteczku Kołomyja woj. stanisławowskie zamordowali Polaka, pracownika browaru w Piadykach.

We wsi Korolówka pow. Borszczów uprowadzili 25-letnią Polkę o nazwisku Starczewska, która zaginęła bez wieści.

W miasteczku Lubieszów pow. Kamień Koszyrski: „W lipcu 1945 roku Motficki z żoną pojechał na Zarekę, żeby przywieźć paszy dla konia i dzieciom coś do jedzenia. I nie wrócili, zabito ich.” (Wspomnienia Zofii Ferendz, w: Gazeta Lubuska z 8 maja 2010 r.).

We wsi Lubsza pow. Żydaczów zastrzelili Polaka, którego ojca zamordowali jesienią 1944 roku.

We wsi Ostapie pow. Skałat zamordowali żołnierza II Armii WP, który przyjechał do rodziny.

We wsi Perespa pow. Łuck w areszcie NKWD współwięźniowie nacjonaliści ukraińscy zamordowali 18-letniego Polaka Franciszka Mańczaka, który powrócił na Wołyń po ekspatriacji do Polski, ponieważ zakochał się w ukraińskiej dziewczynie.

We wsi Poznanka Gniła pow. Skałat upowcy zamordowali plutonowego WP: na ciele wypalili mu ogniem sylwetkę orła, zmasakrowali twarz, wybili zęby, na plecach miał kilka ran kłutych.

We wsi Rajskie pow. Lesko upowcy zamordowali 2 Polaków: dyrektora kopalni ropy 44 1. Ochala z żoną; ich 2 dzieci, głodne, przez kilka tygodni kryły się na cmentarzu, aż zabrali je żołnierze WOP.

We wsi Rudka pow. Jarosław Ukraińcy z SKW z Cieplic, Dobrej, Dobczy i Piskorowic obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 4 Polaków.

We wsi Tynów pow. Drohobycz banderowcy zastrzelili na moście 18-letniego Polaka i ciało wrzucili do rzeki.

We wsi Tyszkowce pow. Horodenka zamordowali 11 Polaków, w tym starsze małżeństwo oraz 3 kobiety w wielu 34 – 36 lat.

 

Stanisław Żurek

Bibliografia:

Filar Władysław: Wołyń w latach 1939 – 1944, w: Przed Akcją „Wisła” był Wołyń, Warszawa 1997.

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007.

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo ludności polskiej przez OUN-UPA w woj. stanisławowskim w latach 1939 – 1945; Warszawa 2004.

Karłowicz Leon, Popek Leon: Śladami ludobójstwa na Wołyniu. Okrutna przestroga; cz. II. Lublin 1998

Kata Henryk: Wojenne Wichry;  Otwock 2001

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Konieczny Zdzisław: Stosunki polsko-ukraińskie na ziemiach obecnej Polski w latach 1918 – 1947; Wrocław 2006.

Korman Aleksander: Ludobójstwo UPA na ludności polskiej; Wrocław 2003.

Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003.

Lanckorońska Karolina: Wspomnienia wojenne, Kraków 2003.

Motyka Grzegorz: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960; Warszawa 2006.

Motyka Grzegorz: Tak było w Bieszczadach; Warszawa 1999.

Piotrowski Czesław: Przez Wołyń i Polesie na Podlasie; Warszawa 1998.

Poliszczuk Wiktor: Dowody zbrodni OUN-UPA; Toronto 2000.

Prus Edward: Operacja „Wisła”, wyd. IV; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.

Sowa Andrzej L.: Stosunki polsko-ukraińskie 1939 – 1947; Kraków 1998.

„Świadkowie mówią” (wybór tekstów: Stanisław Biskupski); Warszawa 1996.

Turowski Józef: Pożoga; Pożoga; Warszawa 1990.

Żurek Stanisław.: Ludobójstwo nacjonalistów u kraińskich dokonane na Polakach w Polsce południowo-wschodniej w latach 1939 – 1948”; Wrocław 2013.

Skałuba Janina:  „Wspomnienia z wydarzeń w 1943 roku w kolonii Michałowka pow. Kowel”,  „Niedrzwica Duża, dn. 02.03.2003r.”, maszynopis  w zbiorach autora.

Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015;  w:  http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pd).

Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu-Instytutu Pamięci Narodowej: nr 638 księgi nabytków, sygn. AGK27WDAK, V/8

AAN, AK, sygn. 203/XV/42, k. 78 – 85

AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 28, k. 73 – 90

AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174.

