Na Ukrainie szerzy się wścieklizna ludobójczego banderyzmu. Co zastanawiające, zaraza ta opanowała ukraińskie elity intelektualne i polityczne, a one z kolei zarażają nią młode pokolenia Ukraińców. Jaskrawy obraz tej choroby ujawnił się ostatnio przy okazji uchwały polskiego sejmu, który dzień 11 lipca ustanawił 11 Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko napisał na Facebooku: „Jest mi przykro w związku z decyzją polskiego Sejmu. Wiem, że wielu zechce wykorzystać ją dla spekulacji politycznych”. Poroszenko uznał, że w stosunkach między Ukrainą a Polską należy powrócić do głoszonego przez papieża Jana Pawła II przykazania „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”.”Tylko podejmując wspólne kroki, możemy dojść do chrześcijańskiej zgody i pojednania. Tylko razem możemy wyjaśnić wszystkie fakty tragicznych kart wspólnej historii - podkreślił Poroszenko.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin też ocenił, że w tej kwestii przedstawiciele obu państw powinni „działać razem”.”Zwyciężyły emocje. Treść dokumentu wywołuje zaniepokojenie. Szkoda, że Warszawa nie usłyszała propozycji członków ukraińskiego rządu, deputowanych, znanych działaczy społecznych, by w tej kwestii działać razem; ukraińscy i polscy historycy powinni zbadać wszystkie aspekty tej tragedii, a parlamenty dwóch krajów - przyjąć wspólne oświadczenie” - powiedział szef dyplomacji, cytowany na Twitterze ukraińskiego MSZ.

Nie sądzę, że poprzez jednostronne działania można dojść do realnego porozumienia i pojednania. Potrzebujemy wspólnych kroków - dodał. (za: http://wpolityce.pl/swiat/301802-prezydent-ukrainy-reaguje-na-uchwale-dotyczaca-zbrodni-wolynskiej-jest-mi-przykro-w-zwiazku-z-decyzja-polskiego-sejmu ).

Poniżej zacytowane jest kilka opinii internautów, które znajdują się pod tekstem.

Karolusz: Panie „Poroszenka bez prawdy nie będzie pojednania z Polską. Jak możecie na zbrodniarzach budować swoje państwo?, jak można tak traktować zamordowanych przez was 200 tyś Polaków, odmawiacie im nawet katolickiego pochówku, a kiedy ukarzecie zbrodniarzy i kiedy naprawicie krzywdy wyrządzone Polakom?. Gdyby np Niemcy postępowali jak wy to by na każdym rogu stał pomnik hitlera i co druga ulica i plac byłby jego nazwiska, ale oni się odcięli i odrzucili to, a wy ?. Ukraińcy nie tylko mordowali Polaków na Wołyniu, ale w ramach niemieckiej armii mordowali Polaków w Powstaniu Warszawskim i uczestniczyli w zbrodniach razem z Niemcami .A Polska wam pomaga jak może w konflikcie z Rosją i co ma w zamian?, kult zbrodniarzy oprawców Polaków.”

Dziadek: „Słowa "przebaczamy i prosimy o wybaczenie" kieruje ofiara do oprawcy panie Poroszenko; z tego co wiem to nawet popi święcili widły ,siekiery, piły , sierpy, kosy , motyki noże i to wszysko na sąsiadów”

Wanda: „Panie Poroszenko, jezeli powołuje sie pan na sw. Jana Pawla, to przede wszystkim nalezy cytować "Prawda Was Wyzwoli". I prosze powtarzac to swoim rodakom.”

Minsect: „Powinno mu być przykro z powodu ukraińskich sprawców ludobójstwa i budowania Ukrainy na "sławie" UPA i Bandery.”

Fensyn: „A w jaki bardziej bestialski sposób, i ile więcej osób trzeba zamordować, żeby nazwać taką zbrodnię LUDOBÓJSTWEM ?!

