Bohdan Huk: Ukraina. Polskie jądro ciemności. Stowarzyszenie Ukraińskie Dziedzictwo; Przemyśl 2013 część III

Po południu poprowadzono nas w kierunku pobliskiego lasu. Szykowaliśmy się na śmierć. Gdy nasza kolumna zbliżyła się do drogi Sokal - Kamionka Strumiłowa, zatrzymał się przy nas przejeżdżający niemiecki samochód. Byli w nim gestapowcy z Sokala. Po dłuższych pertraktacjach z dowódcą naszej eskorty, spowodowali oni, że zawrócono nas z powrotem do szkoły.” („HISTORIA JEDNEJ WSI czyli DLACZEGO ZOSTAŁEM WIĘŹNIEM OBOZU GROSS-ROSEN”  Kazimierza Kisilewicza więźnia obozu Gross-Rosen Nr 23 214; w: http://wulkanyisushi.bloog.pl/id,3974895,title,Historia-jednej-wsi,index.htm )  W kol. Prehoryłe pow. Hrubieszów: „08 marca 1944 o świcie oddziały policji ukraińskiej, SS-Galizien i ortschutzu, wspierane pododdziałami USN z Szychowic, Kryłowa i Gołębia, napadły na kolonię Prehoryłe pow. hrubieszowski; w napadzie brał udział oddział UPA, który w nocy przeprowadził się przez Bug. Pomordowano całe rodziny (np. Martyniuków, Bolechów, Przyczynów.) łącznie zamordowano 38 osób w tym kobiety i dzieci.” (Czesław Buczkowski: SAHRYŃ w latach 1942-1944; w:  http://kresy.info.pl/component/content/a....atach-1942-1944; 25 września 2011).

W kol. Łasków pow. Hrubieszów: „10.03.1944 w kol. Łasków pow. Hrubieszów esesmani ukraińscy z SS „Galizien – "Hałyczyna” oraz Ukraińcy z UPA – USN zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków.” (Czesław Buczkowski..., jw.). We wsi Małków pow. Hrubieszów upowcy oraz esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” wymordowali wszystkich schwytanych Polaków, liczby ofiar nie ustalono.

12 marca 10944 r. we wsi Palikrowy pow. Brody upowcy, esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna” oraz chłopi ukraińscy, w tym miejscowi, wymordowali co najmniej 367 Polaków (tyle ofiar pogrzebano na cmentarzu) dobytek ich zrabowali, wieś spalili.

Czytaj więcej...

Rzeź niewiniątek

 W kościele katolickim z jednej strony świętujemy urodziny Jezusa, a z drugiej strony 28 grudnia wspominamy Świętych Młodzianków. Jak zapisano w   Ewangelii Mateusza (Mt 2, 1-16), w biblijnych czasach miał miejsce epizod  zwany" rzezią niewiniątek". Według Mateusza rozkaz zabicia niemowląt z Betlejem wydał Herod Wielki, króżydowski, który wcześniej dowiedział się od Mędrców ze Wschodu, że narodził się tam oczekiwany przez naród Mesjasz. Kazał zamordować  wszystkie dzieci płci męskiej, poniżej drugiego roku życia. Rzeź niemowląt w Betlejem została dokonana z powodu paranoicznych lęków starego króla. Rzezi Polaków na Kresach OUN-UPA dokonała w imię "Samostyjnej Ukrainy". Na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, gdzie w latach 40. członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii (banderowcy) dokonali zbrodni ludobójstwa na Polakach, prawdopodobnie jedną czwartą ofiar stanowiły dzieci. A więc blisko 30 tys. (...) Ewa Siemaszko w artykule "Piekło dzieci polskich"  w rozdziale "Rzeź niewiniątek " napisała: "  Najwięcej dzieci ginęło w napadach, w których nacjonaliści ukraińscy dążyli do zgładzenia całej ludności polskiej miejscowości. Podam przykłady kilku masowych zbrodni z liczbą zamordowanych dzieci w wieku do lat 14: w Ostrówkach w pow. lubomelskim na Wołyniu zginęło 204 dzieci do lat 14 na co najmniej 474 zamordowanych mieszkańców; w kolonii Maria Wola w pow. włodzimierskim (Wołyń) – 67 dzieci na 212 ofiar ogółem; w kolonii Lipniki, pow. kostopolski (Wołyń), podczas napadu zginęło 53 dzieci, a troje zmarło później wskutek ran na 179 osób zamordowanych ogółem; we wsi Pyszówka, pow. Jaworów, woj. lwowskie, wśród 54 zamordowanych ludzi było 22 dzieci; we wsi Derżów, pow. Żydaczów, woj. stanisławowskie, w liczbie 77 ofiar znajduje się 29 dzieci; w Berezowicy Małej, pow. Zbaraż, woj. tarnopolskie, zginęło 28 dzieci na 99 zamordowanych.

Potworność zbrodni, którą charakteryzuje tak wysoka liczba zamordowanych dzieci, jest powiększona okrucieństwem w sposobach zadawania śmierci niewinnym i bezbronnym, dopiero zaczynającym życie, istotom ludzkim. Oto kilka przykładów z Wołynia: we wsi Sytnica (pow. Łuck) dwoje dzieci Władysława i Janiny Hulkiewiczów, jedno sześcioletnie, drugie sześciomiesięczne, banderowcy żywcem zakopali; w osadzie leśnej Małuszka (pow. Kostopol)

Czytaj więcej...