IPN Rzeszów, sygn. akt S 69/07/Zi

„Biuletyn Informacyjny 27 DWAK”, nr 1 z 1993 r.

Biuletyn Informacyjny 27 DWAK nr 3 i 4 z 1998 r.

„Biuletyn informacyjny 27 DWAK”, nr 1/2000 r.

„Gazeta Lubuska” z 8 maja 2010 r. 

„Gazeta Polska” z 23 lipca 2008 r. 

„Las Polski”, nr 10 z 1991 r.

„Nad Odrą”, nr 1-2 z 2011 r.

„Newsweek” z 23.06.2002 r.

„Nowa Myśl Polska” z 23 marca 2003 r

„Nasz Dziennik”, nr 4 z 5 - 6 stycznia 2002 r. 

„Semper Fidelis, lipiec-sierpień 1990 r. 

„Tygodnik Świdwiński”, nr 32 (74) z dn. 07.08.2003 r.

„Znak”, nr 303, wrzesień 1979

http://www.24ikp.pl/serwis/wiecej/rpp1944/wspomnienia/20140315wtk03kp_rp/art.php

http://27wdpak.btx.pl/publikacje/435-woy-przed-qburzq

http://forum.gazeta.pl/forum/w,76,12039249,,Szukam_osob_ktorych_rodziny_pochodza_z_Wolynia.html?v=2

http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-krzyz-jezu-ratuj-nas-w-hucie-stepanskiej/

http://isakowicz.pl/krzyze-w-siedlisku-i-ostrowkach-k-wyrki-na-wolyniu/

http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-omelanka/

http://isakowicz.pl/wyrka-na-wolyniu-miejsce-po-kosciele/

http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/prz_glow.html

http://www.kresowianiezkuropatnik.republika.pl/okuropatnikach.html

http://kresy.info.pl/menu-serwisu/wspomnienia/71-wspomnienia-kresowiakow-osiecki-stanisaw

http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf

http://www.krzczonowice.pl/index.php?id=ii_wo963_spale641

http://www.martyrologiawsipolskich.pl/mwp/wirtualne-mauzoleum/modul-iv-kresy-ii-rp/kresy-wschodnie/relacje/2511,quotMusicie-zginac-nie-ma-tu-dla-was-miejscaquot-Lipcowa-rzez-w-kolonii-Rogowicz.html

http://www.najigoche.kaszuby.pl/artykul/artykul=774,ze-wspomnien-zofii-ziolkowskiej

http://www.niedziela.pl/artykul/102432/nd/Pasterz-ktory-nie-opuscil-wiernych

http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=251

http://piotrp50.blog.onet.pl/2007/10/13/zbrodnie/

http://www.poranny.pl/magazyn/art/5246644,rozrzucone-szczatki-cial-kobiety-z-porozcinanymi-brzuchami-wolyn-rzez-polakow-w-1943-roku-tego-nie-da-sie-zapomniec,id,t.html

http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm

www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl

http://www.strony.ca/Strony36/articles/a3604.html

www.wikipedia.org/w/index.php?title=Wikipedystka:Loraine/brudnopis4&oldid=24260048

http://pl.wikipedia.org/wiki/Opatowiec

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_w_U%C5%9Bciu_Zielonym

http://wolyn.freehost.pl/ogloszenia/tchory.pdf

http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html

http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/bialostok-ryszard_bujalski.html

http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/pinski_most-sienkiewicz_antoni.html

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/137-wspomnienia-ludwiki-podskarbi-z-d-szewczuk.html

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/866-pieko-na-ziemi--lipiec-1943-r-na-woyniu.html

http://wolyn.ovh.org/opisy/adamowka_kupiczow-04.html

http://wolyn.ovh.org/opisy/brzezina-09.html

http://www.wolyn.ovh.org/opisy/lokacze-02.html

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/16-wolyn-nadal-wola-o-pamiec.html#comment-1

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/840-wystrzelajcie-nas-tylko-nie-mordujcie.html

http://wolyn.org/wolyn-wola-o-prawde/156-wspomnienia-romana-szymanka-ze-wsi-kohylno-w-pow-wodzimierz-woyski-na-woyniu-1939-1944.html

http://wolyn.ovh.org/opisy/wolka_kotowska-07.html

http://www.zamosconline.pl/text.php?id=2426&rodz=kul


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 446 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6613116