 

Andrij Deszczica, ambasador Ukrainy w Polsce, 22.07.2016 r. na facebooku oskarżył Polskę o ludobójstwo na Ukraińcach w czasie wojny: „ukraińscy politycy i parlamentarzyści słusznie będą udowadniać, że miało miejsce ludobójstwo na Ukraińcach ze strony Polaków”. Krytykował, że Sejm przyjął ten uchwałę samodzielnie pomimo tego, że były propozycje by przyjąć wspólną uchwałę z Ukrainą. Jego zdaniem Ukraina powinna oficjalnie odpowiedzieć na przyjętą przez Polskę uchwałę i Najwyższa Rada powinna w tej sprawie wydać oświadczenie.

Wiceminister spraw zagranicznych Wołodymyr Prystajko oświadczył: „Bardzo żałujemy, że zapadła taka decyzja. Mówiliśmy naszym polskim kolegom, że jest to bardzo skomplikowana kwestia. W swoim czasie zginęło bardzo dużo ludzi, Ukraińców i Polaków, i potrzeba więcej czasu, by historycy mogli się z tym uporać. Oczekuję, że nasi deputowani zareagują na decyzję polskich kolegów”.

Prezes ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz ocenił, że uchwała Sejmu w sprawie Wołynia nie jest decyzją historyczną, lecz historycznym nieporozumieniem. „Decyzja polskiego parlamentu jest nieprzyjemnym, lecz naturalnym wynikiem narastającej antyukraińskiej histerii i brakiem chęci rozliczenia się z trudną historią Polski, co jest prowokowane przez siły polityczne obecne w Sejmie. Tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z upamiętnieniem ofiar, a jest tylko instrumentalizacją konfliktu z przeszłości dla uzyskania bieżących korzyści politycznych” - napisał na Facebooku. „Polityczna decyzja o ludobójstwie Polaków nie jest wyrazem żalu za ofiarami ludzkimi, lecz za utraconymi terytoriami. W latach drugiej wojny światowej o wiele więcej Polaków, w tym mieszkańców tzw. Kresów, zginęło z rąk nazistów i komunistów, jednak żadnych rezolucji na rzecz uznania tych zabójstw za ludobójstwo polski parlament nie rozpatrywał. Oskarżenia padły natomiast pod adresem Ukraińców. Czy nie stało się tak dlatego, że część tzw. Kresów jest dziś terytorium ukraińskim? - spytał.

Internauta o nicku Stary Polak odpowiedział: „To nie jest żal za utraconymi terytoriami.To jest żal, ból i gniew z powodu męki niewinnych naszych kochanych bliskich, ich krzyków, krwi i naszych nie wyschłych do dziś łez.”

 

Ukraiński urzędnik w randze ministra Światosław Szeremeta stwierdził, że uchwała wołyńska przyjęta przez Sejm „w czasie wojny ukraińsko-rosyjskiej to cios w plecy od naszych sojuszników”. Oskarżył też Polskę o zaprzeczanie „zbrodniom AK i BCh popełnionym na Ukraińcach” i nazwał Akcję „Wisła” czystką etniczną. Szeremeta podkreślił w trakcie konferencji z udziałem ukraińskich historyków i działaczy społecznych, że w najbliższym czasie ukraiński parlament powinien wyrazić swoje stanowisko w kwestii uchwały wołyńskiej, przyjętej przez SejmNiejednokrotnie próbowaliśmy nieść formułę „wybaczamy i prosimy o wybaczenie – w uchwale Sejmu tego nie widzimy. Są tylko oskarżenia pod adresem Ukraińców– powiedział  szef Państwowej Komisji ds. uczczenia pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojen i represji politycznych - w randze ministra. Zaznaczył, że Polska nie chce uznać zbrodni, jakie na Ukraińcach popełniła Armia Krajowa, Bataliony Chłopskie i inne formacje wojskowe”.

(za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainski-minister-uchwala-wolynska-to-cios-w-plecy-od-naszych-sojusznikow ).

