1 września:    We wsiach Jamna Dolna  Jamna Górna pow. Dobromil: „1 września w lesie broniewskim w walce z UPA zginęło 10 żołnierzy WP. Pojawiają się także informacje, że tego dnia na terenie Jamny Dolnej i Górnej w walce z UPA polegli następujący żołnierze WP: ppor. Władysław Biesiada, ur. 1917, kpr. WP Wojciech Gałaś, ur. 1921 r., szer. Stefan Karasz, ur. 1922 r, szer. Jan Oblizajek, s. Kaspra, ur. 1922 r., szer. Zygmunt Pretkowski, s. Stanisława, ur. 1922 r., szer. Józef Sikora, s. Antoniego, ur. 1924 r., szer. Franciszek Warwiński, s. Zygmunta, ur. 1922 r. Wszyscy zabici zostali pochowani w Baligrodzie.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 241)

We wsi Uhnów pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 2 żołnierzy WP.

   4 września: 

W mieście Jarosław woj. rzeszowskie ma grób żołnierz WP Zacharczuk Tadeusz ur. 1924. który zginął z rąk UPA 4 IX 1946 we wsi Cieplice.

  W nocy z 4 na 5 września: 

Na stacji kolejowej we wsi Nowa Grobla pow. Lubaczów sotnia "Tuczy"  zabiła jednego Polaka, pracownika straży kolejowej oraz zarekwirowała 9 koni, 2 krowy i 7 świń.

  6 września: 

W mieście Jarosław woj. rzeszowskie ma grób Józef Machała ur. 1914, który zginął z rąk UPA.

We wsi Siedliska pow. Brzozów upowcy obrabowali i spalili gospodarstwo polskie oraz zamordowali 3-osobową rodzinę polską o nazwisku Chodocki. 

 

   7 września: 

W mieście Przemyśl ma grób żołnierz WP  Ładoś Bronisław ur. 1924, który zginął z rąk UPA 7 IX 1946.  

 

   8 września:  

We wsi Czyrna pow. Nowy Sącz upowcy zamordowali Polaka, sołtysa.  

We wsi Dobra pow. Jarosław w walce z UPA poległ Jan Chamik, ur. 24.05.1894 r. 

We wsi Siedliska pow. Brzozów spalili kilka budynków i zamordowali 6 Polaków

 

   W nocy z 8 na 9 września:  

We wsi Mianowice pow. Hrubieszów Ukraińcy uprowadzili Jerzego Kliszczaka z koniem i tuż za wsią go zamordowali a konia zabrali.

 

   9 września:  

We wsi Młodowice pow. Przemyśl upowcy powiesili 21-letnią Polkę, Katarzynę Senczyszyn. „9 września w Młodowicach banderowcy powiesili na przydrożnej wierzbie Polkę Katarzynę Senczyszyn za kontakty z żołnierzami WOP ze Stanisławczyka. Wg relacji Anny Hryniszyn (zm. w 2007 r.), K. Senczyszyn wraz z dwoma koleżankami, wracając z zabawy do Malhowicach, dowidziała się, iż szukają ich banderowcy pod zarzutem współpracy z WP. A. Hryniszyn schowała się w szopie z drzewem na opał. Na drugi dzień wraz z koleżanką uciekły do Przemyśla, gdzie na stałe zamieszkały. K. Senczyszyn banderowcy złapali i powiesili.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 180 - 181).

 

   10 września:

We wsi Dachnów pow. Lubaczów banderowcy zamordowali Katarzynę Cecorę. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

 

     W nocy z 10 na 11 września:

