Gwiazdor, Aniołek czy Dzieciątko? Kto przynosi prezenty 24 grudnia? Tak zaczyna się artykuł Katarzyny Migdoł-Rogóż w świątecznym wydaniu warszawskiegokatolickiego  tygodnika Idziemy. Po wprowadzeniu w historię prezentu, biografię św. Mikołaja, tradycję Dzieciątka, która do śląskich domów dotarła z Czech, obszernych ( 2 strony artykułu) opisach przygotowań do Wigilii  i jej przebiegu  na Warmii, Mazurach, Wielkopolsce, Górnym Śląsku pojawia się rozdział  Dziadek Mróz.
 Na Kresach Wschodnich  prezenty podrzuca Dziadek Mróz. Pierwotnie była to postać ze wschodniosłowiańskiego folkloru, którą w okresie istnienia Związku Radzieckiego spopularyzowano jako świecki odpowiednik Świętego Mikołaja. Dziadek Mróz wręcza dzieciom prezenty w Nowy Rok.
 Szanowna Pani,  to co Pani napisała nie dotyczy polskiej, rzymskokatolickiej tradycji. W swoim artykule poświęconym obyczajom panującym od wieków w domach Polaków zamieszkujących różne regiony Rzeczypospolitej nie przekazuje Pani polskich tradycji na Kresach Wschodnich ale obyczaje zrusyfikowanych Ukraińców.
Współczesne ukraińskie świętowanie można nazwać eklektycznym. Nieźle oddaje to pewna telewizyjna reklama oleju. Otóż w niej typowe życzenie "Radosnych Świąt Bożego Narodzenia" wypowiadają …Dziadek Mróz i jego wnuczka Snihuroczka – wykreowani przez sowieckich ideologów bajeczni bohaterowie mające zastąpić ideologicznie szkodliwego Świętego Mikołaja i Boże Narodzenie neutralnym Nowym Rokiem. Ale jak to czasami bywa z tradycjami – stara niekoniecznie odeszła, a nowa gdzieniegdzie się przyjęła, dlatego dziś pomysł wytwórców oleju nikomu nie wydaje się paradoksalnym. (Żanna Słoniowska, Lwów, styczeń 2004).
 W artykule powołuje się Pani na śląskiego historyka i dziennikarza w odniesieniu do tradycji wigilijnej na Śląsku. Proszę odnieść się do polskich historyków i pisarzy piszących o Kresach Wschodnich, proszę posłuchać rewelacyjnych programów Lwowska Fala w radio Katowice Danuty Skalskiej, która od wielu lat prezentuje historię i współczesność  naszych rodaków z tych ziem a także empatię  mieszkańców Śląska, którzy przyjęli wypędzonych z Kresów Wschodnich Polaków, znają ich tradycje  a dzisiaj ślą pomoc tym, co pozostali w przedwojennej Ojczyźnie. Zamiast sięgać do powielanych od czasu  PRL stereotypów jak najbardziej odpowiadających  współczesnej, ukraińskiej narracji,  proszę sięgnąć do jednej z tysięcy relacji Polaków z Kresów Wschodnich. (Wielkopolska to też Kresy tyle że zachodnie ).

Ze wspomnień pani Marii Markowicz – Krąpiec:  Na pytanie jak było w wigilię, - ciotki okazały zdziwienie - odpowiedziały: - wigilia to jest teraz, przed wojną czekało się na Święty Wieczór. "Winszuję Was tymi Świętymi Świętami, byśmy w zdrowiu szczęściu doczekali do przyszłego roku, od przyszłego roku do stu lat, póki nam Pan Bóg życia nie naznaczy."


Te życzenia pamiętam od wczesnego dzieciństwa. Słowa te wypowiadane były zawsze z wielką powagą i podniosłością przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej. Wypowiadał je mój dziadek Jan, później mój tato Józef, teraz po jego śmierci mój brat Józef. Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia zaczynały się już w okresie Adwentu, kiedy wykonywano dekoracje - kwiaty z bibuły. Dekorowano obrazy na ścianach, bukiet ze świeżo przygotowanych kwiatów ustawiano w domu pod figurą Matki Boskiej. Każdy w rodzinie z niecierpliwością oczekiwał pierwszej gwiazdki, po zobaczeniu której rozpoczynano Święty Wieczór - Wigilię zasiadając do uroczystej kolacji. Sygnałem, że rozpoczyna się wieczerza było wniesienie przez głowę rodziny snopa zboża oraz siana. Snop zboża ustawiał gospodarz w kącie chaty, a siano kładł na stół, który przykrywany był obrusem. Wchodząc do chaty ze słomą i sianem gospodarz składał wszystkim domownikom życzenia „Winszuję Was tymi Świętymi Świętami, byśmy w zdrowiu szczęściu doczekali do przyszłego roku, od przyszłego roku do stu lat, póki nam Pan Bóg życia nie naznaczy, Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus". Po odmówieniu modlitwy, przełamaniu się opłatkiem zasiadała cała rodzina do wieczerzy.

