Ukraińcy mordowali na całym Wołyniu Polaków

 Zabłotce leżą między Włodzimierzem Wołyńskim a Sokalem, 5 km od Bugu. Mieszkańcy Zabłociec to Polacy i Ukraińcy. Wołyń słynie nie tylko z bardzo urodzajnej ziemi, ale przede wszystkim z bardzo ładnych dziewczyn. Ale żadna z nich nie dorównała Stefci Górskiej i Wiesi Wójcik. We wsi mówiono Wiesia Serwatowska, bo babcia Wiesi była siostrą hrabiny Makowskiej, nazywała się Serwatowska. Na całą rodzinę Wiesi mówiono Serwatowscy.        W roku 1939, kiedy wojska rosyjskie wkroczyły do Polski hrabia Makowski z rodziną wyjechał z Zabłociec. W pałacu  mieścił się sztab wojsk rosyjskich. Kiedy w roku 1941 Niemcy napadli na Polskę i wypędzili Sowietów, pałac zamieszkiwali ludzie, którym podczas wojny (1939) spłonęły domy. Rząd  niemiecki zajął się majątkiem hrabiego Makowskiego. Przysłał dwóch  młodych chłopców. Jeden nazywał się Figel, a drugi Beto. Figel objął kierownictwo nad całym majątkiem, a Beto był traktorzystą. Obydwaj zamieszkiwali u księdza na plebanii.  Pomimo młodego wieku świetnie sobie radzili z powierzoną im pracą. Figel zakochał się w Wiesi Wójcik – Serwatowskiej, a Beto w Stefci Górskiej. Stefcia miała rodziców i dwóch braci, była uroczą brunetką, Wiesia śliczną blondynką. Którejś nocy Beto trochę później wracał na plebanię. Skrócił sobie drogę przechodząc przez sad należący do księdza. Noc była księżycowa i bardzo jasna. Beto z daleka widział chodzących mężczyzn przed plebanią. Ukrył się za drzewem i obserwował. Kiedy się rozwidniało widział jak odchodzą ci mężczyźni. Na plebanię wszedł dopiero wtedy jak ksiądz poszedł do kościoła odprawić mszę. Od gosposi dowiedział się, że tej nocy jacyś mężczyźni zabrali Figla. Tej samej nocy mężczyźni zabrali tutejszego organistę pana Łupkowskiego. Rodzina Serwatowskich wszczęła poszukiwania. Żona organisty – nauczycielka robiła wszystko, by odnaleźć męża. Ślad po nich jednak zaginął. Trzy tygodnie później gajowy  idąc lasem zauważył kupę chrustu, którego nigdy wcześniej nie widział. Podszedł bliżej i zobaczył, że spod chrustu wystawał but. Wieczorem zawiadomił o tym Panią Anielę.  Tym chrustem były przykryte zwłoki dwóch mężczyzn. Każdy z osobna owinięty kolczastym drutem. Ciała tak były zmasakrowane, że trudno było rozpoznać, który to Figel, a który organista. Pani Aniela poznała po butach i skrawkach niezakrwawionego ubrania. Po pogrzebie w Zabłotcach  zapanowała jakaś dziwna cisza. Tylko małe dzieci opowiadały, że Ukraińcy będą mordować Polaków . Nikt w to nie wierzył, bo dzieci lubią słuchać bajek i opowiadać bajki. Tym razem dziecięce bajki stały się prawdą.

Czytaj więcej...