We wsi Hłomcza  pow. Sanok UPA zamordowała 3 Polaków. „ Siły UPA oceniano, chyba przesadnie, na ok. 2000 ludzi. Były to połączone bojówki UPA pod dowództwem „Hrynia”, „Jara”, „Burłaki” i „Łastiwki”. Spaliły one w Hłomczy 90 domów wraz z całym inwentarzem i dwa zbiorniki ropy naftowej w tamtejszej kopalni. Zamordowano 3 osoby: Emila Romana (42 lata), jego córkę - 14 letnią Katarzynę Roman oraz Cecylię Chudzikiewicz (38 lat), której ciało wrzucono do piwnicy palącego się domu.” (Andrzej Romaniak: "PRAWDA I PAMIĘĆ: 61. rocznica napadu UPA na Witryłów, Łodzinę i Hłomczę"; w: www2.esanok.pl/index.php?var_id=4126&opinie=dodaj_opinie&ak=news_c&pan=n&dod=artykul). „W nocy z 10-tego na 11-tego września 1946 roku, usłyszeliśmy gwałtowną strzelaninę. Przez okno zobaczyliśmy, że pali się sąsiednia wioska Łodzina oraz część naszej wsi od strony Łodziny. Wszyscy domownicy w pośpiechu opuścili dom. Ja zdążyłem założyć na gołe stopy buty, które stały zawsze obok łóżka, ale innego odzienia nie próbowałem nawet szukać (spaliśmy zawsze ubrani, w spodniach ale bez marynarek). Brat Alek zdążył założyć tylko jeden but i, trzymając drugi w ręce, opuszczał mieszkanie. Ojciec zdążył założyć buty i kurtkę zimową. Wybiegliśmy w trójkę. Bratu but wypadł z ręki, a ponieważ w jednym bucie źle mu się biegło, kopnięciem zrzucił i ten. Wybiegliśmy przed dom i tu ostrzelano nas serią z pistoletu maszynowego. Na szczęście, seria pocisków poszła nad nami i słyszeliśmy tylko ich odgłos, jak dziurawiły blaszane pokrycie dachu. Lokalną, wąską dróżką wybiegliśmy na główną drogę prowadzącą do Mrzygłodu. Próba ucieczki w tym kierunku nie powiodła się, bo od tej strony pozycje zajęli banderowcy. Próbowaliśmy uciekać polną drogą poza wieś, ale i tu byli banderowcy. Wieś była okrążona. Pobiegliśmy więc, pomiędzy domami, w kierunku starej doliny Sanu. Tu również nas ostrzelano. Młodszy brat przypomniał sobie, że na skraju wioski jest piwnica po rozebranej chacie. Obaj z bratem, bez namysłu wpadliśmy do tej piwnicy. Schody do wnętrza były częściowo zasypane gruzem, toteż z trudem dostaliśmy się do środka. Na dnie piwnicy była woda, sięgająca do kostek. Po chwili, do piwnicy zsunęło się dwóch dorosłych mężczyzn, a za nimi kobieta z niemowlęciem. Nasz los w tej piwnicy mógł być tragiczny. Banderowcy mogli obserwować, jak wpadamy do tej pułapki i wystarczyło wrzucić granat, aby pozbawić nas życia. Położenie pogarszał fakt, że było z nami małe dziecko, którego płacz banderowcy mogli usłyszeć. Znaliśmy z opowiadań takie przypadki z innych napadów UPA. Na szczęście dziecko ssało pierś i nie miało powodu do płaczu. Siedząc cicho w piwnicy, widziałem przez właz nogi biegających banderowców, którzy z płonącymi pochodniami podpalali domy. Słychać było nawoływania i rozkazy ich dowódców. Po około dwóch godzinach, usłyszeliśmy kilkakrotny, głośny rozkaz jakiegoś banderowskiego dowódcy: prawoje kryło wtikaj (prawe skrzydło uciekać). Strzelanina powoli cichła, słychać było wybuchy granatów, rozrywających się w płonących domach - ludzie i takie przedmioty trzymali w domu. Wydawało się, że banderowcy odeszli, ale nikt z przebywających w piwnicy nie miał odwagi wyczołgać się z naszej nory i zobaczyć, co się na zewnątrz dzieje. Nad ranem usłyszałem głos naszego ojca, który nas poszukiwał. Wyszliśmy z bratem z tej przeklętej kryjówki i razem pobiegliśmy do naszego domu. Wszędzie było pełno ognia z dogorywających chat. Na głównej drodze spotkaliśmy biegnących żołnierzy z bronią gotową do strzału. Byli to żołnierze z grupy stacjonującej w odległym o 1,5 km Mrzygłodzie. W trybie alarmowym próbowali się przedostać do naszej wioski, ale zostali zatrzymani ogniem dobrze zorganizowanego, banderowskiego ubezpieczenia. Uciekając z domu w trójkę, zostawiliśmy tam matkę i siostrę Wandę. Mamę znaleźliśmy po przybyciu na miejsce, gdzie teraz dopalały się zgliszcza naszego domu. Mama ukryła się w ogrodzie. W Hłomczy banderowcy, z zimną krwią, zastrzelili na podwórzu Ukraińca Emila Roman i jego kaleką córkę Katarzynę. W płonącym domu zginęła Cecylia Chudzikiewicz, bratowa mojego szwagra Michała. Wojsko zastrzeliło w Hłomczy jednego banderowca”. (Bronisław Zielecki: Moje życie czyli Historia Polaka z Ulucza, Warszawa 2014 r.; w:  http://docplayer.pl/24841458-Bronislaw-zielecki-moje-zycie-czyli-historia-polaka-z-ulucza-warszawa-2014-r.html#show_full_text ).