Znany ukraiński pisarz, Jurij Andruchowycz wezwał ukraiński parlament do potępienia polityki II RP wobec Ukraińców w latach 1920-1930 i do ustanowienia Dnia Pamięci Ofiar Polskich Represji – w ramach „symetrycznej odpowiedzi” na działania polskich parlamentarzystów.

Dr Łesia Iwasiuk, wykładająca na Uniwersytecie Wiedeńskim stwierdziła, że „polski Sejm zakwalifikował ukraiński ruch wyzwoleńczy przeciwko komunizmowi, faszyzmowi i polskiemu nacjonalizmowi jako "faszystowski". Oskarżyła również Polskę o prowadzenie polityki"mikro-kolonialnej, kolonialnej i neokolonialnej" – przede wszystkim wobec Ukraińców, ale także innych krajów i narodów. W tym kontekście podkreśliła„masowe zabójstwa cywilnych Litwinów przez AK”. „Wybrany przez polskie elity kierunek oskarżania Ukrainy o faszystowską przeszłość jest trwały, ma tendencję narastającą i otrzymuje wsparcie w szeregu krajów Europy. Trzeba być przygotowanym na to, że co roku w lipcu na Wołyń będą miały miejsce pielgrzymki Polaków” – pisze ukraińska filozof. (za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukrainska-naukowiec-uchwala-wolynska-to-nerwowym-krok-dawnego-kolonizatora-wobec-utraconej-koloni ).

 

Sprowadzanie konfliktu polsko-ukraińskiego do ludobójstwa jest częścią zaplanowanej na Kremlu kampanii wymierzonej w Ukrainę, w której wzięli udział krótkowzroczni polscy politycy lub agenci wpływu Moskwy” – pisze oficjalnie antypolska i neobanderowska Swoboda. Wprost obarczono odpowiedzialnością za rzeż wołyńską „polskich kolonizatorów-okupantów”, broniąc przy tym UPA.

Neobanderowska Swoboda oficjalnie uznała, że uchwała wołyńska polskiego Sejmu, określająca po imieniu ludobójstwo na Kresach południowowschodnich II RP, to„jawnie wrogi krok w stronę Ukrainy”, a także „podstępny cios w plecy naszego narodu, który trzeci rok walczy z rosyjską agresją”. Zdaniem neobanderowców, decyzja polskich polityków niszczy dobre relacje sąsiedzkie pomiędzy Polską a Ukrainą, a także „możliwość wspólnego przeciwstawienia się rosyjskiemu imperializmowi”, którego celem jest „zagarnięcie naszych krajów”. Polsko-ukraiński konflikt z 1943 roku na Wołyniu był związany ze stroną polską, która nie chciała uznać prawa Ukraińców do bycia gospodarzami na swojej ziemi, planowała wskrzesić po wojnie swoje imperium kolonialne i pragnęła nie dopuścić do samostanowienia ukraińskiej nacji na zachodnioukraińśkich ziemiach” - czytamy w tekście. Ogólnonarodowy opór przeciwko polskim okupantom pozwolił Wołyniowi uniknąć tragicznego losu Chełmszczyzny, Nadsania i Podlasia, gdzie Ukraińców wyniszczono i wygnano ze swoich etnicznych ziem. Dzięki aktywnym działaniom UPA udało się uchronić od spalenia przez polskie oddziały wojskowe setek wołyńskich wsi, w wołynianie uniknęli losu Ukraińców, którzy stali się ofiarami operacji “Wisła” – napisano w oświadczeniu.  (za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/neobanderowska-swoboda-o-uchwale-wolynskiej-to-podstepny-cios-w-plecy-walczacej-z-rosja-ukrainy ).