Wspomnienia z Wołynia

 Przed drugą wojną światową mieszkaliśmy w miejscowości Klewań  przy ul. Kolejowej, powiat Równe, woj. wołyńskie. Nasza rodzina składała się z czterech osób – ojca Zygmunta Kubackiego ur. w 1899 roku, matki Katarzyny z domu Jankiewicz urodzonej w 1909 roku, siostry Henryki urodzonej w 1931 roku i mnie – Mariana Lecha urodzonego w 1939 roku.  Ojciec zajmował się budową domów, matka była gospodynią domową i zajmowała się wychowywaniem dzieci – pracowała także w ogrodzie. Wiodło się nam stosunkowo dobrze. Z sąsiadami Ukraińcami nie było konfliktów, żyło się spokojnie. Sytuacja bardzo zmieniła się po wkroczeniu wojsk sowieckich we wrześniu 1939 roku. Władze sowieckie zaczęły wprowadzać swoje porządki, a wkrótce zaczęło brakować żywności. Pojawiły się też działania ukraińskich nacjonalistów próbujących przejąć władzę i majątki po Polakach. O pracę było bardzo ciężko. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej po wkroczeniu wojsk niemieckich w czerwcu 1941 roku. Niemcy zmuszali ludzi do różnych prac i ojciec został skierowany do pracy w Równem. Najgorsze były służby wartownicze. Niemcy zmuszali ludzi do ochrony szlaków kolejowych, mostów i wiaduktów. Często za dokonane zamachy na odcinku, który ochraniał wartownik, karano śmiercią.  W Klewaniu żyło się coraz trudniej, sytuację ratował przydomowy ogród. W 1943 roku nasiliły się napady band ukraińskich. Coraz częściej słyszało się  o podpaleniach i mordach dokonywanych na Polakach. Strach zapanował w całej okolicy. W tej sytuacji, kiedy istniało zagrożenie życia dla całej rodziny, ojciec postanowił wyjechać na Zachód – do Polski centralnej. We wrześniu 1943 roku wojska niemieckie już wycofywały się z frontu rosyjskiego. Nasz dom stał około 200 m od stacji kolejowej i z okien widać było co się tam dzieje. Coraz częściej wjeżdżały tam pociągi wyładowane wojskiem i stały wiele godzin, bo tory były zablokowane lub zniszczone. Ojciec dogadał się ze znajomym kolejarzem, czy nie dałoby się zabrać do takiego składu. Okazało się, że Niemcy godzili się i brali dość chętnie cywilów. Wagony z cywilami miały oznaczenie Czerwonego Krzyża i miały stanowić ochronę przed bombardowaniem pociągu. Któregoś dnia we wrześniu 1943 roku nadarzyła się okazja. Ojciec dowiedział się, że możemy wsiadać do pociągu i jechać do Polski. Problem polegał jedynie na tym, że na załadunek otrzymaliśmy około 30 minut. Cała rodzina ruszyła do pracy. Pomagał nam sąsiad, który podstawił wóz z koniem. Zabraliśmy wszystko, co się dało i przyjechaliśmy na stację. Tam znajomy kolejarz i jakiś żandarm wskazali nam wagon.

Czytaj więcej...

Opowieść Pani Walentyny

Nazywam się Walentyna Chlebcewicz Szuba. Moją opowieścią pragnę upamiętnić moich rodziców Arkadiusza i Marię. Urodziłam się 1 marca 1945 w Czernigowie (Czernihowie na Ukrainie). Ojciec urodził się na Wołyniu w Terebeżowie (Powiat Stolin). Ojciec jego Aleksander był inżynierem górnictwa, mama Ludwika ukończyła szkołę medyczną. Mieszkali w Zdołbunowie. Arkadiusz tutaj skończył szkołę powszechną i rzemieślniczą. Pragnął pójść do szkoły wojskowej. Zgłosił się na warszawskie Okęcie, gdzie został przydzielony do szkoły podchorążych lotnictwa, tutaj zdobywał kolejne szczeble edukacji lotniczej. Otrzymywał nagrody. Między innymi za dobrą naukę od generała Ludomiła Rayskiego otrzymał złoty zegarek, który w październiku 1939 NKWD ziści zerwali mu z ręki. Przed aresztowaniem przebywał od 1938 roku na manewrach na lotnisku we Lwowie Skniłowie. Jako młody pilot został aresztowany przez NKWD we Lwowie w październiku 1939 r. Był przewożony przez liczne liczne areszty i więzienia (Brygidki – Lwów, w Moskwie, Charkowie). Docelowo z dużą grupą żołnierzy trafił na zesłanie do łagrów Uchta -Workuta. Miał wówczas skończone 20 lat. Przebywał tutaj ponad trzy lata w skrajnie ciężkich warunkach. Proszę sobie wyobrazić10 miesięcy mrozu do minus 50 stopni. Brak ubrań, obuwia, rękawic, potworny głód i ciężka praca. Mieszkali w barakach zbudowanych z drewnianych balii. Na pryczach drewnianych spały po dwie, trzy osoby. Na środku baraku ustawiony był żelazny piec, który ogrzewał tylko najbliższe otoczenie wokół pieca. W nocy włosy niejednokrotnie przymarzały do drewnianych belek ścian. Wszyscy spali w ubraniach, spali w tym w czym chodzili. Mokre buty najczęściej przed spoczynkiem były ściągane i układane pod głowę. Ponieważ zdarzały się notoryczne kradzieże wszystkiego co przedstawiało jakąś wartość. Największą wartość miały buty, kufajka, po prostu ubrania i kawałek chleba. Po napadzie Niemiec na Związek Radziecki po 1941 gdy Rosjanie „troszkę” zmienili swój stosunek do więźniów, pojawiła się możliwość opuszczenia łagru. Miejscowi mężczyźni i również kobiety. Mieszkańcy Republiki Komi zostali zmobilizowani do Armii Czerwonej. Pozostali tylko starsi ludzie i kobiety z małymi dziećmi. W tej sytuacji ludność tubylcza została bez środków do życia. Złagodzono pobyt w łagrze na przymusową pracę przy rozładunku barek i dostarczaniu żywności miejscowej ludności w Syktywkarze i najbliższej okolicy. Barki z żywnością cumowały na przystani na rzece Sysoła. Stąd rozwoził do miejscowych sklepów.