We wsi Łodzina pow. Sanok Ukraińcy z sąsiednich miejscowości spalili wieś i zamordowali 23 Polaków (Siekierka...., s. 950; lwowskie). „Spalono tu 62 budynki i zamordowano aż 9 osób. Zamordowani zostali: Andrzej Fik (22 lata), Mikołaj Fik (42 lata), Katarzyna Fik (53 lata), Mieczysław Okriak (32 lata), Aleksander Fedyn (55 lat), Mikołaj Sawczak (58 lat), Mikołaj Hołowka (70 lat), Mikołaj Bagan (45 lat) oraz Czesława Solecka (19 lat). Ta ostatnia otrzymała 14 pchnięć bagnetem. W napadzie brało też udział kilku mieszkańców wspomnianego Ulucza, którzy zostali rozpoznani, a wśród napastników byli nawet bardzo młodzi chłopcy” (Andrzej Romaniak, w: jw.).  „Równocześnie z Hłomczą, zostały napadnięte przez banderowców wsie Łodzina i Witryłów. Napaści dokonał kureń Bajdy w składzie czterech sotni, których dowódcami byli: Hromenko, Łastiwka, Burłak i Kryłacz. Najtragiczniejszy był bilans tej akcji we wsi Łodzina, gdzie zamordowano 13 osób, w tym męża mojej kuzynki Julii.” (Bronisław Zielecki: Moje życie czyli Historia Polaka z Ulucza, Warszawa 2014 r.; w:  http://docplayer.pl/24841458-Bronislaw-zielecki-moje-zycie-czyli-historia-polaka-z-ulucza-warszawa-2014-r.html#show_full_text ).