 

W Radzie Najwyższej Ukrainy zarejestrowano dokument "Projekt uchwały o upamiętnieniu ofiar ludobójstwa, dokonanego przez państwo polskie na Ukraińcach w latach 1919-1951". Projekt złożył niezależny deputowany Ołeh Musij – wcześniej minister zdrowia w pierwszym pomajdanowym rządzie Arsenija Jaceniuka, który w trakcie Majdanu był koordynatorem sztabu medycznego. Szanując pamięć wielu ofiar zorganizowanego i masowego wyniszczania Ukraińców na terytorium państwa polskiego w latach 1919-1951, potępiamy polityczny reżim, który sankcjonował masowe przesiedlenia i zabójstwa z przyczyn narodowościowych i religijnych" – tymi słowami zaczyna się projekt uchwały ws. uszanowaniu pamięci „ofiar ludobójstwa, którego dopuściło się polskie państwo na Ukraińcach". Podkreślono, że „historia ukraińskich ziem pod władzą II RP i narodu polskiego była historią niesprawiedliwości i represji – historią ludobójstwa ukraińskiego narodu, systematycznie i konsekwentnie popełnianego przez państwo polskie”. W projekcie uchwały jest również mowa o polonizacji, pacyfikacji, kolonizacji, deportacjach i fizycznym wyniszczeniu Ukraińców, a także o „brutalnych masowych zabójstwach spokojnych Ukraińców". „Kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców w Polsce cierpiało i zginęło tylko dlatego, że byli Ukraińcami, setki tysięcy deportowano, dziesiątki tysięcy cywilnych Ukraińców zamordowano– czytamy w dokumencie. Zaznaczono również, że „Ukraińcy walczyli za swoją wolność na swojej ziemi, a Polacy walczyli za cudze”, zaś „pamięć o ofiarach lat 1919-1951 oczekuje dziś adekwatnego uhonorowania”. (za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukraina-udostepniono-tekst-projektu-uchwaly-o-polskim-ludobojstwie-foto ).

Borys Tarasiuk, b. szef MSZ Ukrainy, a obecnie poseł, oświadczył, że w związku z przyjęciem uchwały rezygnuje z funkcji szefa międzyparlamentarnej grupy ds. współpracy z Polską. Oceniał jednocześnie, że uchwała oznacza, iż polskie władze „podkładają ładunek wybuchowy” w stosunkach między Kijowem a Warszawą i stwierdził, że jest to przejaw terytorialnych roszczeń Polski wobec Ukrainy.

 

W Gazecie Wyborczej z 27 sierpnia 2016 r. Igor T. Miecik  rozmawia z Jurijem Szuchewyczem. Syn dowódcy ludobójczej formacji UPA jest deputowanym Wierchownej Rady. W lipcu jako jedyny deputowany towarzyszył przewodniczącemu Wierchownej Rady Andriejowi Parubijowi w negocjacjach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim dotyczących wspólnego stanowiska w sprawie rzezi wołyńskiej. Służył radą Ołehowi Musijowi, autorowi projektu "odwetowej" uchwały ukraińskiego parlamentu o polskim ludobójstwie.

„- Ile wam zapłaciła Moskwa? - zaczął, nie czekając na moje pytanie.
Zatkało mnie: - Jaka Moskwa? Komu? Za co?
- Moskwa Putina, Kreml. Ile zapłacili waszym posłom za nazwanie wydarzeń na Wołyniu ludobójstwem? Ile?”

