Urodziłam się na Wołyniu we wsi Tworymierz gdzie mój ojciec był kierownikiem szkoły, Tato przyjechał na Wołyń z Jędrzejowa. Bardzo pokochał tą krainę i ludzi tam zamieszkujących. Ściągnął na Wołyń swoje dwie siostry, które tam wyszły za mąż .Tato też ożenił się z bardzo ładną dziewczyną z Jeziora ,tam też tato był przez pewien czas kierownikiem szkoły. Po latach Tato wspomina okres pobytu na Wołyniu jako najszczęśliwszy w swoim dotychczasowym życiu. Niestety przyszedł rok 1943,tragiczny dla Polaków zamieszkujących na Wołyniu. Mama prosiła Tatę żeby przenieść się do Przebraża, które miało świetnie zorganizowaną samoobronę. Wieś była otoczona zasiekami z drutu kolczastego i wokół były pokopane okopy. Wszyscy członkowie samoobrony byli uzbrojeni. Broń zdobywali kupująć  ją od żołnierzy węgierskich, którzy pilnowali linii kolejowej, część zebrali w 1939 roku kiedy nasi żołnierze byli rozbrajani przez Sowietów. Chowali wtedy broń zakopując ją lub zatapiając w stawach. […] Tato nie chciał opuszczać Tworymierza, pocieszał Mamę ,że nie ma we wsi wrogów a uciekając utracą wszystko czego dorobili się w ciągu trwania małżeństwa. W tym czasie nadchodziły wieści o coraz okropniejszych morderstwach Ukraińców na Polakach w pobliskich wioskach. Pewnego razu wieczorem wpadła do nas sąsiadka Ukrainka i powiedziała ,że u jej męża zebrali się banderowcy i planowali napaść na nasz dom tej nocy.[w tym czasie bandyci napadali na domy Polaków tylko pod osłoną nocy] Nie było czasu do namysłu, rodzice wyjęli nas z łóżek ,owinęli w koce i zaczęli uciekać do pobliskiego lasu. Kiedy byli w połowie drogi zauważyli, że koło naszego domu kręcą się ludzie, wiedzieli że będą widoczni na odkrytym terenie. Schronili się pod gałązki zwisające z krzaku dzikiej róży. Nocą okryci ciemnymi kocami byliśmy niewidoczni. Tym czasem bandyci weszli do domu, zauważyli, że pościel w łóżeczkach jest ciepła, wiedzieli, że nie mogliśmy uciec daleko. Biegali pomiędzy naszym domem i lasem, klęli okropnie. Siedzieliśmy cichutko, ja miałam wtedy 3 lata, mój starszy braciszek 5 lat i my rozumieliśmy grozę sytuacji ale najmłodszy z nas miał wtedy niespełna roczek, gdyby się rozpłakał byłoby po nas. Tato modlił się żeby jak nas znajdą jego pierwszego zabili by nie musiał patrzeć jak mordują jego rodzinę. Pod tą różą przesiedzieliśmy do świtu. Kiedy wróciliśmy do domu zastaliśmy zdemolowane mieszkanie, zniszczoną bibliotekę, potłuczone naczynia. Rodzice zostawili wszystko spakowali najważniejsze rzeczy i uciekliśmy na Przebraże. Tato wstąpił do samoobrony i z bronią w ręku aż do czasu wejścia Armii Czerwonej. Nie dziwię się że Ukraińcy nie przyznają się do tych morderstw, wiele z nich już nie żyje a wątpię żeby chwalili się tym przed swoimi dziećmi.

Wybrał i wstawił  fragment wspomnień;  Bogusław Szarwiło , źródło:

http://wolynianka.blog.onet.pl/2013/07/18/wspomnienia-z-wolynia/


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp8.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud3.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 321 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
11073564