Rozsypane po różnych tabloidach wspomnienia, nie jednokrotnie po jakimś czasie znikają, pod stosem spraw ważniejszych i bardziej aktualnych, dlatego od czasu do czasu warto je odkurzyć.Zebrane na nasze stronie mają szansę, do częstszego odwiedzania . Opisane wspomnienia, ze wskazaniem miejsca, jak mamy to w tym artykule, wyraźnie wskazują poszukiwaczom kierunek w jakim zmierzamy.

O Włodzimierzu Wołyńskim, dziś miasteczku sielskim i spokojnym, można mówić nieskończenie – tysiąc lat jego dziejów to także czas, kiedy gród ten był stolicą udzielnych książąt, siedzibą biskupów, miejscem pobytu polskich królów, tu urodził się m. in. św. Jozafat Koncewicz....

Miasto zawsze postrzegane było jako znaczący i ważny ośrodek w dziejach pogranicza polsko-ruskiego. Przede wszystkim inwestowali tu królowie polscy. Mimo całkowitego zniszczenia w 1240 roku przez Tatarów miasto podniosło się z popiołów, by znowu ulec Litwinom, zbuntowanemu Chmielnickiemu i jego Kozakom, Szwedom, Węgrom czy Rosjanom. Szczególnie Rosjanie w okresie zaborów prowadzili niszczącą działalność. Wystarczy przypomnieć, że po Powstaniu Listopadowym przez 37 lat we Włodzimierzu Wołyńskim nie było żadnej szkoły....

Ziemia Wołyńska żyje dziś w świadomości Polaków za sprawą naszego wieszcza Juliusza Słowackiego, dla którego były to rodzinne strony (w szczególności ukochał swój Krzemieniec, tutaj spoczywają prochy jego matki), ale także i przez fakt niezwykłej historii i legendy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej – największego partyzanckiego zgrupowania działającego podczas ostatniej wojny i okupacji. Nie ma żadnej przesady w słowach poety Jerzego Zagórskiego, że w 1943 i 1944 r. krwawe mordy na polskiej, bezbronnej ludności, dokonywane w dzień i w nocy, przez oszalałych nacjonalistów ukraińskich, realizujących swój zbrodniczy program etnicznej czystki, uczyniły z Ziemi Wołyńskiej krwawą polską Golgotę. Ja także - dzisiaj słupszczanin - wywodzę się z ukochanej Ziemi Wołyńskiej.

Urodziłem się we Włodzimierzu Wołyńskim, tam rozpocząłem swoją edukację w szkole podstawowej „ZAMECZEK” przy ul. Katedralnej. We wrześniu 1938 roku wstąpiłem do organizacji zuchowskiej i już 11 listopada z dumą pełniłem wartę honorową przy grobie nieznanego żołnierza. Bardzo boleśnie przeżyłem kampanię wrześniową, w której uczestniczył mój ojciec Stanisław jako podoficer 19-tego Pułku Ułanów.

Sowieci wkroczyli do Włodzimierza Wołyńskiego już 17-18 września 1939 roku. Widziałem jak wywozili jeńców wojennych poza granice wschodnie.

Potem przyszła, nie mniej ciężka okupacja niemiecka. Byłem świadkiem likwidacji getta we Włodzimierzu Wołyńskim, ludność żydowską Niemcy masowo wywozili do Piatydni, miejscowości oddalonej o 6 km od miasta w kierunku Uściługa.

Wraz z ojcem należałem do Samoobrony AK w Kolędowie i jako ministrant Kościoła Farnego uczestniczyłem w pochówkach pomordowanych rodzin polskich na cmentarzu we Włodzimierzu. Pochówki odbywały się w mogiłach zbiorowych, ludzi nie chowano w trumnach, zwłoki zawijano tylko w białe prześcieradła, czasami chowano kogoś w skrzyni zbitej z nieheblowanych desek. Pogrzeby takie odbywały się codziennie. Grzebano także członków Samoobrony AK i Żołnierzy 27-ej Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK.

W drugiej połowie 1944 roku wraz z moją rodziną zmuszony byłem opuścić Włodzimierz. Przekroczyliśmy Bug i zatrzymaliśmy się w miejscowości Winiawka koło Horodła. Tam doczekaliśmy się wkroczenia Armii Polskiej dowodzonej przez sowieckich oficerów ubranych w polskie mundury jadących na koniach, a za nimi z ciężkim sprzętem bardzo wolno maszerowała umorusana piechota.