Dalej syn ludobójcy stwierdza: „Po raz pierwszy od lat możemy sami decydować, kto jest naszym bohaterem, i sami wychowywać naszą młodzież. Bandera jest niezaprzeczalnym symbolem ukraińskiego patriotyzmu. Czy się to komuś podoba, czy nie. Nie można być prawdziwym ukraińskim patriotą, odrzucając Banderę. OUN był jedynym prawdziwie niepodległościowym niezależnym nurtem politycznym, dla którego wolność Ukrainy była wartością najwyższą, i jest to rzecz niepodlegająca dyskusji.
Na pytanie: Co jest takiego w uchwale polskiego Sejmu dotyczącej Wołynia, że wywołała na Ukrainie tak skrajne emocje, a u pana, jak widzę, wywołuje wręcz gniew?, Szuchewycz odpowiada:To z gruntu, od pierwszego do ostatniego zdania, zakłamany, prowokacyjny i szowinistyczny tekst.  Czy ktoś tam wspomniał, jakie były przyczyny konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu? Czy mówi się tam o brutalnej okupacji ukraińskich ziem etnicznych przez II Rzeczpospolitą, o paleniu naszych cerkwi albo odbieraniu ich nam przez katolików, o policyjnych pacyfikacjach wiosek, wysiedleniach, wypędzeniach, o tym, że samo słowo "Ukrainiec" było zakazane, a Polacy wprowadzili do obiegu upokarzające nas określenie "Rusin"? Wołyń traktowaliście jak rezerwuar taniej siły roboczej, niewolniczej wręcz. /.../  Nie wspomina się też w waszej uchwale o planowym mordowaniu Ukraińców na Chełmszczyźnie, Podlasiu i Zasaniu, które Armia Krajowa rozpoczęła jeszcze w 1941 r. Przez niemal całą okupację w stosunku do ukraińskiej ludności polskie podziemie szło ręka w rękę z sowiecką partyzantką, wszystko, byle tylko przywrócić okupacyjne granice sprzed 1939 r. i oczyścić z Ukraińców ziemie aż po Zbrucz. A wasza akcja "Burza"? O niej też cisza, a była to ostatnia desperacka próba współpracy z Sowietami, znów w imię utrzymania polskich imperialnych zdobyczy na etnicznych ziemiach Ukraińców. /.../
Określenie "ludobójstwo" to oczywiste zakłamanie historii. Wam zależy jednak jeszcze na powiązaniu, choćby na siłę, ofiar partyzanckiej wojny domowej z Banderą, OUN, ruchem ukraińskich nacjonalistów i obciążeniu ich całą odpowiedzialnością. /.../ Doszło do partyzanckiej wojny i masowego antypolskiego wystąpienia ukraińskiego ludu, z jednej strony umęczonego kolonialnym uciskiem Polaków, a z drugiej - podejmującego samorzutne akcje samoobrony przeciw groźbie i aż nadto czytelnym, brutalnym próbom przywrócenia statusu quo ante bellum.”

I podczas tej samoobrony wybito 80 tys. ludzi?
- To kolejne kłamstwo. Przypominam, że polska uchwała sejmowa mówi o 100 tys.! Ćwierć wieku temu naliczono 20 tys. ofiar, potem 40, jeszcze później 60, 80, a teraz 100 tys. Polacy na siłę wrzucają wszystkich, którzy zginęli podczas wojny i okupacji na Wołyniu i Galicji, do jednego worka z podpisem "rzeź wołyńska". Wszystko jedno, czy zginęli z ręki Niemców, Sowietów, zwykłych band albo nawet wyjechali na roboty do Niemiec. Niedługo naliczycie tych ofiar więcej, niż było przed wojną wszystkich Polaków na zachodniej Ukrainie./.../ To perfidna, przemyślana i prowadzona konsekwentnie od wielu lat polska operacja propagandowa. Obciążając odpowiedzialnością ukraiński ruch niepodległościowy, chcecie zohydzić i uczynić zbrodniarzami naszych bohaterów, ludzi, którzy położyli fundament pod ukraińską tożsamość i państwowość, odzyskali dla Ukraińców godność. To postkolonialna manipulacja. Pomysł zmierzający do ponownej dekapitacji narodu ukraińskiego. Pozbawienia go przywództwa i wartości, tak by znów stał się bezwolną niewolniczą masą, której można będzie narzucić obce wartości i przywództwo. W tym sensie postępujecie wobec Ukrainy dokładnie tak jak Moskwa. Prezentujecie podobne moskiewskiemu postkolonialne i postimperialne myślenie, co pokazał otwarcie wasz Sejm 22 lipca. Sądzi pan, że nie wiem, co Polacy kryją w głębi serca? Sentymenty o Polsce od morza do morza! Ot co! Wilno nasze, Lwów nasz. /.../ Dobrze by było, żeby Polacy przestali pisać Ukraińcom historię i pozwolili nam samym ją napisać. (Jurij Szuchewycz: Wołyń ludobójstwem? Ile wam Kreml zapłacił? W: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20605197,jurij-szuchewycz-wolyn-ludobojstwem-ile-wam-kreml-zaplacil.html?disableRedirects=true ).