We wsi Witryłów pow. Brzozów upowcy z sotni „Burłaki” oraz chłopi ukraińscy z SKW z Ulucza obrabowali i spalili 65 gospodarstw polskich oraz zamordowali 7 Polaków (w tym 3 kobiety) a 8 poranili. „Ok. godz. 23.30 rozległy się strzały i od strony Sanu rozpoczął się napad na Witryłów, a chwilę później na Hłomczę i Łodzinę. Witryłów, dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie, zdołał się obronić i nie został spalony w całości. Spalono jednak 56 domów, zabudowania gospodarcze i zabudowania dworskie pp. Dwernickich. Zamordowano też w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran, Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, a kilka innych zostało rannych.” (Andrzej Romaniak, w: jw.). Antoniego Kozłowskiego powiesili za nogi głową w dół, włożoną do zbiornika z ropą naftową. Tadeusz Pelc miał 6 – 7 lat, Józef Skrzypski ponad 70 lat. „W Witryłowie zginęło siedem osób. Opór banderowcom w tej wsi zorganizowała kwaterująca tam grupa 11 żołnierzy polskich. Była to, pozostawiona do ochrony zabudowań część pododdziału, który w przeddzień napaści został wysłany na akcję przeciwko UPA. Żołnierze dzielnie odparli natarcie banderowców. Do walczących żołnierzy przyłączyła się część członków samoobrony. Połowa wsi Witryłów została uratowana. Razem z sotniami UPA szła cywilna ludność ukraińska na rabunek palonych wiosek. W tych rabunkach przodowała ukraińska ludność z Ulucza. Wśród rabujących uluczan rozpoznano: Cecylię Cykłyńską, Emilię Cykłyńską, Emilię Kreczko, Marię Kułyk i wiele innych osób. Wśród atakujących banderowców rozpoznano: Romana Sowę z Jawornika, Wasyla Chomę z Ulucza, Teofila Poliwkę - syna diaka z Ulucza, Stebelskiego z Kuźminy, Jana Iwanickiego z Gruszówki oraz Piotra Charydczaka, Michała Dorockiego, Michała Serednickiego, Jana Kułyka, Mikołaja Badyrę, Wasyla Kłyma, Mikołaja Kucyłę, Mikołaja Tchira, Wasyla Morajkę, Wasyla Czarneckiego wszyscy z Ulucza. Nie jest to pełna lista ulczańskich banderowców biorących udział w napadzie na Hłomczę, Łodzinę i Witryłów w nocy z 10 na 11 września 1946 r.”  (Bronisław Zielecki: Moje życie czyli Historia Polaka z Ulucza, Warszawa 2014 r.; w:  http://docplayer.pl/24841458-Bronislaw-zielecki-moje-zycie-czyli-historia-polaka-z-ulucza-warszawa-2014-r.html#show_full_text ).  Stanisław Wolsan  w książce "Witryłów i okolice w latach 1939-1946" podaje, że w wyniku napadu zginęło 7 osób: 
- Franciszka Baran - zastrzelona, a następnie wrzucona do wnętrza palącego się domu. Nie mam potwierdzenia czy była tylko ranna, czy też już nie żyła przed wrzuceniem do ognia. Świadkowie, którzy to widzieli, byli zbyt daleko, ażeby mogli wypowiedzieć się jednoznacznie. F. Baran była Polką urodzoną i zamieszkałą w Witryłowie. Mąż Franciszki, Pantaleon Baran, pracował w majątku pp. Dwemickich jako „polowy”.
- Kazimiera Dzik - zastrzelona we własnym domu.
- Antoni Kozłowski - schwytany na terenie kopalni ropy naftowej, został wsadzony głową w dół do zbiornika częściowo napełnionego ropą naftową i w połowie ciała przyciśnięty pokrywą tego zbiornika, aby nie mógł się uratować.
- Adam Kurzacz, nabywca części majątku pp. Dwemickich - zastrzelony w chwili, gdy chciał wypuścić z obory bydło, aby je uchronić przed spaleniem.
- Tadeusz Pelc, syn Jana, chłopczyk w wieku 6-7 lat - zastrzelony koło swojego domu.
- Józef Skrzypski, miał ponad 70 lat — zastrzelony koło swojego domu.
- Maria Wituszyńska - zmarła w czasie ucieczki z domu wskutek szoku spowodowanego napadem banderowców.
Rannych było kilka osób, w tym mała dziewczynka. Walka z banderowcami trwała około dwóch godzin. Nikt nie pospieszył z pomocą, ani Milicja Obywatelska z Dydni, ani Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego z Brzozowa, mimo alarmów telefonicznych z poczty w Dydni. Alarmowała naczelniczka Urzędu Pocztowego w Dydni p. Zofia Dmitrzak, która pochodziła z Witryłowa i niepokoiła się o swoją rodzinę (jej matka Kazimiera Dzik została zastrzelona przez banderowców w czasie napadu). MO w Dydni podobno była „za słaba” do udzielenia pomocy, natomiast PUBP w Brzozowie przyjął zgłoszenie o napadzie, ale później przez dwie godziny nawet nie przyjmował telefonów. Dopiero w dzień kilku funkcjonariuszy przyjechało oglądać zgliszcza po spalonych zabudowaniach. Wolsan pisze: „W napadzie banderowców na Witryłów sotnię Włodzimierza Szczygielskiego, pseudonim „Burłaka”, wspomagali m.in. także mieszkańcy Ulucza. Jako przykład przytoczę relację jednego z mieszkańców Witryłowa o nazwisku Kaliniecki, który miał dom w przysiółku Rzeki. Do jego domu w czasie napadu wbiegł młody chłopak i zapalił słomę w łóżku (w tym czasie na wsi rzadko używano siennika, wystarczała tylko słoma przykryta prześcieradłem z konopnego lub lnianego płótna). Kaliniecki rozpoznał chłopaka, zawołał go po imieniu i po rusku powiedział: „Twój ojciec i ja jesteśmy dobrymi znajomymi od wielu lat. Chodziłem do was do Ulucza już wtedy, gdy ty byłeś jeszcze małym dzieckiem, a ty chcesz mi teraz dom spalić?” Chłopak był bardzo zaskoczony, bo też rozpoznał Kalinieckiego. Porwał wiadro z wodą stojące w izbie, zalał palące się łóżko i szybko wyszedł. Dom ocalał.” 

