Święta spędzone w domu rodzinnym to czas, który na zawsze wpisał się naszą pamięć, pozostawił nostalgię, ale też radość, że dane mi było mieć taką rodzinę, wynieść z niej tyle dobrych wspomnień i świadomość drogi, którą powinniśmy w życiu iść. To wspaniałe móc czytać o tym, co tradycyjne jadało się podczas wigilii  Bożego Narodzenia w różnych domach kresowych, bo to olbrzymie bogactwo naszej kultury i to nie tylko kulinarnej. A tradycję, mamy przebogatą. Na Wileńszczyźnie zewnętrzna oprawa świąt była zawsze bogata i piękna. Wilno było  zazwyczaj  zasypane śniegiem. Wilnianie wspominają,  do dziś wydaje im się, że jak przymkną oczy w wigilijny wieczór, to widzą swoje miasto niezwykłe i słyszę dzwony wzywające na pasterkę z wież kilkudziesięciu ośnieżonych wileńskich kościołów... Dzień Wigilii był zawsze, nawet w czasie wojny, wyjątkowy. W domach obowiązywał surowy, ścisły post. Można powiedzieć, że tego dnia, aż do wieczerzy nic nie wypadało jeść, nie z powodu formalnych nakazów, ale potrzeby uczczenia tego dnia w sposób specjalny. Na Wileńszczyźnie, nie było  powszechnej praktyki, ale w większości choinkę ubierało się dopiero w dniu Wigilii.  Oczywiście choinki przyozdabiano rozmaitymi świecidełkami, jednak  starano się zachować naturalne piękno drzewka.. Od dnia Wigilii  dom pachniał choinką i  świątecznymi zapachami. Ze szczególnym napięciem, zwłaszcza dzieci oczekiwały pojawienia się pierwszej gwiazdki na zimowym niebie? Pojawienie się gwiazdy było sygnałem rozpoczęcia wieczerzy wigilijnej. Głód, który odczuwany przez cały dzień, sprawiał, że apetyty wszystkim ogromnie dopisywały.  W tradycji wileńskiej upowszechnił się zwyczaj, by znajdującym się w sąsiedztwie samotnym osobom zapewnić wieczór wigilijny w gronie życzliwych osób. Stawiano też pusty talerz, który był przeznaczony dla nieznanego gościa. Powiadano, że może z Syberii będzie wracał jakiś zesłaniec, więc trzeba przygotować mu miejsce przy stole. To były takie popowstaniowe echa. Wigilijny stół przykrywał śnieżnobiały obrus z dymki, z mereżką i wyhaftowanym monogramem gospodyni domu – z jej wyprawy ślubnej. Pod obrusem leżało zawsze pachnące siano. Zgodnie z przestrzeganym w wielu polskich domach zwyczajem, na stół wigilijny podawano dwanaście potraw. Do wileńskich specjalności należy zaliczać kisiel z żurawin i sleżyki. Sleżyki to takie małe kuleczki z postnego ciasta. Robi się je z mąki pszennej, wody, cukru, drożdży i wypieka w piekarniku na złoty kolor. Sleżyki podawane są w mleku makowym jako wigilijny deser. Sleżyków piekło się dużo, toteż jeszcze po świętach leżały w pudle. A potrawy, to przygotowaliśmy barszcz z uszkami,  potrawy z ryb; karpia i faszerowane szczupaki .Przygotowywano też rosół rybny z gałkami rybnymi. Rosół był postny, ale smakował wybornie. Podawano  również sałatkę z buraczków, fasoli i śledzi, z dodatkiem oliwy i smażonej cebuli, którą nazywano winagref.  Wielu dawnych mieszkańców Wilna wspomina, że  wieczerzę rozpoczynał ojciec, odmawiając modlitwę i odczytując stosowny fragment Pisma Świętego. Łamaliśmy się opłatkiem, składali życzenia i dopiero potem z wielką powagą, bez żadnych swawoli spożywaliśmy przygotowane potrawy. Na choince płonęły woskowe świeczki. Nie dawały tyle światła jak powszechne dzisiaj lampki elektryczne, ale stwarzały specyficzny nastrój. Kiedy spożywaliśmy wigilię, św. Mikołaj niepostrzeżenie układał pod choinką prezenty. A te były skromne, niewyszukane, ale ile dostarczały radości i wzruszeń!. Po ich rozpakowaniu i prezentacji rozpoczynało się wspólne kolędowanie. W wielu rodzinach obowiązywała zasada, że wszyscy uczestnicy wigilii, niezależnie od wieku, wybierają się na pasterkę. Wilnianie wspominają, dźwięk dzwonów, dochodzący z licznych wileńskich kościołów, sylwetki wychodzących z domów ludzi, które łączyły się z potokiem tłumu, płynącego ulicą do pobliskiego kościoła. Głęboko w pamięć wbił się ten charakterystyczny dla tej nocy obraz... A wileńskie obchodzenie świąt Bożego Narodzenia : Pierwszy dzień spędzano w domu, w gronie rodziny. Dużą przyjemność sprawiało znakomite, świąteczne jadło. Były kołduny, kindziuk, kiszki ziemniaczane – jeden ze specjałów kuchni wileńskiej, kartacze, nazywane też cefulinami. Nie mogło zabraknąć również kwasu chlebowego, robionego z czarnego, razowego chleba. Był wspaniały w smaku, orzeźwiający. Całe Kresy Wschodnie II RP. przesiąknięte były tradycją i wielkim poszanowaniem świąt Bożego Narodzenia. Poniżej pozwolę sobie na zaprezentowanie zapisków w tym temacie;