 

Jednocześnie w tym czasie na Ukrainie jedna z ulic Kijowa przyjęła imię Bandery, 27 lipca odbyły się uroczystości czczące pamięć SS Galizien podczas obchodów 72. Rocznicy obchodów bitwy pod Brodami. Od 5 do 10 sierpnia w Łucku odbywał  się festiwal "Bandershtat". Wybór symbolu, Stepana Bandery, nie jest przypadkowy, impraza służy propagowaniu banderyzmu i każdego roku jest odwiedzana przez weteranów UPA.

 

Według oficjalnego komunikatu Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w połowie sierpnia do Polski miała przybyć ekspedycja poszukiwawczo-badawcza „Wyrij”.  Jak można przeczytać w pierwszych zdaniach wprowadzających, ekspedycja wyruszy ze Lwowa na „etniczne ziemie ukraińskie, które teraz należą do Polski”. Zacytowano także wypowiedź komendantki obozu, Krystyny Dubnyckiej, która powiedziała obóz ten już po raz siódmy „odbędzie się na terytorium Zakerzonia”. Uczestnicy mają m.in. odwiedzić, porządkować i inwentaryzować stary ukraiński cmentarze Będą również brali udział w prelekcjach nt. historii i kultury Ukraińców. Zaplanowano także zwiedzanie miejsc związanych z Ukraińcami w Polsce, „spotkania z tamtejszymi Ukraińcami – autochtonami, lekcje, dyskusje i szkolenia na temat historii, kultury i geografii etnicznych ziem ukraińskich poza obecnymi granicami Ukrainy. Wśród organizatorów są władze miasta Lwowa, a także obwodu lwowskiego.

Zdaniem ukraińskiego historyka Andrija Pawłyszyna, oddawanie przez polskie władze hołdu Polakom poległym w obronie Lwowa przed siłami ukraińskimi obraża Ukraińców. Jego zdaniem walki te, które nazywa „wojną terrorystyczną” przeciwko Ukrainie, były śmiertelnym ciosem w ukraińską państwowość. Spadkobiercy endecji z PiSu dziś po raz kolejny symbolicznie poniżyli Ukraińców i państwo Ukraińskie– napisał Andrij Pawłyszyn na Facebooku z okazji Święta Wojak Polskiego i Bitwy Warszawskiej. Uroczystość z okazji kolejnej (nie okrąglej) rocznicy zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku z udziałem ministra obrony Macierewicza urządzono przy grobie nieznanego żołnierza w Warszawie (pis. oryg. – red.)” – napisał ukraiński historyk. Tam pogrzebane są szczątki ochotnika polskiego, który zginał w walkach z wojskiem ukraińskim (Ukraińska Armia Halicyjska ZURL) w okolicach Lwowa w 1919 roku. Więc z racji wyboru miejsca jest to symboliczne odznaczenie śmiertelnego ciosu, zadanego państwowości ukraińskiej w 1919 roku, a nie zwycięstwa nad oddziałami Tuchaczewskiego i Budionnego– zaznaczył Pawłyszyn. (za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukrainski-historyk-uroczystosci-przy-grobie-nieznanego-zolnierza-obrazaja-ukraincow).

Warszawa przestraszyła się. Przestraszyła się tego, co uczyniła wobec Ukraińców” – pisze na stronach ukraińskiej „Europejskiej Prawdy” Ihor Isajew, nawiązując do uchwały wołyńskiej przyjętej przez polski Sejm. „Prezydent Polski Andrzej Duda jedzie do Kijowa zaleczyć rany” – tak odniósł się do wizyty Dudy na Ukrainie w związku z jego udziałem w obchodach 25-lecia niepodległości tego kraju. „Ukraina – to ważna dla Polski część „konstrukcji ideologicznej” w polityce zagranicznej, a w przyjmując uchwałę wołyńską Warszawie najprawdopodobniej nie skalkulowano negatywnych konsekwencji takiego kroku. Dlatego teraz, na wszystkich możliwych poziomach stara się wysłać do Kijowa sygnał: ‘jesteśmy z Wami’” – podsumowuje Isajew. (http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/wizyta-ze-strachu-ukrainski-dziennikarz-o-wizycie-dudy-w-kijowie ).