We wsi Pętna pow. Gorlice upowcy obrabowali polskie gospodarstwa i uprowadzili 5 Polaków w wieku 18 – 25 lat, po których ślad zaginął.

 

   12 września:  

We wsi Ropienka pow. Lesko upowcy obrabowali gospodarstwa i zamordowali 5 Polaków, w tym 2 kobiety; „zabici zostali: Rudiak Anna, Rudiak Zofia, Wojcieszyn Jan, Iwanicki Mikołaj, Tarnowski Antoni” (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm).

We wsi Wysocko Wyżne pow. Turka uprowadzili z drogi 2 Polaków, rodzeństwo, i zamordowali w lesie: „Wysoczański Marian, ur. 17.04.1923 r. i jego siostra Natalia, ur. 13.02.1925 r.; ich zwłoki odnaleziono na początku 1947 roku w lesie, były skrępowane drutem kolczastym” (Siekierka..., s. 1110, lwowskie).

 

   13 września:  

We wsi Ropienka pow. Lesko upowcy zamordowali Grzegorza Bodnara.

 

   14 września:

We wsi Nowosiółki pow. Lesko: W Nowosiółkach o godz. 18.00 do 8-osobowego patrolu WOP, który ubezpieczał furmanki z Przemyśla, dołączył strz. Edward Markiewicz. O 20.20 E. Markiewicz zaszedł do mieszkania Stefana Procaka. Po pewnym czasie weszło do niego 6 banderowców w polskich mundurach, którzy następnie zastrzelili żołnierza i Annę Procak (czasami błędnie podaje się nazwisko Janina Procakówna), która siedziała z nim na łóżku. Zwłoki zabitego zabrała rodzina.”  (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 242)

 

   15 września: 

We wsi Krowica Hołodowska pow. Lubaczów upowcy zamordowali Michała Kruka, szewca.

We wsi Nowa Grobla pow. Jarosław zamordowali Bazylego Szałaja s. Michała, lat 34.  

 

   16 września:  

We wsi Końskie pow. Brzozów upowcy spalili zabudowania i zamordowali 7 Polaków.

 

   18 września:

We wsi Liszna pow. Lesko upowcy obrabowali i spalili budynki należące do Polaków oraz zamordowali 3 napotkanych Polaków. 

We wsi Ropienka pow. Lesko:18.09.46 r. zostali zamordowani: Konopelski Tadeusz i Konopelski Władysław.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  Patrz: 18 lipca we wsi Zawadka...

 

   19 września: 

We wsi Rybotycze pow. Przemyślzabrano z miasteczka 15 kwintali zboża i 4 furmanki, które następnie zwrócono do wsi. Niewykluczone, że w trakcie rekwizycji żywności śmiertelnie pobito Annę Tyczyńską.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 242). Anna Tyczyńska, ur. 15 VII 1887 r. Prawdopodobnie zgwałcona i śmiertelnie pobita w Rybotyczach przez banderowców. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła 20 IX 1946 r., pochowana na cmentarzu w Rybotyczach. Nie zdołano uzyskać potwierdzenia okoliczności jej śmierci na podstawie innych źródeł. Prawdopodobnie jej zgon mógł mieć związek wydarzeniami z 19 IX 1946 r., kiedy to na Rybotycze napadła grupa UPA w sile ok. 100 osób, rabując 15 kwintali zboża.