"Na Kresach Wschodnich powszechnie przyrządzano kutję,  drugą ważną potrawą kresową był owsiany lub żurawinowy kisiel oraz łamańce"

"W Przyłukach, w Mińskiem, na Białorusi, na początku XX w. uczta wigilijna składała się z kutii, zupy grzybowej z uszkami, szczupaka po żydowsku, łamańców oraz kompotu ze śliwek i jabłek suszonych"

"Na Polesiu, w końcu XIX w. (...): kwasek zabielany z uszkami z grzybów, szczupak duży w całku po polsku, czyli z jajkiem, leszcz smażony nadziewany kaszą gryczaną, łamańce z makiem, kompot z suszonych gruszek i jabłek, kisiel z mlekiem makowym i migdałowym do wyboru. Do tego starka i wina czerwone i białe, zwykle krajowe. Herbata i kilka gatunków przeróżnych strucli i moc przywiezionych zwykle z Pińska rozmaitych bakalii"

"Na Wołyniu (...) barszcz z uszkami, różnie przyrządzone ryby, łamańce z makiem, kutia z miodem, orzechami i rodzynkami, kompot z suszonych owoców, a na deser ciasta i bakalie"

"W wielu majątkach Kresów Południowo-Wschodnich (...) barszcz czerwony z uszkami z grzybów lub kwadratami z zastygniętej kaszy tatarczanej, ryby w galarecie i smażone, paszteciki z kapustą, cebulaki, ruskie pierogi, pierogi z kapustą i grzybami, kutia z namoczonej pszenicy i bakalii, a ze słodkości pierniczki i tort orzechowy"

"W Przyłbicach, we Lwowskim: zupa migdałowa albo barszcz z uszkami, krążki z chrzanem, ogromny szczupak w majonezie, na desce, karp po polsku, szczupak po żydowsku, często jeszcze jakaś ryba, tort hiszpański, kutia, bakalie, chłopcy porzeczkowe wino rozlewali w krąg"

"W Hucie, na Podolu, w latach 80. XX w. najpierw serwowano zimne przekąski, tzn. marynaty, grzybki, śledzie marynowane i wędzone, oliwki, domowy kawior ze szczupaka, pierożki i knysze oraz do picia domowe nalewki. Następnie podawano kolejno: barszcz czerwony z uszkami i zupę rybna z pulpetami, szczupaka w majonezie białym i drugiego z żółtym, oba na specjalnych deskach obszytych białym płótnem, ugarnirowane kolorowymi galaretkami i rakowymi szyjkami, "krążki" z masy rybnej osmażanej w bułce, z chrzanem, szczupaka faszerowanego w białym sosie lub okonia z wody z jajami, karpia w miodzie z migdałami i figami, a na koniec dwa rodzaje kutii - ryżową z migdałową orszadą oraz pęcak z pszenicy lub kruche łamańce z miodem i tartym makiem"

Wszystkie cytaty pochodzą z książki:   "O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy", autor: Tomasz Adam Pruszak - Wydawnictwo PWN 2011. Wiadomości o wileńskim świętowaniu zaczerpnąłem między innymi z art.  „Zwyczaje świąteczne u Wilnian osiadłych na Mazurach” -  http://www.goniec.net/goniec/inne-dzialy/lektura-gonca/wspomnienia-kresowian-58.html


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud3.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 1296 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
12204632