Polskie dzieci – ofiary ukraińskiego ludobójstwa

 Poniżej przedstawiony został zaledwie krótki zarys tragedii polskich dzieci, które padły ofiarą  ukraińskiego ludobójstwa w latach 1939 – 1946. Pełnego opracowania w tym zakresie dokonała dr Lucyna Kulińska w 3 tomach książki „Dzieci Kresów” (Tom 1 Warszawa 2003; tom 2 Kraków 2006; tom 3, Kraków 2009). Bestialsko zamordowanych zostało prawdopodobnie około 40 tysięcy polskich dzieci – nikt już nie policzy ich dokładnie, nie opisze ich bólu i bólu ich rodziców będących często świadkami ich męczeńskiej śmierci – zanim sami zostali zamordowani. A według ukraińskich faszystów była to „wojna polsko-ukraińska”, dzieci te, w tym niemowlęta, były więc żołnierzami walczącymi po polskiej stronie. Ich oprawców czczą podczas różnych uroczystości wołając „chwała bohaterom”, „chwała herojom”! 

 W nocy z 17 na 18 września 1939 roku we wsi Sławentyn pow. Podhajce bojówka OUN ograbiła i spaliła zagrody polskie mordując 85 Polaków. Przejmujące wspomnienia Anny Kozieł ze wsi Sławentyn pt. „Rąbali nas jak kury na klocu…” spisała Magdalena Kolatowska (wnuczka świadka). Jej 20-letnia wtedy prababcia Anna Holchauzer z domu Buczek z mężem, rodzicami, rodzeństwem i dwójką małych dzieci, 3-letnią Janinką i 5-letnim Bolkiem, mieszkała w jednym z bogatszych gospodarstw w Sławentynie.  „Ja mamę wyciągałam przez okno, a córeczkę zostawiłam na chwilę samą. W czasie gdy ją wyciągałam, Ukrainiec przyleciał i wbił mi widły w tył głowy. Od razu upadłam i już byłam jak nieżywa. /…/ I ja leżałam tam do rana nieżywa. Nic nie czułam. Jak ta dachówka zaczęła strzelać, bo się paliła, to ja się zerwała. Ja się przebudziła. Włosy miałam poszarpane. Cała we krwi. Przedtem byłam ubrana, a obudziłam się w samej tylko koszuli. A miałam taką ładną spódnicę, haleczkę. Nie było tego... I ja próbuję się podnieść, ale nie mogę. Cała we krwi i błocie. I męczę się, ale coś mi mówiło cały czas: »Wstań!, Wstań!«. To dzieciątko, moja córeczka, wstała, ona już… oczy miała wybite. I w ogóle tak pokaleczone dzieciątko. Ono, biedactwo, za te rany się trzymało. /…/ W końcu, za czwartym razem, wstałam. Taka pobita... Cała głowa we krwi, w głowie szumiało. Pod żebro mi wbili widły, prawie do serca, gwizdało mi tam, taka dziura była. Do dzisiaj jest blizna. Idę i patrzę – moja mama leży. Podchodzę do niej, próbuję podnieść. Ciepła jeszcze była. Tak się męczyłam, żeby ją podnieść. W końcu padłam koło niej – opowiada dalej. – A tam w górze taki las kupił Muszyński i chłopak się przechował, i krzyczał do mnie: »Pani Holchauzerowa! Niech pani ucieka!

Czytaj więcej...

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA ROK 1945 SIERPIEŃ

   W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1945 roku:

W miasteczku Baligród pow. Lesko  upowcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę. Meldunek z posterunku MO, który zaatakowany przez UPA obronił się tracąc jednego zabitego i jednego rannego podał, że zamordowanych zostało kilkunastu Polaków, w tym Maria Głogowska, „która na pytanie bandyty, kim jest, odpowiedziała: Jestem Polką” (Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach, Wrocław 2010, s. 72). 

We wsi Hoczew pow. Lesko  UPA zamordowała 5 Polaków oraz uprowadziła z posterunku MO 5 milicjantów oraz mieszkankę Hoczwi – Józefę Latusek. Według ukraińskich danych zginęło 2 milicjantów, a do niewoli wzięto sześciu i sekretarkę. (Żurek..., s. 73).

 1 sierpnia:

W wsi Wola Michowa pow. Lesko UPA zamordowała milicjanta Mieczysława Kłosowicza.

  4 sierpnia: 

We wsi Łastówki pow. Drohobycz banderowcy zamordowali Karolinę Woźny.

We wsi Sielnica pow. Przemyśl Ukraińcy z SKW uprowadzili i zamordowali 2 Polaków. „Kurasz Jan, ur. 17.06. 1892 r., miejscowy sołtys, został związany drutem kolczastym i wrzucony żywcem do studni w Bachórzem” (Siekierka..., s. 724, lwowskie).

  6 sierpnia:  

W leśnictwie Balnica nadleśnictwo Komańcza pow. Lesko został dotkliwie pobity przez banderowców, a następnie zabrany do lasu, skąd nie wrócił, gajowy o nazwisku Łazoryszczak (podawany czasami jako Ryszard Łazo), jego dom splądrowano i doszczętnie ograbiono. (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium +le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf).  

  7 sierpnia:  

We wsi Szczerbanówka pow. Lesko  upowcy zamordowali Piotra Fesia oraz 32-letniego rolnika Marcina  Kozickiego.

Czytaj więcej...

Po 11 lipca 1943

Tymczasem na Wołyniu, następnego dnia po krwawej niedzieli, Polaków mordowano w 50 miejscowościach powiatów horochowskiego, włodzimierskiego i zdołbunowskiego.