 

   21 września: 

We wsi Basznia Dolna pow. Lubaczów 21 września 1946 r. zamordowali Jana Szmaragę. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

We wsi Kniażyce koło Fredropola pow. Przemyśl zostali zamordowani przez UPA dwaj żołnierze 28. Pułku Piechoty Wojska Polskiego. „21 września w rejonie Kniażyc pododdział 9DP stoczył walkę z częścią sotni „Burłaki”. W starciu poległo 2 szeregowców z 28pp (szer. Józef Jakubski, s. Józefa, ur. 1921 r. w Słupi i szer. Janusz Szyszko, s. Józefa, ur. 1926 r. w Szyszkach) a 2 oficerów z 2. Batalionu 28pp raniono. Wg źródeł ukraińskich w tym dniu o godz. 6.00 w zasadzce zorganizowanej przez sotnię „Kryłacza” wskutek zaskoczenia pododdziału WP zginęło 7 żołnierzy, a 7 było rannych.”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 181).

 

   23 września:

We wsi Ułazów pow. Lubaczów upowcy zamordowali 3 Polaków i 1 Ukraińca. „Dnia 23 IX 1946 r. grupa członków bandy UPA sotni „Szuma” dokonała napadu na gromadę Ułazów pow. Lubaczów, podczas którego zamordowała 4 mieszkańców tej wioski” (Prus..., s. 287). Oraz: We wsi Ułazów 23 września 1946 r. zamordowali Władysława Kopciucha s. Szczepana ur. 1927 r., rolnika Stanisława Kopciucha s. Jana ur. 1927 r., rolnika Pawła Kopciucha s. Józefa ur. 1923 r. oraz Ukraińca Iwana Filla s. Jana ur. 1920. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

 

   26 września:

We wsiach Kniażyce i Koniusza pow. Przemyśl: „We wrześniu  w Koniuszy  banderowcy uprowadzili sołtysa Józefa Jakimca oraz 2 mężczyzn. Uprowadzenia dokonali funkcjonariusze ukraińskiego SB-OUN pod dowództwem W. Harbacza, ps. „Oracz”, którzy zamordowali podejrzanego o współpracę z WP Ukraińca Iwana Szumnego oraz podejrzanych o współpracę z WP Polaków: Nazara Sabata, zamieszkałego w Kniażycach, Ludwika Ukarmę, zamieszkałego w Kniażycach i Michała Jakimca – sołtysa wsi Koniusza. Nazar Sabat, ok. l. 25, Polak zamieszkały w Kniażycach, pow. przemyski. Jego ojciec służył w Legionach Polskich. Przed wojną w jego domu obywały się zebrania miejscowego koła Związku Szlachty Zagrodowej. Zatrzymany 26 IX 1946 r. w Kniażycach. Po przesłuchaniu zlikwidowany przez bojówkę SB-OUN I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Podejrzany o współpracę z WP. Odpowiedzialny za zabójstwo referent rejonowy W. Harabacz, ps. „Oracz”. Tego samego dnia uprowadzono i zamordowano z Kniażyc Michała Krupika i Ludwika Ukarmę. Ludwik Ukarma (błędnie Okarma), s. Józefa, Polak zamieszkały w Kniażycach, pow. przemyski. Zatrzymany 26 IX 1946 r. w Kniażycach. Po przesłuchaniu zlikwidowany przez bojówkę SB–OUN, I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Podejrzany o współpracę z WP. Odpowiedzialny za zabójstwo referent rejonowy W. Harabacz, ps. „Oracz”. Michał Krupik, Polak zamieszkały w Kniażycach. Uprowadzony 26 IX 1946 r. z Kniażyc i zamordowany przez bojówkę SB-OUN, I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Tego samego dnia uprowadzono i zamordowano z Kniażyc N. Sabata i L. Ukarmę. Był bratem zamordowanej przez banderowców P. Wańczowskiej (8 VIII 1946 r.). Podobno na jej pogrzebie głośnio wyraził swoje myśli na temat jej zamordowania.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 182). 