Smutna Wigilia i święta 1943 r. w oddziale partyzanckim AK "Bomby"

Jak wszystkie oddziały partyzanckie Armii Krajowej na Wołyniu, również ten „Bomby”( kpt. Władysław Kochański ps. „Bomba”, „Wujek” -red) , otrzymał rozkaz stawienia się na koncentrację w rejonie Kowla i Włodzimierza Wołyńskiego. Niełatwe było wykonanie tego rozkazu. Żeby dotrzeć w rejon koncentracji, oddział musiał pokonać paręset kilometrów złymi drogami leśnymi i polnymi, poprzez tereny całkowicie opanowane przez upowskie bandy. Musiał forsować wiele rzek i linii kolejowych strzeżonych pilnie przez niemieckie lub węgierskie wojsko. Rozkaz jednak był rozkazem. Podjęto więc energiczne przygotowania do wymarszu. Jednocześnie „Bomba” przyśpieszał już wcześniej podjęte rozmowy w sprawie przejęcia i wyprowadzenia „do lasu” dwóch batalionów pomocniczej policji niemieckiej zorganizowanej z polskiej młodzieży. Były to bataliony: numer 202 – tzw. zielonych – liczący sześciuset pięćdziesięciu ludzi dobrze uzbrojonych i „granatowych” liczący około siedmiuset pięćdziesięciu ludzi. Zgrupowane były w Kostopolu i Bereźnie wraz z dwustoma esesmanami i oddziałem czterystu własowców. Polska młodzież znalazła się w tych batalionach nie kierując się motywami politycznymi, lecz z powodu rozpaczliwej walki o własne życie i swoich najbliższych, swoich rodzin. Polacy od początku okupacji do tej podłej pracy się nie brali. Ale teraz nie było wyjścia. Kiedy ukraińscy nacjonaliści opanowani żądzą niszczenia i zabijania zatracili ludzkie oblicze i zaczęli mordować, wyżynać w pień polską ludność, ta zwracała się do władz niemieckich z błagalną prośbą o pomoc. Władze niemieckie odpowiadały: „Wszystkie nasze wojska są na froncie. Jedyne, co możemy dla was zrobić, to dać wam broń. Brońcie się sami. Ale broń damy pod warunkiem, że wstąpicie do policji”. Poszła więc część młodzieży do tej policji z myślą, aby przejąć w swoje ręce broń, która wcześniej czy później z tymi młodymi chłopcami i tak trafi do partyzanckich oddziałów. I będzie wykorzystana przeciwko jej dawcom. Na razie tę broń trzeba było wycelować do upowskich zbirów, morderców rodaków. W pomocniczej policji celowo znalazła się także część ludzi z konspiracji Armii Krajowej. Ustalono termin wyprowadzania tych batalionów na 24 grudnia 1943 roku w wigilię Bożego Narodzenia.

Czytaj więcej...

Rzeź kolonii Gucin na Ziemi Włodzimierskiej

Kolonia Gucin położona była w gm. Grzybowica, pow. Włodzimierz Wołyński, woj. Wołyńskie. Należała do kat. parafii we wsi Zabłoćce, gdzie był murowany, barokowy kościół pw. Świętej Trójcy. Wierni mieli do kościoła ok. 9 km drogą. Gucin była to niemała gromada polska licząca ok. 35 polskich rodzin, tj. ok. 170 osób oraz kilka rodzin ukraińskich i mieszanych. [1] Miejscowość rozłożona była w trzech liniach. W pierwszej linii do lasu mieszkali Polacy, na drugiej linii też Polacy, natomiast w trzeciej linii mieszkały dwie polskie rodziny: Mochnaczewscy oraz Marmurowscy, reszta rodzin to ukraińskie. [2]

Ludzie żyli pobożnie, poczciwie i zgodnie! Wielokulturowa sielanka wołyńska skończyła się z początkiem wojny ale wciąż dawała żywą nadzieję na spokojne przetrwanie b. ciężkiego czasu okupacji wpierw sowieckiej (1939-41), a potem hitlerowskiej (1941-44). Okrutny los Żydów wołyńskich zgładzonych do ostatniego (1941-43), niestety także nie obudził polskiej czujności. Nawet coraz częściej dochodzące wieści o krwawych napadach na rodziny polskie nic tu właściwie nie zmieniło, a absolutnie powinno. Brakowało wojskowego doświadczenia i naturalnie broni, a nadto miejscowi Ukraińcy uspokajali Polaków, swoich sąsiadów i często kumów, że nic im nie grozi. [3] To wszystko miało swoje bezpośrednie przełożenie na faktyczny brak zorganizowanej samoobrony w tej kolonii.

Wspomina Pan Władysław Kuczek z kolonii Gucin: „Ojciec mój Jan Kuczek, z wykształcenia felczer prowadził, jako osadnik cywilny niewielkie gospodarstwo rolne. Wobec narastającego zagrożenia ze strony band ukraińskich niejednokrotnie zastanawiał się czy nie przenieść się w jakieś względnie bezpieczniejsze miejsce, choćby do Włodzimierza. Był jednak wielokrotnie zapewniany przez miejscowych Ukraińców, że nic mu nie grozi, choćby ze względu na liczne zasługi i świadczenia lekarskie, które czynił nader często bezinteresownie, także w stosunku do Ukraińców. Nie uchroniło go to od śmierci, kiedy miał miejsce napad. Miejscowi Ukraińcy nie brali bezpośredniego udziału w wymordowaniu mieszkańców Gucina, ale też nie zrobili niczego, aby do tego nie dopuścić.” [4]

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp2.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud16.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 641 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
10680010