 

Wydawałoby się, że wprowadzony przez  polskiego prawnika Rafała Lemkina termin „genocide” czyli w języku polskim „lubobójstwo”, jest do intelektualnego ogarnęcia dla każdego, kto ukończył gimnazjum, a już na pewno jego rozumienie nie sprawi problemu żadnej  młodej osobie, która uzyskała świadectwo dojrzałości zdając matuę. Stąd ze zdumieniem obserwuję od 25 lat  ekwilibrystykę słowno-pojęciową  „polskich elit intelektualnych” w interpretacji tak prostej i klarownej jego definicji.

Lemkin od 1941 roku mieszkał w USA i tutaj w 1944 roku  wydał  książkę „The Axis Rule in Occupied Europe”   ("Rządy Osi w okupowanej Europie"), w której  przedstawił swoje poglądy na nowy typ zbrodni przeciwko ludzkości, tworząc termin „genocidium” (ludobójstwo). On też jest autorem następującej definicji ludobójstwa, rozumianego jako zbrodnia przeciwko grupie narodowej lub plemiennej. „Ogólnie mówiąc, ludobójstwo (wyniszczenie narodu) niekoniecznie oznacza natychmiastową destrukcję narodu, z wyjątkiem gdy jest ono dokonane przez masowe zabójstwa wszystkich członków tego narodu. W naszym zamiarze powinno ono oznaczać raczej skoordynowany plan różnych działań nakierowanych na destrukcję podstawowych fundamentów życia grup narodowych, celem unicestwienia tych właśnie grup. Celami takiego planu może być dezintegracja instytucji politycznych i społecznych, kultury, języka, uczuć narodowych, religii oraz ekonomicznej egzystencji grup narodowych, zniszczenie osobistego bezpieczeństwa, wolności, zdrowia, godności a nawet życia jednostek należących to tych grup. Ludobójstwo (wyniszczenie narodu) wymierzone jest przeciwko grupie narodowej jako całości i działania z nim związane są nakierowane przeciwko jednostkom, nie w całej ich masie, ale przeciwko nim jako członkom tej grupy narodowej”. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_ONZ_w_sprawie_zapobiegania_i_karania_zbrodni_ludob%C3%B3jstwa ).

 

Artykuł I.

Umawiające się Strony potwierdzają, że ludobójstwo, popełnione zarówno w czasie pokoju jak podczas wojny, stanowi zbrodnię w obliczu prawa międzynarodowego, oraz zobowiązują się zapobiegać tej zbrodni i karać ją.

Artykuł II.

W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:

a) zabójstwo członków grupy,

b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,

c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,

d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,

e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.

Artykuł III.

Następujące czyny podlegają karze:

a) ludobójstwo,

b) zmowa w celu popełnienia ludobójstwa,

c) bezpośrednie i publiczne podżeganie do popełnienia ludobójstwa,

d) usiłowanie popełnienia ludobójstwa,

e) współudział w ludobójstwie.

Artykuł IV.

Winni ludobójstwa lub któregokolwiek z czynów, wymienionych w Artykule III, będą karani bez względu na to, czy są konstytucyjnie odpowiedzialnymi członkami rządu, funkcjonariuszami publicznymi czy też osobami prywatnymi.

 

Do języka prawnego termin ludobójstwo wszedł za sprawą Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948 r.

 

Prof. Ryszard Szawłowski znany jest w środowisku naukowym jako twórca tzw. kwalifikowanej koncepcji ludobójstwa. Zaproponował na jego określenie łaciński termin GENOCIDUM ATROX - genocyd okrutny, okropny, dziki, straszny. Prof. Szwłowski stwierdził, że początki ludobójstwa ukraińskiego na Polakach objawiły się już w momencie sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939r. na terenie województw: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego.