 

   W nocy z 27 na 28 września:  

We wsi Polchowa pow. Przemyśl upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4-osobową rodzinę; Ukraińcy związali swoje ofiary drutem kolczastym i wrzucili żywcem do ognia. „Dokładnie 28 września 1946 r. działacze OUN-UPA dokonali krwawej napaści na nieistniejącą już dziś wieś Polchowa w gm. Dubiecko. Żywcem spalona została wówczas 14-osobowa rodzina Wawrzków.  Jedną z osób, które przeżyły krwawy mord w nieistniejącej już dziś wiosce, był 11-letni wówczas Tomasz Blecharczyk. W swoich wspomnieniach nt. mordu w Polchowej pisał w Tygodniku „Przegląd”. 28 września 1946 r. śmierć z rąk banderowców poniosła 14-osobowa rodzina Wawrzków: Otoczyli domy i żywcem spalili mieszkańców. Ogromna skrzynia ze szczątkami spalonych ofiar przed pochówkiem została wystawiona na cmentarzu w Dubiecku jako dowód upowskiego bestialstwa. Poszedłem tam ze swoim ojcem, żeby przekonać się, do czego byli zdolni nacjonaliści z OUN-UPA. Komuś, kto nie widział na własne oczy tej skrzyni z ludzkimi szczątkami, niełatwo jest dzisiaj uwierzyć w ten makabryczny obraz ofiar ludzkiego bestialstwa. Nacjonaliści ukraińscy wzorowali się na nazistowskim ludobójstwie, a w metodach działania często prześcigali nazistów, zwłaszcza w wyszukanych rodzajach tortur, których stosowali tyle, ile jest dni w roku. Zbiorowy grób tych ofiar istnieje na dubieckim cmentarzu. Temat ten podejmowany był wiele razy przez historyków. Wśród mordów dokonanych przez banderowców w 1946 r. w Polchowej, znajduje się także przypadek mordu, gdzie ofiarą mordu padła wówczas rodzina Tereszczaków. Zostali oni przywiązani do drzewa drutem kolczastym, wszystkich podpalono żywcem, a później wrzucono do Sanu.” (Dubiecko: Rocznica ataku UPA na wieś Polchowa; w: http://dziejesienapodkarpaciu.pl/dubiecko-rocznica-ataku-upa-wies-polchowa/ ). Dokument ukraiński podaje jako datę napadu 20 X1 945 r.

 

   Na przełomie sierpnia i września:

We wsi Zapałów pow. Jarosław został uprowadzony i powieszony Stefan Dublanko.

 

   We wrześniu: 

We wsi Chotylub pow. Lubaczów we wrześniu 1946 r. zamordowali Józefa Kornagę oraz 4 nieznanych żołnierzy WP. (IPN Opole, 21 grudnia 2018, sygn. akt S 37.2013.Zi; Postanowienie o umorzeniu śledztwa.).

We wsi Koniusza pow. Przemyśl upowcy uprowadzili 3 Polaków, którzy zaginęli.

We wsi Myczków pow. Lesko (Bieszczady) Ukraińcy z sąsiednich wsi Bereska, Bereźnica i Wola Miatiaszowa, wsparci przez UPA, napadli na polskie domy. Zrabowali bydło, konie, odzież, obuwie i żywność. Spalili dwór, Dom Letniskowy i zamordowali 4 Polaków.  „W czasie nocnego napadu dokonanego przez Ukraińców z sąsiednich wiosek, został powieszony po bestialskim pobiciu i wydłubaniu oczu gajowy Piotr (Jan?) Jaworski” (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ). 

We wsi Piwoda pow. Jarosław w walce z UPA poległo 2 żołnierzy z 40 PALu 9 DP.

We wsi Wola Krzywiecka pow. Przemyśl upowcy spalili wieś i zamordowali 4 Polaków.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

mapka.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 456 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
12029967