Dopiero teraz po raz pierwszy, po blisko 60-letniej zmowie milczenia i przeinaczania faktów historycznych Prezydent III RP – Aleksander Kwaśniewski w dniu 11 lipca 2003 r. na spotkaniu polsko-ukraińskim w Porycku bardzo ostrożnie użył w swoim przemówieniu określenia „ludobójstwo”. Do publicznego ujawnienia prawdy i potępienia zbrodni ludobójstwa w dużej mierze przyczyniły się środowiska kresowe, dawni mieszkańcy Wołynia (Małopolski Wschodniej i całych Kresów), świadkowie tych tragicznych wydarzeń.

Zbrodni tych z premedytacją dokonywały nacjonalistyczne, ukraińskie organizacje występujące pod takimi nazwami jak: Sicz Poleska, bulbowcy, melnikowcy, upowcy. Niezależnie jednak od nazwy wspólną cechą wymienionych wyżej organizacji były zbrodnie dokonywane na Polakach, zbrodnie dokonywane z wielkim okrucieństwem, torturami, sadyzmem. Rzeziom tym towarzyszyły grabieże dobytku mordowanych, gwałty, pożary oraz dewastowanie wszystkiego, co mogłoby świadczyć o polskości tamtejszych terenów II RP. Niszczono budynki mieszkalne, szkoły, kościoły a nawet cmentarze.

Wezwanie rzucone już w 1929 roku przez Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), zostało wprowadzone w czyn w latach 1939 – 1947. Nacjonaliści ukraińscy zamordowali 200 tys. bezbronnej ludności cywilnej pochodzącej z Wołynia, Małopolski Wschodniej i Kresów. Nie szczędzono nikogo – niemowląt, dzieci, kobiet, mężczyzn, kalek, księży i starców. Spalono pond 110 kościołów.

Wreszcie, po wielkich trudach 10 lipca 2003 r. wygłoszone zostało oświadczenie Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy z okazji 60-tej rocznicy tragedii wołyńskiej, potwierdzające tragedię wołyńską. Centralne uroczystości odbyły się w Warszawie, Wrocławiu, Porycku oraz w każdym województwie i w szeregu miejscowościach m. in. w Słupsku.

Z tej okazji na terenie całego kraju ufundowano i odsłonięto 11 Pomników Pamięci, 14 tablic pamiątkowych w kościołach i na budynkach publicznych. Ponadto w całej Polsce odbyły się uroczystości religijne z udziałem przedstawicieli władz rządowych i samorządowych, organizacji kresowych, kombatanckich oraz młodzieży szkolnej. Taka tablica pamiątkowa została odsłonięta w czasie uroczystej mszy świętej w kościele św. Jacka także w Słupsku 27 lipca 2003 roku. W hołdzie pomordowanym kresowianom wmurowano także tablicę pamiątkową w murze pamięci na cmentarzu komunalnym w Słupsku.

Podobne uroczystości planowane są w roku 2008 na terenie całego kraju w miesiącach lipcu – wrześniu, w 65 rocznicę ludobójstwa.

W Słupsku z tej intencji odbędzie się uroczysta msza święta 13 lipca 2008 roku o godz. 11:00 w kościele św. Jacka i zostanie wmurowana tablica „Wotum Kresowe” w kaplicy św. Jerzego – ufundowana przez ofiarodawców, Zarząd i Członków Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów w Słupsku.Dzięki staraniu Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa Dokonanego Przez OUN-UPA Na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej w okresie lipiec – wrzesień 2008 r. na Placu Grzybowskim w Warszawie zostanie odsłonięty pomnik autorstwa prof. Mariana Koniecznego w 65 rocznicę tych tragicznych wydarzeń. Sejm RP przygotowuje projekt uchwały w sprawie uczczenia 65 rocznicy ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej Kresów Wschodnich II RP. Uczczenie tej rocznicy stanowić będzie wypełnienie jeszcze jednej białej plamy w historii Polski. Projekt uchwały zakłada ogłoszenie dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. W Słupsku w Izbie Pamięci Słupszczan w dniu 27 lipca zostanie otwarta wystawa poświęcona słupszczanom, którzy przeżyli tamtą tragedię, a dzisiaj spoczywają na słupskim  cmentarzu daleko od swojego ukochanego Wołynia. Dziś już jako emeryt cieszę się, że dane mi było doczekać i brać udział w tych wszystkich dla mnie bardzo ważnych uroczystościach, które upamiętniają martyrologię moich rodaków z Kresów, wiernych obywateli naszej Ojczyzny. Niech te wszystkie pomniki, tablice pamiątkowe, modlitwy będą hołdem złożonym pomordowanym Polakom z całej ukochanej Ziemi Kresowej.

Syn Tej Ziemi
Zbigniew Has

Źródło;                                http://www.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=2602