Podaje on krótkie porównanie ludobójstwa ukraińskiego na Polakach z ludobójstwem niemieckim i sowieckim.
Po pierwsze: ludobójstwo ukraińskie realizowało się wyłącznie w postaci niezwłocznej eksterminacji fizycznej (wymordowania) – „tam i wtedy” – wszystkich Polaków, od niemowląt i starców. Pod tym względem porównywalne jest ono tylko z niemieckim ludobójstwem na Żydach, lecz nie na Polakach. Żadnych obozów koncentracyjnych u Ukraińców siłą rzeczy nie było. Tymczasem ta forma ludobójstwa – szeroko stosowana przez Sowietów i Niemców – umożliwiała jednak, jak się okazało, dośc licznym więźniom uratowanie życia.

Po drugie: ludobójstwo ukraińskie połączone było z reguły ze stosowaniem najbardziej barbarzyńskich tortur. Chodzi tu o sięgające XVII i XVIII wieku tradycje hajdamackie (powstanie Chmielnickiegi i koliszczyznę), stosowane już wtedy rąbanie ofiar siekierami, wrzucanie rannych do studzien, wlwczenie koniem, wydłubywanie oczu, wyrywanie języków itp. Takich barbarzyńskich czynów Niemcy, a nawet Sowieci (z reguły) nie dokonywali. Oczywiście było bicie i często bestialskie znęcanie się w czasie śledztw oraz w obozach koncentracyjnych, ale nie miało miejsca mordowanie połączone z obcinaniem czy wyrywaniem części ciała, przepiłowywaniem, rozpruwaniem brzuchów i wywlekaniem wnętrzności itp.

Po trzecie, o ile ludobójstwa niemieckie i sowieckie były dokonywane wyłącznie przez "wyspecjalizowane" zbrodnicze formacje mundurowe, inaczej było, jeśli chodzi o ludobójstwo ukraińskie. W tym przypadku obok dominującej banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii, zwłaszcza w większych ludobójczych akcjach, uczestniczyły również w dziesiątki tysięcy lokalnych ukraińskich chłopów, w tym tzw. SKW (formalnie wiejskie oddziały "samoobrony", które jednak w praktyce stanowiły siły pomocnicze UPA w ludobójstwie na Polakach), sąsiedzi, bandy uzbrojone w siekiery, widły itp. W dodatku towarzyszyły im czasem kobiety, wyrostki, a nawet dzieci ukraińskie, zajmujące się masowym rabunkiem mienia, podpaleniami i dobijaniem rannych Polaków. Działo się tak mimo wzajemnej rzekomej przyjaźni czy istniejących w stosunku do pewnych Polaków długów wdzięczności.

Po czwarte, osobnej wzmianki wymaga zjawisko szczególnie zbrodniczego podejścia do małżeństw mieszanych polsko-ukraińskich. W takich mianowicie przypadkach ukraińscy ludobójcy nierzadko mordowali całe rodziny, łącznie z dziećmi (!), lub dochodziło do mordu na polskim współmałżonku. Mało tego, niekiedy pod groźbą kary śmierci zmuszali ukraińskiego męża czy nawet ukraińską żonę do własnoręcznego zamordowania polskiego współmałżonka (!). Takie barbarzyństwo nie miało, w podobnych sytuacjach małżeństw mieszanych (np. polsko-rosyjskich), nigdy miejsca u Sowietów lub w przypadku małżeństw niemiecko-żydowskich u Niemców. U tych ostatnich w przypadku małżeństw mieszanych niemiecko-żydowskich (mimo quasi-totalnej Ausrottung niemieckich Żydów) większość owych par, choć mocno szykanowanych i doprowadzanych do stanu głodowego, jednak przetrwała do końca wojny. (Nasz Dziennik z 28.03.2008; Dodatek historyczny IPN 3/2008; za: www.naszdziennik.pl/index.php?typ=ip&dat=20080328&id=ip12.txt ).

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp1.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 287 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
10378280