W Położonej w tym ostatnim powiecie Hucie Majdańskiej zginęły 184 osoby (w tym jedna Ukrainka), mimo że od wiosny 1943 roku mieszkańcy tej wsi w zamian za gwarancję bezpieczeństwa (zawarto nawet umowę na piśmie) obiecali, że nie wyjadą z miasta i będą wspomagać UPA. Przez kilka miesięcy dostarczali upowcom żywność, konie, furmanki, deski na budowę schronów, a także siłę roboczą.

Rzezie trwały także przez następne dni. 13 i 14 lipca napadnięto na 19 miejscowości powiatów horochowskiego i włodzimierskiego, 14 i 15 lipca osiem miejscowości powiatu krzemienieckiego. 15 i 16 lipca fala zbrodni znów wezbrała w powiatach horochowskim i włodzimierskim, w których zaatakowano 29 miejscowości. Od 16 do 18 lipca UPA zlikwidowała całkowicie 33 wsie i kolonie polskie w powiecie kostopolskim i sarneńskim wokół Huty Stepańskiej. A 30 i 31 lipca uderzyła na 22 miejscowości powiatu sarneńskiego (gminy Antonówka, Rafałówka i Włodzimierzec). Łącznie we wszystkich napadach lipcowych zostało zamordowanych co najmniej 10,5 tysiąca Polaków, w co najmniej 520 miejscowościach, czyli więcej niż w czasie całego pierwszego półrocza 1943 roku.

Członek SB UPA Arsenij Bożewśkyj zeznał: „W okresie służby w UPA osobiście zabiłem 15 osób. Pamiętam, w lipcu 1943 r. nasz oddział przybył do byłej posiadłości hrabiego Koszewskiego, gdzie mieszkało około 100 Polaków, których zlikwidowaliśmy bezlitośnie przy użyciu broni palnej i białej. Zlikwidowaliśmy całe rodziny, nie oszczędzając starców, kobiet i dzieci. Dzieci płakały, kobiety – matki, prosiły aby zostawić ich dzieci przy życiu. Ale nie zwracaliśmy na te prośby uwagi i zabijaliśmy je, używając do tego broni i noży. Osobiście zastrzeliłem z karabinu w tej rozprawie 7 ludzi”. A Stepan Janiszewśkyj „Dałekyj”, członek krajowego Prowidu OUN, oświadczył, że „Służba Bezpeky”, którą kierował, brała aktywny udział w masowym wyniszczaniu ludności polskiej oraz paleniu polskich osiedli. Podczas tych akcji „po zwierzęcemu zamęczono dużą liczbę ludności polskiej”. 

Czytaj więcej...

Sylwetka kobiety żołnierza plut. Heleny Sawickiej ps. "Drwal"

Hełena Sawicka urodzona 18.XI.1915 r. w Hucie Stepańskiej, gm. Stepań, pow. Kostopol na Wołyniu. Rodzice Adam i Sabina z d. Jankowska z zawodu rolnicy pracujący na 20 ha gospodarstwie rolnym; przodkowie wywodzący się z XVI wiecznego rodu herbu Cholewa. Po odzyskaniu niepodległości Huta Stepańska rozbudowała się - zbudowano 7 klasową szkołę, kościół, dom ludowy, mleczarnię. We wsi była poczta, posterunek policji, piekarnia, 2 młyny, 5 sklepów. Działały też we wsi organizacje młodzieżowe: ZHP, Związek Strzelecki, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Kółko Rolnicze, Koło Gospodyń Wiejskich. Wszystkie te organizacje rywalizowały ze sobą w urządzaniu uroczystości religijnych i państwowych, Wieś była ośrodkiem polskiej świadomości społecznej, oświaty i kultury. Odkryte źródła solankowe i borowinowe przyczyniły się do intensywnego rozwoju Huty Stepańskiej i rozbudowy leczniczego zakładu kąpielowego. Helena najmłodsza z rodzeństwa od najmłodszych lat angażowała się do pracy w gospodarstwie pomagając schorowanemu ojcu, a także angażowała się do pracy społecznej wśród młodzieży. Rozśpiewana występowała w 2 chórach, w kościelnym i świeckim. Umysłowo pracowała w urzędzie gminnym, na rowerze jeździła w teren. Odbyła kursy zawodowe rolnicze, a także dokształcające sanitarne PCK, zaś na szczeblu centralnym w Warszawie Przysposobienia wojskowego. Bardzo dzielnie i ofiarnie prowadziła pluton kobiecy jako komendantka Związku Strzeleckiego strzelczyń. Swoją aktywnością patriotyczną i religijną porywała młodzież, jednoczyła i gromadziła w służbie Bogu i Polsce. Zagrzewała serca nie tylko lekturą ale i śpiewem, solistka w chórze, niezastąpiona w wielu przywódczych rolach. Po śmierci ojca przejęła prowadzenie gospodarstwa rolnego. Orała, Strzelała, śpiewała, paliła papierosy. Występowała w święta narodowe z drużyną strzelecką w mundurze, odbywała defilady, przeglądy i musztry. Wysoka, energiczna, dobrze zbudowana, samodzielna dziewczyna imponująco prowadziła różne funkcje i roboty przypisane mężczyznom. Za pracę społeczną wśród młodzieży została odznaczona w 1935 r Brązowym Krzyżem Zasługi.I na tym zakątku ziemi wołyńskiej młodzież była dobrze przygotowana do konspiracyjnej służby Polsce. Za okupacji sowieckiej Helena była na liście przeznaczonych na zesłanie syberyjskie, szczęśliwie pozostała.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp2.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud1.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 423 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
9848097