Czytaj więcej...

Okrzykami „dawaj granaty”(których przecież nie mieli), obrońcy spowodowali wycofanie się banderowców

Nasza rodzina, z dziada pradziada, mieszkała na Wołyniu w niedużym mieście Wiśniowcu należącym do powiatu krzemienieckiego. (...) W trakcie wojny niemiecko-sowieckiej i po wkroczeniu Niemców na te tereny, od roku 1943 rozpoczęły się mordy na ludności polskiej, dokonywane przez bandy UPA . Polakom w Wiśniowcu udało się zdobyć legalnie od Niemców do samoobrony przed banderowcami stare karabiny. Mieli przez to przynajmniej jakąś małą szansę ratowania życia. Jednym z członków samoobrony był Antoni. Oficjalny przydział broni nastąpił w związku z tłumaczeniami Polaków, że nie mogą oddawać w pełni kontyngentów wymaganych przez Niemców, gdyż są rabowani i zabijani przez bandytów, więc taka broń jest im niezbędna do ochrony dobytku. Członkowie polskiej samoobrony w Wiśniowcu ratowali życie rodakom, hamując niejednokrotnie zapędy UPA przed kolejnymi napadami i mordami. Oto jeden z przykładów : Epizod z obrony młyna w Wiśniowcu  1943 r. wrzesień: Murowany młyn był pod ochroną polskiej samoobrony, dla której obiekt ten jako jeden z nielicznych zapewniał w miarę skuteczną możliwość przetrwania. Fakt ten był „solą w oku” dla banderowców. W młynie tym na noc chronili się okoliczni mieszkańcy w obawie przed utratą życia. Tego pamiętnego dnia ochronę stanowiło 6 członków grupy. Jednym z nich był Antoni Szymański. Banderowcy chcąc unicestwić uzbrojonych Polaków i wymordować chroniących się tam ludzi, pewnej nocy z przeważającymi siłami napadli na młyn. Janina Szymańska-Misiąg, siostra Antoniego jeszcze przed tą napaścią uciekała z córeczkami Bogusią i kilkumiesięczną Krysią do tego młyna. Niedaleko już od celu, Janina miała wizję: na drodze ukazał się jej nieżyjący mąż [zamordowany przez Ukraińców 13 czerwca 1943r.], Staszek i mówi do niej : „Janka, ty jeszcze tutaj ?”. Kobieta zdążyła w ostatniej chwili wejść do młyna. Drzwi zostały zaryglowane. Na oknach, otworach strzelniczych, obrońcy ułożyli do osłony worki z pszenicą i mąką. Wywiązała się zażarta walka o przetrwanie, która trwała do świtu.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp12.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud13.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 600 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
11324240