Jak wspominają siostry mojego taty, prezenty nie były praktykowane na święta, jednakże rodzice na każde święta sprawiali dzieciom coś nowego z odzieży.

Na święta oczekiwano zawsze w podniosłym nastroju i z radością. Po zakończonej wieczerzy, rodzina zasiadała na „dziaduchu” i śpiewała kolędy. Dziaduch to słoma rzucona na podłodze w domu, na której właśnie zasiadano po wieczerzy, a później cała rodzina spała na nim, gdyż jak wyżej wspomniałam łóżka odświętnie zasłane pozostawały w nienaruszonym stanie przez święta. Jak wspomina Adolf Głowacki; „tej nocy wszyscy spali na dziaduchu, a trochę przygaszona lampa świeciła się przez całą noc. Przypominało to stajenkę i gwiazdę betlejemską”. Na godzinę północą cała rodzina wychodziła z domu na pasterkę, a tonąca w śnieżnej bieli wieś, skrzypiący pod butami śnieg i rozgwieżdżone niebo dodawały uroku tej podniosłej i wyjątkowej atmosferze.” (Kresowy Serwis Informacyjny, 2011)

Nowy Rok u Polaków na Kresach Wschodnich  opisuje Witold Szolginia w jednej z siedmiu ksiąg przedstawiających dzieje polskiego Lwowa:

Nowy Rok. Rozdział o Lwowie świątecznym i odświętnym wypada mi rozpocząć, zgodnie z układem kalendarza, od Nowego Roku. No, i od razu mam kłopot, bowiem to pierwsze w roku święto zawsze wyglądało i nadal wygląda niemal identycznie oraz charakteryzuje się takim samym nastrojem, jak nieco tylko wcześniejsze od niego święta Bożego Narodzenia. Które to święta, znowu zgodnie z układem kalendarza, wspominam i przypominam dość obszernie i szczegółowo na końcu tego rozdziału. Pragnąc więc uniknąć powtarzania się w opisach i refleksjach, muszę teraz dokonać pewnego wyboru tematyki tej oto opowieści noworocznej, przedstawiając w niej coś, czego nie będzie w tamtej ostatniej bożenarodzeniowej. Niechże więc tym „czymś” będą lwowscy kolędnicy. Wędrowali ulicami Lwowa i kolędowali w jego domach wprawdzie także już w Wigilię i w oba święta Bożego Narodzenia oraz w styczniowe święto Trzech Króli, szczególnie jednak aktywni byli właśnie w dniu święta Nowego Roku. W swoim kolędowaniu wtedy przynosili bowiem i ofiarowywali lwowianom życzenia wszelkiej pomyślności w całym, właśnie rozpoczętym kolejnym, nowym roku. (Witold Szolginia)

Po ulicach miast i wsi na Kresach Wschodnich zamieszkałych przez Polaków 1 stycznia wędrowali Kolędnicy a nie dziadek Mróz.
Zwracam się z prośbą do redakcji o sprostowanie relacji, jest ona niezwykle krzywdząca dla milionów Polaków z Kresów Wschodnich mordowanych w domach, więzieniach Lwowa, Grodna, Wilna, Ponarach, Katyniu, zsyłanych do sowieckich łagrów na Syberię, do Kazachstanu a po wojnie w ubeckich katowniach jako żołnierze niezłomni  właśnie dlatego, że nie chcieli zgodzić się na zamianę w życiu polskiego narodu obecności Dzieciątka na obecność dziadka Mroza.

Wracajmy jednak do Nowego Roku. Do dziś pamiętam powtarzające się sakramentalnie co rok, wyśpiewywane melodie i słowa powinszowań naszych rodzimych, łyczakowskich kolędników. Występowały w trzech wersjach, z których pierwsza brzmiała
Przyszli my tu chwalić,
Pani guspudarzu,
Du ciebi, du ciebi,
Puwinszować i dzińkować Tegu Roku Nuwegu.
Żyby pan guspodarz
Z paniu guspudyniu
Sto lat żył, sto lat żył,
A pu śmierci, a pu śmierci Z aniułkami w niebi był!!!

Druga wersja takiego śpiewanego, kolędowego powinszowania była taka:

Pani guspodarzu, pani guspudyni
W tym domu, w tym domu -
Ta dajży wam, Boży, ta dajży wam, Boży,
Sto korcy kartofli, sto korcy pszynicy,
Szczeńścia, zdrowia, szczeńścia, zdrowia,
W tym domu, w tym domu!!!

To trochę już irracjonalne w miejskich warunkach życzenie „stu korców kartofli, stu korców pszenicy” przywędrowało zapewne w dawnym czasie do Lwowa z pod lwowskich wsi lub z odległych, na wpół jeszcze wiejskich przedmieść lwowskich. Życzono tego jednak mieszkańcom mojego górnego Łyczakowa jeszcze na osiem miesięcy przed  wybuchem drugiej wojny światowej, w styczniu 1939...(Witold Szolginia).


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud12.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 1388 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
9787957